Dodaj do ulubionych

Gdy w parze każdy płaci za siebie

19.09.13, 11:24
Wątek z "prostaczką na branżowej imprezie" przypomniał mi o pewnej rzeczy.
Mianowicie o takiej, że jak zdarzyło mi się kilkukrotnie zaobserwować, panowie, którzy mają taki właśnie układ ze swoją drugą połową, zwykle są b. niezadowoleni, gdy to, ze tak powiem "wypłynie".

Mnie naprawdę nic do tego, jak ludzie dziela się wydatkami w swoim związku - żeby jasne było. rzecz w tym, ze panowie zwolennicy układu "każdy za siebie" niespecjalnie jakoś chcą, by to, że sa zwolennikami takiegoż było wiadome otoczeniu.
Czyli z jednej strony uważają, że taki układ jest cool, a z drugiej jakby wstydzą się tego układu.

Jak wspomniałam widziałam takie coś kilka razy.

1. W gronie znajomych rozmowa o wakacjach. Ktoś tam "reklamuje" znajomej jakiś wyjazd gdzieś. Dzieje się to w obecności jej meza, który pracuje w sferze budżetowej (wiec jego zarobki sa mniej więcej znane) i zarabia sporo. Dziewczyna mówi, ze jej na taki wyjazd nie stać. Zwyczajnie i po prostu. Ogólne zdziwienie - jak to WAS nie stać, to tylko ...(kwota naprawdę nie powalająca przy zarobkach pana). Dziewczyna odp. "Nie NAS, tylko MNIE. Za swoje wyjazdy płacę sama.". Mina pana meza - bezcennasmile A w sumie dlaczego? Uwaza, ze tak jest ok zarabiając o wiele więcej od zony i wdrożył to, to czego się wstydzić?

2. Scenka podobna do tej z branżowej imprezy: dziewczynie skończyła się kasa, w pubie nie ma terminalu, wiec mówi do swego chłopaka: pożycz mi, oddam ci w domu. Chłopak zażenowany szturcha ją, by się "przyciszyła". Ciekawe dlaczego? smile

3. Kolezanka widzi ekstrabuty na wystawie, wchodzi, mierzy, jak ulał. Nie ma kasy przy sobie, płaci kartą jej partner. Ona: oddam ci zaraz - normalnym tonem, za to gośc na twarzy spanikowany.

Zrozumcie mnie dobrze, mnie naprawdę nic do układów finansowych w parach. Tylko jeśli jest taki układ, to uważam, że wymaganie panów, czy nawet oczekiwanie, że będzie in zatajany przed otoczeniem, jest nie fair. Bo wygląda na to,ze otoczenie ma myśleć, ze pan panią utrzymuje, a tym czasem tak nie jest, wiec DLACZEGO ono ma tak myśleć, kosztem pani poniekąd.
Obserwuj wątek
    • kornel-1 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 11:56
      IMHO, kwestia interpretacji:
      kora3:
      > Czyli z jednej strony uważają, że taki układ jest cool, a z drugiej jakby wstyd
      > zą się tego układu.


      Raczej: Czyli z jednej strony prawdopodobnie akceptują ten układ, a z drugiej jakby boją się reakcji otoczenia


      1. >Dziewczyna odp. "Nie NAS, tylko MNIE. Za swoje wyjazdy płacę sama.". Min
      > a pana meza - bezcennasmile A w sumie dlaczego? Uwaza, ze tak jest ok zarabiając o
      > wiele więcej od zony i wdrożył to, to czego się wstydzić?


      Być może nie do końca tak jest, że jego żona za wszystko płaci sama. Ograniczył się do dezaprobaty, by nie wywlekać spraw publicznie.

      > 2. mówi do swego chłopaka: pożycz mi, oddam ci w domu. Chłopak zażenowany szturcha ją, by się "przyciszyła". Ciekawe dlaczego? smile

      Może nie zawsze mu oddaje? Cios ostrzegawczy wink

      > 3. Ona: oddam ci zaraz - normalnym tonem, za to gośc na twarzy spanikowany.

      Bo może wie, że nie odda, lub będzie czuł się skrępowany zwrotem pieniędzy. Bo może zakup uznaje za nierozważny.

      > Bo wygląda na to,ze otocz
      > enie ma myśleć, ze pan panią utrzymuje, a tym czasem tak nie jest, wiec DLACZEG
      > O ono ma tak myśleć, kosztem pani poniekąd.


      We wszystkich przykładach to kobieta ujawniała otoczeniu układ finansowy. Powinna to robić?

      Kornel
      • nm.buba011 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 12:08
        kornel-1 napisał:

        > IMHO, kwestia interpretacji:
        > kora3:[i]

        > > 2. mówi do swego chłopaka: pożycz mi, oddam ci w domu. Chłopak zażenow
        > any szturcha ją, by się "przyciszyła". Ciekawe dlaczego? smile

        >
        > Może nie zawsze mu oddaje? Cios ostrzegawczy wink

        - wnikliwa uwaga.
        Dodam, że to co może "uchodzić" o 30 lat młodszej partnerce, nie zawsze będzie zaakceptowane w stosunku do rówieśniczki.

        ***********************************************
        www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
        so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • kora3 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 16:06
        kornel-1 napisał:
        >
        > Raczej: Czyli z jednej strony prawdopodobnie akceptują ten układ, a z dr
        > ugiej jakby boją się reakcji otoczenia


        skoro uważają go za dobry dla siebie, to dlaczego boją się reakcji otoczenia?smile
        >
        > Być może nie do końca tak jest, że jego żona za wszystko płaci sama. Ograniczył
        > się do dezaprobaty, by nie wywlekać spraw publicznie.



        A czy ona powiedziała, ze za wszystko? Powiedziała, ze za swoje wyjazdy. Uwazasz, że kłamała? Uwazasz, ze nietaktem jest w gronie znajomych powiedzieć prawdę pt. nie stać mnie, skoro naprawdę nie stać? Myslę ze pan okazał dezaprobatę, bo na jaw wyszło, że jego zona płaci za siebie, a on wołałby żeby wszyscy myśleli, że nie smile
        >
        > Może nie zawsze mu oddaje? Cios ostrzegawczy wink

        Ale jakie ma znaczenie, czy zawsze oddaje? myslę,ze znaczenie tu miało samo "pożycz" i "oddam" - czyli nie daje jej na drinka, tylko kupuje sobie sama, a jak nie ma to jej ewentualnie pożyczy.

        > Bo może wie, że nie odda, lub będzie czuł się skrępowany zwrotem pieniędzy. Bo
        > może zakup uznaje za nierozważny.


        Jeśli zakup uznawałby za nierozważny i on miałby ten zakup sfinansować, to raczej by nie zapłacił ...

        >
        > We wszystkich przykładach to kobieta ujawniała otoczeniu układ finansowy. Powin
        > na to robić?


        a dlaczego Kornelu, nie? Ludzie często ujawniają w bliższym gronie znajomych swe układy finansowe np. mówiąc "bierzemy kredyt na mieszkanie" itp. Nikt tego za jakieś straszne nie bierze. Tu jest problem, bo ujawnione układy stawiają panów w nienajlepszym może swietle wg nichsmile Bo woleliby uchodzić za takich, co to utrzymują swe żony/partnerki, a tu wyszło szydło z worka smile
        Mnie np. kolezanka zapytała ile płacę za czynsz. Zwykłe pytanie, chciała porównać z ceną, którą ona ma płacić. Powiedziałam zgodnie z prawdą, ze nie wiem, bo u nas za mieszkanie płaci mój facet, wiec jeśli ważne to dla niej, to zapytam. Ujawniłam nasz układ finansowy i nie widze w tym nic złego, ani zdrożnego.
        • kornel-1 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 16:49
          kora3 napisała:
          > skoro uważają go za dobry dla siebie, to dlaczego boją się reakcji otoczenia?smile

          Zagadka nietrudna. Hint: dlaczego wielu przedstawicieli mniejszości seksualnych lub religijnych obawia się ujawnienia otoczeniu swych zachowań/przekonań - chociaż nie uważają, że robią coś złego/uważają się za normalnych?

          > A czy ona powiedziała, ze za wszystko? Powiedziała, ze za swoje wyjazdy. Uwazas
          > z, że kłamała? Uwazasz, ze nietaktem jest w gronie znajomych powiedzieć prawdę
          > pt. nie stać mnie, skoro naprawdę nie stać?


          W takim razie poproszę o udokładnienie informacji: znajoma namawiała na wyjazd tę panią tylko, czy panią i jej męża? W tym drugim - mniej prawdopodobnym - przypadku powinna odpowiedzieć "nie stać nas na to" (lub w innej formie przekazać tę samą treść) - o ile w ogóle chciałaby wskazywać na przyczyny odmowy.

          > Myslę ze pan okazał dezaprobatę, bo na jaw wyszło, że jego zona płaci za siebie, a on wołałby żeby wszyscy myśleli, że nie smile

          Jak zaznaczyłem już - to kwestia interpretacji smile


          > Ale jakie ma znaczenie, czy zawsze oddaje? myslę,ze znaczenie tu miało samo "po
          > życz" i "oddam" - czyli nie daje jej na drinka, tylko kupuje sobie sama, a jak
          > nie ma to jej ewentualnie pożyczy.

          Wgłębiając się w tę historię, mamy oto taką sytuację, że dziewczę przez cały czas pobytu w pubie płaci za siebie (cyt.: "dziewczynie skończyła się kasa") a potem prosi o pożyczkę chłopaka. Wydaje mi się, że właściwsze byłoby poproszenie chłopaka, by jej postawił drinka, etc. Inna rzecz, że dziewczę powinno wiedzieć, ile ma gotówki przy sobie. Odnosząc się do meritum: być może należałoby to "uciszanie" potraktować jako wstęp do zapłacenia przez chłopaka rachunku. Ostatecznie: pożyczy jej? I zawsze wydają oddzielnie, jesteś pewna?

          > Jeśli zakup uznawałby za nierozważny i on miałby ten zakup sfinansować, to racz
          > ej by nie zapłacił ...


          Teoretycznie tak. Ale macie coś w sobie takiego, że facet czuje się zobligowany w sytuacjach awaryjnych do zapłacenia za kobietę.

          > a dlaczego Kornelu, nie? Ludzie często ujawniają w bliższym gronie znajomych sw
          > e układy finansowe np. mówiąc "bierzemy kredyt na mieszkanie" itp.

          Ale czy z takiej ogólnej informacji wynika, w jakim stopniu partycypują obie strony?

          > Tu jest problem, bo ujawnione układy stawiają panów w nienajlepszym może swietle
          wg nichsmile Bo woleliby uchodzić za takich, co to utrzymują swe żony/partnerki, a tu wyszło szydło z worka smile


          To kwestia interpretacji i jak już wytłumaczyłem kwestia reakcji środowiska.

          Większość kobiet i większość mężczyzn opisywane sytuacje interpretuje: "ale sknera".

          > Ujawniłam nasz układ finansowy i nie widze w tym nic złego, ani zdrożnego.

          Nie nie. Ujawniłaś tylko, kto płaci za mieszkanie. Może być tak, że on za mieszkanie a ty za media.

          Kornel
          • kora3 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 20.09.13, 08:00
            kornel-1 napisał:
            >
            > Zagadka nietrudna. Hint: dlaczego wielu przedstawicieli mniejszości seksualnych
            > lub religijnych obawia się ujawnienia otoczeniu swych zachowań/przekonań - cho
            > ciaż nie uważają, że robią coś złego/uważają się za normalnych?


            z mniejszościami seksualnymi - racja, z religijnymi - nierzadko jest wręcz przeciwnie smile
            >
            > W takim razie poproszę o udokładnienie informacji: znajoma namawiała na wyjazd
            > tę panią tylko, czy panią i jej męża


            Rozmowa o wyjeździe toczyla się miedzy paniami, ale wyjazd miał dotyczyć oczywiście pani namawianej i jej meza.

            ? W tym drugim - mniej prawdopodobnym - prz
            > ypadku powinna odpowiedzieć "nie stać nas na to" (lub w innej formie prz
            > ekazać tę samą treść) - o ile w ogóle chciałaby wskazywać na przyczyny odmowy.


            Ale dlaczego miała zatajać prawdziwe przyczyny odmowy? Nie ICH nie stać, tylko JEJ nie stać Kornelu. Gdyby brać pod uwagę ICH budżet, to ICH stać. Tylko, ze skoro jest taki układ, że każde płaci za swój wyjazd, to JEJ z jej zarobkami - nie stać.
            Zwróc uwagę, ze na jej "mnie na taki wyjazd nie stać" reakcja otoczenia była "Jak to WAS nie stać?" Bo otoczenie jej "mnie" odniosło właśmie do "nas"- a priori uznało, że skoro są małżeństwem, pan zarabia naprawdę sporo .... Wiec kobieta otoczenie wyprowadziła z błędu. Miała do tego prawo.

            Wydaje mi się, że właściwsze byłoby poproszenie
            > chłopaka, by jej postawił drinka, etc.


            Dlaczego, skoro mają taki układ, ze nikt nikomu niczego nie stawia i każdy zawsze płaci za siebie?
            Miała tak powiedzieć, a przy tym spojrzeniem jedynie "dopowiedzieć" chłopakowi "oddam Ci w domu", żeby on dobrze wypadł?smile

            Inna rzecz, że dziewczę powinno wiedzieć
            > , ile ma gotówki przy sobie.


            Wiesz, jasne. Sa zawsze idealni ludzie, którzy przewidują każdą sytuację. Większosc jest nieidealna smile Jasne, ze sytuacja, kiedy komuś skończy się gotówka w pubie jest dyskomfortowa, ale na ogół nie ma problemu z pożyczeniem jakiejś drobnej sumy od kogoś i nie widzę w tym nic złego Kornelu. Gdyby na miejscu chłopaka była kolezanka dziewczyny, czy jej kolega - nikt by się nie dziwił, prawda?


            być może należałoby to "u
            > ciszanie" potraktować jako wstęp do zapłacenia przez chłopaka rachunku. Ostatec
            > znie: pożyczy jej? I zawsze wydają oddzielnie, jesteś pewna?


            Z tego co wiem, zawsze. A uciszanie wstępem ... Nie, no proszę Cię. smile Gdyby chłopak zwykle, czy w takich sytuacjach zwykle jej stawiał, to nie uciszałby jej na tę prośbę o pozyczkę, tylko wyraził uprzejme zdziwienie. Gdybym ja wyskoczyła do mojego faceta z taką "prośbą", to zapewne zrobiłby oczy i uprzejmie zapytał "słucham?????" smile
            Gdyby chłopak nie chciał ukrywać układu, to zwyczajnie wyjąłby i pożyczyłby, albo powiedział "Tym razem wyjątkowo ci postawię"

            >
            > Teoretycznie tak. Ale macie coś w sobie takiego, że facet czuje się zobligow
            > any
            w sytuacjach awaryjnych do zapłacenia za kobietę.


            Aż coś takiego? Mnie to bardziej wyglądało na to, że tej kobiecie naprawdę najłatwiej oddać temu panu, bo razem mieszkają, pewnie znają wzajemnie swe numery kont. Jestem hetero i nie działa na mnie to "coś" u tej koleżanki, ale gdyby ten gość odmówił zapłacenia za te jej buty, to bym zapłaciła swoją kartą (wiem, ze kolezanka by mi to oddała). Tylko jej zapewnienie, ze mnie odda, we mnie nie wzbudziłoby dezaprobaty smile
            >

            > Ale czy z takiej ogólnej informacji wynika, w jakim stopniu partycypują obie st
            > rony?


            Nie, ale sporo mówi o finansach danej pary w ogólesmile
            >
            > Większość kobiet i większość mężczyzn opisywane sytuacje interpretuje: "ale skn
            > era".


            Moim zdaniem zupełnie prawidłowo smile
            >
            >
            > Nie nie. Ujawniłaś tylko, kto płaci za mieszkanie. Może być tak, że on za miesz
            > kanie a ty za media.


            Nawet gdyby tak było, to ujawniłam smile Opłata za czynsz (sprawdzałam dla tej koleżanki właśnie) zawiera w sobie także medium pt. wodasmile i jest znacznie wyzsza niż opłata za pozostałe media (prąd, net, satelita), wiec nawet gdybym to ja za te media płaciła, to i tak płaciłabym dalece mniej, niż mój partner za mieszkanie. Zatem nawet gdyby, to ujawniłam, ze on partycypuje w kosztach utrzymania mieszkania w stopniu większym, niż ja. Nie ujawniłam tylko w jakim ja partycypuje konkretnie. Gdyby mnie zapytala - powiedziałabym jej, ze w żadnymsmile Tylko, ze ona pytała nie dla dyskusji, a w konkretnym celu i interesowało ją ile tego czynszu, a nie koszt mediów pozaczynszowych.
            • kornel-1 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 20.09.13, 14:51
              kora3 napisała:
              >Wiec kobieta otoczenie wyprowadziła z błędu. Miała do tego prawo.

              Q: Dlaczego nie pojedziecie na tę wycieczkę?
              A1: Mnie nie stać na to
              A2: Nie stać nas na to.
              A3: Bo tak.

              Q: Dlaczego nie macie dzieci?
              A1: Ja nie chcę
              A2: Nie chcemy
              A3: Bo tak.

              > [i]
              > Miała tak powiedzieć, a przy tym spojrzeniem jedynie "dopowiedzieć" chłopakowi
              > "oddam Ci w domu", żeby on dobrze wypadł?smile

              > Gdyby na miejscu chłopaka była kolezanka dziewczyny, czy jej kolega - nikt by się nie dziwił, prawda?

              Czyli tu chodzi o zdziwienie otoczenia [Twoje]?

              > Gdyby chłopak nie chciał ukrywać układu, to zwyczajnie wyjąłby i pożyczyłby, al
              > bo powiedział "Tym razem wyjątkowo ci postawię"

              W dalszym ciągu nie wiem, jaki by finał. Rozjaśniłby sytuację.

              > > Teoretycznie tak. Ale macie coś w sobie takiego, że facet czuje się
              > zobligow
              > > any
              w sytuacjach awaryjnych do zapłacenia za kobietę.

              >
              > Aż coś takiego? Mnie to bardziej wyglądało na to, że tej kobiecie naprawdę najł
              > atwiej oddać temu panu, bo razem mieszkają, pewnie znają wzajemnie swe numery k
              > ont. Jestem hetero i nie działa na mnie to "coś" u tej koleżanki, ale gdyby ten
              > gość odmówił zapłacenia za te jej buty, to bym zapłaciła swoją kartą (wiem, ze
              > kolezanka by mi to oddała). Tylko jej zapewnienie, ze mnie odda, we mnie nie w
              > zbudziłoby dezaprobaty smile
              > >
              >
              > > Ale czy z takiej ogólnej informacji wynika, w jakim stopniu partycypuj
              > ą obie strony?

              > Nie, ale sporo mówi o finansach danej pary w ogólesmile

              Niewiele ;-p

              > > Większość kobiet i większość mężczyzn opisywane sytuacje interpretuje:
              > "ale sknera".

              > Moim zdaniem zupełnie prawidłowo smile

              Nieprawidłowo w sensie logicznym.
              Prawidłowo w sensie kobiecym wink

              Przyczyn zachowań może być sporo. Uogólnienia są wygodne ale szkodliwe.

              > > Nie nie. Ujawniłaś tylko, kto płaci za mieszkanie. Może być tak, że on
              > za mieszkanie a ty za media.

              >
              > Nawet gdyby tak było, to ujawniłam smile[...] Gdyby mnie zapytala - powiedziałabym jej, ze w żadnymsmile

              Jak więc widać z tego przykładu, wnioskowanie na podstawie częściowych danych może prowadzić na manowce.
              • kora3 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 21.09.13, 10:46
                kornel-1 napisał:
                >
                > Q: Dlaczego nie pojedziecie na tę wycieczkę?
                > A1: Mnie nie stać na to
                > A2: Nie stać nas na to.
                > A3: Bo tak.


                Kazda z tych odpowiedzi jest Kornelu dopuszczalnasmile Każdy ma prawo ujawniać ile chce ze swego zycia.
                >
                > Q: Dlaczego nie macie dzieci?
                > A1: Ja nie chcę
                > A2: Nie chcemy
                > A3: Bo tak.


                Jak wyżej smile


                > Czyli tu chodzi o zdziwienie otoczenia [Twoje]?


                Nie, akurat nie moje, bo ja te układy w przypadku 1 sytuacji znałam od pani, nim sprawa wyjazdu była omawiana. smile

                > W dalszym ciągu nie wiem, jaki by finał. Rozjaśniłby sytuację.

                Finał był taki, że wyjął pieniądze i pożyczył, a dziewczyna mu potem oddała z tego co wiem.

                > Niewiele ;-p

                Wiele, np. to że nie stać ich na coś tam bez kredytu.

                >
                > Jak więc widać z tego przykładu, wnioskowanie na podstawie częściowych danych m
                > oże prowadzić na manowce.


                Owszem, ale nie idzie o wnioskowanie, a o zachowania w tych sytuacjach PANÓW. Nie wstydzę się i nie uciszam koleżanki, czy kolegi "Pozycz Korcia stówke, bo mi gotowizny brakło". Jakos mi nie wstyd, że kolega/kolezanka POZYCZA, czyli bierze ode mnie kasę, którą ma mi zwrócić. Bo to normalne!
                • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 21.09.13, 11:17
                  Reasumujac-chodzi o hipokryzje. Facet udaje -udaje ze jest fundatorem podczas gdy nie jest.Nawet w sytuacji kiedy wszystkim jest powszechnie wiadome ze oboje z kobita pracuja i zarabiaja mniej wiecej tyle samo.
                  Te dziwna maniere widzimy czasem u zupelnie normalnych, milych nieegoistycznych panow kiedy to "kupuja" swoim kobietom samochody - w sensie wybieraja ale ten ton glosu i spojrzenie smile
                  • kora3 O to to Babo 21.09.13, 11:42
                    baba67 napisała:

                    > Reasumujac-chodzi o hipokryzje. Facet udaje -udaje ze jest fundatorem podczas g
                    > dy nie jest.Nawet w sytuacji kiedy wszystkim jest powszechnie wiadome ze oboje
                    > z kobita pracuja i zarabiaja mniej wiecej tyle samo


                    Dokładnie! Nie chodzi o to, żeby każdemu i bez okazji opowiadać o swoich układać finansowych z partnerem, ale tez nie widzę powodów do udawania, ze jest on inny, niż jest, jeśli ktoś sam chce na ten temat rozmawiać z ludźmi.


                    > Te dziwna maniere widzimy czasem u zupelnie normalnych, milych nieegoistycznych
                    > panow kiedy to "kupuja" swoim kobietom samochody - w sensie wybieraja ale ten
                    > ton glosu i spojrzenie smile


                    taaaa, znam to, b widziałam u kilku znajomych panówsmile
    • nm.buba011 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 12:03
      kora3 napisała:

      > Zrozumcie mnie dobrze,

      - co tu nie rozumieć?
      Zgadzam się z Tobą.
      Można zawrzeć każdy układ, ale dlaczego w takim razie się go (tego układu) wstydzić?

      Spotkałem się z inną hipokryzją, moim zdaniem oczywiście. Pani na radce chciała koniecznie zapłacić cały rachunek, ale koniecznie żebym to ja przekazał banknot kelnerowi.
      Takie postępowanie zaleca wiele autorów podręczników s-v, powołując się bezrefleksyjnie na tradycję, nie zauważając, jak bardzo kobiety się wyemancypowały.
      ?



      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • kora3 Był tu kiedyś taki watek nawet 19.09.13, 16:07
        w którym parę osób powołując się na wspomnianych autorów podnosiło, ze kobieta nie smie płacić w restauracji smile
    • bene_gesserit Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 12:17
      Moim zdaniem wstyd w objawionej publicznie prawdzie, ze kobieta utrzymuje się sama, jest zupełnie, niestety, normalny. Polskie społeczeństwo jest konserwatywne i od mężczyzny wymaga się, zeby utrzymywał dom, rodzinę i kobietę. Kobieta powinna pracować 'zeby nie siedzieć w domu' i zeby mieć na waciki.
      Oczywiście, takie wymagania od kilkudziesięciu lat są kompletnie oderwane od rzeczywistosci (pensje M i K powoli się wyrównują, kobiety wolą zachować niezaleśność w finansach itd) ale w wielu srodowiskach jest cicha presja, zeby facet łozył. Stąd panika, kiedy informacja o ukladzie wyjdzie poza dwójkę zainteresowanych - 'nie płacę za moją kobietę, więc nie jestem prawdziwym mężczyzną'. Zupełnie normalne w czasach zmian i gwaltownych przewartościowań, w których zyjemy.
      • nm.buba011 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 12:40
        bene_gesserit napisała:

        > Stąd panika, kiedy informacja o ukladzie wyjdzie poza dwójkę zainteresowan
        > ych - 'nie płacę za moją kobietę, więc nie jestem prawdziwym mężczyzną'.

        - słuszna uwaga. Wielu mężczyzn, nie zaakceptuje związku z lepiej zarabiającą partnerką, nie zdając sobie z tego sprawy, dlaczego tak się dzieje.
      • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 12:56
        Prawde mowiac jesli facet zarabia sporo wiecej i nie chce sie podzielic prawdziwym mezczyzna nie jest. Obojetnie czy slubny czy nie uklad jest chory IMHO.
        Jesli oboje zarabiaja tyle samo to i wychodac razem kady placi za siebie jest to uklad jak kazdy inny dla niektorych wygodny, jesli pan ma panike w oczach to kompleksy wylaza.
        • pavvka Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 13:59
          baba67 napisała:

          > Prawde mowiac jesli facet zarabia sporo wiecej i nie chce sie podzielic prawdzi
          > wym mezczyzna nie jest.

          A jeśli kobieta zarabia więcej i się nie dzieli, to nie jest prawdziwą kobietą? wink
          • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 14:00
            A gdzies to napisalam?
            • pavvka Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 14:03
              Gdybyś napisała, tobym nie pytał smile
              Ale o ile się wierzy w równość płci, to per analogiam tak by wychodziło.
              • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 14:20
                Jesli jest para ludzi razem mieszkajacych czy sa malzenstwem czy nie traktujacych siebie powaznie jako partnerow zyciowych odkladanie swojej lwiej nadwyzki na konto i fundowanie sobie przyjemnosci na ktore partnera nie stac a ktore chcialby dzielic jest chore niezaleznie o plci tego zamozniejszego.Osobiscie nie wyobrazam sobie innego zwiazku niz pelna wspolnota majatkowa w swoim wypadku.
                Mezczyzna ma wieksze szanse na lepiej platna prace bo jest facetem i chetniej go zatrudniaja, bo wciaz z efinicji dostaje za to samo wiecej niz kobieta, bo w koncu wciaz nie ma rownego podzialu prac domowych(a pisze tu o parze bezdzietnej.
                Nie sadze zeby sie to kiedykolwiek zmienilo, taki sam pracownik z racji posiadania jaj ma lepiej juz na starcie.Prawziwy mezczyzna zaje sobie z tego sprawe stad moja uwaga.
                • pavvka Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 14:55
                  baba67 napisała:

                  > Mezczyzna ma wieksze szanse na lepiej platna prace bo jest facetem i chetniej g
                  > o zatrudniaja, bo wciaz z efinicji dostaje za to samo wiecej niz kobieta

                  OK, przy absolutnie równym wykształceniu, talencie, pracowitości itp. można oczekiwać, że mężczyzna będzie zarabiał więcej. Ale jeśli np. on jest nauczycielem, a ona menedżerką, to co?
                  • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:02
                    Przeciez wyraznie napisalam.
                • slotna Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:02
                  > Mezczyzna ma wieksze szanse na lepiej platna prace bo jest facetem i chetniej g
                  > o zatrudniaja, bo wciaz z efinicji dostaje za to samo wiecej niz kobieta, bo w
                  > koncu wciaz nie ma rownego podzialu prac domowych(a pisze tu o parze bezdzietne
                  > j.

                  No dobra, ale w konkretnej sytuacji, kiedy kobieta zarabia wiecej niz mezczyzna i jest rowny podzial prac domowych - ma sie koniecznie dzielic czy nie musi?
                  • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:04
                    Napisalam wyraznie.
                    • slotna Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:46
                      Nie, nie napisalas wyraznie, dlatego pytam wprost: czy lepiej zarabiajaca kobieta musi dzielic sie z partnerem?
                  • bene_gesserit Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:06
                    slotna napisała:


                    > No dobra, ale w konkretnej sytuacji, kiedy kobieta zarabia wiecej niz mezczyzna
                    > i jest rowny podzial prac domowych - ma sie koniecznie dzielic czy nie musi?

                    "Musi"?
                    W związku wszystko odbywa się na zasadzie dobrowolności. Bliski związek wyklucza też zasadę natychmiastowego lub prawie natychmiastowego rewanzu (która to zasada obowiązuje w mniej bliskich i oficjalnych relacjach). Jeśli ona chce, i on chce, to gdzie tu problem? Jeśli któreś z nich nie ma ochoty - ona na dawanie albo on na przyjmowanie, to jest o czym porozmawiać.
                    • slotna Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:48
                      > "Musi"?

                      Ech, ja pytam czy musi, a nie twierdze, ze musi. A pytam, bo Baba napisala: "Prawde mowiac jesli facet zarabia sporo wiecej i nie chce sie podzielic prawdziwym mezczyzna nie jest.". Znaczy MUSI sie dzielic, no wink
        • bene_gesserit Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:02
          baba67 napisała:

          > Prawde mowiac jesli facet zarabia sporo wiecej i nie chce sie podzielic prawdzi
          > wym mezczyzna nie jest. Obojetnie czy slubny czy nie uklad jest chory IMHO.

          Dlaczego 'facet'? To dotyczy obu płci. Duża dysproporcja w zarobkach plus bardzo rygorystycznie przestrzegany układ 'każdy za siebie' powoduje, ze albo siedzą w domu, albo wakacje i czas wolny spędzają osobno, albo ona w wypasionej knajpie zamawia homara, a on herbatę. Ziszczony absurd, niezależnie od tego, kto więcej zarabia.

          > Jesli oboje zarabiaja tyle samo to i wychodac razem kady placi za siebie jest t
          > o uklad jak kazdy inny dla niektorych wygodny, jesli pan ma panike w oczach t
          > o kompleksy wylaza.

          To, jak pisałam, zupełnie naturalne. Na naszych oczach re-definiują się pewne pojęcia (np 'rodzina' czy 'małżeństwo' albo 'kobieta' czy 'męzczyzna' i skrępowanie w takich sytuacjach jest zupełnei naturalne do czasu, kiedy nowe definicje i normy nie okrzepną. Czyli pewnie tego nie dożyjemy.
          • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:15
            A gdzie ja napisalam ze to dotyczy tylko faceta? jakis cytat?
            jak napisze ze tygrys ma centki to za raz sie oburzysz ze nie ttylko tygrys ale lampart i gepart i co tam jeszcze?
            • bene_gesserit Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:32
              Dziwny nieco ton twojej wypowiedzi, ale ustosunkuję się merytorycznie. W paru krótkich zdaniach użyłaś słów:
              "facet"
              "męzczyzna"
              "pan"
              Tak, owszem - to sugeruje dość jednostronny ogląd. Jeśli się myliłam, to ok, przezyję.
              • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:52
                BO byla mowa o mezczyznie. Wypowiecz odnosila sie do mezczyzny zatem sie do tej wypowiedzi odnioslam. Jesli bedzie mowa o tym ze pytony sa dlugie bede pisala o pytonach a nie o wszystkich znanych mi dlugich wezach. Tak, pomylilas sie, ciesze sie ze przezylas.
                • matylda1001 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 16:24
                  Pewien mąż dostał list i schował się z nim w łazience.
                  -Kto do ciebie napisał, kochanie? - pyta żona przez zamkniete drzwi - powiedz, przeciez umówiliśmy sie, że wszystko będzie wspólne... dom, kasa, smutki i radości...
                  -skoro tak - mąż uchylił drzwi - to musisz wiedzieć, iż jedna pani ze Szczecina napisała, że urodził NAM się syn, i że podała NAS do sądu o alimenty smile
      • kora3 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 16:14
        bene_gesserit napisała:
        Polskie społeczeństwo jest konserwatywn
        > e i od mężczyzny wymaga się, zeby utrzymywał dom, rodzinę i kobietę. Kobieta po
        > winna pracować 'zeby nie siedzieć w domu' i zeby mieć na waciki.


        A ja myslę, ze to czy kobieta będzie pracować np. mając małe dzieci i to na co wydaje zarobione przez siebie pieniądze, to jest kwestia układu w parze. Ja znam parę, w której pan zarabia tyle co "na waciki", a dom utrzymuje żona. I cool, jeśli im tak pasuje, tylko oni nie udają ze jest odwrotnie, albo po równo.

        > Oczywiście, takie wymagania od kilkudziesięciu lat są kompletnie oderwane od rz
        > eczywistosci (pensje M i K powoli się wyrównują, kobiety wolą zachować niezaleś
        > ność w finansach itd) ale w wielu srodowiskach jest cicha presja, zeby facet ło
        > zył


        Wiesz, sorry, ale wg mnie, układ w którym zarabiająca dużo mniej od meza kobieta musi pokrywać koszty wyjazdu na urlop za siebie jest dość dziwny. Inna sprawa, gdy ludzie zarabiają podobne pieniądze. Wówczas obije mają w miare tyle samo i tyle samo łoża
      • mika_p Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 19:01
        > Moim zdaniem wstyd w objawionej publicznie prawdzie, ze kobieta utrzymuje się sama,

        Moim zdaniem, sama kwestia, kto się utrzymuje sam, a kto jest utrzymywany, w parze, która jest stałym związkiem na wieki (z aktem ślubu lub bez niego) - jest dziwna. Rozumiem indywidualne pule "kieszonkowego", takie same dla obojga, ale nie rozumiem układu: ty wkładasz połowę na rachunki i zycie, ja połowę, a resztą każdy dysponuje wedle uznania nawet przy dużych dysproporcjach zarobków.
    • milamala Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 13:41
      Zgadzam sie z watkiem w calej rozciaglosci.
      Jesli ktos sobie uklada swoje sprawy fiansowe to jego sprawa, ale jesli juz decyduje sie na jakis uklad i potem sie go wstydzi, to znaczy , ze cos jest nie "halo".
      • bene_gesserit Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:09
        Nieprawda.
        Trochę tak, jakby dwoje ludzi ustaliło między sobą, ze uprawiają seks dwa razy w roku - bo akurat ich potrzeby seksualne są symetrycznie niskie. Albo jej są wysokie, ale częściej woli wibrator czy coś w tym stylu. Jakby jej by się wymsknęło przy znajomych, ze 'ona z Czesiem to tylko raz na pół roku', to on by się raczej skonsternował, prawda? Finanse, jak seks, to sprawa dość intymna, noi - finanse, jak seks - to część tradycyjnego wizerunku 'prawdziwego mężczyzny', władczego, samczego itd itd.
        • kol.3 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 17:56
          O ile było wspólnie ustalone. Często jednak pan mówi do pani, że ona żyje z tego co zarabia, pani wcale z nim niczego nie ustalała, została poinformowana.
          • bene_gesserit Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 23:15
            No, w takiej sytuacji, jeśli dysproporcja między partnerami jest duża, albo wydatki niesprawiedliwei podzielone, to trudno mówić o udanym związku. Wtedy istotnie jest się czego wstydzić publicznie, tzn jego - ze się z nią nie liczy albo ona liczy się tak mało, ze nie ma ochoty się z nią dzielić; ona - że się godzi na takie traktowanie.
            • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 20.09.13, 11:07
              No dokladnie.
        • milamala Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 20:47
          Ja bym jednak nie stawiala sprawy seksu i finansow w jednym rzedzie.
          Zdecydownie inaczej brzmi wypowiedziana na forum publicznym: chce zaplacic a inaczej: chce uprawiac seks.
          Uwazam, ze nalezy rozgraniczyc kwestie placenia za siebie podczas spotkan/randek a zupelnie inna kwestia jest kwestia "moje, twoje"w malzenstwie.
          Widac to na przykladzie spoleczenstwa zdecydowanie nietradycyjnego jakim jest spoleczenstwo holenderskie, w ktorym kobiety czesciej placa za siebie na randkach, ale w malzenstwie jest "nasze wspolne".
          • bene_gesserit Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 23:16
            W dzisiejszych czasach wielu ludzi zyje jak małzenstwo, ale bez małżeństwa, sprawy się więc dodatkowo komplikują smile
            • milamala Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 20.09.13, 00:44
              "> W dzisiejszych czasach wielu ludzi zyje jak małzenstwo, ale bez małżeństwa, spr
              > awy się więc dodatkowo komplikują smile"

              Mowiac malzenstwo chodzi oczywiscie o wspolne zycie dwojga ludzi plci odmiennej lub tej samej pozostajacych w zwiazkach roznych, ktorych laczy prowadzenie wspolnego gospodarstwa domowego.
    • kikimora78 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 15:20
      Punkty 2 i 3 moge zrozumiec. U nas dziala tak, ze dzielimy sie wydatkami tak, zeby kazdemu zostalo tyle samo na zbytki. Czyli np. ja zarabiam 2000 a maz 4000 to maz robi oplaty (kredyty, czynsze i takie tam) w wysokosci 3000 a ja kupuje jedzenie za 1000 w miesiacu i tym sposobem kazdemu zostaje jeszcze po 1000 na zbytki (kwoty zupelnie przykladowe, oderwane od rzeczywistosci, zeby bylo wygodniej przedstawic system smile)

      I potem - jeśli ja nie mam gotowki a karta nie chodzi, to faktycznie moge powiedziec "pozycz, potem ci oddam", wiedziac, ze sa jeszcze jakies faktury do poplacenia i on musi na to miec w naszym wspolnym interesie. Albo jesli chce teraz cos kupic cos drozszego, a moje "kieszonkowe" juz wyszlo, to też "pozyczam".

      Ale prawde mowiac, teraz jak o tym mysle, prawie nigdy sobie nie oddajemy smile

      Jedynie co sie nie zgadza to opisane zazenowanie u panow...
    • dakotaf Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 16:04
      kora3 napisała:

      > Wątek z "prostaczką na branżowej imprezie" przypomniał mi o pewnej rzeczy.
      > Mianowicie o takiej, że jak zdarzyło mi się kilkukrotnie zaobserwować, panowie,
      > którzy mają taki właśnie układ ze swoją drugą połową, zwykle są b. niezadowole
      > ni, gdy to, ze tak powiem "wypłynie".

      Nie znam takich przypadków. Znam za to sporo, a właściwie większość, par, dla których ta sytuacja jest całkowicie normalna. Każdy płaci za siebie. Więcej, nie tylko par, ale i małżeństw (w tym o wyraźnej dysproporcji dochodów). Inna sprawa, że są tu ludzie mocno przed 30-stką, więc raczej nie obciążeni PRLowskimi i poPRLowskimi kompleksami. Jak jest wśród seniorów 30+ tego nie wiem. Rozumiem, że wstydzą się różnych głupot, na jakie młodzi nie zwracają uwagi. Żeby było jasne, znam też pary, w których facet zawsze płaci za dziewczynę, ale są to związki mocno hierarchiczne a raczej zhierarchizowane, gdzie facet zawsze ma głos decydujący. Nie oceniam obu układów (każdy za siebie lub facet za parę), każdy ma prawo do wyboru tego, co mu odpowiada.

      Aha, i nie uważam, że istnienie tego problemu (o którym dowiedziałam się dzięki temu tematowi) mianowicie wstydu kobiet, że nie płacą same i wstydu mężczyzn, że nie płacą za kobiety, wynika z "konserwatyzmu", jak ktoś tu napisał. Mnie się wydaje, że chodzi o kompleksy z minionej epoki, o których wspomniałam. Nie wydaje mi się, żeby takie problemy występowały w krajach Europy Zachodniej.

      Pozdrawiam,
      D.
      • kora3 Seniorzy 30+ Dakotaf 19.09.13, 16:27
        To sa ludzie, którzy właśnie już z reguły zarabiają. Mało jest chyba 20 -latków zarabiających sensowne pieniądze, choć pewnie się zdarzają rodzynki. No i mowa też o poważnych parach, takich razem mieszkających, niektórych po slubiach nawet smile, a nie 1-3 randce studentów.

        Owszem, ja jako staruszka jużsmile nie wyobrażam sobie, że płacę za siebie idąc gdzieś z moim facetem, (taki matuzalemsmile). Za to wyobrażam sobie, ze płace za siebie i koleżankę, albo za siebie i kolegę - z dowolnej przyczyny, rewanżuję się, ktoś nie ma kasy przy sobie, mam ochote kogos zaprosić.

        A co do reszty Dakotaf - to nie tyle "młodzież się tym nie przejmuje", co zwyczajnie dziewczyny niektóre tak rozpaczliwie chcą mieć jakiegokolwiek faceta, że godzą się na układ taki, że płacą zawsze za siebie, albo i za faceta, byle był.
        Zanim mnie ukatrupisz smile pozwól iż dodam, że doskonale rozumiem sytuację, gdy każdy płaci za siebie, gdy panu nie zbywa pieniążków, bo jest np. studentem dziennym na lichej "stypce". Mowa o ze tak powiem o zupełnie innej "lidze"
        • dakotaf Re: Seniorzy 30+ Dakotaf 19.09.13, 17:02
          kora3 napisała:


          > To sa ludzie, którzy właśnie już z reguły zarabiają. Mało jest chyba 20 -latków
          > zarabiających sensowne pieniądze, choć pewnie się zdarzają rodzynki. No i mowa
          > też o poważnych parach, takich razem mieszkających, niektórych po slubiach naw
          > et smile, a nie 1-3 randce studentów.

          A czy raczyłaś przeczytać moją wypowiedź uważnie? Bo wyraźnie w niej zanzaczyłam, że piszę o małżeństwach (a więc nie 1-3 randka) oraz o osobach w niezłej sytuacji finansowej. Bo mam wrażenie, że te "szczegóły" przeoczyłaś (nie że celowo, ale tak Cię zabolało te "30+", że już reszta wiadomości Ci umknęła). Zajrzyj proszę raz jeszcze do tego, co napisałam.

          Zaskoczę Cię może, ale jest wiele osób "30-", obu płci, czyli poniżej 30 roku życia, które nieźle zarabiają. Rozumiem, że pokolenie "marketing i zarządzanie wieczorowo w szkole wyższej w Grójcu" jest przyzwyczajone, że zaczyna się zarabiać po 30-stce, ale na szczęście dość szybko się to zmienia. Wielu młodych ludzi świadomie rezygnuje z byle jakich studiów "dla papieru"
          • kora3 Re: Seniorzy 30+ Dakotaf 20.09.13, 07:28
            dakotaf napisała:

            >
            > A czy raczyłaś przeczytać moją wypowiedź uważnie? Bo wyraźnie w niej zanzaczyła
            > m, że piszę o małżeństwach (a więc nie 1-3 randka) oraz o osobach w niezłej syt
            > uacji finansowej. Bo mam wrażenie, że te "szczegóły" przeoczyłaś (nie że celowo
            > , ale tak Cię zabolało te "30+", że już reszta wiadomości Ci umknęła). Zajrzyj
            > proszę raz jeszcze do tego, co napisałam.


            Być może nie zrozumiałam cię do końca, być może przez nieuwagę. Nic mnie nie zabolało Dakotaf, ja nie ukrywam swego wieku, ani nie uważam go za sędziwy. Owi "seniorzy" mnie zwyczajnie rozbawili smile

            >
            > Zaskoczę Cię może, ale jest wiele osób "30-", obu płci, czyli poniżej 30 roku ż
            > ycia, które nieźle zarabiają. Rozumiem, że pokolenie "marketing i zarządzanie w
            > ieczorowo w szkole wyższej w Grójcu" jest przyzwyczajone, że zaczyna się zarabi
            > ać po 30-stce, ale na szczęście dość szybko się to zmienia.


            Te sugestie mają się tyczyć mego wykształcenia? smile jestem tak stara Dakotaf, ze za czasów moich studiów nie bywało wyższych szkół wieczorowych w Grójcu, czy Pcimiu i jeśli ktoś chciał isc na studia, to musiał się dostać na normalną uczelnie smile


            Wielu młodych ludzi
            > świadomie rezygnuje z byle jakich studiów "dla papieru"
      • kol.3 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 18:11
        Raczej nie chcesz zrozumieć problemu.
        Jeżeli tak każdy wszystko sobie sam ma robić, to rozumiem, że żona sama sobie gotuje obiad, facetowi nie daje, jak chce zjeść, to musi sobie sam ugotować, żona sprząta swój pokój, pierze sobie, pan choruje, to pan sam idzie sobie do apteki, sam się niańczy.
        Jak każdy sobie, to każdy sobie. Zero ludzkich odruchów. Nie rozumiem układu, kiedy żona zarabia mało i nie stać ją na urlop, a mąż jedzie sam, bo jego stać.
        Tak się składa, ze moje znajome zwykle zarabiają sporo więcej od swoich mężów. A są to często osoby 30+. I nigdy nie słyszałam aby pani nie dzieliła się z panem forsą. Wprost przeciwnie jeszcze odbywa się chuchanie i dmuchanie aby męskie ego mało zarabiającego pana nie zostało naruszone. Zatem pani dyrektor jeździ damskim autkiem, pan mało zarabiający wypasioną limuzyną kupioną za zarobki żony.I pan nie ma ambicji, że będzie wydawał pieniądze tylko do wysokości swoich zarobków.
        • dakotaf Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 20:41
          kol.3 napisała:

          > Raczej nie chcesz zrozumieć problemu.
          > Jeżeli tak każdy wszystko sobie sam ma robić, to rozumiem, że żona sama sobie
          > gotuje obiad, facetowi nie daje, jak chce zjeść, to musi sobie sam ugotować, żo
          > na sprząta swój pokój, pierze sobie, pan choruje, to pan sam idzie sobie do apt
          > eki, sam się niańczy.

          Ty nie chcesz zrozumieć "drugiej" strony. Są pary i małżeństwa, w których mężczyzna płaci za większość rzeczy (rzadziej kobieta pełni tę rolę), ale są i takie, że każdy sobie rzepkę skrobie. A są także takie, że po prostu rozliczają się wszyscy za siebie, ale co jakiś czas strona silniejsza finansowo wspomaga stronę słabszą... Dla mnie każdy układ jest normalny, o ile obie jego strony zadowala.

          > Tak się składa, ze moje znajome zwykle zarabiają sporo więcej od swoich mężów
          > . A są to często osoby 30+. I nigdy nie słyszałam aby pani nie dzieliła się z
          > panem forsą. Wprost przeciwnie jeszcze odbywa się chuchanie i dmuchanie aby męs
          > kie ego mało zarabiającego pana nie zostało naruszone. Zatem pani dyrektor jeźd
          > zi damskim autkiem, pan mało zarabiający wypasioną limuzyną kupioną za zarobki
          > żony.I pan nie ma ambicji, że będzie wydawał pieniądze tylko do wysokości s
          > woich zarobków.

          Wsółczuję tej pani dyrektor męża, chociaż widocznie takich lubi, bo przecież sama sobie wybrała takiego nieudacznika. Dla mnie facet, który zarabia znacznie mniej od kobiety w związku to nie facet. (Co nie zmienia faktu, że rozumiem i akceptuję postawy innych osób o innym poglądzie w tej kwestii.)

          D.
          • kol.3 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 20:58
            Mocno prymitywne.
            • dakotaf Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 22:37
              kol.3 napisała:

              > Mocno prymitywne.

              Faktycznie, ten jakże rozbudowany i odnoszący się do meritum komentarz tak właśnie świadczy o Tobie.
              D.
          • kora3 Tu jest sedno Dakotaf 20.09.13, 08:14
            dakotaf napisała:
            . A są także takie, że po prostu rozliczają się
            > wszyscy za siebie, ale co jakiś czas strona silniejsza finansowo wspomaga stron
            > ę słabszą... Dla mnie każdy układ jest normalny, o ile obie jego strony zadowal
            > a.


            oczywiście, ze jest normalny o ile obie strony zadowala Dakotaf. Zatem nie widzę powodu, żeby pan z takiego układu wstydził się, gdy przy jakiejś okazji układ wyjdzie na jaw.

            Przypomniało mi to sytuację, kiedy pewnej młodej dziewczynie jej chłopak (pracujący już i starszy od niej) kupił komputer. Podkreślam, że nie musiał oczywiście i wszyscy uważali, ze to b. ładnie z jego strony, że zrobił jej taki prezent bez okazji. Dokładnie to wyglądało tak, ze na pytania o kompa chłopak odpowiadał: "Miałem naprawiac ten stary, ale myslę sobie, po co, pojechałem, kupiłem nowy i chodzi jak szwajcarski zegarek".
            Minę pan miał nietęga, gdy dziewczę ujawniło, że pan owszem - pojechał i kupił - fizycznie on pojechał i on dokonał zakupu (zna się na kompach), ale dziewczyna ma mu zwracać w ratach za ten sprzętsmile
            A przecież nic w tym złego Dakotaf. Jeśli tak się umówili, bo panna nie miała w tym momencie na kompa, a on miał i mógł jej pożyczyć de facto te pieniądze, to ładnie z jego strony, ze pożyczył i jeszcze bardzo pomógł w zakupie. Rzecz w tym, ze pan sprawiał wrażenie, iż PODAROWAŁ ów nowy komp pannie, a przecież tak nie byłosmile W taki sposób się wypowiadał, że słuchający odnosił wrazenie, ze zrobił jej prezent, bo ON chciał robić takie wrażenie.
            Tu leży sedno Dakotaf - nie ma niczego złego, ani wstydliwego w żadnym układzie finansowym, który zadowala obie strony, ale nie fair jest oczekiwanie od partenra/rki, ze będzie udawać, iż jest on inny niż naprawdę jest
            • baba67 Re: Tu jest sedno Dakotaf 20.09.13, 11:12
              To na tej zasadzie niektorzy panowie kupuja swoim zonom samochody. Tyle tylko ze jest wspolnota majatkowa i kasa na samochod jest z pieniedzy na ten cel wspolnie zaoszczedzonych.
              Kupilem zonie Pande , hehe.
            • dakotaf Re: Tu jest sedno Dakotaf 20.09.13, 16:27
              kora3 napisała:

              Zgadzam się z Twoją wypowiedzią w całości, od początku miałam to na myśli, może nieumiejętnie wyłożyłam swoje racje. D.
              • kora3 A wydawało się początkowo, 21.09.13, 10:53
                dakotaf napisała:
                > Zgadzam się z Twoją wypowiedzią w całości, od początku miałam to na myśli, może
                > nieumiejętnie wyłożyłam swoje racje. D.


                że bardzo się różnimy w tej kwestiismile

                Ciekawe poniekąd, jak forumowicze ocenili by sytuację odwrotną. Np. gdybym ja oczekiwała, że mój partner będzie udawał, że płacimy wszystko na połowę, czy jakoś tam dzielimy się domowymi wydatkami, bo JA nie chciałabym z dowolnej przyczyny, żeby otoczenie miało przekonanie, że na dom łozy tylko on. Zapewne czesc uważałaby, ze to z mej strony byłoby nie fair. I słusznie. Skoro "poszłam" na taki układ, ze dom utrzymuje on, to widać mi on pasuje, wiec dlaczego mamy udawać, ze jest inny.
          • pavvka Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 20.09.13, 09:12
            dakotaf napisała:

            > Wsółczuję tej pani dyrektor męża, chociaż widocznie takich lubi, bo przecież sa
            > ma sobie wybrała takiego nieudacznika. Dla mnie facet, który zarabia znacznie m
            > niej od kobiety w związku to nie facet.

            Czyli jeśli np. profesor - światowej klasy specjalista z jakiejś mało komercyjnej dziedziny (dajmy na to mediewistyka) ma żonę-prezesa dużej firmy, to jest nieudacznikiem i niefacetem? Bo pieniądze zarabiane przez nią będą co najmniej o rząd wielkości większe.
            • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 20.09.13, 11:15
              Jesli dakotaf takmsobie ceni kase pona wszystko to jeszcze jedna uwaga starej baby-ci co zarabiaja naprawe duzo nie maja czau na bycie lwami salonowymi, takze lepiej zmienic lowiska.
      • baba67 Re: Gdy w parze każdy płaci za siebie 19.09.13, 18:18
        Co do kompleksow to masz racje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka