19.01.22, 23:09
Reklamy są ostatnio bardzo wysublimowane językowo. Ostatnio jedna pani mówiła w radiu, że ma pecha, bo PH jej pochwy pod pachą jest za niskie (może pomyliłem szczegóły, ale styl zachowałem). Jakby i Was to spotkało, to w reklamie było powiedziane, co na to kupić, ale mnie tak się spodobało to stwierdzenie, że dalej już nie słuchałem.

- Stefan
Obserwuj wątek
    • zbyfauch Re: pech 20.01.22, 07:20
      Pycha!

      P.S.
      Dziękuję za wyjaśnienia dla żony. Odpowiem, jak przyjdzie natchnienie.
      • stefan4 Re: pech 20.01.22, 12:38
        zbyfauch:
        > Pycha!

        Eeee, słabo. Żeby Ci ta pycha chociaż puchła i puchem pachła, to byś mógł się zatrudnić w dziale reklamy...

        - Stefan
        • zbyfauch Re: pech 21.01.22, 18:23
          Właśnie uderzyła mnie z telewizora "Moc Owsianki".
          No, pycha! Kiedy żar z rozgrzanego puchą brzucha bucha. A kiszki marsza Jana Sebastiana Pacha grają.
    • dar61 Pachnidła gnilne 21.01.22, 18:45
      Też lubię słuchać tokefemy, ale reklamy (nawet tak wysublimowane) do mnie nie docierają, bo mam odruch ciąć je w zarodku, no może usłyszę cos typu Marian!

      Co do smaczków - onego czasu solorzowa stacja zakażała nas nadawaniem zbioru reklamówek będących swego rodzaju perełkami pomysłów - na jakiejś zachomikowanej kasecie fałchaesowej może to jeszcze mam.
      Nie było tam popisów słownych, ale namawiały widza do myślenia, kojarzenia.
      Niestety, domyślnie miały nas, widzów, zakazić reklamozą, ale [...]

      Była tam seria kilku reklamówek jednej firmy sponsorskiej - z nich najlepiej pamiętam najbardziej pokrętną, opis ... cóż, fabuły, poniżej.
      Pytanie do Was, czy rozpoznacie z opisu, co reklamowano.

      Otóż pewna dość pulchna smakoszka wydłubywała widelczykiem z puszki jakąś smaczną przekąskę, mrucząc z lubości i nieco mlaszcząc - dotarła do dna, zagrzechotała, zrobiła minkę a' la - co, już się skończyło?! - porozglądała się za następną puszką, nie znalazła - nagle ją olśniło, wzięła wykałaczkę, powykałała, powykałała - a zdobycz z jamy swej pucołowatej wydobywszy tym drewienkiem, spojrzała na nią z miną tryumfatorki-zdobywczyni, no i zgryzła, mlaszcząc z lubością.
      Na koniec kamera czyniła zbliżenie na puszkę, na jakiej okazano, że to ... karma dla psa/ kota.
      U końca pojawiał się napis, czego to reklamówka.
      Polskie reklamówki nadal są łopatologiczne, mało w nich poetycznościów typu tej puszki.

      • stefan4 Re: Pachnidła gnilne 23.01.22, 11:27
        dar61:
        > U końca pojawiał się napis, czego to reklamówka.

        Pasty do zębów?

        - Stefan
        • dar61 Pachnidła ślepe 23.01.22, 19:40
          [reklamówka] ...Pasty do zębów?...

          Sieci salonów okulistycznych.
          • zbyfauch Re: Pachnidła ślepe 23.01.22, 20:05
            A propos reklamówki, bardzo podoba mi się, że także te foliowe, bezbarwne torebki nazywane są reklamówkami. One reklamują uniwersalnie. Także abstrakcyjnie, zależnie od fantazji i potrzeb każdy może sobie taką torebką zareklamować cokolwiek. Niechby podwiązki do skarpet.
            • dar61 Rekłama w sieci 26.01.22, 00:28
              ...reklamówki [...] bezbarwne [...] reklamują uniwersalnie...

              Otóż to.
              Już się przestałem droczyć z ekspedientk... ze sprzedawcz... z personelem sklepów w tej sprawie.
              Czasem się jeszcze droczę z tymi, jacy w sklepie oferują mi siatkę na zakupiony towar, choć mają w ofercie tylko foliówkę...

              Bo mi było dane być przymusowo wysyłanym z siatką po świeże bułki o świcie, np. maślane, w czasie kiedy jeszcze nie umiałem ani liczyć, ani pisać. I wiem, jak wygląda siatka na zakupy, ba! - mam jedną w garażu na kołku, pamiątkową, żylastą, nie do zdarcia (choć też ma lekko popękaną rurkę rączki, jak ta poniżej):

              https://a.allegroimg.com/s1024/0cd36e/72f8efe74c6698de3a60d6480153

              Widzę, że wraca na nie moda - wytłumaczono nam tu w forum ich nazwę anużka, ale nadal nie znam, skąd zwą je awośka?

              W jakiejś szufladzie u nas pałęta się siatka na zakupy z takiej rozciągliwej wersji włóczki czy streczu - małe toto jak dłoń, ale władować w nią można tak z pół metra sześciennego, bo się rozszerza w nieskończoność...
              O, są nadal dostępne:

              https://img.pakamera.net/i1/7/398/rozne-12523399_38031398.jpg

              Esencji uniwersalności w jednobarwnych foliowych nibyreklamówkach nie ma - to zwidy jakości. To tzw. pięciominutówki - 5 minut do zerwania pod ciężarem towaru.
              Są więc rekŁamówkami.


              Ale i tak nadal nadążę wyłączyć po bezwołaczu patrz, Barbara...

              https://www.blasty.pl/upload/images/large/2016/04/to-jest-basia-nie-badz-jak-barbara.jpg
              • stefan4 Re: Rekłama w sieci 26.01.22, 00:50
                dar61:
                > wytłumaczono nam tu w forum ich nazwę anużka, ale nadal nie znam, skąd zwą je awośka?

                Naprawdę nie wiesz, czy się zgrywasz?

                Na wszelki wypadek: ,,anużka'' to tłumaczenie z rosyjskiego, tam авоська przyszła znacznie wcześniej. Pochodzi od ponawianych nadziei konsumentów, że ,,авось что-нибудь бросили в магазин''. Taką siatkę należy nosić ze sobą zawsze, na wszelki wypadek, bo jeśli faktycznie rzucili, a nie ma jak zabrać, to okazja nieprędko się powtórzy.

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/cf/Avoska.jpg/300px-Avoska.jpg

                - Stefan
                • horpyna4 Re: Rekłama w sieci 26.01.22, 10:15
                  Pamiętam te siatki z żyłki, były jeszcze takie do noszenia na ramieniu. Jak się wsiadło z taką do tramwaju, to był cyrk.

                  Tramwaje (przynajmniej warszawskie, ale myślę, że w innych miastach też) w owych czasach były pieruńsko zatłoczone. Miały suwane drzwi, cały czas otwarte, żeby mogło zwisać "winogrono", a końcówka tego winogrona jechała "na cycku", czyli na zderzaku. Jak wewnątrz takiego tramwaju stała kobitka z siatką z żyłki na ramieniu, to najbliżsi pasażerowie nie mogli się od niej oderwać. Dosłownie, bo siatka łapała ich za guziki.
    • dbender Jedzą, piją , Lucky palą. 22.01.22, 23:44
      stefan4 napisał:

      > Reklamy są ostatnio bardzo wysublimowane językowo. Ostatnio jedna pani mówiła
      > w radiu, że ma pecha, bo PH jej pochwy pod pachą jest za niskie (może pomyliłem
      > szczegóły, ale styl zachowałem). Jakby i Was to spotkało, to w reklamie było
      > powiedziane, co na to kupić, ale mnie tak się spodobało to stwierdzenie, że dal
      > ej już nie słuchałem.
      >
      > - Stefan
      >

      Kiedyś była reklama papierosów Lucky: Jedzą, piją , Lucky palą. Reklamy są czasem fajne językowo.
    • zbyfauch Re: pech 23.01.22, 11:39
      Cenzura potrafi uskrzydlać. Wątek przypomniał mi reklamy alkoholu, jak na przykład poetyczną Mariolę o kocim spojrzeniu. Ale też tak prymitywnie absurdalny, że aż genialny, wystrugany zardzewiałym kozikiem przez kopirajtera muzykanta greps o "Łódce Bols".
      • stefan4 Are you ready? 24.01.22, 08:38
        zbyfauch:
        > Cenzura potrafi uskrzydlać. Wątek przypomniał mi reklamy alkoholu, jak
        > na przykład poetyczną Mariolę o kocim spojrzeniu.

        Mariola już niemodna. Teraz króluje Marian. I Barbara. Ciągle kupują nie piwo, tylko przedmioty trwałego użytku i mają już nimi dom zastawiony tak, że trudno się ruszać.

        Ale mało kto zauważa, że tam w tle jakiś facet (chyba nie Marian) od czasu do czasu wrzeszczy w obcym języku
            ,,
        • zbyfauch Re: Are you ready? 24.01.22, 09:00
          Marian chowający się przed upałem w nowej lodówce jest całkiem zabawny. Przypomina mi trochę scenkę, kiedy Al Bundy z rodziną z powodu awarii klimatyzacji koczował przy regałach chłodniczych.
          • kalllka Re: Are you ready? 28.01.22, 21:02
            Ponoć Bundy’s / Bandyci?/ za bardzo „reklamowali” Teda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka