ewaty
29.01.14, 14:03
Witajcie,
zastanawiam się jak ten wynalazek wpisuje się w normy społeczne. Nie palę i nigdy nie paliłam, dym papierosowy znoszę bardzo źle. Wśród ludzi, których znam i z którymi przebywam palenie staje się coraz rzadszym nałogiem, z czego się bardzo cieszę. Jednak tu pojawia się pewne ale- wiele osób zrywa z nałogiem używając elektronicznych papierosów, które nie emitują śmierdzącego dymu, toksyn itp., przez co użytkownik czuje się uprawniony do używania go wszędzie, bez pytania: w samochodzie, przy stole podczas wspólnego posiłku, w przedziale pociągu, nawet w kinie i teatrze. I teraz się zastanawiam- z jednej strony wydmuchiwany "dym" tylko wygląda, jak dym, nie utrudnia innym życia-więc ok. Próbuję sama siebie zapytać, dlaczego więc czuję się w tej sytuacji niekomfortowo (i, jak się okazuje, nie tylko ja)- czy to jeszcze "odruch" z czasów toksycznych fajek? Bo może to, po prostu, nowy obyczaj, do którego trzeba przywyknąć. A z drugiej strony- to trochę tak, jakby ktoś wyjął w teatrze małą buteleczkę z wiśniówką, którą popijałby "dla zdrowotności". Co o tym myślicie?