kora3
31.05.14, 15:19
Moja znajoma jest w 1 trymestrze ciąży. Znosi ja nie najlepiej, ale ciąża zagrozona nie jest.
Tymczasem za miesiąc kuzynka jej meza wychodzi za mąż. Jako, że spodziewali się zaproszenia nim się oficjalnie pojawiło, znajoma ustaliła z mezem, że pójdą do kościoła na ślub, a potem mąż odwiezie ją do domu i pojedzie na wesele (odległość niewielka).
Maż na to przystał. Niestety kuzynka i jej narzeczony poczuli się urazeni, gdy im o tych ustaleniach powiedzieli przy okazji zapraszania. Kuzynka stwierdziła nawet, że "ciąża to nie choroba" i mojej znajomej nic nie będzie, jeśli jakiś czas pobędzie na weselu.
Pradopodobnie nic by jej nie było, ale dziewczyna ma mdłości od zapachu niektórych potraw, ogólnie źle się czuje, szybko wieczorem robi się senna, często korzysta z WC i naprawdę ostatnią rzeczą, jakiej chce, to iśc teraz na wesele.
Oczywiście może zdarzyć się tak, że za miesiąc będzie się czuła normalnie, ale jeśli nie...
Kuzynka podkreslila, że jeśli znajoma przyjdzie tylko do kościoła uzna to za afront i dodała, że nie do pomyślenia jest, by mąż znajomej pokazał się sam na weselu.
Ja uważam, że znajoma postąpiła słusznie przedstawiając kuzynce meza sytuację, jaka jest i proponując omówione z nim rozwiązanie. Nie widzę żadnego afrontu w tym, że ktoś kto źle się czułby na weselu nie wybiera się na nie i mówi o tym wcześniej, nie widzę też nic niestosownego w tym, że jej mąż poszedłby sam skoro tak ustalili z żoną. Za niegrzeczne natomiast uważam uwagi kuzynki i podejście do sprawy bez dystansu. a Wy jakie macie zdanie?