Dodaj do ulubionych

Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów?

28.01.13, 17:20
Witam, dziś rano byliśmy z mężem na rozmowie u prokuratora (taka rodzinna sprawa), i niestety wróciliśmy z niej wkurzeni i zniesmaczeni. Po pierwsze, szanowny pan prokurator był wyraźnie "wczorajszy", tłumacząc się jakimś całonocnym dyżurem (pierwszy raz słyszę o jakichś dyżurach prokuratorów...!), co prawda nie było czuć alkoholu ale wymiętolony garnitur sprawiał fatalne wrażenie. Po drugie, widząc że czekamy i się spieszymy, poprosił żebyśmy mu dali chwilę bo musi wypić kawę - no ok, gdzieś wyszedł, i wrócił... za pół godziny! I jeszcze rozbrajająco przyznał, że jadł śniadanie... akurat wtedy, gdy wiedział, że na niego czekamy... razem z rozmową i czekaniem straciliśmy prawie dwie godziny, mąż się spóźnił do pracy. Nie wiem, czy mam rację, ale odebrałam to całe spotkanie jako brak szacunku do "petenta". Oj przydałyby się jakieś szkolenia SV dla urzędników...
Obserwuj wątek
    • elisanet Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 28.01.13, 18:20
      Chamstwo, i tyle...
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 29.01.13, 01:13
        Inaczej nie da sie tego powiedziec.

        Minnie
    • nchyb Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 29.01.13, 09:21
      sprawdź dokładnie, dyżury prokuratorskie istnieją.
      Jeżeli spędził noc np. przy wypadkach w odległej gminie, a potem trafił prosto do pracy - miał prawo nie być prosto spod żelazka.

      Wracając do reszty zachowania.
      Dla mnie zasadnicze pytanie - czy byliście umówieni na spotkanie z tym konkretnym prokuratorem na ten konkretny dzień i godzinę?

      Prokurator nie pracuje w biurze obsługi klienta cały czas przyjmując petentów, tylko ma inne obowiązki, zajmuje się różnymi zadaniami, nadzoruje śledztwo, biega na rozprawy, spotkania, przesłuchania itp.
      Stąd najczęściej - gdy w sprawie chcemy się spotkać z prokuratorem prowadzącym naszą, czy tez interesującą nas sprawę - należy wcześniej sie umówić. Byliście umówieni, czy wpadliście znienacka?

      Jeżeli nie byliście umówieni - to zrobił wam grzeczność, usiłując między zajęciami znaleźć czas dla was.
      Jeżeli byliście umówieni - no to powinien być. Ale bywają nieprzewidziane zdarzenia. Może musiał kogoś tym dyżurem nagle zastąpić, w międzyczasie zdarzyło się jakieś zajście wymagające jego obecności w innym miejscu i wiedział, ze za chwilę wyjdzie i do wieczora go nie będzie, stąd szybko chwycił kęs bułki, a w tym czasie ktoś mu tam coś referował.

      Moim zdaniem - niekoniecznie to musiało być chamstwo i brak szacunku. Jak piszę, jeżeli nie byliście umówieni, to była to wręcz grzeczność, ze was przyjął. To naprawdę nie poczta, gdzie pani cały czas w okienku obsługuje nadchodzących klientów.
      Więc jak - byliście umówieni?

      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 30.01.13, 00:43
        nchyb napisała:
        Moim zdaniem - niekoniecznie to musiało być chamstwo i brak szacunku. Jak piszę, jeżeli nie byliście umówieni, to była to wręcz grzeczność, ze was przyjął

        No, nie tak do konca..

        Co innego zrobic grzecznosc i przyjac mimo calonocengo dyzuru i prawa do wypoczynku
        co innego przyjac byle jak.

        Jak juz przyjac, to przynajmniej przeprosic, wytlumaczyc ze niestety bedzie sie jeszcze zajetym ok pol godziny - przy tym nie tlumaczyc sie dlaczego,
        umowic sie na te i na te godzine, wrocic i zalawic sprawe.

        Zauwaz ze petenci byli wkurzeni nabjardziej tym ze w trakcie ich przyjmowania prokurator
        wyskoczyl "napic sie kawki" i - najgorsze przestepstwo -"i jeszcze rozbrajająco przyznał,
        że jadł śniadanie" (akurat wtedy, gdy wiedział, że na niego czekamy) - wtedy to juz
        i ubranie wymietolone, i prokurator jakis "wczorajszy" i w ogole wszystko be.

        Trzeba umiec sie zachowac profesjonalnie. Gdyby petenci mieli poczuce ze prokurator jeszcze zalatwia cos niezwykle waznego a nie po prostu spozywa sniadanko,
        a prokurator zadbal aby petenci mieli poczucie ze sa dla niego bardzo wazni i robi wszystko aby jak nakrocej czekali - nie byloby problemu.
        A tak....

        Minnie
        • andels Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 30.01.13, 00:54
          > Co innego zrobic grzecznosc i przyjac mimo calonocengo dyzuru i prawa do wypoc
          > zynku
          > co innego przyjac byle jak.

          Zgadzam się, jedyne co usprawiedliwia pana prokuratora to fakt, że był niewyspany po (być może ciężkim) dyżurze, a jak jest się niewyspanym to się różne błędy popełnia, niestety.
    • kora3 Dyżury prokuratorskie jak najbardziej istnieją 29.01.13, 12:27
      Zastanawiałaś się kiedyś jak się magicznie pojawia prokurator przy nocnym wypadku drogowym, znalezieniu zwłok, czy podejrzanym zgonie? No własniesmile

      Oczywiscie taki dyżurujący prokurator nie siedzi nocą w prokuraturze. Ma być pod telefonem. Oczywiscie nie zawsze dzieje się coś takiego, że się tego proka smile wyciąga z łozka, ale czasem sie dzieje, to i nic dziwnego, ze taki prokuraor zmordowany po nocy.

      Nie zwalnia go to jednak z zasad dobrego wychowania, czy obowiązków zawodowych.
      Co do stroju - powinien zadbać, żeby był w porzadku, aler jesli faktycznie tyle co przyjechał z jakiejś pipidówy, to trudno, żeby wyglądał jak model. W takiej sytuacji powinien przeprosić i wyjaśnic powody (co też uczynił - powiedział o dyżurze).

      Jeśli byliście umówieni/wezwani na konkretną godzinę sytuacja, w której pan prokurator idzie sobie na sniadanie a wy czekacie jest niedopuszczalna. Natomiast co do kawy - mógłby się napić przy Was, grzecznie uprzednio zapytawszy, czy mozna smile

      Ale jesli umówieni nie byliście na jakąś konkretną godzinę to nie miał obowiązku dostosować się do Was, tylko wy do niego - proste.

      Ogólnie - zachowanie wielu urzedników wobec interesantów pozostawia wiele do życzenia. Po prostu "firmy", w których pracują są monopolistamisad i nie ma ryzyka, że jeslio "klientowi" przyjdzie długo czekać, bedzie się nieuprzejmym itd. to pójdzie do konkurencji, bno jej zwyczajnie nie ma sad
      • nigella123 Re: Dyżury prokuratorskie jak najbardziej istniej 29.01.13, 19:03
        > Natomiast co do kawy - mógłby się napić przy Was, grzecznie uprzednio zapytawszy, czy mozna

        A potem roszczeniowa pańcia założyłaby wątek w stylu: prokurator pił kawkę zamiast zajmować się petentem...
        • kora3 niewykluczne :) nt 29.01.13, 19:14

    • kora3 a co powiecie na to?:) 29.01.13, 12:48
      Blisko 10 lat temu miałam przyjemnośc rozwodzić się w sądzie okręgowym w dużym wojewódzkim mieście (podkreślam celowo, że rzecz nie działa się na jakiejś wichurze).
      Mój rozwod był z gatunku tych kulturalnych: zero orzekania o winie, świadków, jakichś pyskówek.
      Na drugiej i ostatniej rozprawie (wówczas obligatoryjna była pierwsza rozprawa ugodowa) pani sędzia pojawiła się 45 minut spóźniona, w pośpiechu narzuciłą togę spod której wyglądały jej kozaczki w panterkę ze złotymi łąńcuszkami i rozbrajająco wyjaśniłą nam, że ma w domu remont smile
      No ok smile. Podczas chy "spowiadałam się" dlaczego chcę rozwodu pani sędzi zadzwonił telefon, który ODEBRAŁA i chwilę rozmawiała, całkiem głośno o kafelkach smile Skończywszy, przeprosiła i wyjaśniła, ze dzwonił mąż, bo brakło jakichś kafelków, chyba do łazienkismile Przeprosiłą jeszcze raz i zarządziła 10 minut przerwy, bo musi dogadać sprawę z kafelkamismile

      Normalnie kabaret smile Przyznam się, że mnie rozwod szczegolnie nie stresował, wiec tylko śmieszyłą mnie ta sytuacja z panią sedzią, ale tak na serio, to szok po prostu takie zachowanie sędziego.
      • nchyb Re: a co powiecie na to?:) 29.01.13, 13:10
        przypadek pani sędzi - toż to do kabaretu się nadaje, aż nieprawdopodobne smile

        ale u autorki watku chyba jednak inna sytuacja, przyszła prawdopodobnie z ulicy (nie wspominała o wcześniejszym umówieniu się) i jest zdziwiona, że prokurator nie rzuca wszystkiego, by jej mąż nie spóźnił się do pracy.

        Fakt, ze wielu urzędników zapomina, że my nie przychodzimy do nich po to, by zapewnić im pracę, a oni pracują po to, byśmy załatwili swoje sprawy. Ale uczciwie muszę przyznać, ze coraz częściej spotykam grzecznych, uprzejmych pracowników, którzy naprawdę starają się być pomocni.
        A jednak osoby, które nie załatwią swoich spraw - wcale nie z winy urzędników - mają do nich wielkie pretensje.

        Moje zastrzeżenia co do urzędników są inne, ale to nie miejsce w tym wątku, bo nie dotyczy to SV smile
        Wracając do rzeczy, myślę jednak, że autorka wątku może mieć niesłuszne pretensje do prokuratora. Oczywiście mogę się mylić - nie znamy całokształtu smile

        PS
        Ale ta pani sędzia - ja wiem, też jest człowiekiem i miała remont - ale jednak przesadziła smile
        • kora3 tak było - serio :) 29.01.13, 13:55
          Ja się z tego śmieję i śmiałam wówczas, bo jak wspomniałam, nie przeżywałam jakoś rozwodu (znaczy przezywałam - cieszyłam się smile), ale jak sobie tak człowiek uświadomi, że ta pani sedzia sie tak zachowywała przy ludziach, dla których rozwod był traumą, to bierze zgroza.

          Poniekąd tak sobie trochę obok głownego tematu to opisałam, bo sytuacja - jak najbardziej odmienna od ukazanej w poście rozpoczynającym watek.

          Inna sprawa, że niestety zdarza się, iż urzednicy (róznych instytucji) oraz lekarze każą na siebie czekać takze wówczas, gdy było się umowionym z konkretną osobą na konkretną godzinę. I mowa tu nie o "akademickim kwadransie", ale naprawdę dłuższym czekaniu.

          Wiadomo, że każdy jest człowiekiem i rozumie, że urzednik też człowiek (takze pani sedzia z remontemsmile), ale są jakieś granice. Miałam kiedyś okazję zeznawać na policji, jako świadek. Czekalam dośc długo oczywiscie bedąc umówiona na konkretną godzinę. Ale nie dlatego, że pan aspirant się obdzyndalał i załatwiał swoje sprawy, tylko przede mną był ktoś, kto uwazał, że wszystko musi powiedzieć "policjantu"smile
          Pan policjant bardzo był miły natomiast. Przeprosił za długie oczekiwanie oraz od razu poprosił o wyrozumiałość, bo jak wyznał, może być tak podczas naszej rozmowy, że bedzie musiał odebrać prywatny telefon. Ojca miał w szpitalu na poważnej operacji i z niepokojem czekał na jakiś sygnał od obecnej w szpitalu rodziny.
          Tylko kompletny idiota, albo skrajny egoista miałby o coś takiego pretensje. Telefon zadzwonił podczas naszej rozmowy, pan aspirant się rozpromienił, bo operacja się udała i powrócił do słuchania moich zeznańsmile

          Co do tego, że ludzie czesto mają niesłuszne pretensje do urzedników - w pełni sie zgadzam. Nierzadko zdarza mi się spotykać się z takimi sytuacjami z racji pracy. Najczesciej wynika to z braku wiedzy na jakiś temat. Człowiek zwyczajnie nie wie, że jest jakiś przepis uniemozliwiający urzednikowi wykonanie czegoś w jego sprawie i podejrzewa złą wolę urzednika. Zdarzaja się też osoby bardzo roszczeniowe.
    • deszcz.ryb Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 29.01.13, 12:55
      > pan prokurator był wyraźnie "wczorajszy", tłumacząc się jakimś całonocnym dyżu
      > rem (pierwszy raz słyszę o jakichś dyżurach prokuratorów...!)

      To dowiedz się, że takie dyżury istnieją. Prokurator wstaje np. o 3 w nocy i musi jechać na oględziny np. miejsca wypadku. Albo oglądać wisielca. A następnego dnia dyżur ciągnie się dalej. Więc to nic dziwnego, że wyglądał "wczorajszo".

      A byłaś umówiona na konkretną godzinę?
      • tregina Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 29.01.13, 15:26
        Ok. Dzięki za wyjaśnienie. No może te dyżury istnieją... nie wiedziałam. Jeśli chodzi o to, czy byliśmy umówieni - nie, nie byliśmy, ale przecież jak idę coś załatwić do urzędu, to też się, na litość boską, nie umawiam...! A urzędnik ma wyznaczone przerwy na posiłki. Nie wyobrażam sobie, żeby pani w urzędzie, wychodziła sobie w dowolnym momencie na śniadanie / obiad. Petent chce wejść, a pani - o przepraszam właśnie chce mi się kawki...
        • kora3 Zatem wszystko jasne - nie masz racji 29.01.13, 16:14
          Dyżury nie "może istnieją" jak napisałaś tylko są faktem! Ty natomiast nie wiedzac tego, z góry założyłaś, że prokurator kłamie i jeszcze podejrzewalaś, że jest "wczorajszy", co przyznasz, świadczy o Tobie nienajlepiej.

          Nie byłaś umowiona, więc nie masz o co mieć pretensji, że czekałaś - proste. Powiem Ci wprost - prokurator wykazując wobec Was dobrą wolę wykazał też brak profesjonalizmu, bo szczerośc wobec niektórych, jak widać nie popłaca sad

          Nie musiał się Wam opowiadać, że idzie na kawę, że jadł sniadanie - powinien zwyczajnie powiedzieć "Niestety w tej chwili muszę wyjśc, bardzo proszę, by państwo poczekali" i czesc. I guzik byś wiedziała gdzie i po co wyszedł.

          Dośc czesto mam do czynienia z sedziami i prokuratorami i choć nie jest to moja ulubiona zawodowa "kasta" to powiem Ci, że zupelnie nieslusznie i bez wyobraźni porównujesz icjh pracę do pracy urzednika obsługującego interesantów.

          Tak się bowiem sklada, że prokurator nie ma zajęcia typu "siedzę i zcekam kto przyjdzie z interesem jakimś" tylko wykonuje szereg róznych czynności, z ktorych występowanie w sądzie w charakterze oskarżyciela, co najczesciej widzą ludzie, jest ostatnią, a nie wiem czy nie najłątwiejszą . Prokurator nie ma zwykle stałych godzin "przerwy na posiłek", jak np. pani w okienku na poczcie, co jest całkiem logiczne, bo jakby mu o takiej godzinie przyszło występować w sądzie, albo przedstawić podejrzanemu zarzuty, albo pojechać na wizję lokalną, miejsce zbrodni itd. to "przerwa" hehe by mu przepadła i co? cały dzień by nie jadł?smile
          Przerwę tę wiec robi sobie kiedy chce, byle mu nie kolidowała z tym, co ma robić zawodowo. Gdyby był z wami umowiony, to kolidowałaby, ale że nie był - to nie!

          Widzisz, dla każdego z nas NASZA sprawa jest najważniejsza na świecie- no tak to jest. Ale dla takiego prokuratora ta wasza sprawa jest jedną z bardzo wielu. Mial nocny dyżur, na którym sądząc po opisanej przez Ciebie kondycji pana proka, musiało się coś dziać. Niestety po tym dyżurze nie mógł się walnąć do łozka, tylko śmigać do roboty, wiec normalne, że leciał z nóg i chcial się kawy napić i coś zjeśc. Tym bardziej, że w tym dniu mógł mieć jeszcze inne sprawy, np. rozprawę sądową , albo choćby wniosek o areszt tymczasowy, przedstawienie zarzutó, zlecenie czegoś policji, wizję lokalną itd.

          Mnie też się zdarza czasem pracowac w nocy, rzadko, ale za to czesciej pracować do późnych godzin wieczornych. Następnego dnia ide do pracy i też jestem zmeczona. I powiem Ci zupełnie szczerze, że jesli w takim dniu odwiedzi mnie nieumówiona osoba (slużbowo oczywiscie) to TEŻ musi zaczekać, jesli akurat lece z nóg bez kawy, albo konam z głodu. Tylko ja sie takiej osobie nie opowiadam, jedynie grzecznie proszę by zaczekała, podając czas oczekiwania, którego się trzymam.
          • tregina Re: Zatem wszystko jasne - nie masz racji 29.01.13, 17:42
            Dzięki za pouczenie. Nie do końca się zgadzam, że prokurator to nie urzędnik, ale ok.
            Piszesz:

            > Mnie też się zdarza czasem pracowac w nocy, rzadko, ale za to czesciej pracować
            > do późnych godzin wieczornych. Następnego dnia ide do pracy i też jestem zmec
            > zona. I powiem Ci zupełnie szczerze, że jesli w takim dniu odwiedzi mnie nieumó
            > wiona osoba (slużbowo oczywiscie) to TEŻ musi zaczekać, jesli akurat lece z nóg
            > bez kawy, albo konam z głodu. Tylko ja sie takiej osobie nie opowiadam, jedyni
            > e grzecznie proszę by zaczekała, podając czas oczekiwania, którego się trzymam.

            Prokurator u którego byliśmy, powiedział że będzie za chwilę (przez którą ja rozumiem góra 5 minut), a przyszedł za pół godziny! Czekaliśmy jak na szpilach, nie wiedzieliśmy czy w ogóle przyjdzie, a on jeszcze rozbrajająco i beztrosko przyznał, że jadł śniadanie (!). Nie, że miał ważne spotkanie, czy coś takiego. Ja to widzę tak. Poszedł do baru po kawę, zapachniała mu kiełbaska, to stwierdził, że jak petent poczeka, to skruszeje. A przecież mógł wrócić do nas, przeprosić, że jak nie zje natychmiast śniadania to padnie, i byłoby już lepiej, no nie? Przynajmniej wiedzielibyśmy na czym stoimy.
            • nchyb Re: Zatem wszystko jasne - nie masz racji 29.01.13, 18:22
              nikt nie twierdzi, ze prokurator to nie urzędnik. Jak najbardziej jest to urzędnik państwowy. ALe nie oznacza to, ze jest pracownikiem biura obsługi klientów, czy urzędnikiem z okienka do przyjmowania petentów.

              to jak ty rozumiesz chwilę, nie ma znaczenia, przyszłaś bez umówienia, bez uprzedzenia. Prokurator chciał być człowiekiem, pomóc ci, zgodził się przyjać was bez kolejki (umawia się na określony termin, najczęściej w jakiejś kolejnosci), w dniu w którym mógł mieć inne zajęcia. Popełnił błąd - traktując was jak myślących, rozumiejących ludzi i tłumaczać się. Powinien zwyczajnie powiedzieć - proszę czekać, będe mieć czas, to przyjmę.

              Niestety, do niektórych naprawdę trzeba po urzędniczemu, bo po ludzku - to nie zrozumieją i będą mieć pretensje...
              • nchyb Re: Zatem wszystko jasne - nie masz racji 29.01.13, 18:30
                sorry, źle napisałam, nie urzędnik państwowy, a funkcjonariusz publiczny...
                to nie to samo ... smile
            • kora3 Re: Zatem wszystko jasne - nie masz racji 29.01.13, 19:11
              A ja nie napisałam, że prokurator to nie urzednik, tylko, że trudno porównać jego pracę do urzednika obsługującego interesantów.

              Zgadzam się z Tobą w tym względzie, że skoro już zgodził się Was przyjąć bez wczesniejszego umówienia i poprosił o zaczekanie powinien specyzować czas tego oczekiwania i trzymać sie go.

              Ale tak w ogóle to jak już pisałam - nie powinien wcale Was informować gdzie i po co idzie, a jedynie, skoro zgodził się Was przyjąć i poprosił o zaczekanie, sprecyzować w miarę mozliwości kiedy wróci.

              Jak też pisałam już - zbytnia szczerość i wylewnosć w stosunku do interesantów niekiedy nie poplaca, a bywa i powodem irytacji, jak u Was, albo wręcz zdumienia, jak u mnie kiedyśsmile

              Zadzwoniłam sobie do pewnego pana wójta, którego notabene znałąm dośc dobrze, ale nie mam zwyczaju telefonować służbowo na komórki do ludzi, których mam szansę spotkać pod nr stacjonarnym, w każdym razie nie dzwonię na nie nim nie spróbuję na stacjonarce łąpać.
              No i odbiera telefon nowa sekretarka pana wójta. Pzredstawiam się, pytam o niego a pani mi mówi: "Oj nie ma teraz w pokoju" no to ja, że ok zadzwonię później, kiedy można spodziewac się zastać (sprawa nie byłą jakaś nagląca), a pani mi odpowiada: "A zaraz bedzie, zaraz bo poszedł tylko do WC" - no normalnie mnie zatkało od tłumionego śmiechu na taką szczerośc pani sekretarki, która okazała się być stażystką z PUP poniekąd.

              Chciała dziewczyna dobrze - żebym wiedziała, że zaraz wróci ten wójt. Ale szczegóły, że poszedł z pzreproszeniem do ubikacji nie były potrzebne smile Wystarczyło, żeby powiedziała "PAn wójt jest na terenie urzędu, z tego co wiem powinien wrócić do siebie do 10 minut" np. i cześc. Szkoda, ze mi jeszcze nie powiedziala, czy poszedł oddać mocz, czy może kał - inna sprawa, ze gdyby wiedziala konkretnie, to kto wie, czy nie poznałabym szczegółówsmile

              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
          • madry11 Re: Zatem wszystko jasne - nie masz racji 29.01.13, 19:06
            >Mial nocny dyżur, na którym sądząc po opisanej przez Ciebie kondycji pana proka, musiało się coś dziać. Niestety po tym dyżurze nie mógł się walnąć do łozka, tylko śmigać do roboty, wiec normalne, że leciał z nóg i chcial się kawy napić i coś zjeśc.

            Nie do końca chce mi się wierzyć, że po całonocnym dyżurze prokurator ma obowiązek stawić się w pracy. Chyba że był to tzw. "dyżur imprezowy" smile
            • kora3 A to nie wierz :) 29.01.13, 19:25
              co do dla faktów za róznica? Gdyby po każdym calonocnym dyżurze prokuratorzy nie stawiali się w pracy, to pewnie by prokuratury nie funkcjonowały wcale, bo te dyżury są KAZDEJ nocy i w KAZDE święto oraz dzień wolny od pracy ustawowo, tak się bowiem złośliwie sklada, ze trudno się umówić na konkretny dzień i godzinę ze sprawcą wypadku, albo z denatem jakimś, ale pewnie w to takze nie wierzysz smile

              Prokurator nie jest w stanie przewidzieć, że podczas jego nocnego dyżuru akurat coś sie zdarzy i będzie potrzebny na miejscu. Zdarzają się nocne i swąteczne dyżury proków, kiedy zdrowo śpią oni cała noc i odpoczywają w dzień tylko mają być pod telefonem. I są, ale nic sie akurat nie dzieje.
              Zwykle jednak, mimo Twej niewiary, jesli coś sie działo w nocy, to kontynuuje się temat rano i nie ma mozliwosci, żeby taki prokurator poszedł sobie odpoczać. Jesli ma następnego dnia rozprawę to też jej mu nie przesuną - proste
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Zatem wszystko jasne - nie masz racji 30.01.13, 00:59
            kora3 napisała:
            Mial nocny dyżur, na którym sądząc po opisanej przez Ciebie kondycji pana proka, musiało się coś dziać. Niestety po tym dyżurze nie mógł się walnąć do łozka, tylko śmigać do roboty, wiec normalne, że leciał z nóg i chcial się kawy napić i coś zjeśc. Tym bardziej, że w tym dniu mógł mieć jeszcze inne sprawy, np. rozprawę sądową , albo choćby wniosek o areszt tymczasowy, przedstawienie zarzutó, zlecenie czegoś policji, wizję lokalną itd.

            Alez oczywscie, prokurator tez czlowiek itd
            jakas kulture w pracy wobec klienta trzeba wszakze miec.
            I padajacego z nog prokuratora obowiazuje bizensowy s-v.

            Co autorke to wszystko w gruncie rzeczy obchodzi??

            Klienta nie zostawia sie ni z gruchy ni z pietruchy samego w gabinecie po to, zeby potem
            mu rozkosznie oswiadczyc " a, jadlem sniadanko.."
            No dajze spokoj.

            Dlatego jest bariera pomiedzy urzednikiem a petentem ktorej nie powinno sie przekraczac.

            Jedyna nierealna rzecz ktorej wymaga petentka w tym wypadku to zeby "maz do pracy sie nie spoznil".
            To niestety, zalezy jak dlugo zalatwianie sprawy moze potrwac, a moze roznie,
            i to juz niestety musza sami klienci wziac pod uwage ZANIM zabiora sie za zalatwianie spraw.
            Na drugi raz moze niech wybiora na to dzien wolny od pracy -meza.

            Minnie
            • tregina Re: Zatem wszystko jasne - nie masz racji 30.01.13, 07:38
              > Alez oczywscie, prokurator tez czlowiek itd
              > jakas kulture w pracy wobec klienta trzeba wszakze miec.
              > I padajacego z nog prokuratora obowiazuje bizensowy s-v.
              >
              > Co autorke to wszystko w gruncie rzeczy obchodzi??

              Jak ktoś tu wcześniej napisał, urzędnik w urzędzie to nie "człowiek", lecz URZĘDNIK. Rzeczywiście mam gdzieś, czy urzędnik "pada z nóg", chce mu się akurat kawki, itp. Jeśli nie jest w stanie wypełniać swoich obowiązków to powinien wziąć sobie wolne na ten dzień...

              > Klienta nie zostawia sie ni z gruchy ni z pietruchy samego w gabinecie po to, z
              > eby potem
              > mu rozkosznie oswiadczyc " a, jadlem sniadanko.."
              > No dajze spokoj.

              Zostawił nas na korytarzu, nie w swoim gabinecie akurat, ale to szczegół. Miało nie być go "chwilę", nie było - pół godziny.
              • apodemus Re: Zatem wszystko jasne - nie masz racji 30.01.13, 09:26
                tregina napisał(a):

                > Jak ktoś tu wcześniej napisał, urzędnik w urzędzie to nie "człowiek", lecz URZĘ
                > DNIK. Rzeczywiście mam gdzieś, czy urzędnik "pada z nóg", chce mu się akurat ka
                > wki, itp. Jeśli nie jest w stanie wypełniać swoich obowiązków to powinien wziąć
                > sobie wolne na ten dzień...

                Wobec tego, interesant w urzędzie to nie człowiek, a petent, tak?
                Prokurator potraktował Was właśnie jak ludzi, za co został obsmarowany na Forum, włącznie z dość niewybrednymi sugestiami o "wczorajszości".

                Nie tak dawno był wątek o "niekulturalnym" profesorze, który na swoją zgubę potraktował studenta jak człowieka. Tak mi się skojarzyło, kiedy czytałem ten watek.
                • kora3 Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 30.01.13, 10:25
                  zgadzając się przyjąć bez zapowiedzi po cięzkiej nocy i prawdopodobnie niełatwym kolejnym dniu (zapewne świadkowie czy zatrzymani z nocnej sprawy mieli być słuchani tego samego dnia).

                  Bezmyślnie wszelako liczył na wzajemnośc, czyt. zrozumienie, że leci z nóg, jest głodny itd.

                  Jednakże, jak slusznie zauwazyła jedna z moderatorek: nie należy skracać dystansu z interesantem, bo ani to profesjoinalne, ani jak widać nie popłacasad

                  Najbardziej paradoksalne jest, że ludzie zwykle najbardziej szanują takich urzedników, lekarzy itd., którzy są wobec nich najbardziej wyniośli, nie wykazują żadnego zrozumienia, a jeśli to z ogromną 'łaską", żadnych emocji i sa zwyczajnie lodowato uprzejmi oraz nie odstąpią na krok od regulaminu, by takiemu interesantowi pomóc.

                  Osobiście znam bardzo sympatycznego samorządowca, ktory jest właśnie takim służbistąsmile Przyjdzie ktoś minute po czasie "Nie, niestety, mam godziny przyjęć", przyjdzie ktoś niezapowiedziany "Przykro mi, proszę się zapisać na termin u sekretarki" itd. Skądinąd to bardzo sympatyczna osoba smile i kiedyś pozwoloiłąm sobie zapytać go, dlaczego jest takim sztywniakiem - przecież mógłby w drodze wyjątku przyjąć taką spóźnioną albo nieumowioną osobę. Powiedział mi, że owszem - kiedyś tak właśnie robił i kończyło się to tym, że ludzie walili do niego tabunami godzinę po czasie przyjęć wiedzac, że jest u siebie smile, chodzili po 5 razy w tej samej sprawie, bo niechciało im się skompletować dokumentacji, dzwonili w godzinach wieczornych na komórkę. W końcu powiedział sobie "dośc" i stał się fanem regulamiu - ludzie uczą rozumu sad
                  • falka_85 Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 30.01.13, 13:51
                    kora3 napisała:
                    > Osobiście znam bardzo sympatycznego samorządowca, ktory jest właśnie takim służ
                    > bistąsmile Przyjdzie ktoś minute po czasie "Nie, niestety, mam godziny przyjęć", p
                    > rzyjdzie ktoś niezapowiedziany "Przykro mi, proszę się zapisać na termin u sekr
                    > etarki" itd. Skądinąd to bardzo sympatyczna osoba smile i kiedyś pozwoloiłąm sobie
                    > zapytać go, dlaczego jest takim sztywniakiem - przecież mógłby w drodze wyjątk
                    > u przyjąć taką spóźnioną albo nieumowioną osobę. Powiedział mi, że owszem - kie
                    > dyś tak właśnie robił i kończyło się to tym, że ludzie walili do niego tabunami
                    > godzinę po czasie przyjęć wiedzac, że jest u siebie smile, chodzili po 5 razy w t
                    > ej samej sprawie, bo niechciało im się skompletować dokumentacji, dzwonili w go
                    > dzinach wieczornych na komórkę. W końcu powiedział sobie "dośc" i stał się fane
                    > m regulamiu - ludzie uczą rozumu sad

                    Po lekturze kilku wątków na tym forum taka postawa wydaje mi się słuszna. Przyjął profesor studenta poza godzinami konsultacji i jadł kanapkę: zero wdzięczności, jeszcze fochy bo jak to on mógł tak jeść. A jakby odprawił z kwitkiem i zaprosił w godzinach konsultacji problemu by nie było. Tutaj to samo, powinien facet wyprosić i kazać się umówić z tygodniowym wyprzedzeniem.
                  • tregina Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 30.01.13, 17:48
                    Powiem szczerze, jeszcze bardziej bym się wkurzyła na tego prokuratora gdyby mi nazmyślał, że idzie coś załatwić do szefa, itp. Tak sie złożyło, że mąż na chwilę wyskoczył do bufetu po kawę gdy czekaliśmy zbyt długo, i widział tam tego pana prokuratora...
                    • nchyb Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 30.01.13, 20:16
                      a jak poczulibyście się, gdyby was odprawił z kwitkiem i zgodził się spotkać za tydzień czy dwa, gdy znalazłby wolny termin?
                      • tregina Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 30.01.13, 21:57
                        > a jak poczulibyście się, gdyby was odprawił z kwitkiem i zgodził się spotkać za
                        > tydzień czy dwa, gdy znalazłby wolny termin?

                        Ja bardzo przepraszam, to urząd jest dla mnie, czy na odwrót? PRL się skończył. A tyle się mówi o przyjaznych urzędach...
                        • apodemus Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 30.01.13, 22:05
                          tregina napisał(a):

                          > Ja bardzo przepraszam, to urząd jest dla mnie, czy na odwrót?

                          Urząd jest dla Ciebie, nie jest to jednak zależność typu pan - niewolnik. Chwilami odnoszę wrażenie, że tego właśnie oczekujesz.
                          • tregina Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 30.01.13, 23:49
                            Nigdy od nikogo nie oczekiwałam bycia niewolnikiem...
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 31.01.13, 00:00
                          tregina napisał(a):
                          Ja bardzo przepraszam, to urząd jest dla mnie, czy na odwrót? PRL się skończył. A tyle się mówi o przyjaznych urzędach...

                          Ja tez bardzo przepraszam, a ty co niby jestes, krolowa Polski ze wszyscy maja ci do nog padac?

                          Czlowiek po nocnym dyzurze, nie zapominaj o tym, robi ci przysluge ze cie w ogole przyjmuje.
                          Jego nietakt polegal na tym ze niepotrzebnie wam mowil "a, jadlem sniadanie"
                          co powinien byl przemilczec.

                          Nawiasem mowiac ze maz byl w bufecie to juz wyssalas z palca - do tej pory siedzieliscie
                          na korytarzu.


                          Ale nawet, zalozmy, ze tak by bylo - nie twoja zakichana sprawa co robi w tym czasie urzednik
                          bo wpadliscie bez zapowiedzi.

                          Minnie
                          • tregina Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 31.01.13, 00:08
                            > Nawiasem mowiac ze maz byl w bufecie to juz wyssalas z palca - do tej pory s
                            > iedzieliscie
                            > na korytarzu.


                            Nie, nie wyssałam. Siedzieliśmy na korytarzu. Mąż dosłownie na 5 minut poszedł do bufetu po kawę.

                            Teraz to go bronisz, a na początku dyskusji sama przyklasnęłaś, że zachował się po chamsku.
                            • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 31.01.13, 00:15
                              tregina napisał(a):

                              Teraz to go bronisz, a na początku dyskusji sama przyklasnęłaś, że zachował się po chamsku.


                              I nadal twierdze ze sie zachowal po chamsku, ale ty tez kultura nie grzeszysz.

                              Minnie
                              • nchyb Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 31.01.13, 10:07
                                a ja twierdzę, ze to nie było wcale chamstwo, tylko skrajna naiwność, że potraktowanie kogoś uczciwie, bez urzędniczego nadęcia poskutkuje, a tu się okazało że szczrość wobez pieniaczy nie pomaga smile
                        • nchyb Re: Wiesz, prokurator potraktował ivh jak ludzi 31.01.13, 10:02

                          > Ja bardzo przepraszam, to urząd jest dla mnie, czy na odwrót?

                          nawet zabawna jesteś smile

                          Urząd dla klientów, ale nie natychmiast, tylko w określonej kolejności, przecież w kalendarzu zapisów oprócz JWP treginy setki innych osób czekających na omówienie swojej sprawy. W czym jesteś lepsza od pozostałych, czekających i nie wpadających bez uprzedzenia, bez kolejki?
                    • kora3 Mam pytania Tregino, moge? 30.01.13, 23:34
                      Napisałąś, ze małzonek spóźnił się do pracy. Rozumiem, ze to problem. W związku z tym mam pytania:
                      1. Czy nie byliscie w stanie przewidzieć, ze idąc do proka be umowienia mozecie czekac?
                      2. Czy jesteś prztyspawana do meza, nie umiesz mu powtórzyć co mówił prok itd., że widzac, iż czas do roboty go nagli nie wyszedl?
                      serio pytam
                      • tregina Re: Mam pytania Tregino, moge? 30.01.13, 23:47
                        > 1. Czy nie byliscie w stanie przewidzieć, ze idąc do proka be umowienia mozecie
                        > czekac?

                        Cóż, nie przewidzieliśmy, że będziemy czekać aż tyle. I że aż tyle będzie trwała sama rozmowa z prokuratorem. Po prostu myśleliśmy - jak widać błędnie - że jak w każdym urzędzie załatwimy sprawę w pół godziny i wyjdziemy. No ale, nie każdy urząd jest przyjazny dla człowieka.

                        > 2. Czy jesteś prztyspawana do meza, nie umiesz mu powtórzyć co mówił prok itd.,
                        > że widzac, iż czas do roboty go nagli nie wyszedl?

                        To nie chodzi o to, że jestem "przyspawana". To jest dla nas ważna sprawa, chcieliśmy w tej rozmowie uczestniczyć obydwoje. Z tego też powodu nie wypadało mężowi po prostu wyjść w trakcie rozmowy.
                        • kora3 No chwila, chwila 31.01.13, 08:31
                          Skoro nie mieliście pojęcia czy prokuratora zastaniecie, ani ile przyjdzie wam czekać (bo się nie umówiliście), ani ile potrwa rozmowa, to wybacz, ale głupotą było zakładać, ze na pewno załatwicie coś w godzinę, czy pół. I to nie ma nic wspólnego z "przyjaznością" urzędu. Mogliście sie pojawić i pan prok. byłby i nie po dyżurze, ale mialby jakichś innych interesantów np. i musielibyście czekać.

                          a co do pkt. nr 2 - ok ok - zatem skoro oboje musieliście/chcieliście być obecni to wiedzac, iż idziecie w prywatnej sprawie mąż Twój chyba powinien uprzedzić u siebie w pracy, że moze sie spóźnić, czy też wziąć wolne.
                          • ach_dama_byc_z_kanady Re: No chwila, chwila 31.01.13, 08:38
                            kora3 napisała:
                            Skoro nie mieliście pojęcia czy prokuratora zastaniecie, ani ile przyjdzie wam czekać (bo się nie umówiliście), ani ile potrwa rozmowa, to wybacz, ale głupotą było zakładać, ze na pewno załatwicie coś w godzinę, czy pół. I to nie ma nic wspólnego z "przyjaznością" urzędu. Mogliście sie pojawić i pan prok. byłby i nie po dyżurze, ale mialby jakichś innych interesantów np. i musielibyście czekać.

                            a co do pkt. nr 2 - ok ok - zatem skoro oboje musieliście/chcieliście być obecni to wiedzac, iż idziecie w prywatnej sprawie mąż Twój chyba powinien uprzedzić u siebie w pracy, że moze sie spóźnić, czy też wziąć wolne.


                            Oczywscie!, -bardzo sluszne slowa, Korciu.

                            Uprzejmosc i rozsadek obowiazuja OBYDWIE strony - i urzednika i petenta,
                            nie tylko jedna.


                            Minnie
                            • kora3 Ja podobno chamska jestem 31.01.13, 08:55
                              Damosmile - zdaniem jednej z forumowiczek smile Dlatego, że ośmielam się nie czekać na "klienta", który może przyjdzie, tylko mam inne sprawy.

                              Rozwala mnie to, że ludzie nie tylko widzą wyłącznie czubek swego nosa, ale też kompletnie nie mając wiedzy na temat, jak wygląda praca w tym czy innym zawodzie WYOBRAZAJĄ sobie, jak wygląda i na tej podstawie budują swe oczekiwania.
                              Pisałam tu już - na mojego kolegę jakiś pieniacz "doniósł" do naszego przełożonego, że przyszedł a kolegi nie było w pracy. smile Tenże przełożony mu tłumaczy: proszę pana, nie umówił się pan, a ta praca nie polega na siedzeniu i czekaniu. Gośc byl w terenie, a wiec był w pracy. Pan sie jednakże upierał, że nie, bo "wg niego w pracy to znaczy za biurkiem w miejscu pracy" - lepiej wiedział niż szef goscia - szok smile

                              Na mnie też inny gośc dla odmiany się wściekał, bo raczyl się pojawić oczywiscie niezapowiedziany, a ja mu powiedziałam, żeby przyszedł później, albo innym razem (termin do uzgodnienia). A powiedziałąm mu tak, ponieważ byłąm w trakcie tworzenia smile czegoś, co miałam oddać za 15 minut (serio, serio), a potem miałam umówione spotkanie z inna osobą. Gośc się wrecz wpienił, bo jak to ON przyszedł i nie bedzie teraz rozmawiał? Nie i koniecsmile
                              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ja podobno chamska jestem 31.01.13, 09:06
                                kora3 napisała:
                                A powiedziałąm mu tak, ponieważ byłąm w trakcie tworzenia smile czegoś, co miałam oddać za 15 minut (serio, serio), a potem miałam umówione spotkanie z inna osobą. Gośc się wrecz wpienił, bo jak to ON przyszedł i nie bedzie teraz rozmawiał? Nie i koniec

                                Oj, ludzie, ludzie...
                                http://www.sherv.net/cm/emoticons/fighting/beating-head-against-the-wall.gif

                                Minnie
                  • elisanet To jego problem 30.01.13, 23:53
                    >Bezmyślnie wszelako liczył na wzajemnośc, czyt. zrozumienie, że leci z nóg, jest głodny itd.

                    Sorry, ale to jest jego problem... a nie mój, nie sądzisz?
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: To jego problem 31.01.13, 00:13
                      elisanet napisał(a):
                      >Bezmyślnie wszelako liczył na wzajemnośc, czyt. zrozumienie, że leci z nóg, jest głodny itd.

                      Sorry, ale to jest jego problem... a nie mój, nie sądzisz?


                      Niestety ale zgadzam sie z toba.
                      Tregina z pewnoscia nie wykazala krztyny zrozumienia dla blizniego - 0.
                      (kochaj blizniego jak siebie samego??? moze nie jest katoliczka, ba, chrzescijanka w ogole??)

                      W takiej sytuacji urzednik musi wiec zadbac sam o siebie.
                      Musi wszakze zrobic to madrze i profesjonalnie - stad ta konieczna bariera urzednik- petent- o czym powtarzam ad nauseam.

                      Minnie
                      • elisanet Re: To jego problem 31.01.13, 00:23
                        >Tregina z pewnoscia nie wykazala krztyny zrozumienia dla blizniego

                        Kobieto, jakiego zrozumienia. Co tu jest do zrozumienia...?
                        Jeśli ktoś tu kogoś nie zrozumiał, to raczej ten prokurator - czekających na niego interesantów.

                        PS. Prokuratorzy i sędziowie to chyba najgorsza grupa zawodowa, z jaką można mieć do czynienia. Nawet nie nazywaj ich "bliźnimi" uczciwych ludzi...
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: To jego problem 31.01.13, 01:04
                          elisanet napisał(a):
                          Kobieto, jakiego zrozumienia. Co tu jest do zrozumienia...?
                          Jeśli ktoś tu kogoś nie zrozumiał, to raczej ten prokurator - czekających na niego interesantów.

                          PS. Prokuratorzy i sędziowie to chyba najgorsza grupa zawodowa, z jaką można mieć do czynienia. Nawet nie nazywaj ich "bliźnimi" uczciwych ludzi...


                          W tym przypadku chodzi o to ze juz takiej Treginie nie dogodzisz.

                          Sytuacja wyglada bowiem nastepujaco:
                          wpada z ulicy do jakiejs "prokuratury".
                          nie ma umowionej wizyty, nie wie, ze prokurator moze miec nocny dyzur. nie podoba jej sie
                          ze jest taki "wczorajszy".

                          Prokurator mimo to, zgadza sie przyjac interesantow. popelnia jednak blad, ze zamiast
                          dyskretnie osiwadczyc ze ma do zalatwienia cos na pol godziny
                          mamle ze musi sie napic kawy, wraca po pol godzinie i rozkosznie oswiadcza
                          wkurzonym czekaniem interesantom "a, jadlem......"

                          Tregina sie piekli jak smial ich tak potraktowac. I slusznie.
                          tlumacze wiec ze blad polegal na niepotrzebnym zwierzaniu sie z dokonywanych czynnosci
                          ze strony prokuratora.


                          Tymczasem Tregina oswiadcza ze "jeszcze bardziej by sie wkurzyla gdyby zobaczyla prokuratora spozywajacego sniadanie".

                          No kurcze - co za duzo to niezdrowo.
                          Niech raczy pamietac ze co innego jest przyjsc na umowiona wizyte, co innego wlezc
                          komus do gabinetu z ulicy.
                          Moze niech Tregina raczy pamietac ze zmusza czlowieka do pracy o suchym pysku i pustym brzuchu po nocnym dyzurze, co ?
                          Przeprosil ze musi wyjsc na pol godziny. A co robi w tym czasie, nie jej interes.

                          Minnie
                          • kora3 Ludziom Damo nie dogodzisz :) 31.01.13, 10:42
                            Masz pracować 24 h/dobę i nigdzie nie wychodzić, nawet jesli należy to do Twych obowiązkówsmile, bo a nuż takiej Treginie zachce się Ciebie nawiedzić niespodziewanie, albo Elizanetsmile
                        • ange-los To jest dopiero chamstwo... 31.01.13, 15:53
                          >Prokuratorzy i sędziowie to chyba najgorsza grupa zawodowa, z jaką można mieć do czynienia. Nawet nie nazywaj ich "bliźnimi" uczciwych ludzi...

                          Takie zdanie świadczy bardzo źle o tobie. W każdej grupie zawodowej są ludzie uczciwi i oszuści. Ten prokurator z wątku wydaje się uczciwym człowiekiem, mimo zmęczenia zgodził się przyjąć niezapowiedzianych interesantów.
                    • kora3 Ależ wlaśnie sądzę Elisanet:) 31.01.13, 09:09
                      elisanet napisał(a):
                      >
                      > Sorry, ale to jest jego problem... a nie mój, nie sądzisz?

                      Przeciez pare razy już pisałam, że nie powinien się z tego "zwierzać" interesantom, tylko odeslać ich do sekretariatu, żeby sie wpisali na termin smile
                      I kiedy przyszliby na ten termin być na miejscu, nie latac po kawę i nie tłumaczyć się z niczego, bo jak slusznie zauwazasz ich to nie obchodzi. I tak samo pana proka nie powinno obchodzić, ze im sie zachciało przyjśc z ulicy - proste smile
              • kora3 Interesant też człowiek :) 30.01.13, 10:10
                Ale w urzedzie na ten przyklad to INTERESANT i powinien trzymać się obowiązujących w nim reguł Treginosmile
                Zatem powinien UMÓWIĆ się na spotkanie w czasie wyznaczonym na przyjmowanie interesantów, a nie przychodzić sobie "z ulicy", bo akurat ma czas, przechodzi tędy itd.
                A skoro już przyszedł niezapowiedziany, to powinien zrozumieć, że własnie wciska się ze swoją sprawa jak to mówią "miedzy wódkę a zakąskę" i wykazać cierpliwośc, bo to w końcu ON zawalił swoją sprawę (nie umawiając się wczesniej), a nie urzednik - proste?
                • elisanet Re: Interesant też człowiek :) 31.01.13, 00:12
                  Interesant to JEST człowiek z zewnątrz, który przyszedł coś załatwić. Urzędnik w urzędzie to reprezentant urzędu.
                  • kora3 No i ? 31.01.13, 08:34
                    Czy to oznacza, że interesanta nie obowiązuję żadne zasady? Nie musi się np. dostosować do godzin przyjęć, terminów, bo "jest z zewnątrz i przyszedł coś załatwić"? No daruj smile

                    Nawet w przypadku "panienki z okienka" (nikogo nie obrazając), jesli interesant przyjdzie przed godzinami urzedowania, albo po nich, ewentualnie w przerwie, to też z metu nie zostacie obsłużony, nie?
            • kora3 ALE przecież to samo JA pisałam:) 30.01.13, 10:05
              Ach_dama_ być smile Dokładnie to, że nie powinien się zwierzać gdzie idzie, co ma zamiar robić.

              Ci ludzie nie byli umówieni i na dobrą sprawe mogli tego prokuratora wcale nie zastać np., albo mógł mieć np. przesłuchanie świadka i czekaliby 3 godziny.

              O dyżurze mowgł wspomnieć tylko w kwestii swego stroju: "Wybaczą państwo niedostatki mego wyglądu, ale jestem po nocnym dyżurze" - tyle.

              Prokurator miał pełne prawo iśc sobie, tylko nie powinien się tumaczyć z bądź co bądź osobistych spraw (zmęczenie, cheć na kawe, głod) oraz sprecyzować czas planowanego powrotu.
              Tu nie ma wątpliwości, tylko mam wrazenie, że autorka watku jest zla, bo proikurator smiał być zmevczony i głodny, gdy ona raczyła przyjśc niezapowiedzianasmile
        • deszcz.ryb Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 29.01.13, 17:28
          >Jeśli
          > chodzi o to, czy byliśmy umówieni - nie, nie byliśmy, ale przecież jak idę coś
          > załatwić do urzędu, to też się, na litość boską, nie umawiam...!

          Ale prokurator to NIE urzędnik, który siedzi na tyłku w pokoju i czeka, aż ktoś przyjdzie coś załatwić. Poczytaj posta Kory: prokurator lata z miejsca na miejsce, nie ma wyznaczonych pór posiłków, a skoro się nie umówiłaś, to czy to tak dziwne, że musiałaś zaczekać? Następnym razem umów się na konkretną godzinę i będziesz miała z głowy.
          • elisanet Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 29.01.13, 17:53
            Prokurator to JEST urzędnik. Nie wyobrażam sobie, żeby pani np. w urzędzie miasta, zrobiła sobie w dowolnym momencie przerwę. A jeśli już była to jego przerwa, to powinien był Państwu jasno powiedzieć: wracam za pół godziny. A nie powiedzieć - nie będzie mnie chwilę, a wrócić za pół godziny i tłumaczyć że się jadło śniadanie...
            • nchyb Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 29.01.13, 18:33
              brak wiedzy ewidentny, funkcja prokuratora to całkiem co innego niż stanowisko pani urzędniczki w urzędzie...
              inne obowiązki, inne zadania...

              przyznaję rację - prokurator nie powinien był tłumaczyć, ale czasami nawet prokurator chce potraktować kogoś jak człowieka i nie pomysli, ze to się na nim zemści...


              • tregina Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 29.01.13, 18:53
                Zaraz, zaraz.
                Jeśli pan prokurator byłby naprawdę głodny, no ok, jestem w stanie to zrozumieć, to wtedy powinien był powiedzieć - wrócę za pół godziny. Wtedy można by powiedzieć, że potraktował nas jak ludzi.
                Ale tak jak pisałam, ponieważ zapowiedział że wróci za kilka minut, myślę że w ogóle nie miał zamiaru iść na to śniadanie, tylko mu na miejscu zapachniało i nie mógł się oprzeć - ot, taka chwilowa zachcianka. A to że my czekaliśmy - to nic, ważniejsze żeby się najeść. I to ma być traktowanie kogoś "jak człowieka"? No sama odpowiedz.
                • nchyb Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 29.01.13, 19:28
                  nie zapowiedział, zę wróci za kilka minut - tylko za chwilę - tak napisałaś wcześniej. To jest różnica. Mógł sądzić, ze wróci wcześniej, ale po drodze mogły sie zdarzyć różne sprawy, podpisał kilka dokumentów, komuś coś odpowiedział, w bufecie w koeljce jeszcze coś uzgodnił - ale mógł nie chcieć tłumaczyć po kolei wszystkiego i w skrócie powiedział że jadł.

                  A możliwe, ze siadł i zwyczajnie przy kawie odpoczał.

                  A moze miał was w czterech literach.

                  Tak czy inaczej nie sprawdzimy już co zrobił i dlaczego. Ale dla was nauczka - chcesz załatwić sprawę - umów się konkretnie i wtedy możesz wymagać. Niestety, jak to mówią - to nie piekarnia, gdzie wpadasz i trzy bułki chwytasz i wychodzisz...
                • kora3 Tak - powinien sprecyzować czas powrotu 29.01.13, 19:35
                  tak się powinno w miarę możliwości robić. w miarę, bo czasem ktoś naprawdę nie ma pojęcia ile czasu moze mu zająć dana czynność (ja tak czesto miewam i kiedy na serio nie wiem, a przyjdzie i ktoś nieumówiony, albo dzwoni ktoś i pyta, kiedy będa mogłą rozmawiać to mówię prawdę: nie wiem, ja zadzwonię, nie wiem, proszę przyjśc np. jutro o 15.)

                  Nasza przedmówczyni piszac o tym, że potraktował Was, jak ludzi miała na mysli to, że powiedział szczerze - jadłem śniadanie. A wczesniej szczerze - muszę iśc na kawę. Było nie traktowac Was , jak kumpli, tylko jak NIEZAPOWIEDZIANYCH interesantów: "Muszę wyjśc w tej chwili, proszę czekać. Doprawdy trudno mi sprecyzować ile mi to zajmie, proszę się uzbroić w cierpliwośc" i czesc.
                  • nigella123 Re: Tak - powinien sprecyzować czas powrotu 29.01.13, 19:45
                    Piszecie, że prokurator popełnił błąd mówiąc szczerze, że idzie na śniadanie. A ja uważam, że nie. Bo gdyby powiedział, ze idzie coś załatwić udając się tymczasem do bufetu na kawę, to co byłoby, gdyby interesanci też wpadli na pomysł poczekania na niego w... tym samym bufecie? Wtedy wyszłoby, że prokurator kłamie...
                    • kora3 Widzisz rzecz cała w tym, że 29.01.13, 20:05
                      prokurator w tym przypadku NIE MIAŁ OBOWIĄZKU wyjaśniania państwu owemu dlaczego muszą poczekać na niego. Nie byli umówieni, wpadli sobie z doskoku, bo IM taka godzina i dzień pasowały i tak na serio gośc mógł ich z punktu odprawić z kwitkiem w stylu "Niestety w tej chwili nie znajdę czasu na spotkanie z państwem, proszę przyjśc w środe o 10". I wowczas mąż autorki wątku musiałby się zwalniać z pracy, albo brać urlop np. skoro mu zalezy na spotkaniu z panem prokiem.

                      A ten chciał najwyraźniej pomóc, wiec przyjął ich z marszu. Żle zrobił tłumaczac się, bo jak widzimy wzmogło to roszczeniowość panstwa. Po prostu zmeczony chłop się ze zmeczenia i głodu zwierzyłsmile Ale nie powinien. Tych państwa wielkie gie odchodziło GDZIE i PO CO wychodzi - do swego szefa, do buferu, do WC, do sądu itd.
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 30.01.13, 08:23
                nchyb napisała:
                przyznaję rację - prokurator nie powinien był tłumaczyć, ale czasami nawet prokurator chce potraktować kogoś jak człowieka i nie pomysli, ze to się na nim zemści...

                No, znowu nie - "traktowanie jak czlowieka" to jedno,
                a zgodzenie sie na przyjecie i zaraz zostawianie czekajacego klienta aby nastepnie mu
                beztrosko oswiadczyc "a, jadlem sniadanko" - to drugie.
                To drugie to kompletny brak szacunku i profesjonalizmu.

                Potraktowanie "jak czlowieka" to by bylo gdyby prokurator powiedzial cos w rodzaju
                "bardzo prosze o wybaczenie, ale musialem pracowac pol nocy - prosze mi wiec wybaczyc,
                ale po prostu musze wlasnie wyjsc na 15 minut cos zjesc".

                Nieprofesjonalne, ale ok, w miare "po ludzku".

                Dlatego, jak wspomnialam przedtem, pomiedzy klientem a urzednikiem
                musi byc sluzbowa bariera.
                I bez zbednych informacji - "przepraszam, musze wyjsc na 15-30 minut,
                czy zycza sobie panstwo poczekac czy przyjsc innym razem ?" .

                Wtedy nikt nie poczuje sie dotkniety.

                Minnie
                • nchyb Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 30.01.13, 14:26
                  o nie Minnie, twierdzę, ze chciał po ludzku, nie urzędniczemu załatwić sprawę.
                  Ale to forum, nie po raz pierwszy zresztą, uczy, ze należy urzędniczo - od do. Czyli - przyszli nie umówieni - to won do sekretariatu - urzędniczka do kajetu wpisze na wolny termin odpowiadający prokuratorowi. I będzie profesjonalnie, z szacunkiem he he i bez tłumaczeń. Jak ze dwa tygodnie na wolny termin poczekają, to skruszeją...
                  Dla niektórych nie warto się starać...
                  • kora3 Bardzo mądre słowa te końcowe zwłaszcza 30.01.13, 14:32
                    Sama się o tym wielokrotnie przekonałam. Miałam bardzo wiele sytuacji, kiedy naprawdę robiłam dla kogoś w trudnej sytuacji wszystko, by mu pomóc, co czasem spotykało się z coraz większą roszczeniowością. Po prostu taka osoba przyzwyczaiła się, ze "jej się należy" i jesli nie mogłam w czyms pomóc byłą rozgoryczona o czym mówila. Niektórym dasz palec, zechcą całej ręki z barkiem wlącznie
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 31.01.13, 03:27
                    nchyb napisała:
                    o nie Minnie, twierdzę, ze chciał po ludzku, nie urzędniczemu załatwić sprawę.
                    > Ale to forum, nie po raz pierwszy zresztą, uczy, ze należy urzędniczo - od do.
                    > Czyli - przyszli nie umówieni - to won do sekretariatu - urzędniczka do kajetu
                    > wpisze na wolny termin odpowiadający prokuratorowi. I będzie profesjonalnie, z
                    > szacunkiem he he i bez tłumaczeń. Jak ze dwa tygodnie na wolny termin poczekają
                    > , to skruszeją...
                    > Dla niektórych nie warto się starać...


                    acha, no to tak to pod tym wzgledem sie z toba zgadzam, bo ja myslalam ze chodzi ci
                    ze w porzadku bylo zwierzac sie z tego "sniadanka" - bo to juz byla przesada.
                    tego nie powinien byl mowic.

                    a ze przyjal "od reki", to tez uwazam ze interesanci powinni byli docenic
                    i dac czlowiekowi te pol godziny na - "jego sprawy".

                    Minnie
                    • kora3 W samo sedno Damo 31.01.13, 09:05
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                      >
                      > a ze przyjal "od reki", to tez uwazam ze interesanci powinni byli docenic
                      > ]
                      > i dac czlowiekowi te pol godziny na - "jego sprawy".

                      >
                      Powiem szczerze, ze ja bym nie poszła z doskoku do jakiegoś nawet znajomego prokuratora. Może nie dlatego nawet, że byłoby to niekulturalne (bo to inna relacja jednak niż z interesantem), ale zwyczajnie szkoda byłoby mi czasu. Zawsze mogłąbym przecież nie zastać, wstrzelić się w przesłuchania itd. Jesli już rozmowa wymagaląby osobistego spotkania (bo z prokami ja akurat zwykle na tela zalatwiam sprawy), to na 100 proc. bym się UMÓWIŁA.

                      Chociażby po to, żeby nie czekać bez sensu.

                      PS. Pozwoliłam sobie używając wołacza do Ciebie nieco zmodyfikować twój nick. MAm nadzieję, że się nie pogniewaszsmile
                      • ach_dama_byc_z_kanady Re: W samo sedno Damo 31.01.13, 09:10
                        kora3 napisała:
                        PS. Pozwoliłam sobie używając wołacza do Ciebie nieco zmodyfikować twój nick. MAm nadzieję, że się nie pogniewaszsmile

                        Alez bardzo prosze- mow jak ci wygodnie, poza tym lubie takze Minnie smile
                        Zreszta, ja mysle ze logiczniej i lepiej jest uzywac uproszczonych form zwracajac sie do kogos bezposrednio ??


                        Minnie
            • kora3 Ale prokurator to NIE JEST pani w urzedzie 29.01.13, 19:54
              pojmij to! I nie chodzi o to, że prokurator jest kims lepszym od tejże pani, tylko zwyczajnie INACZEJ wygląda jego praca. Nie ma on stałych przerw na posiłki i NIE MUSI, ba wrecz NIE MOŻE siedzieć w swoim pokoju cały dzień i czekac, że może ktoś do niego wpadnie z jakąś sprawą smile

              Ludzie mają blade pojecie o pracy w tym, czy innym zawodzie, bo nie mają z nim styczności i np. takiego prokuratora widzą tylko w TV, albo na sali rozpraw ewentualnie, gdy są publicznoiścią i myslą, ze gośc ma tam tylko przyjśc, coś przeczytać i zadać pare pytań smile

              Tak nie jest. Nawet w takim urzedzie miejskim np. praca urzednika pracy innego nie jest równa. Np. wydział komunikacji jest czynny od tej do tej godziny i w tych godzinach z zachowaniem kolejności masz być przyjęta - proste. Pracujące tam osoby mają przerwę na posiłek, zwykle te przerwy sie nie zazębiają i masz swiete prawo oczekiwać, ze jak tam przyjdzies w godzinach urzedowania to ma tam ktoś być i obslugiwać. Ale już gdybyś miała jakiś pronlem i chciała mowić z naczelnikiem tego wydziału, to MOZESZ go nie zastać w jego pokoju, może być zajety i Cię nie przyjąć z marszu, umówić na inny termin iyd. Bo on nie jest osobą bezpośrednio obsługującą interesantów, wiec nie ma obowiązku siedzieć w pokoju i na nich czekać, tylko inne obowiązki. Prokurator TYM BARDZIEJ. Czy teraz już rozumiesz?
        • majaa Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 30.01.13, 14:58
          Prokurator nie jest urzędnikiem typu "panienka z okienka" (bez obrazy) i nie ma z góry wyznaczonych przerw na posiłki, bo przy specyfice jego pracy byłoby to zwyczajnie niemożliwe do realizacji. Podobnie rzecz ma się np. z notariuszem czy burmistrzem. Jeśli zależy nam na szybkim załatwieniu sprawy, to z takimi osobami należy się najpierw umówić, a nie wpadać znienacka i oburzać się, że akurat nie mają dla nas czasu.
          Błąd tego pana polegał wyłącznie na tym, że nie dość konkretnie określił czas Waszego oczekiwania na niego, no i na tym, że uczciwie przyznał się Wam, dlaczego musicie zaczekać.
          • madry11 Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 30.01.13, 16:58
            >Prokurator nie jest urzędnikiem typu "panienka z okienka" (bez obrazy) i nie ma z góry wyznaczonych przerw na posiłki,

            A powinien mieć wyznaczone. Tak to sobie można przerwy robić 10 razy w ciągu dnia.

            >bo przy specyfice jego pracy byłoby to zwyczajnie niemożliwe do realizacji

            Cóż. Niech obiad zje po pracy...
            • apodemus Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 30.01.13, 19:27
              madry11 napisał:

              > A powinien mieć wyznaczone. Tak to sobie można przerwy robić 10 razy w ciągu
              > dnia.

              Tak! Jestem za! Trzeba wprowadzić "sztywne" przerwy. Należy więc zakazać powodowania śmiertelnych wypadków i popełniania samobójstw np. między 10.00 a 10.30 i między 15.30 a 16.00.
              • madry11 Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 30.01.13, 19:42
                > Tak! Jestem za! Trzeba wprowadzić "sztywne" przerwy. Należy więc zakazać powodo
                > wania śmiertelnych wypadków i popełniania samobójstw np. między 10.00 a 10.30 i
                > między 15.30 a 16.00.

                Co ma piernik do wiatraka? Naprawdę myślisz, że prokurator tak często pracuje "w terenie"? Większość czasu spędza jednak przy biurku.
                • apodemus Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 30.01.13, 20:15
                  madry11 napisał:

                  > Co ma piernik do wiatraka? Naprawdę myślisz, że prokurator tak często pracuje "
                  > w terenie"? Większość czasu spędza jednak przy biurku.

                  Zapewne większość czasu tak. Ale jak już wielokrotnie tu wspominano, nie jest realne wyznaczenie sztywnych ram czasowych w takiej pracy. Dotyczy to również wyznaczonych godzin przerw.
                  • madry11 Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 30.01.13, 20:22
                    >Zapewne większość czasu tak. Ale jak już wielokrotnie tu wspominano, nie jest realne wyznaczenie sztywnych ram czasowych w takiej pracy. Dotyczy to również wyznaczonych godzin przerw.

                    Ja jestem jednak za stałymi przerwami (oczywiście z wyjątkiem wyjazdów w teren, co nie jest wcale częste). W ten sposób zwiększyłaby się efektywność prokuratorstwa...
            • majaa Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 01.02.13, 11:58
              madry11 napisał:

              > A powinien mieć wyznaczone. Tak to sobie można przerwy robić 10 razy w ciągu dn
              > ia.
              >
              > Cóż. Niech obiad zje po pracy...

              Najwyraźniej masz błędne wyobrażenie o pracy prokuratora. To nie jest tak, że on nie wie, co ma robić z wolnym czasem, więc urozmaica sobie nudę częstymi posiłkami. Bywa, że w ciągu dnia trudno wykroić nawet jedną konkretniejszą przerwę, wszystko zależy od sytuacji. Przy Twoim podejściu do sprawy, to gdyby takiemu prokuratorowi wypadło zajęcie akurat w czasie przerwy, musiałby w ogóle zrezygnować z jedzenia, a energię czerpać z wiatru.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 01.02.13, 12:03
                a energię czerpać z wiatru.

                Energie czerpie sie z milosci...

                Minnie
                • majaa Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 01.02.13, 13:02
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                  > a energię czerpać z wiatru.
                  >
                  > Energie czerpie sie z milosci...
                  >
                  ... do pracy w prokuraturze oczywiściewink
              • madry11 Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 01.02.13, 14:26
                >gdyby takiemu prokuratorowi wypadło zajęcie akurat w czasie przerwy, musiałby w ogóle zrezygnować z jedzenia, a energię czerpać z wiatru.

                No nie przesadzaj. Rzadko kiedy prokurator jeździ w teren. Praca 8-15, potem do domu i obiadek. Więc nie przesadzajmy. W Sądzie Okregowym w Warszawie wyznaczyli stałe przerwy na posiłki dla sędziów. Tak - 15 minut w ciągu dnia. Nie zdąży - je w domu. Znam bardzo dużo osób które w ogóle przerw nie mają w trakcie pracy.

                • majaa Re: Brak szacunku dla "petenta" - SV do urzędów? 11.02.13, 22:37
                  madry11 napisał:

                  > No nie przesadzaj. Rzadko kiedy prokurator jeździ w teren. Praca 8-15, potem do
                  > domu i obiadek. Więc nie przesadzajmy.

                  Jesteś pewien, że etat prokuratora wynosi 7 godzin dziennie, a potem "do domu i obiadek"?
                  Czyżby jakiś prokurator zalazł Ci za skórę?wink


                  W Sądzie Okregowym w Warszawie wyznaczy
                  > li stałe przerwy na posiłki dla sędziów. Tak - 15 minut w ciągu dnia. Nie zdąży
                  > - je w domu.

                  Każdemu pracownikowi na etacie przysługuje 15-minutowa przerwa, ale nie oznacza to, że wszyscy muszą jeść dokładnie o tej samej porze. No i oczywiście nie musi to być koniecznie obiadekwink

                  Znam bardzo dużo osób które w ogóle przerw nie mają w trakcie pra
                  > cy.
                  >
                  Jeśli prowadzą własną firmę albo nie pracują na etacie, to faktycznie czasem może tak się zdarzać. Jeśli nie, to znaczy, że pracodawca łamie prawo, co nie jest dobrym przykładem do naśladowania.
    • elisanet A ja mam takie pytanie do kory... 29.01.13, 21:37
      Dlaczego tak zaciekle bronisz URZĄD, a nie zwykłego CZŁOWIEKA, który przyszedł coś w tym urzędzie załatwić? Czy to nie jest tak, że urząd ma być dla człowieka (który za niego w końcu płaci ze swoich podatków), a nie na odwrót?
      • elisanet Re: A ja mam takie pytanie do kory... 29.01.13, 21:40
        Tym bardziej, że ów reprezentant urzędu EWIDENTNIE naruszył zasady SV...
      • kora3 A ja Ci bardzo chętnie odpowiem Elisanet:) 29.01.13, 22:15
        Choć nie bronię żadnego urzedusmile Powiem nawet, że z racji pracy dużo częściej pewnie niż inni "dokopuję" jak to się kolokwialnie mówi urzedom i urzednikom, niż być moze inni użytkownicy, czy goście tego forum.

        Tyle tylko, że nie robię tego w myśl zasady "urząd/urzędnik zawsze be, interesant zawsze cacy i ma rację". Tylko na zasadzie rzetelności zawodowej i faktówsmile

        Bronię tu prokuratora (a nie samej prokuraturysmile), bo zwyczajnie wątkodawczyni nie ma racji - w każdym razie w tym zakresie, że musiałą czekać. I to, że prokurator nie zachował sie zgodnie z zasadami SV, bo informował Ją i Jej małzonka o sprawach niezwiązanych z Ich sprawą i de facto prywatnych, nie ma tu nic do rzeczy.

        Ta pani ma bowiem pretensje nie o to, że prokurator POWIEDZIAŁ jej, ze idzie na kawę, a potem, że także jadł, ale o to, że ośmielił się mieć po całonocnym dyżurze ochote na kawę, a nawet o zgrozo na jedzenie podczas gdy ONA raczyła BEZ zapowiedzi przyjśc i mieć doń interes.

        Nie byłoby całej sprawy, gdyby prokurator potraktował Ją zgodnie z zasadami SV tj. poinformował, że musi wyjśc nie precyzując dokąd oraz podał konkretny termin opczekiwania (nie "chwila") a np. ok. 1 godzina - tak, zeby miec zapassmile oraz nie wyjaśniał, ze miał dyżur, a pani jakby miała wątpliwosci co do jego stanu odzienia i ogólnej kondycji mogłaby napisać w temacie skargę do jego rejonowego, czy okregowego i dostalaby w ustawowym terminie pismo z wyjaśnieniem, że miał dyżur.

        Urzad jest dla człowieka, także urzad prokuratora, ale na litośc boska pojmijże, że nie oznacza to, iż każdy komu sie zachce z ulicy przyjśc do prokuratora i rozmawiać musi zostać natychmiast przyjety! Poza miejscami, gdzie na bieżąco obsługuje się interesantów np. w urzedach takich czy innych, na tego rodzaju spotkania trzeba sie UMAWIAC, a jesli się nie umówiło trzeba liczyć się z oczekiwaniem, czy nawet odejściem z kwitkiem a raczej z wyznaczonym INNYM terminem spotkania.

        Nie trzeba bać się urzedników, ani pozwolić im się olewać, ale nie trzeba też przeginac w drugą stronę - w stylu "raczyłąm przyjść, ma rzucić wszystko i załatwiac MOJĄ sprawę!". Czy prezydent miasta, burmistrz, wojt to nie urzednicy? A jakże. I myslisz sobie, ze każdy tak do nich moze przygalopowac z ulicy, bo przecie ich wybierał i mają pobory z podatków?smile No nie - mają godziny przyjęć mieszkańców wyznaczone i trzeba sie umówić. I naprawdę nic w tym nadzwyczajnego.

        Pisałam już do autorki wątku - każdy swoją sprawę uwaza za najwazniejszą na swiecie i chciałby ją szybko załatwić - jasne. Ale trzeba rozróniac sytuacje, kiedy mamy pełne prawo oczekiwać natychmiastowego przyjęcia, załatwienia, a kiedy - nie.
        Nie jestem urzedniczką, ani prokuratorem, a moje pobory nie sa pokłosiem podatków smile, ale TEZ zdarzają mi się sytuacje z ludźmi roszczeniowymi, którzy przychodzą nieumówieni i od progu wyłuszczają swoją sprawę nie baczac na to, że ja np. w tym czasie rozmawiam z kimś innym na miejscu, albo przez telefon, robię cos ważnego, co nie może poczekać itp. Bo ONI PRZYSZLI ze swoją sprawą. Ok - no to jesli nie mam naprawdę czasu na ich sprawę teraz, to muszą poczekać, albo umówić się na inną godzinę, dzień. Niektórzy złoszcza sie, że mnie czy kogoś innego nie zastali, a przecież mamy nienormowany czas pracy i zajęcie, które nie polega na siedzeniu na miejscu. Ale tych ludzi to nie interesujesmile Jeden taki roszczeniowy pan zatelefonował do naszego szefostwa, ze kolegi, do którego on się wybrał "nie było w pracy". Kolega jak najbardziej W PRACY był, w terenie i jego przełożony to panu wyłuszczył smile, ale raczej go nie przekonał sadzac z reakcji tego pana, ktorą nam w formie anegdotki opowiedział. Inna sprawa, ze ciekawe, iż na zadzwonienie do niego znalazl sposób i czas, ale na telefon do kolego, z którym chciał się widzieć - nie. A jakby zadzwonił, to umowiłby sie na jakiś termin i załatwiłby sprawę smile
        • elisanet Re: A ja Ci bardzo chętnie odpowiem Elisanet:) 29.01.13, 22:26
          >Bronię tu prokuratora (a nie samej prokuratury

          Prokurator reprezentuje właśnie prokuraturę... smile

          > Ta pani ma bowiem pretensje nie o to, że prokurator POWIEDZIAŁ jej, ze idzie na
          > kawę, a potem, że także jadł, ale o to, że ośmielił się mieć po całonocnym dyż
          > urze ochote na kawę, a nawet o zgrozo na jedzenie podczas gdy ONA raczyła BEZ z
          > apowiedzi przyjśc i mieć doń interes.

          Ta pani ma pretensję o to, że powiedział, że wróci za chwilę, a wrócił za pół godziny. Podejrzewam, że gdyby wyszedł coś naprawdę załatwić obiecując że wróci za chwilę, a wróciłby za godzinę, ta pani też by miała pretensje. I słusznie.

          Kawusia i śniadanko - jakże typowe dla urzędników w godzinach pracy, ech...
          • kora3 Dam Ci konkretny przyklad, moze coś wyjaśni 29.01.13, 23:01
            Elisanet, JA TEZ w pracy piję kawę, wiesz? I to wtedy, kiedy mi się spodoba, nie w jakiejś przerwiesmile, tyle, że zwykle przy biurku

            Jadam również - a to nie przy biurku, a nawet nie w siedzibie firmy, tylko w niedalekiej knajpce. Jadam sobie, kiedy mi się zachce, o ile w momencie "zachcenia" mam czas. A czas mam wtedy, gdy nie mam na szybko do zrobienia czegoś w tym momencie, ani żadnego umówionego spotkania. Jeszcze tak sie śmiesznei sklada, że te posiłki jem z reguły z kolegą, który pracuje w zupełnie innej firmie, której siedziba jest nieodległa od mojej i od tej knajpki. I b. czesto bywa tak, że on przychodzi wczesniej i zamawia dla nas obojga, jesli ja mam mniej czasu, a ja przychodze "na gotowe", czyli, kiedy posiłek już wjeżdza na stółsmile
            I owszem - zdarza się, że kiedy już mam wyjśc na tenże posiłek przyjdzie ktosik ze sprawą do mnie. I owszem - mówię wówczas, że musi poczekać, albo przyjśc póżniej, bo JA MUSZE wyjśc. Róznica między mną a panem prokiem z opowiesci watkodawczyni jest taka, że ja nie mowie wówcza:" Wie pan muszę iśc coś zjeśc, bo od rana nic nie jadlam, bo wie pan ja rano tak wczesnie nie jadam, żeby zjeśc w domu, a potem nie miałam czasu nawet na kanapkę, bo miałąm to i tamto do roboty" tylko oznajmiam, że musze wyjśc i proponuję poczekanie, albo inny termin, a jesli poczekanie, to mówię konkretnie kiedy wrócę np. za pół godziny.
            Naprawde nie bedąc tym urzednikiem nie widzę powodu, dla którego miałabym nie jesc pół dnia, bo ktos sobie wpadl niezapowiedzianysmile Albo jesc zimne jedzienie, bo muszę tego kogoś najpierw "załatwić".

            A na to, że pewne funkcje i urzedy sa dla ludzi masz konkretny przyklad. Są, ale z ich sprawami też trzeba sie liczyć i starać się tak ukłądać współpracę, by unikać problemów DLA SIEBIE i kwasów z osobą, z która się współpracuje.
            Wyobraź sobie, że b. pilnie potrzebujesz jakiejś informacji z sądu. Rzecznikami prasowymi sądów są jak sie domyslasz czynni sędziowie. Przy czym na jeden sąd jest jedynie jeden rzecznik, rzadziej góra 2 dodatkowych tworzy zespół prasowy. Dla wszystkich tych sędziów owo rzecznikowanie jest dzialalnością poboczną - ich głowna praca to orzekanie.
            No i dzwonisz sobie do takiego rzecznika, dzwonisz a on nie odbiera telefonu, bo jest np. na rozprawiesmile wykle porzadny rzecznik oddzwania, kiedy z takiej rozprawy wyjdzie, ale wcale nie oznacza to, że uzyskasz informację w interesującej Cię sprawie, bo zeby Ci jej udzielić rzecznik musi sięgnąć do akt sprawy albo dopytać sklad orzekający (rzadziej). Jeśli oddzwonił między rozprawami, to nie znajdzie czasu siegnąć, czy dopytać i finał smile Czasem, gdy pytań jest sporo, prosi Cię o napisanie maila - a tobie te info są potrzebne na citosmile Nic jednak nie poradzisz. No i mozesz się wściekać, ze przecież udzielanie info to jest jego PRACA (dodatkowa obok orzekania, za którą pobiera dodatek), Nie pomoże Ci także ktoś inny, kto ma wiecej czasu, bo udzielać oficjanych info moze tylko rzecznik, prezes sadu lub osoba przezeń wyznaczona, a prezesa trudniej złapać niż rzecznika. No i?

            No i mądry człowiek jesli tylko to możliwe dzwoni sobie do takiego rzecznika dzień wczesniej bliżej końca jego pracy, bo ok. 16. już z reguły nie ma rozpraw i przedstawia swe oczekiwania co do informacji. Wczesniej jesli rzecznik nie odbiera -wysyła mail i przy kointakcie krótko mówi, że ma pytania i szczegóły są w mailu. Wtedy ma info na ogół na banksmile - rzadko zdarza się, by rzecznik sądu nie dotrzymał terminu przekazania info, jesli się na niego UMÓWIŁ.

            Nie zawsze się tak da, bo niektóre sprawy "wyskakują" nagle, ale chodzi o pewną zasadę: żeby wiedzieć, że rzecznikowanie jest poboczną dzialanością wyznaczonego do tego sedziego i liczyć się z tym, że nie zawsze dostanie się w 3 sekundy co się chce, a lepiej umowić się wczesniejsmile
            • kora3 I jeszcze taki zabawny szczegół dot. pani watkodaw 29.01.13, 23:29
              czyni, a raczej Jej małżonka, który się spóźnił do pracy.
              Nie wiemy czym się zajmuje, i czy nań nie czekał czasem ktoś nieumowiony z nim, kto uwaza teraz, ze potraktowano go per noga, bo skoro goścod jakiejś godziny pracuje, to ma tkwić za biurkiem, gdy się o tej godzinie przyjdzie, albo co gorsza umówiony, który jest poirytowany tym, że pracownik, z którym umówił się na konkretną godzinę olał go, spóżnił się i jeszcze o ile scenariusz najczarniejszy, nie uprzedził o tym, ze go nie bedzie. A już calkiem koszmarny sceniariusz byłby w takiej hipotetycznej sytuacji, gdyby wspomniany małżonek pani okazał się szczery rownie jak pan prokurator i oznajmił takowemu oczekującemu, że był uprzejmy się spóźnić, bo załatwiał PRYWATNĄ sprawę w prokuraturze i tak sobie myslal, ze się wyrobi, ale niestety się nie wyrobiłsmile - a co to zainteresowanego obchodzi? Pracuje od jakiejś godziny to ma być, a jak się umawiał, to wrecz warować w oczekiwaniusmile a jak ma wazne prywatne sprawy w prokuraturze, kościele, czy przedszkolu dziecka to niech weźmie sobie urlop i tyle.

              Wiec o ile taka sytuacja miałaby miejsce to małzonek watkodawcyni zapewne zełgałby, że miał stłuczkę, żona jęła rodzić, był świarkiem wypadku i czekał na policję - albo co tam by mu przyszło do głowy, a byłoby w miare wiarygodne i takie, że nie mógł tego uniknącsmile
            • elisanet Re: Dam Ci konkretny przyklad, moze coś wyjaśni 29.01.13, 23:31
              Kurcze, ale się opisałaś Kora... Niepotrzebnie, bo mi chodziło o coś innego.

              Mianowicie o to, że prokurator powinien określić temu państwu czas oczekiwania i się tego trzymać. I nie ma znaczenia, że przyszli zapowiedziani, czy też nie. Nie ma też znaczenia, czy wyszedł coś zjeść, czy do szefa, czy gdzieś indziej. Ja uważam podobnie jak ktoś wcześniej, że jeszcze gorzej by wyszło, gdyby powiedział - MUSZĘ iść, a udał się na śniadanie do bufetu. Przecież do tego samego bufetu mogli się przecież udać interesanci (ja tak prawie zawsze robię oczekując na załatwienie sprawy). I zobaczyliby, że prokurator ich olał, idąc w rzeczywistości na kawkę / śniadanie.

              A poza tym, jestem pewna, że temu panu nie spadłaby korona z głowy, gdyby poszedł na kawę i śniadanie PO obsłużeniu tych państwa...
              • kora3 Ło matko, ale ja już cos z 5 x 29.01.13, 23:55
                zgodziłam się z forumowiczami, którzy pisali, że powinien określić czas oczekiwaniasmile

                Nie zawsze da się go określić - gdyby np. mial przyjąć świadka, to trudno powiedzieć ile szczegółów ten zna, jaki ma sposób wypowiada się itd.
                Tu pełna zgoda!!!
                Tylko, że wygląda na to, że watkodawczyni poczuła się zlekceważona, tak naprawdę tym, że gośc powiedział prawdęsmile Gdyby jej nałgał, że idzie załatwić jakąs sprawę i wrócił po czasie dłuższym, niż ona uznaje za czas "za chwilę"smile i dolozył mitu, że wezwał go szef np. to wykazałaby zrozumienie pewnie. Jej chodziło o to, że goścposzedł na kawe i jeszcze jadł wiedząc, ze ona czeka. Na to, że nie raczyła się umowić (sa takie wynalazki, jak telefon np. ) oczywiscie nie zwraca uwagi smile bo to wszak ONA.

                A czy by mu korona spadłasmile no cóż - szczerze to ja wyrwana e snu o np. 3 w nocy, po postaniu sobie na mrozie 2 godzinki i słuchaniu np. zszokowanych ludzi bezladnie zeznających (a zdarzyło mi sie juz, tylko nie z pozycji prokuratora), obejrzeniu nieboszczyka w paru kawałkach (też mi się zdarzyło niestety) i powracająca do pracy marzyłabym o kawie ( o jedzeniu niekoniecznie) i trudno by mi się było skupic byc moze bezniej na rozmowie w innej sprawie. Weż jeszcze pod uwagę, ze po tych obsłuzonych ludziach, mogli sobie przyjśc nastepni i to oni zakłądaliby wąte w temacie "poszliśmy do proka, innych przyjął, pewnie po znajomosci, a nam powiedział, ze musi wypić kawę i zjeść"smile
                • elisanet Re: Ło matko, ale ja już cos z 5 x 30.01.13, 00:19
                  >Weż jeszcze pod uwagę, ze po tych obsłuzonych ludziach, mogli sobie przyjśc nastepni i to oni zakłądaliby wąte w temacie "poszliśmy do proka, innych przyjął, pewnie po znajomosci, a nam powiedział, ze musi wypić kawę i zjeść"

                  Myślę, że grubo przesadzasz. O wiele bardziej prawdopodobne jest to, że raczej nikogo poza tym państwem nie było, i spokojnie mógł tych ludzi najpierw obsłużyć.

                  Nieraz idąc coś załatwić do administracji, co widzę - kawka, ciasteczka, śniadanko...
                  I nie mów, że prokurator też człowiek itp., bo w urzędzie to on ma być przede wszystkim urzędnikiem.
                  • nchyb Re: Ło matko, ale ja już cos z 5 x 30.01.13, 07:00
                    z uporem godnym naprawdę lepszej sprawy usiłujesz zniwelować różnice pomiędzy prokuraturą a administracją. Pani w urzędzie naprawdę ma całkiem inne zajęcia niż prokurator. Pani w urzędzie ma wiele zbliżonych zajęć do pani urzędniczki zatrudnionej w prokuraturze, owszem. Ale już pan/pani prokurator zajmują się całkiem czym innym niż pan/pani urzędniczka zajmująca się sprawami administracyjnymi w tej prokuraturze.

                    I naprawdę, o ile urzędniczka w prokuraturze zazwyczaj spędza czas przy biurku, o tyle prokuratorzy już nie!
                  • kora3 Obawiam się, że nadal nie pojmujesz:) 30.01.13, 09:56
                    O każdym można powiedzieć, że "też człowiek", ale to nikogo nie zwalnia z OBOWIĄZKÓW, prawda?

                    No właśnie - rzecz cała w tym, ze każdy urzednik, czy funkcjonariusz publiczny ma jakiś zakres tychże obowiązków. I ma się z nich wywiązywać, a niewywiązanie się może być usprawiedliwione tylko inną sprawą zawodową wyższej wagi. Np. prokurator wezwał na słuchanie świadka i świadek sie stawił, ale prokuratora nie zastal, bo ten np. pojechał w teren do podejrzenia zabójstwa.

                    Wykonywania OBOWIĄZKÓW od pracownika, nie tylko sektora publicznego, pracodawca, klient, interesant ma świete prawo wymagać i bez dyskusji.

                    Jednakowoż w tym konkretnym, przypadku przyjęcie tych ludzi teraz natychmiast NIE NALEZAŁO do obowiązków prokuratora. Miał on z kolei świete prawo nie poświecić im czasu w tym momencie, a wyznaczyć inny termin spotkania. On zwyczajnie poszedł im na rękę, wiec nie mam pojecia dlaczego jeszcze za to "obrywa" smile

                    Zrozum, że poza stanowiskami pracy, które są zwiazane z bezpośrednią obsługą klientów, czy interesantów np. w okienku kasowym urzedu, urzednik nie ma obowiązku przyjęcia kogoś teraz, zaraz.
            • elisanet Re: Dam Ci konkretny przyklad, moze coś wyjaśni 31.01.13, 00:01
              >I owszem - zdarza się, że kiedy już mam wyjśc na tenże posiłek przyjdzie ktosik ze sprawą do mnie. I owszem - mówię wówczas, że musi poczekać, albo przyjśc póżniej, bo JA MUSZE wyjśc.

              Chamstwo... co tam klient / petent. Niech czeka, to skruszeje. Najważniejsze jest to, żeby obiadek nie wystygł...
              • kora3 Chyba żartujesz:) 31.01.13, 08:42
                elisanet napisał(a):
                >
                > Chamstwo... co tam klient / petent. Niech czeka, to skruszeje. Najważniejsze je
                > st to, żeby obiadek nie wystygł...


                Jakie "chamstwo"?
                Ja mam nienormowany czas pracy i nigdzie nie jest napisane, ale powiedziane, że mam być 8 godzin za biurkiem (wrecz nie powinnam byćsmile, bo to znaczyłoby, że nie mam nic do roboty smile)
                Może mnie CALY dzień nie być i to wcale nie oznacza, że mam wolne, tylko, że pracuję w terenie. I co? Wówczas też "chamstwo" bo ktoś przyszedł i mnie nie zastał?
                Co innego umówiony ktoś - jesli jestem umówiona i wiem, ze z powodu innej sprawy zawodowej mnie w terminie umówionym nie bedzie, to dzwonię i umawiam się na inny, ale trudno, zebym siedziała na czterech literach, bo MOŻE ktoś do mnie zajdzie z jakimś interesem.

                To samo tyczy sie sytuacji, kiedy ktoś "z doskoku" przychodzi nieumówiony, a ja wychodzę - wszystko jedno, czy na obiad, czy na konferencję np. - mam teraz inne zajęcie, wiec musi poczekać, albo umowic się na inny termin dogodny dla nas obojga. Proste, logiczne i KULTURALNE.
                • kora3 A na nijakim "skruszeniu" mi nie zależy 31.01.13, 08:45
                  szczególnie, że ja nie każdego "klienta" muszę "obsłużyć" smile Mogę powiedzieć, że mnie dana sprawa nie interesuje i się nią nie zajmę. I nieczęsto się to zdarza, ale się zdarza z różnych przyczyn, czasem z formalnych, a czasem dlatego, że nie mam czasu i ochoty dyskutować i użerać sie np. z wariatem, a tacy niestety czesto nawiedzają moją branże
      • nigella123 Re: A ja mam takie pytanie do kory... 29.01.13, 23:37
        >Dlaczego tak zaciekle bronisz URZĄD, a nie zwykłego CZŁOWIEKA, który przyszedł coś w tym urzędzie załatwić?

        No tak, bo prokurator to nie człowiek, rzeczywiście.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka