Iść do neurologa???

03.07.12, 12:41
Jestem mamą synka 2,5miesięcznego. Zauważyłam,że od jakiś dwóch tygodni mały obraca się na boki i wygina główkę do tyłu. Preferuje prawą stronę ale stymuluje go pokazując zabawki aby obracał główkę stronę lewą też. Od wczoraj mam wrażenie,że próbuje się obrócić na brzuszek. Oczywiście nie wychodzi mu bo jest za słaby. Czy nie za wcześnie próbuje? Na brzuszku leży ok 10min trudno mi określić ile dokładnie bo nie patrze nigdy na zegarek:) Na brzuszku też woli obracać główkę w prawą stronę tutaj też zawsze siedzę po drugiej stronie i zmuszam spoglądania na lewo. Ja jest marudny,płacze usztywnia się czasem pręży na rękach. Gdy jest spokojny nie zauważyłam aby usztywniał się. Piąstki zawsze ma rozluźnione no chyba,że płacze.Od 3tyg. życia pije z piersi max 5min potem wije się,pręży,czasem chwyta brodawkę i puszcza. Próba odbicia nie pomaga aby ssał dalej.Mimo to przybiera dobrze.Pierś go nigdy nie uspokajała.Smoczka nie ma.Między karmieniami wydaje się najedzony. Guda uśmiecha się do mnie:)Za tydzień wybieram się też do gastrologa bo mały czasem się krztusi nie ulewa ale obija jak "stary" czasem mlaska charakterystycznie. Cały czas zastanawiam czy umówić się też do neurologa... Z góry dziękuje za wszelkie sugestie i odpowiedzi.
    • rulsanka Re: Iść do neurologa??? 03.07.12, 12:54
      Wydaje mi się, że nie ma powodu do wizyty u neurologa.
    • won-ia Re: Iść do neurologa??? 03.07.12, 19:03
      Jeszcze ktoś się wypowie:)
      Pisałam wcześniej,że mały próbuje przewrócić się na brzuszek. To chyba nie to bo jak jest na boku to głową (twarzą się jakby "tarza kręci główką w materac lub w pieluszkę) dzisiaj mi tak robił w wózku na spacerze zanim zasnął...i do tego się denerwuje przy tym.
    • infantile_scoliosis Re: Iść do neurologa??? 03.07.12, 21:46
      Proponuję przy najbliższej okazji (podczas kolejnej wizyty) spytać pediatry i zostawić specjalistów na razie w spokoju. Dopiero jeśli pediatra powie, że warto się skonsultować to konsultować.
      • won-ia Re: Iść do neurologa??? 04.07.12, 09:01
        infantile_scoliosis napisał(a):

        > Proponuję przy najbliższej okazji (podczas kolejnej wizyty) spytać pediatry i z
        > ostawić specjalistów na razie w spokoju. Dopiero jeśli pediatra powie, że warto
        > się skonsultować to konsultować.
        Byłam w 6tygodniu jak był szczepiony to zapytałam się o WNM. Pediatra po obejrzeniu piąstek stwierdził,że nie ma potrzeby...tylko,że po piąstkach można to stwierdzić,że dziecko ma problemy z napięciem mięśniowym?
        • rulsanka Re: Iść do neurologa??? 04.07.12, 09:49
          Po samych piąstkach nie, ale pediatra przecież bada i obserwuje dziecko, więc powinien zauważyć, że coś jest nie tak.
          Zachowanie przed zaśnięciem wydaje się również normalne.
          • pawel.zawitkowski Re: Iść do neurologa??? 06.07.12, 10:07
            Witam,
            Mamo, lekarz już widział dziecko. Teraz dzieciaki raczej się przediagnozowuje, nie odwrotnie, dlatego jeśli nie stwierdził nic złego to znaczy, że nic złego nie ma.
            Młody jeszcze niejeden raz Panią zaskoczy swoim zachowaniem, to nieco inna istota niż My dorośli :)

            To, że wzmożone napięcie mięśniowe, zaburzenia integracji sensorycznej, zespół aspegera, skolioza wczesno-dziecięca, itp. "królują" w internecie nie oznacza, że wszystkie dzieci są na to narażone.

            Może warto "przekalibrować" myślenie o młodym na funkcję, że jest cudownym w pełni zdrowym dzieckiem i że wszystko będzie zawsze w porządku...?

            Polecam
            Paweł Zawitkowski
            • infantile_scoliosis Re: Iść do neurologa??? 06.07.12, 23:03
              pawel.zawitkowski napisał:

              > To, że wzmożone napięcie mięśniowe, zaburzenia integracji sensorycznej, zespół
              > aspegera, skolioza wczesno-dziecięca, itp. "królują" w internecie nie oznacza,
              > że wszystkie dzieci są na to narażone.

              Nie wrzucałbym do jednego worka chorób, w których diagnoza jest subiektywna z tymi, które ocenia się obiektywnie.

              Skolioza niemowlęca oceniana jest przez pomiary na zdjęciu rentgenowskim. I nie da się tak zrobić zdjęcia by zniknęła lub pojawiła się rotacja, RVAD wynosił np. 30* albo główki żeber nachodziły na kręgi (tzw. faza druga skoliozy wg Mehty), były lub znikały dwa łuki. Dyskusyjne pozostaje czy to zdjęcie rentgenowskie wykonywać - jednak tutaj oceny dokonuje ortopeda (najlepiej specjalista od chorób kręgosłupa) - musi istnieć podstawa do decyzji o takim zdjęciu (do wieku 3 lat nie powinno się w ogóle wykonywać zdjęć rentgenowskich, jeśli nie ma takiej potrzeby). Tak więc to, czy to jest skolioza niemowlęca, czy nie to nie jest kwestia mody. Jeśli ma pan inne zdanie na ten temat to poproszę o przykład zdjęcia rtg, gdzie "zgodnie z modą" zdiagnozowano niewłaściwie skoliozę niemowlęcą (najlepiej progresywną - bo taka jest poważną chorobą).

              Polecam wszystkim, którzy mają do czynienia z niemowlętami film nt. skoliozy niemowlęcej tłumaczący jak to działa. W filmie o skoliozie opowiada dr Min Mehta - osoba, której metody leczenia uratowały mnóstwo dzieci (w filmie są przykłady):

              www.youtube.com/watch?v=XJXlYgrZP3Y
              www.youtube.com/watch?v=Vgz6mCeOAYQ
              www.youtube.com/watch?v=YmyalkafDtY
              Problem ze skoliozą niemowlęcą nie jest diagnoza (ta jest prosta - rtg i zmierzenie kątów). Problemem jest BRAK LECZENIA i czekanie aż samo się naprawi. Tutaj przykład ze Stanów:
              www.youtube.com/watch?v=VrRXvehD4-s&feature=related
              oraz z Australii, gdzie rodzice sami musieli kupić stół do założenia specjalnego gipsu (pierwszy raz metoda została zastosowana w Australii)
              www.youtube.com/watch?v=ZwF88KAtOwA
              A co do królowania skoliozy niemowlęcej w Internecie - szkoda, że w Polsce nie królują żadne metody leczenia skoliozy niemowlęcej (Mehta casting). A materiałów na temat leczenia skoliozy niemowlęcej w języku polskim po prostu nie ma.

              Tak więc z tą skoliozą to kulą w płot było.
              • pawel.zawitkowski Re: Iść do neurologa??? 07.07.12, 06:49
                Witam,
                Przykro mi, pracuję w gabinecie do którego jak grzyby po deszczu przychodzą rodzice z diagnozą: "skolioza" między 3 i 12 miesiącem życia.
                Może nie funkcjonują metody, które Pan zna. Może istnieją metody, których Pan nie zna., nawet niekoniecznie sfokusowane wyłącznie na skoliozy. Nie docenia Pan polskiej kadry medycznej. Warto.
                Jednym z problemów jest fakt, że dojrzewanie mechanizmów neurobiomechanicznych u niemowląt rządzi się nieco innymi prawami niż u dzieci większych, gdzie mamy w pełni dojrzałą kontrolę ruchu.
                Z rozmysłem włączyłem ten temat do listy "modnych" schorzeń, ponieważ właśnie z takim traktowaniem tego tematu się spotykam na co dzień.
                Jeszcze jeden przykład: na spotkaniu z rodzicami we Wrocławiu poinformowali mnie, ze wśród dwóch grup ich dzieci z jednego przedszkola (wiek 3-6 lat) u 95% stwierdzono skoliozę (przy użyciu diagnozy komputerowej). Nawet statystycznie nie jest to możliwe...

                Absolutnie muszę się jednak zgodzić z tym, co Pan pisze, że ciągle jeszcze rozpoznanie rzeczywistych skolioz, podobnie jak identyfikacja innych schorzeń ortopedycznych pozostawia wiele do życzenia i warto działać, by stało się to bardziej profesjonalne.

                Pozdrawiam
                Paweł Z.
                • infantile_scoliosis Re: Iść do neurologa??? 08.07.12, 18:46
                  pawel.zawitkowski napisał:

                  > Przykro mi, pracuję w gabinecie do którego jak grzyby po deszczu przychodzą rodzice
                  > z diagnozą: "skolioza" między 3 i 12 miesiącem życia.

                  To jakieś pomieszanie z poplątaniem. Progresywnej skoliozy niemowlęcej nie da się wyleczyć rehabilitacjami. W przypadku skoliozy niemowlęcej ustępującej (tzw. resolving) leczy się ona sama a leczenie polega na obserwacji. Owszem - można wtedy rehabilitacjami zająć się ogólnym rozwojem, by wspomóc naturalne mechanizmy ale na pewno nie jest to leczenie skoliozy niemowlęcej.

                  > Może nie funkcjonują metody, które Pan zna. Może istnieją metody, których Pan n
                  > ie zna., nawet niekoniecznie sfokusowane wyłącznie na skoliozy. Nie docenia Pan
                  > polskiej kadry medycznej.

                  W kwestii polskiej kadry medycznej to nie znalazłem ani jednego ortopedy, który by znał się na skoliozach niemowlęcych i był w stanie odpowiedzieć na proste pytania. A w szczególności postawiłby diagnozę (bez wymijających odpowiedzi typu: trzeba poczekać).

                  > Jednym z problemów jest fakt, że dojrzewanie mechanizmów neurobiomechanicznych
                  > u niemowląt rządzi się nieco innymi prawami niż u dzieci większych, gdzie mamy
                  > w pełni dojrzałą kontrolę ruchu.

                  Dokładnie tak. Dlatego skolioza niemowlęca jest właściwie czymś zupełnie innym niż pozostałe skoliozy. Np. jako jedyna potrafi się sama wyleczyć - tzn. niemowlęta posiadają wbudowane mechanizmy powodujące prostowanie kręgosłupa, który był zwinięty w dość niewygodnej pozycji przed urodzeniem. Niestety - tak samo jak te mechanizmy prostują kręgosłup, tak samo (jeśli się popsują) krzywią kręgosłup (np. w 3 miesiące z 25* do 75* co jest już ogromnym skrzywieniem). Niestety mechanizmy o których Pan pisze przestają działać, jak dziecko rośnie - dlatego np. progresywną skoliozę niemowlęca leczy się skutecznie do wieku ok. 2 lat. Potem jest już "po zawodach". Tak na marginesie - w Polsce się nie leczy (zwykłe gorsety lub rehabilitacja nie są w stanie wyleczyć skoliozy niemowlęcej).

                  > Jeszcze jeden przykład: na spotkaniu z rodzicami we Wrocławiu poinformowali mni
                  > e, ze wśród dwóch grup ich dzieci z jednego przedszkola (wiek 3-6 lat) u 95% st
                  > wierdzono skoliozę (przy użyciu diagnozy komputerowej). Nawet statystycznie nie
                  > jest to możliwe...

                  3-6 lat to już skolioza dziecięca i rządzi się trochę innymi prawami (niemowlęce są typowo lewe i częściej występują u chłopców pozostałe są typowo prawe i występują częściej u dziewczynek). Ciekawy jestem jaka to jest metoda ("komputerowa").

                  Zgadzam się. Z tego, co Pan pisze, wynika, że to moda. I to do tego moda, która nie pozwoli skutecznie wykryć tych 10% z 1 na 10 000 niemowląt, które naprawdę potrzebują pilnej interwencji (prawdopodobnie kosztowne leczenie poza Polską). Mi to trochę przypomina "szerokie pieluchowanie tak na wszelki wypadek". Tymczasem jeśli jest to prawdziwa dysplazja to należy ją leczyć, jeśli nie, to dać rosnąć i się rozwijać. Tutaj jest podobnie. Jeśli skolioza niemowlęca jest progresywna, to żadne rehabilitacje nic nie dadzą - prawdziwe metody leczenia wymagają odpowiedniej interwencji www.youtube.com/watch?v=zuQE77EGgNU#! . Do tego dość prostej i taniej - niestety nie wykonywanej (o ile wiem) w Polsce.
                  • pawel.zawitkowski Re: Iść do neurologa??? 09.07.12, 00:32
                    Witam,
                    myślę, że jeśli chodzi o małe dzieci warto plastycznie poruszać się w różnych szkołach terapii, wynikających stąd definicjach, strategiach oceny, diagnostyki, postępowania terapeutycznego i leczniczego. Fokusowanie się na jednej, wąskiej optyce, w świecie tak skomplikowanym jak organizm i umysł dziecka może czasem prowadzić do nieporozumień i błędów.

                    Używa Pan terminu "skolioza niemowlęca ustępująca (tzw. resolving)".
                    Nie ma czegoś takiego :). W rehabilitacji neurorozwojowej mówi się o asymetrii pochodzenia płodowego, nawykowego, wynikającej z dominacji konkretnych wzorców postawy i ruchu, wcześniej, krótko potęgowanej dominacją w zachowaniu dziecka reakcji odruchowych, a później przejściowo, sporadycznej prezentowanej jako preferencje ruchu i postawy w kolejnych etapach dynamicznego pojawiania się kolejnych funkcji ruchowych niemowlęcia i małego dziecka.

                    Mechanizmy neurobiomechaniczne niestety nie przestają działać... :) Przepraszam "stety", ponieważ inaczej znaczyłoby to, że nie żyjemy... Aż do późnej starości działają drogi Panie - tak jak już powiedziałem do śmierci :).

                    Teraz jestem już pewien, że nie docenia Pan polskiej kadry medycznej. To zastanawiające.
                    Wiele w Pana wypowiedziach czytam: "w Polsce się nie leczy", "polscy specjaliści nie badają", "... polscy ortopedzi ignorują", "W Polsce gorsety lub rehabilitacja nie są w stanie wyleczyć skoliozy niemowlęcej".
                    Polecam więcej wiedzy i pokory, i choć mam osobiście niespotykanie krytyczny stosunek do kadry medycznej, potrafię również obiektywnie pokłonić głowę przed jej wieloma przedstawicielami (z wieloma zresztą pracuję na co dzień), - właśnie ze względu na Jej (tej kadry...) kompetencje, które dla mnie są marzeniem... :) Wydaje mi się, że każdy z nas, specjalistów, powinien od czasu do czasu pozwolić sobie na takie marzenia :)

                    Byłbym - tego nauczyło mnie doświadczenie zawodowe - bardziej ostrożny w ferowaniu wyroków na temat kompetencji innych oraz jedynie słusznych punktów widzenia i jedynie słusznych szkół terapii i strategii leczenia.
                    Polecam taką ostrożność, bo każdy może się mylić i co, kiedy akurat tym kimś będzie Pan?
                    Ma Pan prawo promować swoje wizje i wiedzę, nie wydaje mi się jednak, by miał Pan prawo (bo skąd) autorytatywnie odbierać przywilej profesjonalizmu całej kadrze medycznej w tym kraju...
                    Zauważyłem również, że dosyć - delikatnie to nazwę - zdecydowanie traktuje Pan także "niekadrę" medyczną (ostatnio Panią babcię z któregoś z ostatnich postów)...
                    Napisał Pan, że "w Polsce się nie leczy"... Na szczęście jest Pan, który pomoże nam, Polakom wydźwignąć się z tego medycznego średniowiecza.

                    Jeśli jest Pan chętny, polecam skonfrontować Pana obserwacje z kadrą medyczną, nie z rodzicami na forum...
                    Proponuję skontaktować się ze mną po wakacjach (pawel@zawitkowski.pl), ułatwię Panu konfrontację z odpowiednimi specjalistami, a na przy kolejnych postach na tym forum polecam więcej optymizmu i wiary w profesjonalizm kadry medycznej w tym kraju nad Wisłą, smaganym raz to mroźnym wiatrem ze wschodu, raz znów falami gorąca znad Afryki.

                    Paweł Z.
                    • infantile_scoliosis Re: Iść do neurologa??? 09.07.12, 09:09
                      pawel.zawitkowski napisał:

                      > Używa Pan terminu "skolioza niemowlęca ustępująca (tzw. resolving)".
                      > Nie ma czegoś takiego :).

                      Jest :-). Oczywiście cały czas jesteśmy w obszarze skolioz niemowlęcych idiopatycznych (tzn. takich, dla których nie znaleziono przyczyny np. w budowie kręgosłupa, zrośnięcia żeber) - czyli mamy niemowlę zbudowane w normalny sposób oraz skoliozę.

                      A teraz przykłady z literatury (recenzowanej) - sposób na odróżnienie idiopatycznej skoliozy niemowlęcej progresywnej od (ang.) resolving:
                      web.jbjs.org.uk/content/54-B/2/230.full.pdf
                      web.jbjs.org.uk/cgi/reprint/54-B/4/648.pdf
                      Artykuły są z początku lat 70. ale od tamtej pory w diagnostyce opartej o jedno zdjęcie rtg nie wymyślono wiele więcej.

                      Jest jeszcze tzw. postural scoliosis, której niektórzy nie uznają za skoliozę (brak rotacji kręgów):

                      Tutaj wytyczne (przegląd całej literatury nt. skolioz, w tym skolioz niemowlęcych)
                      www.scoliosisjournal.com/content/7/1/3
                      "2011 SOSORT guidelines: Orthopaedic and Rehabilitation treatment of idiopathic scoliosis during growth". Jest tutaj mnóstwo odsyłaczy do literatury.

                      i cytat:
                      Today the general term "Early onset scoliosis" is sometimes used to classify together Infantile and Juvenile scoliosis, but we prefer the James classification, due to the fact that infantile scoliosis has a different prognosis. In fact there are congenital postural scoliosis curves diagnosed in newborns, as a component of a syndrome usually resulting from intrauterine compression caused by malposition of the fetus during pregnancy, and it is an exception to the rule. Such curvatures are not three-plane deformities and usually undergo spontaneous remission. As the range of hip motion is often asymmetrical and the child prefers to rest their head on one side only, exercises and correction of body position are usually employed. Examination usually reveals gradual remission of the curvature in these infants, and such scoliosis curves may thus be categorised as regressive

                      pawel.zawitkowski napisał:
                      > Mechanizmy neurobiomechaniczne niestety nie przestają działać... :) Przepraszam
                      > "stety", ponieważ inaczej znaczyłoby to, że nie żyjemy... Aż do późnej starośc
                      > i działają drogi Panie - tak jak już powiedziałem do śmierci :).

                      Niestety w przypadku skoliozy niemowlęcej jest inaczej, ponieważ mechanizmy neurobiomechaniczne być może działają, jednak kilka kluczowych rzeczy jest innych:
                      1. nigdy nie ma tak szybkiego wzrostu kręgosłupa jak w okresie niemowlęcym
                      2. "kości" niemowlęcia i kości człowieka dorosłego to dwie różne rzeczy.

                      Przynajmniej z powodu tych dwu przyczyn powoduje to, że metody leczenia progresywnej idiopatycznej skoliozy niemowlęcej oraz innych skolioz są różne. Wyjaśnione jest to w artykule

                      Growth as a corrective force in the early treatment of progressive infantile scoliosis – MH Mehta – Journal of Bone and Joint Surgery – web.jbjs.org.uk/content/87-B/9/1237.full


                      pawel.zawitkowski napisał:
                      > Byłbym - tego nauczyło mnie doświadczenie zawodowe - bardziej ostrożny w ferowa
                      > niu wyroków na temat kompetencji innych oraz jedynie słusznych punktów widzenia
                      > i jedynie słusznych szkół terapii i strategii leczenia.
                      > Polecam taką ostrożność, bo każdy może się mylić i co, kiedy akurat tym kimś bę
                      > dzie Pan?

                      Uporządkujmy dyskusję. Nie feruję wyroków nt. kompetencji. Stwierdzam fakt - w Polsce nie używa się metody Mehta casting (EDF casting), która - zgodnie z dzisiejszą literaturą medyczną, jest jedyną metodą nieoperacyjnego leczenia idiopatycznej progresywnej skoliozy niemowlęcej. Nie oceniam, czy to dobrze, czy źle; nie oceniam kadry medycznej. Być może u nas progresywna skolioza niemowlęca istnieje (bądź istnieje bardzo sporadzycznie - np. 1-2 przypadki w kraju rocznie). Dlatego też kadra medyczna nie ma powodu szukania metod leczenia choroby, która praktycznie nie istnieje. Spodziewam się, że tak właśnie może być - bardzo rzadka choroba tak wiec i nie ma okazji szukać metod leczenia. W Stanach Zjednoczonych kilka lat temu tej metody także w ogóle nie używano (mimo, że medycznie trudno im odmówić zaawansowania).

                      > Ma Pan prawo promować swoje wizje i wiedzę, nie wydaje mi się jednak, by miał P
                      > an prawo (bo skąd) autorytatywnie odbierać przywilej profesjonalizmu całej kadr
                      > ze medycznej w tym kraju...

                      Nie promuję własnych wizji. Przedstawiam stanowisko świata ortopedów, a ona wygląda dzisiaj tak:
                      www.scoliosisjournal.com/content/7/1/3
                      Also in infantile idiopathic scoliosis reported results are quite variable, as well as the treatment applied: serial casting is the most advocated [111,199-202], but also bracing alone has been used [199-201,203], mainly the Milwaukee brace [201,203]. The few case series reported generally include few patients with variable results, from a 100% surgery rate [204], to around 50% [199] or much less [201,205] (mainly if casts are used [199]).

                      Zwracam uwagę na to 100% surgery rate w innych metodach.

                      > Proponuję skontaktować się ze mną po wakacjach (pawel@zawitkowski.pl), ułatwię
                      > Panu konfrontację z odpowiednimi specjalistami.

                      Chętnie skorzystam, chociaż ze względu na to, że jestem po stronie resolving (minimalna rotacja, mały garb żebrowy, małe skrzywienie i chyba będzie dobrze) to raczej nastąpi samowyleczenie.
                      • pawel.zawitkowski Re: Iść do neurologa??? 09.07.12, 10:25
                        Witam,
                        Tak jak napisałem, zapraszam do konfrontacji z kadrą medyczną na odpowiednim do tego "polu". Z analizy Pana postów wydaje mi się, że dla dobra pacjentów warto byłoby poznać również inną optykę widzenia tego tematu. Tym bardziej, że jak Pan sam wspomniał i co często podkreślam, wagi skolioz / wad postawy nie docenia się zbyt, a i leczyć jest trudno.

                        Jest jeszcze jedna istotna rzecz.
                        Czytając Pana "monolog" przypominam sobie pewną anegdotę. Nie pomnę, który z artystów scen polskich to opowiadał, niemniej było to doświadczenie osobiste, nie fikcja.
                        Otóż pewien mały chłopiec wychowywał się nad rzeką, przypuśćmy Wartą, i nie miał okazji, przez całe swoje dzieciństwo, nigdzie wyjeżdżać dalej niż kilka wiorst od swego domu. Rzeka wywarła na młodym tak wielkie wrażenie i piętno, że śnił o niej nocami, a codziennie rano i wieczorem, a także w każdej wolnej chwili biegał nad rzekę i żył nią. Głównie nią...

                        Jego umysł zakodował, że "rzeka" to "Warta", bo tylko tak mówiło się o "wielkiej wodzie", i jeszcze przez wiele lat kiedy widział jakąkolwiek inną rzekę (w tym Sekwanę), krzyczał o jaka piękna Warta... Tak organicznie połączył te dwa pojęcia, że trudno mu było operować nimi "oddzielnie".

                        Nawet nie zdaje sobie Pan sprawy jak wiele w mojej praktyce zawodowej, a przy okazji życiu prywatnym, pomogła mi ta anegdota. Polecam.

                        Wspólnym mianownikiem dla specjalistów nie jest jedna metoda, szkoła terapii, czy seria publikacji na jeden temat. Wspólnym mianownikiem jest organizm i umysł dziecka, ze wszelkimi jego atrybutami, fizjologią, neurobiomechaniką, itd.

                        W wielu dziedzinach "wyważanie otwartych drzwi" jest zabawne, może być kreatywne, czy też ważne dla dobra ogółu.
                        W medycynie, w szczególności pediatrii, "wyważanie otwartych drzwi", tylko dlatego, że jeszcze się nie było po ich drugiej stronie bardzo dużo kosztuje.
                        Dla jasności - kosztuje pacjentów i Ich rodziców, już mniej ważne, że również specjalistów, chyba, że tego nie zdołają pojąć i pozostaną w błogim uniesieniu, czego Panu osobiście nie życzę.

                        Proponuję zakończyć tę korespondencję w takiej formie i przenieść ją na płaszczyznę zawodowo-prywatną. Podaję jeszcze raz adres: pawel@zawitkowski.pl.

                        Pozdrawiam
                        Paweł Zawitkowski
        • won-ia Re: Iść do neurologa??? 07.07.12, 11:50
          Dziękuje p. Pawele i pozostałym dziewczynom służącym radą:)
          Mam córeczkę dwuletnią i przy niej tak "nie panikowałam " nie doszukiwałam się chorób a teraz powinno być łatwiej i spokojniej a u mnie jest odwrotnie...We wtorek idę synkiem do gastrologa który jest też pediatrą. Poproszę żeby poobserwował małego i pewnie się uspokoję:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja