hankem
24.10.05, 13:19
Ostatnio pewna firma chciała ze mną nawiązać wspólprace w charakterze
korektora tłumaczeń. Przesłali mi próbki do korekty, zrobiłam to najlepiej
jak potrafiłam i niestety nie spodobało im się. Strasznie sie
zdziwiałam,poniewaz mam wykształcenie kierunkowe, mam takze doświadczenie
poniewaz pracuję jako tłumaczka. Zrobiłam tą korektę najlepiej jak umiałam i
kicha. Powiedzcie: czy korektor to zajęcie trudniejsze niż tłumacz, na jakie
kryteria patrzą biura tłumaczeń zatrudniając korektora? Może zrobiłam coś źle
od strony technicznej? Jak powinna wyglądac zwrotna korekta?
Pocieszcie mnie.