my.day
05.02.11, 18:37
Witam,
Pracuję w biurowcu, którego znaczną część zajmuje filia banku. Na nieszczęście owy bank zajmuje połowę piętra, na którym jest również biuro w którym pracuję.
Bank mocno PRLowski, tak więc panie w watowanych żakiecikach z naręczami dokumentów co i rusz wspomnianą w temacie windą podróżują w górę i w dół, często tylko przemieszczając się o jedno piętro, np, z 4 na 3 (dodam, że są też schody...)
Proszę o poradę, jak zgodnie z sv zachować się w takiej oto sytuacji:
wsiadam do windy przyciskam nr piętra, do windy wchodzą współpasażerowie, po czym jeden z nich blokuje drzwi mówiąc, że "poczekamy jeszcze na Krysię.." o!
Niby nic, ale jak jest 7:58 i człowiek się nie chce koniecznie do roboty spóźnić, to empatyczne czekanie na Krysię nie staje się priorytetem. Z drugiej strony to nie jest ostatni kurs windy na świecie i Krysia od biedy mogłaby pojechać następną, a jej towarzysz może z nią poczekać w holu.
Co myślicie?