joa66
29.03.11, 09:34
Temat na pierwszy rzut oka niezbyt związany z motywacją gimnazjalisty do nauki, ale jeżeli pomyślimy , że poczucie sensu tego co robimy jest ważne, to pytania o studia i pracę nabierają "ważności"
Ostatnio w mediach często jet poruszany temat bezrobocia wśród absolwentów uczelini wyższych, zwłaszcza kierunków humanistycznych. Zauważyłam, że często pojawia się pewna pretensja do państwa, że kształci młodzież na kierunkach, na które nie ma zapotrzebowania.
I zastanawiam się jaka jest rola państwa w tym wszystkim? Czy powinno pozamykać (przestać finansować) kierunki , po których bardzo trudno o pracę, czy decyzję zostawić teoretycznie dojrzałym 19latkom?
Czy 19 latek ma prawo powiedzieć "chcę studiować politologię, bo mnie to interesuje" ? A może państwo powinno mu odpoiwedzieć "sorry ziutek, ale nie będziesz tego studiował, bo potem pracy nie dostaniesz. Możesz studiować informatykę"
Ciekawa jestem Waszego zdania, bo wiem, że są tutaj rodzice gimnazjalistów, licealistów, studentów i absolwentów .