kicior99 12.05.06, 10:29 tu prosze wklejac wybitne (lub wybitnie smieszne) teksty, ktore sa szykanowane lub nieznzne tylko dlatego ze w nich klna Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kicior99 txt nr 1 12.05.06, 10:34 Typowe scenariusze filmów których pełno i są do dupy 1. Typowy film akcji Jest bohater dobry i zły. Na początku mniej więcej jest pokazane dlaczego dobry jest dobry, a zły zły a także dlaczego to chcą sobie wpierdolić. Dochodzi do bijatyki (w różnym sensie): Najpierw zły wpierdoli dobremu i wygląda na to że dobry z tego nie wyjdzie, ale ten sie wkurwia i zbiera siły i tak przyjebie złemu, że ten ginie, albo ucieka gdzie pieprz rośnie. Gdzieś w międzyczasie pokazuje się najlepsza laska w filmie i dobry od razu ją podrywa. Jest ona ważna bo dodaje sił dobremu, czasem "jeżdzą", a na końcu filmu rzuca sie mu na szyję. Wtedy jest tam kupa ludzi i wszyscy sie śmieją i wiwatują. Oglądając film akcji dowiesz się że w realym świecie: 1. Producenci w samochodach umieszczają 2kg trotylu - co widać przy wypadkach samochodowych (ach te efektowne wybuchy) 2. W zakręt o 90 stopni najlepiej wejść z prędkością 100km/h 3. Jak ktoś ściga pieszego samochodem, to najlepiej uciekać prosto środkiem drogi Wbrew pozorom jest to bezpieczne bo jak auto jest już blisko, to się przestrzeń zakrzywia i dziwna siła powoduje oddalenie się samochodu, zeby dać fory pieszemu 4. Kula źle wystrzelona w nic nie trafia i anihiluje 5. Kula dobrze wystrzelona też lubi anihilować i żeby kogoś zabić trzeba sie dobrze nastrzelać 5. Postrzał w ramię jest dość częsty, ale praktycznie bezbolesny 6. Każda przepaść jest do przeskoczenia - trzeba chcieć 7. Złego najlepiej jest zabić, bo inaczej trzeba się liczyć z "rozgrywką 2" 8. Nawet jak się Złego zabie, to on za chwilę ożyje i trzeba mu zrobić poprawiny 9. Dom wybucha dopiero jak wszyscy wyjdą - ostatni wychodzący bije rekord skoku w dal - bo ma wspomaganie 2. Film typu Rocky Patrz punkt 1 - z tą różnicą, że chcą sobie wpierdolić głownie dla sportu a nie z powodu różnicy przekonań. Najczęściej zadra między nimi nie jest stara jak w filmie typu 1. W trakcie filmu okazuje się też że Zły to straszny zabójca i jakby mógł to by wyrwał chwasta - Pana Dobrego. 3. Film katastroficzny Jest tylko jeden dobry i jeden bardzo zły, a reszta raczej neutralna lub tylko trochę zła. Dobry w przeszłości pierdolnął sie w obliczeniach i teraz nikt mu nie wierzy, a przecież dobrze mówi, że trzeba spierdalać i to szybko. Bardzo zły mówi mu że jest pojebany i niech sam spierdala. Reszta nie ma zdania, lub raczej nie chce spierdalać. Wtedy okazuje sie, że trzeba było posłuchać dobrego i pomału spierdalać, a teraz trzeba to robić szybko - i jest panika i stłuczki na drogach. Co ciekawe spierdalający z miasta utworzyli korek, ale jadą tylko prawym pasem. W końcu wszyscy uciekają z miasta, i czekają na kataklizm. Wtedy okazuje sie że pierdolnięta babka została w domu i trzeba po nią wracać. Robi to Pan Dobry bo kocha babkę. Przekonuje babke i zabiera ją ale jak mają uciekać to wyjebało i nie ma szosy i wokół sie pali i wywraca ale dobry w końcu sie przedziera. Po powrocie Dobrego jest wyluzowanie atmosfery. Bardzo zły i tak nie przyzna się do błedu, a dobry da mu w ryja. Cenne wskazówki z filmu typu 3: 1. Uciekająć przed kataklizmem unikaj mostów - most sie zawali 2. Każdy samochód w końcu zapali, żeby go kataklizm nie pochłonął 3. Fala uderzeniowa w zasadzie jest piekielnie szybka, ale wolniejsza od uciekającego auta 4. Gruz zasypuje ludzi, ale nigdy nie zabija Odpowiedz Link
kicior99 txt nr 2 12.05.06, 10:39 W tym tekscie wiele sie nie klnie, ale ma jasna wymowe: ODPIERDOLCIE SIE!!! No i jest blyskotliwy... Brytyjski urząd skarbowy naturalnie odpowie na każde zapytanie polskiego US - ale tylko na konkretne, indywidualne zapytanie o konkretnego, indywidualnego podatnika, zidentyfikowanego przez konkretne, jednoznaczne, indywidualne dane osobowe. Tylko że tych danych identyfikacyjnych Inland Revenue nie ma, boś im nie podawał, czy jesteś obywatel Polski, Turcji, czy Gwatemali, ani PESELu, ani numeru paszportu.. Już widzę te pół miliona indywidualnych zapytań z Urzędu Skarbowego do Inland Revenue o losy pół miliona indywidualnych Ziutków. W każdym zapytaniu napisane, że Ziutek wyjechał cholera wie dokąd, nie ma go i nie złożył zeznania podatkowego w Polsce, więc żeby Inland Revenue zechciało sprawdzić, bo może Ziutek jest w UK. A jeśli jest, to co robi i ile zarabia. A za to sprawdzanie pół miliona Ziutków co to może są w UK, może w Hiszpanii, a może dawno z powrotem w Kutnie, to niech zapłaci brytyjski podatnik, bo go na to stać, a Polska jest biedna. No i odpowiedź niech im przyślą poleconym, w ciągu 30 dni, bo inaczej US w Kutnie poda IR w Upper Islington do sądu wojewódzkiego w Warszawie. Skąd polski urząd skarbowy miałby wiedzieć, który z urzędów skarbowych w 24 pozostałych państwach Unii ma pytać, i o kogo? Skąd polski US ma wiedzieć, gdzie jesteś, czy pracujesz i gdzie? Może jesteś w UK, może w Irlandii, może w Szwecji, może we Francji, a może w Hiszpanii? A może jesteś na półrocznych wakacjach w luksusowym kurorcie na wyspach Fidżi? Z tą szkocką baronową, której już od roku dwa razy w tygodniu walisz minetę w zamian za utrzymanie? A jeśli w dodatku ona nie tylko płaci za hotel i posiłki, ale i obiecała, że jak jej będziesz robić to samo jeszcze dwa razy ekstra w każdy weekend przez następne dwa lata, to ona cię z wdzięczności usynowi i podaruje ci posiadłość w Szkocji? Gdzie tu, i z czego, jakiś dochód do opodatkowania? Wbijcie se wreszcie do głowy, p...doleni panikarze, że nie ma globalnego systemu meldunkowego, przy pomocy ktorego Polska mogłaby kogokolwiek tropić. Jedyne, co o tobie wiedzą, to - w najgorszym wypadku - tyle, że cię w Polsce nie ma. A i to nie na pewno, bo nie zawsze wprowadzają numer paszportu albo dowodu do komputera. Co zrobią? Wyślą do urzędów skarbowych wszystkich krajów, w ktorych Polacy mają prawo pracy, milion indywidualnych okólników z zapytaniem, czy czasem nie pracuje u nich tam jeden taki Kowalski, i ile zarobił? Będą nadawać przez Radio Warszawa I rozpaczliwe komunikaty, że sześć miesięcy temu wyszedł z domu i dotychczas nie powrócił podatnik Kowalski, wzrost średni, oczy niebieskie, łysy, budowa szczupła, znaki szczególne: NIP wetknięty głęboko w doopę, ktokolwiek wie o miejscu pobytu i pracy proszony jest o skontaktowanie się z Urzędem Skarbowym lub najbliższym posterunkiem policji? Jeżeli sam z głupoty nie zapodałeś polskiemu urzędowi swojego brytyjskiego adresu (sławny NIP-3 się kłania), i nikt na ciebie w Polsce nie doniósł z podaniem twoich szczegółowych danych osobowych i adresu w UK, to niby skąd urząd ma wziąć wiedzę, kotku, gdzie ty mieszkasz? Nie ma obowiązku wymeldowywania się przed wyjazdem za granicę. A jak jesteś w Polsce bezrobotny, zasiłku nie bierzesz i nigdzie nie pracujesz, to co? Nie ma zakazu wyjazdu bezrobotnych za granicę, ani obowiązku corocznej spowiedzi, gdzie byli i co robili. Wezwą cię do urzędu, jak będziesz w Polsce z wizytą i będą pytać, gdzieś był i coś robił? OK. Pójdziesz i powiesz, że byłeś u baronowej, robiłeś jej dobrze, na żądanie moźesz zrobić pani urzędniczce tak samo, ale dochodu żadnego z tego niestety nie było i w przyszłości też się nie spodziewasz, co zresztą świętą prawdą będzie. (aytor: Una Paloma Blanca) ===== Jeśli naprawdę chcesz mieć święty spokój, to się naprawdę przenieś do UK - problemu dziś z tym nie ma żadnego. Jeśli wyjeżdżasz na krótko i tylko po to, żeby w UK zarabiać, a w Polsce wydawać, to nie narzekaj, punktualnie płać polskie podatki i kandyduj w Polsce do Sejmu, żeby tam walczyć o zmianę głupiego prawa. A jeśli koniecznie chcesz siedzieć okrakiem na płocie PL-UK i kantować w obie strony, to nie płacz, że cię deska z wystającym gwoździem uwiera w jaja. Odpowiedz Link
kicior99 txt nr 3 12.05.06, 10:42 Znany z naszego forum - dzieki, Viki! Ale wklejam tu - dla porzadku. Witam, Szanowny Dr OETKER! Miałem już dzisiaj nic nie pisać ale się wkurwiłem jak nigdy! Musze odreagować, sory za błędy i ogólny chaos, ale mam to w dupie. Niech to chuj strzeli, jebany dr Oetker! No co mnie kurwa podkusiło, żeby kupić budyń z tej zjebanej firmy? Siedziałem sobie w domu, czytałem to i tamto, aż mnie nagle złapała ochota na budyń. A z pięć lat już tego gówna nie jadłem. No się wziałem ubrałem, pobiegłem do sklepu - Poprosze budyń. - Proszę. - Dziękuję. Szybki powrót do domu. Na opakowaniu napisane, że gotować mleko, potem wsypać, bla, bla, bla. Zrobiłem jak kazali. I co ? I wyszło mi kakao! Rzadkie jak sraczka. Tego się nie da jeść. Jak te pieprzone chamy mogą nazywać to coś budyniem i jeszcze chwalić się nową recepturą? Mam tego dość. Dość jebanej demokracji, kapitalizmu i calego tego ścierwa, które weszło do nas po roku '89. Chce takich budyniów jak za komuny! W brzydkich opakowaniach, ale gęstych z takimi wkurwiającymi grudkami! I kisieli też chcę! Niedawno na własne oczy widziałem jak moja znajoma PIŁA kisiel! Jak można pić kisiel? Czy nasze dzieci już nie będą pamiętały, że to należy wyjadać łyżeczką, do której wszystko się lepi i na koniec trzeba oblizać? Kto mi zabrał szklane litrowe butelki z koka kolą? Komu one przeszkadzały? I mleko w butelkach i śmietana! A takie fajne kapsle miały...Dlaczego teraz nawet wafelki prince polo są w tych cudnychopakowaniach zachowujących świeżość przez pińcet lat? Ja chcę wafelków w sreberkach! I nie tylko prince polo ale i Mulatków! Jaki dziad skurwił się zachodnią technologią, dzięki której teraz wszystkie cukierki rozpływają się w ustach, a nie tak jak kiedyś, trzeba je gryźć!? No pytam się, no!Pierdolę mieć do wyboru setki rodzajów lodów i nie móc zdecydować się, na jaki mam ochotę! Kiedyś były tylko bambino w czekoladzie i wszyscy byli szczęśliwi, a jak rzucili casatte to ustawiała się kolejka na pół kilometra. Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka? Nie, kurwa, nie tak jak w waszych pierdolonych sklepach, napompowane powietrzem kruche gówna. Prawdziwe bułki są twardawe, wyraziste w smaku, a najlepiej z prawdziwym masłem, które wyjęte z lodówki jest niemożliwe do rozsmarowania! O margarynie za komuny można było tylko pomarzyć, a jak była to taka chujowa, chyba "Palma" się nazywała. Wielkie pierdolone koncerny wyjebały na amen z rynku moją ukochaną oranżadę, którą za młodu gasiłem pragnienie. I jej młodszą siostrę oranżadkę w proszku, której nikt nigdy nie rozpuszczał w wodzie, bo służyła do wyjadania oblizanym palcem. Nawet ukochane parówki mi zajebali, dziś już nie robi się takich dobrych jak kiedyś... W telewizji dwa kanały, na każdym nic do oglądania. Teraz mamy sto kanałów i też nic nie ma. Możemy wpierdalać pomarańcze, banany i mandarynki, a kiedyś jak przyszedłeś z czymś takim do szkoły, to cie "szefem" nazywali. Fast foodów też nie bylo i każdy żywił się w brudnych budach z hamburgerami napakowanymi warzywami, zapiekankami z serem i pieczarkami i hod-dogami nabijanymi na metalowe pale. Buła, parówa, musztarda! Nic więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy. Kurwa pierdolona mać. A taką miałem ochotę na budyń! Odpowiedz Link
olek taka se nieduża propozycja 13.05.06, 13:34 Ja pierdole Panie kicior, rozwiń pan wątek o oranżadzie w proszku, najlepiej. Odpowiedz Link
foxie777 Re: taka se nieduża propozycja 28.05.06, 04:25 Ja tez sie roztkliwilam czytajac o tych oranzadach i innych. To kurwa byly czasy.A teraz. Wszystko i nic. Odpowiedz Link
mudzyn7 Re:Panie kochany!!! 05.03.07, 00:07 W tym poscie oddales wszystko!!!! Ja w Polsce nie mieszkam, ale jak nie ma (a chyba nie ma, bo co jest, to tu tez jest) tych zajebistych torebeczek z musujacym stafem to juz dno. Chodziaz dziwie sie, ze nie ma, bo gdybym byl prywaciarzem i byl by na nie zbyt, to dlaczego nie produkowac ich? Odpowiedz Link
kicior99 Re: watek Wielkich Tekstow 02.11.06, 14:50 Zrodlo - forum Wielka Brytania Irlandia Dear Signore Direttore, Now I am tella you story wot I was a-treated at jour hotella. I am a-comma from Roma as tourist to London and stay as a-younga christian man at your hotella. When I comma in my room I see there is no shit in my bed - how can I sleep with no shit in my bed? So I calla down to receptione an tella. "I wanta shit". They tella me:"Go to toilet". I say:"No, no Iwanta shit in my bed". They say:"You better not shit in your bed, you sonna-wa-bitch". What is sonna-wa-bitch? I go down for breakfast into restorante. I order bacon and egga and two pissis of toast. I getta only one piss of toast. I tella waitress, and point at toast:"I wanta piss on my plate". She then say to me:"You'd bloody wella not piss on the plate, you sonna-wa-bitch". That is second person who do not even know me calla me "sonna-wa-bitch", and why is your staff replying "Go to toilet", is that a modern tella? I do not understand, please tella me. Later I go for dinner in your restorante. Spoon and knife is laid out, but no fock. I tella waitress:"I wanta fock". And she tell me: "Sure, everyone wanta fock". I tella her:"No, no you don't understand me, I wanta fock on the table". She tella me:"So you wanta fock on the table? Get your ass out of here". How comma this christian hotell tella the guest in such bed manner? So I go to receptione and ask for bill. I no wanta stay in this hotella no more. When I have paid the a-billa the portier say to me: "Thank you, and piss on You". I say:"Piss on you too, you sonna-wa-bitch, I now go back to Italy". Direttore, I never gonna stay in your hotella no more, you sonna-wa-bitch. Odpowiedz Link
lechickachata Re: Dear Signore Direttore 02.11.06, 22:09 Mam to w wersji mp3! Ta wymowa włoska - miodzio!!!!!!!!! Gosia Michasia Odpowiedz Link
zosia.samosia1 Re: Dear Signore Direttore 03.11.06, 11:39 A znacie Czbana? Kiedy mam zły dzień (stan kurwiczny znaczy) to sobie włączam jako odtrutkę. Nie ma nic lepszego normalnie! A fakt, że jest to autentyk tylko dodaje pieprzyku całemu tekstowi. Niestety, mam to tylko w wersji mp3 Swego czasu krążyła po sieci "windykacja twarda" (mp3). Może ktoś to ma? O, albo wywiad z szanująca się kurwą (przeprowadzony na antenie Radiostacji - za co Bużyńska wyleciała z roboty), słyszeliście? Pozdrawiam, ZS Odpowiedz Link
lechickachata Re: Dear Signore Direttore 06.11.06, 21:12 Ściągnęłam to parę lat temu z jakieś "humorzastej" strony, której dziś nie odnajdę. Ale mam na dysku, by trwało u mnie na wieki. Chętnym podeślę via e-mail. Kicior! Za moment wyślę Ci na gazetowy. Gosia Michasia Odpowiedz Link
lechickachata I jeszcze małe sprostowanie 06.11.06, 21:14 Tekst na nagraniu minimalnie różni się od tego, który tu został podany, ale większość się pokrywa i klimacik zachowany. Gosia Michasia Odpowiedz Link
kicior99 Re: watek Wielkich Tekstow 06.11.06, 12:54 skopiowane z forum anglia - irlandia To: All Polish Speaking Staff Subject: Improper Language Usage Importance: High It has been brought to our attention by several managers and also officials visiting our offices that polish language is commonly used by our polish speaking staff. Such behaviour is violating our policy, is highly unprofessional and offensive to both visitors and staff. All personnel will immediately adhere to the following rules: 1.Words like je..bał to pies, kure..wska robota, ch..uj , ku..rwa and other such expressions will not be tolerated or used for emphasis or dramatic effect, no matter how heated a discussion may become. 2.You will not say spier..dolił when someone makes a mistake, or pocałujcie mnie w dupe if you see someone being reprehended, or gó..wno when a major mistake has been made. All forms and derivations of the verb sr..ać and je..bać are utterly inappropriate and unacceptable in our environment. 3.No manager, section head administrator, supervisor or member of staff under any circumstances will be referred to as ch..uj, zaje..baniec or pierd..olony debil 4.Lack of determination will not be referred to as sr..ać or olać nor will persons who lack initiative be referred to as pedal. 5.Creative ideas offered by management are not to be referred to as pierdoły or poje..bane pomysły. 6.Do not say idz sie je..bać if somebody is persistent, do not add pojeb, if a colleague is going through a difficult situation. Furthermore, you must not say zaje..baliśy to (refer to item 2) nor wyjebiemy się na tym when a matter becomes excessively complicated. 7.When asking someone to leave you alone, you must not say spier..dalaj na drzewo nor should you ever substitute “May I help you?” with “Czego ku..rwa chcesz!?” 8.Under no circumstances should you ever call your industrial partners kure..wski dostawca or pierd..olony DCF! 9.Do not say idzcie do pizdy z tym chu..jem when a relevant project is presented to you, nor should you ever answer odpier..dolcie się ode mnie or metrowy chuj ci w dupe when your assistance is required. 10.You should never call partner representatives as zaje..bana swinia or kurewski debil. 11.The normal behaviour of our staff is not to be discussed in terms such as pizda , kurewskie bydle or chu..jowy pedał. 12.Last but not least, after reading this note, please do not say moga sobie wsadzic to w dupę! Please keep hard copy for your records and information. Thank you and best regards Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie To: All Polish Speaking Staff :o) 22.02.07, 02:08 U nas Polacy sa w duzej mniejszosci, na naszym pietrze nie ma nikogo oprocz mnie wiec uchodzi mi mruczenie sotto voce "co za pojebany pomysl" gdy "creative ideas are offered by management". Swoja byla managerke, Irlandke, nauczylam mowic "kurrrrrrwa" i pekalam ze smiechu gdy slyszalam jak kurwuje znad swojego komputera, kiedy cos jej nie wychodzilo :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
kicior99 Re: To: All Polish Speaking Staff :o) 22.02.07, 10:09 U mnie kurwuje soczyscie juz pol biura, ktore zreszta odwiedzaja same dupki (inne popularne polskie slowo) Odpowiedz Link
meszu Re: To: All Polish Speaking Staff :o) 05.03.07, 18:49 kicior kogo masz na mysli (dupki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!....)? Odpowiedz Link
meszu Re: To: All Polish Speaking Staff :o) 05.03.07, 18:51 kicior tez nauczyl KURWOWAC taki cichy kiciorek(hi,hi) Odpowiedz Link
meszu Re: watek Wielkich Tekstow 05.03.07, 18:42 kicior masz zajebiste siodelko w rowerku Odpowiedz Link
kicior99 Pawel Zarzeczny - bardzo brzydkie wyrazy 08.03.07, 18:06 sport.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/zarzeczny-bardzo-brzydkie-wyrazy,880245/e9a07254a865a69fd217d4b7d66ef50d?source=rss Zarzeczny: Bardzo brzydkie wyrazy Paweł Zarzeczny /INTERIA.PL Czwartek, 8 marca (09:33) Ten tekst przeznaczony jest dla osób, które ukończyły lat 18. Straszliwą dyskusję wywołał fakt, że premier mówiąc o komuchach użył słowa "hołota". Mnie to nie gorszy wcale, bowiem od lat dziecinnych do brzydkiego języka byłem przyzwyczajany intensywnie. A zaczęło się od wierszyka, który nie wiedzieć czemu zwano "Alfabetem studenckim". To znaczy czemu alfabet to łapałem, natomiast zagadkowe wielce pozostawały te studia... czytaj dalej "Armia polska jest zwycięska, Alfons to jest kurwa męska, Berlin miasto w gruzach leży, Burdel - szkołą dla młodzieży, Cejlon w kawę obfituje, Ciotka szczotką się branzluje, Deska przyrząd to kanciasty, Dupa - przysmak pederasty, Egipt to kraina bajek, Eunuch to jest chłop bez jajek, Francja ma Śródziemne Morze, Fakir chujem ziemię orze..." I tak oczywiście aż do literki Z. Fakt, że po tylu latach jeszcze tę bzdurę pamiętam, świadczy o niesłychanej żywotności wszelkiego brzydkiego słowa, ponieważ jest zazwyczaj konkretne i plastyczne - to dlatego wulgaryzmami bawili się tacy mistrzowie polskiego języka jak Morsztyn, hrabia Fredro czy Boy - i nikt im nie zarzuci chamstwa czy prymitywizmu. Po prostu skoro jakieś wyrazy istnieją, od czasu do czasu można ich użyć (z zastrzeżeniem jednakowoż też fredrowskim - znaj proporcje, mocium panie!). Ale świat pędzi w takim fałszywym kierunku, że z jednej strony wulgaryzmów lawinowo przybywa i coraz częściej są używane (zwłaszcza przez kobiety, czego kiedyś po prostu im nie wypadało, bo były ze szlachetniejszej gliny ulepione, co innego my, męskie szowinistyczne świnie), a z drugiej strony razić zaczynają słowa całkiem do niedawna zwykłe. Jak "Czarnuch" (Nigger), którego oficjalnie zakazano używać w Nowym Jorku właśnie i w kilku innych miastach Ameryki (nadal mogą za to istnieć "Czerwonoskórzy", o czym przekonać się łatwo nawet po nazwie jednego z najpopularniejszych zespołów futbolu amerykańskiego Redskins - o zgrozo występującego w stołecznym Waszyngtonie!). Niestety, sprawi nam ta językowa cenzura już wkrótce sporo kłopotów. Na przykład Quentin Tarantino będzie musiał ocenzurować nie tylko swój "Pulp fiction", ale w dodatku samego siebie! Mianowicie to on, grając jakiegoś lebiegę, któregoś ranka lekko się denerwuje, bo John Travolta przywozi mu do domu zastrzelonego (własnoręcznie zresztą) Murzyna, na co Tarantino tak się odzywa: "Czy widziałeś tu napis Przechowalnia Zdechłych Czarnuchów?". Otóż dialog ten po to był napisany (jak i XIII księga "Pana Tadeusza"), aby oddać prawdziwy język - czy to polskiej szlachty z lat odległych, czy to bandziorów współczesnych... Bez takiego świadectwa świat zubożeje, co wcale nie oznacza, że przestanie przeklinać. Ba, zacznie używać bardzo brzydkich wyrazów z lubością, bo jak wiadomo owoc zakazany smakuje najlepiej. I jak się ludziom zabroni mówić, to zaczną malować na ścianach. A książki z zabronionymi wyrazami - jak niegdyś - trafią do drugiego obiegu. A młodzież wróci do zabaw swoich babć i dziadków, kiedy nawet lekkie przestawienie literek wywoływało silne rumieńce: Stój Halina, Bój w hucie, Domki w Słupsku, Kurzył na urwisku i tysiące, tysiące podobnych... Zanim wiek cenzury nastąpi, zanim ocenzurowane zostaną wszystkie filmy i cała literatura, no i zanim nie będzie to karalne - moja ulubiona fraszka Jana Kochanowskiego. Nie do wiary, ale była ona niegdyś nawet w podręcznikach szkolnych, aczkolwiek jako lektura nieobowiązkowa - tym chętniej więc czytana, a jakże: "Na matematyka" Ziemię pomierzył i głębokie morze, Wie, jako wstają i zachodzą zorze; Wiatrom rozumie, praktykuje komu, A sam nie widzi, że ma kurwę w domu Paweł Zarzeczny Na deser mój ukochany dowcip z brzydkimi wyrazami. Student ma zdawać egzamin, ale włącza się Intuicja: "Jeszcze parę miesięcy, zdążysz...". Student bierze książkę kilka tygodni przed, a Intuicja na to: "Spoko, jest czas!". Dwa dni do egzaminu. Intuicja: "Teraz to już i tak się niczego nie nauczysz, ale wyluzuj się, czuję że będziesz miał bardzo łatwe pytania!". Idzie student na egzamin, na stole karteczki z pytaniami, sięga po jedną... Intuicja: "Tylko nie ta, bierz tę z prawej! Łatwiutko pójdzie!" Student bierze tę z prawej, czyta i mówi: "O kurwa!" A na to Intuicja: "Ja pierdolę!!!" Odpowiedz Link
kicior99 Re: Pawel Zarzeczny - bardzo brzydkie wyrazy 08.03.07, 18:12 Co prawda tekst zawiera wielew clichees i nie jest blyskotliwy, jednak umieszczam go z kronikarskiego obowiazku. Odpowiedz Link
leftt Jest kurewsko przykre, 07.08.07, 14:54 że w tym wątku nie ma jeszcze tego tekstu. Chujnia z grzybnią po prostu. Naprawiam ten błąd: "Kiedy się człowiek potknie albo skaleczy wola "O ku..aa!" z przedluzeniem a. To słowo wyraża wiele uczuć, począwszy od zdenerwowania, rozczarowania poprzez zdziwienie, fascynacje a na radości i satysfakcji kończąc. Przeciętny Polak w rozmowie z przyjacielem opowiada np.: "Idę sobie stary przez ulice, patrzę, a tam taka dupa, że o kuuu..." Ku.. może również występować jak przecinek np: "Przychodzę ku.. do niego, patrzę ku.. a tam jego żona, no i się ku.. wku..łem no nie?". Czasem ku.. zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy, jak się zwrócić do jakiejś osoby płci żeńskiej ("chodź tu ku.. jedna!"). Używamy ku.. do charakteryzowania osób ("brzydka, ku.. nie jest", "o ku.., takiej ku..e na pewno nie pożyczę"), czy jako przerwy na zastanowienie ("czekaj, czy ja, ku.. lubię poziomki?"). Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej ku... Idziemy sobie przez ulicę, potykamy się nagle i mówimy do siebie: "bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek. Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy". Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste "O ku..!", które wyczerpuje sprawę. Gdyby Polakom zakazać ku.., niektórzy z nich przestaliby w ogóle mówić, gdyż nie umieliby wyrazić inaczej swoich uczuć. Cała Polska zaczęłaby porozumiewać się na migi i gesty. Doprowadziłoby to do nerwic, nieporozumień, niepewności i niepotrzebnych naprężeń w Narodzie Polskim. A wszystko przez jedna małą kurwę. Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa. Ku.. wywodzi się z łaciny od `curva` czyli krzywa. Pierwotnie w języku polskim ku.. oznaczała kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę. Dziś kurwę stosujemy również i w tym kontekście, ale mnogość innych znaczeń przykrywa całkowicie to jedno. Można z powodzeniem stwierdzić, że ku.. jest najczęściej używanym przez Polaków słowem. Dziwi jednak jedno - dlaczego słowo to nie jest używane publicznie (nie licząc filmów typu "Psy", gdzie aktorzy prześcigają się w rzucaniu ku..mi), praktycznie nie słyszymy aby politycy czy dziennikarze wplatali w swe zdania zgrabne ku... Pomyślmy o ile piękniej wyglądałaby prognoza pogody wygłoszona w następujący sposób: "Na zachodzie zachmurzenie będzie ku.. umiarkowane, wiatr raczej ku.. silny. Temperatura maksymalna Ok. 2 st. Celsjusza, a wiec ku..ko zimno ku.. będzie. Ogólnie, to ku.. jesień idzie" Trochę chujowo wyszło, bo wklejałem ten tekst na Społeczeństwie, a tam kurwy są wykropkowywane. Ale nie chciało mi się już dopisywać literek bo to pojebane zajęcie jest. Odpowiedz Link