bulczanka
21.08.11, 15:13
Platforma przygarnia wielu posłów lewicy. Ci nagle sobie uświadomili że Tosiek jest cool i trzeba go wesprzeć. Nagle im wszystkim jest ze sobą po drodze.
PO z kolei się nie obraża. Maszynka lobbingująca kręci się bez przerwy. Za kulisowe zaproszenia do współpracy podparte odpowiednimi korzyściami dla obu stron są chyba na porządku dziennym.
Partia Donia uparcie dąży do tego by zerwać z siebie metkę z napisem "liberałowie faworyzujący bogatych prywaciarzy". Buduje sobie lewe skrzydło. Chce być partią kompromisu, jedności i twórczej różnorodności. Chce pokazać że patrzy na ojczyznę szeroko. Że jest kreatywna, otwarta. Że ważniejsza od politycznych szyldów jest współdziałanie z ludźmi kompetentnymi niezależnie od tego z jakiej frakcji się oni wywodzą.
Platforma to taka arka. Miejsce dla tych którzy chcą uratować ten kraj. Baza do której powinni ściągać debeściaki.
PO mówi nam: "ludzie, to u nas jest zgoda i chęć współpracy! Szukamy ludzi ambitnych i mądrych. Jesteśmy jednostką bardzo specjalną! Potrzebujemy komandosów a nie szeregowców. Nie liczą się barwy ich dotychczasowych koszar! Grunt to umieć korzystać z doświadczenia i wiedzy innych! To u nas są teraz najlepsi. Reszta to plankton! Jesteś za dobrą lewicą? Jest już u nas!"
Innymi słowy z dzisiejszej konferencji wylała się masa lukru. Pewnie niektórym zasmakował.
PO skutecznie izoluje SLD. Jak kukułka próbuje wykopać czerwonego pisklaka z gniazdka tak by pozostał jej tylko jeden wróg - PiS. PiS-em jest łatwiej straszyć;)
Polak to jednak konserwatysta i nie lubi nagłych zmian. Nie jeden te wszystkie transfery uznał za zdradę.
Ciekawe na której partii odbiją się one niekorzystnie.