Dodaj do ulubionych

Kora - gośc nieproszony :)

08.07.13, 10:03
Tyle się opisaliśmy w temacie nieproszonego gościa, a sama zdaje się takim zaistniałamsmile
Takie miałam odczucie, bynajmniej nie ze strony gospodarza, ale no innego gościa.

Poprosiłam znajomego o pomoc w pewnej sprawie. Wymagało to spotkania, ale w zasadzie nie miało znaczenia, czy spotkać mielibyśmy się u mnie, u niego, czy na jakimś neutralnym gruncie. Kolega zaproponował swoje mieszkanie, bo jak twierdził, tak mu będzie wygodniej.
Zgodziłam się i pojechałam do niego. W trakcie rozwiązywania problemu zatelefonowała jego partnerka życiowa, że zaraz będzie (nie mieszkają razem). No i była.
Od chwili wejścia w drzwi dała mi do zrozumienia, że dziwi się bardzo moją obecnością - zdziwiona nieprzyjemnie mina, opryskliwe "cześć" itp.
Potem w podobnym stylusad Zaproponowałam koledze, ze może dokończymy sprawę później, ale on stwierdził, że ze względów praktycznych to będzie trudne (szło o problemy z komputerem, kolega już zaczął coś tam odinstalowywać i instalować, proces trwał).
Zaproponowałam, że może zostawię kompa u niego i przyjadę, jak skończy, albo podrzuci mi jadąc gdzie, jak mu wygodnie, ale dość zirytowany stwierdził, że nie, bo ON nie widzi problemu, że ma gościa w mojej postaci, a jak ktoś widzi, to tego kogos problem.

Ostatecznie po usunieciu mojego informatycznego problemu podziękowałam za naprawę i za zaproponowaną kawe i wyszłam. Jest mi b. nieprzyjemnie. Do kolegi się no poniękad "wprosiłam", ale sam zaproponował takie rozwiązanie. Zdaję sobie sprawę, że jego partnerka mogła nie być zachwycona tym, ze ma w wolnym dniu przed południem, kiedy ona właśnie wpadła, jakiegoś gościa, ale moim zdaniem zachowała się koszmarnie.

Nie znam kobiety dobrze, nie wiem jakie mają z sobą układy (ale najwyraźniej takie, że pani może przyjechać bez zapowiedzi), niemniej wydaje mi się, że nie będąc gospodynią nie powinna tak traktować gości gospodarza, nawet jeśli goście ci przybyli nie na zaproszenie wspólne, a z interesem do gospodarza, który sam to przybycie z tym interesem zaproponował.

PS. Teksty o zazdrości tej pani o mnie naprawdę można sobie darować - pani wie, że współpracujemy i znamy się dość długo, a pan jest ponad 10 lat ode mnie młodszy (pani też)
Obserwuj wątek
    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Kora - gośc nieproszony :) 08.07.13, 12:56
      Alez Korciu!!!!! dalas koledze do wyboru - twoj dom albo jego,
      wybral swoj. poza tym, co on- male dzidzi? nie umie powiedziec ze bedzie zajety?
      w ogole nie ma o czym mowic, nieproszonym gosciem moze i poczulas sie przez nadzwyczajne chamstwo jego fatygantki, kazdy by sie -,
      ale z pewnoscia takowym nie bylas.

      Minnie
    • majaa Re: Kora - gośc nieproszony :) 08.07.13, 13:37
      Owszem, miałaś prawo poczuć się nieprzyjemnie, ale to z racji niegrzecznego zachowania tej dziewczyny, a nie dlatego, że byłaś nieproszonym gościem. Bo nie byłaś. Przecież to znajomy zaproponował takie rozwiązanie, więc widać mu pasowało najbardziej. Znajomy miał rację, że problem leży po stronie jego dziewczyny. Wprawdzie mógł ją uprzedzić o Twojej obecności od razu, gdy zadzwoniła, ale obowiązku nie miał. Nie mieszkają razem, więc to on sam decyduje, kogo i kiedy chce przyjąć we własnym mieszkaniu. Jej fochy były nie na miejscu.
      • kora3 Dzięki dziewczyny 08.07.13, 13:57
        naprawdę poczułam się niemiłosad
        wiem, że mogło być tak, że np. wcześniej się załóżmy posprzeczali na całkiem inny temat i może dziewczyna przyjechała coś wyjaśnić, a tu zonk - obca baba w domu, ale mimo wszystko - co ja winna jestem takiej sytuacji?
        czy kolega powinien uprzedzić dziewczynę podczas rozmowy z nią, ze ma "gościa" ( w cudzysłowie, bo tak naprawdę to "interesanta"smile)? No sama nie wiem. Nie znam ich wspólnych układów, ustaleń. Ja bym niekoniecznie pomyślała o uprzedzaniu mego partnera w adekwatnej sytuacji, bo i po co?
        • a.nancy Re: Dzięki dziewczyny 11.07.13, 12:28
          > czy kolega powinien uprzedzić dziewczynę podczas rozmowy z nią, ze ma "gościa"
          > ( w cudzysłowie, bo tak naprawdę to "interesanta"smile)? No sama nie wiem. Nie zna
          > m ich wspólnych układów, ustaleń. Ja bym niekoniecznie pomyślała o uprzedzaniu
          > mego partnera w adekwatnej sytuacji, bo i po co?

          nie wiem, czy koniecznie powinien, ale ja bym uprzedziła. bo druga strona ma prawo wiedzieć, czego może się spodziewać. mogła mieć jakieś plany, które niechcący (i nie dając sobie z tego sprawy) pokrzyżowałaś, np. romantyczną (czy erotyczną smile ) niespodziankę, bilet do kina który przepadł, bo musiała czekać te 20 minut aż skończycie, albo kiepski humor i pilną potrzebę przytulenia się i wygadania, cokolwiek.
          • kora3 A. nancy 11.07.13, 15:00
            bilet to chyba na poranek, bo rzecz działa się przed południem. Co do reszty - prawdopodobne. Niemniej - nie do mnie raczej należało poinformowanie pani o mej wizycie (niedługiej poniekąd), tylko do gospodarza.
            Skoro uznał, ze nie ma potrzeby ...
            • beata_ A może to było właśnie... 12.07.13, 02:11
              ... schładzanie atmosfery przed "zniknięciem we mgle"?
              wink

              kora3 napisała:

              > [...]
              > Co do reszty - prawdopodobne. Niemniej - nie do mnie raczej należało poinformowanie pani
              > o mej wizycie (niedługiej poniekąd), tylko do gospodarza.
              > Skoro uznał, ze nie ma potrzeby ...


              Przytoczone przez Ciebie wcześniej słowa kolegi (gospodarza i partnera "wpadłej" dość obcesowo partnerki): "dość zirytowany stwierdził, że nie, bo ON nie widzi problemu, że ma gościa w mojej postaci, a jak ktoś widzi, to tego kogoś problem." - mogłyby pod to podpadać smile
              • kora3 Nie mam pojęcia 12.07.13, 09:45
                Moje kontakty z kolegą są takie jak opisałam, wiec niewiele wiem o jego zyciu osobistym. właściwie tyle, że mieszka sam i od kilku lat związany jest właśnie z tą panią mieszkającą w dość nieodległym mieście. Nasza relacja nie jest taka, by rozmawiać na tematy osobiste.
                • beata_ Tak sobie tylko dywaguję :-) 12.07.13, 09:56
                  Jakoś mi się jedno z drugim zgrało...
                  Pasowałoby, nie? smile
                  • kora3 Bo ja wiem, niekoniecznie 12.07.13, 10:04
                    Mogło być też tak, że wcześniej "poprztykali się" o coś zupełnie innego i atmosfera była między nimi napięta, a mogło być i tak, że kolegę zirytowało zachowanie partnerki w jego bądź co bądź domu.
                    To też dywagacje, ale mnie by takie zachowanie partnera (szczególnie niemieszkającego razem i "wpadającego" niespodziewanie) pewnie zirytowało.
              • baba67 Re: A może to było właśnie... 12.07.13, 10:53
                Wlasnie z tego wywnioskowalam ze to nie pierwszy wystep panny.
                Stara sie ja jakos wychowac ze wzgledu a inne zalety pewnie te z sygnaturki Korci, ale szkoda ze dzieje sie to kosztem zaproszonych.
            • a.nancy Re: A. nancy 12.07.13, 14:20
              kora3 napisała:

              > bilet to chyba na poranek, bo rzecz działa się przed południem.

              ja się odniosłam do twojego pytania, czy powinno się informować o wizycie. tak ogólnie się odniosłam smile

              Co do reszty -
              > prawdopodobne. Niemniej - nie do mnie raczej należało poinformowanie pani o mej
              > wizycie (niedługiej poniekąd), tylko do gospodarza.

              jak najbardziej.
              • kora3 Re: A. nancy 13.07.13, 09:20
                a.nancy napisała:
                >
                > ja się odniosłam do twojego pytania, czy powinno się informować o wizycie. tak
                > ogólnie się odniosłam smile


                ok smile
    • milamala Re: Kora - gośc nieproszony :) 08.07.13, 13:41
      A jak dlugo trwala ta naprawa?
      Moze ona po prostu chciala spedzic czas z ukochanym, mieszkaja oddzielnie, to moze kazda wspolna minuta sie liczy.
      Wiesz, ja jestem zona komputerowca i wiem jak nieraz dlugo moga trwac takie naprawy. Nie wspomne juz, ze znajomi czesto wykorzystywali mojego meza nie proponujac mu zaplaty, podczas gdy on siedzial nad ich komputerem np. 5 godzin wieczornych po normalenj pracy ... a nie z rodzina. Bywalo irytujaco i bywalam niemila. Chyba na tyle, ze wiekszosc takich wizyt sie skonczyla.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Kora - gośc nieproszony :) 08.07.13, 14:03
        milamala napisała:
        Bywalo irytujaco i bywalam niemila. Chyba na tyle, ze wiekszosc takich wizyt sie skonczyla.

        brawo, wspaniale...

        a czy twoj maz to male dzidzi? nie umie powiedziec nie? a jesli nawet zalicza sie do takich co nie potrafia znajomym odmowic, to skoro sie zgodzil to trudno.
        jesli twoj maz sie na to zgadza, to juz za pozno, klamka zapadla, to z twojej strony jest to bardzo niekulturalne zachowanie.


        Wracajac do Kory - masz jakies przeslanki ze wizyta Kory byla "irytujaca" w zwiazku z czym byl powod zeby byc "niemila"??????

        Minnie
        • kora3 Ach Damą być - gwoli sprawiedliwości 08.07.13, 14:22
          ja sama opisałam tu sytuację, kiedy wyprosiłam z mego domu gości mego eksmęża, kiedy po raz już n-ty zastałam ich w godzinach wieczornych, gdy skonana wróciłam z pracy.
          Pisałam też, że sprawę tych wizyt (chodziło o terminy, a nie sam fakt wizyt) omawiałam wielokroć z mezem (wówczas rzecz jasna aktulanym smile) i nie pomagało - znaczy powtarzały się nadal w terminach, które były dla mnie uciążliwe.

          Jestem w stanie zrozumieć Milamalą - w zakresie tego, że wqrzało ja, iż mąz zamiast zajmować się rodziną, zajmował się kompami znajomych, w dodatku nieodpłatnie. Faktem jest, ze była to eweidentnie wina jej małzonka, a nie tych znajomych, bo wszak mógł się nie godzić. Tylko, że czasem jest tak, że ktoś jest mało asertywny, a czasem od kogoś jakos tak zależny i nie umie/nie może odmówić.

          W moim przypadku było nieco inaczej. Z kolegą tym współpracuję na polu innym niż komputerowe, ale wiem, że jest zdolnym amatorem - komputerowcem. Spotkawszy go na imprezie masowej zwierzyłam się z kłopotów z programem i zapytałam, czy czasem nie wie, jak temu zaradzić. Powiedział, że na 90 proc. wie, ale musi zajrzeć do kompa i zaproponował zdzwonienie się w konkretnym (wolnym dlań od pracy) dniu przed południem. Jak wspomniałam - dostosowałam się.

          Jak mi się wydaje nie był umówiony z dziewczyna na ten termin, jako ze dzwoniła, pytała, czy jest w domu i informowała ze będzie (raczej będąc umówionym chyba się człowiek nie pyta, czy kogos zastanie). Widac mają takie układy, że wpada doń bez umawiania, co zresztą mnie niespecjalnie dziwi.

          Jak wspomniałam wcześniej - termin mnie jakoś nie naglił z tym programem - jako tako dawałam sobie radę tak, jak było i wybór terminu ewentualnej pomocy w tej sprawie oraz miejsce działania w ww. temacie nalezało do kolegi.
        • milamala Re: Kora - gośc nieproszony :) 08.07.13, 19:32
          brawo, wspaniale...
          > a czy twoj maz to male dzidzi? nie umie powiedziec nie? a jesli nawet zalicza s
          > ie do takich co nie potrafia znajomym odmowic, to skoro sie zgodzil to trudno.
          > jesli twoj maz sie na to zgadza, to juz za pozno, klamka zapadla, to z twojej s
          > trony jest to bardzo niekulturalne zachowanie.

          Maz nie umie powiedziec nie. Ale ja za to umie.
          I nie zadne "skoro sie zgodzil to trudno"bo nie Ty, ani nikt inny bedzie ukladal moje zycie rodzinne. Moja corka ma prawo widziec ojca wieczorem, nawet kosztem s-v.
          Zreszta o ile mi wiadomo nie prosilam o opinie w sprawie, wiec jak juz jestesmy w sprawie s-v bardziej papiescy niz papiez to narzucanie sie ze swoimi opiniami gdy ktos ich nie oczekuje do przejawow kultury tez nie nalezy.
        • milamala Re: Kora - gośc nieproszony :) 09.07.13, 02:15
          > Wracajac do Kory - masz jakies przeslanki ze wizyta Kory byla "irytujaca" w zwi
          > azku z czym byl powod zeby byc "niemila"??????

          Nie dosc, ze sie niekulturalnie narzucasz ze swoimi opiniami, tam gdzie cie o nie nie prosza, to jeszcze masz problem ze zrozumieniem tego co komentujesz.
          Mozesz mi wyjawic, gdzie napisalam, ze "wizyta Kory byla "irytujaca" w zwi
          > azku z czym byl powod zeby byc "niemila"? Bo mnie sie wydawalo, ze pisze o wizytach moich "gosci".
      • kora3 To nie była naprawa 08.07.13, 14:08
        gwoli scisłości, tylko instalacja programu, który jest mi potrzebny, a jest generalnie słabo kompatybilny z resztą na tym kompie (służbowym). Całość trwała ok. 40 minut z czego ok. 20 odbywało się w czasie, gdy pani już przyszła.
        Pierwszy i jak sądzę ostatni raz skorzystałam z pomocy tego kolegi w zakresie kompa. Sam mi te pomoc zaoferował, kiedy przy okazji widzieliśmy się na masowej imprezie. Zapytałam, czy przypadkiem nie wie, jak zaradzić temu, co temu programowi dolegałosmile Powiedział, że pewnie się da, ale musi kompa zobaczyć i zaproponował zdzwonienie się i umówienie w konkretnym dniu przed południem. Dostosowałam się.
        Kolega nie zajmuje się kompami zawodowo, jest zdolnym amatorem smile Oczywiście zapytałam ile się należy za pomoc, ale kategorycznie stwierdził, żebym nie była śmieszna. Jako, ze wiem, iż jest piwoszem, nim do usługi doszło przywiozłam mu czteropak czeskiego piwa, które miałam od znajomych Czechów. Miał to być gratis niezależnie od kwoty za usługę, ale pieniędzy kolega zdecydowanie nie chciał i zapowiedział, że jeszcze słowo, a się obrazi.

        Dodam, że sprawa kompa nie była niecierpiaca zwłoki i ja nie nalegałam na ten termin, to kolega go wybrał.

        Co do czasu spędzanego z partnerką - nie mam informacji na ten temat, poza tą, że pani ta mieszka w innym mieście (niezbyt odległym)
        • milamala Re: To nie była naprawa 09.07.13, 01:47
          "gwoli scisłości, tylko instalacja programu, który jest mi potrzebny, a jest gen
          > eralnie słabo kompatybilny z resztą na tym kompie (służbowym). Całość trwała ok
          > . 40 minut z czego ok. 20 odbywało się w czasie, gdy pani już przyszła. "

          To nie miala zadnego powodu na takie zachowanie. Wiesz, mnie tez wydaje sie, ze moze onapo prostu zazdrosna byla. Wiesz, ludzie potrafia byc tak irracjonalnei zazdrosni. Kiedys znajoma w towarzystwie narzekala na swojego faceta, zazartowalam wtedy bezmyslnie "to trza faceta wymienic na lepszy model"na co ona obdarzyla mnie lodowym spojrzeniem i oswiadczyla 'chcialabys co".Rozumiesz, slabo znana mi panna z jeszcze mniej znanym kolesiem a ja "chce" zeby sie rozstala. Potem mnie przeprosila. Chodzi mi o to, ze ludzie sa rozni.
          Nie chodzi o dlugosc naprawy, zbytnia czestotliwosc w korzystaniu itp to raczej chodzi i chora zazdrosc.
          • kora3 Milamalu 09.07.13, 15:48
            Jeśli chodzi o częstotliwość korzystania z pomocy kolegi w sprawach komputerowych to ja wspomniałam był to z mej strony raz pierwszy (i jak sądzę także ostatni). Jeśli chodzi ogólnie o czestotliwośc naszych kontaktów, to nie jest ona wielka i wynika tylko ze współpracy (nie kolegujemy się jakos bliżej). Kontaktujemy się zasadniczo najczęściej mailowo, bo to najwygodniejsze, najszybsze i tyle.
            Zatem naprawdę nie mam sobie nic do zarzucenia w temacie zabierania koledze czasu, czy absorbowania go swą osobą.

    • claratrueba Re: Kora - gośc nieproszony :) 08.07.13, 15:52
      Teksty o zazdrości tej pani o mnie naprawdę można sobie darować - pani wie,
      > że współpracujemy i znamy się dość długo, a pan jest ponad 10 lat ode mnie mło
      > dszy (pani też)

      a ja sobie nie daruję bo, moim zdaniem, to jest sedno sprawy. Przy czym może być to nie tyle zazdrość o inną panią oparta na obawie romansu, co raczej zazdrość, że pan spędza czas z inną osobą, zaprasza inną osobę. Raczej, wcale nierzadka, zaborczość- "masz być tylko dla mnie, zawsze wtedy gdy tego chcę". I ofiarami takowej może paść każdy- i kolega, i koleżanka, i hobby nawet takie, kŧóre się uprawia solo- nawet pasjans i krzyżówki.
      Chociaż nie wykluczałabym jednak, że o Twoją konkretnie osobę chodzi. Miałam syt. podobną- dość opryskliwe zachowanie żony kolegi po fachu, osoby, młodszej ode mnie nie o lat 10 a pewnie 20. Podobnie niemiłe było jej traktowanie naszej koleżanki po fachu w wieku prawie emerytalnym. Kiedyś przy okazji zawodowej imprezy po prostu powiedziała mi o co chodzi (in vino veritas...). Ona się po prostu czuje przy nas osobą mało atrakcyjną, nie o odczucia męża chodzi, a o jej poczucie niskiej wartości.
      • kora3 Claro miła 08.07.13, 16:00
        Może masz racje - ja o to, żeby nie przypisywać tego jakiejś damsko-męskiej relacji poprosiłam biorąc pod uwagę NORMALNE myslenie w takich sytuacjach.
        Nie znam partnerki kolegi na tyle - widziałam ja kilka razy w sytuacjach towarzyskich, ale nie jakoś blisko (spore grono), wiec naprawdę nie wiem jaka jest
        • annthonka Re: Claro miła 08.07.13, 17:03
          Koro, niestety po świecie chodzą też egzemplarze zaborcze, które oczekują 100% uwagi partnera.

          Bez względu na to, czy dziewczyna jest taką właśnie osobą, czy też po prostu miała zły dzień i nie w smak jej było jakiekolwiek towarzystwo, zachowała się niegrzecznie i tyle.
    • gazeta_mi_placi Re: Kora - gośc nieproszony :) 08.07.13, 18:07
      Pani zachowała się niemiło i nieelegancko.
    • nm.buba011 Re: Kora - gośc nieproszony :) 08.07.13, 19:33
      - w opisanej sytuacji wina spada na gospodarza.
      Mając nieuporządkowane, niejasne relacje rodzinne nie zaprasza się interesantów, klientów czy gości.
      Podobnie kiedy się ma mieszkanie nieposprzątane, nieułożone zwierzęta, dzieci czy innych domowników. Nieistotne czy piesek ugryzie czy jedynie poliże, a urocze dziecko przerywa rozmowę. Starsza Pani czy Pan ma zwyczaj coś opowiadać, czego "wypada" koniecznie wysłuchać.

      Powinien przeprosić. Na przyszłość, o ile myśli kogoś zaprosić, to powinien zadbać o zachowanie swojej znajomej czy partnerki.
      • opal9900 Re: Kora - gośc nieproszony :) 08.07.13, 21:38
        W rzeczy samej.
      • baba67 Re: Kora - gośc nieproszony :) 10.07.13, 08:11
        Masz Bubo absolutna racje.W przypadku stworzenia mozna uprzedzic moze sie trafi na psiarza/kociarza ktoremu zbyt milusi pupil nie przeszkadza.
        Nie sadze zeby wystep tej panny byl pierwszy, gospodarz nie zatroszczyl sie o samopoczucie Korci nie probujac kobiety jakos uprzedzic, reakcja mialaby szanse byc bardziej neutralna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka