annapetermann
24.08.22, 13:50
Nie mogę podać teraz zbyt dużo przykładów, ale niedawno przyszło mi na myśl że w Polskim litera "y" jest uznawana za samogłoskę. W angielskim jest ona uznawana za taką "czasami". Jakieś słowo pisane po polsku przez "j" gdy jest przeniesione na angielski, zyskuje "y" zamiast "j".
Czasami wymowa jakiegoś polskiego słowa z polskiego jest przybliżana do angielskiej wymowy przez wymianę "j" na "y". Np by uzyskać polską wymowę słowa "Wojna" w angielskim, tłumaczyłoby się anglikowi by wyobraził sobie że to jest "Voyna" po angielsku. Baba Jaga - to jest Baba Yaga po angielsku. Manuskrypt Wojnicza to Voynich Manuscript etc. Czyli...polska spółgłoska "j" jest "przybliżana dzwiękowo" przez samogłoskę "y" w angielskim w niektórych przypadkach. Co sugerowałoby że "j" funkcjonuje jako samogłoska czasami.
Natomiast w Polskim mamy dość często sytuację kiedy funkcja "j" i "i" jest podobna.
W związku z tym że litera "i" po "c" zmiękcza międzyinnymi "c", to używamy litery "j" zamiast "i" po "c" by uzyskać podobny efekt, do zmiękczenia przez "i" w innych przypadkach. Np. Mamy słowo "kolacja" czy "migracja" ale także "Maria", czy "harmonia", we wszystkich tak samo słyszymy końcówkę "ja". Czyli "Maria" można by zapisać jako "Marja" bez uszczerbku dzwiękowego, tak samo "Danja", "Harmonja" itd.
W związku z tym mam pytanie: dlaczego nie uznajemy litery "j" jako samogłoski? Przynajmniej czasami?