Wątpię więc jestem

29.02.08, 22:16
No i jest kłopot, najdrożsi Bracia i siostry...
Kojarzą mi się z dzieciństwa *wątpia*, z letkimi leberką.
Ale co to były te wątpia? Za chiny...
No to idę na Wiki, zeby Waszych skołatanych głów nie frasować, a
tam...
Sajgon!
Wszystkie hasła z "wątpią" wyskakują. A na kiego mi te wątpliwości?
No to jak w dym do Was, nie?
Kojarzy ktoś coś z tymi wątpiami?

Yo, ziomale.
Lajkonix
    • mika_p Re: Wątpię więc jestem 29.02.08, 23:01
      Wątpia to wnętrzności.
      A co to leberką?
      • lajkonix Re: Wątpię więc jestem 01.03.08, 08:30
        mika_p napisała:

        > Wątpia to wnętrzności.
        > A co to leberką?
        >

        Dzięks siostra za dobre słowo.
        Też tak przez chwilę myślałem.
        Ale mi wychodziło, ze geograficznie wątpia gdzieś w trzewiach leżą.
        Nie wiesz siostra, czy może jednak trochę wyżej albo niżej?

        I czy jak mi coś na trzewiach leży, to czy może leżeć na wątpiach?

        Leberka, w jakichś regionach zwana była pasztetową lub białym, w
        odróżnieniu od czarnego (podobnego do kaszanki ale bez kaszy). Ale z
        czego było białe robione wolę sobie nie przypominać. Bluehhh...
        gorzej niż salceson z uszami.

        Pozdry.
        • ewa9717 Re: Wątpię więc jestem 01.03.08, 16:54
          Leberka to z niemieckiego wątrobianka do dziś na Górnym Śląsku na
          przykład. Ale już taki leber to coś między ciulem a menelem prawie...
          • lajkonix Re: Wątpię więc jestem 01.03.08, 17:56
            ewa9717 napisała:

            > Leberka to z niemieckiego wątrobianka do dziś na Górnym Śląsku na
            > przykład. Ale już taki leber to coś między ciulem a menelem
            prawie...


            O. Dzięks siostra za to dopojaśnienie w/s przypadkowo przywołanego
            białego - czyt. leberki, oraz konotacji tejże z browczykiem.

            O wątpiach i trzewiach nie słyszałaś czegoś dokładniejszego, tak?
            • ewa9717 Re: Wątpię więc jestem 01.03.08, 18:10
              Owszem, słyszałam, brat. I wątpia, i trzewia, to po prostu
              wnętrzności, nie wiem, czemu w wielu słownikach jp ich nie ma. Są w
              tym kilkudziesięciotomowym Kurpisza.
              Na pewno były w uzyciu, spotykałam w lit. XIX wieku, uzywał na pewno
              mój stryj myśliwy, a i u Chmielewskiej ktoś się na rybich watpiach w
              jakimś kryminale rozjechał.Pozdro.
              • lajkonix Re: Wątpię więc jestem 01.03.08, 19:10
                ewa9717 napisała:

                > Owszem, słyszałam, brat. I wątpia, i trzewia, to po prostu
                > wnętrzności, nie wiem, czemu w wielu słownikach jp ich nie ma. Są
                w
                > tym kilkudziesięciotomowym Kurpisza.
                > Na pewno były w uzyciu, spotykałam w lit. XIX wieku,

                Takie stare książki czytasz?
                To nie szkodzi zdrowiu?

                > uzywał na pewno
                > mój stryj myśliwy,

                O. To by było solidne źródło. Dzięks.

                > a i u Chmielewskiej

                Jakaś fajna laska?

                > ktoś się na rybich watpiach w
                > jakimś kryminale rozjechał.

                Siostra! Bingo!
                To brzmi prawie jak nowe przysłowie:

                "Przejechać się jak na rybich wątpiach".
                (o nieudanym przedsięwzięciu giełdowym, lub o zejściu wspólnika w
                spółce cywilnej).

                Tym niemniej gnębi mnie czy wątpia to tylko rybie a trzewia -
                niedźwiedzie.

                > Pozdro.

                Czym się.
                • mika_p Re: Wątpię więc jestem 01.03.08, 22:50
                  lajkonix napisał:

                  > > a i u Chmielewskiej
                  > Jakaś fajna laska?

                  Z Autobiografii wynika, że kiedyś i owszem, bo paru mężczyzn związało się z nia
                  na stałe, a więcej adorowało. ALe jest to pani urodzona przed wojną, więc chyba
                  w tym wieku juz nie można rozpatrywac jej w kategoriach laski.

                  Jak już jesteśmy przy Chmielewskiej i przy wnętrznościah, to służę drobnym
                  cytacikiem a'propos z "Krokodyla w Kraju Karoliny":

                  "- Alicja, jeśli natychmiast nie zmienisz tematu na właściwy, to ja zacznę
                  śpiewać - zagroziłam i dodałam uroczyście: - Albowiem polska pieśń ludowa
                  bulgocze mi w dudkach.
                  - Ja, tak - powiedziała Alicja. - W czym pro­szę?
                  - Dudki, czyli letkie, czyli płucka - wyjaśniłam."


                • ewa9717 Re: Wątpię więc jestem 02.03.08, 08:57
                  Rozchmurz czoło, brat, już się nie trap: i wedle stryja mysliwego, i
                  wedle słownika Kurpisza, wątpia to w ogóle flaki, zarówno rybie, jak
                  i dzicze, niedźwiedzie czy człowiecze. Moje wątpia właaśnie mi
                  mówią, że pora na śniadanie, by,by...
                  • stefan4 Cze, by, tschü, sal, ser 02.03.08, 10:11
                    ewa9717:
                    > by,by...

                    Czy słusznie rozumiem, że to skrót od ,,bywaj''? A może raczej z Języka Obcego,
                    w którym oznacza ,,cze''?

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                    • ewa9717 Re: Cze, by, tschü, sal, ser 02.03.08, 10:55
                      No to: pa, pa, pa!
                  • lajkonix Re: Wątpię więc jestem 02.03.08, 13:09
                    ewa9717 napisała:

                    > Rozchmurz czoło, brat, już się nie trap: i wedle stryja mysliwego,
                    i
                    > wedle słownika Kurpisza, wątpia to w ogóle flaki, zarówno rybie,
                    jak
                    > i dzicze, niedźwiedzie czy człowiecze. Moje wątpia właaśnie mi
                    > mówią, że pora na śniadanie, by,by...

                    A czy aby ten Kurpisz to pewne źródło?
                    Bo w stryjka myśliwego już uwierzyłem.

                    Wypróbuję jeszcze w barze na rogu "Talerz wątpii wołowych, pieczywko
                    i browca proszę".

                    Dzięks siostra,
                    cze
                    i słuchaj się Stefana (przynajmniej z rana).
                    • ewa9717 Re: Wątpię więc jestem 02.03.08, 16:47
                      Wątpi talerz, brat, wątpi, przez jedno "i" zamawiaj.
                      • lajkonix Słabość w zwątpieniu 02.03.08, 17:47
                        ewa9717 napisała:

                        > Wątpi talerz, brat, wątpi, przez jedno "i" zamawiaj.

                        No i paczsiostra, jeszcze bym na durnia w lokalu wyszedł.
                        Jak to dobrze, że ze znawcami sie czasem pogada.

                        A przy okazji...
                        Widzę, ze maszsiostra pojęcie o tych sprawach.
                        Objaśniłabyś mnie jeszcze względem słabizny?
                        Słyszałem w wyrażeniu "Kopnęła go w słabiznę". Kiczort?
                        • stefan4 Re: Słabość w zwątpieniu 02.03.08, 17:55
                          lajkonix:
                          > Objaśniłabyś mnie jeszcze względem słabizny?
                          > Słyszałem w wyrażeniu "Kopnęła go w słabiznę".

                          To pewnie z futbolerki, czyli z piłki kopanej. Jak jeszcze nie było gumy, to
                          piłki robili z pęcherzy rybnych. To była okropna słabizna...

                          lajkonix:
                          > Kiczort?

                          A właśnie, gdzie jest Kicior?

                          - Stefan

                          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                          • lajkonix Re: Słabość w zwątpieniu 02.03.08, 18:55
                            stefan4 napisał:

                            > lajkonix:
                            > > Objaśniłabyś mnie jeszcze względem słabizny?
                            > > Słyszałem w wyrażeniu "Kopnęła go w słabiznę".
                            >
                            > To pewnie z futbolerki, czyli z piłki kopanej. Jak jeszcze nie
                            było gumy, to
                            > piłki robili z pęcherzy rybnych. To była okropna słabizna...

                            Mało prawdopodobne.
                            O ile sobie przypominam, to wyrażenie padało zazwyczaj po rodzinnej
                            sąsiedzkiej awanturze. Raczej nie grywali w pęcherze rybne. Ale
                            dzięksbrat za chęci.

                            >
                            > lajkonix:
                            > > Kiczort?
                            >
                            > A właśnie, gdzie jest Kicior?

                            Sorkabrat, ja to napisałem jako taki zapytajnik.
                            Ale swoją drogą, Kicior pewnie wziął urlop.


                            >
                            > - Stefan
                            • ewa9717 Re: Słabość w zwątpieniu 02.03.08, 20:14
                              Słabizna, brat, to po prostu słabe miejsce, a w dawnej (nie wiem w
                              jak bardzo dawnej, bo mi się sprawdzać nie chce, ale na pewno już w
                              XVI wieku, a pewnie i wcześniej) słabizną zwano u mężczyzn (no bo
                              kobitki się raczej nie biły) okolice podbrzusza wrazliwe na
                              uderzenia.
                              W powszechnym uzyciu później jako raczej tyłek niż przodek; ociec po
                              słabiźnie za nieposłuszeństwo mógł przeciągnąc czymś tam, co akurat
                              do takiego przeciągania służyło. Co bardziej kształceni po
                              sempiternie lali, co na jedno wychodzi, bo i ten łaciński wyraz
                              żartobliwy właśnie tylne miekkie miejsca nazywał. Pozdro.
                              • lajkonix Rzecz o luntach 02.03.08, 21:05
                                ewa9717 napisała:

                                > Słabizna, brat, to po prostu słabe miejsce, a w dawnej (nie wiem w
                                > jak bardzo dawnej, bo mi się sprawdzać nie chce, ale na pewno już
                                w
                                > XVI wieku, a pewnie i wcześniej) słabizną zwano u mężczyzn (no bo
                                > kobitki się raczej nie biły) okolice podbrzusza wrazliwe na
                                > uderzenia.

                                To by robiło sens, siostra. Bo sąsiad po tych zajściach przeważnie
                                zgięty w pół wypadał z mieszkania. OK. Dzięks.

                                > W powszechnym uzyciu później jako raczej tyłek niż przodek; ociec
                                po
                                > słabiźnie za nieposłuszeństwo mógł przeciągnąc czymś tam, co
                                akurat
                                > do takiego przeciągania służyło. Co bardziej kształceni po
                                > sempiternie lali, co na jedno wychodzi, bo i ten łaciński wyraz
                                > żartobliwy właśnie tylne miekkie miejsca nazywał. Pozdro.

                                Czyli chodzi o tzw. wpierdy. U mnie w kamienicy tak to się nazywało.
                                Ale co kamienica to osobny dialekt.

                                A ty co dostawałaś siostra? Lunty?
                              • stefan4 Re: Słabość w zwątpieniu 02.03.08, 21:06
                                ewa9717:
                                > Co bardziej kształceni po sempiternie lali, co na jedno wychodzi,
                                > bo i ten łaciński wyraz żartobliwy właśnie tylne miekkie miejsca
                                > nazywał.

                                Wyraz sam z siebie żartobliwy nie był, bo dotyczył Wieczności. ,,Semper''
                                znaczy zawsze, niezmiennie. ,,Sempiternus, sempiterna, sempiternum'' to
                                wieczny, trwały.

                                ,,Ipse aedificabit domum nomini meo et stabiliam thronum regni eius usque IN
                                SEMPITERNUM'' == ,,on zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego
                                królestwa NA WIEKI'' (2. Księga Samuela 7:13).

                                Żartobliwa ma być tylko sugestia, że owo tylne miękkie miejsce do lania jest
                                nieuniknionym przeznaczeniem doli człowieczej ,,in sempiternum''.

                                - Stefan

                                www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                                • ewa9717 Re: Słabość w zwątpieniu 02.03.08, 21:21
                                  Kopaliński mówi, że raczej wedle któregoś psalmu żaczkowie tylne
                                  miękkosci sempiterną zartobliwie nazwali.
                                  A mnie, brat, zasadniczo nie lali, tylko mówili, ze mi się zbiera,
                                  no i coś ze dwa razy mamie nerwy pusciły (miały prawo!) i wypłatę
                                  hurtem zainkasowałam. No ale i święty by nie strzymał, więc mamie
                                  na bieżąco wybaczałam smile))
                                  • lajkonix Re: Słabość w zwątpieniu 02.03.08, 21:37
                                    ewa9717 napisała:

                                    > Kopaliński mówi, że raczej wedle któregoś psalmu żaczkowie tylne
                                    > miękkosci sempiterną zartobliwie nazwali.
                                    > A mnie, brat, zasadniczo nie lali, tylko mówili, ze mi się zbiera,
                                    > no i coś ze dwa razy mamie nerwy pusciły (miały prawo!) i wypłatę
                                    > hurtem zainkasowałam. No ale i święty by nie strzymał, więc mamie
                                    > na bieżąco wybaczałam smile))

                                    He, he, powiedzmy sobie szczerze siostra,
                                    nie wiesz co to dobre lanie.

                                    U mnie częstotliwość była większa (czyt. grubo większa). A to
                                    głównie z tego powodu, że jak jeden z trójki numer wykręcił
                                    kwalifikujący się do puszczenia nerwów, to pozostali załapywali się
                                    niejako profilaktycznie. Po kolei. Towarzyszyło temu zazwyczaj "A wy
                                    psiekrwie!", w którym to wyrażeniu odmiana już za młodu budziła we
                                    mnie zainteresowania jezykoznawcze.
                                    Metoda skutkowała. Dała dobre efekty.
                                    • ewa9717 Re: Słabość w zwątpieniu 02.03.08, 21:51
                                      Jeśli weźmiemy pod uwagę, ze byłam, było nie było, dziewczynką, a
                                      takze z tzw. dobrego domu, a poza tym jedynaczką, to i tak nieźle
                                      wzięłam, bo te hurty naprawdę hurtowe były i po wyczynach, po
                                      których mama traciła zupełnie panowanie nad sobą, a jak mi dużo
                                      później powiedziała, prała chyba z ulgi, ze mi się udało z wyczynów
                                      ujść z zyciem. Też nie mam pretensji, na złe mi nie wyszło smile))
                                • lajkonix Re: Słabość w zwątpieniu 02.03.08, 21:28
                                  stefan4 napisał:

                                  > ewa9717:
                                  > > Co bardziej kształceni po sempiternie lali, co na jedno
                                  wychodzi,
                                  > > bo i ten łaciński wyraz żartobliwy właśnie tylne miekkie miejsca
                                  > > nazywał.
                                  >
                                  > Wyraz sam z siebie żartobliwy nie był, bo dotyczył
                                  Wieczności. ,,Semper''
                                  > znaczy zawsze, niezmiennie. ,,Sempiternus, sempiterna,
                                  sempiternum'' to
                                  > wieczny, trwały.
                                  >
                                  > ,,Ipse aedificabit domum nomini meo et stabiliam thronum regni
                                  eius usque IN
                                  > SEMPITERNUM'' == ,,on zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę
                                  tron jego
                                  > królestwa NA WIEKI'' (2. Księga Samuela 7:13).
                                  >
                                  > Żartobliwa ma być tylko sugestia, że owo tylne miękkie miejsce do
                                  lania jest
                                  > nieuniknionym przeznaczeniem doli człowieczej ,,in sempiternum''.
                                  >
                                  > - Stefan
                                  >

                                  Coś do rzeczy to miało. Alebowiem po najtrudniejszych nawet
                                  przejściach miejsce owo miętkim będąc wracało jakoś do pierwotnego
                                  wyglądu. W słabiźnie trwałość!

                                  A tak na marginesie, u ciebiebrat brało się lunty czy raczej zwykłe
                                  wpierdy?
                • paskudek1 Re: Wątpię więc jestem 03.03.08, 09:39
                  > > a i u Chmielewskiej
                  >
                  > Jakaś fajna laska?
                  skoro piszesz na foirum o języku to musisz być tego języka
                  milosnikiem. Zwłaszcza, że takie dylematy tobą targająsmile
                  Otóź Chmielewska jest pisarką kryminalów rozweselających, także
                  architektem, ale zewsząd jej wyłazi miłość do jęxyka ojxczystego,
                  jwego bogactwa oraz poprawnego tegoż język aużywania .Jak lubisz
                  zwariowane lektury, łamańce jęxykowe, skróty myślowe, przenośnie w
                  stylu "już ta szafa zgrzyta zamiast grać" to swerdecznie polecam.
                  • lajkonix Re: Wątpię więc jestem 03.03.08, 18:30
                    paskudek1 napisała:

                    > > > a i u Chmielewskiej
                    > >
                    > > Jakaś fajna laska?
                    > skoro piszesz na foirum o języku to musisz być tego języka
                    > milosnikiem. Zwłaszcza, że takie dylematy tobą targająsmile
                    > Otóź Chmielewska jest pisarką kryminalów rozweselających, także
                    > architektem, ale zewsząd jej wyłazi miłość do jęxyka ojxczystego,
                    > jwego bogactwa oraz poprawnego tegoż język aużywania .Jak lubisz
                    > zwariowane lektury, łamańce jęxykowe, skróty myślowe, przenośnie w
                    > stylu "już ta szafa zgrzyta zamiast grać" to swerdecznie polecam.

                    Jakim miłośnikiem, siostra? Jakim miłośnikiem...
                    A jakbym przypadkiem z cmentarza wychodził, to zaraz byś pomyślała,
                    że umarłem?
                    Po prostu wkurza mnie jak czasem nie rozumiem po polsku.
                    I w związku z tym szczere dzięks za zachętę. Ale nie obraź się
                    siostra, moje zapotrzebowanie jest o wiele bardziej ograniczone.
                    Czasem pogadaj ze mną żywym słowem - skutek będzie wystarczający.
    • ormond Re: Wątpię więc jestem 03.03.08, 13:32
      Az sie dziwie, ze kolega jak mniemam Krakus sadzac po ksywce, nie wyguglowal
      slynnego tekstu piosenki Marka Grechuty gdzie rzeczone wątpia wystepuja:

      Nad zrębem planety pośród gwiezdnej nocy
      szereg alefów w nieskończoność pełznie
      i nieskończoność unieskończoniona
      zawiera sama w sobie przez siebie zdradzona
      kłęby kłęby kłęby tytanów
      i rogate i rogate widma
      sypią sypią gwiazd roje wydarte otchłanie
      myśl własne WĄTPIA zapuściła szpony
      i gryzie siebie sama w swej własnej otchłani

      Calosc tutaj:
      www.strefa54.pl/index.php?tytul=3188&w=Marek%20Grechuta&t=Hop,%20szklank%C4%99%20piwa
      > Kojarzy ktoś coś z tymi wątpiami?
      >
      > Yo, ziomale.
      > Lajkonix
      >
      >
      >
      • lajkonix Re: Wątpię więc jestem 03.03.08, 18:24
        ormond napisał:

        > Az sie dziwie, ze kolega jak mniemam Krakus sadzac po ksywce,

        No co Tybrat, a nizinnych lajkoników nie widziałeś?
        No to jest nas paru.


        > nie wyguglowal
        > slynnego tekstu piosenki Marka Grechuty

        Miałem góglać "Grechuta" tak? Przez skojarzenie żed też ma wątpia?



        > gdzie rzeczone wątpia wystepuja:
        >
        > Nad zrębem planety pośród gwiezdnej nocy
        > szereg alefów w nieskończoność pełznie
        > i nieskończoność unieskończoniona
        > zawiera sama w sobie przez siebie zdradzona
        > kłęby kłęby kłęby tytanów
        > i rogate i rogate widma
        > sypią sypią gwiazd roje wydarte otchłanie
        > myśl własne WĄTPIA zapuściła szpony
        > i gryzie siebie sama w swej własnej otchłani

        Fakt. Dzięksbrat za ten cytacik. Sęk w tym, że jeszcze więcej
        wąpliwości powstaje. Po pierwsze - nie lokalizuje wątpiów w
        organiźnie żywym. A po drugie - wychodzi, ze myśl też ma swoje
        wątpia. No nie wiem, nie wiem...

        A tak na marginesie, myśliszbrat, ze Grechuta śpiewał o alefach
        zerowych, czy o nieskończonościach wyższego rzędu?
        Kurcze nie spodziewałbym się, że gościu znał się na liczbach
        kantorowskich. Nieeeeno, chyba niemożliwe...

        >
        > Calosc tutaj:
        > www.strefa54.pl/index.php?tytul=3188&w=Marek%20Grechuta&t=Hop,%
        20szklank%C4%99%20piwa

        Dzięks i czym siębrat.
        • stefan4 Re: Wątpię więc jestem 03.03.08, 18:44
          lajkonix:
          > A tak na marginesie, myśliszbrat, ze Grechuta śpiewał o alefach
          > zerowych, czy o nieskończonościach wyższego rzędu?

          Zobacz: ,,szereg alefów w nieskończoność pełznie i nieskończoność
          unieskończoniona''. To chyba musi być ciąg pozaskończony alefów indeksowanych
          kolejnymi liczbami porządkowymi. Inaczej nie rozumiem, co by u niego miała
          znaczyć ,,nieskończoność unieskończoniona''.

          lajkonix:
          > Kurcze nie spodziewałbym się, że gościu znał się na liczbach
          > kantorowskich. Nieeeeno, chyba niemożliwe...

          Ktoś mu pokazał a on do tego dorobił melodię...

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
          • lajkonix Re: Wątpię więc jestem 03.03.08, 20:28
            stefan4 napisał:

            > lajkonix:
            > > A tak na marginesie, myśliszbrat, ze Grechuta śpiewał o alefach
            > > zerowych, czy o nieskończonościach wyższego rzędu?
            >
            > Zobacz: ,,szereg alefów w nieskończoność pełznie i nieskończoność
            > unieskończoniona''. To chyba musi być ciąg pozaskończony alefów
            indeksowanych
            > kolejnymi liczbami porządkowymi. Inaczej nie rozumiem, co by u
            niego miała
            > znaczyć ,,nieskończoność unieskończoniona''.

            Tak. Już może nie sam ten szereg, ale ta "unieskończoniona
            nieskończoność" mnie przekonała. Musi śpiewał o wszystkich alefach,
            a moze nawet i o hipotezie continuum. Muszę to jeszcze przemyśleć,
            bo mi się to nie chce w pale zmieścić, żeby o tych sprawach piosenki
            układać.


            > lajkonix:
            > > Kurcze nie spodziewałbym się, że gościu znał się na liczbach
            > > kantorowskich. Nieeeeno, chyba niemożliwe...
            >
            > Ktoś mu pokazał a on do tego dorobił melodię...

            A wieszbrat, tak mi przyszło, że ten poeta to mógł mieć niezłego
            świra. Albo też może efekt jarania jest taki sam, jak studiowania
            Cantora. To by przemiawiało za jaraniem - i tłomaczyłoby tę
            zapalczywość najmądrzejszych narodów świata w niszczenie pól
            makowych.

            > - Stefan
            • stefan4 Re: Wątpię więc jestem 03.03.08, 22:14
              lajkonix:
              > A wieszbrat, tak mi przyszło, że ten poeta to mógł mieć niezłego
              > świra.

              Ten na przykład miał:


              Jako że stopu własności mi brak,
              nie próbuj za mną udawać się w pościg.
              Raz tylko zgódź się! Ja już twoje ,,Tak''
              doindukuję do nieskończoności.

              Fourierem złamię Ci pakiety fal na
              proste sinusy (wyjaśnię na kartce).
              I daj mi przestrzeń! Niech będzie normalna,
              ja ją dla Ciebie już jakoś uzwarcę.

              Hiperpowierzchnio bez osobliwości!
              Z Tobą się w jedną rozmaitość stopię!
              Poznaj dodatnią pochodną miłości
              i zbliżającą czułą homotopię!

              Ach, Twoje gładkie i wypukłe usta!
              Jak oscylator serce mi się buja...
              Nie żądam wiele: daj tylko zbiór pusty,
              ja z niego całą hierarchię zbuduję.


              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
              • lajkonix Re: Wątpię więc jestem 03.03.08, 22:43
                stefan4 napisał:

                > lajkonix:
                > > A wieszbrat, tak mi przyszło, że ten poeta to mógł mieć niezłego
                > > świra.
                >
                > Ten na przykład miał:
                >
                >
                > Jako że stopu własności mi brak,
                > nie próbuj za mną udawać się w pościg.
                > Raz tylko zgódź się! Ja już twoje ,,Tak''
                > doindukuję do nieskończoności.
                >
                > Fourierem złamię Ci pakiety fal na
                > proste sinusy (wyjaśnię na kartce).
                > I daj mi przestrzeń! Niech będzie normalna,
                > ja ją dla Ciebie już jakoś uzwarcę.
                >
                > Hiperpowierzchnio bez osobliwości!
                > Z Tobą się w jedną rozmaitość stopię!
                > Poznaj dodatnią pochodną miłości
                > i zbliżającą czułą homotopię!
                >
                > Ach, Twoje gładkie i wypukłe usta!
                > Jak oscylator serce mi się buja...
                > Nie żądam wiele: daj tylko zbiór pusty,
                > ja z niego całą hierarchię zbuduję.

                Przegiął facet, no przegiął. Co mógł wąchać...?
                No i ciekawe czy to na polskim rozkładają czy na geometrii
                różniczkowej czy jakiejś innej.


                >
                >
                > - Stefan
                • ewa9717 Re: Wątpię więc jestem 03.03.08, 23:07
                  E tam, zaraz porzegiął, zwyczajnie; zakochany politechniczny. Taki
                  jeden z metrologii jeszcze lepsze numery mi pisał w apogeum porywów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja