30.06.13, 14:34
Witam wszystkich. Wychodzę dość często w grupie 4-5 przyjaciół i bliskich kolegów, poznanych jeszcze na studiach (mamy 33-36 lat) a tzw. miasto, czyli do baru na piwo i poimprezować do klubów. Zwykle raz lub dwa razy w tygodniu, najczęściej piątek - sobota. Od początku bierzącego roku jeden z naszych kolegów, z którymi wychodzimy dostał bardzo dobrze płatną pracę, jak na polskie warunki oczywiście. Przez miesiąc zarabia mniej więcej tyle, ile każdy z nas przez cały rok. Podczas naszych wspólnych wyjść zaczął też wydawać więcej pieniędzy. Np. my zamawiamy zwykłe lane piwo w barze czy klubie a on jakieś bardzo wymyślne butelkowe lub drinka. Nie robi tego ostentacyjnie, sam się nie zmienił pod względem charakteru - zawsze był w porządku, na nasze pytania odpowiada, że po prostu lubi próbować nowych rzeczy. Podobnie jest z gastronomią, my zjadamy kebaba a on preferuje sushi, my wracamy do domu autobusami on zawsze taksówką itp. Zwykle jest tak, że na jedno wyjście każdy z nas wydaje 50-70 zł a on około 150-200. Jak napisałem, nie jest w żadnym razie ostentacyjny, nie obnosi się z tym, ale czujemy się w jego towarzystwie jakby był lepszy od nas. Czy mamy rację? Czy takie większe wydatki podczas wspólnych wyjść są kulturalne? Czy jeśli ktoś zarabia wyraźnie więcej od innych osób z towarzystwa, może wydawać więcej gdy spotyka się z tym towarzystwem, czy powinien wydawać tyle samo? Co mówią na ten temat zasady SV?
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Wydatki 30.06.13, 15:03
      On sie nie zachowuje w porzadku.Chce probowac nowych rzeczy o ile te rzeczy sa drogie, ok, niechze to robi w towarzystwie osob ktore na to stac.
      Wierze,ze nie chce pokazac w ten sposob swojej wyzszosci, ale nie zmienia to faktu ze zachowuje sie nietaktownie.
      Co do taksowki to nie wiem-domyslam sie, ze jedziecie w roznych kierunkach ,w przeciwnym razie najbardziej logiczne byloby pojechac taxi w kilka osob i rozlozyc koszty.
      Niemniej dla mnie dopuszczalny jest powrot do domu drozszym srodkiem transportu niz pozostali uczestnicy imprezy-nie popadajmy w paranoje.
      Z drugiej strony-Wasze rodzace sie kompleksy.Nie powinniscie czuc sie gorsi ze zarabiacie mniej.Takie niewiarygodnie oplacane stanowiska zdobyte nagle maja te paskudne wade ze sa bardzo pozadane przez innych.Kolega wygral jakby los na loterii z ta roznica,ze to co wygral moze stracic niewiadomo kiedy i nie wiadomo dlaczego.Malo tego,moze stracic tam prace w ogole(siostrzeniec szefa wlasnie skonczyl studia).
      Zupelnie inna sytuacja jest stopniowe dosc mozolne dochodzenie do pewnych stanowisk oparte na duzej wiedzy i doswiadczeniu-prawdziwego specjalisty nikt normalny sie nie pozbywa.
      Zatem bez przesady z tymi kompleksami.
      • agulha Re: Wydatki 30.06.13, 16:16
        Jest pewna niespójność w tej relacji. Kebabu i sushi zwykle nie podają w tym samym lokalu (chociaż zaznaczam, że mogę się mylić). Wydaje mi się, że jeżeli kolega bywa w tych samych lokalach, nie wywiera presji, żeby zmienić miejsce spotkania na lokal droższy, to może sobie zamawiać coś droższego. Jeżeli tego nie podkreśla - a piszesz, że nie jest ostentacyjny - to czemu nie? Jeżeli wszyscy jedzą tylko zupę, a on obiad dwudaniowy z deserem, to nietakt, bo to dłużej trwa. Ale jeżeli Ty kupisz makaron kokardki z łososiem w sosie śmietanowym, a on steka, to jaka z tego krzywda?
        O ile, oczywiście, nie okrasza tego komentarzami typu "jak Ty możesz jeść takie coś".
        Być może chłopina nie spotyka się z innymi ludźmi, a samemu iść do knajpy to żadna przyjemność.
        Byłby bucem, gdyby ograniczył częstość spotkań z Wami, bo on musi koniecznie popróbować sushi, zatem umawia się na tę okoliczność z nowymi kolegami z pracy zamiast z Wami.
        • strusiu7jan Re: Wydatki 30.06.13, 18:08
          Na przykład zmieniamy lokal wieczorem, zatrzymujemy się po drodze w jakimś miejscu gdzie podają kebaby czy hamburgery, kupujemy na wynos i po drodze jemy. Obok jest lokal gdzie sprzedają sushi czy inne lepsze jedzenie, kolega wchodzi i też bierze na wynos i po drodze je. Nie jest to w żaden sposób niewygodne. Oczywiście nigdy nie mówi nic w stylu "jak wy to możecie jeść" i nigdy w żaden sposób nie sugeruje swojej wyższości. Presji żadnej itp. nie wybiera. Napisałem, że charakter mu się nie zmienił. Po prostu to głównie my czujemy, że mocno odstajemy od niego finansowo i wydaje nam się, że pomimo, iż zachowuje się zawsze fair, to mógłby nadal mimo wszystko jeść i pić przy nas to, co dawniej. Bo ja osobiście fatalnie się czuję, gdy w klubie zamawiam najtańsze piwo za 10 zł i piję dwa, najwyżej trzy takie piwa w lokalu przez cały nasz tam pobyt (a wiadomo, że w klubach alkohol jest naprawdę drogi) a on zamawia sobie, np. Jacka danielsa z miętą i Spritem za 35 zł i jego to o wiele mniej uderza po kieszeni niż mnie sad Nie ograniczył oczywiście z nami kontaktów, ma też nowych znajomych w nowej pracy, ale z nami spotyka się jak dotychczas, jakby się nic nie zmieniło, ale zmieniło się w sposobie w jaki on żyje, tzn. co on kupuje. Nie wiem czy słusznie, ale mnie to denerwuje i rozmawiałem szczerze z pozostałymi kolegami i oni myślą tak samo. Nie chcę wyjść na buca, który zazdrości koledze, cieszę się naprawdę, że ma stanowisko kierownicze wyższego szczebla, ale irytuje mnie, że w czasie wspólnych wyjść nie jest jak dotychczas, że wszystkich stać na to samo a jego stać na więcej. I zastanawiam się czy zgodnie z zasadami dobrego wychowania on nie powinien mimo wszystko dopasować się do reszty grupy i nie kupować do konsumpcji i w ogóle rzeczy odbiegających od kupowanych przez innych. Jan
          • baba67 Re: Wydatki 30.06.13, 18:22
            Powinien, ale Wy powinniscie popracowac nad swoja zazdroscia tez.
            • nm.buba011 Re: Wydatki 30.06.13, 22:02
              baba67 napisała:

              > Powinien, ale Wy powinniscie popracowac nad swoja zazdroscia tez.

              - racja. optimum jest w okolicach środka.
              S-v w swej klasyce zaleca, aby osoba zaproszona do restauracji, nie wybierała pozycji tanich, aby nie urazić fundatora, a także tych najdroższych aby go nie... zrujnować.

              Powyższe można śmiało przełożyć na dylemat tego wątku.
              Ów nowy playboy, a także członkowie starej paczki powinni znaleźć nowe spotkanie w połowie drogi.
          • dorota_paz Re: Wydatki 30.06.13, 18:52
            strusiu7jan napisała:

            > I zastanawiam się czy zgodnie z zasadami dobrego wychowania on
            > nie powinien mimo wszystko dopasować się do reszty grupy i nie kupować do kons
            > umpcji i w ogóle rzeczy odbiegających od kupowanych przez innych. Jan

            Nie powinien. Kolega postępuje zgodnie z zasadami dobrego wychowania a wy po prostu, jak zresztą większość Polaków, jesteście zazdrośni. To wy macie problem a nie on. Jeśli zarabiasz 2500 zł a kolega 30000 zł na miesiąc to oczywiste jest, że stać go na więcej niż Ciebie. I dlatego Ty pijesz piwo za 10 zł a on drinka za 40. Ludzie są wyżsi, niżsi, grubsi, chudsi, przystojniesi, brzydsi, bogatsi i biedniejsi - są zróżnicowani i to jest normalna sprawa. Tak długo, jak ten wyższy, szczuplejszy, ładniejszy i bogatszy nie obnosi się ze swoją przewagą, jest życzliwy i po prostu zachowuje się normalnie, tak długo nie ma problemu. Natomiast jeśli ten niższy, brzydszy i biedniejszy ma problem z tym, że inni nie są tacy jak on, wówczas nie ma to nic wspólnego z zasadami SV tylko z koszmarną polską zazdrością i zawiścią. Nie zasługujecie na takiego kolegę, mam nadzieję, że wkrótce dostrzeże jakimi jesteście naprawdę i zacznie się zadawać z ludźmi na poziomie, gdzie nikt nikomu do porfela nie zagląda. Obrzydlistwo.

            Dorota
            • bene_gesserit Re: Wydatki 30.06.13, 21:24
              Moim zdaniem to gadanie o zazdrości Polaków - ze to niby nasza cecha narodowa - jest bardzo glupie. No chyba, ze są gdzieś na to jakieś dowody (pomijając perspektywę naiwnych badaczy rzeczywistosci) - jakieś badania czy cos?
              • dorota_paz Re: Wydatki 30.06.13, 21:37
                bene_gesserit napisała:

                > Moim zdaniem to gadanie o zazdrości Polaków - ze to niby nasza cecha narodowa -
                > jest bardzo glupie. No chyba, ze są gdzieś na to jakieś dowody (pomijając pers
                > pektywę naiwnych badaczy rzeczywistosci) - jakieś badania czy cos?

                Temat założyciela tego wątku jest chyba dobitnym potwierdzeniem tego, co napisałam. Jest to erupcja polaczkowej zazdrości i zawiści, że ktoś, kto był do tej pory taki jak my, nagle się wybił i jest od nas lepszy. Czego chciałbyś więcej? Systematycznych badań socjologicznych? Idę o zakład, że takie badania były zresztą przeprowadzone. Oczywiście nie w sferze deklaratywnej, bo żaden leming się nie przyzna, że jest zazdrosny - to wychodzi przy okazji. Na przykład takiej, jaka przydarzyła się autorowi tego wątku. Wbrew pozorom to pytanie więcej mówi o naszym społeczeństwie niż niejedna ankieta. Myślę zresztą, że podzielasz moje zdanie...
                • aqua48 Re: Wydatki 30.06.13, 21:51
                  dorota_paz napisała:

                  > Temat założyciela tego wątku jest chyba dobitnym potwierdzeniem tego, co napisa
                  > łam. Jest to erupcja polaczkowej zazdrości i zawiści, że ktoś, kto był do tej p
                  > ory taki jak my, nagle się wybił i jest od nas lepszy.

                  Wiesz, okazywanie w towarzystwie tego że ktoś więcej zarabia nie jest specjalnie zgodne z s-v. Umiejętność taktownego zachowania jest trudną sztuką, ale do opanowania.
                  Choć mimo wszystko uważam, że autor wątku nieco przesadza, bo z jego opisu nie wynika aby kolega pozwalał sobie na napoje niedosiężne dla innych, jednak najwyraźniej robi to w sposób, który dla reszty towarzystwa jest widoczny i odczuwalny. I tu jest problem.
                  Może warto z kolegą spotykać się rzadziej i na krócej, za to przy podobnych napojach i daniach?
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wydatki 30.06.13, 22:50
                    aqua48 napisała:


                    Może warto z kolegą spotykać się rzadziej i na krócej, za to przy podobnych napojach i daniach?
                  • bene_gesserit Re: Wydatki 30.06.13, 22:50
                    A ja myślę, ze problem się nie da rozwiązać.

                    Panowie przyzwyczajeni do równego statusu stwierdzili, ze ktoś wygrał rywalizację, i to w wielkim stylu (zarabia w miesiac tyle, ile my w rok nie urobimy). I choćby się szarpali na te sushi i drinki, to niewiele zmieni. Kolega nie łamie zasad, ale ma lepiej - czyli sama jego obecność uświadamia jego (niedługo już byłej) paczce, ze mają gorzej. Jest jednoosobową grupą (bolesnego) odniesienia, dlatego musi zniknąć.
                    • dorota_paz Re: Wydatki 01.07.13, 00:48
                      bene_gesserit napisała:

                      > A ja myślę, ze problem się nie da rozwiązać.

                      Nie da się rozwiązać z winy kolegów - zazdrośników. Co w sumie z Twojego wywodu wynika i z czym się zgadzam.

                      D.
                      • bene_gesserit Re: Wydatki 01.07.13, 21:39
                        Nie całkiem to napisałam.
                        Co zresztą nijak się ma do wyssanej z palca diagnozy o wszystkich Polakach big_grin
                • bene_gesserit Re: Wydatki 30.06.13, 22:46
                  Piszesz tak, jakby tę emocję odczuwali tylko Polacy. Co, oczywiście, nie jest prawdą.
                  Nie mówiąc już o tym, ze obrażanie na polskim forum całego narodu jest dowodem złego wychowania. Skoro na poparcie swoich poglądów masz jedynie 'bo tak', to hamuj swój jęzor.
                  • dorota_paz Re: Wydatki 01.07.13, 00:49
                    bene_gesserit napisała:

                    > Piszesz tak, jakby tę emocję odczuwali tylko Polacy. Co, oczywiście, nie jest p
                    > rawdą.
                    > Nie mówiąc już o tym, ze obrażanie na polskim forum całego narodu jest dowodem
                    > złego wychowania. Skoro na poparcie swoich poglądów masz jedynie 'bo tak', to h
                    > amuj swój jęzor.

                    Zazdrość i zawiść to cechy szczególnie mocno obecne w narodach słowiańskich - postsocjalistycznych. Polacy wyróżniają się tu wyjątkowo brzydko (niestety!) in minus. Nie wierzę,że mieszkając tutaj tego nie zauważyłeś...

                    D.
                    • bene_gesserit Re: Wydatki 01.07.13, 21:41
                      Dość często słyszę pogardliwe wypowiedzi na temat Polaków, ale w swoim otoczeniu - ani bliższym, ani dalszym - nie znajduję potwierdzenia takich obiegowych, rodem z poczekalni do fryzjera, opinii naiwnych psychologów. Gdyby mi się nagle zaczeły potwierdzac, po prostu zmieniłabym towarzystwo. Czego ci zyczę, może twoje owce w końcu umilkną big_grin
                • angazetka Re: Wydatki 01.07.13, 09:47
                  > Temat założyciela tego wątku jest chyba dobitnym potwierdzeniem tego, co napisa
                  > łam. Jest to erupcja polaczkowej zazdrości i zawiści, że ktoś, kto był do tej p
                  > ory taki jak my, nagle się wybił i jest od nas lepszy. Czego chciałbyś więcej?
                  > Systematycznych badań socjologicznych?

                  Byłyby z pewnością bardziej na miejscu niż dowód z jednej historii tongue_out BTW na podstawie twego wpisu mogę uznać, że "typowo polska" jest również pogarda wobec własnego narodu. Dość paskudna sprawa.
                  • baba67 Re: Wydatki 01.07.13, 10:12
                    Niezaleznie od tego ze nie odczuwam pogardy wobec wlasnego narodu pewne obserwacje i porownania po kilku latach poza krajem mi sie nasuwaja.
                    Przyklad z imprezy w klubie polonijnym na koncu swiata-siedzimy, saczymy, zdawaloby sie ze gdzie jak gdzie ale tam ludzie troche w zyciu popodrozowali , rozmowa o zyjacym jeszcze wtedy JP2 a jakzesmile
                    Aby cos wniesc do rozmowy(ludzie niespecjalnie znajomi) wspomnialam wspomnialam ze bylam we Wloszech kilka lat po poczatku pontyfikatu kiedy jeszcze papiez byl w dobrym zdrowiu(pielgrymka byla studencka,namioty, cale zarcie e soba te klimaty).Spojrzenia jakim obrzucil mnie jeden pan trudno opisac-po prostu zawisc w Pudliszkach.Nie wyobrazam sobie niczego takiego u zadnej nacji a troche europekczykow i nie zdarzylo mi sie tam spotkac.
                    My takich zachowan nie uznajemy za faux pas,usprawiedliwiamy je-moe to grzech spoleczenstwa na dorobku, ale pamietam za tzw komuny slowo zamozny oznaczalo lepszy.
              • baba67 Re: Wydatki 01.07.13, 06:54
                Ludzie wszedzie zazdroszcza innym bogactwa to zadna cecha narodowa tylko ogolnoludzka,ale tylko u nas jest przywolenie na okazywanie jej w formie fochow zlosliwosci itp.
          • aqua48 Re: Wydatki 30.06.13, 20:43
            strusiu7jan napisała:

            > ja osobi
            > ście fatalnie się czuję, gdy w klubie zamawiam najtańsze piwo za 10 zł i piję d
            > wa, najwyżej trzy takie piwa w lokalu przez cały nasz tam pobyt
            > a on zamawia sobie, np. Jacka danielsa z
            > miętą i Spritem za 35 zł

            Proponuję żebyś zamówił sobie też jacka danielsa zamiast tych trzech piw. Finansowo wyjdzie mniej więcej na to samo i nie będziesz czuł się gorszy...
            • kol.3 Re: Wydatki 30.06.13, 20:53
              Strasznie drogie te Wasze lokale. Pijałam ostatnio Jacka Danielsa z pepsi za 12 zl. Przecież to przeciętny drink, żaden luksus.
            • baba67 Re: Wydatki 30.06.13, 20:55
              No wlasnie.Procenty tez takie same.Tu nie rozumiem problemu.Sushi na wynos tez nie sa wiele drozsze niz solidny kebab.
              Moe wy macie mu za zle nie to ze wiecej wydaje, tylko sie taki luksusowy i swiatowy zrobil?Co Ci przeszkada ze jedzie do domu taxi a wy w swoja strone autobusem?
              Ta zazdrosc wam w zyciu bardziej przeszkadza niz fakt ze kolega je inne rzeczy.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wydatki 30.06.13, 23:06
                Kolega moze nie zachowuje sie najtaktowniej wiedzac ze was nie stac na to co on zamawia,
                tym bardziej ze nie tak dawno nalezal do dokladnie tej samej finansowej dzialki co wy.
                wie wiec jakie to uczucie nie moc sobie na cos pozwolic.

                z drugiej strony, zamiast patrzec z palaca zolcia w gardle jak on popija sushi Danielsami z mieta pomysl ze wlasnie dlatego ze dopiero co stac go na to, zachowuje sie jak typowy <nowobogacki> dzieciak-
                - bo po prostu cieszy sie jak dziecko nowo zdobytymi mozliwosciami - moze po raz pierwszy w zyciu w ogole napawa sie faktem ze moze pozachowywac sie jak dotad tylko ogladani bohaterzy z filmow - oto wchodzi do baru i zamiast (bez obrazy) taniego piwska za 10zl lekko rzuca "Daniels, z mieta" - chyba masz wyobraznie i jarzysz o co biega smile

                Koledze mozna dodatkowo pogratulowac ze przy tym wszystkim jak sam podkreslasz nie zadziera nosa, nie jest ostentacyjny - co wlasnie utwierdza mnie w przekonaniu ze po prostu sie cieszy dobrobytem, i sadze tez ze moze (o ile nie jest zwyczajnie skapy) nie chce byc posadzony o wielkopanstwo i owze zadzieranie nosa (lub az taki bogaty to on nie jest) wiec nie proponuje wszystkim drinkow.
                Zreszta, moze obawia sie ze jak raz postawi to juz zawsze bedziecie oczekiwac ze on bedzie wam stawial, co jest zupelnie mozliwe. wiec woli nie zaczynac, i ja to rozumiem i nawet pochwalam- po co zaczynac skomplikowane relacje kolezensko-finasowe - to dopiero popsuje cala atmosfere.
                Juz sie cos nie podoba a co dopiero jak dojdzie doplacenia, lol

                Minnie
                • dorota_paz Re: Wydatki 01.07.13, 00:50
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                  > Kolega moze nie zachowuje sie najtaktowniej wiedzac ze was nie stac na to co on
                  > zamawia, tym bardziej ze nie tak dawno nalezal do dokladnie tej samej finansowej dzialki
                  > co wy.

                  Opanuj się dziewczyno! Co robi nietaktownego? Że zamawia drinka za 40 zł BO LUBI? Czy Twoim zdaniem ma wbrew sobie zamawiać syf za 10 zł, skoro naprawdę lubi i go na to stać na ten za 40? Ludzie, błagam was, zachowujcie się normalnie. Dlaczego każdy ma się dostosowywać do biedaków, skoro najzwyczajniej w świecie ma ochotę na coś normalnego i może sobie na to pozwolić?

                  D.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Wydatki 02.07.13, 13:04
                    dorota_paz napisała:

                    Opanuj się dziewczyno! Co robi nietaktownego? Że zamawia drinka za 40 zł BO LUBI?

                    Owszem, bo to zalezy rowniez od tego w jakim towarzystwie tego drinka za 40 zl lubi.

                    takt picia czy jedzenia w towarzystwie to rowniez umiejetnosc dostsosowania sie do poziomu towarzystwa. nie na darmo powstalo powiedzenie <gdy wlazles miedzy wrony kracz jak i one".

                    Gdyby to lubienie drinka za 40zl i sushi na lunch bylo takie bezproblemowe to nie przeszkadzaloby, a jednak przeszkadza, i w sumie nie z zazdrosci tylko to nieprzyjemnie a coraz mocniej uprzytamnia reszcie towarzystwa ze nie tylko stoja duzo gorzej finansowo
                    ale rowniez ze jak na razie nie widac aby to sie pokrotce zmienilo - i to jest najgorsze.
                    Gdyby to byl raz czy dwa drink za 40 zl to by nie przeszkadzal ale to sie odbywa regularnie na dluzsza mete. (w takim ukladzie rzeczywiscie nierowne finansowo przyjaznie rzadko kiedy maja racje bytu) kolega wtedy powinien miec troche wyczucia i dopasowac sie do reszty niebogatego towarzystwa. nie musi to byc piwo za 10 zl moze byc lepsze ale chociaz piwo.

                    Minnie
            • angazetka Re: Wydatki 01.07.13, 09:49
              Ale jeden drink zostanie wypity szybciej niż trzy piwa wink
    • claratrueba Re: Wydatki 01.07.13, 06:41
      Kolega nie łamie żadnych zasad s-v. Po prostu jest w syt. finansowej, która daje mu wybór, dokładnie tak samo jest z samochodami, ubraniami etc. Jeśli się nie przechwala, nie demonstruje swojej "wyższości' (o ile wyższością można nazwać to, że ktoś ma wiecej pieniędzy) to w jego zachowaniu nie ma nic niewłaściwego.
      Twój dyskomfort w tej syt. wynika pewnie nie z zawiści, jak tu zasugerowano (forum s-v to chyba nie jest właściwe miejsce na takie osobiste wycieczki) a z nowości sytuacji, z tego, że ktoś, kto do tej pory "był taki jak my pod każdym względem" już nie jest taki sam pod względem finansowym. Gdyby nowo poznana osoba okazała się zamożniejsza od Was, kupowała droższe drinki czy przekąski pewnie nie sprawiłoby to żadnego dyskomfortu, tu czujecie, że "zaczął odstawać od grupy".
      "czuj
      > emy się w jego towarzystwie jakby był lepszy od nas."
      To jest Wasz problem, problem, który wielu ludzi dotyka (żadna to polska specyfika, tak jest wszędzie, nie zależy to od kraju tylko od tego jak dla konkretnych ludzi ważne jest "by mieć")- czucie się gorszym bo kogoś na więcej stać. Przecież wartości ludzi nie określają posiadane przez nich pieniądze!
      Twój kolega nadal spotyka się z Wami, nie uznał was za "gorszych". Co wcale nie jest częste.
      • baba67 Re: Wydatki 01.07.13, 07:02
        Przede wszystkim ludzie nie zaczynaja sie przyjaznic z osobami ktore sa duzo zamozniejsze od nich. Przynajmniej w Polsce. Pewnie ze jakiestam roznice zawsze sa , ale ogolny standard zycia osob z ktorymi sie zacynamy towarysko spotykac jest podobny.
        W dlugodystansowych przyjazniach jest roznie, bywa ze ktos sie dorobi inny nie ale to co ich laczy jest na tyle silne ze trwa np 40 lat (znam taki przypadek).
        Zmiana pozycji finansowej to ciezki test, wymaga taktu z jednej strony i opanowania ludzkich slabostek z drugiej. Tu niestety po obu stronach czegos nie dostaje ale sytuacja jest nowa moze sie wypracuje.
        • claratrueba Re: Wydatki 01.07.13, 08:45
          > Przede wszystkim ludzie nie zaczynaja sie przyjaznic z osobami ktore sa duzo z
          > amozniejsze od nich.

          Absolutnie się z tym nie zgadzam. Jest wiele powodów, dla których ludzie zaczynają czuć ze sobą bliskość- zainteresowania, pasje, sport, czasem -sąsiedztwo.To nie ma nic, lub niewiele, wspólnego z pieniędzmi. Różnice finansowe nie mają żadnego znaczenia gdy są takie podobieństwa.

          > W dlugodystansowych przyjazniach jest roznie,
          Tak, przyjaźniom łatwiej przetrwać próbę czasu niż próbę pieniędzy. Ale to tylko zależy od tego ile wagi ludzie przykładają do tego "by mieć". Na ile "to co mam" oznacza "kim jestem".
          Wśród moich przyjaciół (kilkunastu) i znajomych (sporo więcej) są ludzie o bardzo różnych statusie materialnym. Co w niczym nie przeszkadza, dokładnie tak jak w niczym nie przeszkadza, że jedni sa ładniejsi, inni brzydsi. Wszyscy są ludźmi bardzo wartościowymi i o tym po prostu WIEDZĄ i oni sami i wszyscy inni.
          Może dlatego, że my z Mazowsza a tutaj jest taka ludowa piosenka:
          "Spytajata kukułki ona wam odpowie
          że ten najbogatszy co ma dobrze w głowie"
          • baba67 Re: Wydatki 01.07.13, 09:52
            Sasiedztwo-tak,Na ogol jednak nie ma takze ktos malo zamozny wprowadza sie w okolice gdzie zamieszkuja ludzie zamozni.Odwrotnie bywa czesciej, zwlaszcza teraz, dzielnice domkow na obrzezach wiekszych miast ktore to obrzeza sa zamieszkane przez ludzi o roznej kondycji.
            W klubie szachowym te dwaj panowie o calkiem roznym statusie moga sie zakumplowac.
            To wszystko prawda ale sa to przypadki indywidualne i w mojej opinii bardzo rzadkie.
            • nm.buba011 Re: Wydatki 01.07.13, 10:31
              baba67 napisała:

              > W klubie szachowym te dwaj panowie o calkiem roznym statusie moga sie zakumplow
              > ac.

              - tak. Mogą owo kumplowanie ograniczyć do wyłącznie szachów i tak może trwać.
              O ile będą chcieli przyjaźń rozszerzyć, gościć się i razem bywać, to muszą wykazać się dużym taktem i empatią. Nagiąć swoje możliwości i przyzwyczajenia, aby móc znaleźć się gdzieś po środku. To trudne, wymagające i poddające owe kumplowanie próbie.

              W dłuższej perspektywie bogaty powinien pomóc ("wędka") przyjacielowi, a ten biedny powinien się przełamać, uwierzyć w siebie, aby nie odstawał i mógł mieć swój wkład w to, aby uratować ową relację.
              • baba67 Re: Wydatki 01.07.13, 10:49
                Dokladnie tak.Pisalam wlasnie o bywaniu u siebie czy poza klubem.
                • nm.buba011 Re: Wydatki 01.07.13, 11:00
                  baba67 napisała:

                  > Dokladnie tak.Pisalam wlasnie o bywaniu u siebie czy poza klubem.

                  - utrudnimy. Jeden z szachistów ma 15 lat i jest kobietą, a drugi ma dopiero 60 lat i jest płci przeciwnej. W szachach byli na tym samym poziomie zaawansowania.

                  Co dalej z tą relacją?

                  Zakazać?

                  forum.gazeta.pl/forum/w,10226,145405663,145405663,traktowanie_dziewczyny_brata.html
                  • baba67 Re: Wydatki 01.07.13, 11:45
                    Polecam Serial szpitalnal peryferiach-tam jest taka relacja ( w klubie szachowym).Innym miejscem spotkan byl szpital w ktorym to pracowal ow gentleman(w kazdym calu) a rzeczona panienka miala problemy zdrowotne.
                    Nie przypominam sobie bywania na imieninach u corki gentlemana ani tez wspolnych wakacji nad Balatonem(zmienilam realia bo czasy inne).
    • lady-z-gaga Re: Wydatki 01.07.13, 21:00
      Nie zgadzam się z większością z Was.
      Wyższe dochody nie obligują nikogo do wyższych wydatków w każdych okolicznościach.
      Z dnia na dzien nikogo nie dopada alergia na tańsze jedzenie lub alkohole - ktore pił jeszcze do niedawna.
      Swoj nowy status finansowy mozna celebrowac w towarzystwie równym sobie pod względem dochodów. Jesli ktos czuje się lepszy, to może wymienić starych znajomych na nowych, zamożniejszych. A jesli nie chce, to może chyba raz w tygodniu dostosowac się do towarzystwa i narazic swoje szlachetne, nowobogackie podniebienie na dyskomfort marnych trunków i kiepskiego jadła. Wczesniej od tego nie umarł, to jest nadzieja, że i teraz mu nie zaszkodzą.
      Nie wyobrażam sobie podobnego buractwa w moim otoczeniu - a miałam w życiu kontakt zarowno z ludźmi znacznie zamożniejszymi, jak i z dużo uboższymi. Nie jest wielka sztuką dostosowanie poziomu finansowego imprezy do wszystkich uczestników. Kwestia chęci i kultury.
      • opal9900 Re: Wydatki 01.07.13, 21:45
        Dokładnie tak samo to czuję.
      • matylda1001 Re: Wydatki 01.07.13, 22:01
        lady-z-gaga napisała:

        > Nie zgadzam się z większością z Was.<

        Ja też. Gdyby pojechali razem na wakacje pod namiotami, to nowobogacki pewnie zamieszkałby w 5-gwiazdkowym hotelu. Stać go przecież.
        • baba67 Re: Wydatki 01.07.13, 22:09
          Ja bym sie tej taksowki nie czepiala bo to faszyzm jakis.
          • lady-z-gaga Re: Wydatki 01.07.13, 22:17
            Taksówka to inna para kaloszy, po zakończeniu spotkania nikt nie musi się solidaryzować z towarzystwem aż tak bardzo, aby wracać tym samym środkiem lokomocji. smile
        • lady-z-gaga Re: Wydatki 01.07.13, 22:33
          matylda1001 napisała:

          >Gdyby pojechali razem na wakacje pod namiotami, to nowobogacki pewnie z
          > amieszkałby w 5-gwiazdkowym hotelu. Stać go przecież.

          Oczywiście big_grin Można tez wybrać się ze znajomymi do teatru i wykupic tylko dla siebie lożę, coby się z plebsem nie mieszać big_grin
      • dorota_paz Re: Wydatki 02.07.13, 15:06
        lady-z-gaga napisała:

        > Nie zgadzam się z większością z Was.
        > Wyższe dochody nie obligują nikogo do wyższych wydatków w każdych okolicznościa
        > ch.
        > Z dnia na dzien nikogo nie dopada alergia na tańsze jedzenie lub alkohole - kt
        > ore pił jeszcze do niedawna.
        > Swoj nowy status finansowy mozna celebrowac w towarzystwie równym sobie pod wzg
        > lędem dochodów. Jesli ktos czuje się lepszy, to może wymienić starych znajomych
        > na nowych, zamożniejszych. A jesli nie chce, to może chyba raz w tygodniu dost
        > osowac się do towarzystwa i narazic swoje szlachetne, nowobogackie podniebienie
        > na dyskomfort marnych trunków i kiepskiego jadła. Wczesniej od tego nie umarł,
        > to jest nadzieja, że i teraz mu nie zaszkodzą.
        > Nie wyobrażam sobie podobnego buractwa w moim otoczeniu - a miałam w życiu kont
        > akt zarowno z ludźmi znacznie zamożniejszymi, jak i z dużo uboższymi. Nie jest
        > wielka sztuką dostosowanie poziomu finansowego imprezy do wszystkich uczestnikó
        > w. Kwestia chęci i kultury.

        Postawa będąca kwintesencją zjawiska zwanego chyba słusznie "polactwem". Żal. Na marginesie, pamiętam jak mieszkałam w USA w Kaliforni przez 5 lat. W jednej z firm, gdzie pracował mój tata był taki stary, prosty Meksykanin - Pablo. Pracował tam jako dozorca / sprzątacz. W porze lunchu co jakiś czas widywałam Pabla razem z Denisem, białym właścicielem tej firmy, w barze obok biurowca, gdzie mieściła się firma. Siedzieli, jedli rozmawiali. Pablo jadł coś, co przypominało hot-doga a Denis coś, co przypominało rybę i wyglądało o wiele lepiej (oraz zapewne kosztowało o wiele więcej). Jako mała dziewczynka nie analizowałam tej sytuacji z punktu widzenia postaw społecznych, ale teraz widzę ją wyraźnie. W USA, z zasady, biedniejszemu i bogatszemu nie przeszkadza ich różnica dochodów, mogą razem sobie usiąść, zjeść coś wspólnie i porozmawiać, mimo, że jeden je za 5 dolarów, a drugi za 50. W Polsce jak widać jest to niemożliwe... Szkoda.

        Dorota
        • baba67 Re: Wydatki 02.07.13, 15:13
          Pogarda jaka zywisz do wlasnego narodu poraza.Jakim cudem jeszcze Ci paluszkow nie wypalilo w czasie pisania po polsku to nie wiem.
          Wyobraz sobie ze to "polactwo" czyli taktowne podejscie do ludzi o nizszych dochodach podobno ma sie calkiem dobrze w krajach skandynawskich.
          Tam afiszowanie sie tym na co kogo stac jest przyjmowane wrecz z niesmakiem.
          • zawilec1 Re: Wydatki 02.07.13, 21:34
            Wywody Doroty też mnie porażają, pewnie typowe "polskie" kompleksy w niej siedzą...
            Zamozniejszy znajomy powinien sie liczyc z mozliwosciami innych i dostosowac sie do ich poziomu, jezeli nie potrafi lub nie chce - znajomość sie skonczy...
        • lady-z-gaga Re: Wydatki 03.07.13, 21:57
          > Postawa będąca kwintesencją zjawiska zwanego chyba słusznie "polactwem".

          Bidulko....nie napiszę, czego Ty jestes kwintesencja, bo mnie wytną big_grin
    • kora3 Moim zdaniem 02.07.13, 09:48
      czepiacie się kolegismile
      Sam przyznajesz, że jego zachowanie nie nosi cech ostentacji, zatem niechże je i pije co sobie chce. Byłby nie porządku krytykując wybrany przez Was lokal, albo to, co Wy jecie, czy pijecie. Nie robi tego, wiec nie mam pojęcia w czym problem.
      • nm.buba011 Re: Moim zdaniem 02.07.13, 10:25
        kora3 napisała:

        > czepiacie się kolegismile

        - załóżmy, że tak jest. Postawa owego kolegi odbiega od upodobań pozostałych.
        Nie na rusza on s-v w sensie formalnym, ale nie robi nic w najmniejszym stopniu, aby od tej grupy nie odstawać. W tym momencie jego zachowanie w duchu s-v, pozostawia wiele do życzenia.

        Dygresja

        Chodząc na siłownię, świadomie odmawiam uścisku dłoni, kiedy leżę na ławce.
        forum.gazeta.pl/forum/w,10226,141462833,141462833,Silownia_.html
        Z pełną premedytacją izoluję się, a nie integruję, ale nie mam żalu, że nie jestem lubiany.
        S-v zaleca mi, abym nie zauważał gaf innych.
        • tukata Re: Moim zdaniem 02.07.13, 10:43
          Kolega zachowuje się bardzo normalnie, to wy macie problem. Byłoby fatalnie, gdyby kupował jedzenie (na które nie ma ochoty), tylko dlatego, że jest tańsze i to ze względu na was. Wtedy dobrze byście się czuli? Nie warto psuć relacji koleżeńskich zaglądając do cudzego portfela. Cieszcie się jego sukcesem finansowym i tyle, nie analizujcie jego wydatków.
          • baba67 Re: Moim zdaniem 02.07.13, 10:58
            Pare dni temu poznalam pana ktory jezdzi maybachem a zajadal sie kielbaska z grilla z chrzanem.To nie jest tak ze koledze przestal smakowac kebab, skoro mu kiedys smakowal smakuje mu nadal , kolega sie bawi swoimi nowymi mozliwosciami jak slusznie zauwazyla Minnie.
            Szkoda ze nie zauwaza swojego braku taktu.Bo rzeczywiscie zasad nie narusza ale nietaktowne jest.
            • majaa Re: Moim zdaniem 02.07.13, 11:11
              W pełni się z Tobą zgadzam, Babo.
        • kora3 Re: Moim zdaniem 02.07.13, 23:08
          nm.buba011 napisał:
          Postawa owego kolegi odbiega od upodobań pozostałych.

          No i co z tego? Nie sprawia on, jak można wnieść z opisu przykładowych sytuacji przez wątkodawcę, żadnego kłopotu reszcie. Oni biorą na wynos kebab, on sushi - KOMU to przeszkadza? On pije sobie drinka, jakieś tam piwo danej marki, reszta rodzime z pipy - KOMU to przeszkadza?

          > Nie na rusza on s-v w sensie formalnym, ale nie robi nic w najmniejszym stopniu
          > , aby od tej grupy nie odstawać.


          Ale przepraszam Bubo, cóz to znaczy "nie odstawać"? Czy ja jako wege mam jesc steki, czy kebaby, żeby nie odstawać? Mam pic wódkę, której nie lubię, żeby nie odstawać?
          Każdy ma prawo jesc, pic co chce, jak uważa wracać do domu po imprezie. Póki nie krytykuje tego co robia inni w ww. tematach i nie "lansuje się", jaki to on lepszy, to wszystko gra.

          W tym momencie jego zachowanie w duchu s-v, po
          > zostawia wiele do życzenia.


          Zatem jeśli ja np. pójde na grilla z jakimiś ludźmi to musze jesć kiełbase i pić wódkę, bo inaczej moje maniery pozostawiają wiele do zyczenia?smile
          NIE jadam kiełbasy i NIE pijam wódki. Czy to jest nielegalne? Niesmile Nie krytykuję nikogo jedzącego kiełbasy, zcy pijącego wódkę - jeśli ktoś lubi - szafa gra. ja nie będę i czesć.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: Moim zdaniem 03.07.13, 01:22
            kora3 napisała:


            No i co z tego? Nie sprawia on, jak można wnieść z opisu przykładowych sytuacji przez wątkodawcę, żadnego kłopotu reszcie. Oni biorą na wynos kebab, on sushi - KOMU to przeszkadza? On pije sobie drinka, jakieś tam piwo danej marki, reszta rodzime z pipy - KOMU to przeszkadza?
          • baba67 Re: Moim zdaniem 03.07.13, 07:41
            Tu nie chodzi o to ze on je cos innego bo nie lubi tylko o to ze lubi(bo kiedys chetnie jadl) i to ze zamawia DUZO drozsze rzeczy.To jest odstawanie.Gdyby powiedzmy przestal mu smakowac kebab (co sie zdarza) i zaczal zamawiac pizze byloby ok.
            I to jest nietaktowne choc SV tego nie zabrania.O ten takt chodzi.Niby nic, ale przez takie rzeczy przyjaznie potrafia nie przetrwac proby czasu.
            • kora3 Babo a ja nadal uwazam, że 03.07.13, 09:38
              prosto mówiąc - jakiś problem to mają przepraszam watkodawcę, ale na to mi wygląda, troszkę chyba zazdrośni o zarobki kolegi znajomi.
              Mówisz, że kebab mu przestał smakowaćsmile - może nigdy nie smakował, ale zwyczajnie na coś innego na imprezie nie było go stać. Teraz jest i nie widzę nic złego w tym, ze sobie to funduje.
              Nierzadko jest tak, że miedzy znajomkami, nawet bliskimi bywają dysproporcje finansowe. I na pewno atmosfera jest zepsuta, gdy osoba lepiej uposażona popisuje się tym, krytykuje wybory innych na polu kulinarnym, czy rozrywkowym, PROPONUE coś o czym wie, że znajomego na to nie stać itd. Wtedy można mówic o braku taktu, a nawet chamstwie takiej osoby. Ale to, że ktoś sobie wybiera drogie danie? No bez przesady.

              Wiesz, tak się składa, że ja jestem dość wybredna kulinarnie. I często zdarza się, że np. moi znajomi jedzą pizze, a ja łososia z grilla (mieso ryb jest jedynym jakie zdarza mi się jesc). To danie zwykle jest relatywnie, w stosunku do innych w danym lokalu, drogie. Nie jestem najbogatsza, ani najbiedniejsza w towarzystwie - tak dla jasnoścismile
              Czy uważasz, ze powinnam jesć pizze, której nie lubię, bo inni jedzą i co sobie pomyslą o mnie, ze ja łososia? smile
              • baba67 Re: Babo a ja nadal uwazam, że 03.07.13, 09:55
                Nie uwazam ze powinnas jesc cokokolwiek czego nie lubisz bo danie ktore jesz jest drozsze.
                Byc moze kolega nie lubil za bardzo kebabu,nie wiemy tego.Nie znam faceta ktory nie lubi kebabu ale ja malo facetow znam wink
                Wszystko zalezy od kontekstu-Twoja sytuacja finansowa i wybrednosc(czesto wybrednosc wynika z wrazliwego ukladu pokarmowego a nie much w nosie)jest doskonale towarzystwu znana,zawsze tak bylo, zadnego nietaktu tu nie ma.
                Tu kontekst jest inny-koledzy zazdroszcza, a jakze, ludzka rzecz nie osiagneli jeszcze pewnego poziomu cnot heroicznych zeby zazdrosci nie odczuwac.
                Koles jest nietaktowny bo tego nie zauwaza.Uwazam ze w tej konkretnej sytuacji postepuje nietaktownie,Jesli wybralabym sie ze znajomymi o podobnym poziomie dochodow do knajpy gdzie jedynym daniem do zaakceptowania byloby cos drogiego nie postapilabym nietaktownie.
                • kora3 Bebaczko, gwoli ścisłości 04.07.13, 10:10
                  baba67 napisała:
                  > Wszystko zalezy od kontekstu-Twoja sytuacja finansowa i wybrednosc(czesto wybre
                  > dnosc wynika z wrazliwego ukladu pokarmowego a nie much w nosie)jest doskonale
                  > towarzystwu znana,zawsze tak bylo, zadnego nietaktu tu nie ma.


                  No wlasnie nie masz racji tutaj. Ja nie mam jakiegoś jednego towarzystwa z dziada pradziada, któremu moje nawyki kulinarne sa znanesmile Mam szerokie grono znajomych, z którymi spotykam się w różnych konfiguracjach i które czasem się z mego powodu ze tak powiem przenikają (znaczy poznaję jednych ludzi z innymi np.). Wśród tego grona znajomych są np. pracownicy sfery budżetowej szczebla i uposażenia różnego: od nauczycieli, poprzez oficerów różnych formacji np. Są prywatni przedsiębiorcy od prowadzących jednoosobową działalność, po szefów sporych firm, czy właścicieli tychże. Są także np. renciści i prawnicy, i lekarze i w zasadzie cały przegląd zawodów, bo i fajnego murarza np. znam.
                  Te osoby mają najróżniejszy status materialny i naprawdę trudno byłoby, żeby na spotkania np. ubierać się według tych najmniej zamożnych, bo można ich urazić, nie?
                  Jasne, ze takie najzamożniejsze osoby nie powinny proponować spotkania w miejscu, na które tych mniej zamożnych nie stać (chyba, ze zapraszają, ale to też może być mocno niezręczne). Jeśli jednak w jednej restauracji są dania o różnych cenach, czy podczas plenerowego spotkania kupuje się na wynos, to moim zdaniem nietaktowne jest z przeproszeniem "zaglądanie" komus do talerza, czy kieliszka co pije i je i za ile. Nie sądzisz, ze to nieładnie? smile


                  > Tu kontekst jest inny-koledzy zazdroszcza, a jakze, ludzka rzecz nie osiagneli
                  > jeszcze pewnego poziomu cnot heroicznych zeby zazdrosci nie odczuwac.


                  Wiesz, powiadają, ze zazdrośc nie zawsze jest uczuciem niszczącym i złym. Jeśli tak zazdroszczą, to niechże się starają lepiej zarabiać. Ale jeśli nie o staranie chodzi tylko o pustą zawiśc to tylko im współczuć.

                  >
              • matylda1001 Re: Babo a ja nadal uwazam, że 03.07.13, 16:52
                kora3 napisała:

                >nie widzę nic złego w tym, ze sobie to funduje. <

                A ja widzę. Nie, żeby to zaraz miało oznaczać złamanie wszelkich zasad, ale nietaktowne jest. Jeśli razem spędzają czas, to powinni sie bawić na podobnym poziomie. Ten jeden raz w tygodniu może się "poświęcić", i tak zostaje mu całe sześć dni na pławienie się w luksusie.

                > Wiesz, tak się składa, że ja jestem dość wybredna kulinarnie. I często zdarza się, że np. moi znajomi jedzą pizze, a ja łososia z grilla. Czy uważasz, ze powinnam jesć pizze, której nie lubię, bo inni jedzą i co sobie pomyslą o mnie, ze ja łososia? smile <

                To, co pomyślą, zależy od tego, czy pizze jedzą z wyboru, czy dlatego, że łosoś stanowi dla nich nieosiągalny przedmiot pożądania smile Jeżeli na widok łososia miałaby znajomym cieknąć ślina, to może lepiej zamówić jakąś tańszą rybę, w cenie pizzy, a na łososia wybrać się w innym towarzystwie.

                • kora3 Wiesz Matyldo 04.07.13, 09:50
                  Jak wspomniałam - moje towarzystwo prywatne jest naprawdę bardzo różnorodne, nie tylko pod względem materialnym. Ale pod tym też i w zasadzie TERAZ, w tym watku sobie to uświadomiłam tak dobitnie. A wiesz dlaczego teraz? Bo NIGDY z tym problemu nie było.

                  Jak się tak teraz zastanowię, to nawet niedawno bylam na spotkaniu w towarzystwie ludzi, z których jedni mieli np. sandały w cenie miesięcznego uposażenia innych i nikomu to nie przeszkadzalo.
                  No wlasnie - sandały - ubrać się na spotkanie TEŻ trzeba tak, by nie urazić mniej zarabiających? Ci zarabiający lepiej powinni zrobić "wywiada" kto ile zarabia i gdzie kupuje ciuchy/buty i sprawić sobie na to spotkanie coś z bazaru czy szmateksu, bo inaczej będzie obciach i kwas?

                  Tak swiat jest ułożony Matyldo, że nie wszystkim po równo i jedni mają lepsze pieniądze , a inni gorsze.
                  Tak się jakoś składa, że ci mający gorsze, zawsze czują się bardzo poszkodowani, a tymczasem tylko czasami mają obiektywnie prawo się tak czuć.
                  A to dlatego, że ci mający więcej, faktycznie mają więcej, ale na to musieli i muszą ciężko zapracować. Ja to widzę w otoczeniu swoim, mego partnera, znajomych i przyjaciół. Fajnie się "wylicza" cudza, szczególnie większą kasę, bo to nic nie kosztuje, dużo gorzej jest z chęcią podjęcia podobnego jak tak swietnie zarabiający wysiłku, czy ryzyka smile Chętnych na ogół wśród narzekaczy brak. smile

                  Wracając jednak do tematu watku ścisle. Wg mnie wątkodawca po prostu "zawiści" i czepia się na serio. Sam podkreśla, że kolega się nie lansuje, a PRÓBUJE nowych rzeczy - prawdopodobnie takich, na które kiedyś miał ochotę, ale stać go nie było. Do luksusów jakichś, to jak wynika z opisu daleko, ale owszem - funduje sobie coś na co TERAZ go stać.
                  Mowa o jedzeniu i napitkach - co załóżmy rzeczywiście można sobie zmienić na dany moment. ale co z odzieżą, samochodem, domem, hobby?

                  Na spotkanie z biedniejszymi znajomymi masz w garażu jakiś starszy na przykład samochód? Wynajmujesz jakieś skromne mieszkanie by ich nie urazić okazałym domem? Mówiąc o swoim hobby kłamiesz, że lubisz np. szydełkować, a nie założmy zegłowac, bo jak sobie przeliczą ile takie zeglowanie kosztuje, to będzie im przykro? Przecież tak się nie da ...
                  • baba67 Re: Wiesz Matyldo 04.07.13, 11:00
                    Wszystko co piszesz to jest prawda,tyle tylko ze nikt od faceta nie wymaga zmiany domu,samochodu czy marki ubran.
                    Jednak to co robi JEST NIETAKTOWNE i nic na tonie poradzisz.Bycie taktowniejszym w tym wypadku tak wiele go by nie kosztowalo,a moze kto wie,pozycja tak wysoka zdobyta tak nagle...moze sie rownie nagle zdematerializowac i moze dobrze jest miec starych przyjaciol.Pisze nie z zazdrosci,po prostu znalam podobny przypadek pod koniec lat 90-tych.
                  • matylda1001 Re: Wiesz Koro... 04.07.13, 16:52
                    ... moja Babcia to jednak mądrą kobietą była. Gdy byłam małą dziewczynką, to pozwalała mi zabrać na podwórko słodycze tylko wtedy, gdy było ich na tyle, że mogłam nimi poczęstować inne dzieci. Sama nie mogłam się obżerać łakociami na oczach innych, tłumaczyła mi, że to bardzo nieładnie, i nieważne było, czy te dzieci mają mniej niż ja, czy więcej. W taki sposób Babcia uczyła mnie empatii i tępiła we mnie egoizm, który bardzo łatwo mógł opanować wychowaną w dobrobycie jedynaczkę. Teraz mogę być Jej tylko wdzięczna za takie wychowanie.

              • nm.buba011 Re: Babo a ja nadal uwazam, że 03.07.13, 18:30
                kora3 napisała:

                > ? No bez przesady.
                >
                > Wiesz, tak się składa, że ja jestem dość wybredna kulinarnie.

                - to jednak nie chodzi o Ciebie, Koro smile,
                ale o kolegę autora wątku, ten lubi próbować to, na co ci z tej paczki nie mają.


                strusiu7jan 30.06.13, 14:34
                ...lubi próbować nowych rzeczy
                • kora3 Re: Babo a ja nadal uwazam, że 04.07.13, 09:55
                  nm.buba011 napisał:

                  > ale o kolegę autora wątku, ten lubi próbować to, na co ci z tej paczki nie mają

                  TEGO lubi próbować TEGO Bubo.
                  Nadal nie widzę problemu - nie mają to nie próbują, on ma - to próbuje.

                  > strusiu7jan 30.06.13, 14:34
                  > ...lubi próbować nowych rzeczy


                  NO I?
                  Ale co w tym złego?
                  • baba67 Re: Babo a ja nadal uwazam, że 04.07.13, 11:04
                    No i jest nietaktowny.Nijak inaczej nie potrafie wytlumaczyc bo tego zwyczajnie nie czujesz.
                    Bo na przyklad nie obnosisz sie ze swoim awansem przy ludzich ktory wlasnie prace stracili,chocby to byli dobrzy przyjaciele,Nie opowiadasz o planowanym rugimmiesiacu miodowym kumplowi ktory sie rozzwodzi nie z wlasnej winy.Po prostu oczywiste.
                    • dorota_paz Re: Babo a ja nadal uwazam, że 04.07.13, 16:08
                      baba67 napisała:

                      > No i jest nietaktowny.Nijak inaczej nie potrafie wytlumaczyc bo tego zwyczajnie
                      > nie czujesz.
                      > Bo na przyklad nie obnosisz sie ze swoim awansem przy ludzich ktory wlasnie pra
                      > ce stracili,chocby to byli dobrzy przyjaciele,Nie opowiadasz o planowanym rugim
                      > miesiacu miodowym kumplowi ktory sie rozzwodzi nie z wlasnej winy.Po prostu ocz
                      > ywiste.

                      Porównujesz sytuacje obiektywnie przykre, typu rozwód czy strata pracy, do wyjścia kumpli do baru / klubu na piwo i na podrywanie panienek? Wiesz co to jest zdrowy rozsądek?

                      Skąd się w ogóle bierze - i nie piszę tego złośliwe, naprawdę jestem ciekawa - taki koszmarnie zaściankowy, prostacki i prymitywny kompleks u Ciebie i osób takich, jak Ty? Aż tak bardzo jesteście płytcy, że zazdrościcie wszystkim, którzy mają więcej niż przysłowiową średnią krajową. Przyznaj szczerze, jesteś reprezentantką tzw. polskiej biedy? - bo to by wiele wyjaśniało. Zastanów się nad sobą. Piszę to życzliwie, z dobrego serca, ponieważ uważam, że jedynie przez dostosowaną do nich edukację można zmieniać takie osoby.

                      Dorota
                      • nm.buba011 Re: Babo a ja nadal uwazam, że 04.07.13, 16:39
                        dorota_paz napisała:

                        > Porównujesz sytuacje obiektywnie przykre, typu rozwód czy strata pracy, do wyjś
                        > cia kumpli do baru / klubu na piwo i na podrywanie panienek?

                        - to Ty posługujesz się wyobraźnią, o ile nie... manipulacją.

                        > Wiesz co to jest zdrowy rozsądek?

                        - słyszałaś o rozsądku... chorym?

                        > Skąd się w ogóle bierze - i nie piszę tego złośliwe, naprawdę jestem ciekawa -
                        > taki koszmarnie zaściankowy, prostacki i prymitywny kompleks u Ciebie i osób ta
                        > kich, jak Ty?

                        - teraz dużo napisałaś, ale o...sobie.

                        > Aż tak bardzo jesteście płytcy, że zazdrościcie wszystkim, którzy
                        > mają więcej niż przysłowiową średnią krajową. Przyznaj szczerze, jesteś reprez
                        > entantką tzw. polskiej biedy? - bo to by wiele wyjaśniało. Zastanów się nad sob
                        > ą.

                        - ciąg dalszy?

                        > Piszę to życzliwie, z dobrego serca, ponieważ uważam, że jedynie przez dosto
                        > sowaną do nich edukację można zmieniać takie osoby.

                        - życzliwość i serce widać bez lansu. smile
                        • baba67 Re: Babo a ja nadal uwazam, że 04.07.13, 16:51
                          Dziekuje bubo, sama bym tego lepiej nie ujelasmile
                          To co ta pani pisze bardzo duzo mowi o niej.
                      • matylda1001 Re: Babo a ja nadal uwazam, że 04.07.13, 17:15
                        dorota_paz napisała:

                        >Piszę to życzliwie, z dobrego serca, ponieważ uważam, że jedynie przez dostosowaną do nich edukację można zmieniać takie osoby.<

                        Szkoda, że Ciebie nikt nie edukował.

        • kornel-1 Re: Moim zdaniem 03.07.13, 17:17
          nm.buba011 napisał:
          > Nie na rusza on s-v w sensie formalnym, ale nie robi nic w najmniejszym stopniu
          > , aby od tej grupy nie odstawać.


          Domniemanie nie oparte na faktach. Nie wiemy, czy bogatszy kolega już nie "poszedł na kompromis z samym sobą". Być może ma ochotę kupować znacznie droższe rzeczy, ale starając się dostosować do ogółu - samoograniczył się,

          Kornel
          • nm.buba011 Re: Moim zdaniem 03.07.13, 18:36
            kornel-1 napisał:

            > Domniemanie nie oparte na faktach. Nie wiemy, czy bogatszy kolega już nie "posz
            > edł na kompromis z samym sobą". Być może ma ochotę kupować znacznie droższe rze
            > czy, ale starając się dostosować do ogółu - samoograniczył się,

            - być może, dlatego ostrożnie do tego podchodzę, o czym napisałem, że "zalecam" spotkanie w pół drogi. Sygnałem, domniemaniem, że nie jest dobrze, jest sam napisany wątek.
            Autor usprawiedliwia kolegę, znaczy, że mu zależy na kontynuowaniu relacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka