lukasz.1978
27.02.11, 09:55
Robiłem wczoraj zakupy w Carrefourze na Bemowie - z Bielan jest blisko, wiec wielu bielaniaków tam kupuje, stąd pewnie wielu z Was zna ten sklep. Wchodzę na teren marketu przez bramki, w ręku torba z laptopem. Zapikało na bramkach. No trudno, wychodzę, chcę oddać torbę do depozytu, a tu słyszę, że toreb nie przyjmują (tak jak np. w Leclercu) tylko muszę schować w szafce. No a do szafki trzeba wrzucić 2 zł, nie mam 2 zł, chcę rozmienic 20 zł na drobne w informacji, czekam całe wieki, bo jakas pani ma gigantyczną liczbę paragonów za butelki, a druga pani, z obsługi sklepu, sprawdza pieczołowicie te paragony, jakby sprawdzała autentycznośc pliku 100-dolarówek conajmniej. W końcu wchodze na sklep z tym laptopem, bramka pika oczywiście, ale mam to gdzieś. Robię zakupy,przy kasie znów pika, na szczęście ochroniarz nie robi problemów, jak mu pokazuję laptopa w torbie, chyba zna temat.
Tak Was pytam z ciekawości, bo ja się na wyższej technice znam średnio - czy to normalne, ze przy wnoszeniu laptopów pikają bramki? Czy też mieliscie gdzies takie przygody?