Dodaj do ulubionych

gdzie czeka się na gościa?

25.04.14, 23:24
Pewna sytuacja zmusiła mnie do założenia tu profilu aby spytać fachowców.
Byłam umówiona z kuzynką, nie miała być to wizyta towarzyska, kuzynka miała przy okazji jadąc do innego miasta przekazać mi pewną rzecz (dużych rozmiarów) od mojej matki. Z kuzynką nie jestem jakoś blisko, widujemy się na rodzinnych spotkaniach, pomimo że jesteśmy prawie w tym samym wieku nie mamy wspólnych spraw, nie kolegujemy się. Ona nigdy wcześniej u mnie nie była.
Byłyśmy umówione na 21. Chwilę przed 21 spytała mnie telefonicznie czy może być nieco później. Ja się zgodziłam tym bardziej, że ta rzecz, którą miała mi przekazać była już u niej w samochodzie.
Kuzynka i jej chłopak dotarli po 23. Przekazali co mieli przekazać wymieniliśmy uprzejmości, podziękowałam.
Wydawało by się, że wszystko ok. Dziś moja matka wyraziła swoją dezaprobatę, że nie wyszłam po kuzynkę... ja byłam tym zdziwiona,bo gdzie miałam wyjść? na podwórko, przed bramę czy może na rogatki? Wytłumaczyłam wcześniej, że mieszkamy w oficynie i na którym piętrze. Czy powinnam czekać na ulicy?
Z takimi samymi pretensjami spotkał się mój mąż ze strony matki kuzynki.
Nie wiem co mam o tym myśleć. Czy powinnam do kuzynki zadzwonić i ją przeprosić? Wiem, że przywożąc tą rzecz zrobiła mi uprzejmość, ale też jakoś nie czuję się winna.
Przypomnę to było po 23, mu z mężem chcieliśmy się już położyć i tylko czekaliśmy na przekazanie tej rzeczy. Ja dodatkowo... walczę z początkami depresji, czasem jest mi zwyczajnie ciężko.
co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 25.04.14, 23:29
      Tzn, powiedz dokladniej.
      Kuzynka przyjechala, i w zatargala ci podrzucona duza rzecz pod same drzwi mieszkania?
      Zadzwonila, czy zapukala, a ty otworzylas, z wdziekiem od niej wzielas, podziekowalas, i papa,
      zamnknelas jej przed nozem drzwi,

      czy jak?

      Minnie
      • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 25.04.14, 23:35
        zupełnie nie.
        duża rzecz fakt ale nie ciężka (bardzo stare narty)
        kuzynka była z chłopakiem więc nie musiała sama dźwigać.
        Zaprosiłam do środka, zaproponowałam herbaty. Odmówili. Weszli dosłownie na moment, tak żeby koty pogłaskać, posłuchać jak mój syn gra na pianinie. (Uczy się od tygodnia).
        Przy pożegnaniu wyraziłam troskę, że będą długo jechać w nocy i życzyłam spokojnej drogi.
        Pozornie to było sympatyczne spotkanie.
        • nchyb Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 12:38
          > ent, tak żeby koty pogłaskać, posłuchać jak mój syn gra na pianinie. (Uczy się
          > od tygodnia).

          a ile lat ma syn?
          i tak z ciekawości, a sąsiadom nie przeszkadza, że dziecko po 23 gra (próbuje grać) na pianinie?
          W oficynach dużo cieńsze ściany niż kamienicach od frontu i hałas niesie...
          • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 19:21
            Sprzęt jest elektryczny i ma funkcję ściszania dźwięku, w kamienicach mury są też znacznie grubsze niż "tekturowe" ściany w blokach.
            • nchyb Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 21:03
              > eż znacznie grubsze niż "tekturowe" ściany w blokach.
              w oficynach nie, tam są cienkie cegły, front a naprawdę solidne ściany, wiem bo mieszkałam i tu i tu, w blokach żelbeton, nie tektura smile

              ale dziecko grające po 23 to chyba nie jest dobry pomysł, niezależnie od ściszenia dźwięku wink
              • ebro888 Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 21:15
                smile - prawdziwa sztuka wymaga poświęceń.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 22:53
                nchyb napisała:

                ale dziecko grające po 23 to chyba nie jest dobry pomysł, niezależnie od ściszenia dźwięku


                E, to tak jakbys radio wlaczyla po 23-ciej. Tez mam takie pianino (dla corki) i naprawde da sie sciszyc tak ze jest ledwo slyszalne - ma normalny potencjometr (czy jak to sie nazywa, ten volume control) i wtedy co za roznica, Nchybciu?
                A czyms trzeba bylo nowopoznanych milych gosci rozerrrwac skoro wpadli
                tylko na chwile, herbaty nie chcieli, a chcialoby sie ugoscic godnie w krotkim czasie...

                No i przyznajmy sie - kto nie lubi chwalic sie genialnym dziecieciem smile
                ja tam mordowalam otoczenie i corke - "no pokaz jak ladnie grasz!" big_grin

                Minnie
                • nchyb Re: gdzie czeka się na gościa? 27.04.14, 11:07
                  Minnie, mnie tam w tym pytaniu już nie o radio czy pianino chodziło, skoro da się wyciszyć, ale o dziecko nie śpiące po 23-ciej...
                  Z treści nie wywnioskowałam, że chodzi o starszego nastolatka, tylko o sporo mniejszego wirtuoza smile
                  Chyba nikt nie budził dziecka, by kuzynom wizytę grą umilił, czyli ów dzieć zwyczajnie nie spał przed północą, a to podobno nie jest zdrowe dla rosnących dzieci big_grin
                  • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 27.04.14, 11:40
                    Wiem, też uważam to za problem. W tygodniu kiedy trzeba wstawać do szkoły staram się pilnować wczesnego chodzenia do łóżka w weekend trochę odpuszczam. Syn ma 12 lat i jest niestety nocnym markiem, typową sową. Ja też taka byłamsmile
                    Kiedy syn usłyszał przy jakimś rodzinnym spotkaniu anegdotę jak jego mama w dzieciństwie czytała w nocy książki z latarką pod kołdrą uznał to za doskonały sposób i też zaczął tak robić.
                    Często zdarzało mi się o naprawdę nieprzyzwoitych porach gasić światło i zabierać książkę.
                    Ja o wczesne chodzenie do łóżka walczę od zawsze i często kiepsko mi to wychodzi.
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 27.04.14, 23:02
                      zle_wychowana napisała:
                      Wiem, też uważam to za problem. W tygodniu kiedy trzeba wstawać do szkoły staram się pilnować wczesnego chodzenia do łóżka w weekend trochę odpuszczam. Syn ma 12 lat i jest niestety nocnym markiem, typową sową. Ja też taka byłam

                      Ja tez taka bylam i jestem do tej pory smile
                      problem to jest owszem, ale dla mnie tylko taki ze sklepy, urzedy za krotko sa otwarte. zdecydowanie wszystko powinno byc otwarte 24.h wtedy tacy jak my mogliby normalnie zyc .

                      podejrzewam ze moze mamy zaburzenie co sie nazywa zespol opoznionej fazy snu
                      ZOFS
                      to pierwszy lepszy z brzegu link, pewnie mozna poszukac lepszych.
                      ja tam dalam sobie spokoj z walka o normalne wstawanie.


                      Minnie
                      • nchyb Re: gdzie czeka się na gościa? 29.04.14, 10:10
                        > ja tam dalam sobie spokoj z walka o normalne wstawanie.'

                        Minnie, ja byłam i jestem taka sama, moi synowie też
                        Ja mogę mieć wszystkow nosie i dać sobie spokój z próbami, ale dziecko, które ma o 8 zacząć przygotowane naukę w szkole ma problem...
                      • urko70 Re: gdzie czeka się na gościa? 29.04.14, 10:29
                        ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                        > zdecydowanie wszystko powinno byc otwarte 24.h wtedy tacy jak my mogl
                        > iby normalnie zyc .

                        To, że mała część populacji nie umie załatwić swoich spraw w normalnych
                        godzinach nie jest argumentem aby wszystko było otwarte 24h.

                        A nóż widelec jakaś sowa może przyjdzie to urząd miasta ma mieć pootwierane
                        wszystkie okienka, to samo kina, kioski, kina, teatry, baseny etc.... mają czekać
                        w oczekiwaniu .... - nie tak to nie działa.
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 29.04.14, 14:19
                          urko70 napisał:
                          To, że mała część populacji nie umie załatwić swoich spraw w normalnych
                          godzinach nie jest argumentem aby wszystko było otwarte 24h.


                          A skad wiesz ze mala?
                          plus sa jeszcze pracujacy na druga i trzecia zmiane co sila rzeczy spia w dzien.

                          tak czy siak to jest tylko kwestia czasu az wszystko bedzie otwarte 24/h.


                          Minnie
                          • urko70 Re: gdzie czeka się na gościa? 29.04.14, 14:32
                            ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                            > urko70 napisał:
                            > To, że mała część populacji nie umie załatwić swoich spraw w normalnych
                            > godzinach nie jest argumentem aby wszystko było otwarte 24h.

                            >
                            > A skad wiesz ze mala?
                            > plus sa jeszcze pracujacy na druga i trzecia zmiane co sila rzeczy spia w dzie
                            > n.
                            >
                            > tak czy siak to jest tylko kwestia czasu az wszystko bedzie otwarte 24/h.

                            To jakiś cykl pytań "a czemu niebo jest niebieskie?" ?
                            To kwestia finansowania.
        • kol.3 Re: gdzie czeka się na gościa? 27.04.14, 14:40
          W tej sprawie istotne jest to, że kuzynka miała przed sobą, jak sama piszesz długą drogę w nocy. Czynnik straty czasu mógł mieć dla niej duże znaczenie.

          W tej sytuacji na Twoim miejscu, pozostając w kontakcie telefonicznym z kuzynką, zeszłabym (w chwili gdy oni podjeżdżali w okolice Twojego domu) na dół razem z mężem, by narty odebrać, zaprosiłabym kuzynkę do domu na herbatę, albo nawet wcześniej uzgodniłabym, czy będą mieli czas wypić herbatę u Was, po to by przygotować poczęstunek.
          Popis muzyczny syna o jedenastej w nocy uważam za kompletnie zbędny i przyczyniający się do powiększenia straty czasu.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 25.04.14, 23:38
        ps.
        w kazdym razie kuzynka albo jej chlopak maja komorki, jedno z dwojga moglo zadzownic ze sa na miejscu i maja rzecz dla ciebie. z kolei ty moglas powiedziec ze zejdziesz po nich aby ulatwic im droge do twojego mieszkania. w koncu bylo pozno i ciemno, a oni nigdy u ciebie nie byli.
        tak by bylo najlepiej.

        Bardzo mi przykro ze masz depresje. naprawde. wiem jak depresja utrudnia zycie.
        ale oni robili przysluge tobie. poza tym byl tez twoj maz do pomocy.

        Minnie
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 25.04.14, 23:52
          Jesli oni jechali samochodem, to nie sposob bylo przewidziec kiedy beda na miejscu.
          Stanie na ulicy i wypatrywanie sampochodu odpada, to absurdalne.

          Kuzynka powinna byla zadzwonic ze jest pod domem, a ty pwoinnas byla zejsc a nawet raczej maz po upzredzeniu ze on zejdzie bo w koncu pozno, ciemno, bezpieczniej jak mezczyzna.

          Skoro ona nie zadzwonial - mneimam ze nie, to zachowalas sie w porzadku - weszli do srodka,
          oferowalas poczestunek, rozmowe a nawet entertaiment smile
          Ale jesli zadzwonili a ty tylko laskawie podalas isntrukcje jak trafic, to gafa byla.

          natomiast nie dzwonilabym z przeprosinami. stalo sie co sie stalo, trudno. nie ma co bardziej babrac tej sprawy - bo tylko stanie sie oczywiste ze kuzynka poskarzyla sie swojej matce i twoje przeprosiny dopiero postawia ja w glupiej sytuacji,
          ze niby "obgaduje cie teraz" - moze tak sie poczuc.

          Minnie
          • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 00:01
            zadzwonili, że "zaraz" będą. ja nawet wychodziłam na korytarz aby było zapalone światło na schodach, ale że to "zaraz"trwało dość długo to zrezygnowałam z pilnowania światła.

            Ryzyko jest takie, że będą mi przypominać o przeprosinach (matka z siostrą), może nie dosłownie ale robić przytyki. Moja rodzina bardzo lubi być przepraszana. Może być też tak, że sytuacja będzie mi wypominana, że będę pouczana. Np za pół roku palnę, przy matce ze w najbliższy piątek ma mnie odwiedzić koleżanka X, i usłyszę coś w stylu "tylko pamiętaj aby tym razem wyjść po gościa"
            • bene_gesserit Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 02:03
              No to zwyczajnie to olej. Wzrusz ramionami, zamiast brać do siebie.
            • 45rtg Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 09:05
              zle_wychowana napisała:

              > Może być też tak, że sytuacja będzie mi wypominana, że będę pouczana. Np za pó
              > ł roku palnę, przy matce ze w najbliższy piątek ma mnie odwiedzić koleżanka X,
              > i usłyszę coś w stylu "tylko pamiętaj aby tym razem wyjść po gościa"

              To powiedz że jeszcze jedna taka uwaga kiedykolwiek i natychmiast wychodzisz. I jeżeli się nie opamiętają - przy następnym razie wyjdź.
              • bene_gesserit Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 10:57
                Eee tam, moim zdaniem to nie jest dobry sposób.

                Po pierwsze - jest bardzo konfrontacyjny, więc jeśli autorka wątku nie jest psychicznie gotowa na wojnę, to będzie słabo. Między wierszami można wyczytać, ze dołowanie autorki wątku to jedno z popularnych zajęć rodziny (sorry, jeśli nadinterpretuję) - jeśli się postawi, wcale nie tak łatwo będzie im odebrać ich zasiedziałe terytorium, będzie wojna na kły i pazury, co akurat ludziom w przygnębieniu nie służy, przeciwnie.

                Po drugie - nie lepiej obrócić tego typu uwagi w żart? Siostra/mama pytają się, czy tym razem wyjdzie na przystanek/parking/cotam, a ona z zapałem i zupełnie poważną miną mówi coś w rodzaju 'no jasne, już nawet czerwony dywan kupiłam taki zwijany w Leroy, to rozwinę i zaproszę córeczki sąsiadów, zeby stały w strojach ludowych, z kwiatkami w rękach. I myślałam jeszcze o poproszeniu Waldka, zeby stał i pstrykał foty'. Ironia nie jest grzeczna, ale skuteczna smile
                • 45rtg Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 12:33
                  bene_gesserit napisała:

                  > Po drugie - nie lepiej obrócić tego typu uwagi w żart? Siostra/mama pytają się,
                  > czy tym razem wyjdzie na przystanek/parking/cotam, a ona z zapałem i zupełnie
                  > poważną miną mówi coś w rodzaju 'no jasne, już nawet czerwony dywan kupiłam tak
                  > i zwijany w Leroy, to rozwinę i zaproszę córeczki sąsiadów, zeby stały w stroja
                  > ch ludowych, z kwiatkami w rękach. I myślałam jeszcze o poproszeniu Waldka, zeb
                  > y stał i pstrykał foty'. Ironia nie jest grzeczna, ale skuteczna smile

                  Chyba masz rację smile
        • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 25.04.14, 23:54
          no może faktycznie popełniłam nietakt... sama nie wiem
          późno, ciemno...zgoda, ale to dorośli ludzie, nie nastolatki, które mogą bać się ciemności.
          Gdyby to było coś ciężkiego, trudnego do noszenia to oczywiście mąż by zszedł na dół. Ale to były tylko narty...
          Nie wiem, może gdybym była w lepszym stanie psychicznym to bym podeszła do tego jakoś bardziej na luzie. Teraz mnie to gryzie.
          Mam dzwonić, przepraszać?
          Już i tak ( nie tylko z tego powodu) czuję się jak czarna owca w rodzinie. Często dają mi to odczućsad
          Damo, nie musi być Ci przykro, są gorsze nieszczęścia od depresji, dla mnie to tylko przykry dodatek do innych przypadłości. Można przywyknąć. Dziękuję Ci za zrozumienie.
          • 45rtg Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 00:00
            zle_wychowana napisała:

            > no może faktycznie popełniłam nietakt... sama nie wiem

            Bzdura.

            > późno, ciemno...zgoda, ale to dorośli ludzie, nie nastolatki, które mogą bać si
            > ę ciemności.
            > Gdyby to było coś ciężkiego, trudnego do noszenia to oczywiście mąż by zszedł n
            > a dół. Ale to były tylko narty...
            > Nie wiem, może gdybym była w lepszym stanie psychicznym to bym podeszła do tego
            > jakoś bardziej na luzie. Teraz mnie to gryzie.

            A to w takim razie idź do jakiegoś psychologa na terapię. To skutkuje i to nie jest wstyd.

            > Mam dzwonić, przepraszać?
            > Już i tak ( nie tylko z tego powodu) czuję się jak czarna owca w rodzinie. Częs
            > to dają mi to odczućsad

            Każ im się walić na ryj.

            • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 00:04
              45rtg - niedawno pana terapeutę posłałam w diabły po jakichś 3 czy 4 latach współpracy.
              Ja wiem, teraz jestem w gorszej formie i pewnie dlatego mnie to tak trafiło... kiedy indziej pewnie bym olała. Ale to już jest poza tematem.
              • bene_gesserit Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 12:41
                Zerwanie terapii to mógł być zdrowy odruch. Tak czy inaczej chyba nie musi ci to przeszkodzić w szukaniu innego specjalisty albo innej formy terapii.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 00:11
            zle_wychowana napisała:
            Damo, nie musi być Ci przykro, są gorsze nieszczęścia od depresji, dla mnie to tylko przykry dodatek do innych przypadłości. Można przywyknąć. Dziękuję Ci za zrozumienie.

            mam kogos w rodzinie kto cierpi na ciezka depresje. widze i wiem jak bardzo ta choroba jest niedoceniana i nierozumiana przez ogol. wiem ze czlowiek dotkniety depresja nieraz nie moze wstac z lozka. wiem ze irracjonalnie mysli, dobrze nie mysli, za duzo mysli, zle mysli w ogole nie mysli itd. i nie mozna na to nic poradzic, a bardzo by chcial. nie raz nie dwa lekarstwa nie pomagaja, to najgorsze.
            mam nadzieje ze twoje nie jest taka najgorsza, i da sie leczyc a najlepiej, leczenia nie wymaga,
            psychoterapia wystarczy. tak ze, nie przejmuj sie, kuzynce naprawde sie nic nie stalo a my to przeciez rozpatrujemy tylko tak filozoficzno- emipirycznie smile

            zacznijmy od tego ze skoro pytala czy moze byc pozniej to widocznie nie musiala,
            a zatem ona pierwsza popelnila gafe, bo z toba byla wpierw umowiona.
            byc moze chciala kogos odwiedzic kto byl po drodze. mile poszlas jej na ustepstwo,
            niech nie jojczy wiec ze musiala sama trafic do twoich drzwi - w koncu okazuje sie, jak inni pisza, to nic strasznego!


            Minnie
            • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 00:21
              raz jeszcze dziękuję za zrozumienie, przepraszam nie będę bardziej rozpisywać pobocznego wątku przypadłości psychicznych, to nie takie forum aby to robić i też nie mam ochoty na zwierzenia. Wspomniałam o byciu w nienajlepszy stanie bo to może jakieś wytłumaczenie, że nie czekałam z kolorową chorągiewka już przy wjeździe do miasta aby wskazywać drogę.smile
              Wiem, że takie same sytuacje można odbierać w różny sposób w zależności od tego w jakiej jest się kondycji.
    • matylda1001 Re: gdzie czeka się na gościa? 25.04.14, 23:47
      Nie rozumiem tych pretensji i wydaje mi się, że przedwcześnie ukarałaś się takim nickiem smile
      Moim zdaniem zachowałaś się tak, jak powinnaś.
    • 45rtg Re: gdzie czeka się na gościa? 25.04.14, 23:48
      zle_wychowana napisała:

      > Pewna sytuacja zmusiła mnie do założenia tu profilu aby spytać fachowców.

      A, to w takim razie nie tutaj. Tu są głównie mądrale.

      > Wydawało by się, że wszystko ok. Dziś moja matka wyraziła swoją dezaprobatę, że
      > nie wyszłam po kuzynkę... ja byłam tym zdziwiona,bo gdzie miałam wyjść? na pod
      > wórko, przed bramę czy może na rogatki? Wytłumaczyłam wcześniej, że mieszkamy w
      > oficynie i na którym piętrze. Czy powinnam czekać na ulicy?

      Jak jechali samochodem to przecież nigdzie, no chyba żeby dojazd był jakiś masakrycznie nieoczywisty. Na dworzec czy co - to tak. Ale w innym przypadku to jakaś bzdura.
      Aczkolwiek znam to zjawisko, moi rodzice zaproszeni po raz pierwszy do domu gdzie synuś z konkubiną zamieszkał też się dopominali żeby po nich wyjść na przystanek MPK. Przystanek dosłownie naprzeciwko bramy do stosownego domu, w ich własnym mieście, w centrum.
    • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 00:14
      a tak jeszcze off smile czasem Was podczytuję, piszecie bardzo ciekawie, czasem o rzeczach o których nawet bym nie pomyślała.
      Mnie czasem nurtują różne kwestie sv... ale chyba tak głupie, że wstyd pytać.smile a że tego typu problemy pojawiają się gdy jestem w gorszej formie... to chyba na serio wstyd.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 00:24
        No teraz to mnie zaciekawilas..! smile

        PYTAJ !!!!!

        Minnie
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 01:14
          zle_wychowana napisala:
          Moja rodzina bardzo lubi być przepraszana. Może być też tak, że sytuacja będzie mi wypominana, że będę pouczana. Np za pół roku palnę, przy matce ze w najbliższy piątek ma mnie odwiedzić koleżanka X, i usłyszę coś w stylu "tylko pamiętaj aby tym razem wyjść po gościa"

          a to juz rodzina lamie zasady dobrego wychowania. ja lubie jak mnie sie na raczkach nosi, na ten przyklad,
          to co, mam kazac, i oczekiwac? (dla zaciekawionych , waze ok 66kg, a tak, przytylo mi sie)
          pouczanie ciebie "pamietaj, i wyjdz " - to juz bezczelnosc.
          jestes dorosla, nalezy ci sie szacunek, nawet ze strony tych co nie tak dawno w pieluszki cie motali.


          Chcesz to wyjdziesz, nie chcesz nie wyjdziesz. twoj wolny wybor.

          Minnie
      • bene_gesserit Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 11:00
        Wstyd to bardzo często dość ogłupiająca emocja. Czasem, owszem, się przydaje, ale w nadmiarze szkodzi.

        Każdy z nas tutaj popełnił co najmniej parę głupot na forach. Wierz mi, po tygodniu nikt już tego nie pamięta smile Skutki społeczne brykania w necie są - stety czy nie - niemal zerowe.
    • makinetka82 Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 07:30

      Że nie wyszłaś po nich? no, może byłoby lepiej gdybyś wyszła, ale nie uważam żeby to była wielka tragedia, ze tak się nie stało...

      A tak z ciekawości... sąsiedzi się nie skarżą, że syn gra na pianinie po 23?
      --
      Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
    • nm.buba011 Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 08:46
      zle_wychowana napisała:

      > Pewna sytuacja zmusiła mnie do założenia tu profilu aby spytać fachowców.

      - na forum, jak i w całym internecie powinno się podchodzić dość sceptycznie do rad fachowców.

      Nowe wynalazki takie, jak domofon, auto-sekretarka, zdalne zwalnianie zamka w furtce lub w wejściu na klatkę, monitoring a nawet wizjer, robią nasze życie wygodnym, ale nie wiele mają wspólnego z szacunkiem, grzecznością i dobrym wychowaniem.

      W największej noweli wszech czasów, ojciec wychodzi, spory kawałek przed dom, na spotkanie z synem marnotrawnym.
      • aqua48 Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 14:55
        nm.buba011 napisał:

        > - na forum, jak i w całym internecie powinno się podchodzić dość sceptycznie do
        > rad fachowców.

        Słusznie, ale jeśli ma się wątpliwości lepiej spytać. Nie ma głupich pytań, bywają głupie odpowiedzi.
        Nie ma obowiązku wychodzenia po gości, chyba, że mieszka się w niebezpiecznej okolicy, lub jest podejrzenie, że mogą nie trafić, lub trzeba im ręcznie bramę otworzyć. Mogłaś jednak telefonicznie przy okazji rozmowy o spóźnieniu zapytać kuzynkę czy wyjść do niej po przesyłkę, narty jakkolwiek może i nieciężkie są dość nieporęczne w manewrowaniu. Ale wtedy zapewne ona nie zechciałaby do Ciebie już wstąpić, ze względu na porę smile
      • ewaty Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 20:03
        Ehm, noweli? To wszak, ex definitione, utwór krótki, pisany prozą, zwykle jednowątkowy, pozbawiony charakterystyki postaci, opisów itp. Na pewno nowelę masz na myśli?


        Nowela (wł. novella – nowość) – krótki utwór literacki, pisany prozą, charakteryzujący się wyraźnie zarysowaną i sprawnie skrojoną akcją główną, mocno udramatyzowaną, która zmierza do punktu kulminacyjnego. Fabuła noweli jest zazwyczaj jednowątkowa, pozbawiona epizodów, rozbudowanych opisów przyrody oraz szczegółowej charakterystyki postaci.
        Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga długiego czasu.
        Czas i tak upłynie.
        • nm.buba011 Re: gdzie czeka się na gościa? 28.04.14, 08:40
          ewaty napisała:

          > Ehm, noweli? To wszak, ex definitione, utwór krótki, pisany prozą, zwykle jedn
          > owątkowy, pozbawiony charakterystyki postaci, opisów itp. Na pewno nowelę masz
          > na myśli?

          >
          >
          > Nowela (wł. novella – nowość) – krótki utwór literacki, pisany proz
          > ą, charakteryzujący się wyraźnie zarysowaną i sprawnie skrojoną akcją główną, m
          > ocno udramatyzowaną, która zmierza do punktu kulminacyjnego
          . Fabuła noweli jest
          > zazwyczaj jednowątkowa, pozbawiona epizodów, rozbudowanych opisów przyrody ora
          > z szczegółowej charakterystyki postaci.





          - tyle się natrudziłaś, za co Ci niezmiernie dziękuję,
          ale może wykaż, że Przypowieść o Synu Marnotrawnym nie jest nowelą?
          To co przytoczyłaś, wszak przeciwnie, jedynie potwierdza słuszność mojego określenia.

          Czy jest odwrotnie?



          > Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga długiego czas
          > u.
          > Czas i tak upłynie.

          - zgadzam się, dlatego doceniam krytykę, a zwłaszcza ową bezrefleksyjną, gdzie jest zamanifestowany jedynie sprzeciw, dla samego sprzeciwu.
          • ewaty Re: gdzie czeka się na gościa? 29.04.14, 19:33
            > - tyle się natrudziłaś, za co Ci niezmiernie dziękuję,
            > ale może wykaż, że Przypowieść o Synu Marnotrawnym [b]nie jest nowelą?[/
            > b]
            > To co przytoczyłaś, wszak przeciwnie, jedynie potwierdza słuszność mojego okreś
            > lenia.
            >
            > Czy jest odwrotnie?

            Nie natrudziłam się, spokojnie wink Wszelkie wątpliwości rozwiąże słownik terminów literackich, w nim znajdziesz informacje nt. czym jest przypowieść, a czym nowela.
            • nm.buba011 Re: gdzie czeka się na gościa? 02.05.14, 08:24
              ewaty napisała:

              > Nie natrudziłam się, spokojnie wink Wszelkie wątpliwości rozwiąże słownik terminó
              > w literackich, w nim znajdziesz informacje nt. czym jest przypowieść, a czym no
              > wela.

              - wykaż moje uchybienie, tym bardziej mając do pomocy podręcznik.
              Z którego bezrefleksyjnie, już poprzednio sporo przepisałaś.
    • annthonka Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 16:47
      Zachowałaś się w porządku. Jeżeli kuzynce bardzo się spieszyło to mogła zadzwonić, powiedzieć, że właśnie podjeżdżają pod Twój dom i proszą, żebyście zeszli odebrać od nich te narty.

      Ja bym tylko nie pozwalała synowi grać na pianinie o 23., bo to doprowadzi do konfliktu z sąsiadami.
    • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 19:37
      Chciałabym wszystkim podziękować za wypowiedzi i opinie. Możliwe, że przejęłam się tym z zwyczajnego zaskoczenia.
      Nie mieszkamy w 27 namiocie w 14 rzędzie koszarów aby ktoś miał problem z trafieniem, policzyć piętra chyba nie jest trudno. Narty fakt nieporęczne do noszenia, ale kuzynka była w towarzystwie partnera.
      Pomysł z czerwonym dywanem super, choć z sarkazmem bywa taki kłopot, że często trafia się na kogoś kto zupełnie go nie zrozumie.
      Granie po 23... już wyżej odpowiedziałam, że pianino elektryczne i ma funkcję regulacji dźwięku. Sprzęt jest od pewnego muzyka z rodziny (który kupił sobie jakiś lepszy). Dla nas jest szokiem, że dziecko które nigdy nie przejawiało zainteresowań muzyką zaczęło sobie z tym graniem radzić bardzo szybko.
      Postaram się już tym nie przejmować smile
      • ebro888 Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 19:42
        Będzie dobrze.
      • agulha Re: gdzie czeka się na gościa? 28.04.14, 01:44
        Jeśli Twoja rodzina lubi mieć pretensje, to i tak by miała.
        Opcja 1: "kuzynka musiała targać narty do oficyny na wysokie piętro i straciła sporo czasu".
        Opcja 2: "nawet nie poczuwali się za próg wpuścić i szklanki herbaty zdrożonym ludziom zaoferować, tylko odebrali swoją rzecz na ulicy".
        Jeśli chodzi o wskazywanie drogi w sensie wyjeżdżanie po kogoś, teraz prawie każdy ma GPS.
    • felinecaline Re: gdzie czeka się na gościa? 26.04.14, 22:56
      Ja bym to rozegrala inaczej, mianowicie uprzedzajac kuzynke, by przyjechawszy nie trudzili sie wnoszeniem nart do mieszkania, mogli odprawic wizyte - niewazne, czy dluga czy blyskawiczna a kiedy by wychodzili Twoj maz albo nawet obioje zeszlibyscie odebrac te nieszczesne "kosci niezgody" w postaci nart, przy okazji bedac zaopatrzeni w biale chusteczki moglibyscie nawet im nimi pomachac na odjezdnym tongue_out.
      Rzecz bardzo wazna:depresje sie leczy, a jakze, bo nawet "psychoterapia" jak sama nazwa wskazuje to postepowanie lecznicze. Terapia to nie tylko operacja czy piguly, slowo ma tez ogromne znaczenie.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 27.04.14, 00:30
        felinecaline napisała:
        Rzecz bardzo wazna:depresje sie leczy, a jakze, bo nawet "psychoterapia" jak sama nazwa wskazuje to postepowanie lecznicze. Terapia to nie tylko operacja czy piguly, slowo ma tez ogromne znaczenie.

        slusznie, zastosowalam po prostu skrot myslowy, chodzilo mi oczyscie o samo
        nie stosowanie lekow .

        Minnie
        • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 27.04.14, 11:35
          Czy gdybym w początkowym poście napisała, że od tygodnia mam zapalenie oskrzeli albo grypę nakłanialibyście mnie do picia herbaty z malinami albo łykania aspiryny? Napisałam, że jestem w gorszym stanie niż zazwyczaj, że przyczyna nie jest somatyczna nie ma znaczenia.
          Rozumiem rady o potrzebie leczenia...ale ja nie jestem dzieckiem, nie potrzebuję tłumaczenia, że " to nie wstyd", bo tego za wstyd nie uważam. Wiem zbyt dobrze jak wyglądają depresje gdy obrócenie się z jednego boku na drugi jest problemem a konieczność pójścia do kibla wysiłkiem porównywalnym do wejścia na Everest. Jestem pod opieką lekarza, reaguję kiedy czuję, że zaczyna dziać się źle aby nie dopuścić do niszczącego wszystko pożaru.
          Jeśli cokolwiek jeszcze mam napisać na tym forum wolałabym już nie musieć się z psychicznych problemów tłumaczyć. To nie ta tematyka.
          Czasem ktoś tu przecież pisze "czy wypada odmówić wizyty, gdy leżę w łóżku" i wtedy nikt nie doradza jak wrócić do zdrowia, jakie brać leki, do jakiego iść specjalisty, ale problem jest analizowany pod kątem s-v.smile
          • felinecaline Re: gdzie czeka się na gościa? 27.04.14, 13:31
            Absolutnie nie naklaniala bym Cie do picia (czy lykania) czegokolwiek, bo uwazam cie za osobe dorosla, samodzielna i odpowiedzialna, ktora bedzie sie odpowiednio leczyc, jakakolwiek choroba by jej nie nekala.
            Ale forum wg mnie ma rowniez funkcje dydaktyczna - to moze za duzo powiedziane, ale informacyjna na pewno i informacja powinna byc dokladna i zrozumiale sformulowana, wa stwierdzenie "depresji sie nie leczy", ktore jego autorka nazwala skrotem myslowym jest sprzeczne z ta zasada i stad byl moj odzew w tym watku.
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 27.04.14, 23:06
              felinecaline napisała:
              zrozumiale sformulowana, wa stwierdzenie "depresji sie nie leczy", ktore jego autorka nazwala skrotem myslowym jest sprzeczne z ta zasada i stad byl moj odzew w tym watku.

              wskaz prosze gdzie ja tak napisalam.

              Minnie
              • felinecaline Re: gdzie czeka się na gościa? 27.04.14, 23:23
                O "skrocie myslowym?
                ano - tutaj:
                e: gdzie czeka się na gościa?

                ach_dama_byc_z_kanady 27.04.14, 00:30 Odpowiedz
                felinecaline napisała:
                Rzecz bardzo wazna:depresje sie leczy, a jakze, bo nawet "psychoterapia" jak sama nazwa wskazuje to postepowanie lecznicze. Terapia to nie tylko operacja czy piguly, slowo ma tez ogromne znaczenie.

                slusznie, zastosowalam po prostu skrot myslowy, chodzilo mi oczyscie o samo
                nie stosowanie lekow .

                Minnie

                • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 27.04.14, 23:58
                  felinecaline napisała:
                  > O "skrocie myslowym?
                  > ano - tutaj:
                  > e: gdzie czeka się na gościa?

                  slusznie, zastosowalam po prostu skrot myslowy, chodzilo mi oczyscie o samo
                  nie stosowanie lekow .


                  samo niestosowanie lekow to jeszcze nie znaczy ze depresji sie nie leczy. moja wypowiedz wyrwalas z kontekstu, odnosila sie bowiem wylacznie do autorki.

                  w watku do niej rowniez napisalam wyraznie ze zycze autorce aby JEJ depresja byla tak niewielka aby nie wymagla leczenia (w domysle - farmakologicznego), a najlepiej - aby sama psychoterapia wystarczyla:
                  mam nadzieje ze twoje nie jest taka najgorsza, i da sie leczyc a najlepiej, leczenia nie wymaga, psychoterapia wystarczy.

                  Nie probuj ukrecic z truskawek lodow czekoladowych.
                  to co piszesz o mnie jest zwyczajnym klamstwem i manipulacja.

                  Minnie
    • urko70 Re: gdzie czeka się na gościa? 28.04.14, 10:45
      zle_wychowana napisała:

      > co o tym myślicie?

      Ja myślę, że:
      1. powinnaś uzgodnić telefonicznie, że albo zapraszasz ich na kawę/herbatę
      ciasto albo schodzisz czy Ty czy wskazana przez Ciebie osoba na dół po odbiór.

      2. w sytuacji przesunięcia godziny na 23ą jasno proponujesz, że ktoś zejdzie na
      dół tak aby nie kłopotać kuzynki. Bardzo wyraźnie prosisz aby kilka minut przed
      dojazdem dali znać i ktoś zejdzie.

      Godzina 23 to troszkę późno jak na wizyty, a i pewnego rodzaju zmuszanie kuzynki
      czy jej chłopaka do dodatkowej fatygi jest imo nie na miejscu.

      Wy chcieliście się położyć ... - ROTFL chyba zapomniałaś ze kuzynki czy jej chłopak
      to nie firma kurierska.
      • kol.3 Re: gdzie czeka się na gościa? 28.04.14, 16:54
        Tym bardziej że jak wynika z postu kuzynka nigdy u Autorki nie była, klatka schodowa u Autorki jest z oświetleniem tymczasowym, para jechała autem jak się domyślam z innego miasta (?) i miała przed sobą jeszcze długą podróż.
        No i w sumie kuzynka zrobiła Autorce uprzejmość, przywożąc jej narty.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 28.04.14, 23:42
        urko70 napisał:
        2. w sytuacji przesunięcia godziny na 23ą jasno proponujesz, że ktoś zejdzie na
        dół tak aby nie kłopotać kuzynki. Bardzo wyraźnie prosisz aby kilka minut przed
        dojazdem dali znać i ktoś zejdzie.


        zapomniales tylko, ze to nie Zle_wychowana przesunela na godz 23 a sama kuzynka poprosila aby przesunac na pozniej.
        Zle_wychowana wcale nie miala ochoty na pozniejsza pore wizyty,
        wrecz przeciwnie, to ona poszla na reke swojej mlodej kuzynce.
        Tak ze w tym przypadku sytuacja sie troche skomplikowala, bo kuzynka mogla byc duzo wczesniej ale nie chciala. to moglo, choc nie musialo, miec znaczenie.


        Minnie
        • urko70 Re: gdzie czeka się na gościa? 29.04.14, 08:49
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          > urko70 napisał:
          > 2. w sytuacji przesunięcia godziny na 23ą jasno proponujesz, że ktoś zejdzie
          > na
          > dół tak aby nie kłopotać kuzynki. Bardzo wyraźnie prosisz aby kilka minut przed
          >
          > dojazdem dali znać i ktoś zejdzie.

          >
          > zapomniales tylko, ze to nie Zle_wychowana przesunela na godz 23 a sama kuzy
          > nka poprosila
          aby przesunac na pozniej.
          > Zle_wychowana wcale nie miala ochoty na pozniejsza pore wizyty,
          > wrecz przeciwnie, to ona poszla na reke swojej mlodej kuzynce.
          > Tak ze w tym przypadku sytuacja sie troche skomplikowala, bo kuzynka mogla byc
          > duzo wczesniej ale nie chciala. to moglo, choc nie musialo, miec znaczenie.

          Nie zapomniałem.
          To kuzynka zrobiła jej przysługę i to autorka winna się dostosować do kuzynki.
          • kora3 No tak, Urko 29.04.14, 09:27
            w tej sprawie mam mieszane uczucia.
            Bo z jednej strony to na pewno kuzynka (wraz z partnerem) zrobili autorce wątku przysługę.
            A jeśli ktoś nam robi oczekiwaną przez nas przysługę, to należy się do tego kogoś dostosować (np. do godziny przyjazdu).
            Jednakowoż - gdy robimy komuś przysługę, to wypadałoby liczyć się także z tymi, komu przysługę oddajemy, co w opisanym przypadku mogłoby objawić się trzymaniem się w miarę możliwości zapowiedzianej przez nas godziny przyjazdu.
            Nie uważasz?

            Z kolejnej strony - kuzynka jak zrozumiałam jechała z daleka i potem też jeszcze daleko, być może wypadły jej nieoczekiwane okoliczności, które zmusiły ją i jej partnera do przesunięcia godziny przyjazdu do watkodawczyni.

            Niezaleznie od tego dlaczego kuzynka się spóźniła z przyjazdem, ja uważam, że stanowczo wypadało wyjść po kuzynkę i jej partnera. To mąż wątkodawczyni powinien zanieść te narty, wiec wystarczyłoby, gdyby to on wyszedł przed dom zabrać je i zaprosić kuzynkę i jej partnera do mieszkania.
            Nie chodzi o to, że pakunek był bardzo ciezki (jak podkreśla watkodawczyni - nie był), a kuzynka byłą ze swoim partnerem. Nie wypada oczekiwać, że ktoś kto robi nam przysługę w postaci podwózki czegoś, będzie to jeszcze tachał do mieszkania. W tym przypadku tym bardziej nie wypadało, że watkodawczyni nie była sama w domu, był jej mąż - czyli facet, który mógł wyjść po kuzynkę i wziąć pakunek.
            Gdyby go nie było, to wyjść powinna wątkodawczyni, a pakunek zanieść partner kuzynki - tak powinien zaproponować w takiej sytuacji.

            To, że wypadało wyjść moim zdaniem nie oznacza bynajmniej, że gospodarz, czy oboje mieli 2 godziny warować pod swoją kamienicą czekając na kuzynkę. Z tego co zrozumiałam byli z kuzynką w kontakcie telefonicznym, wiec najprościej było zaproponować: "Dajcie znać, jak dojedziecie. Mój mąż po was wyjdzie".
            Co do błyskawicznego koncertu dziecka na pianinie- wierzę, że sąsiedzi tego nie słyszeli. Natomiast interesujące dla mnie byłoby, czy to kuzynka z partnerem tak bardzie chcieli w tym momencie tego wysłuchać, czy też z grzeczności przyjęli te propozycję ze strony gospodarzy o późnej godzinie i mając przed sobą jeszcze długą podróż. Jeśli to drugie (czego nie zakładam z góry) - to byłoby to b. nie na miejscu.
            • urko70 Re: No tak, Urko 29.04.14, 09:58
              kora3 napisała:

              > w tej sprawie mam mieszane uczucia.
              > Bo z jednej strony to na pewno kuzynka (wraz z partnerem) zrobili autorce wątku
              > przysługę.
              > A jeśli ktoś nam robi oczekiwaną przez nas przysługę, to należy się do tego kog
              > oś dostosować (np. do godziny przyjazdu).
              > Jednakowoż - gdy robimy komuś przysługę, to wypadałoby liczyć się także z tymi,
              > komu przysługę oddajemy, co w opisanym przypadku mogłoby objawić się trzymanie
              > m się w miarę możliwości zapowiedzianej przez nas godziny przyjazdu.
              > Nie uważasz?

              Uważam, że niewłaściwym by było przesuwanie przez kuzynkę godziny na godziny powszechnie uznane za niewłaściwe na daną czynność. Uważam, że na czynność "przekazanie nart" niewłaściwą byłaby godzina pierwsza w nocy. Godzina 23 jest w dopuszczalnej granicy dla czynności typu "przekazanie przedmiotu".

              (chcesz żebym Ci przewiózł coś z miejsca na miejsce(?) ok nei ma sprawy będę jechał to oczywiście po drodze podrzucę Ci ale nie miej pretensji, że zrobiłem to 2h później i zejdź na dół bo nie uśmiecha mi się maszerowanie z Twoimi nartami po ciemnej kamienicy)

              Zwróć uwagę na wypowiedzi typu:
              "kuzynka była z chłopakiem więc nie musiała sama dźwigać. "
              autorka wątku nie ma problemu w angażowaniu nie tylko kuzynki
              (co jest zrozumiałe) ale i jej chłopaka.
              Nie wygląda Ci to na postawę roszczeniową?



              > Niezaleznie od tego dlaczego kuzynka się spóźniła z przyjazdem, ja uważam, że s
              > tanowczo wypadało wyjść po kuzynkę i jej partnera. To mąż wątkodawczyni powinie
              > n zanieść te narty, wiec wystarczyłoby, gdyby to on wyszedł przed dom zabrać je
              > i zaprosić kuzynkę i jej partnera do mieszkania.

              Kuzynka nie spóźniła się,
              O konieczności zejścia pisałem wczoraj (w poście z 28.04.14, 10:45).
              Więc skoro tu piszesz "niezależnie" to skąd Cis ie biorą mieszane uczucia... - retoryczne.

              > Nie chodzi o to, że pakunek był bardzo ciezki (jak podkreśla watkodawczyni - ni
              > e był), a kuzynka byłą ze swoim partnerem. Nie wypada oczekiwać, że ktoś kto ro
              > bi nam przysługę w postaci podwózki czegoś, będzie to jeszcze tachał do mieszka
              > nia. W tym przypadku tym bardziej nie wypadało, że watkodawczyni nie była sama
              > w domu, był jej mąż - czyli facet, który mógł wyjść po kuzynkę i wziąć pakunek.

              To oczywiste.
              Wytłumacz to, jesli potrafisz, ach_dam'ie.


              > To, że wypadało wyjść moim zdaniem nie oznacza bynajmniej, że gospodarz, czy ob
              > oje mieli 2 godziny warować pod swoją kamienicą czekając na kuzynkę. Z tego co
              > zrozumiałam byli z kuzynką w kontakcie telefonicznym, wiec najprościej było za
              > proponować: "Dajcie znać, jak dojedziecie. Mój mąż po was wyjdzie".

              O tym też pisałem w poprzednim poście.

              > Co do błyskawicznego koncertu dziecka na pianinie- wierzę, że sąsiedzi tego nie
              > słyszeli. Natomiast interesujące dla mnie byłoby, czy to kuzynka z partnerem t
              > ak bardzie chcieli w tym momencie tego wysłuchać, czy też z grzeczności przyjęl
              > i te propozycję ze strony gospodarzy o późnej godzinie i mając przed sobą jeszc
              > ze długą podróż. Jeśli to drugie (czego nie zakładam z góry) - to byłoby to b.
              > nie na miejscu.

              A ta kwestia, już totalnie nie związana z problemem budzi moje podejrzenia co do prawdziwości wątku. Tak, wiem że ludzie sa przeróżni ale jeszcze nie spotkałem dziecka, które by o 23 grało na pianinie. Ale to już zupełnie inna kwestia.
              • kora3 Re: No tak, Urko 29.04.14, 10:24
                urko70 napisał:
                >
                > Uważam, że niewłaściwym by było przesuwanie przez kuzynkę godziny na godziny po
                > wszechnie uznane za niewłaściwe na daną czynność. Uważam, że na czynność "przek
                > azanie nart" niewłaściwą byłaby godzina pierwsza w nocy. Godzina 23 jest w dopu
                > szczalnej granicy dla czynności typu "przekazanie przedmiotu".


                Wiesz, dla mnie 23 to godzina, o której z reguły jestem aktywna jeszcze, ale znam ludzi, którzy te godzinę uznają wręcz za środek nocy. Rodzina watkodwczyni chyba tak nie uznaje, skoro 8-letnie dziecko i tej porze nie tylko nie spi, ale nie jest też śpiące na tyle, że daje koncerty na pianiniesmile
                Tak, czy owak - zgadzam się z Twoją opinią, co do tego, że dla przekazania jakiegoś przedmiotu taka godzina nie jest jakaś kosmiczna. Kosmiczna byłaby na składanie wizyty.
                >
                > (chcesz żebym Ci przewiózł coś z miejsca na miejsce(?) ok nei ma sprawy będę je
                > chał to oczywiście po drodze podrzucę Ci ale nie miej pretensji, że zrobiłem to
                > 2h później i zejdź na dół bo nie uśmiecha mi się maszerowanie z Twoimi nartami
                > po ciemnej kamienicy)


                nie pozostaje mi nic innego, niż w ogólności się z Tobą zgodzić. Jednakowoż, jak już pisałam - gdyby meza watkodawczyni nie było, to ona powinna zejść po kuzynke i jej partnera, ale tenze partner powinien wg mnie sam zaproponować, że on pakun zaniesie. W przypadku, gdy maż watkodawczyni był ogromnym nietaktem było oczekiwanie, że partner kuzynki będzie robił za tragarza ICH nart.


                >
                > Zwróć uwagę na wypowiedzi typu:
                > "kuzynka była z chłopakiem więc nie musiała sama dźwigać. "
                > autorka wątku nie ma problemu w angażowaniu nie tylko kuzynki
                > (co jest zrozumiałe) ale i jej chłopaka.
                > Nie wygląda Ci to na postawę roszczeniową?


                No toż właśnie zwróciłam i owszem - nawet bardzo mi wygląda.

                >
                > Kuzynka nie spóźniła się,

                Jak zrozumiałam - wcześniej umawiała się na wczesniejsza godzinę. Potem termin przesunęła - ok - nie spóźniła się, ale zmieniła godzinę na późniejszą. W miarę możliwości nie należy tego robić bez ważnej przyczyny.

                > O konieczności zejścia pisałem wczoraj (w poście z 28.04.14, 10:45).
                > Więc skoro tu piszesz "niezależnie" to skąd Cis ie biorą mieszane uczucia... -
                > retoryczne.


                Mieszane uczucia mam w stosunku do przesunięcia godziny przyjazdu przez kuzynkę, co do konieczności zejścia (wg powinien to uczunić maż watkodawczyni) nie mam żadnych wątpliwości.


                > To oczywiste.
                > Wytłumacz to, jesli potrafisz, ach_dam'ie.


                wiesz, nie chcę być źle zrozumiana, ale mam wrazenie, że czesc forumowiczów zwróciło uwagę na problemy watkodawczyni z depresją i chyba zastosowało wobec niej tzw. taryfę ulgową. Z czysto ludzkiego punktu widzenia: ma kobieta problem i to poważny, jej matka o tym na pewno wie, a zadręcza ją z powodu niejako duperelki.
                Można tak na to patrzeć, ale jako, ze to tematyczne forum i nie psychologia a SV (o cztm nierzadko zdarza mi się przypominaćsmile), to jakkolwiek można kobiete pocieszyć, ze swiat się nie zawalił, wypadałoby jednak napisać jak jest: zachowali się z mezem niewłaściwie.
                >
                > A ta kwestia, już totalnie nie związana z problemem budzi moje podejrzenia co d
                > o prawdziwości wątku. Tak, wiem że ludzie sa przeróżni ale jeszcze nie spotkałe
                > m dziecka, które by o 23 grało na pianinie. Ale to już zupełnie inna kwestia.


                A moim zdaniem i owszem - zwiazana. Niestety zdarza się nierzadko, że rodzice dumni z umiejetnosci swoich dzieci mają nieprzepartą chęć prezentowania tychże gościom. Bywa to nużące, a goście z reguły z grzeczności to wytrzymująsmile Tego rodzaju prezentacja wobec ludzi pewnie zmeczonych podróżą (a czeka ich jeszcze dalsza), którzy wpadli na chwilę robiąc komuś przysługę, bez wyraźniej zachęty z ich strony, byłaby bardzo niegrzeczna. Nie uważasz?
                • urko70 Re: No tak, Urko 29.04.14, 10:54
                  kora3 napisała:

                  > Tak, czy owak - zgadzam się z Twoją opinią, co do tego, że dla przekazania jaki
                  > egoś przedmiotu taka godzina nie jest jakaś kosmiczna.

                  Tym bardziej nie rozumiem Twojego:
                  "Jednakowoż - gdy robimy komuś przysługę, to wypadałoby liczyć się
                  także z tymi, komu przysługę oddajemy, co w opisanym przypadku mogłoby
                  objawić się trzymanie m się w miarę możliwości zapowiedzianej przez nas
                  godziny przyjazdu.
                  Nie uważasz? "



                  > nie pozostaje mi nic innego, niż w ogólności się z Tobą zgodzić. Jednakowoż, ...

                  Jeśli nic innego Ci nie pozostaje to daruj to jednakowoż...


                  > > Kuzynka nie spóźniła się,
                  >
                  > Jak zrozumiałam - wcześniej umawiała się na wczesniejsza godzinę. Potem termin
                  > przesunęła - ok - nie spóźniła się,

                  Właśnie "nie spóźniła się" - więc czytajmy i piszmy ciut uważniej. smile



                  > Mieszane uczucia mam w stosunku do przesunięcia godziny przyjazdu ...

                  Przecież nie było przesunięcia poza dopuszczalne granice (funkcjonowania tej rodziny).



                  > > To oczywiste.
                  > > Wytłumacz to, jesli potrafisz, ach_dam'ie.

                  >
                  > wiesz, nie chcę być źle zrozumiana, ale mam wrazenie, że czesc forumowiczów zwr
                  > óciło uwagę na problemy watkodawczyni z depresją

                  Jaki jej ewentualna depresja ma związek z tłumaczeniem tegoż ach_damie ?


                  > > A ta kwestia, już totalnie nie związana z problemem budzi moje podejrz
                  > enia co d
                  > > o prawdziwości wątku. Tak, wiem że ludzie sa przeróżni ale jeszcze nie sp
                  > otkałe
                  > > m dziecka, które by o 23 grało na pianinie. Ale to już zupełnie inna kwes
                  > tia.

                  >
                  > A moim zdaniem i owszem - zwiazana. Niestety zdarza się nierzadko, że rodzice d
                  > umni z umiejetnosci swoich dzieci mają nieprzepartą chęć prezentowania tychże g
                  > ościom. Bywa to nużące, a goście z reguły z grzeczności to wytrzymująsmile Tego ro
                  > dzaju prezentacja wobec ludzi pewnie zmeczonych podróżą (a czeka ich jeszcze da
                  > lsza), którzy wpadli na chwilę robiąc komuś przysługę, bez wyraźniej zachęty z
                  > ich strony, byłaby bardzo niegrzeczna. Nie uważasz?

                  Uważam tak jak napisałem powyżej "totalnie nie związana z problemem".
                  Przypominam, że problemem w tym wątku jest to gdzie powinny być odebrane narty.

                  Ponownie proszę o przemyślenie traktowania pola temat jako części pola treść.
                  • kora3 Re: No tak, Urko 29.04.14, 11:11
                    Dobra, jeszcze raz ...
                    Ja tu widzę 3 kwestie:
                    1. Kwestia wyjścia po kuzynkę i jej partnera i zaniesienie nart
                    2. Kwestię godziny przyjazdu
                    3. Kwestię "koncertu"

                    I kwestie te ze tak powiem - rozgraniczam.

                    ad 1. Bezwzględnie mąż watkodawczyni miał wyjść po wspomnianych i sam zanieść narty.
                    Godzina o jakiej się zjawili (po wcześniejszym uzgodnieniu) nie ma tu nic do rzeczy. Tak samo nalezało postąpić, gdyby godzina nie była przesuwana. Zgadzasz się ze mną?

                    ad 2. Wg mnie nawet jeśli robi się komus przysługę OGÓLNIE należałoby się trzymać ustaleń i w miare możliwości ich nie zmieniać. Ogólnie i w miare możliwości, bo w podróży sa sytuacje różne u tu trudno mieć do kuzynki pretensje, ze zmieniła godzinę, tym bardziej, ze watkodawczyni te zmianę zaakceptowała, jak rozumiem.

                    ad 3. Zanudzanie gości (obojętnie jakich i kiedy) prezentacją umiejętności swych dzieci jest nietaktowne. Szczególnie zas jest nietaktowne, gdy goście ci są zmeczeni, śpieszą się. Zgodzisz się ze mną?
                    • urko70 Re: No tak, Urko 29.04.14, 11:19
                      kora3 napisała:

                      > Dobra, jeszcze raz ...

                      Zamiast powtarzać z pominięciem moich wypowiedzi, odnieś się do moich
                      wypowiedzi z postu do którego się donosisz.

                      Czyli:

                      > Tym bardziej nie rozumiem Twojego: "Jednakowoż

                      > Właśnie "nie spóźniła się" - więc czytajmy i piszmy ciut uważniej

                      > Przecież nie było przesunięcia poza dopuszczalne granice (funkcjonowania tej rodziny).

                      > Jaki jej ewentualna depresja ma związek z tłumaczeniem tegoż ach_damie ?

                      > Uważam tak jak napisałem powyżej "totalnie nie związana z problemem".
                      > Przypominam, że problemem w tym wątku jest to gdzie powinny być odebrane narty.

                      > Ponownie proszę o przemyślenie traktowania pola temat jako części pola treść.



                      Być może ułatwiłoby komunikację, gdybyś przeczytała mojego posta z 28.04.14, 10:45
                      bo tam znacznie krócej opisałem jak ja widzę ocenę sytuacji.
            • ebro888 Re: No tak, Urko 29.04.14, 10:23
              O ile w pierwszej części jednako z Korą to widzę, o tyle ten występ... To również, moim zdaniem, był składnik ugoszczenia, wręcz salwa honorowa dla podkreślenia rangi przysługi i, być może, zadośćuczynienia za niedogodności/ niezręczność odbioru gości. Oczywiście największą frajdę mieli zapewne (zasłużoną) rodzice, być może i muzyk, ale i, być może, kurierzy- w końcu chyba raz na tysiąc można zostać tak wynagrodzonym. Dla mnie miła, sympatyczna egzotyka.
              • urko70 Re: No tak, Urko 29.04.14, 10:33
                ebro888 napisała:

                > ten występ... To równi
                > eż, moim zdaniem, był składnik ugoszczenia, wręcz salwa honorowa dla podkreślen
                > ia rangi przysługi i, być może, zadośćuczynienia za niedogodności/ niezręczność
                > odbioru gości. Oczywiście największą frajdę mieli zapewne (zasłużoną) rodzice,
                > być może i muzyk, ale i, być może, kurierzy- w końcu chyba raz na tysiąc możn
                > a zostać tak wynagrodzonym. Dla mnie miła, sympatyczna egzotyka.

                Występ 12latka uczącego się od tygodnia gry na klawiszach... to rzeczywiście salwa dla ludzi którzy musieli wejść na któreś piętro zamiast wyjąć z auta podać i pojechać....

                Właśnie, frajda dla rodziców, a nie gości.

                Tą egzotyką to mnie położyłaś. smilesmilesmile
                • ebro888 Re: No tak, Urko 29.04.14, 10:40
                  smile - my pleasure, Urko, miłe pozdrowienia.
                  • urko70 Re: No tak, Urko 29.04.14, 10:56
                    ebro888 napisała:

                    > smile - my pleasure, Urko, miłe pozdrowienia.

                    smile
              • kora3 Hmmm no wiesz 29.04.14, 10:53
                Zaskoczyłas mnie z ta "salwą honorową". Nieśmiało chciałabym zauważyć, że "salwa honorowa" powinna z założenia być czymś fajnym dla honorowanego, a nie wręcz przeciwnie, za ta zajefajną sprawą dla honorujących.

                Tu oczywiście nie wiemy jak było -może kuzynka z partnerem sa muzykami/melomanami i sami poprosili o ten "wystep", ale o ile nie, to byłoby zmuszanie ich do słuchania w tych szczególnie okolicznościach niegrzeczne, nawet gdyby młody "muzyk" był prawdziwym wirtuozem.

                Ja dość często mam okazję odbywać kilkusetkilometrowe podróże jezdzac do rodziny. I nawet gdu jade publiczną komunikacją jestem zwyczajnie po nich zmeczona. Jedune czego chcę, to odświeżyć się po podróży i odpocząć. Zatkałoby mnie, gdyby moja siostra, bardzo bliska mi osoba w sytuacji, gdy jadąc do matki podaję jej coś przy okazji prezentowałaby mi w takiej sytuacji umiejętności swego 5-letniego syna- czy to muzyczne, czy jakieś inne.
                • ebro888 Re: Hmmm no wiesz 29.04.14, 11:47
                  Zapewne, wielce możliwe. Natomiast konia z rzędem, kto odespawszy nie będzie wspominał rzewnie lub choćby z mniejszą awersją. Liczy się, jak przy każdym darze, szczerość, czystość intencji. Tę zna tylko autorka. Poza tym, ,skoro zgodzili się na herbatę, widać chcieli/ mogli odsapnąć. I tu jako swoiste tło w czasie jej przygotowywania stanowił mały show. Nie wiemy czy mały- jeśli dłuższy lub za długi- to już trochę inny przypadek.
                  Nie macie wrażenia, że to forum ma bardzo dużo z frajdy miłośników powieści detektywistycznych- ma się wyjściowo minimalne, na ogół, dane, ale mało kto prosi od razu o całokształt opisu.
                  • kora3 Re: Hmmm no wiesz 29.04.14, 11:55
                    No np. ja bym rzewnie nie wspominała - przyznaję.

                    Co do twej końcowej uwagi - owszem tak to jest na forach - ma się wyjściowo mało danych, zna się relację tylko z jednej strony.
                    Nie sądzę, by mało danych na początku wynikało z niechęci ich ujawniania przez watkodawców. Po prostu na ogół dla nich otoczka sytuacji jest oczywista i zapominają, ze dla innych - nie. smile

                    Tak jest też tutaj - z tym "show" muzycznym. Nie wiemy, jak było, czy kuzynka sama czasem nie poprosiła o prezentację gry.
                    Dlatego też pisałam, że o ile sama tego nie zainicjowała, to nie byłoby zbyt grzeczne zanudzanie jej tym, gdy na pewno jest w dodatku zmeczona i spieszy się jadąc dalej w podróż. BYŁOBY, a nie było smile
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 29.04.14, 14:08
            urko70 napisał:
            Nie zapomniałem.
            To kuzynka zrobiła jej przysługę i to autorka winna się dostosować do kuzynki.


            Niekoniecznie.
            To nie taka prosta sprawa. Umowa bowiem byla taka ze autorka poprosila o przywiezienie rzeczy, owszem ale tez ze kuzynka bedzie o 21-szej.
            Zgoda na to byla obopolna.

            Dopiero tuz przed umowionym terminem nastapila zmiana "kontraktu" z "orzeczenia" kuzynki:

            Byłyśmy umówione na 21. Chwilę przed 21 spytała mnie telefonicznie czy może być nieco później. (zle_wychowana 25.04.14, 23:24)

            oczywscie ze uprzejmosc nakazywala autorce zgodzic sie na zmiane pierwotnej propozycji.

            wszakze pytanie czy "czy moze byc nieco pozniej" wskazuje dla mnie ze kuzynka nie musiala byc pozniej. prawdopodobnie mogla zjawic sie na czas, tak jak bylo umowione.
            a zatem niedogodnosc czasowa jaka wystapila z jej winy zaszla nie z koniecznosci, a z wyboru.

            A zatem, nie szkodzi ze to kuzynka robila przysluge. jednoczesnie przysluga odbywala sie na pewnych warunkach na ktore kuzynka sama sie zgodzila. a potem sama zlamala...

            jakie to ma znaczenie? ano takie, ze byc moze gdyby kuzynka przyjechala jak bylo umowione
            o 21-szej, byc moze nie bylaby tak zmeczona, nie byloby tak ciemno, tak trudno trafic,
            w zwiazku z czym mialaby lepszy humor i nie wieszalaby psow na autorke ze po nia nie wyszla. a moze sama autorka wczesniej nie bylaby taka spiaca, taka zmeczona i by po nia wyszla i pomogla niesc narty, kto wie.

            Ot, drobiazg a jaki istotny.

            Minnie
            • urko70 Re: gdzie czeka się na gościa? 29.04.14, 14:30
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:

              > urko70 napisał:
              > [i]Nie zapomniałem.
              > To kuzynka zrobiła jej przysługę i to autorka winna się dostosować do kuzynki.[
              > /i]
              >
              > Niekoniecznie.
              > To nie taka prosta sprawa. Umowa bowiem byla taka ze autorka poprosila o przyw
              > iezienie rzeczy, owszem ale tez ze kuzynka bedzie o 21-szej.
              > Zgoda na to byla obopolna.

              Koniecznie, to bardzo prosta sprawa. Dostosowuje się ten kto korzysta, szczególnie że jego dostosowanie się w niczym istotnym nie zmieniało funkcjonowania rodziny. Dostosowuje w pewnych granicach. Granica byłaby przekroczona gdyby kuzynka wskazała godzinę poza godzinami funkcjonowania rodziny czyli przykładowo 2gą w nocy. Kuzynka wskazała godzinę w której u nich w domu jeszcze grało się na pianinie.

              Pozostałe kwestie omawiałem przed chwilą z Korą.
            • kora3 Damo, ale zacząc należy od tego 29.04.14, 15:01
              ze maż wątkodawczyni powinien wyjść po narty!
              to, czy należałoby wyjść po kuzynkę i jej partnera bez tej ich przysługi dla watkodwczyni faktycznie zależałoby od tego, czy bardzo trudno do nich trafić samemu, czy jest bardzo ciemno itd.

              Co do zmiany godziny przybycia - jak wspominałam do Urko - miałam mieszane uczucia, bo ogólnie uważam, że jeśli się na coś umawiam, nawet w ramach przysługi, to powinnam się tego trzymać, chyba ze coś ważnego mi wypadnie.
              Tu jednak sytuacja jest szczególna - kuzynka była "w rozjazdach", a do watkodawczyni miała wpaść nie z wizytą, a robiąc jej właśnie przysługę. Grzecznie poniekąd zapytała, czy może być później - mogła, ale trudno tu mówic o tym, ze wątkodawczyni szła jej tak na ręke.
              Kuzybce równie dobrze mogło coś ważnego wypaść i mogła powiedzieć, że może być dopiero o 23 i jeśli watkodawczyni była w domu i na przyszłudze jej zalezało, to także powinna to bez komentarza przyjąć.
        • urko70 Re: gdzie czeka się na gościa? 29.04.14, 10:22
          ach_dama_byc_z_kanady napisała:

          > Zle_wychowana wcale nie miala ochoty na pozniejsza pore wizyty,
          > wrecz przeciwnie, to ona poszla na reke swojej mlodej kuzynce.
          > Tak ze w tym przypadku sytuacja sie troche skomplikowala, bo kuzynka mogla byc
          > duzo wczesniej ale nie chciala. to moglo, choc nie musialo, miec znaczenie.

          Jeszcze jedno. Autorka w starterze napisała:
          a. " kuzynka miała przy okazji jadąc do innego miasta przekazać mi pewną rzecz"
          b. " jesteśmy prawie w tym samym wieku"
          c. "czy może być nieco później. Ja się zgodziłam"

          Masz tu trzy informacje o tym że:
          a1. to kuzynka robiła jej przysługę
          b1. że są w prawie tym samym wieku
          c1. autorka zgodziła się na przesunięcie godziny

          A mimo to piszesz:
          - że autorka poszła na rękę kuzynce - mimo iż to kuzynka przewoziła jej narty
          - o młodym wieku kuzynki - mimo iż są w prawie takim samym wieku
          - że autorka nie miała ochoty - mimo iż się zgodziła

          Wg Ciebie nie ma tu sprzeczności między tym co pisała autorka a tym jak Ty to przedstawiasz?
          • kora3 Dodam, ze wg mnie wiek 29.04.14, 11:01
            autorki i kuzynki nie mają tu znaczenia.
            Miałby, gdyby autorka i jej maż byli osobami sędziwymi - albo i nie, ale np. niepełnosprawnymi.
            Tymczasem jak zrozumiałam sa niestarzy i sprawni i naprawdę to, że kuzynka byłaby nawet 20 lat id nich młodsza nie oznacza, że robiąc za firmę kurierską ma robić także za tragarza (albo jej facet).

            Co po "chodzenia na rękę" - to kuzynka poszła im na rekę podwożąc te narty.
            Owszem, przesunęła później godzinę swego przyjazdu, co mogło jakoś tam komplikować sprawy watkodawczyni, ale to w końcu był jej interes, a nie kuzynki.
            Naprawdę komplikowało by jej to zycie, gdyby szła na 22 do pracy, a meza nie było i nie miałby kto tych nart odebrać po prostu.
            To nie było tak, jak sadze, ze z całą celebrą zaprosiła kuzynke i jej partnera na przyjatko w domu, a tu kuzynka zmienia godzinę z przyjęcia nici, bo wpadnie tylko jak po ogień.
            "Wizyta" w domu wątkodawczyni z założenia miała być "ogniowa" i przy okazji podwózki nart
            • urko70 Re: Dodam, ze wg mnie wiek 29.04.14, 11:10
              kora3 napisała:

              > autorki i kuzynki nie mają tu znaczenia.

              Wytłumacz to (i pozostałe kwestie) ach_damie, bo to ona zwróciła uwagę na wiek:
              "ona poszla na reke swojej mlodej kuzynce"
              • kora3 Re: Dodam, ze wg mnie wiek 29.04.14, 11:14
                Nie, nie poszła na rękę, zgodziła się na zmiane warunków w swoim interesie, a nie interesie kuzynki.
                szłaby na rękę kuzybce, gdyby kuzynka ta miała jej te narty nie podać robiąc jej przysługę, a oddać np.
                Jak wspomniałam - wiem kuzynki nie ma tu niczego do rzeczy. To, ze ktoś jest od kogoś młodszy nie znaczy, że można go lekceważyć oraz wykorzystywać np.
                • urko70 Re: Dodam, ze wg mnie wiek 29.04.14, 11:21
                  kora3 napisała:

                  > Nie, nie poszła na rękę,

                  Nadal odpisujesz na mojego posta a powinnaś na posta ach_dama.
                  • kora3 Re: Dodam, ze wg mnie wiek 29.04.14, 11:25
                    urko70 napisał:
                    >
                    > Nadal odpisujesz na mojego posta a powinnaś na posta ach_dama.

                    Odpisuję na Twój post, a nie na post Damy, bo Twój czytałam - a jej nie - proste.
                    Dama może sobie wszak moją ocene sytuacji a także moją ocenę jej opinii przeczytać, bo posty wymieniane między nami są jawne.
                    • urko70 Re: Dodam, ze wg mnie wiek 29.04.14, 11:35
                      kora3 napisała:

                      > > Nadal odpisujesz na mojego posta a powinnaś na posta ach_dama.
                      >
                      > Odpisuję na Twój post, a nie na post Damy, bo Twój czytałam - a jej nie - prost
                      > e.

                      To przeczytaj jej post i jej tłumacz - proste.
                      • kora3 Re: Dodam, ze wg mnie wiek 29.04.14, 11:55
                        ale nie mam potrzeby nic tłumaczyć 5 x. Odniosłam się do tego co TY napisałeś a propos wypowiedzi Damy.
                        • urko70 Re: Dodam, ze wg mnie wiek 29.04.14, 12:03
                          kora3 napisała:

                          > ale nie mam potrzeby nic tłumaczyć 5 x.

                          smilesmilesmilesmilesmile

                          > Odniosłam się do tego co TY napisałeś a propos wypowiedzi Damy.

                          Jaki jest sens pisania do mnie o tym, że nie ma znaczenia ich wiek skoro ja o tym wiem
                          i nie twierdziłem, że ma znaczenie?

                          Jaki jest sens pisania do mnie, że autorka "nie poszła na rękę" skoro to ach_dama
                          twierdziła, ze poszła?

                          Kora.... no pliiiiiiiizzzzzzz smile
                          • kora3 ło matko boska :) 29.04.14, 12:21
                            Urko - to, że post jest odpowiedzią na Twój nie oznacza, że jest on w całości skierowany tylko do ciebie, czy stanowi polemikę z twoim poglądem.
                            TYLKO do Ciebie byłby mail wysłany na priv. Posty każdy może sobie czytać i dowolnie się do nich odnosić.
                            • urko70 Re: ło matko boska :) 29.04.14, 12:43

                              Nadawaj tematom tytuły, które krótko i rzeczowo będą odzwierciedlać treść w nich zawartą, po których osoba później szukająca czegoś na forum mogła to odnaleźć.

                              kora3 napisała:

                              > Urko - to, że post jest odpowiedzią na Twój nie oznacza, że jest on w całości s
                              > kierowany tylko do ciebie, czy stanowi polemikę z twoim poglądem.

                              To właśnie oznacza chyba, ze wyraźnie wskażesz osobę do której się zwracasz.
                              Odpisując na mój post zwracasz się do mnie.
          • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 00:14
            urko70 napisał:
            Masz tu trzy informacje o tym że:

            a1. to kuzynka robiła jej przysługę
            b1. że są w prawie tym samym wieku
            c1. autorka zgodziła się na przesunięcie godziny

            A mimo to piszesz:
            - że autorka poszła na rękę kuzynce - mimo iż to kuzynka przewoziła jej narty
            - o młodym wieku kuzynki - mimo iż są w prawie takim samym wieku
            - że autorka nie miała ochoty - mimo iż się zgodziła


            1.Autorka poszla na reke kuzynce, bo mogla powiedziec ze jest jej bardzo przykro ale nie bardzo pasuje jej przekladanie przyjscie pozniej.
            2. mniemam ze kuzynka nie jest wiekowa skoro syn autorki ma dopiero 12 lat - przedzial wiekowy zgaduje na 30 - 40 lat. a moze nawet mlodsza?
            3. autorka nie miala ochoty na przekladanie wizyty ale dla kuzynki sie zgodzila - a co w tym dziwnego?
            malo to ludzi robi rzeczy na ktore nie ma wcale ochoty?

            Minnie
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 00:16
              *nie bardzo pasuje jej przekladanie przyjscie pozniej.*

              nie bardzo jej pasuje przekladanie na przyjscie pozniej

              M.
            • kora3 Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 06:33
              ach_dama_byc_z_kanady napisała:
              >
              > 1.Autorka poszla na reke kuzynce, bo mogla powiedziec ze jest jej bardzo przykr
              > o ale nie bardzo pasuje jej przekladanie przyjscie pozniej.

              I wówczas kuzynka mogla powiedzieć, ze jej także przykro, ale w takim razie nie przywiezie nart AUTORCE, ewentualnie zostawi je gdzieś, gdzie AUTORKA sobie wybierze w dogodnym terminie. smile

              > 2. mniemam ze kuzynka nie jest wiekowa skoro syn autorki ma dopiero 12 lat - pr
              > zedzial wiekowy zgaduje na 30 - 40 lat. a moze nawet mlodsza?


              Jakie to ma znaczenie, skoro nikt nie jest wiekowy?

              > 3. autorka nie miala ochoty na przekladanie wizyty ale dla kuzynki sie zgodzila
              > - a co w tym dziwnego?
              > malo to ludzi robi rzeczy na ktore nie ma wcale ochoty?


              A kuzynka może nie miała ochoty na robienie za kuriera z nartami, ale zgodziła się z grzeczności i oczekiwała, ze choć funkcja tragarza odpadnie?smile
              • urko70 Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 10:30
                kora3 napisała:

                > ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                > >

                [...]

                Dziękuję. Powodzenia. smile
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 14:00

                kora3 napisała:

                I wówczas kuzynka mogla powiedzieć, ze jej także przykro, ale w takim razie nie przywiezie nart AUTORCE, ewentualnie zostawi je gdzieś, gdzie AUTORKA sobie wybierze w dogodnym terminie.

                Koro, Urko mi zarzucal jakies nieprawidlowosci to mu wyjasnilam.

                no ale skoro komentujesz to moje kontr-argumenty sa takie:
                ad 1. owszem, kuzynka moze tak postapic, ale to bedzie niekulturalnie skoro juz raz sie podjela przywiezienia tych nart, i dzwonila pytac czy moze sie spoznic nie przeprosic ze sie spozni. znaczy, spoznic sie nie musiala.

                ad 2. Urko sie pytal skad mi sie wzielo ze "kuzynka jest mloda" - wiec wyjasniam, dedukowalam na podstawie 12-letnego syna, 'chlopaka',
                a skoro nie wiekowa to nic nie stalo na przeszkodzie aby ona lub jej chlopak dzwigali te narty - wlasnie, na wiekowych staruszkow z polamanym kregoslupem nie padlo.

                ad 3. kuzynka byla w lepszej pozycji aby odmowic - mogla np powiedziec ze sorry,
                ale nie ma juz miejsca w bagazniku. przeciez nikt by tego nie sprawdzal.
                poza tym tu nie chodzi tyle o funkcje tragarza co o pozna godzine.

                Minnie
                • urko70 Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 14:06
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                  > Koro, Urko mi zarzucal jakies nieprawidlowosci to mu wyjasnilam.

                  Niczego nie wyjaśniłaś. NI-CZE-GO.
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 14:10
                    urko70 napisał:
                    Niczego nie wyjaśniłaś. NI-CZE-GO.

                    owszem, wyjasnilam, a ze nie pojales to juz nie moja wina.

                    Minnie
                    • urko70 Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 14:53
                      ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                      > urko70 napisał:
                      > Niczego nie wyjaśniłaś. NI-CZE-GO.
                      >
                      > owszem, wyjasnilam, a ze nie pojales to juz nie moja wina.

                      Wyjaśnienie swojego oderwania od rzeczywistości nie liczy się.
                • kora3 Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 14:50
                  ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                  >
                  > no ale skoro komentujesz to moje kontr-argumenty sa takie:
                  > ad 1. owszem, kuzynka moze tak postapic, ale to bedzie niekulturalnie skoro juz
                  > raz sie podjela przywiezienia tych nart, i dzwonila pytac czy moze sie
                  > spoznic nie przeprosic ze sie spozni. znaczy, spoznic sie nie m
                  > usiala.


                  No nie musiała - ładnie z jej strony, ze nie nakłamała wątkodawczyni, że spóźni się z powodu ważnej sprawy. Nie musiała, ale jak widać mogła, bo wątkodawczyni nic nie pisze, że zgodziła się w ostateczności, tylko, ze normalnie.

                  >
                  > ad 2. Urko sie pytal skad mi sie wzielo ze "kuzynka jest mloda" - wiec wyjasnia
                  > m, dedukowalam na podstawie 12-letnego syna, 'chlopaka',
                  > a skoro nie wiekowa to nic nie stalo na przeszkodzie aby ona lub jej chlopak d
                  > zwigali te narty - wlasnie, na wiekowych staruszkow z polamanym kregoslupem nie
                  > padlo.


                  Stało Damo - dobre wychowanie tych, którzy o przysługę poprosili. Dziwi mnie ze to dla Ciebie dziwne.
                  To dokładnie tak, jakby wczoraj moja kolezanka, której przepisywałam dokumenty przed wyjściem oświadczyła "A teraz Koro odwieź mnie proszę do domu" - bo nie jestem staruszką, bo jestem zmotoryzowana, bo ona nie ma blisko itd. Odwiozłam ją, ale z włąsnej inicjatywy, której przejawiać nie musiałam.

                  . przeciez nikt by tego nie sprawdzal.
                  > poza tym tu nie chodzi tyle o funkcje tragarza co o pozna godzine.


                  właśnie chodzi o funkcję tragarza Damosmile
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 01.05.14, 06:44
                    kora3 napisała:
                    No nie musiała - ładnie z jej strony, ze nie nakłamała wątkodawczyni, że spóźni
                    > się z powodu ważnej sprawy. Nie musiała, ale jak widać mogła, bo wątkodawczyni
                    > nic nie pisze, że zgodziła się w ostateczności, tylko, ze normalnie.


                    ale dobrze wiesz ze to jest wykorzystywanie sytuacji,
                    bo to kuzynka robi przysluge i jasne, ze gdy zadzwoni za piec dwunasta z nartami ktore wiezie
                    przez metaforyczne 'pol Polski' to tej drugiej osobie nie bardzo wypada odmowic.
                    Ale moze, oczywscie, tlumaczac czyms w stylu " jest mi bardzo glupio, bo wiem ze robisz mi przysluge, ale naprawde nie moge bo mam jutro ... itp".
                    ale wiekszosc czuje sie skrepowana odmowic. mnie wszakze chodzi o fakt
                    ze to kuzynka wykorzystuje korzystna dla niej sytuacje - robi przysluge, no to oczekuje specjalnych wzgledow, np zgoda na niezamierzone wpadniecie do kogos po drodze,
                    no i pozna pora przyjazdu na miejsce w zwiazku z tym.

                    Stało Damo - dobre wychowanie tych, którzy o przysługę poprosili. Dziwi mnie ze
                    > to dla Ciebie dziwne.
                    > To dokładnie tak, jakby wczoraj moja kolezanka, której przepisywałam dokumenty
                    > przed wyjściem oświadczyła "A teraz Koro odwieź mnie proszę do domu" - bo nie j
                    > estem staruszką, bo jestem zmotoryzowana, bo ona nie ma blisko itd. Odwiozłam j
                    > ą, ale z włąsnej inicjatywy, której przejawiać nie musiałam.


                    To jest zupelnie inna sytuacja. Zle_wychowana nie dostala komunikatu ze kuzynka jest pod domem, wiec jak miala po nia wyjsc? dostala komunikat ze "zaraz beda", wychodzila co rusz na klatke zapalac swiatlo, no ale nie pojawiali sie, wiec dala w koncu spokoj.
                    Ile miala stac na korytarzu?
                    Uwazam ze blad popelnila kuzynka nie zawiadamiajac ze sa na miejscu, pod domem.
                    A u ciebie jest calkowicie inaczej - kolezanka na miejscu, ty na miejscu, ona pyta wprost.
                    swoja droga co za tupet.

                    właśnie chodzi o funkcję tragarza Damo

                    no ja z tym akurat nie widze problemu. jak pisalam, na zgrzybialych staruszkow nie trafilo,
                    narty az takie ciezkie nie sa,
                    a kuzynka mogla zadzwonic ze sa - pod domem.

                    I zwracam ci uwage Koro,
                    ze zwykle jak rodzina rzadko widujaca sie spotyka sie bo jest okazja, to chwile czasu sobie jednak poswieca. tutaj kuzyni nie byli zainteresowani, i dobrze, ich sprawa,
                    mimo to zdrowy rozsadek podpowiada ze tak czy siak przy okazji takich spotkan
                    pod drzwiami 'wychodzac' mozna stac i pol godziny, i dluzej, wymieniajac pospiesznie najnowsze nowinki i poglady.
                    nic dziwnego ze w taki nastroj wpadlo tez popisywanie sie dzieckiem.

                    Znacznie gorsze w tym wszystkim jest protekcjonalne pouczanie Zle_wychowanej o ktorej i kiedy ma wlasne dziecko klasc spac. to juz jest posuwanie sie za daleko.


                    Minnie



    • kora3 Pytanie do Damy :) 29.04.14, 15:17
      Nie tylko, ale szczególnie.
      Koleżanka poprosiła mnie i przepisanie jej czegoś na komputerze. Swego nie ma, a pisze tak w ogóle jednym palcem. Potrzebne jej to w urzędowej sprawie, w zasadzie na jutro.
      Wstepnie umówiłyśmy się, że spotkamy się po mojej pracy (ok. 17.) i pójdziemy do mnie, gdzie jej to przepiszę.
      Tymczasem w twz. międzyczasie pojawiła się u mnie perspektywa spotkania z jednym człowiekiem w zawodowych sprawach. Nie muszę załatwiać tego dziś, ale wolałabym, bo jutro nie dam rady, a nie chciałabym zostawiać tego na długi weekend.

      Pan chce się spotkać o godz. 18 w miejscu takim, że na bank nie zdąże z kolezanką wyjść o 17 do mnie, przepisać i pojechać spotkać się z tym panem.
      Nie wchodzi też w gre, że kolezanka poda mi rzeczy do przepisania i odbierze np. jutro. Zatem pozostaje mi zaprosić ja na przepisywanie tego u mnie na godz. 20.
      Uwazasz, ze ona teraz godząc się na to "idzie mi na rękę"? Bo ja nie...
      • urko70 Re: Pytanie do Damy :) 29.04.14, 15:25
        kora3 napisała:

        > Uwazasz, ze ona teraz godząc się na to "idzie mi na rękę"? Bo ja nie...

        Oczywiście, powinnaś jej podziękować, sama do niej pojechać, przepisać i odwieźć jej smilesmilesmile
        • kora3 Re: Pytanie do Damy :) 29.04.14, 15:33
          Nie byłoby dla mnie akurat problemem wziąć to od niej po pracy, zabrać z sobą na to spotkanie, wrócić do domu i przepisać, a nawet jej odwieźć.
          Technicznie to jest trudne, bo kolezanka tak bazgrze, ze sa trudności z odczytaniem jej odręcznego pisma, a tak ma to napisane. Dlatego musi być przy przepisywaniu obecnasmile

          Pewnie ja odwiozę po tym przepisywaniu u mnie, ale koleżanka nie ma prawa ani tego oczekiwać (inicjatywa powinna wyjść ode mnie), ani się dasać, ze nie będziemy przepisywać o wcześniej umówionej godzinie.

          Zachowałabym się natomiast nie w porzadlku, gdybym już mając zobowiązania wobec niej po spotkaniu z gościem umówiła się jeszcze np. na spotkanie z kimś, z kim się dziś spotkać nie musze i zaproponowała jej, żeby wpadla do mnie o 24smile
          • urko70 Re: Pytanie do Damy :) 29.04.14, 16:03
            kora3 napisała:

            > Nie byłoby dla mnie akurat problemem ...

            Nie o tym mowa. smile


            > Pewnie ja odwiozę po tym przepisywaniu u mnie, ale koleżanka nie ma prawa ani t
            > ego oczekiwać (inicjatywa powinna wyjść ode mnie), ani się dasać, ze nie będzie
            > my przepisywać o wcześniej umówionej godzinie.

            To oczywiste.

            > Zachowałabym się natomiast nie w porzadlku, gdybym już mając zobowiązania wobec
            > niej po spotkaniu z gościem umówiła się jeszcze np. na spotkanie z kimś, z kim
            > się dziś spotkać nie musze i zaproponowała jej, żeby wpadla do mnie o 24smile

            To również oczywiste.
    • zle_wychowana Re: gdzie czeka się na gościa? 29.04.14, 23:36
      sprostuję
      To nie jest daleka krewna, która te nieszczęsne dwie deski wiozła przez całą Polskę. Dalekiego krewnego nie poprosiłabym o taką przysługę ani bym jej (chyba) nie przyjęła, już bym wolała tramwajem je przewieźć. Gdyby mi jednak "daleki krewny" przywoził jakąkolwiek przesyłkę pewnie by ktoś na dole czekał, herbatę też bym zaproponowała czy cokolwiek innego. Pojawił się zarzut mojej roszczeniowej postawy, że oczekiwałam od partnera kuzynki noszenia paczek. Ja bałabym się innej rzeczy, czy gdybym zeszła po te narty to czy partner nie był by urażony, że może uważam, że jest niezaradny? Myślę, że ten zarzut (ze strony rodziny) nie dotyczył samego noszenia, ale tego gdzie mieszkamy, tego, że to jest stara zaniedbana kamienica.Ale okolica jest naprawdę spokojna, nie ma pijaków ani burd. Za każdym razem gdy ktoś z rodziny przychodzi to słychać takie niezadowolone westchnienia, komentarze "jak w XIXw tylko kibel bliżej". Mi już jest naprawdę przykro z tego powodu.
      My prawie całe młodzieńcze życie mieszkałyśmy razem z naszymi matkami, wychowywałyśmy się praktycznie jak siostry. W rodzinie stosunki były i są raczej "luzackie" wszyscy są na "ty". Nie mamy ze sobą jakiegoś bliskiego emocjonalnego kontaktu ale wszystkie święta spędzamy razem.
      Pojawił się też zarzut, że podróżni zmęczeni... droga do nas z punktu "0" to około 20 minut, dalsza droga to jakieś 2 godziny. Czy po 20 minutach jest się tak zmęczonym, że trzeba się odświeżyć? Może oni by wcale nie wchodzili, ale odkąd tu zamieszkaliśmy nie byli u nas, chcieli zobaczyć jak mieszkamy. I nie wiem czy zagranie kilku krótkich melodyjek jest koncertem, przecież to nie jest pół godziny bębnienia w klawisze, dzieciak się zwyczajnie cieszy, że mu to granie wychodzi.
      Może faktycznie jestem źle wychowana.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 00:38
        zle_wychowana napisała:
        I nie wiem czy zagranie kilku krótkich melodyjek jest koncertem, przecież to nie jest pół godziny bębnienia w klawisze, dzieciak się zwyczajnie cieszy, że mu to granie wychodzi.

        ja nie widze w tym nic niestosownego. nie lubie tez jak ktos kladzie mi dziecko spac smile

        Minnie
      • kora3 Coś lrecisz chyba 30.04.14, 06:47
        W początkowym poscie piszesz, ze z kuzynka nie macie wspólnych spraw, bliskich kontaktów, nie kolegujecie się. Teraz piszesz, jakby było całkiem inaczej. Ok - rozumiem, ze kiedyś w nastoletnim wieku byłyście blisko, a teraz już nie. Tylko nadal nie wiem, co to ma do rzeczy.

        Wyjśc po kuzynke u jej faceta miał twój maż, a nie ty. To on także miał się z punktu brać za niesienie nart - proste. Gdyby jego nie było powinnaś z racji na późna porę i jak zrozumiałam trudności w lokalizacji waszego mieszkania wyjść Ty, ale to partner kuzynku powinien w tej sytuacji zanieść narty.

        Nie, po 20 minutach jazdy zwykle człowiek nie pada ze zmeczenia, ale zwazyć trzeba na porę, a także na to, że kuzynka i jej partner nie jadą z domu, a z gosciny i kogoś (jak zrozumiałam od Twej mamy) i czeka ich jeszcze nie tak bardzo długa, ale jednak nie bardzo krótka podróż.
        O 23 wpadli do was, niech będzie, ze byli/mieli być 30 minut, do domu mają 2 godziny. Zatem będą w nim o 1.30, spac zatem pójdą o 2.30 gdzieś, a przyznasz chyba, że o tej porze, człowiek, który wcześniej nie spał może być zmeczony, nie?

        Pojmuje, ze Twój syn lubi grac i podoba mu się to, ale naprawdę "wizyta" krewnych "jak po ogień", z przysługą dla Was, o późnej porze nie jest bynajmniej odpowiednia do prezentowania przezeń swych umiejętności.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Coś lrecisz chyba 30.04.14, 14:08
          kora3 napisała:
          Pojmuje, ze Twój syn lubi grac i podoba mu się to, ale naprawdę "wizyta" krewnych "jak po ogień", z przysługą dla Was, o późnej porze nie jest bynajmniej odpowiednia do prezentowania przezeń swych umiejętności.

          Z kolei takie pierwsze w zyciu wizyty kuzynow to wyjatkowa okazja i czasem z wrazenia czyni sie wyjatkowe rzeczy jakich by sie normalnie nie robilo.
          np czlowiek chce sie szybko w krotkim czasie podzielic z jak najwiecej nowinkami rodzinnymi.
          "koncert" jak napisala autorka nie trwal pol godziny, tylko pewnie gora 10 minut,
          nawet nie wiesz jaka byla sytuacja, czy goscie sami takiej okazji (do zagrania) nie stworzyli.

          Nie sadzisz ze brzmisz troche bardziej swiatobliwie niz sam papiez Koro wink

          Minnie
          • kora3 Damo, wyraźnie napisałam! 30.04.14, 14:41
            Że o ile "koncert" nie byłby na wyraźną zachętę gości, to byłby nie na miejscu!
            Wiec nie zarzucaj mi, ze wyciągam jakieś wnioski, a nie wiem jak było. Przyznałam, ze nie wiem i napisałam, co byłoby gdyby ....
            Teraz oczywiście watkodawczyni, która dotychczas milczała w temacie dyplomatyczniesmile, może oczywiście napisać, ze goście na kolanach błagali o pokaz mistrzowskiej grysmile i sprawa się wyjasniwink

            Co do reszty - nie przekonuje mnie. Czy to 1 hmmm "wizyta" (trudno tym nazwać wpadniecie do kogoś na chwile przy okazji robienia mu przysługi), czy 20 - nie ma znaczenia.
            Ludzie przyszli na chwilę, oddając przysługę, jest późna godzina, czeka ich jeszcze ze 2 w podróży. Noż ludzie, to jest moment, na robienie dziwnych rzeczy, bo krewni pierwszy raz do nas przyszli?

            Nie, Damo, nie jest. Jak już pisałam - zanudzanie gości pokazami umiejętmosci swoich dzieci nawet podczas prawdziwej wizyty, o przyzwoitej porze jest nietaktowne. Z tym, ze o ile zapyta się gości, czy mają ochote na to i ci wyrazą (zapewne kurtuazyjnie) chęć, albo sami ją z własnej inicjatywy wyrazili, to można na chwilę pozwolić dziecku się popopisywać.
            • zle_wychowana Re: Damo, wyraźnie napisałam! 30.04.14, 19:24
              Wątkodawczyni nie milczy dyplomatycznie tylko ma inne zajęcia i nie siedzi 24 godziny przy komputerze. A może wg zasad sv zadając pytanie na forum powinno się wziąć urlop aby bez przerwy śledzić odpowiedzi? Jesli tak to szanowne grono bardzo przepraszam.
              Kuzynka jest i nie jest bliska... wspólne mieszkanie nie oznacza wspólnych spraw. Jakkolwiek bądź.
              Wobec powyższych argumentów przyjmuję z pokorą, że zachowałam się jak ostatnia bezmyślna łajza.
              Do diabła czytając to forum zastanawiam się czy oddychanie jest taktowne...
              No ale dobrze, zrobilam to co zawsze "pohańbiłam rodzinę". Jaki mam teraz wykonać krok? Kupić czekoladki, zadzwonić?
              • kol.3 Re: Damo, wyraźnie napisałam! 01.05.14, 07:01
                Ja się zastanawiam nad jednym, skoro przywiezienie nart zajmuje 20 minut, dlaczego nie załatwiłaś tego sama? O przysługi prosi się innych dopiero wtedy, jeśli samemu kompletnie nie możemy tego zrobić, inaczej jest to zwalanie naszych spraw na głowy innych.
                • kol.3 Re: Damo, wyraźnie napisałam! 01.05.14, 07:05
                  popr. czegoś zrobić
                • zle_wychowana Re: Damo, wyraźnie napisałam! 01.05.14, 11:02
                  Nie mamy samochodu ani też prawa jazdy. Połączenia między naszymi miastami są bardzo kiepskie, busy jeżdżą kiedy chcą, tramwajem trzeba z przesiadką i ten drugi jest tylko 2 razy na godzinę, i jeszcze dość duża odległość od nas do tej komunikacji.
                  Rozumiem oczywiście, że to mnie nie usprawiedliwia. Już nigdy nikogo o nic nie poproszę, nie będę innych napastować swoimi sprawami ani nie będę podejmować prób przyjmowania kogoś w domu.
                  • kol.3 Re: Damo, wyraźnie napisałam! 01.05.14, 18:05
                    Ale samochodem jak piszesz jest 20 minut (ja jadę tyle do sąsiedniej dzielnicy), czyli można by wziąć taksówkę i samemu sprawę załatwić.
                    • ebro888 Re: Damo, wyraźnie napisałam! 01.05.14, 18:42
                      Taksówka musiałaby być z tych mega- large smile
                      • kol.3 Re: Damo, wyraźnie napisałam! 01.05.14, 19:15
                        Są taksówki bagażowe.
                      • kol.3 Re: Damo, wyraźnie napisałam! 02.05.14, 08:09
                        A prywatny samochód osobowy był mega large?
                    • kornel-1 Re: Damo, wyraźnie napisałam! 02.05.14, 14:59
                      kol.3 napisała:

                      > Ale samochodem jak piszesz jest 20 minut (ja jadę tyle do sąsiedniej dzielnicy)
                      > , czyli można by wziąć taksówkę i samemu sprawę załatwić.


                      Bożżżż... Co za magiel sad
                      Można jeszcze byłoby poprosić o przesłanie nart kurierem za pobraniem.

                      Ja nie rozumiem, jak można robić taki problem z opisywanej sytuacji. Gdybym odwoził narty komuś, wniósłbym je na dowolne piętro i do głowy by mi nie przyszło, aby ktoś się fatygował i schodził je odebrać ode mnie.

                      Ludzie wyświadczają sobie przysługi, czyli narażają się na różne niewygody: np. nadkładają drogi.

                      Kornel
                  • matylda1001 Re: Damo, wyraźnie napisałam! 02.05.14, 14:35
                    zle_wychowana napisała:

                    > Rozumiem oczywiście, że to mnie nie usprawiedliwia. Już nigdy nikogo o nic nie poproszę, nie będę innych napastować swoimi sprawami ani nie będę podejmować prób przyjmowania kogoś w domu. <

                    Jak będziesz się tak przejmowała otoczeniem, to niedługo będziesz to otoczenie przepraszała za to, że oddychasz. Przeczytałam Twoje wszystkie wypowiedzi i nie znalazłam niczego, co mogłoby o Tobie i Twoim zachowaniu źle świadczyć. Miałaś prawo poprosić kuzynkę o przysługę. W końcu to taka mała sprawa, że na pewno kuzynce niczego nie skomplikowała. A nawet jeśliby skomplikowała, to po to mamy rodzinę, przyjaciół i znajomych, żeby czasami się troszeczkę dla nas poświęcili. W razie potrzeby rewanżujemy się i wystarczy. Poza tym wychodzenie po nich (w opisanych przez Ciebie warunkach) było zupełnie niepotrzebne, skoro jednak do Twojego mieszkania trafili, a narty, to nie gdańska, rzeźbiona, trzydrzwiowa szafa z kryształowym lustrem, albo, nie daj Boże fortepian, żeby ich wniesienie po schodach stanowiło problem dla dwojga ludzi młodych i sprawnych fizycznie. Druga sprawa, przyjmowanie gości. To, że mieszkasz w starej, nieefektownej kamienicy, nie przeszkadza w tym, żeby wizyta u Ciebie była przyjemnością. W końcu nie składamy wizyt mieszkaniu, ale ludziom. To ludzie tworzą atmosferę, a nie otaczające ich warunki, ważne żeby było czysto i schludnie. Dlatego bardzo mnie zabolało to, że Twoi goście potrafią w tak bezceremonialny sposób komentować miejsce, w którym żyjesz. Bardzo mi sie podoba styl Twoich wypowiedzi. Czuję, że jesteś osobą delikatną, wrażliwą i sympatyczną. Jestem przekonana, że z takimi cechami potrafisz być panią domu, u której chętnie się przebywa. Jedyne czego Ci brakuje to odrobina "drapieżności", takiej naturalnej dla człowieka zdającego sobie sprawę z własnej wartości. Niektórzy mylą to z asertywnością.
                  • urko70 Re: Damo, wyraźnie napisałam! 05.05.14, 09:39
                    zle_wychowana napisała:

                    > Nie mamy samochodu ani też prawa jazdy. Połączenia między naszymi miastami są b
                    > ardzo kiepskie, busy jeżdżą kiedy chcą, tramwajem trzeba z przesiadką i ten dru
                    > gi jest tylko 2 razy na godzinę, i jeszcze dość duża odległość od nas do tej ko
                    > munikacji.
                    > Rozumiem oczywiście, że to mnie nie usprawiedliwia. Już nigdy nikogo o nic nie
                    > poproszę, nie będę innych napastować swoimi sprawami ani nie będę podejmować pr
                    > ób przyjmowania kogoś w domu.

                    Naturalnym jest, ze ludzie sobie wzajemnie pomagają i nie ma co stawiać sprawy
                    na ostrzy noża "już nigdy więcej" bo w tym przypadku tylko Wy stracicie.

                    Proś o pomoc ale i doceniaj ją i dostosuj się do warunków jej realizacji.
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: Damo, wyraźnie napisałam! 02.05.14, 09:55
                  kol.3 napisała:

                  > Ja się zastanawiam nad jednym, skoro przywiezienie nart zajmuje 20 minut, dlac
                  > zego nie załatwiłaś tego sama? O przysługi prosi się innych dopiero wtedy, j
                  > eśli samemu kompletnie nie możemy tego zrobić, inaczej jest to zwalanie naszych
                  > spraw na głowy innych.



                  Nie wiem czy z punktu widzenia sv to tak ladnie besztac autorke ktora nota bene pyta tu zupelnie o co innego, czy wolno jej prosic o przysluge czy nie
                  bo "droga do niej to tylko 20 minut".

                  . droga do nas z punktu "0" to około 20 minut, dalsza droga to jakieś 2 godziny. Czy po 20 minutach jest się tak zmęczonym, że trzeba się odświeżyć? Może oni by wcale nie wchodzili, ale odkąd tu zamieszkaliśmy nie byli u nas, chcieli zobaczyć jak mieszkamy.

                  Nie znacie szczegolow rozmowy jaka miala miejsce pomiedzy kuzynami, to po pierwsze.
                  Nie znacie ukladow pomiedzy kuzynami to po drugie.
                  Nie znacie okolicznosci w jakich doszlo do prosby o przysluge to po trzecie.

                  Po czwarte, nie powinno sie nie pouczac?

                  Minnie
                  • kol.3 Re: Damo, wyraźnie napisałam! 02.05.14, 18:22
                    Ja nie pouczam, ja wskazuję możliwość zachowań alternatywnych.
                    Autorka opisuje nam sprawę ze swojego punktu widzenia, niemile zdumiona, że jej zachowanie zostało źle odebrane i nieprzyjemnie skomentowane przez rożne 2 osoby, choć ona sama nic sobie nie może zarzucić.
                    Można się sobą zachwycać bezkrytycznie, ale umiejętność refleksji to wielka rzecz, nie każdemu dana, bo o ileż lepiej pozostać w samozachwycie.
                    Co innego prosić kogoś o przysługę w chwili kiedy nie możemy sprawy sami załatwić, co innego zrzucać proste sprawy codzienne na cudze głowy, a dla mnie to klasyczny przypadek.
              • kora3 Zle -wychowana, skoro masz pewnosc 04.05.14, 11:32
                ze zachowałaś się ok, to po co pytałaś tutaj?

                Sprawa jest wg mnie prosta - nie zachowałaś się taktownie, ale świat się nie zawalił.
                Czy teraz dzwonić i przepraszać? Nie wiem. Zależy od układów w Waszej rodzinie, kontaktów z kuzynką.
                • zle_wychowana Re: Zle -wychowana, skoro masz pewnosc 04.05.14, 19:24
                  Gdybym miała pewność nie zadawała bym pytania, nie myślała o tym od tygodnia, nie czuła się jak ostatnia łajza. Zwykle winę za wszystko widzę w sobie i bardzo łatwo jest mnie w poczucie winy wpędzić. Podejrzewam, że problem nie był w noszeniu ale w tym, że mieszkam w kamienicy... niezbyt ładnej kamienicy. Myślę, że gdyby to było takie samo piętro na zadbanym strzeżonym osiedlu to problem wcale by się nie pojawił.
                  Jestem tu oskarżana o brak refleksji, o zwalanie własnych spraw na cudze głowy, o samozachwyt... Ok, przyjmuję to. Owszem jestem niemile zdziwiona atakiem kuzynki, bo mi samej (gdyby odwrócić sytuację) nie przyszło by to do głowy.
                  Rozwiązania alternatywne? ... propozycja przewiezienia nart padła w Wielkanoc u naszych matek. Co powinnam odpowiedzieć? -"och moja droga kuzynko, wiem że to zbyt duży kłopot itp"??? ucieszyłam się, podziękowałam i wstępnie ustaliłyśmy porę.

                  • kora3 ależ spokojnie 05.05.14, 09:05
                    ja Cię o nic nie "oskarżam" - jeśli o czymś wspomniałam, to o roszczeniowości.
                    A ta wcale nie przejawiła się w przyjęciu propozycji kuzynki - naprawdę. Padla propozycja, było to wam na rękę, wiec z radoscią ją przyjeliscie - nic w tym złego, niegrzecznego, nagannego.

                    Dla mnie roszczeniowość u Ciebie przejawiła się w takich stwierdzeniach, że to przecież nic wielkiego, ze zrobili Wam przysługę i nic wielkiego, że te narty przynieśli.
                    Racja - to żaden wyczyn wziąć narty i podwieźć komuś po drodze, nic wielkiego także je wnieść, gdy się jest zdrowym i silnym. To wszystko jest prawda.
                    Tyle, że - znów przypomnę- my tu rozmawiamy na forum SV, a Ty zadałaś pytanie w kontekście tematyki forum.
                    A zasady SV są takie, że jeśli ktoś nam robi nawet drobną przysługę, to należy okazać, ze się to docenia i docenia także osobę, która to dla nas robi - tyle. I bynajmniej nie idzie o to, żeby padać przed kuzynka na kolana za to, że podwiozła te narty smile
                    Ale zważywszy na to, że godzina była póżna, okolica krewnej nieznana, a narty choć nie są ciężkie są nieporęczne do niesienia - należało męza "wydelegować" po nich i narty na dól, gdy podjechali. Ot i tyle.
                    Domyślam się, że nie miałaś intencji, żeby tak to wyglądało, ale z pozycji kuzynki może to wyglądać tak: zaproponowaliśmy Wychowanej, że jej podwieziemy te narty, bo dla niej byłby to kłopot, a dla nas bzdet. Ale to, że uważała, że trzeba je jeszcze zanieść klucząc po korytarzach kamienicy gdzie mieszka, bo nikt nie raczył po nas wyjść nawet, to przesada.
                    A potem jeszcze o tak późnej porze, zamiast zamienic z nami pare słow, zmusiła nas do wysłychiwania brzdąkania na pianinie jej dziecka - to ostatnie mogła pomyslec rzecz jasna, o ile sama o "koncert" dziecka nie prosiła - żeby jasność była.

                    Nikt z nas nie lubi czuć się lekceważony, czy wykorzystywany, także gdy idzie o drobne sprawy. A tak się kuzynka mogła poczuć, bo Ty uznając, że w zasadzie nic takiego dla Ciebie nie zrobiła, chcąc nie chcąc potraktowałaś ją lekceważąco.

                    Piszesz, że gdybyś mieszkała w strzeżonej dzielnicy, to sprawy by nie było. Oczywiście nie znam stosunków i relacji w Twojej rodzinie, ale ...dla mnie nadal by była.
                    Skoro jednak przyznajesz, że dzielnica jest nieciekawa, a kamienica robi wrażenie ponurej (szczególnie zapewne nocą) i być może nieobeznana z nią osoba może mieć trudności w trafieniu do mieszkania, to tym bardziej wypadało po nich wyjść.

                    Te ywagi nie mają nic wspólnego z uważaniem Cię za "łazje", czy jak to określałaś. Zapytałas, czy kuzynka miała prawo się niefajnie poczuć - to ci wg mojego uznania odpowiedziałam.
                    Inna sprawa, czy kuzynka powinna o swoich opdczuciach dyskutować z Twoją matką, czy kimkolwiek. Moim zdaniem - nie.

                    Na koniec - wg mnie dało się te sytuację rozwiazac całkowicie bezkolizyjnie. Umawialiście się widząc się w święta, zatem mogłas kuzynke od razu uprzedzić. "Wiesz, mieszkamy teraz tu i tu, w takiej starej kamienicy", a majac kontakt telefoniczny w dniu przywiezienia nart przy okazji przekładania przez nią godziny przyjazdu powiedzieć "Dajcie znać, gdy podjedziecie, to mój mąz wyjdzie po Was i narty". Tak byłoby naturalnie i grzecznie.
    • ebro888 Re: gdzie czeka się na gościa? 30.04.14, 19:46
      Zachowanie kuzynki po akcji pozostawia wiele do życzenia. Co wybacza się dzieciom w piaskownicy, to nie uchodzi dorosłej kuzynce. Nie kabluje się. I nie martw się więcej dziewczyno, bo się słońce przestanie uśmiechać. And now- let the music play!
      • kol.3 Re: gdzie czeka się na gościa? 01.05.14, 07:07
        Prawdopodobnie sprawa w oczach kuzynki wygląda inaczej i kuzynka dała upust swojej irytacji opisując wszystko swoim bliskim.
      • urko70 Re: gdzie czeka się na gościa? 05.05.14, 09:32
        ebro888 napisała:

        > Zachowanie kuzynki po akcji pozostawia wiele do życzenia. Co wybacza się dzieci
        > om w piaskownicy, to nie uchodzi dorosłej kuzynce. Nie kabluje się. I nie martw
        > się więcej dziewczyno, bo się słońce przestanie uśmiechać. And now- let the mu
        > sic play!

        kablowanie...? Była informacja o tym, ze to było kablowanie a nie zwykłe opowiedzenie jak to wyglądało czy nawet odpowiedzenie na pytanie "i jak poszło?" ?

        mama autorki do "kuzynki" - Krysiu, dziękuję Ci za przekazanie nart, wszystko w porządku?
        kuzynka - tak ciociu, ok, umówiłysmy się na 21ą ale coś mi wypadło po drodze i wczesniej zadzwoniłam z pytaniem czy mogę się spóźnić, no i byłam później. Znaleźliśmy ten adres, znaleźliśmy miejsce do parkowania i wnieśliśmy narty pod same drzwi.

        Ot zwykła informacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka