Dodaj do ulubionych

trudne sprawy- religia

27.09.13, 13:08
Wlasciwie to co mowi SV odnosnie rozmow o religii? Potocznie uwaza sie, ze to temat, jakiego nalezy unikac, ale czy jest to obszar uregulowany SV? Interesuje mnie szczegolnie kwestia tego, czy w obecnosci kogos, kto jawnie deklaruje wiare w Boga wypada deklarowac ateizm (a takze go uzasadnic). Moznaby za[pytac, czy w obecnosci ateisty wypada delkarowac wiare, ale wierzacy raczej z reguly mniej przejmuja sie tym niz ateisci.
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: trudne sprawy- religia 27.09.13, 13:39
      - co innego inicjowanie rozmowy w nieznanym towarzystwie, a przyjemność dyskutowania.
      Bez różnicy poglądów, to ostanie jest niemożliwe.

      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • kropidlo5 Re: trudne sprawy- religia 27.09.13, 15:42
        nm.buba011 napisał:

        > - co innego inicjowanie rozmowy w nieznanym towarzystwie, a przyjemność dyskuto
        > wania.
        > Bez różnicy poglądów, to ostanie jest niemożliwe.


        Zgoda, jakas roznica pogladow jest stymulujaca, natomiast gdy ta roznica jest fundamentalna i sprzezona z emocjami, moze byc trudniej, choc oczywoscie to subiektywne.
        • vi_san Re: trudne sprawy- religia 27.09.13, 19:19
          I dlatego właśnie s- v nie poleca tematu "religia" do poruszania w szerszym bądź słabiej znanym gronie. Także polityka i pieniądze. Ponieważ są to kwestie budzące silne emocje, i mogące wywoływać konflikty, nawet w gronie najbliższych. Takt i umiar, oraz panowanie nad emocjami - zalecane zawsze.
    • illegal.alien Re: trudne sprawy- religia 27.09.13, 14:10
      Najciekawsze rozmowy o religii tocze ze znajomym ksiedzem i moim tata-ateista/agnostykiem (nie okresla sie dokladnie).
      Sama jestem gdzies po srodku.
      Ale znamy sie dobrze i lubimy, wiec nie ma klotni i 'jatek' - sa dyskusje (czasem zaciete, ale kulturalne).
    • kora3 SV ten temat traktuje 27.09.13, 15:12
      jako niekoniecznie najbezpieczniejszy do konwersacji. I słusznie, bo jak jeszcze wiele innych tematów może in doprowadzić do sytuacji konfliktowej.

      To nie oznacza, ze o religii nie można w ogóle rozmawiać, bo można.
      Rozsądnie byłoby unikać tego tematu z osobami, których się nie zna zbyt dobrze, a także z takimi, o których się wie, ze mają fanatyczne podejście do religii, czy ateizmu.

      Z całą pewnoscią nie wypada krytykować poglądów innych, wyśmiewać ich itd. Nie wypada też być ostentacyjnym, ani w swej religijności, ani w ateizmie.

      Ostatnio miałam okazję jechać autobusem kursowym. Miejsce obok mnie na którymś z przystanków zajał młody człowiek. Czytałam książkę, nie zwracałam na niego szczególnej uwagi. Po jakimś czasie osobnik ten zaczął głośno odmawiać różaniec. Przyznam, że mi to przeszkadzało. Nie dlatego, że akurat różaniec odmawiał, tylko dlatego, że mówił pełnym głosem. Dopuszczam odebranie komórki w takim autobusie np. ,aczkolwiek uważam, że ze względu na komfort współpasażerów należy rozmowe skrócić do niezbędnego minimum. Tak samo wdając się z kimś w rozmowę należy mówić w miarę cicho, by nie przeszkadzać innym. Modlić też się można cicho.
      Po jakimś kwadransie zwróciłam młodemu panu uwagę, że przeszkadza mi modląc się głośno. Był zbulwersowany i najwyraźniej doszukiwał się w mojej uwadze 2 dnia - że niby mam coś przeciw wierzącymsmile Nie mam - mam przeciwko zachowującym się głosno w autobusiesmile
    • agulha Re: trudne sprawy- religia 27.09.13, 15:13
      Moim zdaniem, lepiej tego tematu nie tykać, a już na pewno nie pytać innej osoby o jej wiarę/poglądy.
      Ewentualnie jeśli wszystkie strony są zdeklarowane w którąś stronę, można rozmawiać na tematy okołoreligijne - na przykład kupowanie sukienki na komunię albo może w środowisku wielokulturowym podpytywać o tradycyjne spędzanie świąt Kurban Bajram.
    • majaa Re: trudne sprawy- religia 27.09.13, 15:45
      Podczas zwykłego spotkania towarzyskiego, zwłaszcza gdy nie znamy wszystkich dość dobrze, raczej nie należy poruszać takich tematów, właśnie z uwagi na możliwość powstania konfliktu. Jeśli już się tak zdarzy, że ktoś spontanicznie (bądź, co gorsza, celowo) zechce podzielić się swoimi poglądami odnośnie wiary i religii (niezależnie czy na "tak" czy na "nie"), to należałoby chyba po prostu taktownie rzecz przemilczeć i najlepiej zręcznie zmienić temat na bardziej neutralny. Wdawanie się tutaj w dyskusję i udowadnianie swoich racji będzie sprzeczne z zasadami sv i z pewnością zepsuje atmosferę jeszcze bardziej.
    • kol.3 Re: trudne sprawy- religia 27.09.13, 16:09
      Zgodnie z etykietą w towarzystwie przyjmuje się zasadę "W towarzystwie nie mamy poglądów" tzn nie toczy się zażartych sporów religijnych, politycznych,światopoglądowych itp.
    • koronka2012 Re: trudne sprawy- religia 27.09.13, 20:17
      Unikam dyskusji na ten temat, wychodząc z założenia, że tu nie ma pola do dyskusji smile
      Zdarzało mi się w rozmowie mówić, że jestem ateistką, ale to było w określonych okolicznościach, i nie jako przyczynek do wymiany poglądów, a po prostu informacyjnie.

      Przykładowo ktoś mnie spytał gdzie jest mój kościół parafialny - odpowiedziałam z uśmiechem że nie mam pojęcia, bo do kościoła nie chodzę i tyle.

      Nie widzę potrzeby uzasadniania swojego ateizmu, a i nie sądzę, żeby kogokolwiek to interesowało.
    • kornel-1 Re: trudne sprawy- religia 27.09.13, 23:09
      Istotnie SV zniechęca do niektórych tematów, ale robi to w sposób niekonsekwentny i wybiórczy.
      Dlaczego "zakazanym" tematem ma być religia i polityka? Czy kibic Wisły pogada sobie z kibicem Cracovii? Bez rękoczynów? Czy zwolennik disco polo pogada spokojnie ze zwolennikiem death metalu? A wegetarianin z amatorem kotletów?
      Przecież nawet temat pogody może doprowadzić do skoczenia sobie do oczu, jeśli rozmowa zejdzie do globalnego ocieplenia...


      Co do pytań zawartych w poście, to uważam, że dla przejrzystości dyskusji - jeśli takie jest przeznaczenie i temat spotkania - warto zająć od razu stanowisko ("jestem ateistą, buddystą itp.") a nie robić podchody. W ogólnej sytuacji nie jest, moim zdaniem, deklarowanie swojej nie/wiary tudzież poglądów politycznych itd. W pewnych sytuacjach ("To spotkamy się na mszy?") warto od razu wyjaśnić niezbędne różnice wink

      Kornel
      • nm.buba011 Re: trudne sprawy- religia 28.09.13, 00:54
        masz rację, ale używamy skrótów. S-v zaleca w nieznanym towarzystwie konwersację, a nie dyskusję. Konwersacja wyklucza dyskusje i jest pełną akceptacją, czyli rozmową o niczym. Bardzo bezpieczna, poprawna, ale za to nudna. Traktowana, jako pierwszy etap, rozpoznanie, niekiedy, właśnie tu cała znajomość się kończy, skoro kogoś i w tej konwencji poniosło.

        Co do kultury dyskusji, to taka występuje rzadko. Przynajmniej w mediach i na forach. Debata oksfordzka to czysta fikcja.
        Człowiek akceptuje poglądy osób atrakcyjnych, z którymi sobie snuje, nawet pozbawione sensu plany (Tak, tak, oczywiście, że się na wszystko zgadzam). Atakuje natomiast tych, których nie lubi (w ogóle, Ty mi nic nie mów, nawet Cię nie chcę słuchać). Odzywki z nawiasów każdy z nas słyszał, a wiec logiczne, że także... wypowiadał.

        Mnie często się zdarza, że wyprowadzony z równowagi rozmówca, krzyczy do mnie - a wcale nie mam żadnej racji (o sobie). Co w realu jest dość zrozumiałe, bo presja czasu, to na tym forum już jest zabawne. Osoba wstawia cytat z przyznaną mu racją, po czym jest temu przeciwna.

        Oczywiście sam się na tym łapię.
    • claratrueba Re: trudne sprawy- religia 28.09.13, 07:01
      kropidlo5 napisał:

      > Wlasciwie to co mowi SV odnosnie rozmow o religii?
      Że jest to temat z zakresu prywatności człowieka, więc trzeba zostać przez daa osobę upowaznionym do jego podejmowania.
      Potocznie uwaza sie, ze to t
      > emat, jakiego nalezy unikac,
      To raczej wynika z praktyki- w krajach zdominowanych przez jedną religię, gdzie innowierca/niewierzący jest "odmieńcem" takie dyskusje często wykraczają poza ramy wyznaczone dobrymi manierami.
      > mnie szczegolnie kwestia tego, czy w obecnosci kogos, kto jawnie deklaruje wiar
      > e w Boga wypada deklarowac ateizm (a takze go uzasadnic).
      Tak, jesli taen wierzący jest inicjatorem dyskusji religijnej, a jednicześnie wiemy, że dyskusja pozostanie wymiana poglądów a nie zmieni się w nawracanie, obrażanie osoby.
      Moznaby za[pytac, czy
      > w obecnosci ateisty wypada delkarowac wiare, ale wierzacy raczej z reguly mnie
      > j przejmuja sie tym niz ateisci.
      J.w. czyli jesli jest to zaproszenie do rozmowy na ten temat. Bo samo deklarowanie nie ma więcej sensu niż deklarowanie sympatii do psów w odpowiedzi na "uwielbiam koty".
      Rozmowa czy dyskusja po prostu nie jest tym samym co manifest własnych poglądów (jakichkolwiek) by "inni je poznali" bo to wiedza nieprzydatna na ogół (choć bywa- np. ateista/innowierca poproszony o bycie chrzestnym czy świadkiem na ślubie). To wymiana poglądów z zachowaniem pełnego szacunku dla poglądów rozmówcy. Jesli obie strony ten szacunek zachowują dyskusje są dopuszczalne i bywają bardzo ciekawe.
      • angazetka Re: trudne sprawy- religia 28.09.13, 21:48
        > Rozmowa czy dyskusja po prostu nie jest tym samym co manifest własnych poglądów
        > (jakichkolwiek) by "inni je poznali" bo to wiedza nieprzydatna na ogół (choć b
        > ywa- np. ateista/innowierca poproszony o bycie chrzestnym czy świadkiem na ślubie).

        Ateista nie może być chrzestnym (ew. świadkiem chrztu), ale może być świadkiem na ślubie, bo to funkcja administracyjna, a nie religijna. Nie ma problemu.
        A akurat wczoraj odbyłam fascynującą rozmowę o wierze i niewierze, ale to w gronie osób bliskich i zaufanych. W innych sytuacjach wolę tematu unikać, a nawracania nie cierpię jak zarazy.
        • aqua48 Re: trudne sprawy- religia 30.09.13, 16:10
          Ja odbyłam kilka bardzo interesujących rozmów na temat religii z wcześniej nieznanymi osobami. Z delikatnym zaznaczeniem na początku, że jestem wierząca, ale ani nie mam zamiaru nikogo na moje wyznanie nawracać, ani zmieniać go na inne. A potem nastąpiła ciekawa rozmowa, na zasadzie "u nas jest tak, a jak to jest u was". Sądzę, że dużo zależy od nastawienia i empatii.
          • fatatalna Re: trudne sprawy- religia 11.10.13, 01:53
            Moim zdaniem niewiele jest tematów nie do ruszenia. O religii można rozmawiać, lecz trzeba to robić umiejętnie i do tego wykazać się tolerancją, co nie przychodzi niektórym łatwo. Ostatnio nawet na kursie etykiety (to była chyba szkoła dobrych manier) na którym byłam jakiś czas temu to podkreślano, że tematy niektóre powinny mieć szczególną,hm, "otoczkę", czy podejście do nich, zwłaszcza, gdy się rozmawia z nieznajomymi.
            • flame-and-again Re: trudne sprawy- religia 11.10.13, 19:44
              Ja się zazwyczaj czuję jakoś tak ...wyzywająco, kiedy na pytania typu "byłaś w kościele?" albo oświadczenia "my z żoną to nigdy nie jemy mięsa w piątki!" informuję, żem niewierząca.
              Ale cóż, udawać nie będę. Czy to niegrzeczne, nie wiem, z osobami dalszymi ja tematu nie zaczynam, to one zaczynają wink
              • fatatalna Re: trudne sprawy- religia 15.10.13, 12:16
                no właśnie, to co mówiłam, niektórym to by się takie szkolenie przydało :p ja też niewierząca, więc tematu również unikam z reguły, nie chcę żeby ludzie na mnie patrzyli potem "inaczej" ;p
                • coops1 Re: trudne sprawy- religia 18.11.13, 12:28
                  Zgoda, pełna zgoda. A te kursy u szkoøy dobrych manier fajne, byøem na jednym z pracy, byl okej. Powiem tak: moze sie przydac.
              • vi_san Re: trudne sprawy- religia 15.10.13, 15:11
                A ja jestem wierząca i praktykująca, ale nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy w jakikolwiek sposób "egzaminować" znajomych z bywania w kościele! Czy tam przestrzegania postów. JA przestrzegam i do kościoła chodzę, ale nikogo ani nie namawiam ani tym bardziej, nie krytykuję, jeśli tego nie robi - i tego samego oczekuję w zamian. Nie policzę ile razy na propozycję hamburgera w piątek odpowiadałam spokojnie, że w piątki mięsa nie jadam, na co słyszałam "Oj coś ty, takimi duperelami się przejmujesz?!"... A dla mnie to NIE JEST duperela.
                Dla wyjaśnienia - wśród moich [bliższych lub dalszych] znajomych są muzułmanie, protestanci, buddyści, prawosławni, żydzi, ateiści, świadkowie Jehowy - pełny wybór. Kryterium doboru znajomych nie jest dla mnie bowiem ich stosunek do Kościoła [w kontekście Rzymsko - Katolickiego] a tylko i wyłącznie to, jakimi są ludźmi, czy dogadujemy się w innych sprawach... Od początku tylko zapanował absolutny zakaz dyskusji religijnych - można rozmawiać na temat wiary, obyczajów, można się dowiadywać, ale nie przekonywać, upierać czy "nawracać".
              • aqua48 Re: trudne sprawy- religia 15.10.13, 15:37
                flame-and-again napisała:

                > Ja się zazwyczaj czuję jakoś tak ...wyzywająco, kiedy na pytania typu "byłaś w
                > kościele?" albo oświadczenia "my z żoną to nigdy nie jemy mięsa w piątki!" info
                > rmuję, żem niewierząca.

                Niegrzeczne jest zadawanie pytań o wizyty w kościele, albo dyskryminowanie innych ze względu na to co jadają w jaki dzień tygodnia.
              • dominikjandomin Re: trudne sprawy- religia 16.10.13, 21:03
                flame-and-again napisała:

                > Ja się zazwyczaj czuję jakoś tak ...wyzywająco, kiedy na pytania typu "byłaś w
                > kościele?" albo oświadczenia "my z żoną to nigdy nie jemy mięsa w piątki!"

                Na ogół pomaga proste pytanie: Jesteś księdzem, że zaczynasz mnie spowiadać?

                Jestem wierzący, ale nie wyobrażam sobie zadawania takich pytań ludziom. No, chyba, że omawiamy sprawę menu na spotkanie w piątek i informacja o mięsie jest analogiczna jak o uczuleniu na pietruszkę.

                Inna sprawa, że na ogół mój ubiór od razu deklaruje moją postawę i generalnie każdy ateista z góry jest uprzedzony, do kogo się zbliża.
                • kornel-1 Religia - prosta sprawa 17.10.13, 13:33
                  Stawiam hipotezę, że pytaniami o praktyki religijne mniej są skrępowani ateiści (ja w ogóle!) niż wierzący.

                  Prawdopodobnie ci ostatni mają nieczyste sumienia.
                  Amen.

                  Kornel
                  PS. Uwielbiam chodzić do kościoła jak i innych świątyń. O ile w nich jeszcze nie byłem.
                  • a_weasley Re: Religia - prosta sprawa 26.10.13, 17:18
                    Sto lat temu pewien Izraelita trudniący się szmuglem w okolicach trójstyku granic zaborów narzekał na nieprzewidywalnych austriackich urzędników i pograniczników.
                    - Moskal - wiadomo, bierze. Prusak - wiadomo, nie bierze. A z Austriakiem to nigdy nie wiadomo, jak rozmawiać.

                    Kornel-1 napisał:

                    > Stawiam hipotezę, że pytaniami o praktyki religijne mniej są skrępowani ateiści
                    > (ja w ogóle!) niż wierzący.
                    > Prawdopodobnie ci ostatni mają nieczyste sumienia.

                    Diagnoza prawdopodobna, obserwacja zbieżna z moją, z jedną poprawką: dotyczy ona odcieni szarości, wszelkiej maści wzasadziewierzącychalebezprzesady i innych palącychaleniezaciągających się.
                    Ateiści (agnostycy zresztą też) nie mają problemu: nie praktykuję, bo niby dlaczego?
                    Wierzący praktykujący nie mają problemu: praktykuję, bo niby dlaczego nie?
                • a_weasley Re: trudne sprawy- religia 26.10.13, 17:25
                  Dominikjandomin napisał:

                  > Inna sprawa, że na ogół mój ubiór od razu deklaruje moją postawę i generalnie k
                  > ażdy ateista z góry jest uprzedzony, do kogo się zbliża.

                  Mnie ubiór nie zdradza (natomiast przekreślony sierpomłot w klapie mówi co nieco o poglądach), ale żegnanie się przed posiłkiem może budzić podejrzenia wink
            • pioterek28 Re: trudne sprawy- religia 25.10.13, 01:55
              Racja, na niektórych tematach można polec. Co do ich kursów, myślę, że ciekawa sprawa
            • coops1 Re: trudne sprawy- religia 05.11.13, 12:36
              Nie ma tematów nie do ruszenia ! Tylko z odpowiednim taktem i podejściem. BO warto przecież rozmawiać, zawsze można dojść do jakiegoś porozumienia. Też jestem zdania, że takie kursy są przydatne. Długi był, co prawda, ale ciekawy dość.
    • a_weasley Trudne sprawy - religia i nie tylko 26.10.13, 17:10
      "Jeśli nie potrafisz być wiernym swoim wartościom, w chwili, gdy one są
      wystawiane na próbe, to to nie są to wartości, tylko hobby.".
      Zwracam przy okazji uwagę, że o ile z punktu widzenia ateisty chrześcijanin trwając w swoim błędzie traci niewiele, o tyle chrześcijaninowi Biblia daje konkretne podstawy do mniemania, że ateista trwając w swoim błędzie ryzykuje utratę wszystkiego. Osobie cierpiącej na nowotwór wielu zwróciłoby uwagę "już kto jak kto, ale ty chyba nie powinieneś palić".
      Niewierzący nic nie muszą. Nam Jezus powiedział "kto mnie wyzna przed ludźmi, ja go wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie; a kto się mnie zaprze przed ludźmi, ja się go zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie". Może ktoś w to nie wierzyć, ale wymagać, żeby chrześcijanin siedział cicho, jest toż samo co oczekiwać od żyda (małą literą, bo chodzi o wyznawcę religii) lub wegetarianina, że zje schaboszczaka, żeby nie robić przykrości gospodyni.

      Abstrahując od powyższego, a trawestując powiedzenie Benjamina Franklina o druku - gdyby w towarzystwie rozmawiać tylko o tym, co na pewno nie wzbudzi niczyjego sprzeciwu, bardzo mało by rozmawiano.
      Pytanie o światopogląd zdarza mi się zadać otwartym tekstem, gdy od odpowiedzi na nie zależy, jak będę dalej argumentował (tzn. rozmawiając o, dajmy na to, samcołożnictwie z chrześcijaninem odwołam się do Biblii, a z ateistą czy nawet agnostykiem nie).
      Zdarza mi się też sygnalizować własny czy to światopogląd, czy poglądy polityczne, gdy widzę, że rozmówca (czy towarzystwo) a priori zakłada, że wszyscy rozsądni ludzie myślą tak samo, a ja akurat myślę inaczej - np. zabierając głos zaznaczam mimochodem "ja akurat jestem kaczystą" (na tej zasadzie z niejakim zdziwieniem dowiedziałem się, że jest kaczystą mój dobry znajomy, gdy ten w liczniejszym gronie mimochodem użył zwrotu "świętej pamięci prezydent Kaczyński"). Czasem powoduje to pospieszną zmianę tematu, czasem, przeciwnie, zamienia grę do jednej bramki w interesującą dyskusję.
      Gdy zaś to założenie prowadzi do drwin ze smoleńskiej sekty, czarnej mafii pedofilów, moherowych babć itp., sztywno i dobitnie oświadczam:
      - Są dowcipy, które nie wszystkich śmieszą.
      Na ogół pomaga. Raz tylko miało dalszy ciąg:
      - Ale większość.
      - W takim razie domagam się uszanowania mniejszości.
      Pomogło.
      Czasem zresztą okazuje się, że wcale nie jestem jedynym chrześcijaninem, eurosceptykiem itp. w towarzystwie, ale jedynym... jedni powiedzą: na tyle asertywnym, inni: tak źle wychowanym wink
      A rebours pamiętam też podobne comming outy niewierzących.
      • kora3 Arturze ale Ty chyba nie zrozumiałeś 26.10.13, 22:24
        postu początkowego.
        Otóż nikt nie wymaga od wierzącego, by się zapierał swych wierzeń w imię SV, gdy sprawy wierzeń zostaną poruszone.
        Rzecz w tym, ze te sprawy częściej wierzący jako pierwsi w towarzystwie poruszają, niż odpowiadają w temacie poruszonym przez innych.
        I tu jest pies pogrzebany mój drogi.
        Przykład z palącym cierpiącym na nowotwór jest dobry, a jakze. Tylko, ze tylko na osobności i tylko będąc w bardzo bliskiej relacji z tymże chorym wypada Ci się zgodnie z zasadami SV do niego tak zwrócić (co wcale nie gwarantuje, ze nie poczuje się urazony). Przy innych i nie bedac z nim blisko - nie.

        Pojmij, ze SV nie przyjmuje tego, co nakazuje Biblia wierzącym w temacie nawracania i napominania. Można sobie stawiać swe wierzenia wyżej zasad dobrego wychowania, ale trzeba się liczyc z konsekwencjami.
        Nie bylam w sytuacji, by ktoś obraził się na mnie, ze odmawiam jedzenia miesa argumentując "jestem wege". Chyba się te z nie zdarzyła mi sytuacja, w której ktoś zacząłby mnie gwałtownie przekonywać, ze źle robięsmile Ale ja nie strzelam po tym stwietdzeniu mowy, jak źle i nieetycznie postępują jedzący mieso.

        Kiedys miałam okazje (niemiłą) pare lat obracać się w towarzystwie (szczęśliwie nie tylko takim) nazwujmy to wprost: fanatyków religijnych. Owszem, miewali różne problemy z otoczeniem, ale z reguły sami je generowali. Bo nie wystarczyło im powiedzieć "Dziękuję, w piatki miesa nie jadam" tylko musieli strzelić gadkę o tym, ze nie należy jesćsmile Nie wystarczyło powiedzieć "Dziękuję, w Wielkim Poscie na imprezy nie chodzę" tylko trzeba było powiedzieć, ze nie należy chodzić i urządzać. Wiekszosc, o ile nie ogromna większość ludzi, szczególnie dorosłych i niezależnych nie lubi, żeby im ktoś dyktował co mają robić, a czego niesmile A już szczególnie osoby nie mające do tego nijakich plenipotencji. Myslę ze stąd biorą się głowne problemy ludzi zorientowanych ideologicznie, czy religijnie. Nikt od nich nie wymaga zmiany ich poglądów, a jedynie tego, by dali zyc innym.
      • jamajka10 Re: Trudne sprawy - religia i nie tylko 30.10.13, 00:12
        a_weasley
        "Zwracam przy okazji uwagę, że o ile z punktu widzenia ateisty chrześcijanin trwając w swoim błędzie traci niewiele, o tyle chrześcijaninowi Biblia daje konkretne podstawy do mniemania, że ateista trwając w swoim błędzie ryzykuje utratę wszystkiego. Osobie cierpiącej na nowotwór wielu zwróciłoby uwagę "już kto jak kto, ale ty chyba nie powinieneś palić".
        Tyle samo ryzykujesz nie wierząc w Jahwe, Allacha, Zeusa, Manitou, Swarożyca i dziesiątki innych bogów.
    • mamusia1999 Re: trudne sprawy- religia 29.10.13, 19:24
      jak na moj gust osoby, ktore w rozmowie stwierdzily odmienne poglady w sprawach wiary/wyznania (ja wierzacy ty nie, ja katolik ty nowapostol) powinny ten temat na tym zakonczyc. zadnego misjonarstwa, aprobaty lub nie. czesc piesni. na wszelki wypadek niejako.
    • urko70 Re: trudne sprawy- religia 30.10.13, 11:55
      kropidlo5 napisał:

      > czy w obecnosci kogos, kto jawnie deklaruje wiar
      > e w Boga wypada deklarowac ateizm (a takze go uzasadnic).

      IMO wszystko zależy od okoliczności, sposobu wypowiedzi, ogólnie: jeśli sposób komunikacji jest zaczepny to nie powinno się tego robić bo po co, natomiast jesli to wymiana poglądów, stanowisk to nie widzę problemu.

      Przykładowo: jeśli ktoś poszedł na czyjąś komunię i przy rodzinnym pokomunijnym obiedzie, ni z gruchy ni z pietruchy zaczyna "a ja jestem ateistą" to moim zdaniem jest to zaczepne konfliktowe tym samym niewłaściwe.

      Natomiast jeśli to sytuacja typu spotkanie towarzyskie i temat rozmowy wszedł na religię to nie widzę problemu z zakomunikowaniem "a ja jestem arteistą".

      Problem może się zacząć w momencie kiedy pojawią się kategoryczne stwierdzenia typu: "Boga nie ma". Moim zdaniem właściwsze byłoby powiedzieć coś w stylu:
      "uważam / moim zdaniem Boga nie ma".
      • kropidlo5 Re: trudne sprawy- religia 30.10.13, 12:42
        > Problem może się zacząć w momencie kiedy pojawią się kategoryczne stwierdzenia
        > typu: "Boga nie ma". Moim zdaniem właściwsze byłoby powiedzieć coś w stylu:
        > "uważam / moim zdaniem Boga nie ma".


        No wlasnie, tu jest sedno. Jak dlugo wszystkie strony maja swiadomosc, ze to co robia czy mowia to jest ich prywatny punkt widzenia i wybor, tak dlugo jest ok, ale odkad ktos proboje monopolizowac prawde czy swoj subiektywny osad prezentowac jako prawde materialna, wtedy jest problemi konflikt.
        • urko70 Re: trudne sprawy- religia 30.10.13, 13:08
          kropidlo5 napisał:

          > No wlasnie, tu jest sedno. Jak dlugo wszystkie strony maja swiadomosc, ze to co
          > robia czy mowia to jest ich prywatny punkt widzenia i wybor, tak dlugo jest ok
          > , ale odkad ktos proboje monopolizowac prawde czy swoj subiektywny osad prezent
          > owac jako prawde materialna, wtedy jest problemi konflikt.

          Czy on prywatny czy zbiorowy to mniej ważne od tego czy coś da radę udowodnić czy nie. tak samo trudno udowodnić że jest jak i że nie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka