Dodaj do ulubionych

Przyszłość szaradziarstwa.

10.12.02, 13:52
Tak się zastanawiam czasem - jak będzie wyglądało szaradziarstwo za,
powiedzmy, 20 lat?

Czytając o szaradziarskich początkach szanownych forumowiczów zauważam
wspólny mianownik - niemal wszyscy zaczynaliśmy w dzieciństwie i ta pasja
została nam na lata. To głównie dzięki temu, że kiedyś, dawno ktoś nam
zaszczepił albośmy w sami sobie odkryli zamiłowanie do główkowania, do dziś
kupujemy, układamy, rozwiązujemy.

Jak będzie kiedyś? Dzisiejsza młodzież (oj, brzmi to, jakby wapniak pisał!) i
dzieci mają zupełnie odmienne zainteresowania. Chyba żaden nastolatek nie
biega po kioskach za periodykami. Bardziej pasjonujące jest kino, tv,
komputer, Internet. Kto by tam chciał sięgać po łamigłówki.

Oczywiście, pytanie zasadnicze: kto będzie kupował krzyżówki za 20-30 lat?

Ja widzę przyszłość szaradziarstwa w czarnych barwach, niestety. Wydawnictwa
takie jak Rozrywka czy Technopol (ten Technopol, co Diagram wydaje), jeśli
chcą, aby ambitne (unikam celowo słowa "prawdziwe" :-)) szaradziarstwo
przetrwało, powinny myśleć chyba także o tych młodszych i najmłodszych.
Tymczasem znika "Mała Rozrywka"... . Zostają takie pisemka
jak "Supełek", "Mały supełek". Troszkę tego za mało.

I jeszcze rodzice - ja jeszcze nie rodzic, ale domyślam się, że to wcale nie
tak łatwo zaszczepić latorośli miłość do kratek i diagramów, kiedy tyle
innych rzeczy je pochłania. Teraz jest trochę inne tempo życia, więcej
rozrywek.

Napiszcie, co o tym myślicie.
Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • jw1969 Re: Przyszłość szaradziarstwa. 11.12.02, 15:04
      Przyszłość szaradziarstwa to dla mnie temat trochę zblizony do przyszłości
      czytelnictwa. Kto dziś, w dobie mediów elektronicznych, czyta książki? Chyba
      ktoś jednak czyta, skoro nie wszystkie księgarnie i wydawnictwa zostały
      pozamykane. Ambitne szaradziarstwo nie jest i nigdy nie będzie powszechne - to
      rozrywka elitarna (nie znaczy to, że uważam się za kogoś lepszego od
      nieszaradzisty, a jedynie to, że stanowimy znikomy promil społeczeństwa).
      Osoby ambitne, chcące się sprawdzić, lubiące stawiać czoło różnym wyzwaniom i
      problemom, mają szanse trafić do szaradziarstwa niekoniecznie kupując pisemka
      skierowane do młodych odbiorców. Mogą nawet zaczynać od krzyżówek
      panoramicznych, a potem sięgną po coś bardziej wyrafinowanego.
      A za 20-30 lat, mam taką nadzieję, my jeszcze też nie oddamy całkiem pola,
      prawda, uhuhu?
    • reptar Przyszłość szaradziarstwa 12.12.02, 14:43
      Rozwój rozmaitych technologii (zwłaszcza tej komputerowej) dał nam narzędzie,
      o jakim dawniej nawet nie marzono. Wyobraźmy sobie, że dawno, dawno temu jakiś
      preszaradzista wpadł na pewien świetny pomysł, że wymyślił sobie, jak by tu
      cudnie zakręcić tymi słowami, a potem... a potem latami próbował ten pomysł
      zrealizować, niekoniecznie z powodzeniem. Wreszcie umarł.

      Obserwujemy współcześnie prawdziwy wyż demograficzny jeśli chodzi o pomysły.
      Być może niektóre z nich istniały od zawsze w tysiącach szaradziarskich głów,
      ale brakło czasu (życia) poszczególnych ludzkich istnień na obrócenie ich w
      konkretne, namacalne zadanie. Dziś komputer zrobi to za nas, trzeba tylko
      wiedzieć, jak go do tego zmusić. Człowiek na przykład głowi się i głowi, jak
      by tu rozbić wyraz 12-literowy na dwie szóstki, wreszcie coś wymyśli i cały
      szczęśliwy bierze się za następny. A komputer? Wrzucić mu słowo, a wypluje
      WIELE rozwiązań. I można wybrać najładniejsze.

      Ja osobiście nie odczuwam czegoś takiego, że hand-made jest lepsze. Ja patrzę
      na konstrukcję i odbieram ją estetycznie. Pajęczyna to czy fraktal, jedno i
      drugie może równie skutecznie zachwycić.

      Dlatego praktycznie przerzuciłem się na komputerowe poszukiwania. Wyzwaniem
      nie jest dla mnie ułożenie zadania, ale zrobienie efektywnego programu, który
      je skonstruuje. Podkreślam: zrobienie, a nie skorzystanie z cudzego programu!
      Bo cóż by mi z tego, że włączyłbym, przepisał i wyłączył? Gdzie tu satysfakcja?
      Przecież o satysfakcję w tym wszystkim chodzi, czyż nie? A zatem wyżywam się w
      wymyślaniu reguł, a następnie w zmaganiach z algorytmami. To równie pasjonujące
      (a dla mnie akurat nawet bardziej) od wpadnięcia na słówka, które będą pasować.

      Nie chciałbym tutaj przed nikim udawać, że napisanie programu jest wyższą sztuką
      od ręcznego szukania słów. Ani mi to w głowie nie postało! To po prostu dwie
      różne dyscypliny, a ja bardzo cenię biegłość i w jednej, i w drugiej. Dla siebie
      wybrałem tę, która mi bardziej leży, to wszystko. Tak jak ktoś inny nie wybrał
      dla siebie szaradziarstwa tylko rzeźbę w drewnie albo inżynierię genetyczną.
      Nie przyznaję inżynierii genetycznej pierwszeństwa przed snycerką tylko dlatego,
      że sprzęt do niej kosztuje więcej.

      Ale trochę chyba odbiegłem od tematu, bo miało być o przyszłości szaradziarstwa.
      No cóż, widziałbym to dwutorowo. Z jednej strony będą powstawać coraz wymyśl-
      niejsze cacuszka, z drugiej - niestety - te same cacuszka utoną pod zwałami
      taśmowej papki produkowanej na pohybel myśleniu przez wirtuozów opakowania i
      gadanego, dla których przedmiot handlu jest rzeczą ostatniorzędną. Co dokonuje
      się już na naszych oczach w dziedzinie krzyżówek panoramicznych, które można
      rozwiązać, nawet tego nie zauważając, a przynajmniej nie obarczając mózgu
      wysiłkiem. I zalały nas na nasze własne życzenie te beztreściowe, bezwysiłkowe
      panoramki. Ludzkość najwyraźniej ma już dość wysiłku. I będzie coraz gorzej.
    • reptar Jeszcze jedno wyróżnia Panoramy Sto 25.03.03, 15:24
      Jeszcze jedno wyróżnia „Panoramy Sto” spośród periodyków „Rozrywki”. Numer
      kwietniowy jest w kioskach już od dawna. Czy to tylko mimetyzm (kiedy wejdziesz
      między wrony...), czy również w jakimś stopniu pułapka na czytelników, którzy
      nie mogąc się doczekać kwietniowych numerów, kupią i panoramy...?

      Aha, że ja to piszę w wątku „Przyszłość szaradziarstwa”, to bynajmniej nie jest
      omyłka. To ukryta niewesoła wieszczba.

    • kouba Re: Przyszłość szaradziarstwa. 25.03.03, 18:51
      A ja akurat mam 16 lat i bardzo lubię rozwiązywać krzyżówki i to nie panoramy
      ale te z wydawnictwa "Rozrywka".Czasami nawet próbuję coś sklecić,ale do tego
      potrzeba trochę więcej doświadczenia,chociaż rozwiązuję krzyżówki od 9 roku
      życia(pierwsze moje pismo to "Supełek z pętelką"),potem były panoramy ale po
      jakimś czasie stały się nudne.Teraz rozwiązuję "Rewię" i azetkę i co miesiąc
      czekam na kolejne numery tych pism choć rzeczywiście muszę przyznać,że
      rozwiązywanie krzyżówek wśród młodzieży nie jest popularne.Jednak ja myślę ,że
      ta pasja zostanie mi do końca życia ,no chyba ,że nie będzie już dobrych pism
      szaradziarskich,ale jestem przekonany ,że jakoś to będzie
      • jw1969 Re: Przyszłość szaradziarstwa. 26.03.03, 08:19
        Miło się dowiedzieć, że są jeszcze młodzi ludzie, którzy bawią się w
        szaradziarstwo.
        A moze spróbujesz swoich sił w jakimś turnieju (jeśli jeszcze tego nie
        zakosztowałeś)? Już w najbliższą sobote Mistrzostwa Gdańska, a dwa tygodnie
        później - Wrocławia (ogłoszenie w "Rozryuwce" nr 6).
        Nasunęła mi się analogia, może nieco dziwna. Zdarza mi się chodzić na koncerty
        do filharmonii. I widzę tam całkiem sporo młodzieży, być może znaczna część to
        uczniowie szkół muzycznych lub studenci Akademii Muzycznej, ale na pewno nie
        wszyscy. Czyli są nastolatkowie, dla których to trafia, mimo braku mrugających
        świateł, potężnych głośników i innych atrakcji obecnych na koncertach innego
        typu. Zupełnie nienowoczesne, a na niektórych działa.
    • uhuhu Turnieje dla dzieci/młodzieży? 11.09.03, 12:48
      jak myślicie - warto robić coś takiego? bo ja się powolutku przymierzam, żeby
      zorganizować coś takiego w moim mieście. czy wiecie może, czy turnieje takie
      odbywają się gdziekolwiek w Polsce?

      a piszę o tym w tym właśnie wątku, bo tak sobie myślę, że może przez takie
      turnieje jakaś młoda osóbka wciągnie się w to nasze hobby...? a może robię
      sobie zbyt dużo nadziei?

      czy dzieci są przyszłością szaradziarstwa??
      • jw1969 Re: Turnieje dla dzieci/młodzieży? 11.09.03, 13:25
        uhuhu napisał:

        > jak myślicie - warto robić coś takiego? bo ja się powolutku przymierzam, żeby
        > zorganizować coś takiego w moim mieście. czy wiecie może, czy turnieje takie
        > odbywają się gdziekolwiek w Polsce?
        >

        Coś mi chodzi po głowie, ze chyba toruńscy szradziści robią coś takiego.
      • uhuhu odbywają się takowe 12.09.03, 15:05
        26 (piątek), godz. 17.00
        Wieczór łamigłówek dla dzieci przygotowany przez Klub Szaradzistów ORION


        oto notka, którą przez ctrl+c ctrl+v przeniosłem ze stron Miejskiego Ośrodka
        Kultury w Bydgoszczy.

        • megalomaniac Turnieje dla gimnazjalistow! 12.09.03, 15:47
          Ja co roku (juz od 3 lat z rzędu) organizuję w moim gimnazjum: Mikołajkowy
          Turniej Szaradziarski oraz w czerwcu: Powiatowy Gimnazjalny Turniej
          Szaradziarski. Z tego co wiem i pamietam pan Marchewka-Toruń organizuje
          turnieje dla młodzieży szkół średnich. Z tego co wiem taki rodzaj zadań jak
          krzyżówki bardzo mlodziezy odpowiada i chetnie je rozwiazuja na turniejach no i
          na lekcjach:-)

          pzdrw

          megalo...
          • lucbach Re: Turnieje dla gimnazjalistow! 13.09.03, 20:46
            megalomaniac napisał:

            > Ja co roku (juz od 3 lat z rzędu) organizuję w moim gimnazjum: Mikołajkowy
            > Turniej Szaradziarski oraz w czerwcu: Powiatowy Gimnazjalny Turniej
            > Szaradziarski. Z tego co wiem taki rodzaj zadań jak
            > krzyżówki bardzo mlodziezy odpowiada i chetnie je rozwiazuja na turniejach
            no i
            > na lekcjach:-)

            Ale mają faaaaajnie :-) To jest narybek:)!!!
            pozdro,
            lucbach
    • jfalek Profetyzuję ;)) 11.02.04, 10:14
      Spróbuję i ja ;))

      Skłoniła mnie do tego ostania przejażdżka pewnym samochodem, i zapoznanie się z
      zainstalowanym tam "cudownym aparatem".
      Będąc w obcym mieście ten komputer kieszonkowy z systemem GPS do nawigacji
      satelitarnej bezbłędnie naprowadzał nas w obcym mieście do miejsca gdzie
      mieliśmy sie dostać. Informowal głosem gdzie i w które stronę mamy skręcić i
      ile metrów do następnego zakrętu. Nie przeszkodziła mu nawet rozkopana ulica i
      brak przejazdu. Oniemiałem. Później dane mi było bliżej się zapoznać z jego
      możliwościami w innych dziedzinach, a także z dostępem nawet do Internetu bez
      żadnego kabla !!!
      Dlatego pomyślałem wtedy, gdyby tak........
      Za 20 lat siedzę sobie w fotelu lub leżę na kanapie, na ścianie wisi telewizor
      V generacji i sobie z nim gadam. Poproszę np. film "Rio Bravo" w wersji
      polskojęzycznej, Jak mi sie to znudzi, to biorę się za krzyżówki, może Jolkę,
      może Baśkę lub co tam jeszcze.
      Wybór niczym w wszystkich "Rozrywkach" "Diagramach" i jeszcze coś tam na
      dokładkę. Także możliwość samemu pokombinowania z grami słownymi.
      A dla tych co jeżdżą pociągami (uhuhu), wyjmuje się taki "kieszonkowy
      komputer" w przedziale i sobie układasz tam te swoje zadania. Bierzesz te
      wyrazy z głowy lub z "podpowiadacza",a jak Ci sie znudzi to każesz mu odwalić
      tą czarna robotę z krzyżowaniem, a sam udając że śpisz będziesz wymyślał te
      cudowne własne definicje :))) Nie będziesz musiał odpowiadać " a Pan to dokąd
      jedzie:, albo "co to za stacja" :))
      Też bym tak chciał. Wielkość męskiego portfela, a potrafi tak wiele.

      reptar napisał:
      > Ja osobiście nie odczuwam czegoś takiego, że hand-made jest lepsze. Ja patrzę
      > na konstrukcję i odbieram ją estetycznie. Pajęczyna to czy fraktal, jedno i
      > drugie może równie skutecznie zachwycić.

      Dokładnie tak samo to odbieram z tym hand made.

      > Dlatego praktycznie przerzuciłem się na komputerowe poszukiwania. Wyzwaniem
      > nie jest dla mnie ułożenie zadania, ale zrobienie efektywnego programu, który
      > je skonstruuje. Podkreślam: zrobienie, a nie skorzystanie z cudzego programu!

      Także robię to już właściwie tylko poprzez komputer. Programów nie układam. Są
      młodsi i o niebo lepsi, ale mam tam swój także wkład w powstawanie takowych.
      A tak naprawdę to nigdy nie jesteś skazany tylko na swoje pomysły bo w końcu
      będziesz musiał sam dla siebie napisać system operacyjny i dziesiątki innych
      których obaj używamy na codzień, np. Word, Excel, Msaccess. Gdybyś tak było,
      toż autarkia.
      Dobrze wiesz że tak do końca sam program nie ułoży fajnego zadania sam, musisz
      go nakierować. Tylko fantazja autora jest najczęściej tu ograniczeniem. A opisy
      dodają dopiero reszty.

      A tak jeszcze za mniej niz 20 lat to komputer w domu będzie tym sam co disiaj
      odbiornik TV lub radioodbiornik. Moce jego będą przeogromne a takie programy
      dla zabawy w układanie krzyżówek to bedzie prosta sprawa.
      Szaradziarstwo na poziomie stanie się bardziej elitarne. Czy będzie jeszcze
      Rozrywka, Diagram i inne, kto wie. Jeśli się ostaną, to zmienią się bardzo,
      może na bardziej szaradopisarskie a nie z przewagą na diagramy tak jak teraz.
      Włączy sie ogromną grupę wyrazów z i nnych form gramatycznych (odmiana wyrazów)
      do diagramowych. Coś się już zmienia.

      Jędrzej
    • jfalek Jeszcze i to 11.02.04, 22:04
      Warto poczytać. Kto wie co za 20 lat będzie z dzisiejszą pisownią. Dzisiejszy
      Słowniki J. Polskiego także bardzo znacznie się różnią od tych sprzed 20-30 lat
      nie tylko bogatszym słownictwem.
      Sam bym to chętnie zmienił w wielu przypadkach gdybym miał taką moc
      sprawczą :)) Zawracanie niepotrzebne głowy; u-ó, ż-rz i takie tam różne, a
      przy okazji komplikowanie sobie życia. Chyba że chodzi o utrzymywanie setek
      językoznawców i robienie co chwila nowych doktoratów na takie super szczegółowe
      zagwozdki. Sobie a muzom. Taki dzień i tak kiedyś nadejdzie kiedy już wszystko
      będzie "globalną wiochą" lub "globalnym miastem" jak prorokują niektórzy :)))
      Zreszta język jest bardziej żywy jak językoznawcy myślą, i sami nie nadążają za
      tym co się zmienia. Sami ze sobą nie potrafią się dogadać tak do końca. A jak
      sie coś już ugruntuje, to z łaski wprowadzają to do słownika pisanego. Nieważne
      czy to się komu podoba czy nie, ale to nie językoznawcy tworzą nowe słowa.

      serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,1908292.html

      Jędrzej
      • lucbach Re: Jeszcze i to 17.02.04, 16:02
        Oj, to smutne, co w tym artykule napisali... oj, smutne:( Ja bym nigdy nie
        popuścił "ogonków". To nasz piękny język polski, a nie bzdurne smsy i maile.
        Trzeba umieć odróżnić jedno od drugiego!
        lucbach
        • reptar Re: Jeszcze i to 18.02.04, 07:58
          Też mną wstrząsnęła ta informacja. Od długiego czasu rozmaici wandale domagają
          się unicestwienia ortografii - to już temat stary i trochę się człowiek do niego
          przyzwyczaił. Ale to, o czym przeczytałem pod wskazanym linkiem to całkiem nowe
          zagrożenie dla mojej estetyki świata.
          • luxer Bez ogonków - "default" ? 18.02.04, 08:52
            No tak, bedziemy stosowac słowa "default" a potem dorabiac je do ogolnego sensu
            zdania. Na lekcji j. polskiego dzieci dostana zlepek liter "zajac" z poleceniem
            ułożenia zdania. I co utworzą: "zająć" czy "zając"?

            Jakie inne wyrazy po obcieciu ogonkow traca swoje pierwotne znaczenie?
            A moze nowa zabawa w nowym watku?

            luxer


            • totet Re: Bez ogonków - "default" ? 18.02.04, 09:52
              Łąka awansuje na przykład do miana laki. Najbardziej skrajnym przypadkiem "literowej polskości" jest watrobowa zolc czyli żółć. Nie mylić z zylcem (a i zylka z innej beczki).
              • jfalek Re: Bez ogonków - "default" ? 18.02.04, 11:35
                A jednak myślę że za 20-30 lat coś się zmieni.

                pod już raz wskazanym adresem
                serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,1908292.html
                nie wiem czy wszyscy zauważyli i doczytali następne linki w tym temacie i sonda
                jaka tam jest umieszczona w jednym z nich. Te 39% mówi sama za siebie. To na
                dziś po kilku-kilkunastu latach jak kontakty międzyludzkie będą coraz
                intensywniejsze, chętnych do zmian będzie więcej. Czy inne narody nie mające
                ogonków coś tracą. Tak, mają też "swoje za uszami" w tym temacie w postaci
                swoich "zagwozdek" literowych. Oni także się lekko posuną i ustąpia tu i tam.
                Kompromis jakiś się z tego narodzi, nie jestem taki dobry aby to ocenić. Czy
                już teraz patrząc tak 50 lat do tyłu na te wszystkie sprawy z językami w
                Europie nie było takich procesów unifikacji i przenikania różnych jezyków i
                pisowni z jednego do drugiego?. Były. Tylko wolniejsze, bo i czas był inny.
                Teraz w dobie informatyki, a nie w epoce "węgla i stali" ten proces będzie gnał
                o wiele szybciej.
                Może nam się to niepodobać, ale to jest ponad wszystkimi.
                I niech tak będzie, bo ja tego i te kilkanaście wpisów nic tu nie zmieni :))

                a także
                www2.gazeta.pl/edukacja/0,32076.html
                Wchodzimy do Europy i jeszcze dalej, tak do końca wszystkiego "co nasze nie
                obronimy", niech nikt się łudzi. To jest niemożliwe.

                Jędrzej
              • kurde.bemol Re: Bez ogonków - "default" ? 07.04.04, 18:24
                to jeszcze nic: a jak zrozumiec zdanie "zrobic komus laske" ?
      • uhuhu Re: Jeszcze i to = Grzenia + SMS-owe psotki 09.03.05, 09:38
        Chciałbym powrócić do tematu zaniku ortografii w Internecie. Oto pytanie
        skierowane do Poradni Językowej PWN oraz ciekawa odpowiedź Jana Grzeni:

        Pyt.:
        Witam!
        Chciałbym się dowiedzieć nieco więcej o przemianach językowych i słowotwórstwie
        w SMS-ach i na czatach. Wydaje mi się, że wiele nowych słów jest tworzonych
        przez twórców SMS-ów. Co na to wpływa i jakie mogą być tego skutki?
        Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź.

        Odp.:
        Jeśli chodzi o przemiany językowe w najnowszej polszczyźnie, bo tak trzeba
        rozumieć pierwszą część pytania, to jest to zagadnienie obszerne i
        skomplikowane, nie da się go więc omówić w poradzie językowej. Polecam Zarys
        historii języka polskiego 1939-2000 Ireny Bajerowej i Polszczyznę 2000. Orędzie
        o stanie języka na przełomie tysiącleci pod redakcją Walerego Pisarka.
        Zagadnienie drugie, słowotwórstwo w SMS-ach i czatach, to – podobnie jak
        zagadnienie ogólniejsze – czyli język SMS-ów i język czatów (uwaga: łączenie
        jednych i drugich prowadzi do znacznych uproszczeń!) temat mocno
        zmitologizowany. Upowszechniany jest, głównie w prasie, pogląd, jakoby był to
        niezwykle osobliwy język, tymczasem najbardziej istotna jego właściwość polega
        na zastosowaniu pisma do ekspresji potocznej. To akurat jest trudna do
        analizowania sprawa, toteż dziennikarze nawet nie umieją jej dostrzec, a
        bezustannie ekscytują się powierzchownymi i płytkimi zjawiskami, emotikonami
        przede wszystkim.
        Temat jest bardzo skomplikowany, toteż mogę jedynie zasygnalizować
        najważniejsze problemy. Przede wszystkim muszę stwierdzić, że po oddzieleniu
        sfery przypadku (liczne błędy w pisowni) trudno w języku czatów i SMS-ów
        znaleźć cokolwiek, czego by nie było w języku potocznym: i w gramatyce, i w
        słownictwie, i w świecie przedstawionym.
        W słowotwórstwie czatowym zwracają np. uwagę wyrazy tworzone przez ucięcia
        podstaw słowotwórczych, np. cze ‘cześć’, nara ‘na razie’. Nie jest jednak
        wykluczone, że te wyrazy występowały wcześniej w języku mówionym, np. kojarzony
        z czatami przysłówek spoko ‘spokojnie’ był znany na długo przed ich pojawieniem
        się u nas.
        Ze słowami tworzonymi przez twórców czatów też trudna sprawa, bo bardzo wiele
        takich wyrazów ma charakter okazjonalny, a nawet momentalny. Z tej przyczyny
        nie można tu mówić o pomnażaniu zasobu leksykalnego. O słownictwie SMS-owym
        trudno coś pewnego powiedzieć, bo komunikacja tego rodzaju ma charakter
        osobisty.
        Krótkość form czatowych i SMS-owych wynika oczywiście z warunków, w jakich
        powstają komunikaty. Jeśli o skutki chodzi: nie chciałbym się wdawać w
        gdybanie, ale nie przewiduję skutków negatywnych.
        — Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski

        slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=czatach&kat=18

        Mamy w tym wątku obawy o przyszłość szaradziarstwa, o możliwości i chęci
        niektórych do spłycania polskiej ortografii. A wspominam o tym, bo od pewnego
        czasu na krzyżówkowych łamach widuję... psotki wysłane SMS-em, które bardzo mi
        się podobają, a są świetnym przykładem zgrabnego wykorzystania uproszczeń jako
        szaradziarskiego tworzywa.
    • cherrywt Re: Przyszłość szaradziarstwa. 17.02.04, 23:41
      Turnieje dla młodzieży szkół średnich organizował w Zespole Szkół Mechanicznych
      i Elektrycznych w Toruniu Jurek Marchewka. Duży wkład miała tutaj też
      redakcja "Rozrywki".Problemem było tylko to, ze była to impreza lokalna.
      Podobne próby uskuteczniał też Henryk Kołodziejski w Brodnicy. O ile wiem nie
      odbyły sie do tej pory zawody ogólnopolskie, a nawet regionalne.
      Warto zainicjować coś takiego, ale chyba jedyna szansą byłoby najpierw
      organizowanie imprez miejskich. Aby to zrealizować , należałoby znów oprzeć się
      na działalności klubów szaradzistów. Innej możliwości nie widzę.
      Dodam tylko, że np. bliskie szaradziarstwu scrabble dochowały się już dużej
      imprezy ogólnopolskiej. Rzesza młodych i bardzo młodych scrabblistów jest
      imponująca. Chyba jednak "tamten świat " ma zdecydowanie więcej animatorów.
      • uhuhu Re: Przyszłość szaradziarstwa. 18.02.04, 08:05
        cherrywt napisał:

        > O ile wiem nie
        > odbyły sie do tej pory zawody ogólnopolskie, a nawet regionalne.
        > Warto zainicjować coś takiego, ale chyba jedyna szansą byłoby najpierw
        > organizowanie imprez miejskich. Aby to zrealizować , należałoby znów oprzeć
        się
        >
        > na działalności klubów szaradzistów. Innej możliwości nie widzę.


        Zgadzam się z cherrym. Temat ten poruszył również kicior w wątku
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10067&w=10739810

        Moim zdaniem, propagowanie szaradziarstwa mogą realizować właściwie 3 strony:
        redakcje, kluby szaradzistów oraz, że tak to określę, pojedynczy zapaleńcy,
        którzy znajdą w sobie dosyć energii, by zorganizować... turniej. Mimo wszystko
        uważam bowiem, że to turnieje są najlepszą formą propagowania rozwiązywania
        krzyżówek. Niejeden napisze, że nie znajduje przyjemności w ściganiu się z
        innymi (dodatkowo trzeba ruszyć się z domu, żeby dotrzeć na miejsce zawodów),
        ale stawiam w ciemno, że większość z tych, którzy tak stwierdzą, nigdy nie była
        na żadnych zawodach krzyżówkowych i na dobrą sprawę nie wie, że taki turniej to
        przede wszystkim ściaganie się z samym sobą, a nie z innymi.

        Naprawdę dużo dla propagowania szaradziarstwa mogą zrobić redakcje pism. I
        naprawdę chwała tutaj Redakcji Rozrywki, że chyba jako jedyna w Polsce pisze o
        turniejach, że organizuje kilka w roku, że pojawia się na innych zawodach. Może
        inne redakcje też tak robią, jeżeli tak, to dajcie znać, ale ja nie słyszałem o
        niczym takim. Diagram organizował (czy nadal będzie?) raz na cztery lata
        Olimpiadę Szaradziarską, ale trudno ją zaliczyć jako propagującą, bo z
        definicji ma charakter zamknięty (trzeba przejść trudne eliminacje) i
        skierowana jest do "starych wyjadaczy", wśród których niczego nie trzeba
        propagować. A czy tak trudno byłoby zorganizować np. Mistrzostwa Częstochowy?

        Wierzcie mi - zorganizowanie zawodów szaradziarskich to naprawdę nic trudnego.
        Na dobrą sprawę najtrudniejszą rzeczą będzie przygotowanie zestawu zadań i
        poświęcenie kilku godzin na zorganizowanie sali, choć kilku nagród (acz nie
        zawsze, o czym niżej) i rozreklamowania turnieju w lokalnych mediach, a nawet -
        jeśli to większa impreza - na łamach Rozrywki.
        Tydzień temu w czasie ferii zimowych na terenie mojej gminy przeprowadziłem
        Turniej Tęgich Głów dla uczniów szkół podstawowych. Wzięło w nim udział blisko
        90 dzieci, przez godzinę rozwiązywali 8-stronicową książeczkę. Zwyciężczyni
        otrzymała nagrodę książkową, czołowa ósemka komplety szachów, a wszyscy
        startujący kolorowe dyplomy (przygotowane w domu w wordzie i wydrukowane przeze
        mnie w pracy). Dzieciaki naprawdę miały dobrą zabawę, cieszyły się dyplomami...
        jak dzieci. Naprawdę niewiele trzeba było, by zorganizować coś takiego.

        Mam już ukończony (w wordzie, oczywiście) duży turniej krzyżówkowy dla uczniów
        gimnazjów. W marcu zmierzą się z tym zestawem uczniowie gimnazjów w jednym z
        wielkopolskich miast, najprawdopodobniej w maju uczniowie gimnazjów w moim
        mieście, gdzie moja rola w organizacji tej imprezy ogranicza się w zasadzie to
        przygotowania zadań i podania pomysłu Wydziałowi Oświaty w Urzędzie Miasta -
        organizacją turnieju, salą, wystrojem, nagłośnieniem w mediach itp. zajmą się
        szkoły, one też przygotują, wspólnie z Wydziałem Oświaty, dyplomy i nagrody.

        Ktoś może powiedzieć, że dla kogoś, kto nie układa zadań, przygotowanie zestawu
        turniejowego sprawi duży kłopot. Znajoma osoba zorganizowała turniej
        krzyżówkowy dla uczniów w taki sposób, że po prostu... pokserowała ze starszych
        numerów pism szaradziarskich (i nie tylko szaradziarskich) różne zadania,
        kompilując w ten sposób bardzo, bardzo ciekawy i atrakcyjny zestaw do
        rozwiązywania. Rozmowa o prawach autorskich nie ma tu najmniejszego sensu, bo
        to żadne wykorzystanie czyichś zadań do celów zarobkowych, a cel naprawdę
        szlachetny. Nie żebym zachęcał do takiego postępowania, ale jeszcze raz
        podkreślę - dla chcącego nic trudnego, ale trzeba choć trochę się zaangażować,
        i to nie dla kasy, tylko dla satysfakcji.

    • uhuhu Przeszłość szaradziarstwa 07.04.04, 13:22
      Zupełnie niechcący natrafiłem w necie na taką oto informację:


      Łamigłówki w ODK
      II Szaradziarskie Mistrzostwa

      JELENIA GÓRA) Na II Szaradziarskie Mistrzostwa Jeleniej Góry zaprasza Osiedlowy
      Dom Kultury na Zabobrzu.
      Szaradziarskie mistrzostwa są adresowane do wszystkich pasjonatów szarad i
      krzyżówek, którzy ukończyli 16 lat. Odbędą się w Osiedlowym Domu Kultury w
      Jeleniej Górze, przy ul. Komedy Trzcińskiego 12, w następny poniedziałek, 21
      września o godz. 16 (zgłoszenia do 18 września przyjmuje sekretariat ODK, tel.
      75-31-831).
      Podczas prac Komisji Oceniającej wyniki Mistrzostw odbędzie się coroczny
      Turniej Wiedzy o Jeleniej Górze oraz recital Danuty Brzezickiej i Maryli Nowak -
      solistek Studia Piosenki ODK. W programie recitalu znalazły się wyłącznie
      piosenki jeleniogórskie.
      Na zwycięzców czekają nagrody rzeczowe ufundowane m. in. przez Prezydenta
      Jeleniej Góry.
      ŁAG)
      www.gazetawroclawska.pl/archiwum/980914.htm
      Wygląda na to, że to notka z 14 września 1998, wygląda też na to, że mistrzostw
      w Jeleniej już nie ma. Szkoda. Miałbym blisko :)
    • uhuhu Notka o turnieju młodych szaradzistów 26.04.04, 09:01
      Notka ukazała się w gorzowskim wydaniu Gazety Wyborczej:

      ----------------
      Zawody młodych szaradzistów
      db 21-04-2004, ostatnia aktualizacja 21-04-2004 18:33

      Homonimy, metagramy, palindromy, anagramy i zwykłe poczciwe krzyżówki - w środę
      swoich sił w takich szaradziarskich formach próbowali uczniowie kilku
      gorzowskich szkół

      Niezapomniany Cwojer, czyli Jerzy Cwojdziński, zmarły przed kilkoma laty
      nauczyciel z I LO, był zapalonym szaradzistą. Za doskonały uważał swój rebus z
      jednym znakiem A, podpowiadając, że chodzi o wyspę. Dążył do ideału i on -
      matematyk - chciał jak poeci, aby jedno słowo, jeden znak, zastąpił jak
      najwięcej treści i informacji.

      Nic więc dziwnego, że w gorzowskiej SP nr 5 najbardziej zapalonymi
      szaradziarkami są matematyczka Barbara Dyja i polonistka Barbara Ferensztajn.
      Ten sojusz "matmy" z "polakiem" owocuje tym, że w szkole działa prężnie Klub
      Młodych Szaradzistów, a od 1997 r. co miesiąc wychodzi pismo "Kalamburek".

      Po raz drugi też odbył się w SP nr 5 miejski konkurs szaradziarski, w którym
      wzięli udział reprezentanci pięciu szkół: gospodarzy, SP nr 1, nr 2, nr 11 i
      Społecznej Szkoły Podstawowej Stowarzyszenia Edukacyjnego. Konkurs nosi nazwę
      Szał, która nie tyle odpowiada prawdzie - bo przecież na zadaniach trzeba się
      naprawdę skupić - ale jest również słowną zabawą, skrótem od Szaradziarskich
      Zawodów Amatorów Łamigłówek.

      W tym roku najlepsza była drużyna Społecznej Szkoły Podstawowej Stowarzyszenia
      Edukacyjnego: Piotrek Jastak i Paweł Kowalski. Piotrek zajął również III
      miejsce indywidualnie, wyprzedając jednym punktem Grzesia Bąka z SP nr 5.
      Najlepsza w szaradach okazała się Monika Petri z "piątki", a drugie miejsce
      zajął Milan Purger z SP nr 2. Wszyscy uczestnicy otrzymali nagrody ufundowane
      przez PKO BP.

      ---------------------------------
      Tyle notka. Bardzo mnie cieszą takie notki.
      • lucbach zadania na turniejach... 26.04.04, 23:19
        Chciałem zapytać tych, którzy mieli okazję robić zadania na turnieje
        szaradziarskie o to, czym kierują się, układając zestawy. Ostatnio czytałem, że
        Uhuhu był autorem zadań dla gimnazjalistów, jak to było, czy były tylko te
        zadania o zainteresowaniach młodzieży? Czy np. w turniejach wymyśla się jakieś
        historie i wplata w nie zadania, żeby było ciekawiej? Może chwyciły jakieś
        oryginalne pomysły? To trochę off-topic, ale może się ktoś zlituje... ;-)
        pozdrawiam,
        lucbach
        • uhuhu Re: zadania na turniejach... 27.04.04, 09:16
          lucbach napisał:

          jak to było, czy były tylko te zadania o zainteresowaniach młodzieży?


          ;)) Ciężkie pytanie. Przed układaniem zestawu nie zrobiłem ankiety wśród
          młodzieży, czym się interesuje, o czym i jakie chciałaby rozwiązywać zadania.

          megalo... w wątku forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
          f=10067&w=11731345&a=11876511 napisał: "Jeśli krzyżówka ma być dla dziecka czy
          młodzieńca, musi być z jego kręgu zainteresowań, np. muzyka, sport, moda...!".

          Zgadzam się połowicznie. W zestawie na turniej gimnazjalny znalazła się
          krzyżówka muzyczna, krzyżówka o skoczkach narciarskich, o rodzinie Kiepskich,
          krzyżówka z hymnem narodowym (do diagramu należało wpisać brakujące
          rzeczowniki). Ale zestaw to nie tylko krzyżówki tematyczne. Było zadanie
          matematyczno-spostrzegawcze "policz trójkąty", była zagadka logiczna,
          wykreślanka z bohaterami Tolkiena, krzyżówka ze znajomości ortografii (w każdym
          wyrazie występowała litera U lub Ó, którą ujawniano w kratce w zapisie U/Ó -
          rozwiązujący miał za zadanie zaczernić błędne U lub Ó), były bliźniaki,
          krzyżówka od A do Ż, krzyżówka anagramowa, obrazkowa, szarada, zestawy
          homonimów i anagramów i jeszcze sporo innych, ale nie chce mi się tak dokładnie
          wypisywać ;) Chodziło o to, żeby każdy znalazł coś dla siebie. Jak ktoś był
          słabszy z muzyki, nie interesował się skokami i nie oglądał Kiepskich, to mógł
          pobawić się wykreślanką albo policzyć trójkąty, gdzie nie musiał na dobrą
          sprawę nic odgadywać.

          Zadania nie muszą być robione tematycznie pod młodzież. We wszystkich starałem
          się unikać jak ognia słów znanych tylko szaradzistom: bo dla nas akara, erzac,
          ruada czy tapioka to chleb powszedni, ale dla młodszych wyjątkowo nieatrakcyjne
          i obce słowa. Działa to również w drugą stronę - w jolkę radośnie wstawiłem
          sobie np. MIRMIŁA i LEWISY. Dzieciakom nie sprawiły problemu.

          Chętnie posłuchałbym doświadczeń innych w tej materii. Wiem, że megalo... robi
          również takie turnieje. Może ktoś jeszcze? Megalo...?
          • djjack Zadania dla dzieci 27.04.04, 09:50
            Nie mam doświadczenia w turniejach dla dzieci/młodzieży. Ale pewną przygodę z
            krzyżówkami dla tej grupy miałem. Zwykle w okolicach 1 czerwca i 6 grudnia
            przygotowywałem w połowie lat 90. zadania dla dzieci do mojego programu
            radiowego. Pamiętam, że bardzo dobrze sprawdził mi się pomysł w którym hasła do
            krzyżówki mojego autorstwa, układane i podawane były przez same dzieci (tutaj
            pomogła mi rodzina i zaprzyjaźnieni pracownicy z firmy). Ich skojarzenia często
            różniły się od moich ;-)
            Gdyby ktoś był zainteresowany - mogę jeszcze dotrzeć do tego archiwum.
        • reptar Re: zadania na turniejach... 27.04.04, 09:57
          lucbach napisał:

          > Chciałem zapytać tych, którzy mieli okazję robić zadania na turnieje
          > szaradziarskie o to, czym kierują się, układając zestawy.



          Ja przygotowanie turnieju lubię potraktować jako okazję do zrobienia czegoś
          nietypowego, co niekoniecznie uda się potem przepchnąć na łamy. Mam w dorobku
          wiele takich zadań, które były na turniejach i z którymi rozwiązujący sobie
          radzili - choć niekoniecznie wszyscy - a które nie trafiały potem na łamy z
          najrozmaitszych powodów (np. "bo za duże"). Zresztą nieraz tę niepublikowalność
          przeczuwam już na etapie pomysłu.

          Nie trafiły i pewnie już nie trafią na łamy "pajęczynki" przedstawione jako
          miniturniej w przerwie Mistrzostw Krakowa parę lat temu. Wciąż czekam, czy
          redakcja ulituje się nad zadaniami typu "czwarte słowa" (jedno takie było na
          Mistrzostwach Krakowa w 2002 r.), albo nad pantropą "tropem dropia" czy pantropą
          "z cegiełek" z turnieju na sobieszewskiej biesiadzie.

          W dużym stopniu powyższe uwagi dotyczą też niektórych z zadań, które wprawdzie
          ostatecznie ukazują się na łamach, ale w wersji złagodzonej przez adiustację.
          Turniej to tak naprawdę jedna z niewielu okazji do zaprezentowania własnego
          stylu. I zawsze szansa na zrobienie czegoś porządnie offowego.
          • uhuhu Re: zadania na turniejach... 27.04.04, 13:31
            reptar napisał:

            > Turniej to tak naprawdę jedna z niewielu okazji do zaprezentowania własnego
            > stylu. I zawsze szansa na zrobienie czegoś porządnie offowego.

            Ja jestem zdania, że turniej robi się bardziej dla kogoś niż dla siebie.
            Uczestnicy są na pierwszym miejscu, nie autorzy.
            Sądzę, że niezłym sposobem zaprezentowania własnego stylu jest to, co zrobił
            Jacek we Wrocławiu (książeczka "Odrzutowce"), także pajęczynkowy turniej
            reptara albo głogowska zabawa w trzy jolki z małym Jasiem. Natomiast w doborze
            zadań turniejowych jestem skłonny wykazywać większy, hmm, "konserwatyzm".
            Stawiam w ciemno, że większość uczestników turniejów chciałaby zobaczyć
            zadania, które już zna, które wyglądają znajomo, w stosunku do których potrafią
            się określić, czy dobrze im idzie ich rozwiązywanie, czy nie. Oczywiście
            wskazane jest zrobić zestaw ciekawy, różnorodny, także z nowościami, ale bez
            popadania w skrajności.

            Wskazane jest?


            • jw1969 Re: zadania na turniejach... 27.04.04, 14:25
              I tu widzę pewne zalety zestawu wieloautorskiego. Jeden sobie zaszaleje, inny
              da coś typowego, a każdy z rozwiązujących też znajdzie coś dla siebie.
              Chociaż sam starałem się przygotowywać zadania różnorodne, to jednak np. form
              szyfrowanych nie układam w ogóle i zestaw przygotowany tylko przeze mnie byłby
              ich pozbawiony. A wiem, że są tacy, którzy głównie takie rzeczy rozwiązują.
            • reptar Re: zadania na turniejach... 27.04.04, 15:25
              uhuhu napisał:

              > Ja jestem zdania, że turniej robi się bardziej dla kogoś niż dla siebie.
              > Uczestnicy są na pierwszym miejscu, nie autorzy.

              Podziwiam Twoją wielkoduszność   ;-)



              > Stawiam w ciemno, że większość uczestników turniejów chciałaby zobaczyć
              > zadania, które już zna

              "Rejs"! Zgadłem?



              > ale bez popadania w skrajności.

              Skoro już się o skrajnościach zgadało, to dla mnie skrajnością jest hasło "dla
              wszystkich". Bardziej idyllicznie już nie można.

              Nie wydaje Ci się czasem, że to o nas Turnau śpiewa?:

                              Dwa są życia modele,
                              Dwa życia sposoby.
                              Jeden - całkiem zgodliwy,
                              Drugi - całkiem na przekór.
              • uhuhu Re: zadania na turniejach... 27.04.04, 15:39
                reptar napisał:

                > Nie wydaje Ci się czasem, że to o nas Turnau śpiewa?:
                >
                > Dwa są życia modele,
                > Dwa życia sposoby.
                > Jeden - całkiem zgodliwy,
                > Drugi - całkiem na przekór.

                Grzesiu, jeśli czytasz nasze forum, pozdrawiamy!

                Reptar, znasz moją wielkoduszność i wiesz, że ja to bym najchętniej zrobił
                turniej przymrużkowo-hockowy albo pt. "Tropem Stachury", ale nie zrobię.

                "Rejs" zgadłeś, ale "taka jest prawda marna ta", jak to ładnie skandował
                Kaliber 44. Dla wszystkich się nigdy nie da, ale tak dla większości albo
                chociaż połowy, to owszem?... Wiesz, że trochę bez przekonania to piszę. Ale ja
                chciałbym cały świat uszczęśliwić, naprawdę.

                ***

                Wiesz co, to "Tropem Stachury" to... ciekawie mi zabrzmiało! ;)
            • fatamorgana77 Re: zadania na turniejach... 27.04.04, 15:25
              uhuhu napisał:
              Ja jestem zdania, że turniej robi się bardziej dla kogoś niż dla siebie.
              Uczestnicy są na pierwszym miejscu, nie autorzy. Oczywiście
              > wskazane jest zrobić zestaw ciekawy, różnorodny, także z nowościami, ale bez
              > popadania w skrajności.

              Wskazane jest. Zgadzam się z Tobą, Uhuhu.
              Pozdrowionka.
          • jw1969 Re: zadania na turniejach... 27.04.04, 13:43
            Jeszcze jedna rzecz moze wyróżniać niektóre zadania na turniejach: ze względu
            na stosunkowo krótki cykl produkcyjny mogą to być zadania aktualne - vide blok
            Niemenowski w Gdańsku.
            • megalomaniac Szaradziarstwo młodych............................ 27.04.04, 21:31
              Kolega uhuhu niejako wywołał mnie do tablicy!;-)
              Tak!, rzeczywiście jest jak pisze w poście odnosnie zadań układanych przez
              niego na turniej w Pyzdrach. Zatrzymam się i poruszę trochę inne watki, choć
              przemycone przez uhuhu...!
              Obecnie pracuję z grupą, będzie ich z 15 osób na cotygodniowych spotkanich po
              lekcjach na współnym rozwiązywaniu zadań szaradziarskich, własnego autorstwa
              czy z teki taty oraz z rubryki "pierwsze kroki" z R.,
              A to wszystko po to, aby zaprezentować im całą gamę typów możliwych do
              spotkania zadań! Głowią się nad nimi przez 30 minut, czasem mnie zapytają,
              potem biorą do domu i tam już wertują i wspommgając się posiłkują: internetem,
              encyklopedią, czy rodzicem...(należy dodać, ze poszukiwanie też...uczy!)
              Co przyświecało mi kiedy tworzyłem taka, grupę młodzieży (II-klasa
              gimnazjum)...ano na pierwszym miejscu...pozytywne i twórcze zagospodarowanie
              wolnego czasu (nie przypuszczałem, że to bedzie tak długo trwało, myslałem, że
              przyjda raz, gura dwa...!;-) gość rzuca a4 z kilkoma zadaniami, a oni
              wypełniaja...i zdziwienia mnie nachodzi kiedy widzę ich poraz kolejny zawsze
              chętnych do zmagania się ze słowem!;-))
              Drugi bardzo ważny aspekt, ktory się w tym przemyca to owa dewizyjka "bawiąc -
              uczyć"...nawet bez większego wysiłku przyswajają sobie wiedzę lub się w niej
              wykazują (krzyżówki tematyczne itp.).


              A co do zadań jakie robię dla nich na turniej mikołajkowy, dzień dzieckowy;-)
              czy gimnazjalny...niejest ich nigdy dużo by zameczyc!;-)...typ czy rodzaj
              zadania w zależnosci co akurat skomponawałem, słownictow z pogranicza ich
              poruszania się, jesli uwazam - ze jest trudne (wg mnie) wtedy okreslenie podaje
              na zasadzie skojarzen lub ułóż z liter, a skrzywienie tematyczne idzie w
              kierunku królowej nauk, i chyba nic na to nie poradze!;-)))

              p.s.
              właśnie dzisiaj mialem takowe zajęcia, jedna z rowiązywanych przez nich
              krzyżówek była " Z inicjałami J.S." Z "pierwszych kroków" R z 4 kwietnia...!
              kiedy podałem nazwisko Jadwiga Smosarska - padł głos z sali - ale NAs wtedy nie
              było na świecie!;-)))....wszystko to tłumaczy i zawiera esencję i receptę na to
              w jakim kierunku iść z młodzieżą w szaradziarstwo.
              Tych chwil nie zamienilbym na inne.Uwierzcie!;-)))

              houk!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka