Dodaj do ulubionych

Nocleg - kto z kim

08.07.13, 21:12
Jestem ciekawa Waszych opinii nt. rozwiązania poniższego problemu.

Czworo przyjaciół wybrało się na wakacyjną wędrówkę z plecakami.
Bohaterowie akcji to dwie panie i dwóch panów, wszyscy mniej więcej w podobnym wieku. Pani A i pan B to małżeństwo, pani C i pan D to single, ale niemający się ku sobie, nikt ich nie ma zamiaru swatać, to tylko wieloletni dobrzy znajomi połączeni wspólną pasją do określonego rodzaju turystyki.

Wyjazd, jaki w ich przypadku wiele, tj. włóczęga i nocowanie w spartańskich warunkach - czteroosobowy namiot, hostele w salach wieloosobowych itp. Tak lubią, tak taniej, jest ok.

W połowie wyjazdu trafia się gratka - tani hotel, gdzie są dostępne dwa pokoje dwuosobowe z łazienkami na 2-3 noclegi (tylko takie, nie ma możliwości innej konfiguracji, innego miejsca na nocleg - to istotne założenie!). Wszyscy zgodnie i chętnie chcą skorzystać, bo w trakcie wędrówki przyda im się odrobinka niewielkiego luksusu, porządnie się wyśpią i domyją wink

No i tu pojawia się problem. Małżeństwo AB zakłada, że oni biorą jedną dwójkę, zaś pani C z panem D drugą - co nie powinno być problemem, bo jeszcze wczoraj gnietli się obok siebie w namiocie i korzystali z ogólnodostępnej łazienki wśród obcych osób. C i D uważają jednak, że powini spać w układzie dwie panie razem i dwaj panowie takoż, gdyż możliwość nieskrępowanego snu w pościeli oraz łazienka na wyłączność do swobodnego wykorzystania generuje jednak dla nich pewne skrępowanie w układzie CD.

Jak powinni z tego wybrnąć? Która wersja noclegu wydaje się Wam odpowiedniejsza w tym wypadku?
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Nocleg - kto z kim 08.07.13, 22:36
      - nie ma rozwiązania zadowalającego wszystkie racje.
      Dla singli, a także w polskiej kulturze, dwaj panowie w hotelowym łóżku, to całkiem co innego, niż w namiocie. To inne wartości.
      Na nikogo nie należy, zgodnie z s-v wywierać nacisku.
      Nocujemy w namiocie, bo tego nikt nie zakwestionuje.
      Dobry wątek.
      • dmb41 Re: Nocleg - kto z kim 08.07.13, 22:45
        Pani C i pan D mogą wynająć dwie dwójki, każde z nich byłoby swobodne.
        • beata_ Re: Nocleg - kto z kim 08.07.13, 23:25
          dmb41 napisała:

          > Pani C i pan D mogą wynająć dwie dwójki, każde z nich byłoby swobodne.

          Dostępne są tylko DWIE dwójki, jak wynika z pierwszego postu... Chyba że coś źle zrozumiałam...
          • dmb41 Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 08:25
            Masz rację, to ja nie doczytałam dokładnie.
      • beata_ Re: Nocleg - kto z kim 08.07.13, 23:23
        nm.buba011 napisał:

        > - nie ma rozwiązania zadowalającego wszystkie racje.

        To prawda, choć państwo AB mogliby (moim zdaniem) na te 2-3 dni zrezygnować z "małżeńskości"... dla dobrego samopoczucia współtowarzyszy wędrówki.
        Noooo, chyba że wędrówka trwa miesiącami, a państwo AB są w wielkiej potrzebie i muszą mieć do tego odpowiednie warunki wink


        > Dla singli, a także w polskiej kulturze, dwaj panowie w hotelowym łóżku, to całkiem
        > co innego, niż w namiocie. To inne wartości.

        A ktoś mówił, że w dwójkach jest po jednym "małżeńskim" łożu? No i czy dwie panie w hotelowym łóżku, to też inna wartość niż dwaj panowie, czy już niekoniecznie? smile
        Wydaje mi się, tak poza powyższym, że tzw. dwójka, to jednak dwa łóżka - ale mogę się mylić, założycielka wątku nie sprecyzowała tej kwestii...


        > Na nikogo nie należy, zgodnie z s-v wywierać nacisku.

        Oczywiście, że nie naciskamy, ale... może wystarczy delikatna sugestia... skoro to czwórka przyjaciół (czy zaprzyjaźnionych od dawna osób)?


        > Nocujemy w namiocie, bo tego nikt nie zakwestionuje.

        Co właściwie masz teraz na myśli? O co chodzi z tym kwestionowaniem nocowania w namiocie, jeśli wolno spytać?
        • nm.buba011 Re: Nocleg - kto z kim 08.07.13, 23:55
          beata_ napisała:

          > Wydaje mi się, tak poza powyższym, że tzw. dwójka, to jednak dwa łóżka - ale mo
          > gę się mylić, założycielka wątku nie sprecyzowała tej kwestii...
          >
          >
          > > Na nikogo nie należy, zgodnie z s-v wywierać nacisku.
          >
          > Oczywiście, że nie naciskamy, ale... może wystarczy delikatna sugestia... skoro
          > to czwórka przyjaciół (czy zaprzyjaźnionych od dawna osób)?
          >
          >
          > > Nocujemy w namiocie, bo tego nikt nie zakwestionuje.
          >
          > Co właściwie masz teraz na myśli? O co chodzi z tym kwestionowaniem nocowania w
          > namiocie, jeśli wolno spytać?

          - generalnie, wszelkie zmiany od pozycji wyjściowych, można jedynie zaproponować.
          Mogą, singlom, panom lub jednej osobie z tych zestawów coś nie pasować.
          Nie muszą, według s-v, nawet tłumaczyć.

          Spanie w namiotach to pozycje wyjściowe, na które wszyscy się zgodzili wyjeżdżając.
          • beata_ Wielka prośba, Bubo... 09.07.13, 00:22
            ... napisz proszę jeszcze raz, co masz do powiedzenie - odnosząc się do właściwych fragmentów mojej wypowiedzi i cytatów z Twojej...

            Na razie dałeś losowe odpowiedzi, nijak mające się do moich konkretnych pytań... Maniera czy brak zrozumienia?
    • milamala Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 01:52
      malzenstwo ma prawo ze soba nocowac, wiec para singli (majacych sie ku sobie) od poczatku powinna brac pod uwage, ze moze nastapic koniecznosc wspolnego noclegu i na to sie przygotowac, zaakceptowac, nie robic problemow tylko sie tym faktem cieszyc i skorzystac.
      • dmb41 Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 08:29
        Założycielka wątku wyraźnie zaznaczyła, że oni się ku sobie nie mają, więc z czego mają korzystać?
        • gazeta_mi_placi Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 20:13
          Zawsze można się przełamać.
      • angazetka Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 12:24
        "pani C i pan D to single, ale niemający się ku sobie, nikt ich nie ma zamiaru swatać" - warto czytać uważnie smile
        • bene_gesserit Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 22:06
          WIelkie mico.
          Jeśli sa kumplami i zadne z nich nie czuje pociągu do drugiego, to nie widzę problemu, dla którego nie mieliby nocowac razem - nawet i w jednym łóżku. Kumpel to kumpel, istota w zasadzie bez płci, co za problem dzielić łazienkę? Imo problem nieco z kosmosu, chyba ze chodzi o jakiś ultrakonserwatywnych, pruderyjnych i zasuszonych.
    • majaa Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 09:46
      Co innego wieloosobowy namiot czy sala, gdzie wszyscy są w podobnej sytuacji, nie ma wyboru i z założenia o intymność i komfort raczej trudno, a czym innym jest dwuosobowy, oddzielny pokój. Takie niezamierzone i nieoczekiwane "sam na sam" bez wątpienia może być krępujące. Dlatego uważam, że w tej sytuacji małżeństwo mogłoby pójść na kompromis i zaproponować podział pokojów na damski i męski. Myślę, że dla małżonków taki układ będzie jednak znacznie mniejszym poświęceniem, niż byłoby dla państwa C i D dzielenie pokoju.
      • matylda1001 Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 10:14
        majaa napisała:

        > Co innego wieloosobowy namiot czy sala, gdzie wszyscy są w podobnej sytuacji, nie ma wyboru i z założenia o intymność i komfort raczej trudno, a czym innym jest dwuosobowy, oddzielny pokój. Takie niezamierzone i nieoczekiwane "sam na sam" bez wątpienia może być krępujące. Dlatego uważam, że w tej sytuacji małżeństwo mogłoby pójść na kompromis i zaproponować podział pokojów na damski i męski. Myślę, że dla małżonków taki układ będzie jednak znacznie mniejszym poświęceniem, niż byłoby dla państwa C i D dzielenie pokoju.<

        Też tak uważam.
      • pavvka Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 10:49
        majaa napisała:

        > Co innego wieloosobowy namiot czy sala, gdzie wszyscy są w podobnej sytuacji, n
        > ie ma wyboru i z założenia o intymność i komfort raczej trudno, a czym innym je
        > st dwuosobowy, oddzielny pokój. Takie niezamierzone i nieoczekiwane "sam na sam
        > " bez wątpienia może być krępujące.

        Nie przesadzałbym z tym skrępowaniem. Mówimy o dwójce ludzi, którzy się dobrze znają (założycielka wątku określiła ich jako przyjaciół, nie luźnych znajomych), spędzili ze sobą w podróży już sporo czasu w warunkach niekoniecznie sprzyjających zachowaniu prywatności i najwyraźniej nie mieli z tym problemu. A skoro podtekstów seksualnych w tej relacji z którejkolwiek strony brak, to tym bardziej uważam, że nie będzie końca świata jeśli nawet zobaczą się nawzajem w bieliźnie.
        • majaa Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 11:11
          Nie wiem, czy o bieliznę tu chodzi, czy może jednak jeszcze o inne kwestie, ale najwyraźniej państwo C i D woleliby z jakiejś przyczyny nie "lądować" we wspólnym pokoju. Jeśli tak się jednak zdarzy, to z pewnością koniec świata nie nastąpi, to oczywiste. Ale cóż by szkodziło, gdyby małżeństwo, jako wyrozumiali przyjaciele, zdobyło się na to niewielkie przecież ustępstwo? Wtedy wszyscy mieliby szansę czuć się komfortowo.
    • kora3 Wg mnie 09.07.13, 12:04
      para singli robi problem.
      Jeśli to jak piszesz wieloletni znajomi, w dodatku często (relatywnie) sypiający razem w namiocie/schronisku to nie powinno być dla nich problemem dzielenie pokoju w hotelu.
      • beata_ Re: Wg mnie 09.07.13, 12:45
        kora3 napisała:

        > para singli robi problem.
        > Jeśli to jak piszesz wieloletni znajomi, w dodatku często (relatywnie) sypiający
        > razem w namiocie/schronisku to nie powinno być dla nich problemem dzielenie
        > pokoju w hotelu.

        Hmmm... w namiocie czteroosobowym czy w wieloosobowym pokoju w schronisku, to żaden problem. Problem powstaje przy podziale na 2 pokoje dwuosobowe - podział małżeństwo i "nie-małżeństwo" lub panie-panowie? Skłaniałabym się jednak ku temu ostatniemu - nie stwarza (chyba) nieporozumień "kto z kim i dlaczego". Wbrew pozorom, dla niektórych jest to ważne.

        Dla jasności - nie miałabym właściwie nic przeciw temu, żeby nocować z zaprzyjaźnionym panem, ale gdybym mogła tego uniknąć, to nie byłabym przeciw smile
        • kora3 Beato, alez ja się nie upieram 09.07.13, 15:27
          ze wspomniana para-niepara POWINNA razem zająć pokójsmile Ja zwyczajnie uważam, że w opisanej sytuacji (stopień ich zażyłości, "niemanie się" ku sobie) to nie jest problem.
          Przez wiele lat jeżdżąc na wycieczki szkolne (w średniej szkole) mieszkałam na nich w pokoju z kolegami z klasy (koleżanek nie miałam) i nic się strasznego nie stałosmile
          Przyznam jednak, że czułabym się skrepowana mając zając jeden pokój dwuosobowy np. z jakimś współpracownikiem, dalszym kolegą, czy wręcz znajomym.

          Głownie z tego powodu, że takie osoby widzą mój no rzekłabym dopracowany wizerunek i niekoniecznie czułabym się komfortowo np. bez makijażu w ich towarzystwie. Ale tu chodzi jak rozumiem o wieloletniego przyjaciela, który tak czy owak w schronisku, czy namiocie widzi taki "surowy" obraz pani, wiec...
          Inna sprawa, że ja z natury swej nie przejmuję się tym, "co ludzie powiedzą" - mam na myśli ewentualne komentarze jakiś znajomych owej pary, którzy mogliby się dowiedzieć, ze mieszkali w hotelu razem. piszę o tym, bo zasadniczo tylko to, jako przeszkoda przychodzi mi do głowy. Ja bym to olewała - ale rozumiem, że są ludzie, którzy by nie olewali.
          Tak czy owak - na serio problemu - ja jako ja oczywiście, nie widziałabym, by zamieszkac z przyjacielem w pokoju w adekwatnej sytuacji
          • beata_ Re: Beato, alez ja się nie upieram 09.07.13, 16:35
            Tu chyba nie chodzi o to "co ludzie powiedzą", ale raczej o komfort.
            No wolałabym być z panią małżonką (czyjąś) niż z panem singlem - nawet mocno zaprzyjaźnionym. A tak na prawdę - wolałabym być SAMA w pokoju smile

            Inna rzecz, że "porobiło" mi się to z wiekiem big_grin
            Jako nastolatka nie widziałam problemu - kumpel, to kumpel i tyle smile
            • kora3 Beato powtarzam 10.07.13, 09:55
              moim zdaniem, o ile stanowi to problem dla kogoś z singli (bo rozumiem, ze dla kogoś z nich), to para małzeńska nie powinna upierać się przy podziale małżeństwo razem, nieparara - razem.
              W końcu to nie koniec świata, że małżonkowie parę nocy spędzą osobnosmile
              • beata_ Koro, a o czym ja mówię? :-) 10.07.13, 10:00
                Cały czas o tym samym przecież smile
              • baba67 Re: Beato powtarzam 10.07.13, 10:08
                Dlaczego mialaby stanowic problem dla kogos z singli?Ludzie dla ktorych jest to problem nie chodza z plecakami po gorach i nie spia stadnie w schroniskach ani nie gniota sie w kilkuosobowym namiocie.
                Dla mnie to przypadek kiedy elegancja stoi w sprzecznosci z wygoda (nie chcialabym mieszkac w jednym pokoj z kobieta ktorej maz ciagle puka i czegos od niej chce a ja i tak musze uwazqc zeby mnie w majtach lub topless nie zastal) i zwyczajnym humanitaryzmem (steskniona para nie mioze pobzykac po kilku dniach postu).
                a jakies dochodzenia przyszlych partnerow?Claro, od twojej mlodosci wszystko sie zmienilo-teraz takiego dochodzeniowca normalna kobieta traktuje z buta i slusznie bo gosciu powinien sie leczyc.
          • koronka2012 Re: Beato, alez ja się nie upieram 09.07.13, 21:34
            kora3 napisała:

            > ze wspomniana para-niepara POWINNA razem zająć pokójsmile Ja zwyczajnie uważam, że
            > w opisanej sytuacji (stopień ich zażyłości, "niemanie się" ku sobie) to nie je
            > st problem.

            No wiesz, Koro, dla ciebie może nie być to problemsmile ale to nie znaczy, że jest to obiektywne.
            Subiektywnie jednak jakiś problem chyba był, stąd ten wątek.

            Poza tym określenie "przyjaciel" jest mało precyzyjne, szczególnie w wykonaniu osób postronnych, bo równie dobrze może to być kumpel od przedszkola, albo po prostu znajomy, z którym wielokrotnie los nas zetknął, ale z którym niewiele poza tymi okazjami nas łączy. Spotkałam ostatnio pana, który mianem przyjaciół określał np. ludzi spotkanych parę razy na szlaku, z którymi wymieniał raptem świąteczne pozdrowieniasmile

            Ja będąc z przyjaciółmi wolałabym nocować z koleżanką, niż z obcym w sumie facetem. Będąc żoną - zaproponowałabym podział na damsko-męskie pokoje. W końcu to nie podróż poślubnasmile
    • claratrueba Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 13:04
      Panie razem, panowie razem.
      Bo gniecenie się razem w namiocie czy schronisku nie spowoduje ew. niezdrowej syt. kiedy single przestana być singlami. Zaakceptowanie syt., że pani spała w jednym pokoju, czy na jednym korytarzu w towarzystwie 50 osób płci obojga jest dość łatwe dla jej przyszłego partnera. Co dot. również przyszłej partnerki pana singla. Natomiast wspólny pokój, a tym bardziej wspólne łóżko mogą wywołać podejrzliwość.
      • kora3 Claro, mam pytanie 09.07.13, 15:29
        natury technicznej i całkiem serio.
        Czy przyszły patner singielki i przyszła partnerka singla będą przeprowadzać jakieś dochodzenie w temacie ich wcześniejszego życia? Bo jeśli nie - to SKĄD będą wiedzieć, ze ta para spała w jednym pokoju na jakimś wyjeździe?smile
        A jeśli trafią oni na podejrzliwe osoby, to sam fakt, że w ogóle para-niepara razem wyjeżdżała wystarczy do podejrzewania, więc...
        • pavvka Re: Claro, mam pytanie 09.07.13, 16:10
          kora3 napisała:

          > natury technicznej i całkiem serio.
          > Czy przyszły patner singielki i przyszła partnerka singla będą przeprowadzać ja
          > kieś dochodzenie w temacie ich wcześniejszego życia? Bo jeśli nie - to SKĄD będ
          > ą wiedzieć, ze ta para spała w jednym pokoju na jakimś wyjeździe?smile
          > A jeśli trafią oni na podejrzliwe osoby, to sam fakt, że w ogóle para-niepara r
          > azem wyjeżdżała wystarczy do podejrzewania, więc...

          Ale ja tego problemu w ogóle nie pojmuję... Ci teoretyczni przyszli partnerzy mieliby w ogóle nie akceptować faktu, że bohaterowie wątku kiedykolwiek mieli jakieś relacje z płcią przeciwną? Szczerze, w naszej strefie kulturowej nie spotkałem się z takim podejściem.
          • claratrueba odpowiadam, fakt z życia 09.07.13, 16:36
            Otóż zwykle, lub przynajmniej często, partner singla/singielki wchodzi do grupy koleżeńskiej. To zwykle powoduje, że staje się uczestnikiem wspomnień.
            Taka syt. rodzi podejrzenia, te z kolei zwykle rodzą pytania. I tu kolega mój, który znalazł się w syt. podobnej, przy czym jego dawna"współspaczka" jest osobą atrakcyjną została zapytany "czy coś było". Odpowiedział, że nie. Ale czy prawdę odpowiedział? A dlaczego taka była konfiguracja? Czy aby nie on był inicjatorem? - to żonę mocno gryzło. Nie fakt, czy było czy nie było raczej, a to że mógł skłamać i nie wiadomo po co.
            Ja tego nie rozumiem, moją najlepszą przyjaciółką jest była dziewczyna mojego męża. Ale moje podejście nie jest jedynym możliwym
            • kora3 Claro, fakt z życia faktem:) 10.07.13, 09:52
              tylko, że ta zona to jakaś niecalkiem zrównoważona chyba.
              O ile ktoś nie związe się ze swoją pierwszą dziewczyna/chłopakiem, zawsze ten partner/rka mają jakąś przeszłość "związkową" i tylko osoba mająca problemy przepraszam Z SOBĄ prowadzi w tym temacie jakieś "śledztwa" i "przesłuchania".

              Ja przez "kawałek" studiów mieszkałam z moim przyjacielem. Tak się złożyło, bo ja miałam mieszkanie, a on taką sytuację, że w domu rodzinnym mieszkać nie chciał. Znaliśmy się i przyjaźnili od 1 klasy szkoły średniej. Nasi starzy znajomi doskonale wiedzieli, że nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy parą mająca się ku sobie, ale wśród nowych znajomków nie brakowało takich, którzy zwyczajnie nie wierzyli, że nas nic nie łączy w zakresie damsko-męskim.
              No i cool - wiara wszak obowiązkowa nie jest smile - skoro ktoś nie wierzy, niechże wierzy w swojesmile Ja pod czyjąś "wiarę" czy "niewiarę" nie będę sobie ustawiała życia, bez przesadysmile
        • beata_ Re: Claro, mam pytanie 09.07.13, 16:46
          kora3 napisała:

          > natury technicznej i całkiem serio.
          > Czy przyszły patner singielki i przyszła partnerka singla będą przeprowadzać jakieś
          > dochodzenie w temacie ich wcześniejszego życia? Bo jeśli nie - to SKĄD będą
          > wiedzieć, ze ta para spała w jednym pokoju na jakimś wyjeździe?smile
          > A jeśli trafią oni na podejrzliwe osoby, to sam fakt, że w ogóle para-niepara
          > razem wyjeżdżała wystarczy do podejrzewania, więc...


          ZARAZ!!!!
          A skąd pomysły o jakimś dochodzeniu? Para-niepara ma szanse dalej być parą-nieparą. NIC nie wskazuje na to, żeby coś miało się zmienić smile
        • vi_san Re: Claro, mam pytanie 09.07.13, 19:09
          A nie dopuszczasz możliwości, że któreś z singli ma akurat zaczynającą się rysowac perspektywę zmiany? Znaczy interesuje się jakąś panią/panem? I [przy założeniu, że ów ewentualny obiekt zna wszystkich uczestników wycieczki] nie chce stwarzać dwuznacznych sytuacji, a relacja jest na razie zbyt "niepewna" by o niej mówić wprost?
    • annthonka Re: Nocleg - kto z kim 09.07.13, 16:13
      Państwo niesparowani są wieloletnimi przyjaciółmi, nie mają się ku sobie, nie raz sypiali wspólnie w jednym pomieszczeniu/namiocie, więc dlaczego nagle nie mogą spać w jednym pokoju?
      Oczywiście o ile w tym pokoju mają oddzielne łóżka, bo konieczność spania w jednym rzeczywiście może być krępująca i zmienia postać rzeczy.


    • wasa Dopowiadam 09.07.13, 21:23
      Dziękuję za dotychczasowe odpowiedzi.

      Doprecyzuję kwestie, które się gdzieniegdzie pojawiły:
      Owszem, w razie sporu pozostawałoby jedynie rozbicie namiotu, żeby było "jak zawsze". Ale podkreślam, że wszyscy chcą skorzystać z niespodziewanej okazji na odrobinę wygody i nabranie sił przed dalszą wędrówką. Nawet, gdyby układ spania był nie po myśli dwojga z nich, to i tak zysk z normalnego łóżka i osobistej łazienki przewyższa domniemaną "stratę" z nocowania nie z tym, z kim by się chciało.

      Nie jest istotny fakt, czy łóżka są pojedyncze czy jedno małżeńskie - zazwyczaj w hotelach zsuwaja/rozsuwają na życzenie. A gdyby nie, to w naszej historyjce zakładamy, że są dwa pojedyncze (w przeciwnym przypadku małżeństwo AB raczej nie nakłaniałoby C i D do wspólnego noclegu, wiedząc, że to już zbyt dalekie posunięcie kłaść "nieparę" pod wspólną kołdrę).

      Owszem, pani C i pan D to przyjaciele, znają się jak łyse konie, pogadają o wszystkim, zaufanie na maksa itp., ale jednak zazwyczaj w samych majtkach przed sobą nie paradują. W namiocie śpi się w dresie, przebieranie to albo akrobacje w śpiworze, albo jedni wychodzą itp. W schronisku zabiera się ciuchy do łazienki, tam po toalecie przebieranie itp. Nie są to wszakże nastolatkowie czerpiący garściami ze swawoli przysługującej młodzieży smile

      To jeszcze dopowiem, jak ja to widzę. Dla mnie właściwszy byłby układ panie AC i panowie BD. Większą korzyść odniesie wtedy "niepara", bo oboje będą bardziej swobodni w pokoju z towarzyszem własnej płci. A dla małżeństwa to mniejsze poświęcenie się rozdzielić, chyba że bardzo by chcieli sobie pofiglować wink
      • baba67 Re: Dopowiadam 09.07.13, 21:45
        Ustepuje kulturalniejszy.Malzenstwo ktore marzy o bzykanku od poczatku wedrowki( bo nie mowimy o emerytach) kontra lyse konie co to w majtkach nie paraduja ale przeciez na litosc co za problem przebrac. sie w lazience 2 kroki od wlasnego lozka.No po prostu heroizm.
        Ponadto malzenstwo miewa wspolne rzeczy co wiaze sie z lataniem z pokoju jednego malzonka do drugiego.Oczywiscie szczytem elegancji bylby podzial panie-panowie, ale czy w praktyce nie byloby tak ze i tak wspolmalzonek by ciagle zagladal do jednoplciowego z zalozenia pokoju(a to szampon, a to duzy recznika to mn9stwo innych rzeczy).To ja juz wolalbym z kumplem w spokoju niz taka wymuszona , sfrustrowana seksualnie elegancje.
        • kora3 Babeczko 10.07.13, 10:06
          Jak dla mnie osobiście to nie byłoby problemu w opisanej sytuacji "rozdzielić się" ze swoim partnerem, ani zając pokój z kumplem.
          Jeśli zajmowanie tego pokoju razem któremuś z singli tak bardzo nie leży, to na miejscu małżonków ustąpiłabym. Niemniej nadal uważam, że w sytuacji, kiedy niepara zna się i przyjaźni od wielu lat, wspólnie też wedruje i sypia w warunkach w dodatku czasem spartańskich, owa niepara (czy też czesc niepary) szuka sobie teraz problemu.

          Inaczej sprawa wyglądałaby, gdyby niepara nie była sobie znajoma na tyle.
          Ów argument o paradowaniu w majtkach mnie też nie przekonuje. Czyż istotnie w hotelu nie można nic na siebie narzucić poza majtkami?smile
          Przecież w hotelowej łazience znacznie łatwiej się przebrać, niż w schroniskowej, czy pod namiotem. Wątpliwe tez, że ludzie na wędrówkę w góry, nawet z zamiarem zatrzymania się w hotelu zabierają jakaś megaseksowną bieliznę nocnąsmile Nie wiem jakiż to problem "przeparadować" przed starym kumplem w jakieś bawełnianej piżamce.
          Nawiasem mówiąc, jeśli te osoby tak się znają i często z sobą wedrują, to pewnie widziały się w każdej konfiguracji w krótkich spodenkach, kąpielówkach, czy kostiumie kąpielowym. Trudno mi zatem pojać dlaczego "pokaz" w jakeiś letniej piżamie miałby być krępujący
          • baba67 Re: Babeczko 10.07.13, 10:15
            No wlasnie.Dlatego nie lubie slow' elegancja" ani "eleganckie rozwiazanie"-wole "zyczliwosc" i "zdrowy rozsadek".
          • annthonka Re: Babeczko 10.07.13, 10:18
            Koro, spod palców mi to wyjęłaś smile
          • nchyb Re: Babeczko 11.07.13, 10:48
            > Inaczej sprawa wyglądałaby, gdyby niepara nie była sobie znajoma na tyle.
            > Ów argument o paradowaniu w majtkach mnie też nie przekonuje. Czyż istotnie w h
            > otelu nie można nic na siebie narzucić poza majtkami?smile

            przyznam, ze to samo mnie zastanowiło
            w schronisku w samych gaciach do schroniskowej łazienki nie latają, a już w hotelowej muszą?

            Jako żona i jako osoba jeżdżąca czasem osobno ze znajomymi - muszę przyznać, ze dla mnie w przypadku naprawdę dobrych znajomych problem wydumany.
            Obie konfiguracje dla mnie normalne, małżeństwo osobno, znajomi osobno.
            Jak się któreś ze znajomych upiera, można ewentualnie płciowo się podzielić jeżeli im na tym zależy, ale dla mnie nie byłaby to super konieczność, szczególnie po wcześniejszych wspólnych noclegach śpiwór w śpiwór, czy w schronisku. Przy takich imprezach do jednego noclegu podciągać inne zasady niekoniecznie zgodne z sv mi się to wydaje...


        • a.nancy Re: Dopowiadam 11.07.13, 14:58
          wiesz, ja nie muszę "marzyć o bzykanku", żeby mieć zwyczajnie ochotę przytulić się do męża w nocy, pogadać przed zaśnięciem itp.
          bo lubię.
          bo się przyzwyczaiłam i czasem trudno mi zasnąć samej.
          bo może mam ochotę pobyć z nim sam na sam, poplotkować (można być zmęczonym ciągłym towarzystwem "kumpelstwa" na wyjeździe i marzyć o chwili intymności, niekoniecznie czysto fizycznej. to też forma wypoczynku i "ładowania akumulatorów".
          • baba67 Re: Dopowiadam 11.07.13, 16:57
            A gdzie ja napisalam ze to zle?
          • deszcz.ryb Re: Dopowiadam 11.07.13, 21:10
            > wiesz, ja nie muszę "marzyć o bzykanku", żeby mieć zwyczajnie ochotę przytulić
            > się do męża w nocy, pogadać przed zaśnięciem itp.
            > bo lubię.
            > bo się przyzwyczaiłam i czasem trudno mi zasnąć samej.
            > bo może mam ochotę pobyć z nim sam na sam, poplotkować (można być zmęczonym cią
            > głym towarzystwem "kumpelstwa" na wyjeździe i marzyć o chwili intymności, nieko
            > niecznie czysto fizycznej. to też forma wypoczynku i "ładowania akumulatorów".

            No dobrze, ale takie rzeczy to masz [a przynajmniej powinnaś mieć] z mężem na co dzień. A na wyjeździe można się "poświęcić" przez parę dni.

            A nawet jak ktoś marzy o takim romantycznym wyjeździe z drugą połówką, to powinien to INACZEJ zorganizować - wyjechać we dwoje, bez "balastu" w postaci przyjaciół. Wtedy by miał te wymarzone wakacje, romantycznie, we dwoje, mógłby sobie wypoczywać itp. Ale w sytuacji z wątku przyjęto inną formę spędzania wolnego czasu - więc warto się dostosować dla wspólnego dobra.

            Ja tam uważam, że małżeństwo mogłoby się "poświęcić", tym bardziej, że aż takie poświęcenie to nie jest. Nie wiem, jak inni, ale ja śpię z mężem na co dzień, więc nic mi się nie stanie, jak na wakacjach pośpię w pokoju z kimś innym.
            • nchyb Re: Dopowiadam 12.07.13, 10:04


              > Ja tam uważam, że małżeństwo mogłoby się "poświęcić", tym bardziej, że aż takie
              > poświęcenie to nie jest. Nie wiem, jak inni, ale ja śpię z mężem na co dzień,
              > więc nic mi się nie stanie, jak na wakacjach pośpię w pokoju z kimś innym.

              Dla ciebie to nie poświęcenie, dla innych może być inaczej. Tak jak małżeństwu się nic nie stanie, tak i pozostałym turystom też nie, a jadąc na taki wyjazd wiedzieli od razu, że nie jadą w luksusy z osobnymi pokojami podzielonymi płciowo...

              > A nawet jak ktoś marzy o takim romantycznym wyjeździe z drugą połówką, to powin
              > ien to INACZEJ zorganizować - wyjechać we dwoje, bez "balastu" w postaci przyja
              > ciół.

              Można spojrzeć z drugiej strony - jak się chce jechać i mieć oddzielne pokoje, to też inaczej się wyjazd organizuje.
              Jak już pisałam, pewnie na prośbę dobrych przyjaciół rozdzieliłabym się z mężem w takiej sytuacji, ale kolejny już raz z nimi na taki wyjazd raczej bym się nie wybrała.
              Albo pasują nam namioty, śpiwory, wspólne schroniska i pokoje hotelowe, alb od razu ustalamy, że pani C z panem D nie śpią razem, więc niech wcześniej załatwiają sobie jedynki...
              • deszcz.ryb Re: Dopowiadam 12.07.13, 17:38
                > Dla ciebie to nie poświęcenie, dla innych może być inaczej. Tak jak małżeństwu
                > się nic nie stanie, tak i pozostałym turystom też nie, a jadąc na taki wyjazd w
                > iedzieli od razu, że nie jadą w luksusy z osobnymi pokojami podzielonymi płciow
                > o...

                Owszem, nikomu nic się nie stanie, ale jednak single są w "gorszej" sytuacji - więc wypadałoby dostosować się do nich. Tego wymaga po prostu dobre wychowanie.

                > Można spojrzeć z drugiej strony - jak się chce jechać i mieć oddzielne pokoje,
                > to też inaczej się wyjazd organizuje.

                No też można, ale tu zrozumiałam, że taka niezręczna sytuacja wystąpiła przypadkiem, a cały wyjazd właśnie BYŁ zorganizowany inaczej.

                > Albo pasują nam namioty, śpiwory, wspólne schroniska i pokoje hotelowe, alb od
                > razu ustalamy, że pani C z panem D nie śpią razem, więc niech wcześniej załatwi
                > ają sobie jedynki...

                Wiesz - jednak jest różnica pomiędzy spaniem we czwórkę w jednym namiocie, a spaniem we dwójkę w jednym pokoju. Zauważyłam, że sporo osób nie widzi tej różnicy, ale ona jednak istnieje. I tu naprawdę nie chodzi o łażenie [lub nie] przy sobie w gaciach, tylko o plotki, które mogą powstać ["X i Y spędzili RAZEM noc w JEDNYM pokoju! Nie wiadomo, co tam robili! Mówią, że tylko spali, ale może uprawiali seks! A może są PARĄ!!!"]. Naprawdę nie każdy musi mieć ochotę, żeby tak o nim plotkowano, i to należy uszanować.
                • baba67 Re: Dopowiadam 12.07.13, 18:04
                  Z ludzmi ktorzy sie przejmuja tym co inni o nich mowia nie mam nic wspolnego do tego stopnia ze ten aspekt umknal mojej uwadzeNie uwazam tego zreszta za feler mojej rady. .
                  Ale to normalne ze kazdy pisze z punktu widzenia swojego i swoich przyjaciol.
                  Bo przyjaciol mamy podobnych do siebie.
                  • deszcz.ryb Re: Dopowiadam 12.07.13, 18:56
                    > Z ludzmi ktorzy sie przejmuja tym co inni o nich mowia nie mam nic wspolnego do
                    > tego stopnia ze ten aspekt umknal mojej uwadzeNie uwazam tego zreszta za feler
                    > mojej rady. .
                    > Ale to normalne ze kazdy pisze z punktu widzenia swojego i swoich przyjaciol.
                    > Bo przyjaciol mamy podobnych do siebie.

                    Twój post z sv też nie ma wiele wspólnego. Nie ma to jak w pseudozawoalowany sposób dowalić współdyskutantom, nie? Jasne, ty i twoi przyjaciele jesteście cudownie nowocześni, a reszta to ciemne wstydliwe buraki. Brawo, "specjalistko" od sv. Na pewno weźmiemy twoje "rady" pod rozwagę.
                    • baba67 Re: Dopowiadam 12.07.13, 19:28
                      A ty jestes bardzo utalentowana literacko-dospiewac sobie czegos czego nie ma to trzeba miec naprawde zdolnosci.
                      Co mylisz o mnie i moich postach mam..,.no wlasnie.To jest wygodne-warto nad tym popracowac.
                      I tak uwazam ludzi ktorzy wesza i dopowiadaja sobie rozne rzeczy na temat blahych przeslanek za malostkowych i niewartych mojego czasu, a co co sie tym przejmuja, ..zaaal
                • nchyb Re: Dopowiadam 12.07.13, 19:47
                  > Owszem, nikomu nic się nie stanie, ale jednak single są w "gorszej" sytuacji -
                  hm, nie dostrzegam tej gorszej sytuacji w tym przypadku i stąd uwaga o dobrym wychowaniu nie wydaje mi się na temat...

                  > obie w gaciach, tylko o plotki, które mogą powstać ["X i Y spędzili RAZEM noc w
                  > JEDNYM pokoju!
                  czy wiesz jakie mogą być plotki, że spali w jednym namiocie?

                  > awiali seks! A może są PARĄ!!!"]. Naprawdę nie każdy musi mieć ochotę, żeby tak
                  > o nim plotkowano, i to należy uszanować.
                  jeżeli nie mają ochoty na takie plotki, moim zdaniem powinni rozważyć wspólne wyjazdy w ogóle, ploty mogą być nawet po wspólnym wyniesieniu śmieci, a co dopiero po noclegu pod jednym namiotem...

                  naprawdę, mnie ten konkretny tok rozumowania nie przekonuje i konieczności podziału płciowego z SV w tym przypadku bym nie łączyła, już prędzej coś z psychologii i potrzebą akceptacji swojego zachowania u innych...
                  • deszcz.ryb Re: Dopowiadam 12.07.13, 22:03
                    > czy wiesz jakie mogą być plotki, że spali w jednym namiocie?

                    W namiocie chyba spali we czwórkę? Więc niejako byli "pilnowani" przez to małżeństwo. Ja wiem, że to strasznie głupi sposób myślenia, ale niestety znam parę osób, które dokładnie tak to postrzegają. Być może ci single też w mniejszym lub większym stopniu tak to widzą - w takim wypadku to małżeństwo - jako ich przyjaciele - mogliby się "poświęcić" na chwilę w imię przyjaźni.
                    • baba67 Re: Dopowiadam 12.07.13, 22:35
                      Zeby kilkoro wscibskich , malostkowych i niezyczliwych plotkarzy nie mialo tematu do rozpuszczania ozora malzenstwo ma sie poswiecic.Oprocz zdolnosci literackich masz duze poczucie humoru.
            • baba67 Re: Dopowiadam 12.07.13, 11:01
              A ja w ogole nie widze zadnego poswiecenia w spedzeniu nocy w jednym pokoju z dobrym kumplem.
              Jesli bylaby to osoba dopiero co poznana, podzial genderowy jednak zdecydowanie jest wskazany i mizianki przytulanki oraz bzykanki musza ustapic przed koniecznoscia oszczedzenia znajomym rzeczywiscie krepujacej sytuacji.Mysle ze to jest ta roznica.
              • pavvka Re: Dopowiadam 12.07.13, 11:42
                Zgadzam się całkowicie z Babą, i z tym co wcześniej napisała Bene, że kumpel nie ma płci. De facto z punktu widzenia kolegi-singla nie widzę różnicy między spaniem w jednym pokoju z kumplem vs z kumpelą.
                • nchyb Re: Dopowiadam 12.07.13, 13:28
                  > e ma płci. De facto z punktu widzenia kolegi-singla nie widzę różnicy między sp
                  > aniem w jednym pokoju z kumplem vs z kumpelą.

                  no właśnie smile
                  • annthonka Re: Dopowiadam 12.07.13, 18:03
                    Tym bardziej, skoro z kumplem/kumpelką wiele razy spało się śpiwór w śpiwór w jednym namiocie i widziało się go w stroju do spania / potarganego / chrapiącego / myjącego zęby itp.

                    Problem jak dla mnie wydumany, nie mówimy przecież o dzieleniu pokoju przez obce sobie osoby.
    • wasa Rozwiązanie zagadki 12.07.13, 23:03
      Pięknie dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

      Przedstawiony przeze mnie problem jest sytuacją hipotetyczną, na bazie trochę innej historii przyszło mi do głowy, że taki problem mógłby zaistnieć - stąd ten wątek.
      Ponieważ historia jest wymyślona, dalej nie wiemy, jak się pokładli - bo nie byliście jednomyślni wink

      Wymyślam zatem dalej - bohaterowie mojej historii to ludzie sympatyczni, bez much w nosie, życzliwi przyjaciołom, a napotykane problemy są dla nich okazją do przełamywania siebie, ubogacania relacji, a nie mnożenia kwasów.
      Postanowili zatem rzucić monetą albo zagrać w karty o to, kto z kim śpi, a zrządzenie losu przyjąć z humorem, jako kolejną wakacyjną przygodę.



      Finał: popełnili błąd metodologiczny i wypadło, że pani A śpi z panem D, a pan B z panią C.
      Wszyscy zadowoleni smile smile smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka