Mam taką ciekawą sytuację:
Tłumaczę dla pewnego wydawnictwa książeczkę specjalistyczną. Jest to pierwsza
pozycja w tym miejscu. Wydawnictwo proponuje bardzo niską stawkę - 15 zł za
stronę. Twierdzą, że chcą sprawdzić umiejętności i w przypadku pozytywnego
przetłumaczenia pierwszej pozycji obiecują dłuższą współpracę i podwyżkę.
Tłumaczę książkę - suchy tekst, żadnych ilustracji. Jest trochę korekty, raz
zasadnej raz nie. Po zakończeniu propozycja przetłumaczenia kolejnej książki.
Najpierw przesłanie pozycji, prośba o harmonogram (i w miarę krótki termin
wykonania

). Owa druga książka ma pełno ilustracji wszelakich - od
nienajprostszych wykresów przez przeróżne tabele po bardziej skomplikowane
rzeczy. Po zapytaniu okazuje się, że wykonanie tych wszystkich elementów jest
w gestii tłumacza i nie podlegają one dodatkowemu opłaceniu. Tłumacz dostaje
tylko za "znaki"

I wreszcie pada pytanie o stawkę. Oto
odpowiedź: "Proponujemy Panu 15,50 zł za stronę. No to ruszamy, bo trzeba
szybko przetlumaczyc"
Czy to mozna nazwac podwyzka?
Zastanawiam sie jak odpowiednio odpowiedziec na te oferte.
Czy macie Panstwo jakies ciekawe sugestie?
Pozdrawiam
PS Niestety na koniec niewdzieczny komputer zjadl polskie znaki