Dodaj do ulubionych

Problem z wyciszeniem

14.05.10, 09:08
Nie daję już rady psychicznie.Córcia ma 3 mies. Od urodzenia przed
każdym snem jest okropnie nerwowa, wrzeszczy w niebogłosy 15-20 min.
Nie ma znaczenia miejsce (łóżeczko, wózek, ręce). Nie może zasnąć
przy piersi. W miejscach publicznych jest zawsze sensacją, bo "jak
dziecko może tak płakać bez powodu". Tylko że na jej wrzask nic nie
pomaga - czasem odnoszę wrażenie, że branie na ręce i śpiewanie
tylko pogarsza sytuację... Potem w kilka sekund zasypia. Czy to może
mieć związek z dysfunkcją układu nerwowego?
Obserwuj wątek
    • eve-xim Re: Problem z wyciszeniem 14.05.10, 11:15
      U nas jest to samo, wrzask niesamowity, tarcie oczek, ziewanie i wrzas. Do tego
      stopnia ze trwa to czasem nawet 2, 3 godziny (!) tak bardzo nie potrafi usnac. A
      jak w koncu zasnie to max na 30 min i budzi sie ledwo zywa i caly cykl sie
      powtarza. Wyprobowalam juz wszystkiego i rece mi opadają.
      • ewajb Re: Problem z wyciszeniem 14.05.10, 20:19
        Podnoszę wątek i prosimy o pomoc...
        • awtorek Re: Problem z wyciszeniem 15.05.10, 12:16
          Moja pierwsza córka też nie mogła się wyciszyć. Płakała tylko coraz bardziej ze
          zmęczenia aż padła. To był istny koszmar.
          A co u nas pomogło? Może to się wydać śmieszne, ale wszystkie te warunki musiały
          być spełnione na raz, żeby zadziałało.
          1)ciasne zawiązanie w cienki kocyk
          2)czapka na oczkach (ograniczenie bodźców - b.dobrze działa, stosuję to też u
          młodszej córki)
          3)usypianie w cichym i zaciemnionym pokoju
          4)szumienie do ucha (dość zdecydowanie)
          5)intensywne kołysanie i to tylko w określonym kierunku (góra-dół).
          Dodam, że była u nas terapeutka rozwoju i to ona po długiej obserwacji córki i
          po metodzie prób i błędów, powiedziała mi czego domaga się moje dziecko. Było to
          przede wszystkim kołysanie w danym kierunku. Pod koniec ciąży musiałam leżeć i
          terapeutka stwierdziła, że córka jest niedokołysana i ma silną potrzebę bujania.
          Każde dziecko jest inne. Córka akurat potrzebowała aż takiego zestawu. Ważne
          było też żeby zacząć usypianie przy pierwszych objawach zmęczenia bo potem było
          już tylko gorzej. Jak nauczyłam się to rozpoznawać, wszystko szło gładko.
          Tak usypiałam córkę do 6 m-ca a potem zastosowałam jedną z książkowych metod
          samodzielnego zasypiania i od tamtej pory córka zasypiałam sama w łóżeczku w
          swoim pokoju.

          A za to moja młodsza dwumiesięczna córeczka potrafi zasnąć sama w łóżeczku ale
          za to przebudza się po 15-20 minutach. I tak źle i tak niedobrze;)
    • buncia3 Re: Problem z wyciszeniem 16.05.10, 14:08
      Też tak miałam na początku, przez pierwszy miesiąc. Nosiliśmy ją na rękach,
      bujaliśmy i nic. Pomagało powtarzanie jakiegoś dźwięku, sylaby, ale trzeba było
      trafić w jej gust;) codziennie inny. Wreszcie podjęliśmy radykalny krok że
      kładziemy ją i nie zważamy na płacz. O dziwo jest lepiej. Zdaje się, że ją to
      noszenie nawet denerwowało, bo wiedziała, że śpi się w łóżeczku i że to jeszcze
      nie to. Teraz troszkę ją na rękach bujam, żeby się wyciszyła i kładę ją po
      pierwszym, drugim ziewnięciu lub innych oznakach zmęczenia, na brzuszku, i
      gładzę po pleckach i główce, szumiąc do uszka, aż się uspokoi (przewraca głową,
      wierci się i popłakuje, a czasem ryczy mocno). W końcu zasypia. Moja ma niecałe
      2 mies.
      Trzy miesiące to już duża dziewczyna:) Kładź ją do łóżeczka i niech się
      wykrzyczy. Jak widzisz, że troszkę się uspokaja, na tyle że coś do niej dotrze,
      to głaszcz po pleckach i może wtedy jeszcze bardziej się uspokoi.
      Pozdrawiam:)
    • mayflower82 Re: Problem z wyciszeniem 16.05.10, 14:50
      Witam, mój synek ma teraz 5,5 mca. U nas było to samo, co opisujecie tyle że
      wrzask (taki ze czasem myslalam ze moze kolki wrocily) trwal max 20 min i
      zasypial. Z perspektywy czasu - mój synek od urodzenia zasypial na rekach,
      kolysany do snu. Mial kolki ktore meczyly go do poznych godzin wieczornych i po
      prostu kiedy bol zelzal padal ze zmeczenia. Przez to nauczyl sie zasypiania
      tylko na rekach. Kolki przeszly a on nadal tylko tak byl w stanie usnac. Po
      jakims czasie zaczal wlasnie wrzeszczec tak jak opisujecie. robilam wszystko bez
      rezultatu. nie dal sie uspic na rekach, niemilosiernie sie wiercil otwieral
      oczka i wrzeszczal. Kiedys w tym placzu polozylam go do lozeczka, wlozylam smoka
      a dziecko ...odwrocilo sie na boczek i zasnelo. Przypadek???Tak myslalam,ale na
      drugi dzien bylo to samo. Od tej pory i w dzien i w nocy zasypia sam:) Wiem ze
      moj wytrzyma 3h bez drzemki, jak tylko zaczyna trzec oczka ziewac i marudzic
      biore go na rece, przytulam, wlaczam muzyczke,kolyszeny sie zeby go wyciszyc ale
      on zaraz sie wierci i marudzi wiec klade go do lozeczka, smok do buzi, mis pod
      pache, buziak, sciszm muzyke i wychodze. zasypia sam. Nieraz zdarza sie
      oczywiscie ze jeszcze wola zanim zasnie, ide i powtarzam wszystko od podania
      smoka. Nieraz tez biore go na rece, przytule i znowu to samo i zasypia. Rozne ma
      dni ale teraz to jest wspaniale w porownaniuz tym co bylo.
      powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka