Wątek z "prostaczką na branżowej imprezie" przypomniał mi o pewnej rzeczy.
Mianowicie o takiej, że jak zdarzyło mi się kilkukrotnie zaobserwować, panowie, którzy mają taki właśnie układ ze swoją drugą połową, zwykle są b. niezadowoleni, gdy to, ze tak powiem "wypłynie".
Mnie naprawdę nic do tego, jak ludzie dziela się wydatkami w swoim związku - żeby jasne było. rzecz w tym, ze panowie zwolennicy układu "każdy za siebie" niespecjalnie jakoś chcą, by to, że sa zwolennikami takiegoż było wiadome otoczeniu.
Czyli z jednej strony uważają, że taki układ jest cool, a z drugiej jakby wstydzą się tego układu.
Jak wspomniałam widziałam takie coś kilka razy.
1. W gronie znajomych rozmowa o wakacjach. Ktoś tam "reklamuje" znajomej jakiś wyjazd gdzieś. Dzieje się to w obecności jej meza, który pracuje w sferze budżetowej (wiec jego zarobki sa mniej więcej znane) i zarabia sporo. Dziewczyna mówi, ze jej na taki wyjazd nie stać. Zwyczajnie i po prostu. Ogólne zdziwienie - jak to WAS nie stać, to tylko ...(kwota naprawdę nie powalająca przy zarobkach pana). Dziewczyna odp. "Nie NAS, tylko MNIE. Za swoje wyjazdy płacę sama.". Mina pana meza - bezcenna

A w sumie dlaczego? Uwaza, ze tak jest ok zarabiając o wiele więcej od zony i wdrożył to, to czego się wstydzić?
2. Scenka podobna do tej z branżowej imprezy: dziewczynie skończyła się kasa, w pubie nie ma terminalu, wiec mówi do swego chłopaka: pożycz mi, oddam ci w domu. Chłopak zażenowany szturcha ją, by się "przyciszyła". Ciekawe dlaczego?
3. Kolezanka widzi ekstrabuty na wystawie, wchodzi, mierzy, jak ulał. Nie ma kasy przy sobie, płaci kartą jej partner. Ona: oddam ci zaraz - normalnym tonem, za to gośc na twarzy spanikowany.
Zrozumcie mnie dobrze, mnie naprawdę nic do układów finansowych w parach. Tylko jeśli jest taki układ, to uważam, że wymaganie panów, czy nawet oczekiwanie, że będzie in zatajany przed otoczeniem, jest nie fair. Bo wygląda na to,ze otoczenie ma myśleć, ze pan panią utrzymuje, a tym czasem tak nie jest, wiec DLACZEGO ono ma tak myśleć, kosztem pani poniekąd.