nordic walking

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.09, 18:32
panie Pawle,

Co pan sądzi o uprawianiu Nordic Walking z dzieckiem w chuscie?
Znany mi instruktor uważa, że to wstrząsy mogą być niebezpieczne dla
niemowla, a tu ktoś pisze, ze można jednka. co pan na to jako
specjalista od dzieci?
forum.gazeta.pl/forum/w,585,99948302,99952685,Nordic_walking_idealny_sport_dla_kobiet_w_ciazy.html

pozdrawiam
    • pawel.zawitkowski Re: nordic walking 12.09.09, 00:28
      Droga mamo,

      dwa tematy:
      1. nordic walking
      2. dysplazja stawów biodrowych, a noszenie w chuście

      ad.1. Najlepiej jeżeli mama lub tata będą uprawiali nordic walking sami dla
      swojego własnego zdrowia i przyjemności w wolnych od opieki nad dzieckiem
      chwilach. A na spacery z dzieckiem będą wiązali je w chuście... i sobie chodzili
      tak sobie ot... Taki podział ma szereg zalet, zero wad.
      Polecam..., co boskie - Bogu, co cesarskie - Cesarzowi, howk!
      Nie ma możliwości zbadania jak wpływ ma noszenie dziecka w chuście w trakcie
      uprawiania nordic walking na dziecko i jego aparat biomechaniczny.
      Osobiście uważam, że próby jeżdżenia rodziców na nartach z dzieckiem w chuście
      lub nosidełkach, nordic walking z dzieckiem w chuście, jazda z niemowlęciem w
      foteliku przytroczonym do roweru, jest to wyraz podświadomego krzyku organizmu,
      nawyków i umysłu rodziców w obronie utraconej niezależności od organizmu i
      wymagań nowonarodzonego dziecka... Temat nie jest prosty i wart niezłej
      rozprawy, ale teza jest do obrony, wystarczy się chwilę zastanowić

      ad. 2.
      muszę odnieść się do cytatu: "Niemiecki ortopeda - międzynarodowy autorytet w
      zakresie rozwoju stawów biodrowych niemowląt – dr Ewald Fettweisa w wyniku
      przeprowadzonych długoletnich badań dowiódł iż u dzieci wywodzących się z
      narodów i kultur w których niemowlęta są noszone najczęściej w chustach jako
      jedynym środku transportu w zasadzie nie występują zwichnięcia stawu biodrowego.
      Zatem jako kolejny argument „za” można podać prewencję niedorozwoju stawu
      biodrowego..."
      Jeden z moich komentarzy do powyższego cytatu: Tam gdzie niemowlęta były
      najczęściej noszone w chustach, noszone były nie ze względu na profilaktykę
      zaburzeń rozwojowych np. stawów biodrowych, jeno ze względu na konieczność,
      stałą zresztą, sprawnego przemieszczania się i jednoczesnego "mania ze sobą
      dziecka". W tychże "narodach i kulturach" rozwijających się w prymitywniejszych
      warunkach niż tych panujących w Paryżu, Dreźnie, Skierniewicach i Hażlachu
      działa coś co szanowny ekspert nie wziął pod uwagę - DOBÓR NATURALNY, który -
      tłumacząc na język polski - oznacza, że przeżywają tylko jednostki najlepiej
      przystosowane do warunków w jakich przebywają. Idąc dalej tym tropem, oczywistą
      oczywistością (brrr) wydaje się fakt, że "osobniki" prezentujące predyspozycje
      do określonych wad, np. dysplazja stawów biodrowych, stopy końsko-szpotawe (np.
      nie mogą uciekać...), spina bifida (tego tez brak w ludach i kulturach, o
      których wspomina ekspert... można by wyciągnąć wniosek, że noszenie w chuście
      zapobiega rozwojowi spina bifida), itp. nie przeżywają, zatem z pokolenia na
      pokolenie wadliwa informacja genetyczna powinna być eliminowana. Biologia ma
      swoje prawa, stąd wyjątki od uznanych praw ewolucji (to nieco bardziej
      skomplikowane...), ale prawdą jest niezaprzeczalną, ze dostosowanie
      poszczególnych grup etnicznych i ras do warunków panujących na ich terenach
      dotyczy również cech biomechanicznych. Przykładem niech będą chociażby ukąld
      nosu i ust (twarzy) azjatów, eskimosów versus np. słowianie lub stopy
      legendarnych "masajów". Tak sobie gadam, chociaż widziałem tylko tzw. zespół
      folklorystyczny... :) w Warszawie... i fotki, jednak jestem pewien, że obraz
      stóp (który u każdego z członków płci obojga owegoż zespołu był nadzwyczaj
      podobny), powaliłby na łopatki większość naszych ortopedów. To obraz stopy
      długiej, płaskiej, koślawej, prawie bez widocznego łuku podłużnego, z koślawymi
      paluchami i wybrzuszonym do przyśrodkowej strony obszarem stawu skokowego
      dolnego... istna gratka dla europejskiego chirurga-ortopedy. Kurcze! a skakali i
      biegali jak nikt kogo znam! To co opisałem - to obraz adaptacji do warunków w
      jakich żyjemy (żyją owi ludzie).
      Podobnie ma się rzecz ze stawami biodrowymi. Brak zwichnięć w przytaczanych
      "ludach" nie dlatego, że dzieci są noszone w chustach, tylko dlatego, że z
      pokolenia na pokolenie ELIMINOWANE są "osobniki" słabsze, potencjalnie nie
      mające szans na ucieczkę przed dzikim zwierzem lub sąsiadem łypiącym sprośnym
      okiem na ich partnerkę, do tego dwie głowy wyższym od nich... itd.
      Biologia i przyroda są nieco bardziej skomplikowane od badań naukowych w
      centralnej Europie, co nie znaczy, że są niesłychanie logiczne i racjonalne, o
      czym nie warto zapominać...
      Pozdrawiam
      Żeby nie było... :) chusty są fantastycznym środkiem transportu niemowląt i
      małych dzieci :)))))
      Paweł Z.
      • sceptyk312 Re: nordic walking 12.09.09, 22:39
        Ciekawe te wyniki badań dotyczących chust i ludów plemiennych. To ja podrzucę
        jeszcze coś z tego tematu (badań) tym razem dotyczącego raczkowania.

        www.scientificamerican.com/article.cfm?id=crawling-may-be-unnecessary
        Okazuje się, że raczkowanie to niedawny wymysł. Są kultury, w których dzieci
        nigdy nie raczkują (jest to zbyt niebezpieczne, bo można wraczkować do ogniska
        albo zjeść coś trującego z ziemi). Niestety, poza tym, że rzeczywiście w ludach
        prymitywnych i u naszych niezbyt odległych przodków - zapewne wystarczy cofnąć
        się do XIXw. i chat z klepiskami i zwierzęcymi odchodami na nich) raczkowanie
        było hazardem, autorzy nie mają żadnych innych argumentów przeciwko raczkowaniu.
        Ażeby posłużyć się przykładem - jeszcze 200 lat temu mało kto umiał pisać - czy
        to oznacza, że powinniśmy nie uczyć tego dzieci? :-)
Pełna wersja