Dodaj do ulubionych

do czynnych zawodowo tlumaczy

19.02.06, 00:45
co mozecie doradzic komus kto chcialby sie zajac tlumaczeniami ale nie wie jak
to ugryzc? sprawa wyglada tak: jestem 3 lata po studiach (lingwistyka) i od
kilku lat pracuje jako nauczyciel, do tej pory tlumaczylam dwukrotnie dla firm
ale byly to tlumaczenia ustne i nie do konca sie w tym widze, chcialabym zajac
sie tlumaczeniami pisemnymi ( w przyszlosci chcialabym zostac tlumaczem
przysieglym),mialam tez okazje zdawac pewnego rodzaju egzamin w biurze
tlumaczen (wymog pracodawcysmile )i zdalam go na 4,5, pewnie zaraz ktos napisze
ze poprostu wziazc sie za tluamczenia ale:1) z tego co wiem to biura tlum.
zwykle wymagaja od tlumacza okreslenia sie w jakiej dziedzinie(bankowosc,
prawo, ochrona srodowiska itd) chcialby tlumaczyc a ja nie mam zadnej
specjalizacji.Jak Wy -tlumacze- zdobywaliscie specjalizacje z konkretnej
dziedziny? 2)Drugi problem ktory mnie nurtuje to skad macie ta pewnosc ze
tekst ktory przetlumaczylisice jest przetlumaczony poprawnie?Zeby tlumaczyc
wystarczy isc do biura tlumaczen i zglosic chec tlumaczenia ale z tego co wiem
to byli tacy co za tlumaczy sie podawali ale byli nimi tylko z nazwy (bez
obrazy dla fachowców)3) jesli polecicie mi jakies studia podyplomowe to od
razu odpowiem ze nic z tego w tej chwili 4) w jaka literatue sie zaopatrzyc
poza oczywiscie slownikami, internetem itd itp ( learning translation-learning
the impossible, successful polish-english translation, english for writers and
translators, difficult words in polish-english translation, poradnik tlumacza
z angielskiego na nasze-te juz znam) i bardzo prosze nie piszcie ze to juz
bylo na forum, jesli ktos ma ochote pomoc to bede bardzo wdzieczna a jesli nie
to poprostu nie odpisujcie, dzia
Obserwuj wątek
    • azm2 Re: do czynnych zawodowo tlumaczy 19.02.06, 02:04
      A co cię interesuje? filozofia Kierkegaarda, hodowla gęsi i kaczek, historia
      średniowiecznej Europy, tresura psów, oprogramowanie do baz danych, geografia
      Australii, fotografia czarno-biała, sposoby gotowania rosołu w różnych krajach,
      bajki dla dzieci, itd? chyba są jakieś zagadnienia, które cię interesują, o
      których coś wiesz, o których lubisz czytać, pisać i rozmawiać? Zacznij od tego,
      to jest podstawa do specjalizowania się.

      Jeżeli ukończyłaś lingwistykę i jesteś nauczycielem, to chyba potrafisz ocenić,
      czy dobrze tłumaczysz. Każde zdanie, nawet "Ala ma kota", można przełożyć na
      różne sposoby.

      Przy okazji: zawsze miałem wrażenie, że kto jak to, ale nauczyciele-lingwiści
      powinni pilnować poprawności tekstów pisanych przez siebie, żeby poloniści nie
      mogli się przyczepić. Chodzi mi nie o brak polskich znaków, ale o interpunkcję.
      Nie rozumiem, jak można tak masowo gubić przecinki smile
    • karolina_29 Re: do czynnych zawodowo tlumaczy 19.02.06, 08:36
      Żeby tłumaczyć teksty specjalistyczne, trzeba - choć trochę - rozumieć, o co w
      nich chodzi. Przyszły tłumacz musi więc jak najwięcej czytać na dany temat.
      Poza tym czasami organizowane są kursy dla tłumaczy z określonej dziedziny.
      Wielu tłumaczy to zresztą nie lingwiści, tylko prawnicy, lekarze, ekonomiści
      tłumaczący teksty ze swojej dziedziny.

      Kandydat na tłumacza musi też bardzo pilnować poprawnej polszczyzny (mam na
      myśli: "wziąźć").
    • malakas Re: do czynnych zawodowo tlumaczy 19.02.06, 08:46
      Wydaje mi się, że skoro chcesz docelowo zostać przysięgłym, potrzebne będzie
      trochę większe niz minimalne, a nawet przeciętne, zainteresowanie szeroko
      rozumianym prawem, włączając w to podstawową orientacje w systemach,
      instytucjach i "kulturze" krajów, których dotyczyć będzie tłumaczenie.
      Większość bowiem tłumaczeń poświadczonych dotyczy dokumentów z oficjalnego
      obrotu publicznego, a oprócz standardowych aktów urzędów stanu cywilnego
      natkniesz się na 100% na umowy, pełnomocnictwa, pozwy, wyroki, PITy,
      zaświadczenia rozmaitych organów, o których istnieniu nie miałaś pojęcia itp.
      To jest jakaś specjalizacja, nieprawdaż? Naturalnie się nasuwa, powiedziałbym.
      Kłopot tylko w tym, że zdarzać się będą też wypisy ze szpitali, patenty
      sternika, "egzotyczne" przedmioty w indeksach etc. Tłumaczowi przysięgłemu
      trudno jest się przyznać, że się na czymś nie zna (choć powinien) i jest to -
      że tak powiem - wbrew oczekiwaniom społecznym. Krótko mówiąc w pewnym sensie
      deprecjonuje go to w oczach innych, ale też i swoich, przydając stresu.
      Natomiast abstrahując już od przysięgłych, obieranie sobie specjalności na
      zasadzie, że jakąś muszę mieć (zresztą chyba masz - lingwistyka!) lub dlatego,
      że jest rzadka i w związku z tym popłatna, przy braku autentycznego
      zainteresowania - to raczej droga donikąd i przez mękę. Jest w końcu sporo
      tekstów, które nie wymagają jakiejś daleko posunietej specjalizacji, bierz te
      na początek. Ale współczuję Ci, w angielskim jest mordercza wręcz konkurencja,
      wymagania tak wysokie, że aż wręcz nierealne i na pierwszy rzut oka nie ma
      miejsca dla początkujących. Tak jest w ogóle na rynku pracy - wymaga się
      doświadczenia, którego nie ma gdzie zdobyć, bo wszędzie sie go wymaga. Ale
      jednak ludzie znajdują, prawda?
      Proponuje Ci również porzucić myśl o tym, że istnieją jakieś dające się
      wyeksplikować, obiektywne kryteria tłumaczeń dobrych, tylko Ty ich nie znasz, a
      studia podyplomowe lub jakaś literatura w zastępstwie tych studiów, sprawi że
      je posiądziesz. Nic z tych rzeczy, co najwyżej poszerzą horyzont Twojej
      niewiedzy. Nie kwestionuję broń Boże zasadności studiowania albo czytania, ale
      oczekujesz, zdaje się, zbyt wiele. Tłumaczenie dobre to już takie, które
      spełnia potrzeby zlecającego. Dodatkowo, tym będzie lepsze im bardziej podobne
      do innych skądinąd podobnych, to znaczy jeśli będziesz rozstrzygać konkretne
      problemy translatorskie tak jak większość, tak ja to robią autorytety, tak
      jak "się przyjęło", że sie robi itd. Tego właśnie możesz się tylko nauczyć.
      Jest jeszcze kategoria "artystów". Ale daremne i nieroztropne byłoby ściganie
      się z nimi. Bo gdyby każdy absolwent wydziału kompozycji mógł napisać IX
      Symfonię...

      Nie sądzę bym wiele pomógł sad
      Pzdr
      m.
      • micmarci Do Malakas 19.02.06, 10:20
        Odnośnie postu Malakas to rzeczywiście od tłumacza przysięgłego oczekuje się
        wiedzy, czy też specjalizacji we wszystkich możliwych dziedzinach. Przecież sąd
        ma na swoje zawołanie armię biegłych z wąskich obszarów: np. medycyna,
        budownictwo, instalacje alarmowe czy też ruch drogowy. Praca tłumacza, zatem,
        jest trudniejsza w dwójnasób, bowiem nie tylko wymaga się od niego wiedzy
        specjalistycznej, ale również znajomości fachowego specyficznego języka (i to w
        obie strony). Przykładowo ja nie "czuję" medycyny i o takim fakcie
        poinformowałbym sąd.
        • karolina_29 medycyna 19.02.06, 11:21
          No właśnie, jak można wymagać od przysięgłego, żeby tłumaczył teksty medyczne?
          Przysięgły de facto jest tłumaczem tekstów prawnych...
          • hanula Re: medycyna 19.02.06, 11:32
            > Przysięgły de facto jest tłumaczem tekstów prawnych...

            Raczej de jure. De facto to jest właśnie tłumaczem od wszystkiego. Chyba tylko
            tłumacze pracujący na etacie dla jakiejś firmy (nie biura tłumaczeniowego) mogą
            liczyć na tłumaczenia wyłącznie z jednej, znanej sobie dziedziny. Dla innych to
            zawsze w większym lub mniejszym stopniu loteria.
            • karolina_29 Re: medycyna 19.02.06, 12:02
              Poprawiam się: *powinien* tłumaczyć teksty prawne.
              Uważam, że przysięgły nie powinien się w ogóle brać za tłumaczenia medyczne, no
              chyba, że naprawdę się medycyną interesuje i dużo, bardzo dużo czyta. Ja
              tłumaczę teksty medyczne i za np. farmaceutyczne się nie zabieram, stąd dziwi
              mnie beztroska, z jaką niektórzy tłumacze przyjmują takie zlecenia - a potem
              zadają na forum zabawne pytania. Kiedyś razem z kolegami w dyżurce turlaliśmy
              się ze śmiechu nad tłumaczeniem karty wypisowej, pod którym podpisał się
              przysięgły. Choć należało raczej płakać.
          • malakas Re: medycyna 19.02.06, 18:51
            Racja, ale...
            Co zrobić, gdy dostajesz z sądu komplet dokumentów: jakieś pisma, protokoły
            przesłuchań i powiedzmy raport z sekcji zwłok. Przyjmiesz 5 dokumentów a
            szóstego odmówisz? Podzlecisz (co byłoby najrozsądniejsze) tłumaczowi tekstów
            medycznych? Hm, po pierwsze musisz mu zapłacić przynajmniej dwa razy tyle, ile
            dostaniesz z Sądu, a po drugie i tak Ty musisz to podpisać, nie wiedząc do
            końca co podpisujesz.
            Z drugiej strony, gdyby wszyscy konsekwentnie odmawiali, Sąd byłby zmuszony
            zaprzysięgać "na chwilę" owych tłumaczy medycznych i byłby i wilk syty, i owca
            cała. Jednak - choć takie rzeczy się zdarzają - trudno wyobrazić sobie
            funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości na takich "partyzanckich" zasadach.

            Pzdr
            m.
      • gucio242 Re: do czynnych zawodowo tlumaczy 19.02.06, 12:06
        dzieki malaks, za duzo nie pomogles bo w wiekszosci o tym wszystkim juz wiem ale
        dziekuje za NORMALNA odpowiedz tzn nie skyrtykowales mojej interpunkcji ani nie
        doszukiwales sie bledow Dla informacji tych ktorzy to zrobili - to jest internet
        wiec mozna sobie pozwolic na swobodesmile A podobno nauczyciele lubia sie czepiac ...
        Ja chcialabym zajac sie tlumaczeniami nie tylko z ang ale rowniez z ros i zdaje
        sobie sprawe z konkurencji ale moze nie taki diabel straszny jak go maluja
        ..Parokrotnie mialam okazje zobaczyc 'dziela' owej konkurencji i zastanwialam
        sie jak to mozliwe ze cos takiego powstalo smile Ja jestem uparta i cierpliwa
        dlatego chce sprobowac Jesli chodzi o studia i literature to masz racje ze
        pewnie za wiele to nie pomoze ale moze chociaz wprowadzi mnie w tajnki tej
        profesji , jeszcze raz dziekuje i cieplo pozdrawiam
        Teraz mozecie jeszcze skrytykowac brak kropek no i pewnie jeszcze cos tam
        znajdziecie smile powodzenia
        • szczoter Re: do czynnych zawodowo tlumaczy 19.02.06, 13:18
          Czy Internet czy papier o poprawność trzeba dbać. Proszę mnie źle nie zrozumieć:
          błędy zdarzają się każdemu, a ja osobiście nie mam zwyczaju nikogo poprawiać.
          Moim zdaniem natomiast nie jest żadnym tłumaczeniem, że pisze się w Internecie.
          Bo potem mamy teksty w stylu: "ot jset intrenet, aj a moge ppisac jak hce".
          Nikogo nie mam zamiaru obrazić swoim postem i proszę nie traktować go jako
          zaczepki albo czegoś gorszego. Po prostu dbajmy o 1)przejrzystość wypowiedzi
          2)brak błędów. Oczywiście tak jak mówię błędy się zdarzają, ale jak już nam się
          zdarzył byk i ktoś nam zwróci uwagę (mam nadzieję, że w dobrej wierze i bez
          zbędnych złośliwości) to przyjmijmy to z pokorą (a nie obwieszczając, że np.
          Internet to swoboda). Proszę: pamiętajmy, że swoboda nie oznacza niedbałości i
          nonszalancji (przynajmniej moim zdaniem).
          pzdr
          • azm2 Re: do czynnych zawodowo tlumaczy 19.02.06, 14:16
            jasne, że wytykam błędy bez złośliwych intencji. ale wytykam, bo przecinek
            błędnie postawiony albo zagubiony potrafi zmienić sens zdania na przeciwny,
            czego nawet na forum internetowym należy unikać.
          • ryfka81 Re: do czynnych zawodowo tlumaczy 19.02.06, 14:33
            szczoter napisał:

            > Czy Internet czy papier o poprawność trzeba dbać. Proszę mnie źle nie zrozumieć
            > :
            > błędy zdarzają się każdemu, a ja osobiście nie mam zwyczaju nikogo poprawiać.
            > Moim zdaniem natomiast nie jest żadnym tłumaczeniem, że pisze się w Internecie.
            > Bo potem mamy teksty w stylu: "ot jset intrenet, aj a moge ppisac jak hce".
            > Nikogo nie mam zamiaru obrazić swoim postem i proszę nie traktować go jako
            > zaczepki albo czegoś gorszego. Po prostu dbajmy o 1)przejrzystość wypowiedzi
            > 2)brak błędów. Oczywiście tak jak mówię błędy się zdarzają, ale jak już nam się
            > zdarzył byk i ktoś nam zwróci uwagę (mam nadzieję, że w dobrej wierze i bez
            > zbędnych złośliwości) to przyjmijmy to z pokorą (a nie obwieszczając, że np.
            > Internet to swoboda). Proszę: pamiętajmy, że swoboda nie oznacza niedbałości i
            > nonszalancji (przynajmniej moim zdaniem).
            > pzdr


            Amen.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka