stefan4
31.01.19, 10:30
Weźcie mi przetłumaczcie z polityczno-gazetowego na polski następujące sformułowania:
• Oddaję się do dyspozycji pana premiera. [...] - powiedział dziś w Sejmie szef MSWiA Joachim Brudziński.
To znaczy, co zrobił (oprócz tego, że powiedział)? Przecież minister jest i tak zawsze w dyspozycji premiera, niezależnie od tego, czy się odda, czy się nie odda. Czy Brudziński jest teraz w dwóch dyspozycjach premiera? Rozumiałbym, gdyby Brudziński podał się do dymisji, a premier by tą dymisję przyjął albo nie. Ale że się oddał?
• Były rzecznik MON Bartłomiej M., były poseł PiS Mariusz Antoni K. i cztery inne osoby usłyszeli we wtorek zarzuty związane niegospodarności.
Rozumiem, że po postawieniu zarzutów Bartłomiejowi M. zapytano go, czy je usłyszał, czy też trzeba podkręcić fonię. W tym drugim przypadku gazeta doniosłaby, że Bartłomiej M. nie dosłyszał zarzutów. Postawienie zarzutów ma znaczenie prawne, bo zmienia status obywatela na ,,podejrzany'' (a następnym szczeblem kariery jest ,,oskarżony''). Ale to, czy on te postawione zarzuty słyszy, czy też prosi o ich sformułowanie na piśmie (bo ma pamięć bardziej wzrokową niż słuchową), ma znaczenie czysto techniczne, więc należy do kompletnie innego porządku.
• Sprawcy mieli krzyczeć rasistowskie obelgi, a także słynny slogan Donalda Trumpa.
Mieli krzyczeć, ale nie krzyczeli, i o to gazeta się piekli? Pewnie, jak ktoś ma coś robić, to niech robi i się nie obcyndala. A jeden dostawca miał mieć miał węglowy i go sprzedawać, ale miało wyjść zarządzenie, że miałem już się nie ma palić, więc ów dostawca miał mieć się z pyszna.
• W południe personel odszedł na pół godziny od łóżek pacjentów
Czyli, gdyby nie konflikty płacowe, to przez te pół godziny personel tkwiłby przy łóżkach pacjentów. A po co? Czy personel nie ma niczego ważniejszego do roboty? Np. zachęcanie nieobłożnych pacjentów, żeby sami odeszli od swoich łóżek i trochę pospacerowali, żeby nie dopuścić do atrofii nóg. Czy jak pacjent na pół godziny odejdzie od swojego łóżka, a personel odejdzie od tego łóżka razem z pacjentem, to też się liczy za protest?
• Gazeta Wyborcza trzy dni po publikacji pierwszych tzw. taśm Kaczyńskiego wraca do sprawy z nowym nagraniem.
Co wspólnego ma nagranie na wewnętrznej pamięci dyktafonu, albo najwyżej na pendrajwie, z jakimiś ,,tasiemkami''? To tak, jakby relacjonowano, że z rana poseł Kaczyński został ogolony przez cyrulika, następnie zawieziony powozem do Sejmu, w którym musiał drzeć się z całej siły, bo oświetlona woskowymi świecami sala obrad jest duża i na drugim jej końcu nie słychać mówcy.
W tych wszystkich przypadkach (a i w wielu innych) mowa polityczno-prasowa zastępuje rzeczywistość jakimś jej pojedynczym symbolem, całkowicie z niej wyabstrahowanym. Czasem daje się znaleźć luźny związek między symbolem a rzeczywistością, czasem takiego związku wcale nie ma (np. nie ma związku między postawieniem zarzutów a ich usłyszeniem), czasem jest, ale wymagający badań (np. żeby dostrzec związek między nagraniami a taśmami, trzeba mieć albo ponad 40 lat, albo wiedzę historyczną).
Ciekaw jestem, jak daleko może oddalić się symbol językowy od rzeczywistości. Czy na przykład może dojść do tego, że prasa napisze ,,pogłaskał archeopteryksa po aksamitnym pysku'', a czytelnicy będą już z tego wiedzieć, że miał 10 zbiórek i 5 asyst (cokolwiek by to znaczyło); bo gdyby miał 5 zbiórek i 10 asyst, to prasa by doniosła, że ,,wyciął sobie prawą nerkę łopatą do odśnieżania''.
- Stefan