forman5 Re: Tarnogórzanie, ile mozna spać do cholery!? 25.07.05, 06:12 Ale są wyjątki ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Re: Tarnogórzanie, ile mozna spać do cholery!? IP: 150.254.85.* 25.07.05, 08:53 forman5 napisał: > Ale są wyjątki ! Milego dnia Formann. Odpowiedz Link Zgłoś
tarnogorzanin1 Re: Tarnogórzanie, ile mozna spać do cholery!? 25.07.05, 10:01 Można spać standardowo - do 10.00 , można też wytrzymać w łóżku do 13-14.00 ! Idąc spać normalnie , czyli w granicach 23.00 ! Pisze o moich córkach - pod względem długości spania to mistrzynie! No ale one jeszcze mogą - są studentkami , a ta rasa - jak wiadomo - lubi sie "wygnić" ! No ale czas brać sie do roboty - miłego dnia , forumowicze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit GŁUCHO WSZĘDZIE CICHO WSZĘDZIE IP: 150.254.85.* 26.07.05, 11:01 Co to będzie?! Odpowiedz Link Zgłoś
tarnogorzanin1 Re: Tarnogórzanie, ile mozna spać do cholery!? 29.07.05, 07:22 Dziś w nocy to byli nawet tacy, co chyba ani chwili albo bardzo mało spali... I z tej bezsenności musieli bazgrolić na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Re: Tarnogórzanie, ile mozna spać do cholery!? IP: 150.254.85.* 29.07.05, 08:05 tarnogorzanin1 napisał: > Dziś w nocy to byli nawet tacy, co chyba ani chwili albo bardzo mało spali... > I z tej bezsenności musieli bazgrolić na forum. Tarnogorzaninie, wlasciwie to tylko jeden nie spal, to ten co mowil ze byl w zakladzie zamknietym. Widocznie nie wzial tabletek......... Odpowiedz Link Zgłoś
loggic Pit - stwórz dobry wątek to pogadamy ;) 29.07.05, 08:07 Bo tak sobie pleplać to mi się nie chce w taki upał. L. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Re: Pit - stwórz dobry wątek to pogadamy ;) IP: 150.254.85.* 29.07.05, 08:28 loggic napisał: > Bo tak sobie pleplać to mi się nie chce w taki upał. Loggicu, wybacz ale innym razem, tak z marszu tu wpadlem, robota czeka. Milego dnia i sukcesow w walce z upalem, "Tichauerka" chlodzisz? Pozdr !!! Odpowiedz Link Zgłoś
loggic Glutownik 29.07.05, 10:00 Był sobie pewien niezwykle bogaty a przy tym ekscentryczny milioner. Osiągnął w życiu wszystko. Wreszcie, przeszedłszy na emeryturę, postanowił zrealizować największe marzenie swojego życia - wybrać się w podróż dookoła świata wierną kopią średniowiecznego żaglowca. Wszystko w tej podróży miało być tak, jak było w średniowieczu. Żaglowiec musiał być zrobiony dokładnie tak samo, przy użyciu tych samych materiałów, narzędzi i technologii, jak kiedyś. Na pokładzie nie mogło być żadnych innych urządzeń, jak tylko te znane w średniowieczu. Zapasy żywności przygotowano w ten sam sposób. Załoga była ubrana w repliki średnioweicznych ubrań. Sam miloner, pasjonat żeglarstwa, miał zostać kapitanem. Nie było łatwo zrealizować ten plan. Samo zbudowanie wiernej kopii żaglowca okazało się niezwykle skomplikowanym przedsięwzięciem. Wybudowano średniowieczną stocznię. Zatrudniono z całego świata najlepszych szkutników, którzy mieli pojęcie o budowie średniowiecznych statków. Niektóre technologie trzeba było odtworzyć. Płótno na żagle zostało utkane specjalnie na potrzeby ekspedycji przy użyciu starych metod. W podobny sposób zostały wykonane liny... itp. Równocześnie kompletowano załogę. Na podstawie starych dokumentów ustalono, jakie profesje czy umiejętności były przydatne na statku. Zbierano i przeszkalano chętnych. Produkowano narzędzia. Wreszcie wszystkie prace zostały zakończone. Ustalono datę wyjścia w morze. Piękny żaglowiec kołysał się majestatycznie przy nabrzeżu. Na pokładzie gorączkowo krzątała się załoga. Nawigator ostatni raz przeglądał pożółkłe pergaminy map, polerował szkła sekstansu, sprawdzał tablice gwiazd. Żaglomistrze sortowali setki metrów kwadratowych żagli, kontrolowali kilometry konopnych lin. Bosman razem z cieślą dokonywali ostatniej inspekcji kadłuba. Kuk liczył beczki z solonym mięsem. Załoga pod pokładem rozwieszała hamaki i worki ze swoimi rzeczami. Wtem na nabrzeżu pojawił się mały, niepozorny człowieczek, ubrany w ciemną, długą szatę. Pod pachą trzymał niewielką, drewnianą, obitą płótnem skrzynkę. Bez wahania skierował się na trap i zaczął wchodzić na pokład. - A wy kto? - zapytał bosman. - Jak to kto? - zdumiał się człowieczek - jestem ostatnim członkiem waszej ekspedycji. Bosman pośpiesznie wyjął listę załogi. Wyglądało na to że nikogo nie brakuje. - Na prawdę? A kim jesteście? Jaka wasza profesja? - Jestem glutownikiem - wyjaśnił człowieczek - Wiem, że wasza ekspedycja nie ma jeszcze glutownika. - Eeee.... glutownikiem? - spytał z głupią miną bosman. - Właśnie! Przecież nie wypłyniecie w morze bez glutownika! Bosman nie miał pojęcia, kim jest glutownik, ale żeby nie stracić twarzy, postanowił się do tego nie przyznawać. - Cóż, macie rację, dobry człowieku. Jednakowóż, decyzję o waszym dołączeniu do załogi podjąć musi kapitan. Może ma innego nagadanego glutownika? Bosman pośpieszył do kajuty kapitana na rufie, zameldował się służbiście i rzekł: - Panie kapitanie! Melduję, że na statek zgłosił się glutownik! - Kto? - spytał ze zdumieniem milioner? - Glutownik, kapitanie! Nie mamy jeszcze w naszej załodze glutownika, a przecież jutro wychodzimy w morze. Czy mam dołączyć go do załogi? A może pan kapitan ma nagadanego innego glutownika? Kapitan - milioner zawahał się. Nie miał pojęcia, kim jest glutownik, a przecież przeczytał wiele dzieł traktujących o średniowiecznej żegludze. Ale - może coś pominął? Wyglądało na to że bosman doskonale orientuje się w temacie, a to przecież nie lada fachowiec! Skoro twierdzi, że glutownik jest w podróży niezbędny... - W porządku, bosmanie! Rzeczywiście, nie mieliśmy dotąd glutownika. Nie udało mi się, eeee..., żadnego znaleźć. To bardzo rzadka profesja. Obawiałem się płynąć w morze bez glutownika, ale nie miałem wyboru. To szczęście, że zgłosił się do nas ten człowiek! Proszę zapewnić mu wszystko, czego będzie potrzebował do swoich, eeee...., czynności glutowniczych. Zresztą, sami dobrze wiecie bosmanie co robić! - Rozkaz, kapitanie - odpowiedział bosman, zasalutował i wyszedł, postanawiając później wyciągnąć jakoś od kapitana, czym zajmują się glutownicy. Tymczasem, w swej kabinie kapitan wsparł głowę na rękach i dumał, jak podejść bosmana by ten niepostrzeżenie wyjawił mu prawdę o glutowniku... Glutownik nie miał duzych wymagań. Polecił jedynie rozstawić na pokładzie mały namiocik i zakazał komukolwiek wchodzenia do środka. Podróż rozpoczęła się. Żaglowiec przecinał fale, prowadzony pewną ręką sternika. Załoga na masztach pracowała niczym dobrze zestrojony mechanizm. Nawigator dbał o to żeby statek nie zszedł z przewidzianego kursu. Jedynie działania glutownika owiane były mgła tajemnicy. Co jakiś czas, z malego namiociku dobiegały jakieś stuki, trzaski, odgłosy piłowania, jednak efekty jego pracy nie były dostrzegalne dla reszty załogi. Kapitan czasami próbował wyciągnąć od bosmana informacje o tym czym zajmuje się glutownik. Pytał: - Powiedzcie mi, bosmanie, na jakim etapie są czynności naszego glutownika? Czy wszystko przebiega jak trzeba? Na co bosman odpowiadał niezmiennie: - Wszystko jest w najlepszym porządku, kapitanie! Z kolei bosman próbował podpytać glutownika o jego pracę, ale otrzymywał od niego odpowiedź podobną do tej, której sam udzielał kapitanowi. [tu mozna z pięć minut rozwijać temat...] Wreszcie kapitan nieco się zniecierpliwił, i pewnego dnia spytał glutownika: - Dobry człowieku. Minęły już prawie dwa miesiące naszej ekspedycji. Z niecierpliwością czekamy na efekty waszych prac glutowniczych. Kiedy będziemy mogli je obejrzeć? Glutownik spojrzał ze zdziwieniem na kapitana. - Jak pan Z PEWNOŚCIĄ WIE, panie kapitanie, czekamy na bezchmurną pełnie księżyca. Do tej pory mieliśmy dwie pełnie, niestety księżyc był zasłonięty przez chmury. NA PEWNO orientuje się pan, ze bezchmurne niebo jest warunkiem wprost kluczowym dla powodzenia moich czynności. - Ehmm, tak, oczywiście... - wymamrotał kapitan i nie rozwijał już tematu. Jednak później tego dnia, chcą udowodnić bosmanowi że nie gorzej niż on orientuje się w czynnościach glutowniczych, powiedział mu: - Nie mogę się wprost doczekać, bosmanie, kiedy wreszcie będzie bezchmurna pełnia, by obejrzeć efekty działań naszego przyjaciela glutownika. - Eeeee... tak, panie kapitanie - powiedział bosman, utwierdzając się w przekonaniu że o glutowniku kapitan wie wszystko. Wreszcie nadeszła bezchmurna pełnia. Na pokładzie dało się odczuć narastające podniecenie. Glutownik poprosił nawigatora o dokładne wyznaczenie północy. Niestety, pod wieczór przyszły chmury i rozszalał sie sztorm... Wreszcie nadeszła kolejna pełnia. Tym razem chmur nie było. Cała wolna od obowiązków załoga zgromadziła sie na pokładzie. Wzeszedł księżyc. Glutownik poprosił kapitana, aby zmieniono kurs tak by księżyc świecił ze sterburty. Uczyniono to. Nawigator zdjął dokładną pozycje statku i dokładnie obliczył lokalny czas, przygotowując się do wyznaczenia północy. Na pół godziny przed północą na pokład wyszedł glutownik ubrany w uroczystą, purpurową szatę. Na pokładzie postawił swą skrzynkę. Wyjął z niej małą deszczułkę o przekroju trójkątnym, i położył ją tak by ostry koniec trójkata sterczał ku górze. Na tej deszczułce położył w poprzek drugą, płaską, tak że całość stanowiła coś w rodzaju huśtawki czy też dźwigni. Na jednym z końców dzwigni połozył małą, drewnianą, pomalowaną na złoto kulkę. W rękę trzymał misternie rzeźbioną krótką pałkę. Wszyscy zamarli w oczekiwaniu. Powoli zbliżała się północ. Świecił księżyc. Lekki wiatr pchał statek przed siebie. Wreszcie nawigator dał znać, że północ nastąpi za pół minuty. Wszyscy wstrzymali oddech. Ostatnie dziesięć sekund nawigator odliczał dźwiękiem okrętowego dzwonu. Kiedy nastąpiło ostatnie, dziesiąte uderzenie dzwonu, glutownik zamachnął się trzymaną w ręku pałką i z całej siły uderzył w wolny, sterczący do góry koniec deszczułki na której drugim końcu spocz Odpowiedz Link Zgłoś
tarnogorzanin1 NO I CO DALEJ ???!? 29.07.05, 10:36 Bądź ludziem i skończ tą baję !!! Odpowiedz Link Zgłoś
loggic Re: NO I CO DALEJ ???!? 29.07.05, 11:04 Ło sorry - przycięło posta! Ha ha ha! Mają limit na długość posta!!!! Ha ha ha, ale lamy. L. Odpowiedz Link Zgłoś
loggic Re: Glutownik - c.d. 29.07.05, 11:05 Kiedy nastąpiło ostatnie, dziesiąte uderzenie dzwonu, glutownik zamachnął się trzymaną w ręku pałką i z całej siły uderzył w wolny, sterczący do góry koniec deszczułki na której drugim końcu spoczywała kuleczka. Kuleczka wystrzeliła do góry, błyszcząc w świetle księżyca, zatoczyła wielki łuk nad relingiem i wpadła do wody wydając głośny dźwięk... ...GLUT!!! ;) L. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Bardzo duzo glutownikow..... IP: 150.254.85.* 29.07.05, 12:01 Jest we wladzach wszelkiego szczebla w RP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Glutownik z ORLENU IP: 150.254.85.* 29.07.05, 13:44 Nazwiska tego glutownika nie pomne, za pare dni "glutowania" w ORLENIE, wzial 6 nowych baniek...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Ciekawe ile biorą Glutownicy.... IP: 150.254.85.* 29.07.05, 13:56 Ciekawe ile biorą Glutownicy za dziń glutowania w zarządach spółek węglowych ? Pod sejmem chyba zadnego glutownika z zarządów nie było........... Odpowiedz Link Zgłoś
loggic Re: Ciekawe ile biorą Glutownicy.... 29.07.05, 20:53 Gość portalu: Pit napisał(a): > Ciekawe ile biorą Glutownicy za dziń glutowania w zarządach spółek węglowych ? > Pod sejmem chyba zadnego glutownika z zarządów nie było........... Dużo biorą - w końcu to specjaliści! L. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Re: Ciekawe ile biorą Glutownicy.... IP: 150.254.85.* 02.08.05, 09:39 loggic napisał: > Gość portalu: Pit napisał(a): > > > Ciekawe ile biorą Glutownicy za dziń glutowania w zarządach spółek węglow > ych ? > > Pod sejmem chyba zadnego glutownika z zarządów nie było........... > > Dużo biorą - w końcu to specjaliści! I to jacy, na swiecie takich nie znajdziesz....... Pozdr !!! Odpowiedz Link Zgłoś
loggic Pierwsza pomoc 29.07.05, 14:11 Do celi wchodzi nowy więzień. Współwięzień pyta: - Słuchaj ile dostałes? - Piętnascie lat. - A za co? - Za pomoc medyczna... - Jak to, za pomoc medyczna? - No tak. Tesciowa miała krwotok z nosa, a ja jej założyłem opaskę uciskowa na szyję. L. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Re: Pierwsza pomoc IP: 150.254.85.* 29.07.05, 14:22 loggic napisał: > Do celi wchodzi nowy więzień. Współwięzień pyta: > > - Słuchaj ile dostałes? > - Piętnascie lat. > - A za co? > - Za pomoc medyczna... > - Jak to, za pomoc medyczna? > - No tak. Tesciowa miała krwotok z nosa, a ja jej założyłem opaskę uciskowa > na szyję. A to wszystko przez to ze w Polsce ludzie nie umieja udzielac pierwszej pomocy. Tego pana na szkolenie medyczne trzeba bylo wziac, a nie wsadzac do wiezienia. Skandal i tyle, polski wymiar sprawiedliwosci znowu sie zblaznil. Odpowiedz Link Zgłoś
loggic Re: Pierwsza pomoc 29.07.05, 20:43 Gość portalu: Pit napisał(a): > loggic napisał: > > > Do celi wchodzi nowy więzień. Współwięzień pyta: > > > > - Słuchaj ile dostałes? > > - Piętnascie lat. > > - A za co? > > - Za pomoc medyczna... > > - Jak to, za pomoc medyczna? > > - No tak. Tesciowa miała krwotok z nosa, a ja jej założyłem opaskę ucisko > wa > > na szyję. > > A to wszystko przez to ze w Polsce ludzie nie umieja udzielac pierwszej pomocy. > > Tego pana na szkolenie medyczne trzeba bylo wziac, a nie wsadzac do wiezienia. > Skandal i tyle, polski wymiar sprawiedliwosci znowu sie zblaznil. Bo to trzeba ją było kantem! Ale grzeje na dekiel. L. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Tarnogórzanie milego weekendu!? IP: 150.254.85.* 29.07.05, 15:07 Nie przesadzcie z browarkami i nie spijcie za dlugo !!! Szkoda lata, bo szybko mija. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Re: Tarnogórzanie milego weekendu! IP: 150.254.85.* 29.07.05, 15:14 Gość portalu: Pit napisał(a): > Nie przesadzcie z browarkami i nie spijcie za dlugo !!! Szkoda lata, bo szybko > mija. Odpowiedz Link Zgłoś
loggic Re: Tarnogórzanie milego weekendu!? 29.07.05, 20:44 1 browarek i poszło nieźle do głowy. Ekonomiczne rozwiązanie. L. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Re: Tarnogórzanie milego weekendu!? IP: 150.254.85.* 01.08.05, 10:20 loggic napisał: > 1 browarek i poszło nieźle do głowy. > Ekonomiczne rozwiązanie. No wlasnie to takie "poznanskie" picie browarka. Jedno i juz szumi, a koszt niewielki. Odpowiedz Link Zgłoś
lena.a Re: Tarnogórzanie milego weekendu!? 01.08.05, 21:08 "poznańskie" czy "szkockie"? Dla mnie Karmi - w taką pogodę ;) A... co do biednych teściowych (nie dajecie im spokoju jak widzę), może nie są takie złe :) Zięć wyjaśnia policji okoliczności zgonu teściowej. Kobietę znaleziono w kuchni, na podłodze z nożem w klatce piersiowej. Podejrzany mężczyzna tłumaczy? -panowie, ja nie mam z tym nic wspólnego. Ona poślizgnęła się na skórce od banana i... zwyczajnie upadła na nóż !!! ... i tak siedem razy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pit Re: Tarnogórzanie milego weekendu!? IP: 150.254.85.* 02.08.05, 09:38 lena.a napisała: > "poznańskie" czy "szkockie"? Dla mnie Karmi - w taką pogodę ;) > A... co do biednych teściowych (nie dajecie im spokoju jak widzę), > może nie są takie złe :) > > Zięć wyjaśnia policji okoliczności zgonu teściowej. > Kobietę znaleziono w kuchni, na podłodze z nożem w klatce piersiowej. > Podejrzany mężczyzna tłumaczy? > -panowie, ja nie mam z tym nic wspólnego. Ona poślizgnęła się na skórce od > banana i... zwyczajnie upadła na nóż !!! ... i tak siedem razy! Lena, my jestesmy bardziej "oszczedni" od Szkotow. Wiesz jak powstal drut? Powstal, gdy krakauer z posenerem wyrywali sobie zlotowke z rak. A dowcip o tesciowej jest przedni. Pozdr !!!! Odpowiedz Link Zgłoś