Dodaj do ulubionych

Wizyta i kapcie

03.12.11, 23:40
Bywamy u znajomych, którzy oferują nam swoje zużyte kapcie. Na początku był to właściwie rozkaz, któremu mój małżonek uległ. Ja kategorycznie odmówiłam. I od tamtej pory mąż spolegliwie zakłada bamboszki, z których korzystają inni ich goście, o czym zostaliśmy poinformowani. Gospodyni ma zauważalną grzybicę na paznokciach u nóg. Jak przekonać męża, że to jest zwykle buractwo, i w dodatku obrzydliwe? Niestety, nic do niego nie trafia sad
Obserwuj wątek
    • beata_ Re: Wizyta i kapcie 04.12.11, 00:26
      Może trafi ultimatum - albo idziecie i NIE zakłada kapci, albo NIE idziecie. Proste - może zadziała.
      Skoro nawet względy zdrowotne do niego nie trafiają... Zapytaj go może czy "winszuje" sobie sam mieć mało przyjemne schorzenie i przekazać je przy okazji reszcie domowników...

      Kwestię buractwa gospodarzy pomijam już w tym momencie.
    • roseanne Re: Wizyta i kapcie 04.12.11, 01:24
      jedyne rozwiazanie , przy nakazie zdejmowania - rozumeim ze maja pelzajace niemowle w domu, bo inna wersja to buractwo totalne , to noszenie drugie pary butow na zmiane


      kapci zdecydowanie zawsze odmawiam

      jak maz cos "zlapie" to moze zalapie
      • minniemouse Re: Wizyta i kapcie 04.12.11, 02:42
        1. zgadzam sie ze podsuwanie gosciom swoich ohydnych kapci to cos strasznego.
        nie zalecam tego zwyczaju w ogole, ale poniewaz pewnych ludzi nitk tego nie oduczy
        to kolejny raz
        proponuje- niech zrobia albo kupia takie papucie - tak 10 par- ktore mozna prac
        po jednorazowym uzyciu:

        te sa jeszcze w miare ladne

        www.senseofashion.com/blog/wp-content/uploads/2008/11/xmas-gifts-hand-knitted-slippers-by-toukoushima02.jpg
        1.bp.blogspot.com/_OK_G2jMVDDs/TJtD5gg94JI/AAAAAAAAAWU/SblPgmJpn8w/s320/knitted+slippers+cover.jpg
        a te to takie pospolite ale chociaz czyste
        megan.cc/Slippers/slippers.jpgbrrr

        no ale

        NAJPROSCIEJ

        przeciez
        przyniesc
        WLASNE !!!!!

        nie musza to byc nawet kapcie - nowe czyste polbuty, ubrane w przedpokoju
        albo jak ktos chce wejsc juz ladnie ubrany i nie robic zamieszania - przed drzwiami gospodarzy.


        Minnie
        • hala06 Re: Wizyta i kapcie 09.02.12, 23:12

          Jako kapciuszki,,sa niebrzydkie,Moga sluzyc za obuwie ranne do mniej elegancikiego szlafroczka, do szpitala dla chorej ,ale nigdy jako czesc wizytowego ubrania,czy nawet biegania po domciu. W takim odzieniu spanikowalabym jakby ktos sadzwonil do drzwi.Wpadlabym w oszolomienie i nie otworzylabym chyba drzwi,jak w czasie nie zalozylabym pantofli domowych.
          A jesli moglabym gosciowi otworzyc drzwi,to bylabym grzecznie przeciwna "odpowietrzaniu" stop,czyli zdjecie z nich obuwia nawet na chwile.Zapraszam gosci takich po ktorych z radoscia sprzatam.To tylko pare minut trzeba ,by zetrzec podloge wilgotnym, zanurzonym uprzednio w plynie antybakteryjnym mopem.
          Pozdrawiam z odleglej Kanady.
      • nchyb Re: Wizyta i kapcie 04.12.11, 09:26
        > jak maz cos "zlapie" to moze zalapie
        jak mąż tę grzybicę stóp złapie, to ją przyniesie do domu i najpradopodobniej zarazi resztę domowników.

        Popieram noszenie własnych butów zmiennych do takich gospodarzy, o ile to osoby, z których odwiedzania rezygnować się nie chce lub nie może. W innym przypadku - darowuję sbie takie odwiedziny...
      • rejestracja_konta_gazeta.pl Re: Wizyta i kapcie 19.12.11, 21:53
        Oświeć mnie, proszę: proszenie gości o zmianę obuwia, gdy nie ma się pełzającego niemowlęcia to "totalne buractwo", ale ładowanie się gospodarzom na dywany w butach "buractwem" nie jest? W swoim mieszkaniu też chodzisz w butach, których używasz na zewnątrz i wcierasz wszystko, co wniesiesz z dworu, w wykładziny? Dlaczego gospodarze po każdej wizycie gości muszą prać dywan/myć podłogi? To taki dyshonor zmienić obuwie?
        • beata_ Re: Wizyta i kapcie 19.12.11, 23:43
          Chcesz mieć muzeum - nie zapraszaj gości.
          Albo kładź folię malarską na dywany i wykładziny - będzie elegancko...
        • zawsze_shinylipsofangel Re: Wizyta i kapcie 20.12.11, 01:23
          To jest forum s-v, a nie "co zrobić,żeby gospodarze nie musieli sprzątać po mojej wizycie".
          • rejestracja_konta_gazeta.pl Re: Wizyta i kapcie 23.12.11, 19:12
            Wybaczcie, damy, ale wydawało mi się, że sv to dość elastyczny kodeks, który ma służyć ludziom, a nie któremu ludzie służyć powinni. I nie mogę wyjść z podziwu, że tyle osób niemieszkających przecież w dworkach, nieposiadających służby i wydzielonych salonów gościnnych gotowych jest bronić do ostatniej kropli krwi słuszności zapisów, które, powstając, służyć miały głównie ludziom o statusie społecznym i stanie posiadania zostawiających daleko w tyle nasze polskie m-3 w blokowisku i gości bieżących w odwiedziny po dziurawych, zabłoconych i upstrzonych psimi odchodami chodniczkach.

            Naprawdę tak lubicie ścierać z podłogi wszystko, w co wasi goście wdepnęli przez ostatnie dwa miesiące? To szczęść boże. Brońcie dalej świętych zapisów sv, nie przeszkadzam.

            PS Jeśli zaraz się okaże, że mam przyjemność rozmawiać wyłącznie z paniami zamieszkującymi apartamenta, zatrudniającymi służbę i przyjmującymi wyłącznie gości, których stopa obuta w lekkie pantofelki przystosowane do temperatury klimatyzowanego lexusa nie postaje na chodniku, bo przemieszczają się oni wyłącznie z garażu apartamentowca do garażu biura lub podziemnego garażu prestiżowego klubu sportowego, to oczywiście w waszym przypadku, drogie damy, dyskutowane reguły sv zachowały sens i zwracam honor, he, he.
            • baba67 Re: Wizyta i kapcie 23.12.11, 20:06
              Akurat ogromna wiekszosc pan jest za zmiana obuwia w przedpokoju, tyle ze na wlasne, eleganckie, przyniesione z domu.Mowa tu o wizytach wymagajacych starannego odzienia czyli z tych bardziej eleganckich, choc u przecietnie uposazonych i mieszkajacych obywateli. Przeciwko jakimkolwiek zmianom obuwia gdziekolwiek jest tylko jeden pan,domniemany ksieciunio tudziez wlasciciel palacyku ze sluzba, zatem nie rozumiem skad ten zwrot-damy. Chyba nie ten adres jednak. Z pozostalymi twierdzeniami sie zgadzam.
              • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 23.12.11, 23:05
                baba67 napisała:

                > Przeciwko jakimkolwiek zmianom obuwia gdziekolwiek jes
                > t tylko jeden pan,domniemany ksieciunio tudziez wlasciciel palacyku ze sluzba,
                > zatem nie rozumiem skad ten zwrot-damy.

                - ubolewam, bo co prawda jesteśmy w zdecydowanej mniejszości, to, czego bardzo żałuję, nie jestem... sam.

                Sam, też bym czuł się wyśmienicie, wszak zasady s-v nie podlegają... głosowaniu.

                Przykro mi jedynie, że przeddzień tak radosnego święta, dalej wylewasz tyle "wspaniałych" uczuć. Dolegliwości somatyczne, w nagrodę... zapewnione.
              • rejestracja_konta_gazeta.pl Re: Wizyta i kapcie 24.12.11, 20:05
                Toteż ja o zmianie obuwia pisałam od samego początku, a nie o wymaganiu od gości, by chodzili w skarpetkach. Wyraźnie zapytałam o zmianę obuwia jednej pani pokrzykującej o "totalnym buractwie" w kontekście, a odpowiedziały mi dwie inne; mniemam, że umiejące czytać, więc odpowiadające zapewne na moje wątpliwości w kwesti zmiany obuwia właśnie - a nie pozbawiania go. Choć rzeczywiście w ich postach brak argumentów, bo panie tak się nadęły, że zupełnie o nich zapomniały, więc trudno mieć stuprocentową pewność co do ich stanowiska.
    • claratrueba Re: Wizyta i kapcie 04.12.11, 06:09
      przyniesc
      WLASNE !!!!!

      Racja Minniu. To może da do zrozumienia gospodarzom, że dla niektórych zakładanie kapci noszonych przez każdego jest równie nie do przyjęcia ze względów higienicznych jak noszenie cudzych majtek. Choc nie bardzo wierzę.
      Polecam zakupić (np. na allegro) jednorazowe kapcie takie jak dają w salonach kosmetycznych (koszt kilkadziesiąt groszy) i na koniec wizyty wyrzucać je w sposób widoczny dla gospodarzy lub o wyrzucenie poprosić. Można, mimochodem rzucić "koleżanka wydala juz majątek na leczenie grzybicy, a lekarz twierdzi, że wystarczy założyć cudze obuwie". Co jest prawdą.

      • minniemouse Re: Wizyta i kapcie 04.12.11, 10:24
        .""" Można, mimochodem rzucić "koleżanka wydala juz majątek na leczenie grzybicy, a lekarz twierdzi, że wystarczy założyć cudze obuwie". Co jest prawdą."""

        Jak ktos ma mocne berwy to moze rowniez miazdzaco i zlosliwie a bardzo grzecznie i "troskliwie" przyniesc
        informacje ze ZDJECIAMI grzybicy (zeby gospodarz nie mial watpliwosci) i powiedziec ze
        """ bardzo przepraszasz, oczywiscie nie podejrzewasz absolutnie gospodarzy
        ale masz taka mala idiosynkrazje ...... ""

        Minnie
        • claratrueba Re: Wizyta i kapcie 05.12.11, 05:12
          Minniu, owa gospodyni swoim "zwyczajem" wskazuje, że nie zdaje sobie sprawy z tego, że naraża gości. Zapewne wymóg s-v by nie zmieniać obuwia na jakieś "ogólnie noszone" ma u swojego podłoża właśnie względy praktyczne czy zdrowotne- jak wszystkie reguły s-v choć w przypadku wielu reguła pozostała mimo nieistnienia już jej przyczyny.
          Może zaproponowana przeze mnie uwaga zmieni postępowanie gospodyni? I przyczyni się do zmniejszenia plagi grzybicy? Bo to jest plaga.
          Nie jest na pewno grzeczne powiedzenie gospodarzowi, że w jego domu śmierdzi. Ale dla ulatniającego się gazu raczej zrobimy wyjątek od tej reguły.
    • czerwone.porzeczki Re: Wizyta i kapcie 04.12.11, 17:06
      Kachorrko,
      wyjaśnij mężowi, co to grzyb i jak radośnie się rozwija smile

      jeżeli wyjaśnienie nie działa
      jeżeli te kapcie to rzeczywiście dla Ciebie <b>problem</b>
      i jeżeli - <b>co wydaje mi się najważniejsze</b> - mąż nie jest w stanie zdobyć się na tak drobną uprzejmość wobec Ciebie, jak rezygnacja z uprzejmości wobec znajomych,
      radzę wysłanie męża do internisty/urologa/androloga w celu zapewnienia własnego zdrowia.
    • rademenes74 Re: Wizyta i kapcie 05.12.11, 15:55
      Najlepiej jak przykład idzie z góry. Namów męża na wspólne oglądanie Klanu.
      Widział ktoś, żeby doktor Lubicz po wejściu do domu wkładał kapcie? Zdejmuje płaszcz i do salonu leci! Rysiek zresztą tak samo.
    • matta.hari Re: Wizyta i kapcie 05.12.11, 16:52
      Nawet nie trzeba wywlekać takich armat jak grzybica, bo nie do pomyślenia są kapcie do jakiegokolwiek stroju. Nawet niekoniecznie wizytowego. Kapcie zakładam do szlafroka przechodząc ze sypialni do łazienki, a i to nie zawsze. Gdy są drugie pary oczu, chodzę boso.
      Pozdrawiam tu piszących smile
      • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 05.12.11, 18:19
        matta.hari napisała:

        > Nawet nie trzeba wywlekać takich armat jak grzybica, bo nie do pomyślenia są ka
        > pcie do jakiegokolwiek stroju. Nawet niekoniecznie wizytowego. Kapcie zakładam
        > do szlafroka przechodząc ze sypialni do łazienki, a i to nie zawsze. Gdy są dru
        > gie pary oczu, chodzę boso.

        - właśnie, o to chodzi, to jest forum s-v, a nie... dermatologiczne.
        Dodam, że popularyzacja chorób grzybicznych w konwencji s-v, to brak elementarnej odwagi, do zmierzenia się z asertywnością.

        > Pozdrawiam tu piszących smile

        - dzięki za właściwy wpis.
        • matta.hari Re: Wizyta i kapcie 06.12.11, 08:48
          ad link nm.Buby011 odnośnie stawiania przecinków...smile

          tak, wiem.
          Przed a, i innymi...
          jednakże są wyjątki. W literaturze "wysokiej" (ha, ha, celowo napisałam "wysokiej", by nadać mej wypowiedzi właściwą rangę...wink) ), roi się od przecinków przed a. Gdy będę miała więcej czasu, prześlę Ci Buba cytaty.

          A tak z drugiej paru kaloszy, to kiedyś tu pisałam i mile zapamiętałam spory z Tobą, Buba. Nie zawsze jednak, nie zawsze. Bywało tak, że zgadzaliśmy się w wielu kwestiach w sposób wręcz niemile widziany na forach...wink

          W YT jestem kiepska. Wybacz więc, że post, imiennie do Ciebie, nieokraszony jest linkiem.
    • mozzi889 Re: Wizyta i kapcie 20.12.11, 14:22
      Widzę, że zwolennicy niezdejmowania obuwia chyba nie podejmują gości w okresach jesienno-zimowych bądź też wcale. Skoro jesteście takimi wspaniałymi gospodarzami i nie pozwalacie zdejmować gościom butów to czy elegancko wygląda kałuża (błota) pod stołem i pełno czarnych śladów zarówno na podłodze jak i na dywanie? W okresie wiosenno-letnim nie ma tego problemu. Można jeszcze zakładać obuwie lekkie, "niezimowe", które nie zbiera ze sobą wszystkiego po drodze. Bardzo łatwo wyczyścić na wycieraczce i dość szybko wysycha, więc nie zostają ślady.
      Proszenie o zmianę obuwia gości jest kłopotliwe, chociaż z tego, co zauważyłem to większość zdejmuje je dobrowolnie. Najlepszym wyjściem z sytuacji są chyba jednorazowe kapcie lub...ochraniacze smile, choć ten drugi pomysł niekoniecznie zdaje egzamin - śnieg, woda, błoto zostaje w środku i nie jest to zbyt przyjemne.
      • roseanne Re: Wizyta i kapcie 20.12.11, 15:19
        mam wycieraczke pod drzwiami
        nie mam dywanow
        w zupelnosci mi to wystarcza

        jesli komus za cieplo, niewygodnie w zimowych botach to jak najbardziej moze zdjac , ale kapci nie oferuje
        • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 20.12.11, 17:29
          roseanne napisała:

          > mam wycieraczke pod drzwiami
          > nie mam dywanow
          > w zupelnosci mi to wystarcza

          - wycieraczka, a nie dywany jest wbrew pozorom atrybutem kultury.

          > jesli komus za cieplo, niewygodnie w zimowych botach to jak najbardziej moze zd
          > jac , ale kapci nie oferuje

          - gospodarz "nie może zabraniać", ale dla wychowanego Gościa ciepło w stopy oznacza, że to może już czas zakończyć wizytę, ale nigdy nie jest sygnałem do zdjęcia butów.

          W towarzystwie nie robi się kilku elementarnych aktów, a między innymi nie ściąga się... obuwia.

          Miło mi, że inni mają odmienne zdanie.
          smile
          • seriabolesnychzastrzykow Re: Wizyta i kapcie 20.12.11, 17:42
            nm.buba011 napisał:

            > - gospodarz "nie może zabraniać", ale dla wychowanego Gościa ciepło w stopy ozn
            > acza, że to może już czas zakończyć wizytę, ale nigdy nie jest sygnałem do zdję
            > cia butów.
            >
            > W towarzystwie nie robi się kilku elementarnych aktów, a między innymi nie ścią
            > ga się... obuwia.

            Oczywiście, w przypadku gdy spędza się u znajomych np. tydzień, również nie wolno przez ten czas zdejmować wizytowego obuwia. Zwłaszcza nie należy tego robić w łóżku ani pod prysznicem.
            • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 20.12.11, 18:33
              seriabolesnychzastrzykow napisał:

              > Oczywiście, w przypadku gdy spędza się u znajomych np. tydzień, również nie wol
              > no przez ten czas zdejmować wizytowego obuwia. Zwłaszcza nie należy tego robić
              > w łóżku ani pod prysznicem.

              - nie zauważasz różnicy między ___________wizytą___________ a ________pomieszkiwaniem_____________?

              W tym drugim przypadku gość nabiera praw i obowiązków... domownika.
              Dużo podręczników s-v tę kwestie szczegółowo omawia.
        • zawsze_shinylipsofangel Re: Wizyta i kapcie 20.12.11, 17:30
          Kładąc na podłogach takie ozdoby jak dywany, należy liczyć się z ich zabrudzeniem.Można też zastosować metodę królowej Bony,która dywany czyli arrasy powiesiła na ścianach.Nie chciała kobieta,żeby jej posłowie i inni, co nie zdejmują obuwia dobrowolnie, zadeptali posagowe cuda.I tak Włoszka nie naszarpała się przy praniu,a my możemy te cuda oglądać.
          • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 20.12.11, 18:42
            zawsze_shinylipsofangel napisała:

            > Kładąc na podłogach takie ozdoby jak dywany, należy liczyć się z ich zabrudzeni
            > em.Można też zastosować metodę królowej Bony,która dywany czyli arrasy powiesił
            > a na ścianach.

            Bona mogła "rozporządzać" swoimi posagowymi gobelinami, a arrasy sprowadził jej syn Zygmunt August.
            • zawsze_shinylipsofangel Re: Wizyta i kapcie 20.12.11, 20:25
              Masz rację.A ponieważ sprowadził je z Flandrii i też nie chciał,żeby były deptane,to powiesił je na ścianach.I tym sposobem gobeliny i arrasy możemy podziwiać do dziś.To jest propozycja dla tych ,którzy kochają takie ozdoby,ale goście powinni pooglądać i mogą przejść jedynie bosą stopą, ewentualnie obutą w gościnne kapcie.Umieszczając je na ścianie, będzie wilk syty i owca cała.Goście zdębieją z wrażenia,arrasy/przepraszam dywany/pozostaną czyste,a i s-v będzie zachowany.
      • deszcz.ryb Re: Wizyta i kapcie 20.12.11, 20:26
        Bo (zgodnie z sv) obowiązkiem gospodarzy jest zaproszenie gości do mieszkania w butach i nienaleganie na ich ściągnięcie. Natomiast obowiązkiem GOŚCI jest przyjście w czystych butach. Brudne buty są wbrew sv. A w jaki sposób to osiągnąć w warunkach zimowych? Proste - goście przynoszą sobie czyste wyjściowe buty na zmianę.

        I dywany są czyste, i goście zadowoleni bo nie pokazują skarpetek. smile

        A nawet jeżeli ci się trafi gość w brudnych butach, który zostawi ślady na dywanie - no to, doprawdy, straszne. tongue_out Gość sam wystawi sobie opinię niewychowanego, a dywan można łatwo wyprać.

        Poza tym goście [i ich dobre samopoczucie] są chyba ważniejsi niż jakieś głupie czyste dywany? A jeżeli dla ciebie nie są ważniejsi, to po co w ogóle ich zapraszasz?
        • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 21.12.11, 17:05
          deszcz.ryb napisała:

          > Brudne buty są wbrew sv.

          - na pewno.

          > A w jaki sposób to osiągnąć w warunkach zimowych?
          > Proste - goście przynoszą sobie czyste wyjściowe buty na zmianę.

          - tu się nie zgodzę.
          W zimę też należy pamiętać, aby do garnituru nie zakładać śniegowców. Obywatele w komunikacji masowej, to także oceniające audytorium.
          Zmiana obuwia w gościach jest niedopuszczalna.
          Należy sobie zapewnić transport w ogrzewanym aucie lub lub nie planować wizyt.

          Nieśmiertelna bajka o Kopciuszku.

          smile
          • deszcz.ryb Re: Wizyta i kapcie 21.12.11, 18:52
            Bez przesady, jakąś zasadę można nieco nagiąć, zwłaszcza kiedy nie dysponujemy [my albo nasi goście] własnym samochodem ani karocą. Wystarczy, gospodarze dyskretnie się odwrócili w momencie kiedy goście zmieniają te buty. Odrobina dobrej woli i problem rozwiązany - dywany czyste i goście w butach. wink
            • majaa Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 00:00
              Ależ to, co proponujesz jest oburzające. Jaka dobra wola, jakie naginanie??? Jak Cię nie stać na klimatyzowaną limuzynę, to siedź w domu i kulturalnym ludziom głowy nie zawracaj;DD
              • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 00:22
                majaa napisała:

                > Ależ to, co proponujesz jest oburzające. Jaka dobra wola, jakie naginanie??? Ja
                > k Cię nie stać na klimatyzowaną limuzynę, to siedź w domu i kulturalnym ludziom
                > głowy nie zawracaj;DD

                - klimatyzacja służy schładzaniu powietrza w aucie. Chyba coś nie zrozumiałaś.
                Właśnie, owa klimatyzacja, nazywana też skrótowo klimą, w kraju nad Wisłą, gdzie upały nie są częste, służy do raczej do zadawania szyku (szpanu).

                Dobrowolnych zasad s-v się nie modyfikuje lub, jak wolisz nagina.
                Wystarczy, że nie są one rozumiane, co w nadmiarze ukazuje życie codzienne.
                Modyfikowana elegancja, ową elegancją przestaje być.

                Wyczucie.
                • beata_ Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 02:44
                  nm.buba011 napisał:

                  [...]
                  > - klimatyzacja służy schładzaniu powietrza w aucie. Chyba coś nie zrozumiałaś.
                  > Właśnie, owa klimatyzacja, nazywana też skrótowo klimą, w kraju nad Wisłą, gdzie
                  > upały nie są częste, służy do raczej do zadawania szyku (szpanu).

                  Guzik prawda! smile To nie szyk, tylko bardzo przydatne, chyba już standardowe teraz urządzenie! Mam porównanie, bo jestem szczęśliwą użytkowniczką tego "szpanu" od 11 lat i chwalę sobie ten wybór (mogłam chcieć albo poduszki powietrzne albo klimę). Stare autko tego udogodnienia nie miało...
                  Odnoszę wrażenie, że nie masz samochodu albo Twój pojazd klimatyzacji nie ma z racji wieku np. Kompleks jakiś? "Klima" służy zarówno do ochłodzenia wnętrza samochodu latem (ew. w lecie - nie "w lato"), jak i do ogrzania oraz wysuszenia wnętrza zimą (ew. w zimie - nie "w zimę").

                  > Dobrowolnych zasad s-v się nie modyfikuje lub, jak wolisz nagina.
                  > Wystarczy, że nie są one rozumiane, co w nadmiarze ukazuje życie codzienne.
                  > Modyfikowana elegancja, ową elegancją przestaje być.
                  >
                  > Wyczucie.

                  Kolejny raz prezentujesz mocno sztywne (wręcz usztywnione) trzymanie się s-v, nie bacząc na zmieniającą się rzeczywistość.
                  Zasady SĄ ważne i dobrze, że je tak dobrze znasz i przytaczasz, ale mityguj się Waść... świat się zmienia, warunki też i warto mieć wzgląd na to. To, co było oczywiste przed wojną i wcześniej, dziś bywa trudne do zastosowania w szczegółach (żeby nie powiedzieć - drobiazgowo)

                  ps
                  Dla jasności powtórzę, bo w innym wątku już to napisałam - zdejmowanie butów "w gościach" jest dla mnie nie do przyjęcia... obojętne czy inicjowane przez gospodarzy (szczyt szczytów!), czy ochoczo stosowane przez gości... Dopuszczam dyskretną zmianę ośnieżonych/ubłoconych butów na lekkie pantofelki/pantofle zimą czy bardzo pluchowatą jesienią. Innych pór roku nie biorę w tym momencie w ogóle pod uwagę, bowiem w zupełności wystarcza wtedy porządna wycieraczka. A o to zadbać powinien gospodarz.
                  Nie wyobrażam sobie zresztą, żeby przed moimi drzwiami leżało gumowe, plastikowe, metalowe czy inne coś, w co nie da się wytrzeć moich i domowników butów przed wejściem do mieszkania.
                  • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 08:06
                    beata_ napisała:

                    > chwalę sobie ten wybór (mogłam chcieć albo poduszki powietrzne al
                    > bo klimę).

                    - bardzo rozsądny wybór smile
                    Poduszka ratująca zdrowie vs "wytwórnia grzybów"?

                    > Odnoszę wrażenie, że nie masz samochodu albo Twój pojazd klimatyzacji nie ma z
                    > racji wieku np. Kompleks jakiś?

                    - teraz, to piszesz o... sobie i swoim zagubieniu. Na forum pisanie o swoich dobrach, porównywanie się z innymi jest komiczne.

                    > "Klima" służy zarówno do ochłodzenia wnętrza sa
                    > mochodu latem (ew. w lecie - nie "w lato"), jak i do ogrzania oraz wysuszenia w
                    > nętrza zimą (ew. w zimie - nie "w zimę").

                    - ogrzewanie wnętrza samochodu, to bardzo stary wynalazek. W upalne dni, o wiele lepsze jest okno dachowe, także zdrowsze.

                    > Kolejny raz prezentujesz mocno sztywne (wręcz usztywnione) trzymanie się s-v, n
                    > ie bacząc na zmieniającą się rzeczywistość.

                    - "rzeczywistość rozpycha się" na tym forum, a ja, jedynie piszę jak być powinno, zgodnie z s-v.

                    > Zasady SĄ ważne i dobrze, że je tak dobrze znasz i przytaczasz, ale mityguj się
                    > Waść... świat się zmienia, warunki też i warto mieć wzgląd na to. To, co było
                    > oczywiste przed wojną i wcześniej, dziś bywa trudne do zastosowania w szczegó
                    > łach (żeby nie powiedzieć - drobiazgowo)

                    - po drobiazgach rozróżniamy oryginał, od licznych podróbek.

                    > Dla jasności powtórzę, bo w innym wątku już to napisałam - zdejmowanie butów "w
                    > gościach" jest dla mnie nie do przyjęcia... obojętne czy inicjowane przez gosp
                    > odarzy (szczyt szczytów!), czy ochoczo stosowane przez gości... Dopuszczam dysk
                    > retną zmianę ośnieżonych/ubłoconych butów na lekkie pantofelki/pantofle zimą cz
                    > y bardzo pluchowatą jesienią.

                    - Ty dopuszczasz. Czy i ja muszę?

                    > Innych pór roku nie biorę w tym momencie w ogóle
                    > pod uwagę, bowiem w zupełności wystarcza wtedy porządna wycieraczka. A o to zad
                    > bać powinien gospodarz.
                    > Nie wyobrażam sobie zresztą, żeby przed moimi drzwiami leżało gumowe, plastikow
                    > e, metalowe czy inne coś, w co nie da się wytrzeć moich i domowników butów prze
                    > d wejściem do mieszkania.

                    - wycieraczka jest oczywistością. Nie musisz mi tego ogłaszać.
                    • dwapsyikot Re: Wizyta i kapcie 20.02.12, 18:16
                      okno dachowe jest na pewno zdrowsze od klimy, zwłaszcza w korku w środku miasta, a poza tym jest również przyjemniejsze w zapachu...........
                • majaa Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 13:41
                  nm.buba011 napisał:

                  > - klimatyzacja służy schładzaniu powietrza w aucie. Chyba coś nie zrozumiałaś.
                  > Właśnie, owa klimatyzacja, nazywana też skrótowo klimą, w kraju nad Wisłą, gdzi
                  > e upały nie są częste, służy do raczej do zadawania szyku (szpanu).
                  >

                  Chyba raczej Ty wykazałeś nieznajomość tematu. W nowoczesnych samochodach klimatyzacja służy zarówno schładzaniu, jak i ogrzewaniu, w zależności od potrzeb. Szpan wydaje się być tutaj sprawą drugorzędną.


                  > Dobrowolnych zasad s-v się nie modyfikuje lub, jak wolisz nagina.
                  > Wystarczy, że nie są one rozumiane, co w nadmiarze ukazuje życie codzienne.
                  > Modyfikowana elegancja, ową elegancją przestaje być.
                  >
                  > Wyczucie.

                  Tak na logikę, skoro pewne zasady nie są rozumiane, nie przystają do warunków, ergo przestają być pomocne, to może jednak nie warto tak kurczowo się ich trzymać, a lepiej dopuścić jakieś warianty "awaryjne". Zwłaszcza dlatego, że mamy tu do czynienia z dobrowolnością. Prędzej czy później tak się zresztą dzieje.
                  • des4 Re: Wizyta i kapcie 23.12.11, 10:30
                    jakiś bełkot...klima od dobrych paru lat to standard w samochodach nawet z niskiej półki

                    jaki to szpan?

                    no i faktycznie, szyba dachowa we czasie przejazdu przez zakorkowane miasto bije klime na gloe, hehe...
          • minniemouse Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 01:55
            """"""Zmiana obuwia w gościach jest niedopuszczalna.
            Należy sobie zapewnić transport w ogrzewanym aucie lub lub nie planować wizyt.""""""

            tiiaaaa, a z bramy domu do owego ogrzewanego samochodu - po prostu przefrunac.

            Minnie
            • beata_ Lewitacja! :-) 22.12.11, 02:48
              Tylko to pozostaje ... należy ćwiczyć ducha, aby panował nad ciałem... albo jakoś tak smile)
            • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 08:17
              minniemouse napisała:

              > tiiaaaa, a z bramy domu do owego ogrzewanego samochodu - po prostu przefrunac.

              - do elementów s-v, należy także sprzątanie. W sytuacji, gdy umyślna osoba, odpowiedzialna za tą czynność nawala, nie pozostaje nic innego, jak samemu doprowadzić do należytego stanu.
              Gościa to nie interesuje.
              O lokatorze świadczy także klatka schodowa, otoczenie budynku.
              • minniemouse Re: Wizyta i kapcie 23.12.11, 09:22
                """""- ogrzewanie wnętrza samochodu, to bardzo stary wynalazek. W upalne dni, o wiele lepsze jest okno dachowe, także zdrowsze."""""

                Buba, bardzo cie przepraszam ale gdzie ty mieszkasz? w jakiej Pipidowce?

                kto co w samochodzie uzywa do chlodzenia wnetrza i ile razy w roku i przez ile minut
                to jest jego i wylacznie jego prywatna sprawa.
                Og 83-go rolu mieszkam w Kanadzie i juz wtedy co drozsze samchody mialy klimatyzacje
                wiec to co byc moze dla ciebie jest nowoscia i ekstra dodatkiem, teraz tutaj jest najzwyklejsza pod sloncem norma kazdym samochodzie
                z ktorej sie korzysta lub nie.
                a jak samochodz nie ma "klimy", to zalozenie jej kosztuje nie tak duzo, a nawet w stosunku do ceny samchodu malo- ok $500-$600 a wezmy pod uwage ze najtanszy nowy samochod to rzad 10 tys. dolcow

                i moze zdziwisz sie, ale wiekoszsc ma i klime i worki smile
                tak ze malo kto musi stawac przed takim wyborem jak inna tutaj "forumka",
                ktorej zreszta decyzja to tez prywatna sprawa jakby nie bylo, i nie tobie ja oceniac.

                dalej, w takiej np Kolumbii Brytyjskiej naprawde upalnych dni jest tyle co kot naplakal.
                ale ja sobie bardzo chwale moje klimy ktore mam w kazdym nabytym do tej pory samochodzie
                (tak juz mam ze zmieniam je czesto bo tu sie w ogole czesto je zmienia)

                bo dzieki temu mam temperature jaka idealnie mi pasuje, wiatr nie chlasta mi wlosami
                po oczach ani po twarzy, nie sypie piaskiem po oczach jak jade w plenerze,
                i nie wali mi smrod spalin jak stoje w trafiku,
                poza tym ja mam wyjatkowo wrazliwe uszy na halas wiec jestem szczesliwa jak mam zamnkniete okna. rowniez w lecie.

                Grzyby w klimatyzacji ??? w mojej klimie jakos nie ma, hmmm.
                poza tym nie wiem jak u ciebie ona dziala,
                ale u mnie leci przez klime takze gorace powietrze jak trzeba aby szyby odparowaly, szczegolnie w zimie.
                juz tym mozna te twoje dziwaczne grzyby dobrze wysuszyc, hmmm.


                """"""> - do elementów s-v, należy także sprzątanie. W sytuacji, gdy umyślna osoba, odp
                > owiedzialna za tą czynność nawala, nie pozostaje nic innego, jak samemu doprowa
                > dzić do należytego stanu.
                > Gościa to nie interesuje.
                > O lokatorze świadczy także klatka schodowa, otoczenie budynku.""""

                Sprzatanie owszem, nawet po gosciach ale ze strony gosci nie wypada nawnosic blota
                i robic mokrych plackow przemoczonymi butami.
                bez przesady bowiem, do sprzatania po gosciach nie powinno sie zaliczac wrecz
                prania dywanow!

                Poza tym, jak ktos slusznie zauwazyl - we wszystkim nalezy zachowac umiar i zdrowy rozsadek.
                wszystko zalezy gdzie kto mieszka, jaka jest pora roku i pogoda.
                wiadomo ze tam gdzie jest ladnie i sucho problemu w ogole nie ma.
                ale tam gdzie juz w pazdzierniku potrafi nawalic pol metra sniegu i lezy tak do kwietnia,

                albo gdzie przez pol roku leje i jest wiecznie bloto - przeciez chyba sami nie chcemy wysiasc
                z samochodu prosto w kaluze po kostki aby potem siedziec z mokrymi zimnymi nogami
                caly wieczor a gospodarzom zaswinic dywan.

                W Winnipegu np., zwlaszcza pod koniec zimy jest tak ohydnie brudno na dworze
                tak ze tam nikt przy zdrowych zmyslach nie wyjdzie z domu bez czegos takiego na delikatnych butach bo by mu poza tym sol je zzarla:

                image.made-in-china.com/2f0j00yMkEHGOtfwqe/Rubber-Ice-Grip-Shoe-Cover-S001C-.jpg
                cached.bensilver.com/RS/SR/Product/11/tin01_R.jpg
                a w ogole to sie w zimie chodzi w TAKICH butach do samochodu
                ktory bardzo czesto (jak sie nie ma wlasnego garazu) stoi na parkingu pod domem podlaczany do pradu zeby mozna bylo go w ogole zastartowac.
                image.ec21.com/image/tenax/oimg_GC00990070_CA00990430/Overshoe_Rubber_Shoe_Cover.jpg
                "w pantofelkach do ogrzanego samochodu", hahaha

                zalezy GDZIE bo np tu raczej sie nie da smile
                66.147.244.218/~zestycoo/wp-content/uploads/2009/01/img_1815.jpg
                a tu to juz w ogole big_grin

                www.provguide.com/wp-content/uploads/2011/02/snowed-in-car1.jpg
                potwierdza soe po raz powiedzenie- podroze ksztalca. a to daje pewna perspektywe
                aby moc spojrzec na problem poczciwych, starych "kapci w gosciach" smile


                Minnie
    • frattini Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 12:09
      > Bywamy u znajomych, którzy oferują nam swoje zużyte kapcie. Na początku był to
      > właściwie rozkaz, któremu mój małżonek uległ. Ja kategorycznie odmówiłam. I od
      > tamtej pory mąż spolegliwie zakłada bamboszki, z których korzystają inni ich g
      > oście, o czym zostaliśmy poinformowani.

      Noszenie obuwia wyjściowego w domu też nie jest specjalnie higieniczne. Po pierwsze, wnosi się do domu to, co zdążyło się przyczepić do podeszwy. Pół biedy jeśli jest to tylko pył. Często jednak nie mamy pełnej kontroli nad tym, co leży na chodniku, nawet jeśli jest on odśnieżony i zamieciony.
      Po drugie, w obuwiu wyjściowym, zwłaszcza ocieplanym, stopy przegrzewają się i pocą. Uczucie dyskomfortu w takich warunkach jest oczywiste. A gospodarzom powinno przecież zależeć na tym, by goście czuli się komfortowo.

      Zresztą, po to wymyślono odzież wierzchnią, by ją zakładać tylko poza domem. Obuwie jest jej częścią.
      • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 13:12
        frattini napisał:


        > Noszenie obuwia wyjściowego w domu też nie jest specjalnie higieniczne. Po pier
        > wsze, wnosi się do domu to, co zdążyło się przyczepić do podeszwy. Pół biedy je
        > śli jest to tylko pył. Często jednak nie mamy pełnej kontroli nad tym, co leży
        > na chodniku, nawet jeśli jest on odśnieżony i zamieciony.

        - czy przyjmujemy wizyty, czy nie, mieszkanie sprzątamy.

        > Po drugie, w obuwiu wyjściowym, zwłaszcza ocieplanym,

        - obuwie wyjściowe, wizytowe to w przypadku mężczyzny półbuty na cienkiej gładkiej powierzchni. Takie jedynie pasują do garnituru.

        > stopy przegrzewają się i pocą. Uczucie dyskomfortu w takich warunkach jest oczywiste.
        > A gospodarzom powinno przecież zależeć na tym, by goście czuli się komfortowo.

        - dlatego pojęcie wizyta zamyka się w zależności od okazji i pory dnia, maksymalnie w 3 godzinach. Tyle można spokojnie "wytrwać" w obuwiu wizytowym.

        > Zresztą, po to wymyślono odzież wierzchnią, by ją zakładać tylko poza domem. Ob
        > uwie jest jej częścią.

        - mylisz domownika, ze statusem gościa. W przypadku zaproszenia gości, "obowiązkiem" gospodarza jest także mieć obuwie na nogach.
        W przypadku zdjęcia butów, dowcipny gość może zdjąć garnitur i poprosić o szlafroczek.
        Będzie dużo odpowiedniejszy do... kapci.

        Bardzo dużo o sobie napisałeś.
        • frattini Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 13:44
          Czym innym jest wizyta o charakterze oficjalnym, podczas której noszenie garnituru jest nieodzowne, a czym innym wizyta o charakterze "luźnym", zwłaszcza gdy odwiedza się członków własnej rodziny i gdy takie wizyty mają charakter regularny. Te ostatnie bywają składane w towarzystwie małych dzieci. A dzieci jak to dzieci, bawią się, także na podłodze. Chociażby przez wzgląd na nie założenie obuwia domowego jest mile widziane.

          > - czy przyjmujemy wizyty, czy nie, mieszkanie sprzątamy.
          Nie jest to powód do chwalenia się, to raczej obowiązek. Poza tym jak często sprzątacie to mieszkanie, chyba nie 24 godziny na dobę? A bakterie potrafią się namnożyć w czasie o wiele krótszym.

          > Bardzo dużo o sobie napisałeś.
          A jednak to Tobie forumowicze zakładają dedykowane wątki, z których przebija obraz osoby w najlepszym razie mało sympatycznej. Warto to przemyśleć.
          • baba67 Frattini, jestem Twoja fanka :-)nt 22.12.11, 15:01

          • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 15:04
            frattini napisał:

            > Czym innym jest wizyta o charakterze oficjalnym, podczas której noszenie garnit
            > uru jest nieodzowne,

            - sam tytuł wątku __________ Wizyta i kapcie ____________ nie budzi wątpliwości.
            Także sama treść nie pozostawia żadnych złudzeń?
            A, w innym wątku zarzucasz, że buba... pije____________________________ smile


            > Nie jest to powód do chwalenia się, to raczej obowiązek. Poza tym jak często sp
            > rzątacie to mieszkanie, chyba nie 24 godziny na dobę? A bakterie potrafią się n
            > amnożyć w czasie o wiele krótszym.

            - znam się na s-v, nie wypowiadam się na forach bakteriologicznych czy survivalowych.

            > A jednak to Tobie forumowicze zakładają dedykowane wątki, z których przebija ob
            > raz osoby w najlepszym razie mało sympatycznej. Warto to przemyśleć.

            - subiektywne odbieranie innych. Trudno aby osoba, która się przejrzała w mojej wypowiedzi, a dalej chce trwać w swojej wizji s-v, jeszcze mnie lubiła.

            smile
        • pavvka Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 16:13
          nm.buba011 napisał:

          > pojęcie wizyta zamyka się w zależności od okazji i pory dnia, maksyma
          > lnie w 3 godzinach. Tyle można spokojnie "wytrwać" w obuwiu wizytowym

          Dobrze, w takim razie proszę o wyjaśnienie co zrobić z butami w przypadku przebywania w gościach przez np. 6 godzin.
          • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 16:55
            pavvka napisał:

            > nm.buba011 napisał:
            >
            > > pojęcie wizyta zamyka się w zależności od okazji i pory dnia, maksyma
            > > lnie w 3 godzinach. Tyle można spokojnie "wytrwać" w obuwiu wizytowym
            >
            > Dobrze, w takim razie proszę o wyjaśnienie co zrobić z butami w przypadku przeb
            > ywania w gościach przez np. 6 godzin.

            - zapytaj w poniższym linku, gdzie proponują 8 godziny kurs s-v. Zbieżność godzin.

            forum.gazeta.pl/forum/w,10226,127731661,127731661,Kurs_savoir_vivre_i_etykiety_Zapraszamy_.html
            - a tak na poważnie. Przekroczenie czasu przeznaczonego na wizytę "uprawnia" do poczynienia dalszych nietaktów. Obojętne wtedy staje się dalsze zachowanie.
            Ktoś tu na forum przytoczył, że kiedyś Słonimski, na pytanie ignoranta, gdzie może się wysikać?
            Odpowiedział ze spokojem: Pan? Właściwie - wszędzie.

            Trochę dygresji.
            Biegacz, nie tylko maratończyk, nigdy nie założy nowych butów na start.
            Podobnie czynią ludzie wychowani. Nie kupują także za ciasnych butów i koszul.
            Ignorantów, poza zdejmowaniem obuwia poznać po luzowaniu krawata, podwijania mankietów, rozpinania kołnierzyków.
            Protokół dyplomatyczny nie przewiduje zdjęcie marynarki, ze względu na 60 stopniowy upał.
            Bądź pewien, że "szarmanckie" pytanie - 'Panie pozwolą, że zdejmę marynarkę, na pewno nie pada z ust człowieka pretendującego do wizerunku dżentelmena.

            Zaznaczam, że ja nie piszę jak to powszechnie bywa, ale jak być powinno.
            Mnie przynajmniej to pasjonuje, a jeżeli na tym skorzysta choć jedna osoba, to mój cel zostanie osiągnięty. Jak nikt - też.
            • jiena Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 20:29
              Dyplomacja to nie to samo co życie codzienne czy Wigila.
              Czy u Pana w domu odmierza się odległość pomiędzy talerzami tak jak w Pałacu Elizejskim? Tam musi być przepisowe 50 cm od jednego do drugiego brzegu talerza.
              A jednak nieco inne zasady i reguły.

              Pozdrawiam.
              P.S. Nie jestem zwolenniczką zdejmowania butów, kiedy jestem z wizytą lub ktoś jest u mnie, nie mniej potrafię dostosować się do okoliczności i nie robić skandalu z niczego.
              • baba67 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 20:40
                No na pewno u niego sie odmierza.Ksieciunio w palacyku mieszka i tworzy teorie dla tych ktorzy w palacykach mieszkaja (nie stac cie nie taxi ani nie masz samochodu-nie masz prawa skladac wizyt golodupcu).Tyle tylko ze ten palacyk trochu nowy bo ksieciuniowi sloma z butow wystaje.I do elitarnych szkol nie chodzil bo z ortografia to tam nie za wesolo...
                No i SV myli mu sie etykieta stosowana w dyplomacji.Gdzie oczywiscie jest jej miejsce.
                SV jest dla ludzi nie dla dyplomatow i dorobkiewiczow co to zgrywaja sie na wielkich panstwa ku wielkiemu zachwytowi roznych Myszek Miki.
                • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 21:18
                  baba67 napisała:

                  > SV jest dla ludzi nie dla dyplomatow

                  - dyplomaci nie są "zwolnieni" z przestrzegania s-v.

                  Dziękuję za uprzejmość i życzę Ci dużo zdrowia.
                • bene_gesserit Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 23:44
                  Znalam kiedys pania z wyzszych sfer, z rodziny arystokratow. Dziecinstwo w palacu i krolewskie maniery do konca zycia. Oraz bardzo liberalne i elastyczne podejscie do zasad s-v. Powiedzialabym, ze sztywnosc i dogmatycznosc zasad to raczej domena tych, dla ktorych te zasady są czyms nowym, a nie naturalnym.
                  • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 23.12.11, 00:10
                    bene_gesserit napisała:

                    > Znalam kiedys pania z wyzszych sfer, z rodziny arystokratow. Dziecinstwo w pala
                    > cu i krolewskie maniery do konca zycia.

                    - "subtelna" autoprezentacja.
                    smile

                    > Oraz bardzo liberalne i elastyczne pode
                    > jscie do zasad s-v.

                    - właśnie, najpierw należy te zasady poznać, aby wiedzieć kiedy sobie odpuszczamy.

                    Cały w tym dowcip.

                    Nigdzie nie napisałem, że nie popełniam gaf, a przeciwnie, często się do tego przyznaję. Dużo prowokuję.

                    > Powiedzialabym, ze sztywnosc i dogmatycznosc zasad to racze
                    > j domena tych, dla ktorych te zasady są czyms nowym, a nie naturalnym.

                    - nie masz chyba na myśli siebie, z takimi koligacjami, jak wyżej, o których niby przez przypadek wspomniałaś.
                  • baba67 Re: Wizyta i kapcie 23.12.11, 07:36
                    To prawda-dlatego pisze o nowobogackich-ci musza cos udowadniac, stare rody i stare pieniadze kieruja sie zdrowym rozsadkiem nie dyplomatyczna etykieta.Nie chca i nie musza byc snobami wyznaczajacymi swoja wartosc za pomoca poziomu dochodow.A gdzie jest rozsadek w zakazie wizyt dla tych ktorzy nie maja samochodu i ktorych nie stac na taksowke?W obrzydliwym snobizmie wlasnie, wmawianiu ze ludziom ze nie masz kasy=nie masz prawa zyc normalnie i nazywac sie kulturalnym czlowiekiem-bo zmieniasz buty, chodzisz na przyjecia skladkowe, organizujesz rodzinne wesela gdzie nie ma miejsca dla przypadkowych osob itp.
                    Mnie takie podejscie do SV jako narzedzia wykluczenia po prostu skreca w srodku.SV powinien sluzyc czemus wrecz przeciwnemu i byc dostepnym dla kazdego, zmieniac sie wraz z czasami, technologia i mentalnoscia.Jeszcze czytanie wypowiedzi z poprzedniej epoki moze byc nawet na tym forum zabawne, ale pogarda dla gorzej sytuowanych i robienie z SV czegos eksluzywnego jest dla mnie nie do przyjecia.
                    • bene_gesserit Re: Wizyta i kapcie 24.12.11, 09:12
                      W ogole pogarda dla zyjacych inaczej (tu akurat: oszczędniej) jest wyjątkowo buracka. A buraki to są lepsze w ćwikle, a nie między ludzmi.

                      Ale myśle, ze nie o snobizm tu chodzi, ale cos z nim zwiazanego - o pomniejszanie. Umniejszacze mogą do zrobienia sobie dobrze kosztem innych probowac wykorzystac nawet zasady s-v i status majątkowy. Czyli nawet nie nowobogackość, ale wysoki poziom lęku, samotność, agresja i pare innych cech osobowosci. Ludzie, którzy tylko/glownie w taki sposob (umniejszajac innych) mogą sobie zapewnic dobre samopoczucie sa godni wspolczucia. Tzn ja aktualnie pracuje nad tym, zeby nie zywic do nich litosci, tylko wlasnie wspolczucie.

                      A tak poza tym - mamy szczescie, babo, zesmy sie zalapaly na epoke liberalną. Nie ma jednej, uświęconej, jasnie panujacej normy, a zasady s-v sluża coraz czesciej nie po to, zeby pokazac status, ale zeby sie zylo wygodniej i mniej kolizyjnie. Więc kwoki z wierszyka Brzechwy same sie osmieszają.

                      Uch, wspol-czucie. Musze jeszcze nad tym popracowac.
                      • baba67 Re: Wizyta i kapcie 24.12.11, 10:03
                        Mnie tez cos takiego przyszlo do glowy dawno temu kiedy czytalam ksiazke o umniejszaczach.Szpile z niewinna minka by tu pasowaly.
                        Masz racje z tym wspolczuciem trzeba pracowac na soba-)
                      • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 24.12.11, 10:13
                        bene_gesserit napisała:

                        > A tak poza tym - mamy szczescie, babo, zesmy sie zalapaly na epoke liberalną. N
                        > ie ma jednej, uświęconej, jasnie panujacej normy, a zasady s-v sluża coraz czes
                        > ciej nie po to, zeby pokazac status, ale zeby sie zylo wygodniej

                        ... wkładając do garnituru, tudzież do wytwornej kreacji... "gościne" kapciuszki.
              • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 21:13
                jiena napisała:

                > Dyplomacja to nie to samo co życie codzienne czy Wigila.
                > Czy u Pana w domu odmierza się odległość pomiędzy talerzami tak jak w Pałacu El
                > izejskim? Tam musi być przepisowe 50 cm od jednego do drugiego brzegu talerza.
                > A jednak nieco inne zasady i reguły.

                - nie. Niemniej zapraszając gości, o ile uwielbiasz (na forum nie używamy zwrotu Pan/i) liczby, to należy zarezerwować 60 cm stołu na osobę. Nie trzeba używać miarki. smile
                Powołałem się na PD aby uwypuklić zasady zdejmowania elementów garderoby, niepotrzebnie wpadamy w kompleksy.

                >
                > Pozdrawiam.
                > P.S. Nie jestem zwolenniczką zdejmowania butów, kiedy jestem z wizytą lub ktoś
                > jest u mnie, nie mniej potrafię dostosować się do okoliczności i nie robić skan
                > dalu z niczego.

                - nie robię skandalu, piszę, jak należy się zachować. S-v jest dobrowolny, bez sankcyjny.
                Warto czasem wiedzieć, kiedy się popełnia gafy, a nie próbować racjonalizować niewłaściwe zachowanie.
                • majaa Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 22:09
                  nm.buba011 napisał:

                  > - nie robię skandalu, piszę, jak należy się zachować. S-v jest dobrowolny, bez
                  > sankcyjny.
                  > Warto czasem wiedzieć, kiedy się popełnia gafy, a nie próbować racjonalizować n
                  > iewłaściwe zachowanie.

                  Daj już spokój, Bubo, miarka się przebraławink
                  Nakazywanie gościom zdjęcia butów to duży nietakt, owszem. Całkowicie zgodna z sv jest natomiast dobrowolna zmiana obuwia przez gości (oczywiście nie na kapcie, tylko na inne, stosowne obuwie), zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym. Mało tego, gospodarz wręcz powinien gościom stworzyć ku temu odpowiednie warunki, np. postawić w przedpokoju taboret czy krzesło. Poczytaj sobie na ten temat (np. Krajskiego) i nie wmawiaj ludziom braku kultury.
                  • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 22:52
                    majaa napisała:

                    > Daj już spokój, Bubo, miarka się przebraławink

                    - irytacja świadczy o braku argumentów.

                    > Nakazywanie gościom zdjęcia butów to duży nietakt, owszem. Całkowicie zgodna z
                    > sv jest natomiast dobrowolna zmiana obuwia przez gości (oczywiście nie na kapci
                    > e, tylko na inne, stosowne obuwie), zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym. Mało
                    > tego, gospodarz wręcz powinien gościom stworzyć ku temu odpowiednie warunki, np
                    > . postawić w przedpokoju taboret czy krzesło. Poczytaj sobie na ten temat (np.
                    > Krajskiego) i nie wmawiaj ludziom braku kultury.

                    - Wszystkich autorów nie mam zamiaru czytać, w myśl rady z Koheleta 12:12b. Jestem wstanie wyprowadzić odpowiednie zachowanie do zaistniałej sytuacji. Autorzy w niektórych zaleceniach rad, skrajnie się różnią. Powołują się na autorytet innych, a nie zawsze potrafią użyć argumentu.
                    Sam uważałem Bogusława Kaczyńskiego za niekwestionowany autorytet s-v. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom, jak ów "dżentelmen" podał dłoń (siedząc mocno na pupie) Paulinie Młynarskiej. Z wymienioną przez Ciebie, propozycją Pana Krajskiego się nie zgadzam.
                    Wolno mi mieć całkiem inne zdanie, zwłaszcza, że przytaczam... argumenty.

                    Na galach nie przewiduje się "aranżacji" do zmiany butów. One wyznaczają właściwy kierunek. Gdyby było inaczej pełno byłoby fotek, znanych osób zmieniających... obuwie.
                    Kiepskie __wejście __ i cały czar pryska.
                    • aga.doris Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 23:26
                      Bubo, czy Ty nie masz przypadkiem fobii obuwniczej?
                      Zaczynam rozumieć dlaczego kiedyś nazywałeś się Bucibubekwink)
                      • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 23:39
                        aga.doris napisała:

                        > Bubo, czy Ty nie masz przypadkiem fobii obuwniczej?
                        > Zaczynam rozumieć dlaczego kiedyś nazywałeś się Bucibubekwink)

                        - złość, ataki personalne, potwierdzają jedynie bezsilność, determinację oraz co najważniejsze brak argumentów.
                        Przezywałem się, jak byłem w przedszkolu, ale już chyba wyrosłem.

                        Życzę dużo zdrowia, wszak merytorycznie, to sobie nie porozmawiamy.
                        • aga.doris Re: Wizyta i kapcie 22.12.11, 23:47
                          <<Przezywałem się, jak byłem w przedszkolu, ale już chyba wyrosłem.>>

                          Nic nie pisałam o "przezywaniu" tylko o nazywaniu.
                    • majaa Re: Wizyta i kapcie 24.12.11, 00:08
                      nm.buba011 napisał:

                      > > Daj już spokój, Bubo, miarka się przebraławink
                      >
                      > - irytacja świadczy o braku argumentów.

                      big_grin I pomyśleć, że specjalnie umieściłam emotikon, żebyś przypadkiem nie potraktował tego zbyt poważnie... big_grin



                      > - Wszystkich autorów nie mam zamiaru czytać, w myśl rady z Koheleta 12:12b. Jes
                      > tem wstanie wyprowadzić odpowiednie zachowanie do zaistniałej sytuacji. Autorzy
                      > w niektórych zaleceniach rad, skrajnie się różnią. Powołują się na autorytet i
                      > nnych, a nie zawsze potrafią użyć argumentu.
                      > Sam uważałem Bogusława Kaczyńskiego za niekwestionowany autorytet s-v. Nie mogł
                      > em uwierzyć własnym oczom, jak ów "dżentelmen" podał dłoń (siedząc mocno na pup
                      > ie) Paulinie Młynarskiej.


                      A czy to przypadkiem nie było wtedy, kiedy był częściowo sparaliżowany po udarze? Proponuję nie oceniać nikogo zbyt pochopnie.


                      Z wymienioną przez Ciebie, propozycją Pana Krajskiego
                      > się nie zgadzam.
                      > Wolno mi mieć całkiem inne zdanie, zwłaszcza, że przytaczam... argumenty.
                      >

                      Ależ, Bubo, wolno Ci nie zgadzać się nie tylko z panem Krajskim, ale i z każdym innym panem, a nawet panią. Wolno Ci mieć całkiem inne zdanie od wszelkich autorytetów w dziedzinie sv. Wolno Ci nawet samemu dla siebie być w tym temacie największym autorytetem. Pogódź się jednak z tym, że nie wszyscy podzielą Twój pogląd.


                      > Na galach nie przewiduje się "aranżacji" do zmiany butów. One wyznaczają właści
                      > wy kierunek. Gdyby było inaczej pełno byłoby fotek, znanych osób zmieniających.
                      > .. obuwie.
                      > Kiepskie __wejście __ i cały czar pryska.

                      Nawet podczas wizyt u znajomych raczej nikt nie robi sobie zdjęć w przedpokoju tuż po wejściu w drzwi gospodarza. Tym bardziej zatem nie ma powodu, żeby serwowano nam tego typu fotki z wielkich gal, zwłaszcza że gwiazdy w nich uczestniczące najprawdopodobniej nie wyraziłyby na to zgody. Tak więc prawdę powiedziawszy to nie do końca wiemy, co się dzieje poza zasięgiem kamer czy fleszy aparatów.
                      My natomiast rozmawiamy tu o wizytach domowych, a nie o galach. Warto zauważyć, że te dwa rodzaje imprez pod wieloma względami znacznie się od siebie różnią i nie ma powodu, żeby wrzucać je do jednego kotła. Gdyby ogrzewana limuzyna podwiozła mnie niemal pod drzwi domu znajomych, a stamtąd miałabym do przejścia kilka kroków po czerwonym dywanie, to zapewniam Cię, że nawet w środku zimy założyłabym od razu najdelikatniejsze pantofelki pasujące do mojej kreacjiwink
                      • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 25.12.11, 10:53
                        majaa napisała:

                        > big_grin I pomyśleć, że specjalnie umieściłam emotikon, żebyś przypadkiem nie potrak
                        > tował tego zbyt poważnie... big_grin

                        - nawet żartując, na poziomie nieświadomym do czegoś zmierzamy. Przyczyna jest.

                        > A czy to przypadkiem nie było wtedy, kiedy był częściowo sparaliżowany po udarz
                        > e? Proponuję nie oceniać nikogo zbyt pochopnie.

                        - oczywiście. Był "sparaliżowany" podając dłoń na siedząco wielokrotnej rozwódce, zwykłej aktorce i dziennikarce. Inaczej by się zachował, gdyby była to śpiewaczka występująca w La Scala'i, czy Metropolitan Opera. Tu właśnie wyszła na jaw, cała jego "subtelność". Pogardę można odczytać poza werbalnie.
                        Chwilę potem uniósł pupę, jakby po natarciu terpentyną i w podskokach promował swoje nowe dzieło (książkę). Taki był szeroki kontekst, który jest dostępny w necie.


                        > Ależ, Bubo, wolno Ci nie zgadzać się nie tylko z panem Krajskim,

                        - nie zgadzam się jedynie z opinią, którą Ty przypisujesz Panu Krajskiemu.
                        Spora ale prymitywna... manipulacja.

                        > ale i z każdym
                        > innym panem, a nawet panią. Wolno Ci mieć całkiem inne zdanie od wszelkich aut
                        > orytetów w dziedzinie sv. Wolno Ci nawet samemu dla siebie być w tym temacie na
                        > jwiększym autorytetem. Pogódź się jednak z tym, że nie wszyscy podzielą Twój po
                        > gląd.

                        - na tym polega analiza argumentów, a nie myślenie peryferyczne. Nie muszą podzielać mojego poglądu, ale warto przyjrzeć się argumentom.

                        > Nawet podczas wizyt u znajomych raczej nikt nie robi sobie zdjęć w przedpokoju
                        > tuż po wejściu w drzwi gospodarza. Tym bardziej zatem nie ma powodu, żeby serwo
                        > wano nam tego typu fotki z wielkich gal, zwłaszcza że gwiazdy w nich uczestnicz
                        > ące najprawdopodobniej nie wyraziłyby na to zgody. Tak więc prawdę powiedziawsz
                        > y to nie do końca wiemy, co się dzieje poza zasięgiem kamer czy fleszy aparatów
                        > .

                        - nie ma takowych pomieszczeń, poza dostępną szatnią i toaletami, gdzie oczywiście się nie fotografujemy.

                        > My natomiast rozmawiamy tu o wizytach domowych, a nie o galach. Warto zauważyć,
                        > że te dwa rodzaje imprez pod wieloma względami znacznie się od siebie różnią i
                        > nie ma powodu, żeby wrzucać je do jednego kotła. Gdyby ogrzewana limuzyna podw
                        > iozła mnie niemal pod drzwi domu znajomych, a stamtąd miałabym do przejścia kil
                        > ka kroków po czerwonym dywanie, to zapewniam Cię, że nawet w środku zimy założy
                        > łabym od razu najdelikatniejsze pantofelki pasujące do mojej kreacjiwink

                        - osoba z klasą zachowa się podczas sąsiedzkiej wizyty, jak na Wielkiej Gali, a ignorant wręcz... odwrotnie. Śniegowce do... smokingu.
                        Taksówki nie są luksusem, pierwszy kilometr jeszcze niedawno był liczony na 6 zł (10 km taxi to niecałe 30 zł), a bilety do warszawskiego Teatru Wielkiego, to wydatek ok. 100 zł/os i więcej.
                        Podobnie własne auto (ogrzewane, niekoniecznie klimatyzowane) nie jest luksusem na poziomie jachtu pełnomorskiego.
                        Elegancja to jednak... pakiet naszych zachowań. Stać nas 600 zł za bilety, to nie należy sępić na peryferiach.
                        Pogrążasz się.
                        Wykładamy się na... drobiazgach.
                        • majaa Re: Wizyta i kapcie 27.12.11, 20:38
                          nm.buba011 napisał:

                          > - nawet żartując, na poziomie nieświadomym do czegoś zmierzamy. Przyczyna jest.
                          >

                          Owszem, zmierzamy do tego, żeby uświadomić Ci, że nie jest prawdą (a przynajmniej nie absolutną, przez wszystkich przyjętą) jakoby zmiana obuwia w przedpokoju lub szatni była niezgodna z sv.

                          > - oczywiście. Był "sparaliżowany" podając dłoń na siedząco wielokrotnej rozwódc
                          > e, zwykłej aktorce i dziennikarce. Inaczej by się zachował, gdyby była to śpiew
                          > aczka występująca w La Scala'i, czy Metropolitan Opera. Tu właśnie wyszła na ja
                          > w, cała jego "subtelność". Pogardę można odczytać poza werbalnie.
                          > Chwilę potem uniósł pupę, jakby po natarciu terpentyną i w podskokach promował
                          > swoje nowe dzieło (książkę). Taki był szeroki kontekst, który jest dostępny w n
                          > ecie.
                          >

                          Niestety nie znam sprawy, nie widziałam, więc powstrzymam się od komentarza.


                          > - nie zgadzam się jedynie z opinią, którą Ty przypisujesz Panu Krajskiemu.
                          > Spora ale prymitywna... manipulacja.
                          >

                          Czyżby zaczynały Cię zawodzić nerwy? Nikomu niczego nie "przypisuję" i nie manipuluję. Wystarczy poczytać pana Krajskiego, by dowiedzieć się, że faktycznie tak uważa. I masz oczywiście prawo się z tym nie zgadzać, co nie oznacza automatycznie, że to pan Krajski nie ma racjismile


                          >> - na tym polega analiza argumentów, a nie myślenie peryferyczne. Nie muszą podz
                          > ielać mojego poglądu, ale warto przyjrzeć się argumentom.
                          >

                          Jeśli chodzi o argumenty, to za zmianą obuwia stoi ich całkiem sporo.


                          > - nie ma takowych pomieszczeń, poza dostępną szatnią i toaletami, gdzie oczywiś
                          > cie się nie fotografujemy.
                          >

                          A owa szatnia do czego służy, Twoim zdaniem?


                          > - osoba z klasą zachowa się podczas sąsiedzkiej wizyty, jak na Wielkiej Gali, a
                          > ignorant wręcz... odwrotnie. Śniegowce do... smokingu.

                          Cóż, na wizyty domowe niezwykle rzadko zakłada się smokingi. Jeśli już raz nadarzy się taka okazja, to faktycznie można zaryzykować zdrowiemwink Warto jednak pamiętać, że nawet z elegancją można przesadzić i potem czuć się trochę głupio, odstając od reszty towarzystwa.

                          > Taksówki nie są luksusem, pierwszy kilometr jeszcze niedawno był liczony na 6 z
                          > ł (10 km taxi to niecałe 30 zł), a bilety do warszawskiego Teatru Wielkiego, to
                          > wydatek ok. 100 zł/os i więcej.
                          > Podobnie własne auto (ogrzewane, niekoniecznie klimatyzowane) nie jest luksusem
                          > na poziomie jachtu pełnomorskiego.

                          Cały czas odnoszę nieprzyjemne wrażenie, że według Ciebie człowiekiem kulturalnym można być tylko wtedy, gdy posiada się spore pieniądze. Według mnie natomiast bardzo nieładnie jest liczyć ludziom pieniądze w kieszeni i wyrokować co dla kogo jest luksusem, a co nie. Do teatrów chadzają nie tylko biznessmeni, a dla przeciętnego człowieka 100 zł na taksówkę to nie jest mało, zwłaszcza jeśli ktoś lubi wyjść do Teatru Wielkiego trochę częściej niż raz "od wielkiego dzwonu".


                          > Elegancja to jednak... pakiet naszych zachowań. Stać nas 600 zł za bilety, to n
                          > ie należy sępić na peryferiach.
                          > Pogrążasz się.
                          > Wykładamy się na... drobiazgach.

                          Najwyraźniej Twoje "zasady sv" to nic innego jak promocja wydrwionego już powiedzonka "zastaw się, a postaw się"uncertain
                          Na szczęście w teatrach są szatnie, w których można zmienić obuwie nawet wtedy, gdy zajedzie się "z fasonem" drogą taksówką.
                          O pogrążaniu to Ty już lepiej nic nie mów, Bubo,... bo się pogrążaszwink
                          • baba67 Re: Wizyta i kapcie 27.12.11, 20:52
                            majaa napisała:

                            >
                            >
                            > Cały czas odnoszę nieprzyjemne wrażenie, że według Ciebie człowiekiem kulturaln
                            > ym można być tylko wtedy, gdy posiada się spore pieniądze. Według mnie natomias
                            > t bardzo nieładnie jest liczyć ludziom pieniądze w kieszeni i wyrokować co dla
                            > kogo jest luksusem, a co nie. Do teatrów chadzają nie tylko biznessmeni, a dla
                            > przeciętnego człowieka 100 zł na taksówkę to nie jest mało, zwłaszcza jeśli kto
                            > ś lubi wyjść do Teatru Wielkiego trochę częściej niż raz "od wielkiego dzwonu".
                            Ciesze sie ze nie jestem w swoim odczuciach odosobniona.Upieranie sie przy roznych dziwnych opiniach ktorych lista jest juz calkiem dluga byloby do zaakceptowania, wszak mamy rozne punkty widzenia i powinnismy byc tolerancyjni.
                            Natomiast poczucie wyzszosci w stosunku do ludzi skromnie sytuowanych to cos po prostu nie na moje nerwy.Mam na cos takiego alergie objawiajaca sie malo elegancka piana na ustach.
                          • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 27.12.11, 22:22
                            majaa napisała:

                            > nm.buba011 napisał:

                            > > Taksówki nie są luksusem, pierwszy kilometr jeszcze niedawno był liczony
                            > na 6 z
                            > > ł (10 km taxi to niecałe 30 zł), a bilety do warszawskiego Teatru Wielkie
                            > go, to
                            > > wydatek ok. 100 zł/os i więcej.
                            > > Podobnie własne auto (ogrzewane, niekoniecznie klimatyzowane) nie jest lu
                            > ksusem
                            > > na poziomie jachtu pełnomorskiego.
                            >
                            > Cały czas odnoszę nieprzyjemne wrażenie, że według Ciebie człowiekiem kulturaln
                            > ym można być tylko wtedy, gdy posiada się spore pieniądze. Według mnie natomias
                            > t bardzo nieładnie jest liczyć ludziom pieniądze w kieszeni i wyrokować co dla
                            > kogo jest luksusem, a co nie. Do teatrów chadzają nie tylko biznessmeni, a dla
                            > przeciętnego człowieka 100 zł na taksówkę to nie jest mało, zwłaszcza jeśli kto
                            > ś lubi wyjść do Teatru Wielkiego trochę częściej niż raz "od wielkiego dzwonu".

                            - przepisujesz fragment, gdzie napisałem 30zł za taxi, a następnie twierdzisz, że napisałem... 100 zł.
                            Dr Gebells mógłby się od Ciebie sporo... nauczyć.
                            • majaa Re: Wizyta i kapcie 27.12.11, 22:31
                              Rzeczywiście, pomyliłam się, przepraszam. Nie zmienia to jednak istoty rzeczy, którą chciałam przekazać. Skoro tylko tyle masz mi do powiedzenia, to bardzo ubolewam.
                              • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 27.12.11, 23:12
                                majaa napisała:

                                > Rzeczywiście, pomyliłam się, przepraszam. Nie zmienia to jednak istoty rzeczy,
                                > którą chciałam przekazać. Skoro tylko tyle masz mi do powiedzenia, to bardzo ub
                                > olewam.

                                - Odpowiadam

                                > Niestety nie znam sprawy, nie widziałam, więc powstrzymam się od komentarza.

                                - ale mimo to, w poprzednim wpisie swoje zdanie wypowiedziałaś


                                > Czyżby zaczynały Cię zawodzić nerwy? Nikomu niczego nie "przypisuję" i nie manipuluję.
                                > Wystarczy poczytać pana Krajskiego, by dowiedzieć się, że faktycznie tak uważa. I masz
                                > oczywiście prawo się z tym nie zgadzać, co nie oznacza automatycznie, że to pan Krajski
                                > nie ma racjismile

                                - na pewno, nie ma racji, ten kto twierdzi, że teatralna szatnia służy do zmiany obuwia.

                                > Jeśli chodzi o argumenty, to za zmianą obuwia stoi ich całkiem sporo.

                                - sporo głosujących, bo nie argumentów

                                > A owa szatnia do czego służy, Twoim zdaniem?

                                - już na pisałem. Do pozostawienia okryć... wierzchnich.

                                > Cóż, na wizyty domowe niezwykle rzadko zakłada się smokingi. Jeśli już raz nadarzy się
                                > taka okazja, to faktycznie można zaryzykować zdrowiemwink Warto jednak pamiętać, że
                                > nawet z elegancją można przesadzić i potem czuć się trochę głupio, odstając od reszty
                                > towarzystwa.

                                - skrót myślowy, dla uwypuklenia. Do garnituru też nie pasują owe śniegowce.

                                > Najwyraźniej Twoje "zasady sv" to nic innego jak promocja wydrwionego już powiedzonka
                                > "zastaw się, a postaw się"uncertain
                                > Na szczęście w teatrach są szatnie, w których można zmienić obuwie nawet wtedy, gdy
                                > zajedzie się "z fasonem" drogą taksówką.
                                > O pogrążaniu to Ty już lepiej nic nie mów, Bubo,... bo się pogrążaszwink

                                - też się pomyliłaś, czy nie przeczytałaś co napisałem.
                                Szatnie mają wieszaki na ubrania. Nie posiadają worków na buty, jak w przypadku... pływalni.
                                Dodawanie własnych toreb z obuwiem jest na pewno nieeleganckie.

                                To powyższy argument, dla Ciebie i Twojego ulubionego autora, którego dzieł na razie nie przeczytałem.
                                • minniemouse Re: Wizyta i kapcie 28.12.11, 01:46
                                  """>>Taksówki nie są luksusem, pierwszy kilometr jeszcze niedawno był liczony na 6 zł (10 km taxi to niecałe 30 zł), a bilety do warszawskiego Teatru Wielkiego, to wydatek ok. 100 zł/os i więcej.
                                  Podobnie własne auto (ogrzewane, niekoniecznie klimatyzowane) nie jest luksusem na poziomie jachtu pełnomorskiego.<<<""

                                  nadal jednak do ciebie nie dociera,
                                  ze po drodze do tej za 30 zl taksowki czy ogrzewanego wlasnego samochodu (nie luksusowego jachtu) jakos trzeba dojsc i w pantofelkach,
                                  i o ile nie jest to sliczna suchutka letnia pora to niestety nawet te dwa kroki od domu do taxi
                                  moga grozic blotnista kaluza po kostki.
                                  I co wtedy, wzorem hollywodzkich gwiazd zadac od szofera aby wniosl na raczkach do wnetrza pojazu?

                                  Idealy idealami a zycie zyciem.
                                  idealnie byloby wygladac "cool" przyszedlszy na impreze w stosownym obuwiu
                                  ale niestety jak sie nie jest bogatym jak Rockefeller to tak wlasnie jest ze sie konczy na dyskretnej zmianie butow jesli zachodzi taka potrzeba.

                                  W n iektorych krajach to np. w ogole takiego dylematu nie ma bo jest po prostu przyjete
                                  ze w domu
                                  nie chodzi sie w butach.
                                  a zatem nie jest to jakis wyjatkowo "polski" problem, zmiana lub nie - obuwia.

                                  Minnie
                                  • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 28.12.11, 02:19
                                    minniemouse napisała:

                                    > nadal jednak do ciebie nie dociera,
                                    > ze po drodze do tej za 30 zl taksowki czy ogrzewanego wlasnego samochodu (nie
                                    > luksusowego jachtu) jakos trzeba dojsc i w pantofelkach,
                                    > i o ile nie jest to sliczna suchutka letnia pora to niestety nawet te dwa kroki
                                    > od domu do taxi
                                    > moga grozic blotnista kaluza po kostki.
                                    > I co wtedy, wzorem hollywodzkich gwiazd zadac od szofera aby wniosl na raczka
                                    > ch do wnetrza pojazu?

                                    - taksówki podjeżdżają pod wskazane adresy. Zarówno pod domy, bloki, jak i pod same teatralne drzwi.

                                    Opisywani w literaturze dżentelmeni, aby rzucić własne palto w kałużę, aby dama przeszła po okryciu owego pana suchą nóżką, musieli być w zmowie, zarówno z powożącym, jak i też z umyślnym który ową kałużę... "zorganizował"

                                    Jak nie znajdziesz dziś Pana który Ci posłuży chusteczką, gazetą, ramionami, wyobraźnią, to przyjmij moje kondolencje i zakładaj co chcesz.

                                    Dobrowolnego pozbywania się odpowiedniego wrażenia, nie trzeba usprawiedliwiać. Nikt, z osób wychowanych, nie będzie Cię o zestaw galowo-trekingowy... wypytywał.

                                    Cóż ci mogę więcej powiedzieć?

                                    > Idealy idealami a zycie zyciem.
                                    > idealnie byloby wygladac "cool" przyszedlszy na impreze w stosownym obuwiu
                                    > ale niestety jak sie nie jest bogatym jak Rockefeller to tak wlasnie jest ze si
                                    > e konczy na dyskretnej zmianie butow jesli zachodzi taka potrzeba.

                                    - Kopciuszek wszyscy znają, choć niekoniecznie rozumieją.

                                    Wszyscy dookoła piszą o bogactwie, Twój przykład Rockefellera, a mnie to, paradoksalnie zarzucają.
                                    • minniemouse Re: Wizyta i kapcie 28.12.11, 02:57

                                      "">>>>- taksówki podjeżdżają pod wskazane adresy. Zarówno pod domy, bloki, jak i pod same teatralne drzwi.<<"""

                                      ja mam wlasny samochod, z ogrzewaniem, z klimatyzacja, maz ma vana, tez z ogrzewaniem
                                      klimatyzacja,
                                      jakbysmy chcieli to moglibysmy kupic takze trzeci dla dziecka- rowniez z ogrzewaniem i klimatyzacja, moze nawet najbardziej luksusowy z trzech bo model 2012.

                                      I co z tego ze wsiade z w swoim garazu jak np juz do znajomych mieszkajacych w "downtown"
                                      (centrum) bede musiala walic kawalek z buta zeby nie wiem co bo tu po prostu
                                      NIE MA PARKINGU w downtown.
                                      znalezc parking w downtown graniczy z cudem, i zebys nie wiem jakie mial szczescie
                                      i zaparkowal pod samym blokiem, zawsze jest to kawalek od bramy gdzie od samochodu trzeba jeszcze przejsc przez
                                      a/ chodnik,
                                      b/ sciezke

                                      do bramy budynku.

                                      i drozka ta moze zdarzyc sie byc deczko zanieczyszczona.

                                      Trzeba myslec realistycznie, jak pisalam.
                                      sa rozne warunki w roznych miejscach.
                                      tam gdzie sie da ubiera sie od razu pantofelki
                                      TAM GDZIE SIE NIE DA - przyziemnie ZMIENIA SIE OBUWIE.

                                      elegancki S-V byc moze nie opisuje tak przyziemnych rzeczy jak
                                      na czym polega mysterium zmiany "grubego"
                                      obuwia na "lekkie" ,
                                      ale co jak co na pewno nie dopuszcza do ani podawania gosciom zagrzybionych kapci gospodarzy ANI do zabrudzania gospodarzom dywanow chlapa z blota lub topniejacego sniegu.

                                      niestety musisz tez przyjac to do wiadomosci.

                                      Minnie
                                      • baba67 Re: Wizyta i kapcie 28.12.11, 10:19
                                        Rozumiesz teraz dlaczego zareagowalam na Ciebie alergicznie kiedy odkrylam w Tobie swieza dentuzjastke buby? On juz tak od kilku lat-nie licz na to ze przyzna Ci racje, predzej Ci dokopie , badz ptrzygotowana.
                                      • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 28.12.11, 12:57
                                        minniemouse napisała:

                                        > ja mam wlasny samochod, z ogrzewaniem, z klimatyzacja, maz ma vana, tez z ogrz
                                        > ewaniem
                                        > klimatyzacja,
                                        > jakbysmy chcieli to moglibysmy kupic takze trzeci dla dziecka- rowniez z ogr
                                        > zewaniem i klimatyzacja, moze nawet najbardziej luksusowy z trzech bo model 20
                                        > 12.

                                        - to nic nie wnosi do dyskusji.
                                        To jedynie przegląd Twojej osobowości.

                                        > I co z tego ze wsiade z w swoim garazu jak np juz do znajomych mieszkajacych
                                        > w "downtown"
                                        > (centrum) bede musiala walic kawalek z buta zeby nie wiem co bo tu po prostu
                                        > NIE MA PARKINGU w downtown.
                                        > znalezc parking w downtown graniczy z cudem, i zebys nie wiem jakie mial szcze
                                        > scie
                                        > i zaparkowal pod samym blokiem, zawsze jest to kawalek od bramy gdzie od samoch
                                        > odu trzeba jeszcze przejsc przez
                                        > a/ chodnik,
                                        > b/ sciezke
                                        >
                                        > do bramy budynku.
                                        >
                                        > i drozka ta moze zdarzyc sie byc deczko zanieczyszczona.

                                        - dlatego można podjechać _____ostatnie metry____ taxi, one mogą wjechać dalej.

                                        > Trzeba myslec realistycznie, jak pisalam.

                                        - to, że napisałaś, nie oznacza, że to Twoje atrybuty.

                                        > sa rozne warunki w roznych miejscach.
                                        > tam gdzie sie da ubiera sie od razu pantofelki
                                        > TAM GDZIE SIE NIE DA - przyziemnie ZMIENIA SIE OBUWIE.

                                        - inni sobie radzą. Diabeł tkwi w... szczegółach.

                                        > elegancki S-V byc moze nie opisuje tak przyziemnych rzeczy jak
                                        > na czym polega mysterium zmiany "grubego"
                                        > obuwia na "lekkie" ,

                                        > ale co jak co na pewno nie dopuszcza do ani podawania gosciom zagrzybionych ka
                                        > pci gospodarzy ANI do zabrudzania gospodarzom dywanow chlapa z blota lub topni
                                        > ejacego sniegu.

                                        - po co ta oczywistość?

                                        > niestety musisz tez przyjac to do wiadomosci.

                                        - nic nie muszę, podobnie jak... Ty.
                                        To właśnie istota s-v. Jest dobrowolny, choć różnie rozumiany.
                                        • minniemouse Re: Wizyta i kapcie 29.12.11, 00:27
                                          """"""> - to nic nie wnosi do dyskusji.
                                          > To jedynie przegląd Twojej osobowości.""""

                                          owszem, wnosi, i to wiele, poniewaz jest to riposta na twoj wczesniejszy argument ze nie tylko dostepna jest publiczna komunikacja w postaci tramwajow i autobusow ale takze prywatne samochody i taksowki.

                                          oto twoje wlasne slowa:
                                          """"Należy sobie zapewnić transport w ogrzewanym aucie lub lub nie planować wizyt.""""


                                          ""> - dlatego można podjechać _____ostatnie metry____ taxi, one mogą wjechać dalej."""

                                          Sorry, ale chrzanisz w tej chwili straszne bzdury.
                                          nawet taksowkom nie wolno jezdzic po CHODNIKU i po DROZCE prowadzacej do wejscia do bramy budynku znajdujacej sie jakby nie bylo na chodniku.
                                          jest to po prostu NIELEGALNE, wbrew prawu i mozna za to dostac mandat i miec odebrana licencje.
                                          Poza tym, zasadniczo taksowmi nie maja wcale wiekszych uprawnien od prywatnych samochodow, bo niby z jakiej racji - tobie tylko sie tak wydaje ze maja.

                                          Takim mysleniem wystawiasz sobie swiadectwo ze masz po prostu niski iloraz inteligencji.

                                          ""> To właśnie istota s-v. Jest dobrowolny, choć różnie rozumiany."""

                                          Niezupelnie. Istota S-V jest jednoznaczna, wcale nie roznie rozumiana,
                                          wcale nie dobrowolna,
                                          a ze jest roznie odbierana - to tylko szkoda.

                                          Podam przyklad - istota s-v jest ulatwienie zycia w spoleczenstwie.
                                          i m. inn aby tak bylo, nalezy jesc w miare estetycznie.
                                          Dlatego s-v objasnia, aby kotleta schabowego jesc przy pomocy noza i widelca.
                                          Dokladnie objasnia ze noz ma byc po prawej stronie talerza, widelec po lewej,
                                          noz w prawej rece, widelec w lewej.
                                          palca krojac nie nalezy trzymac na ostrzu noza a na trzonku itd.
                                          Na zankonczenie posilku dajemy znak ze skonczylismy kladac stucce na talerzu razem wzdluz noz po prawej widelec po lewej itd.
                                          I jak jesc - tak NAKAZUJE regula s-v co do etykiety przy stole,
                                          nie ma tu miejsca ani na dobra wole, ani na rozne rozumienie.

                                          Minnie
                                          • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 29.12.11, 22:07

                                            > Sorry, ale chrzanisz w tej chwili straszne bzdury.

                                            - ukłony dla... rodziców.

                                            > nawet taksowkom nie wolno jezdzic po CHODNIKU i po DROZCE prowadzacej do wejsc
                                            > ia do bramy budynku znajdujacej sie jakby nie bylo na chodniku.
                                            > jest to po prostu NIELEGALNE, wbrew prawu i mozna za to dostac mandat i miec od
                                            > ebrana licencje.

                                            - mogą podjechać pod bramę, wejście na klatkę.

                                            Kilkanaście kroków nie zrobi problemu, organizm ludzki doskonale znosi bieganie boso po śniegu, a nawet kąpiele "morsów" w przerębli.

                                            W sytuacji, gdy ktoś mieszka na bagnach, nie organizuje przyjęć w domu, ale wynajmuje stolik lub całą salę.

                                            > Poza tym, zasadnczo taksowmi nie maja wcale wiekszych uprawnien od prywatnych
                                            > samochodow, bo niby z jakiej racji - tobie tylko sie tak wydaje ze maja.

                                            - mogą wjeżdżać w strefy o zakazie ruchu. Warszawski Nowy Świat.

                                            > Takim mysleniem wystawiasz sobie swiadectwo ze masz po prostu niski iloraz inte
                                            > ligencji.


                                            > Niezupelnie. Istota S-V jest jednoznaczna, wcale nie roznie rozumiana,
                                            > wcale nie dobrowolna,
                                            > a ze jest roznie odbierana - to tylko szkoda.
                                            >
                                            > Podam przyklad - istota s-v jest ulatwienie zycia w spoleczenstwie.
                                            > i m. inn aby tak bylo, nalezy jesc w miare estetycznie.
                                            > Dlatego s-v objasnia, aby kotleta schabowego jesc przy pomocy noza i widelca.
                                            > Dokladnie objasnia ze noz ma byc po prawej stronie talerza, widelec po lewej,
                                            > noz w prawej rece, widelec w lewej.
                                            > palca krojac nie nalezy trzymac na ostrzu noza a na trzonku itd.
                                            > Na zankonczenie posilku dajemy znak ze skonczylismy kladac stucce na talerzu ra
                                            > zem wzdluz noz po prawej widelec po lewej itd.
                                            > I jak jesc - tak NAKAZUJE regula s-v co do etykiety przy stole,
                                            > nie ma tu miejsca ani na dobra wole, ani na rozne rozumienie.

                                            - Twoje wywody na temat zakładania zimowego obuwia do wizytowego stroju, zmiana butów podczas wizyt, świadczy, że s-v jest dobrowolny i może być aż tak naciągany.
                                            Za łamanie i nierozumienie zasad s-v, nikt nie ukaże mandatem.
                                            • minniemouse Re: Wizyta i kapcie 30.12.11, 10:24
                                              """> - ukłony dla... rodziców."""
                                              dziekuje, przekaze w zaswiaty,
                                              - ale faktu ze chrzanisz niestety to nie zmieni.


                                              """"> - mogą podjechać pod bramę, wejście na klatkę."""

                                              ty jednak masz problemy z mysleniem.
                                              wlasnie tlumacze ze brama czy klatka jest czasem tak daleko od ulicy ze sie
                                              po prostu NIE DA nawet TAKSOWCE.

                                              Podalam stosowne linki w ktoryms z moich postow wczesniej jak niekiedy wygladaja dojscia
                                              to takich domostw "prosto z taksowki" czy " z ogrzewanego samochodu" - przejrzyj sobie.

                                              ""> - mogą wjeżdżać w strefy o zakazie ruchu. Warszawski Nowy Świat.""

                                              niemniej jednak sytuacje ze do znajomych nie da sie dojechac wlasnym samochodem
                                              to wyjatkowa rzadkosc.


                                              """> - Twoje wywody na temat zakładania zimowego obuwia do wizytowego stroju, zmiana
                                              > butów podczas wizyt, świadczy, że s-v jest dobrowolny i może być aż tak naciąg
                                              > any.
                                              > Za łamanie i nierozumienie zasad s-v, nikt nie ukaże mandatem."""

                                              Ja nie zakladam zimowego obuwia do wizytowego stroju to raz,
                                              "ukaze" pisze sie prze "rz" poniewaz ukaze uzyte przez ciebie to slowo stworzeone od 'ukarac' czyli 'kara' czyli "ukarze"

                                              natomiast jesli zachodzi taka POTRZEBA to tak,
                                              nie widze przeszkod aby dyskretnie zmienic obuwie na stosowne.
                                              Mozna to zrobic jak ktos zaproponowal jeszcze przed drzwiami na klatce schodowej
                                              lub w przedpokoju. nie jest to komfortowe ale coz.

                                              Zgadzam sie tez ze najbardziej elegancko jest po prostu przyjsc odpowiednio ubranym
                                              lacznie ze stosownymi butami - ale nie zawsze sie tak da.

                                              Natomiast NA PEWNO, ale to NA PEWNO, nie podsuwa sie NIGDY gosciom swoich wlasnych kapci.

                                              Minnie
                                              • baba67 Re: Wizyta i kapcie 30.12.11, 11:08
                                                Dla niektorych czas przeznaczony na wmawianie ludziom oczywistych dla kazdego rozsadnie myslacego bredni powinien byc bardziej pozytecznie wykorzystany na czytanie literatury pieknej albo przynajmniej wydawnictw majacych dobra korekte. Nie strzela sie wtedy regularnie TAKICH ortografow.
                                                I nie tworzy sie wokol siebie tzw image'u kulturalnego oczytanego pracownika naukowego o szerokich horyzontach, bo pasuja te byki jak sniegowce do smokingu.
                                              • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 06.01.12, 10:34
                                                minniemouse napisała:

                                                > """> - ukłony dla... rodziców."""
                                                > dziekuje, przekaze w zaswiaty,
                                                > - ale faktu ze chrzanisz niestety to nie zmieni.

                                                - nie pozostaje nic innego, jak życzyć dużo zdrowia.

                                                > ty jednak masz problemy z mysleniem.
                                                > wlasnie tlumacze ze brama czy klatka jest czasem tak daleko od ulicy ze sie
                                                > po prostu NIE DA nawet TAKSOWCE.

                                                - nie mam aż takich problemów. Projekcja i... racjonalizacja.

                                                - 100-300 m można dojść w każdym obuwiu i w każdej temperaturze. Kąpiele w przeręblach i spacery w komorach super niskich temperatur.
                                                O ile ktoś mieszka na terenie frontu robót, to w tym specyficznym okresie nie zaprasza lub zaprasza do lokalu.

                                                > Podalam stosowne linki w ktoryms z moich postow wczesniej jak niekiedy wygladaj
                                                > a dojscia
                                                > to takich domostw "prosto z taksowki" czy " z ogrzewanego samochodu" - przejrz
                                                > yj sobie.

                                                - to zbyteczne. Wytłumaczyłem - dlaczego.


                                                > niemniej jednak sytuacje ze do znajomych nie da sie dojechac wlasnym samochodem
                                                >
                                                > to wyjatkowa rzadkosc.

                                                - gdzie więc problem?



                                                > Ja nie zakladam zimowego obuwia do wizytowego stroju to raz,
                                                > "ukaze" pisze sie prze "rz" poniewaz ukaze uzyte przez ciebie to slowo stworzeo
                                                > ne od 'ukarac' czyli 'kara' czyli "ukarze"

                                                - dzięki za korektę i wyjaśnienie. Tu masz słuszność.

                                                > natomiast jesli zachodzi taka POTRZEBA to tak,
                                                > nie widze przeszkod aby dyskretnie zmienic obuwie na stosowne.
                                                > Mozna to zrobic jak ktos zaproponowal jeszcze przed drzwiami na klatce schodowe
                                                > j
                                                > lub w przedpokoju. nie jest to komfortowe ale coz.

                                                - s-v nie przewiduje publicznego zdejmowania obuwia (wyjątki pomińmy), a ich zamiana, nawet ta "dyskretna", jest tym... pierwszym.


                                                > Zgadzam sie tez ze najbardziej elegancko jest po prostu przyjsc odpowiednio ubr
                                                > anym
                                                > lacznie ze stosownymi butami

                                                - właśnie.

                                                > - ale nie zawsze sie tak da.

                                                - da się, choć nie każdemu, co konsekwentnie udowadniam.



                                                > Natomiast NA PEWNO, ale to NA PEWNO, nie podsuwa sie NIGDY gosciom swoich wlasn
                                                > ych kapci.

                                                - cieszę się, że od początku w tej kwestii jesteśmy w pełni zgodni.

                                                ___________________________________________________________

                                                - co by było,



                                                gdyby wszyscy, zgodnie z Twoim zaleceniem, postanowili w stołecznych; Teatrze Wielkim ( prawie 2 tys. miejsc) czy w Sali Kongresowej (2880) oddali kozaki, kamaszki, ewentualnie kalosze do... szatni?
                                • majaa Re: Wizyta i kapcie 28.12.11, 13:09
                                  nm.buba011 napisał:

                                  >
                                  > - ale mimo to, w poprzednim wpisie swoje zdanie wypowiedziałaś

                                  Nie był to bynajmniej komentarz do zachowania Kaczyńskiego, ponieważ tego zachowania nie widziałam. To było pytanie do Ciebie, czy przy ocenie wziąłeś pod uwagę pewne istotne dla tej kwestii okoliczności.

                                  > - na pewno, nie ma racji, ten kto twierdzi, że teatralna szatnia służy do zmian
                                  > y obuwia.
                                  >

                                  smile) No jasne, co tam wszelkie autorytety i znawcy dziedziny. Rację ma wyłącznie Buba. Jesli jej nie ma, to patrz zdanie wcześniej.big_grin

                                  > - sporo głosujących, bo nie argumentów

                                  Ależ owi głosujący kierują się właśnie argumentami.


                                  > - już na pisałem. Do pozostawienia okryć... wierzchnich.

                                  Jak się okazuje - nie wyłącznie.


                                  > - skrót myślowy, dla uwypuklenia. Do garnituru też nie pasują owe śniegowce.

                                  Zimowe buty to nie tylko śniegowce. A zimą nikt nie wychodzi z mieszkania w samym garniturze, bez palta czy kożucha.

                                  > - też się pomyliłaś, czy nie przeczytałaś co napisałem.
                                  > Szatnie mają wieszaki na ubrania. Nie posiadają worków na buty, jak w przypadku
                                  > ... pływalni.
                                  > Dodawanie własnych toreb z obuwiem jest na pewno nieeleganckie.

                                  Eleganckie szatnie nie posiadają worków, lecz półki. Posiadają też krzesła bądź wyściełane stołeczki, by można było na nich przysiąść i wygodnie zmienić obuwie.

                                  >
                                  > To powyższy argument, dla Ciebie i Twojego ulubionego autora, którego dzieł na
                                  > razie nie przeczytałem.

                                  Argument nietrafiony.
                                  Dla Twojej wiadomości, Krajski nie jest moim ulubionym autorem, nie skupiam się wyłącznie na nim. Jest jednak znany w środowisku, wydał kilka publikacji z dziedziny sv, prowadzi zajęcia na ten temat i - bez urazy, Bubo - doprawdy nie widzę powodu, dla którego Ty miałbyś być dla mnie większym autorytetem pod tym względem. Uważam zresztą, że przydałoby Ci sie nieco pokory, bo lekceważenie i pouczanie ludzi, którzy zjedli na czymś zęby bardzo kiepsko o Tobie świadczy. Zwłaszcza, że nawet nie zadałeś sobie trudu, by poznać ich prace.
                                  • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 28.12.11, 15:34
                                    majaa napisała:

                                    > smile) No jasne, co tam wszelkie autorytety i znawcy dziedziny. Rację ma wyłącznie
                                    > Buba. Jesli jej nie ma, to patrz zdanie wcześniej.big_grin

                                    - wnikliwie czytam argumenty. Umie analizować. Przewodnik, tudzież autorytet niezbędny jest ślepym, podobnie jak przewodnik w stadzie.


                                    > Ależ owi głosujący kierują się właśnie argumentami.

                                    - w tedy by nie powoływali się na autorytety.


                                    > Zimowe buty to nie tylko śniegowce.

                                    - skrót myślowy.

                                    > A zimą nikt nie wychodzi z mieszkania w sam
                                    > ym garniturze, bez palta czy kożucha.

                                    - tego nie kwestionujemy, a rozmawiamy o... obuwiu.

                                    > > - też się pomyliłaś, czy nie przeczytałaś co napisałem.
                                    > > Szatnie mają wieszaki na ubrania. Nie posiadają worków na buty, jak w prz
                                    > ypadku
                                    > > ... pływalni.
                                    > > Dodawanie własnych toreb z obuwiem jest na pewno nieeleganckie.
                                    >
                                    > Eleganckie szatnie nie posiadają worków, lecz półki. Posiadają też krzesła bądź
                                    > wyściełane stołeczki, by można było na nich przysiąść i wygodnie zmienić obuwie

                                    - szatnie nie edukują, niektóre chętnie wychodzą na przeciw, jak się okazuje po Twojej wypowiedzi, tym "nowoczesnym" i "zaradnym".

                                    Człowiek ułożony butów w szatni nie zostawia, z wyjątkiem tej na pływalni.

                                    > Dla Twojej wiadomości, Krajski nie jest moim ulubionym autorem, nie skupiam się
                                    > wyłącznie na nim. Jest jednak znany w środowisku, wydał kilka publikacji z dzi
                                    > edziny sv, prowadzi zajęcia na ten temat

                                    - wiem. Swojego czasu kupiłem od niego kilka książek, ale do tej pory z jego twórczości nic nie przeczytałem. O ile wierzyć Twoim, jak widać refleksji, po przeczytaniu owych pozycji, nic nie straciłem.

                                    i - bez urazy, Bubo - doprawdy nie wid
                                    > zę powodu, dla którego Ty miałbyś być dla mnie większym autorytetem pod tym wzg
                                    > lędem. Uważam zresztą, że przydałoby Ci sie nieco pokory, bo lekceważenie i pou
                                    > czanie ludzi, którzy zjedli na czymś zęby bardzo kiepsko o Tobie świadczy.

                                    - dyskutuję. Od tego jest to forum. Twoja opinia jest jedynie subiektywnym odbiorem wizerunku mojej osoby.


                                    > Zwłaszcza, że nawet nie zadałeś sobie trudu, by poznać ich prace.

                                    - nie zgadzam się jedynie z tym co przypisujesz, prawdziwie czy też nie, Panu Krajskiemu.

                                    Mogę założyć, że skoro jesteśmy tu, na tym forum, to zgadzamy się generalnie, a rozbieżności dotyczą jedynie interpretacji... szczegółów. Podobnie jest z Panem Krajskim.
                                    O ile, być może, dałem się trochę podpuścić, to mój błąd.

                                    Tak samo nie neguję wielkiego dorobku Bogusława Kaczyńskiego, ale w momencie kiedy podał kobiecie dłoń siedząc, stał się wątpliwą ikoną s-v. Z faktami trudno dyskutować.

                                    Mogę tak myśleć?
                                    • majaa Re: Wizyta i kapcie 28.12.11, 20:03
                                      nm.buba011 napisał:

                                      > - wnikliwie czytam argumenty. Umie analizować. Przewodnik, tudzież autorytet ni
                                      > ezbędny jest ślepym, podobnie jak przewodnik w stadzie.
                                      >

                                      Zasady są, jakie są, wystarczy je poznać. Tu nie ma co analizować i wyważać otwartych drzwi.


                                      > - w tedy by nie powoływali się na autorytety.

                                      Autorytety też kierują się pewnymi argumentami.

                                      > - tego nie kwestionujemy, a rozmawiamy o... obuwiu.

                                      Ale obuwie to część stroju i powinno być dobrane zarówno do okoliczności, jak i warunków pogodowych.

                                      > - szatnie nie edukują, niektóre chętnie wychodzą na przeciw, jak się okazuje po
                                      > Twojej wypowiedzi, tym "nowoczesnym" i "zaradnym".

                                      Muszę Cię rozczarować, wyściełane siedziska w szatniach to nie jest wymysł ostatnich czasów.



                                      > Człowiek ułożony butów w szatni nie zostawia, z wyjątkiem tej na pływalni.

                                      Tako rzecze Bubawink

                                      > - wiem. Swojego czasu kupiłem od niego kilka książek, ale do tej pory z jego tw
                                      > órczości nic nie przeczytałem. O ile wierzyć Twoim, jak widać refleksji, po prz
                                      > eczytaniu owych pozycji, nic nie straciłem.

                                      To, że kupujesz książki i ich nie czytasz nie jest akurat powodem do chluby. Krytykować coś lub kogoś można dopiero wtedy, gdy się go pozna. Inaczej taki krytyk wystawia niepochlebną opinię wyłącznie sobie.


                                      > - dyskutuję. Od tego jest to forum. Twoja opinia jest jedynie subiektywnym odbi
                                      > orem wizerunku mojej osoby.


                                      To oczywiste. Czy mam rozumieć, że jest Ci obojętne, jaki wizerunek prezentujesz?


                                      > - nie zgadzam się jedynie z tym co przypisujesz, prawdziwie czy też nie, Panu K
                                      > rajskiemu.

                                      Dlaczego próbujesz imputować mi kłamstwo, zamiast po prostu to sprawdzić? Jestem zdegustowana.


                                      >
                                      > Mogę założyć, że skoro jesteśmy tu, na tym forum, to zgadzamy się generalnie, a
                                      > rozbieżności dotyczą jedynie interpretacji... szczegółów. Podobnie jest z Pane
                                      > m Krajskim.
                                      > O ile, być może, dałem się trochę podpuścić, to mój błąd.

                                      Pan Krajski napisał wyraźnie, że w sezonie jesienno-zimowym, zwłaszcza gdy jest plucha, zarówno na wizyty domowe, jak i do teatru zakładamy obuwie zimowe, a w przedpokoju (szatni) zmieniamy je na półbuty/pantofle pasujące do stroju. To jest wystarczająco jasne i nie wymaga żadnej interpretacji. Jeśli natomiast komuś się nie podoba, to przecież nie musi tak robić. Nie jest to jednak powód, żeby wmawiać innym, że postępują źle.


                                      >
                                      > Tak samo nie neguję wielkiego dorobku Bogusława Kaczyńskiego, ale w momencie ki
                                      > edy podał kobiecie dłoń siedząc, stał się wątpliwą ikoną s-v. Z faktami trudno
                                      > dyskutować.

                                      Jeśli o mnie chodzi, to przyznam, że jakoś nigdy nie patrzyłam na Kaczyńskiego jako na szczególną ikonę sv. Ceniłam go i cenię raczej za ogromną wiedzę z dziedziny opery i muzyki klasycznej oraz za niewątpliwe krasomówstwo. Jeśli zdarzyła mu się taka wpadka, to rzeczywiście przykre i żenujące.


                                      > Mogę tak myśleć?

                                      A cóż to za pytanie? Każdy może myśleć, co chce.
    • falka_85 Re: Wizyta i kapcie 29.12.11, 23:43
      Zawsze zastanawia mnie dlaczego w takich dyskusjach zawsze pojawiają się dwie skrajności. Obóz pierwszy głoszący, że butów pod żadnym pozorem się nie zdejmuje - nawet celem zmiany na inne wygodniejsze (i argumenty typu: kto zakłada śniegowce do garnituru? - tak jakby ludzie odwiedzali się wyłącznie przyodziani w garnitury itp.) oraz obóz drugi rzucający argumentami typu: bo mi ktoś do domu nanosi tony błota, śniegu itd. i jeszcze na dodatek poniszczy dywan / podłogę za miliony złotych.
      Szczerze mówiąc nie chciałabym być gościem ani jednych ani drugich.
      U mnie w domu żadnych nacisków kierowanych w stronę gości z mojej strony odnośnie zdjęcia butów, a tym bardziej proponowania kapci nie ma. Podłoga jak się pobrudzi (a nie przypominam sobie abym musiała zmywać jakieś ogromne kałuże wody i błota, to są co najwyżej zwykłe zabrudzenia wynikające z użytkowania) to się ją umyje. Jednocześnie rozumiem, że siedzenie kilka godzin w zimowym obuwiu jest mocno niekomfortowe. I nie oburza mnie gdy gość zdecyduje się na chodzenie w skarpetkach (to tyczy się raczej spontanicznych wizyt o swobodnym charakterze) czy zmieni buty na lżejsze. To ostatnie wydaje mi się najsensowniejszym rozwiązaniem zimą w naszym klimacie (podczas długich wizyt oczywiście, bo jak się wchodzi na 10 min to istnieje coś takiego jak wycieraczka), mówię to z perspektywy i gościa i gospodarza.
      • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 30.12.11, 00:08
        - masz dużo racji.
        Dyskutujemy, za założycielką wątku, o nie przebywanie u bliźnich jako takiego,
        ale właśnie z zaznaczeniem, że chodzi o wizyty (tytuł "Wizyta i kapcie").
        Wizyta ma określony czas, formy i strój, zarówno gościa, jak i gospodarza.

        Nie można mieszać pojęć.
        Podczas wizyt nieoficjalnych zdejmujemy zarówno buty, jak i wraz rozwojem, powiedzmy - spontaniczności... bieliznę.

        Czy to nie dwa, ale jakże różne aspekty, zdawałoby się tego samego tematu?
        Tu autorka wyraźnie pyta o________________________wizyty__________.

        Na wizyty nie chodzi się boso, a do łóżka w... butach, na tym polega wyczucie i subtelność zjawiska zwanego sovoir-vivre'm. Okazuje się to nie tak... oczywiste.
        • falka_85 Re: Wizyta i kapcie 30.12.11, 09:07
          Obawiam się, że słowo wizyta oznacza odwiedziny, przybycie gdzieś zarówno w celach towarzyskich jak i oficjalnych i nie niesie ze sobą informacji o charakterze spotkania. Zresztą autorka pisze "bywamy u znajomych", co sugeruje nieoficjalny ton wizyty. Subtelność i wyczucie polega raczej na tym by odróżnić wizytę w Teatrze Wielkim czy eleganckie spotkanie (typu 50 rocznica ślubu gospodarzy itp.) od "wpadnijcie do nas w sobotę koło 8, napijemy się winka i obejrzymy jakieś DVD". Wtedy i ubiór jest inny i nie siedzi się przy elegancko zastawionym stole tylko np. trzymając nogi na kanapie.
          Serio jako gospodarz zapraszający znajomych na wieczorne wino czy popołudniową kawę oczekujesz, że założą garnitur / suknię + buty na cienkiej podeszwie / szpilki, a i oczywiście podjadą pod same drzwi wejściowe taksówką (np. mimo że mieszkają 500m dalej, pomijam już że nie zawsze się da)? Albo gdy jesteś gościem i znajomy mówi "buba wpadnij jutro na piwko o 9, będą jeszcze Józek i Kazik" to zakładasz garnitur, krawat, eleganckie buty na cienkiej podeszwie itd?
          Przypomniał mi się taki serial, brytyjski bodajże, pt. "Co ludzie powiedzą?". Główna bohaterka np. kazała swojemu mężowi zakładać krawat gdy wychodził do ogrodu obcinać róże. Idea serialu polegała właśnie na ukazaniu śmieszności sztywnego, bezmyślnego trzymania się zasad savoir-vivre.
          Jeżeli zaś chodzi o pytanie autorki to z mężem porozmawiałabym wprost, przede wszystkim czemu noszenie "przechodnich" kapci jest niehigieniczne, że można złapać wspomnianą grzybicę, nie wiadomo jakie podejście do mycia się miała osoba poprzednio nosząca dane bamboszki itd. Jeżeli zaś chodzi o znajomych to jeżeli chcecie utrzymywać dalej znajomość, a oni w temacie bamboszków nie mają zamiaru zmienić zdania to może właśnie przynoście swoje buty na zmianę a im powiedzcie, że tak po prostu wolicie, bez wdawania się w szczegóły.
          • baba67 Re: Wizyta i kapcie 30.12.11, 09:31
            Nawet do Teatru Wielkiego nikt o zdrowych zmyslach a posiadajacy samochod nie bedzie bral taksowki.A samochod jak wiadomo nalezy zaparkowac i w wypadku tego teatru spory kawalek to moze byc,nawet na sasiedniej ulicy,przyjazd znacznie wczesniej wiele tu nie zmieni.No i pozostaje przejsc w zime po sniegu w szpileczkach i eleganckich polbutach.Ale to nie jest oczywiscie zaden rozsadny argument.Taksowke sie bierze i koniec, bo zmiana obuwia w szatni to skandal.A jesli kogos nie stac to do teatru chadza tylko we ladna pogode.
            Tako rzecze Nieomylny a kazda proba krytyki to swietokradztwo.
            -
            Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

            Henryk Sienkiewicz
            • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 30.12.11, 10:46
              baba67 napisała:

              > Nawet do Teatru Wielkiego nikt o zdrowych zmyslach a posiadajacy samochod nie b
              > edzie bral taksowki.A samochod jak wiadomo nalezy zaparkowac i w wypadku tego t
              > eatru spory kawalek to moze byc,nawet na sasiedniej ulicy,przyjazd znacznie wcz
              > esniej wiele tu nie zmieni.No i pozostaje przejsc w zime po sniegu w szpileczka
              > ch i eleganckich polbutach.Ale to nie jest oczywiscie zaden rozsadny argument.
              > Taksowke sie bierze i koniec, bo zmiana obuwia w szatni to skandal.A jesli kogo
              > s nie stac to do teatru chadza tylko we ladna pogode.

              - Twoje przekonanie nie jest jedynie słuszne. Pewne wyobrażenia są poza Twoją percepcja.
              Taksówki nie są przeznaczone do odległości transatlantyckich. Ośmieszasz się w swojej zajadłości.

              > Tako rzecze Nieomylny

              - Twoje słowa i poczucie niższości.

              > a kazda proba krytyki to swietokradztwo.

              - nie. Twoje zdanie, którego nie podzielam i to mnie cieszy.
          • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 30.12.11, 10:35
            falka_85 napisała:

            > Obawiam się, że słowo wizyta oznacza odwiedziny, przybycie gdzieś zarówno w cel
            > ach towarzyskich jak i oficjalnych i nie niesie ze sobą informacji o charakterz
            > e spotkania. Zresztą autorka pisze "bywamy u znajomych", co sugeruje nieoficjal
            > ny ton wizyty.

            - obuwie bywa... wizytowe, a bywanie nie oznacza to samo co przebywanie czy pomieszkiwanie. Jest jeszcze kontekst, z którego wynika, że autorka wątku poczuła się mało komfortowo.
            Napisałem także o przebywaniu, pomieszkiwaniu u znajomych.

            > Subtelność i wyczucie polega raczej na tym by odróżnić wizytę w
            > Teatrze Wielkim czy eleganckie spotkanie (typu 50 rocznica ślubu gospodarzy itp
            > .) od "wpadnijcie do nas w sobotę koło 8, napijemy się winka i obejrzymy jakieś
            > DVD". Wtedy i ubiór jest inny i nie siedzi się przy elegancko zastawionym stol
            > e tylko np.

            - jesteśmy zgodni, nigdy tego nie kwestionowałem.

            > trzymając nogi na kanapie.

            - to bardzo duża zażyłość, takie gesty terytorialne oznaczają poczucie posiadania lub graniczą z brakiem wychowania. Mogą być także wynikiem zbyt niskiej temperatury.

            > Serio jako gospodarz zapraszający znajomych na wieczorne wino czy popołudniową
            > kawę oczekujesz, że założą garnitur / suknię + buty na cienkiej podeszwie / szp
            > ilki, a i oczywiście podjadą pod same drzwi wejściowe taksówką (np. mimo że mie
            > szkają 500m dalej, pomijam już że nie zawsze się da)? Albo gdy jesteś gościem i
            > znajomy mówi "buba wpadnij jutro na piwko o 9, będą jeszcze Józek i Kazik" to
            > zakładasz garnitur, krawat, eleganckie buty na cienkiej podeszwie itd?

            - Ja oczekuję jedynie, że przyjdą. Będąc gościem korzystam z wycieraczki.
            Ubrania wizytowego nie dekompletuje się, przez zdjęcie obuwia, marynarki czy krawata.
            Taksówka służy wygodzie, a sytuacji krótkiego kursu sprawę rozwiązuje tzw. "trzaśnięcie drzwi" i... napiwek.
            Butów nie ściąga się także gdy nie jesteśmy w garniturze czy w kreacji.

            > Przypomniał mi się taki serial, brytyjski bodajże, pt. "Co ludzie powiedzą?". G
            > łówna bohaterka np. kazała swojemu mężowi zakładać krawat gdy wychodził do ogro
            > du obcinać róże. Idea serialu polegała właśnie na ukazaniu śmieszności sztywneg
            > o, bezmyślnego trzymania się zasad savoir-vivre.

            - to nie ma się nijak do omawianej sytuacji.

            > Jeżeli zaś chodzi o pytanie autorki to z mężem porozmawiałabym wprost, przede w
            > szystkim czemu noszenie "przechodnich" kapci jest niehigieniczne, że można zła
            > pać wspomnianą grzybicę, nie wiadomo jakie podejście do mycia się miała osoba p
            > oprzednio nosząca dane bamboszki itd. Jeżeli zaś chodzi o znajomych to jeżeli c
            > hcecie utrzymywać dalej znajomość, a oni w temacie bamboszków nie mają zamiaru
            > zmienić zdania to może właśnie przynoście swoje buty na zmianę a im powiedzcie,
            > że tak po prostu wolicie, bez wdawania się w szczegóły.

            - tak też można, ale ja wypowiedziałem się o zgodności z s-v.

            W dniu dzisiejszym, mimo pełni zimy w Polsce centralnej nie ma żadnego dodatkowego uzasadnienia zmiany obuwia. Zachodziłaby kwestia zmiany butów wizytowych na inne buty wyjęte z torby. Nonsens.
            W tym wypadku, podobnie jak w całości problemu chodzi o symboliczne urażenie źle pojmowanej dumy, a mianowicie wejścia do czyjegoś domu w obuwiu.
            Ważniejsza symboliczna, wyimaginowana duma niż przyjemność przyjęcia gościa.
    • nabakier Re: Wizyta i kapcie 06.01.12, 12:15
      Pasjonująca dyskusja na stary ale jary temat smile Dołączę się zatem i ja.

      Generalnie wyznaję zasadę, że butów podczas wizyty nie zdejmujemy. Argumenty są powszechnie znane i już tu podnoszone, więc nie będę ich powtarzała.
      Praktykuję jednak wyjątki, oto one:
      a) Gdy w pomieszczeniu, w którym odbywa się wizyta rezyduje podłogowe dziecię do lat circa dwu- wtedy zmieniam obuwie na własne, przyniesione ze sobą, u przyjaciółki z takim dziecięciem mam jedną parę na stałe (balerinki).
      b) Gdy zamierzamy odbyć posiedzenie kanapowe, czyli ze stopami umieszczonymi na kanapie lub wprost: leżąc czy półleżąc (wprawdzie nie wiem, czy to jest tzw. wizyta, ale chyba jednak tak)- wtedy po prostu zostaję w skarpetach, świeżo założonych ma się rozumieć.
      c) Gdy szłam pieszo w wielkim błocie lub śniegu (buty bardzo ubłocone lub przemoczone)- wtedy również jestem przygotowana do zmiany obuwia na własne czyste/suche/ew. lżejsze (w przypadku kozaków na mróz typu -15 st. C).
      d) Gdy mi się zdarza wizyta u ludzi naprawdę, ale to NAPRAWDĘ odpornych na wiedzę w zakresie nie zdejmowania obuwia, a z określonych racji nie mogę (wiek tych osób, ranga) lub zwyczajnie nie chcę (bo ich lubię i traktuję ten akurat aspekt buciany jako ich dziwactwo) tej wizyty uniknąć.
      Mam taką starą już ciotkę, której się nie przemówi, w dodatku ma amnezję i co chwilę będzie pytała, czemu nie zdjęłam butów. Dla niej robię wyjątek i wchodzę w skarpetach czy pończochach, nie zakładam swoich, bo to wszak BUTY!. Podobnie u mojego kolegi z pracy- fajny jest, lubię go, starszy już wiekiem, dziwak w tym względzie, i już -tyle wywalczyłam, że zmieniam u niego obuwie na swoje, zawsze zmieniam ma się rozumieć, bo "nabrudzę" wink
      Ale to są wyjątki wyjątki, że tak rzeknę.

      Od moich gości nie oczekuję zmiany obuwia rzecz jasna, a tym, którzy się bardzo do tego palą ("nabrudzimy wam") podaję wygodny argument: że mamy psa, a pies jak to pies, wiadomo- za czysty nie jest, a rezyduje na podłodze, więc lepiej żeby w butach zostali wink Dowcipni rozumieją. Niemniej, jak już bardzo chcą zdjąć buty (vide sytuacje wyjątków wyżej), to oczywiście zgadzam się, robią ukłon w ich stronę- że skoro im tak wygodniej, to nie ma sprawy, z reguły zmieniają na lżejsze półbuty/czułenka itd.
      Oczywiście, żadnych papci nie podaję, to jest poza wszelkimi kryteriami (fuuj).

      Generalnie jednak-nie zmienia się (tego obuwia) podczas wizyty.

      • nabakier Re: Wizyta i kapcie 06.01.12, 12:21
        oczywiście- czÓłenka, przepraszam
    • nm.buba011 Re: Wizyta i kapcie 21.01.12, 10:55
      odradzamsie.blog.onet.pl/Gosc-w-dom-kapcie-z-nog,2,ID448385826,n

      - warto zerknąć.
      • milamala Re: Wizyta i kapcie 25.02.12, 11:09
        Mieszkam w Holandii, gdzie goscie zwyczajowo wchodzac do salonu butow nie sciagaja. A j tesknie za zwyczajami w Polsce, w ktorych wchodzacy do domu sciaga buty. Ja po 2 latach musialam wymienic dywan, bo byl tak brudny, ze nie dalo sie go doprac od tych butow. Na dodatek kupujac nowy kierowalam sie zamiast tym co mi sie podoba to tym aby brudu nie bylo znac.
        No ale ja nie organizuje jakich strasznie eleganckich przyjec w domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka