Dodaj do ulubionych

"Zajzajery wódek"/kocham polskcih tlumaczy! :-)

07.07.08, 13:27
ft.onet.pl/0,12085,cedc_looks_east_to_tap_home_of_vodka,artykul_ft.html
"Mr Carey is focusing on the high-end branded segment of the Russian vodka
market, which appeals to the country’s growing middle classes, and not the
rot-gut vodkas which are the preserve of the poor."

ft.onet.pl/9,12084,z_warszawy_do_moskwy_z_ekskluzywna_wodka,artykul.html
Carey koncentruje się na oznakowanym wysoką marką segmencie rosyjskiego rynku
wódek, który podoba się rosnącej w kraju klasie średniej, a nie na byle jakich
zajzajerach wódek, które są domeną ubogich.


Psiakrew, naprawde juz nikt nie wie co to "zalc-zojer"? smile
Obserwuj wątek
    • zuq1 Re: "Zajzajery wódek"/kocham polskcih tlumaczy! : 07.07.08, 13:47
      No właśnie brzmi jakoś z niemiecka, jakby
      zniekształcone "Salzsäure", tj. kwas solny. O to jest chodzące albo
      nie (It is going on or not)?
      • brezly Re: "Zajzajery wódek"/kocham polskcih tlumaczy! : 07.07.08, 13:49
        Otoz to!
        "Do bimbru zalczojeru doddaje" to ongi w ludzie byla bardzo ciezka obelga.
        • lajkonix Re: "Zajzajery wódek"/kocham polskcih tlumaczy! : 08.07.08, 22:24
          brezly napisał:

          > Otoz to!
          > "Do bimbru zalczojeru doddaje" to ongi w ludzie byla bardzo ciezka
          obelga.

          Ten zalczojer to chyba stąd, że byliście bliżej native-speakerów.
          Do nas już doszło jako zajzajer.
          Zniekształcenie wymowy rośnie proporcjonalnie do kwadratu odległości
          od heimatlandu (I PJL - I prawo językowe Lajkonixa).
    • pszet Re: "Zajzajery wódek"/kocham polskcih tlumaczy! : 07.07.08, 14:59
      PWN-Oxford Dictionary:
      rotgut - zajzajer

      Słownik "kościuszkowski":
      rotgut - berbelucha, gołda (= kiepski napój alkoholowy)

      Uniwersalny słownik języka polskiego PWN:
      zajzajer ‹niem. Salzsaure› pot.
      a) «niesmaczny, palący napój»:
      Coś ty za zajzajer dał mi do picia!
      b) «kwas solny»

      Wniosek:
      1. Tłumacz nie zna języka polskiego, a wydaje mu się, że zna.
      Gdyby nie był tak pewny siebie, zajrzałby do słownika.
      2. Pewnie ma tylko jeden słownik angielsko-polski.
      • brezly Re: "Zajzajery wódek"/kocham polskcih tlumaczy! : 07.07.08, 15:18
        Przepraszam, ale ja to znam jako "zalcsojer". I nic na to nie poradze smile
      • zuq1 Czepiacie się... 07.07.08, 16:30
        Tak to niestety bywa z powiedzonkami niszowymi. W Warsiawie może być
        zajzajer, w Poznaniu zalc-zojer i obaj macie rację. W moim
        mieście "bebelucha" (a nie beRbelucha!) używało się na określenie
        brudnej wody w jeziorze, w której lepiej było nie pływać. A
        o "gołdzie" nigdy nie słyszałem (no chyba że chodzi o Gołdę Tencer).
        • brezly Re: Czepiacie się... 07.07.08, 16:57
          Tak czy inaczej, jak zwal tak zwal, ze Slaska jestem, "zajzajer wodek" to jest
          esencja tego "tlumaczenia".
          • lajkonix Re: Czepiacie się... 07.07.08, 19:21
            brezly napisał:

            > Tak czy inaczej, jak zwal tak zwal, ze Slaska jestem, "zajzajer
            wodek" to jest
            > esencja tego "tlumaczenia".

            Tak brat. Takie jest też moje zdanie.
            Ta kwintesencja brzmi co najmniej tak dumnie jakby była
            tłumaczeniem "spiritus vini" - zajzajer wódek.

            Nota bene u mnie jest zajzajer i berbelucha.
            Widocznie pod różnymi GS-ami się ukulturalniamy.
            Czym siębrat
            • mi.ka.n Re: Czepiacie się... 16.07.08, 17:43
              A mój mąż "zajzajerem" nazywa płyny typu maggi.
        • benia-5 Re: Czepiacie się... 16.07.08, 19:56

          A słyszałeś piosenkę "W Polskę idziemy" w wykonaniu Gołasa? Tam używa się
          "gołdy" jako wódki.
          "W pracy jest mikro, mikro i przykro tam gołdą spływa..."
          a zresztą obejrzyjcie sami smile
          www.youtube.com/watch?v=gi_1gqTonto
          a berbelucha to (przynajmniej w warszawie)- bimber
          pozdrawiam
          • uyu maslo maslane 17.07.08, 22:40
            Piszac "Carey koncentruje się na oznakowanym wysoką marką segmencie
            rosyjskiego rynku wódek, ... , a nie na byle jakich zajzajerach
            wódek, które są domeną ubogich.

            To czy tlumacz uzyl slowa "zajzajer" zamiast "berbelucha" czy po
            prostu "swinstwo" jest chyba mniej wazne od tego, ze obciazyl
            tlumaczenie pleonazmem.
            "Zajzajer" jest okresleniem pejoratywnym, ktorego uzycie wskazuje na
            zla jakosc owych wodek. Dlatego "byle jakich" jest zupelnie
            niepotrzebnie. Niczego nie wnosi.
            Niezreczne jest takze polaczenie "domeny" z "ubogimi".

            Nie znam calosci, rodzaju tekstu, stylu i jego glownych zalozen
            dlatego trudno mi rzetelnie ocenic prace tego tlumacza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka