W swoim poprzednim wątku wspomniałam, że czasem tu zaglądam, czytam. Nie ma w tym żadnej regularności, czasem czytam z zafascynowaniem, ciekawością ale też z rozbawieniem. Robię to takimi "zrywami" tak jak z dobrym serialem, który na jakiś czas przykuje uwagę i do którego chętnie się wraca. Dowiedziałam się tu paru rzeczy przydatnych i też mniej przydatnych ale interesujących, wielokrotnie dziwiło mnie, że coś można uznać za problem, analizowanie sytuacji nad którymi bym się nigdy chyba nie zastanowiła. Przypominałam sobie o tym forum też wtedy gdy w codziennym życiu pojawiał się jakiś problem z okolic savoir vivre, parokrotnie miałam nawet ochotę jakiś temat tu poruszyć (czasem w formie pytania o radę a czasem jako anegdotę) i zawsze jakoś odkładałam to "na jakieś później" zajmując się czymś innym.
To forum ma też wadę, że nie można pisać z pozycji "gościa", choć czasem czytam różne fora jakoś nie myślałam aby zostać na stałe uczestnikiem któregoś z nich. Tu pojawia się problem wymyślenia atrakcyjnego nicku, zapamiętania go i hasła do niego.
Ten mój nick tutaj jest zupełnie przypadkowy i istnieje duże prawdopodobieństwo, że jeśli będę chciała poruszyć jakiś temat za kilka miesięcy to będę musiała założyć nowe konto bo o tym zwyczajnie zapomnę.
Patrząc na s-v okiem laika... czasem można nie znać zawiłych zasad, niuansów tej sztuki, czasem można popełniać gafy przez niewiedzę albo roztargnienie ale myślę, że może to zrekompensować zwyczajna życzliwość i szacunek do drugiego człowieka. Przyznam, że boję się osób z pozoru kulturalnych, które potrafią wbijać szpile w białych rękawiczkach. Mój znajomy mówi o takich -" dziurki nie zrobi a krew wypije", ja już wolę dostać po pysku szczerze w bezpośrednim kontakcie.
Ja jestem człowiekiem raczej prostym, nie bywam na salonach, nie jadam homarów, nie smakuje mi kawior. Staram się w relacjach z innymi zachować jakiś poziom. Wypracowałam sobie np metodę aby na osoby kłótliwe czy niemiłe reagować szerokim uśmiechem i uprzejmością, zauważyłam że taka reakcja jest lepsza bo wytrąca atakującemu broń z ręki, powoduje że automatycznie zmienia ton. Oczywiście nie zawsze jest to skuteczne, zdarzyło mi się kilka razy zareagować nie tylko niezgodnie z jakimikolwiek zasadami ale wręcz chamsko i ordynarnie, do niektórych inną drogą się nie trafi.
Przyjmując jakieś zwyczaje s-v za właściwe jestem też otwarta na to aby je naginać czy omijać w zależności od sytuacji. U mnie w domu nikt np nie jest zmuszany do zdejmowania butów, ale jeśli np przyjaciółka, która przyszła na babskie plotki wspomni, że ma stopy zmęczone całodziennym łażeniem to ja jej tego zdejmowania butów nie będę bronić a nawet zaproponuję miskę z gorącą wodę aby to stopy mogły wypocząć. Gdy wchodzę gdzieś gdzie się oczekuje zdjęcia butów robię to i jakoś specjalnie z tego powodu nie cierpię, tylko chciałabym aby nikt mi nie proponował omiatania podeszwy

, tak, tak kiedyś usłyszałam " u nas się buty zdejmuje, ale hmmm pogoda ładna, może ja pani podeszwy tylko omiotę"
Piszę o tym wszystkim bo wydaje mi się, że s-v lubi mieć czasem swoich niewolników, że zastanawiając się nad zasadami można coś też stracić, czegoś nie zauważyć.