Dodaj do ulubionych

znów weselnie - "ciąża to nie choroba"

31.05.14, 15:19
Moja znajoma jest w 1 trymestrze ciąży. Znosi ja nie najlepiej, ale ciąża zagrozona nie jest.
Tymczasem za miesiąc kuzynka jej meza wychodzi za mąż. Jako, że spodziewali się zaproszenia nim się oficjalnie pojawiło, znajoma ustaliła z mezem, że pójdą do kościoła na ślub, a potem mąż odwiezie ją do domu i pojedzie na wesele (odległość niewielka).
Maż na to przystał. Niestety kuzynka i jej narzeczony poczuli się urazeni, gdy im o tych ustaleniach powiedzieli przy okazji zapraszania. Kuzynka stwierdziła nawet, że "ciąża to nie choroba" i mojej znajomej nic nie będzie, jeśli jakiś czas pobędzie na weselu.
Pradopodobnie nic by jej nie było, ale dziewczyna ma mdłości od zapachu niektórych potraw, ogólnie źle się czuje, szybko wieczorem robi się senna, często korzysta z WC i naprawdę ostatnią rzeczą, jakiej chce, to iśc teraz na wesele.
Oczywiście może zdarzyć się tak, że za miesiąc będzie się czuła normalnie, ale jeśli nie...
Kuzynka podkreslila, że jeśli znajoma przyjdzie tylko do kościoła uzna to za afront i dodała, że nie do pomyślenia jest, by mąż znajomej pokazał się sam na weselu.

Ja uważam, że znajoma postąpiła słusznie przedstawiając kuzynce meza sytuację, jaka jest i proponując omówione z nim rozwiązanie. Nie widzę żadnego afrontu w tym, że ktoś kto źle się czułby na weselu nie wybiera się na nie i mówi o tym wcześniej, nie widzę też nic niestosownego w tym, że jej mąż poszedłby sam skoro tak ustalili z żoną. Za niegrzeczne natomiast uważam uwagi kuzynki i podejście do sprawy bez dystansu. a Wy jakie macie zdanie?
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 15:22
      jeśli się kuzynka będzie źle czuła za miesiąc, nie pójdzie, jak przypuszczam na wesele. Może pójść i od razu narzygać na środku sali, jeśli zajdzie taka potrzeba. Teatralne gesty mają w sobie coś!
      • kora3 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 15:30
        no już bez takich smile
        ona naprawdę ma mdłości od zapachu niektórych potraw.
        • znana.jako.ggigus ale ja zupełnie serio! 31.05.14, 15:34
          jeśli ktoś nie potrafi zrozumieć, że ktoś inny ma obiektywne przeszkody, z powodu których nie może/nie chce/nie planuje wziąć udziału w imprezie, to można/należy pokazać, jakie są to przeszkody i jakiż te przeszkody będą miały wpływ na przebieg imprezy.
    • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 15:46
      Co ma zrobić panna młoda, gdy na weselu pojawi się zaproszona ciężarna, po uprzedniej odmowie na zaproszenie?

      Kornel
      • kora3 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 22:41
        a dlaczego miałaby się pojawiać? przecież odmówiła, wiec nie zamierza się pojawiac
        • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 23:18
          kora3 napisała:

          > a dlaczego miałaby się pojawiać? przecież odmówiła, wiec nie zamierza się pojaw
          > iac

          Np. mąż ją skutecznie namówi lub sama dojdzie do wniosku, że ciąża nie będzie przeszkodą, ewentualnie poroni; grunt, że zmieni zdanie. Co wówczas?

          Kornel
          • agulha Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 01:41
            Wiesz, myślę, że idziesz trochę za daleko. Czy po poronieniu kobieta jest w tak dobrej formie fizycznej i psychicznej, że chce iść się bawić? Na weselu, gdzie akurat z natury rzeczy będzie mnóstwo aluzji, przytyków, żarcików i życzeń rychłego potomstwa?
            Poza tym, ogólnie, gdybym ja odmówiła udziału w uroczystości w bliskiej rodzinie, a potem moja sytuacja się zmieniła, to bym zadzwoniła i wprost zapytała, jak się sprawy mają. Może akurat inna kuzynka dostała ospy wietrznej na tydzień przed weselem i zwolniło się miejsce. Może w lokalu będzie jeszcze miejsce na 1 krzesło. A jak nie, to wyrażam szczery żal, że jednak się nie uda, utyskuję na swojego pecha i życzę gorąco państwu młodym wszystkiego dobrego.
            • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 09:28
              agulha napisała:

              > Poza tym, ogólnie, gdybym ja odmówiła udziału w uroczystości w bliskiej rodzini
              > e, a potem moja sytuacja się zmieniła, to bym zadzwoniła i wprost zapytała, jak
              > się sprawy mają.


              Rozumiem. Ale ja zapytałem o coś innego smile
              Jak ma zareagować panna młoda, gdy pojawi się na weselu żona kuzyna, która uprzednio odmówiła swej obecności?

              Kornel
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 10:40
                kornel-1 napisał:
                Jak ma zareagować panna młoda, gdy pojawi się na weselu żona kuzyna, która uprzednio odmówiła swej obecności?

                a co, ma jakos szczegolnie zareagowac czy co?
                panna mloda obawia sie zostac znienacka zaskoczona z kuzynem w lozku przez zone
                na seksownych igraszkach, czy jak?

                Minnie
                • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 14:08
                  Rozumiem, że nie znasz odpowiedzi. Tym niemniej, dziękuję za udział w dyskusji.

                  Kornel
                  • shmu Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 06.06.14, 17:28
                    Kornel, ale pani w ciazy poinformowala, ze nie przyjdzie i juz. W przypadku Twojego rozumowania, nie powinno sie odmawiac nigdy przyjscia na wesele, bo a nuz sie zmieni zdanie i co wtedy panna mloda ma zrobic.
                    Pani w ciazy odmowila, panna mloda nie chce tego zaakceptowac stawiajac sprawe na ostrzu noza.
                    • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 06.06.14, 17:52
                      > Kornel, ale pani w ciazy poinformowala, ze nie przyjdzie i juz.

                      Słusznie. Zupełnie nie wiem, jak ta mało ważna sprawa i wynikająca z niej drobna scysja rodzinna może generować wątki na forum. Ale Kora tak ma wink

                      > W przypadku Twojego rozumowania, nie powinno sie odmawiac nigdy przyjscia na wesele, bo a nuz sie zmieni zdanie i co wtedy panna mloda ma zrobic.

                      Ścieżki rozumowania innych osób są doprawdy niecodzienne. Nie mogę wziąć odpowiedzialności za to.

                      Jeśli ktoś ma żałobę i ma ugruntowane zdanie na temat jej długości i obowiązujących zasad a wesele wypada w okresie żałoby (w tym wypadku powstrzymanie się od hucznych zabaw), to rezygnacja z wesela jest oczywista.
                      Jest wiele innych trwałych, stałych powodów, dla których można zrezygnować "od razu" z zaproszenia. Na przykład: nie lubimy takich imprez, nie lubimy kogoś, z rodziny nowożeńców (albo ich samych). Albo przewidujemy inne zajęcia w tym czasie (np. spotkanie z kimś innym, wycieczkę lub pójście do teatru). Rezygnacja i tu jest oczywista.

                      Wątek dotyczy sytuacji, gdy subiektywnie oceniamy utrudnienia z obecnością na weselu za miesiąc. Np. złe samopoczucie. Nie sądzę, by jakakolwiek kobieta nie wykazała zrozumienia z powodu nieobecności żony kuzyna męża spowodowanej niedyspozycją z powodu ciąży. Natomiast trudniej - jak widać - jest zaakceptować odrzucenie zaproszenia z powodu prognozowanego złego samopoczucia.

                      Podałem w tym wątku analogiczny przykład z rezygnacją z wycieczki za miesiąc "bo pogoda będzie deszczowa".

                      > Pani w ciazy odmowila, panna mloda nie chce tego zaakceptowac stawiajac sprawe
                      > na ostrzu noza.


                      Do tego się nie ustosunkowywałem.
              • aniani7 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 09.06.14, 09:34
                Kornelu, jak się domyślam nigdy nie byłeś ani nie będziesz w ciąży, dlatego Twoje dywagacje są pozbawione sensu. Wierz mi, że kobieta w ciąży potrzebuje przede wszystkim spokoju, a nie przesiadywania po nocy, głośnej muzyki i przeróżnych zapachów, choć istnieją wyjątki (jak widać ta pani do nich nie należy).
                • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 09.06.14, 10:29
                  aniani7 napisała:

                  > Kornelu, jak się domyślam nigdy nie byłeś ani nie będziesz w ciąży, dlatego Two
                  > je dywagacje są pozbawione sensu.


                  Jak wielokrotnie zwracałem uwagę na forum, nie mogę brać odpowiedzialności za kręte ścieżki myślenia innych. Jeśli dobrze zrozumiałem, osobiste doświadczenie jest warunkiem sine qua non sensowności wypowiedzi. Idąc tym tokiem rozumowania, chciałbym Cię zapytać, czy Twoje wypowiedzi na forum o lesbijkach są pozbawione sensu, czy też masz za sobą doświadczenia lesbijskie?

                  >Wierz mi, że kobieta w ciąży potrzebuje przede wszystkim spokoju, a nie przesiadywania po nocy, głośnej muzyki i przeróżnych zapachów, choć istnieją wyjątki (jak widać ta pani do nich nie należy).

                  Wątek nie dotyczy "przesiadywania" tylko incydentalnego uczestnictwa w weselu.

                  Kornel
                  • kora3 Poglady Kornela są jak meble :) 09.06.14, 10:38
                    giętesmile

                    A czy to czasem nie mnie szanowny Kornelu zarzucałeś, że jestem "teoretyczką" i w związku z tym nie wiem co mówię? smile
                    Ano właśnie smile

                    Nie, nie trzeba osobistego doświadczenia, by mieć na jakiś temat zdanie, pogląd. Rzecz w tym, że czyjeś samopoczucie (niekoniecznie w ciąży) nie podlega dyskusji i nie może być przedmiotem oceny!
                    Jeśli ktoś mówi, że się źle czuje - to tak jest! To, że ktoś inny sądzi, ze w adekwatnej sytuacji czułby się dobrze nie mając doświadczenia, ani to, że ktoś majacy doświadczenie w adekwatnej sytuacji czuł się naprawdę dobrze nie są żadnymi przesłankami do tego, by dowodzić, że KAŻDY w tej sytuacji ma się czuć dobrze
                    • kornel-1 Kolejne błędy w rozumowaniu Kory :( 09.06.14, 11:10
                      kora3 napisała:

                      >Re: Poglady Kornela są jak meble smile giętesmile
                      >
                      > A czy to czasem nie mnie szanowny Kornelu zarzucałeś, że jestem "teoretyczką" i
                      > w związku z tym nie wiem co mówię? smile


                      Nigdzie nie uzasadniałem negatywnej oceny Twoich wypowiedzi brakiem Twoich macierzyńskich doświadczeń. Określenie "teoretyczka" było bezpośrednią odpowiedzią na Twoje stwierdzenie "Moim zdaniem nie tłumaczy Cie tu fakt, że nie jesteś kobietą oraz nigdy nie byłeś w ciążysmile ", czyli argument identyczny do wypowiedzi aniani7. i w żaden sposób nie było argumentem, że tylko matki lub ciężarne mogą się wypowiadać w omawianym zakresie.

                      Popełniasz kolejny błąd logiczny.

                      Moje poglądy w zakresie posiadania poglądów i wypowiadania się na dany temat bez osobistego doświadczenia w tym zakresie są spójne.
                      Twoją wypowiedź o moich poglądach "jak gięte meble" oceniam jako nieprzemyślaną.

                      > . Rzecz w tym, że czyjeś samopoczucie (niekoniecznie w ciąży) nie podlega dysku
                      > sji i nie może być przedmiotem oceny!


                      Kolejny przykład wypaczonego sposobu prowadzenia dyskusji przez Ciebie.
                      Nie oceniałem samopoczucia ciężarnej. Oceniłem jedynie jej decyzję o odmowie zaproszenia (jako "przedwczesną").

                      > Jeśli ktoś mówi, że się źle czuje - to tak jest! To, że ktoś inny sądzi, ze w a [cut!]

                      Wypowiedź nie odnosi się do mojego postu.

                      Kornel
                      • aniani7 Re: Kolejne błędy w rozumowaniu Kory :( 09.06.14, 14:12
                        Zostanę Twoją fankąbig_grin Niejaki "Gazeta mi płaci" może czyścić Ci buty.
                  • aniani7 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 09.06.14, 14:03
                    Po pierwsze - co Ciebie obchodzą moje preferencje seksualne, to pytanie zbyt osobiste, poza tym nie pamiętam, żebym cokolwiek pisała na forum o lesbijkachsmile Po drugie - nawet jeżeli pisałam to podziwiam, że chce Ci się śledzić cudze posty sprzed pewnie stu latbig_grin Po trzecie -jak wyobrażasz sobie pobyt kobiety na weselu, która ma odruchy wymiotne od różnych zapachów. Zapewniam Cię, nie wiesz o czym piszesz i akurat Twoje ścieżki myślenia biegną daaaaleko poza jakimikolwiek szlakami.
                    • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 09.06.14, 14:24
                      aniani7 napisała:

                      > Po pierwsze - co Ciebie obchodzą moje preferencje seksualne, to pytanie zbyt os
                      > obiste,


                      Twoje preferencje seksualne istotnie mało mnie interesują. To był jedynie przykład unaoczniający konsekwencje Twojego sposobu rozumowania.

                      > poza tym nie pamiętam, żebym cokolwiek pisała na forum o lesbijkachsmile

                      Ale dlaczego piszesz o tym, że nie pamiętasz swoich wypowiedzi na temat lesbijek?
                      Przecież to nieistotne w tym momencie.

                      > Po drugie - nawet jeżeli pisałam to podziwiam, że chce Ci się śledzić cudze pos
                      > ty sprzed pewnie stu latbig_grin


                      Dziękuję. Argumentowanie wymaga podejmowania pewnego wysiłku.

                      Po trzecie -jak wyobrażasz sobie pobyt kobiety na weselu, która ma odruchy wymiotne od różnych zapachów. Zapewniam Cię, nie wiesz o czym piszesz i akurat Twoje ścieżki myślenia biegną daaaaleko poza jakimikolwiek szlakami.

                      Jeśli ma odruchy wymiotne, to z pewnością źle się czuje na weselu. Od czasu do czasu dyskretnie wymiotuje. Ale ja nie zachęcam ciężarnych z odruchem wymiotnym do uczestniczenia w weselach. Gdzieś to u mnie wyczytałaś?

                      Kornel
                      • aniani7 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 09.06.14, 20:03
                        I jak zawsze musisz mieć ostatnie słowo, nawet .... jeżeli nie masz nic do przekazaniabig_grin
                        • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 09.06.14, 20:54
                          aniani7 napisała:

                          > I jak zawsze musisz mieć ostatnie słowo, nawet .... jeżeli nie masz nic do prze
                          > kazaniabig_grin


                          Ależ oczywiście, że jest inaczej. Przekazałem, co następuje:

                          1. wytłumaczyłem Ci, że skąd pytanie o Twoje doświadczenia lesbijskie.
                          Wymagało to wyjaśnienia, gdyż najwyraźniej nie załapałaś, skąd ta analogia. Byłoby to ze szkodą dla Ciebie, gdybym się powstrzymał od wyjaśnienia.

                          2. Podziękowałem za wyrazy uznania. Tego wymaga SV, czego z pewnością - jako uczestniczka tego forum - jesteś świadoma. Przy okazji wyjaśniłem motywy podjęcia wysiłku sprawdzenia archiwum.

                          3. Przedstawiłem swój pogląd na temat wymiotującej kobiety na weselu. Zapytałaś o to i grzeczność wymagała odpowiedzi. Przy okazji zwróciłem uwagę, iż nie zachęcałem wymiotujących ciężarnych do uczestnictwa w weselach.

                          Mam nadzieję, że teraz jest dla Ciebie jasne, co przekazałem w poprzednim poście. Oczywiście mogę się mylić.

                          W razie czego - pytaj.

                          Kornel
          • kora3 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 12:58
            Jeśli z jakiegokolwiek powodu taka osoba zmieniłaby zdanie, to wg mnie najrozsądniej byłoby po prostu zapytać, czy pojawić się mimo wcześniejszej odmowy jednak może - ze względów organizacyjnych.
            Na miejscu tej znajomej, ze względu na zachowanie kuzynki nie fatygowałabym się na to wesele, nawet gdyby sytuacja się zmieniła. Natomiast przed własnym weselem miałam taką sytuację, że jeden z kolegów z żalem odmowił, bo miał problemy zdrowotne. Jednakowoż po nieskomplikowanym zabiegu one ustąpiły i jakieś 3 tyg. przed weselem zadzwonił i zapytał, czy jednak mógłby przyjąć zaproszenie. Nie było problemu - mogł. Od razu jednak zastrzegł, że nie poczuje się urażony, jeśli lista gości jest już zamknieta. Byłasmile, ale dało się "odkręcić".
            Gdyby kuzynka zachowywała się normalnie, a znajoma mogła i chciała za miesiąc iśc na to wesele, to doradzałabym jej takie rozwiązanie, jak zastosował kolega
            • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 14:10
              kora3 napisała:

              > Jeśli z jakiegokolwiek powodu taka osoba zmieniłaby zdanie, to wg mnie najrozsą
              > dniej byłoby po prostu zapytać, czy pojawić się mimo wcześniejszej odmowy jedna
              > k może - ze względów organizacyjnych.

              Wydawałoby się, że jasno sformułowałem pytanie.
              Myliłem się.

              Kornel
              • aqua48 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 14:40
                kornel-1 napisał:

                > Wydawałoby się, że jasno sformułowałem pytanie.

                Kornelu pytanie może sformułowane było jasno ale sytuacja dziwna. Zazwyczaj jest czas na zastanowienie się i termin na odpowiedź czy deklaruje się chęć przybycia na wesele czy nie. Jeśli ktoś najpierw odmawia, a potem bez uprzedzenia przychodzi no to jest niepoważny i zachowuje się niegrzecznie.
                A jak powinna zachować się panna młoda? No cóż - powinna dyskretnie szepnąć obsłudze sali aby ta dostawiła krzesło i podała niezapowiedzianemu gościowi jeszcze jedną porcję. Zazwyczaj jedzenia na weselu jest na tyle, że da się to zrobić bez uszczerbku dla innych gości.
                W przypadku takiego gościa, który z powodów zdrowotnych nie jest w stanie określić w odpowiednim terminie swej dyspozycji a młodym bardzo zależy na jego obecności, panna młoda może np. zapewnić, że miejsce przy stole dla niego będzie, a w razie potrzeby wcześniejszego powrotu do domu lub hotelu gospodarze też mu to zorganizują na życzenie (nie z każdego miejsca da się wrócić taksówką).
    • bene_gesserit Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 15:53
      Nie bardzo rozumiem, co tu jest do dyskutowania. Zachowanie w stylu bridezilli, czyli narcystyczne i infantylne, jakie zaprezentowała panna młoda, łamią co najmniej kilka norm społecznych.
      • aniani7 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 09.06.14, 09:37
        Świetnie określiłaś pannę młodąbig_grin
    • aqua48 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 16:04
      kora3 napisała:

      > Kuzynka podkreslila, że jeśli znajoma przyjdzie tylko do kościoła uzna to za af
      > ront i dodała, że nie do pomyślenia jest, by mąż znajomej pokazał się sam na we
      > selu.

      I znajoma i jej mąż zatem nie powinni się pojawiać na weselu kuzynki. Czy przyjdą na ślub to tylko ich dobra wola.
    • baba67 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 16:27
      No widze ze doskonale rozumiesz problem poruszony przeze mnie w sasiednim watku.
      Tu nie ma mowy o jakichs problemach z zaplaceniem za udzial w skladkowej-nieskladkowej imprezie a jest wielka obraza ze strony wcale nie tak bliskiej rodziny.
      Nie zawsze jest tak ze ludzie chce zaoszczedzic na kopercie a bawic sie chca z tego wynika.
      • kora3 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 22:43
        Nie pojmuje związku Babo. Dziewczyna źle się czuje w ciązy, wiec nie chce iśc na wesle. Rodzina czy bliska: no raczej tak, mama meza i mama kuzynki są siostrami.
    • annthonka Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 19:11
      Klasyczny przypadek bridezilli, której "najpiękniejszy dzień życia" przesłonił wszystko inne.

      Jeżeli zapowiedziała, że przyjście tylko do kościoła odbierze jako afront, to ja bym jej (i przy okazji sobie) tej przykrości oszczędziła i nie pojawiała się w ogóle. Można wysłać kartkę z życzeniami.
      • ankac23 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 20:43
        Zgadzam się na całej linii! I - czy to w ogóle jest przyjaźń? Swojej przyjaciółce, swojej córce, swojej siostrze, ogólnie komuś bliskiemu - nigdy bym nie narzucała jakichś zachowań, które są im niewygodne, albo wręcz mogą zaszkodzić! Tu chodzi zwyczanie o pokazanie, jak to u mnie na weselu dopiero będzie fun!!! W domyśle - u Ciebie na weselu było super, ale ja ci pokażę dopiero, jak na moim weselu będzie: pięknie, wystawnie, bogato! Oczy Ci z orbit wyjdą! ... i nie szkodzi, że... może z tego wszystkiego poronisz...) ( przesada???..).
        A... w du...e z takimi przyjaciółkami!...
    • koronka2012 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 21:25
      kora3 napisała:

      > Kuzynka podkreslila, że jeśli znajoma przyjdzie tylko do kościoła uzna to za af
      > ront i dodała, że nie do pomyślenia jest, by mąż znajomej pokazał się sam na we
      > selu.

      W tej sytuacji nie poszłabym nawet na ślub, nawet gdybym czuła się wyśmienicie. Przemądrzałe połajanki ze strony postronnych osób są wyjątkowo nie na miejscu.

      A o idiotyźmie powiedzonka kuzynka przekona się z czasem na własnej skórzetongue_out
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 31.05.14, 23:12
        Slusznie ktos powiedzial - to typowa rozjuszona Bridezilla w akcji.

        Minnie
    • milamala Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 00:17
      Kuzynka - panna mloda bardzo niegrzeczna. Ogolnie mam alergie na tego typu teksty, ze ciaza to nie choroba. I co z tego, ze nie choroba, jesli moga wraz z nia isc przykre konsekwencje stanu odmiennego. Jako kobieta, pewnei wkrotce matka moglaby sie kuzynka troche zastanowic co mowi.
      Ja bym sie nie przyjmowala ta pania i robila jak uwazam i jak mi stan oraz samopoczucie pozwala.
    • nm.buba011 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 06:44
      kora3 napisała:

      > Moja znajoma jest w 1 trymestrze ciąży. Znosi ja nie najlepiej, ale ciąża zagro
      > zona nie jest.
      > Tymczasem za miesiąc kuzynka jej meza wychodzi za mąż. Jako, że spodziewali się
      > zaproszenia nim się oficjalnie pojawiło, znajoma ustaliła z mezem, że pójdą do
      > kościoła na ślub, a potem mąż odwiezie ją do domu
      i pojedzie na wesele (odległ
      > ość niewielka).

      - tu widzę uchybienie.
      Przecież nie można wykluczyć, że jutro znajoma przestanie być w ciąży, a dniu ślubu i wesela będzie w znakomitej formie zarówno fizycznej i psychicznej?

      Mówiąc, że zna przyszłość wraz z konsekwencjami, zrobiła kuzynce przykrość.
      Niemniej, ta pierwsza nie powinna się obrażać. Druga - także.

      Przyjmując zaproszenie na wesele, nie powinna mówić, że nie przyjdzie na to wesele, a jednocześnie będzie obecna na weselu. "Wiedząc" i informując, że będzie się źle czuła, robi demonstrację niechęci, dystansowania w stosunku do swojej kuzynki.
      Obie panie, moim zdaniem, zachowują się typowo "rodzinnie".
      • nm.buba011 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 06:55
        Przyjmując zaproszenie na wesele, nie powinna mówić, że nie przyjdzie na
        to wesele, a jednocześnie będzie obecna na (weselu) ślubie.
        • mamcia2014 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 09:51
          ty chyba nie odróŻniasz wesela od mszy w koŚciele.... Kobieta w ciązy przyjdzie tylko do KOŚCIOŁA. Nie ma zamiaru iść na wesele i wcale jej się nie dziwię.
          • baba67 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 10:01
            Roznica dla niezorientowanych
            Msza- nie ma halasu
            -nie ma zapachu potraw
            -jest chlodno
            - trwa godzine
            - konczy sie grubo przed 22
            Widze ze roznica dla niektorych nie jest oczywista i uwazaja ze jesli ciezarna pojdzie na msze to moze i na wesele jak najbardziej tez.
          • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 10:06
            mamcia2014 napisał(a):

            > ty chyba nie odróŻniasz wesela od mszy w koŚciele.... Kobieta w ciązy przyjdzie
            > tylko do KOŚCIOŁA. Nie ma zamiaru iść na wesele i wcale jej się nie dziwię.

            Ja, będąc w ciąży, wolałbym iść na wesele niż na mszę.
            Trzeci, czwarty miesiąc to ostatni dzwonek, by poszaleć na parkiecie. Poza tym, na weselu tyle smakołyków... wink

            No, ale to rzecz gustu.

            Kornel
            • baba67 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 10:10
              Zwlaszcza ze sie nie ma pojecia jak sie mozna czuc w pierwszym trymestrze ciazy,Smakolyki....bosh
            • fin-dus Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 10:33
              Msza jest w ciągu dnia.
              Wiele ciężarnych w ciągu dnia jest w stanie jako tako funkcjonować, po czym zasypia na stojąco codziennie o godzinie 20. Czasem mija to dopiero w drugim trymestrze, a czasem dopiero po porodzie. Faktycznie - idealne samopoczucie do tańców. Wiele ciężarnych w pierwszych miesiącach nie jest w stanie nawet przez szybę spojrzeć na smakołyki, bo nawet to wywołuje u nich odruch wymiotny.
              • fin-dus Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 10:34
                Aha, wiem to z własnego doświadczenia, bo aktualnie jestem w ciąży.
            • aqua48 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 12:30
              kornel-1 napisał:

              > Ja, będąc w ciąży, wolałbym iść na wesele niż na mszę.
              > Trzeci, czwarty miesiąc to ostatni dzwonek, by poszaleć na parkiecie. Poza tym,
              > na weselu tyle smakołyków... wink


              Widać, że nie byłeś nigdy w ciąży smilesmile
            • kora3 Kornelu - wolne żarty 01.06.14, 13:28
              Nie trzeba mieć ciązowego doświadczenia, nie trzeba nawet być kobietą, by wiedzieć, że 1 trymestr ciąży bywa co do samopoczucia najtrudniejszy dla ciężarnej. Bo wówczas sa największe wahania hormonalne i jest największe ryzyko poronienia. To wówczas najczęściej ciezarna ma mdlosci, wahania nastrojów, sensacje żołądkowe itd.

              Przyznam się bez bicia smile - nie jestem w ciąży (i nigdy nie byłam), ale tak w ogóle to wołałabym iśc na wesle, niż na msze w kościele, także mszę ślubnąsmile Na takowe chodzę, gdy wypada. Gdybym ogólnie źle się czuła i wypadałoby mi iśc na mszę ślubną i wesele, to jednak poszłabym na ową mszę - bo wypada, a msza taka trwa godzinę, wiec jeśli nie lecę z nóg, to wytrzymam. A na wesele będąc w niedyspozycji nie miałabym ochoty iść - jeśli jestem słaba, źle się czuję, nie mam ochoty ani na jedzenie, ani na picie, ani na zabawę, a hałas mnie drażni, zapachy potraw powodują odruch wymiotny, to nie ma sensu się katować przez nawet parę godzin nie będąc fajnym kompanem zabawy dla innych.
              • kornel-1 Re: Kornelu - wolne żarty 01.06.14, 14:07
                kora3 napisała:

                > Nie trzeba mieć ciązowego doświadczenia, nie trzeba nawet być kobietą, by wiedz
                > ieć, że 1 trymestr ciąży bywa co do samopoczucia najtrudniejszy dla ciężarnej.
                > Bo wówczas sa największe wahania hormonalne i jest największe ryzyko poronienia
                > . To wówczas najczęściej ciezarna ma mdlosci, wahania nastrojów, sensacje żołąd
                > kowe itd.


                Nie inaczej. Ja bym wyłowił z tych znanych powszechnie opisów słowo "wahania". Wahania oznaczają, że raz jest dobrze raz źle. Na wesele bym poszedł, mając dobre samopoczucie. A to określiłbym w przeddzień albo w dniu ślubu.
                Rezygnacja z wesela z powodu projektowanego złego samopoczucia na miesiąc wcześniej jest podobne do rezygnacji z wycieczki górskiej "bo za miesiąc będzie padać".
                Moim zdaniem należało podziękować za zaproszenie, nastawić się optymistycznie co do przyszłości i ostateczną decyzję podjąć nawet po ślubie. Państwo młodzi zrozumieliby absencję.

                Howgh!

                Kornel
                • kora3 Re: Kornelu - wolne żarty 01.06.14, 14:15
                  wiesz - sorry, ale z człowiekiem tak pozbawionym empatii i wiedzy naprawdę trudno na taki temat dyskutować smile
                  • kornel-1 Re: Kornelu - wolne żarty 01.06.14, 14:27
                    kora3 napisała:

                    > wiesz - sorry, ale z człowiekiem tak pozbawionym empatii i wiedzy naprawdę trud
                    > no na taki temat dyskutować smile

                    Ja Cię nie zachęcam do dyskusji ze mną ani z nikim innym. Najlepiej - ogólnie mówiąc - jest wtedy, gdy zabierający głos ma coś sensownego do powiedzenia.
                    Tym razem Twoja wypowiedź nie była merytoryczna.
                    Ale też nie zachęcam Cię do wysiłku intelektualnego. Wszak niedzielne popołudnie.

                    Niewymuszone deklaracje o braku chęci kontynuowania niewymuszonej dyskusji są... śmieszne.

                    Kornel
                    • kora3 Re: Kornelu - wolne żarty 02.06.14, 10:21
                      Wiesz, wysiłek intelektualny to z całym szacunkiem, ale Tobie by się przydał Kornelu.
                      To co wypisujesz na temat samopoczucia kobiet w 1 trymestrze ciąży tchnie absurdem - sorry.
                      Moim zdaniem nie tłumaczy Cie tu fakt, że nie jesteś kobietą oraz nigdy nie byłeś w ciążysmile Nie tłumaczy tych absurdów nawet to, że najprawdopodobniej nie miałeś okazji dotąd być osobą bliską dla ciężarnej. To nie ma znaczenia - żeby wiedzieć, jak sprawy się mogą mieć i ciężarnej w tym stadium ciąży wystarczy o tym poczytać zanim się zacznie wypowiadać.
                      • kornel-1 Kora - teoretyczka 02.06.14, 10:45
                        kora3 napisała:

                        > Wiesz, wysiłek intelektualny to z całym szacunkiem, ale Tobie by się przydał Ko
                        > rnelu.
                        > To co wypisujesz na temat samopoczucia kobiet w 1 trymestrze ciąży tchnie absur
                        > dem - sorry.


                        Wątek Cię przerasta i to nie tylko dlatego, że - jak wspomniałaś - nie byłaś nigdy w ciąży.

                        Są kobiety, które dobrze znoszą pierwszy trymestr ciąży i są kobiety, które źle znoszą ten czas.

                        > To nie ma znaczenia - żeby wiedzieć, jak sprawy się mogą mieć i ciężarnej w tym stadium ciąży wystarczy o tym poczytać zanim się zacznie wypowiadać

                        Nie wystarczy poczytać. Trzeba jeszcze myśleć!
                        Zachęcam.

                        Kornel
                        • kora3 Re: Kora - teoretyczka 02.06.14, 10:50
                          kornel-1 napisał:

                          > kora3 napisała:
                          >
                          > Wątek Cię przerasta i to nie tylko dlatego, że - jak wspomniałaś - nie byłaś ni
                          > gdy w ciąży.


                          A ty pewnie byłeś? lol smile

                          >
                          > Są kobiety, które dobrze znoszą pierwszy trymestr ciąży i są kobiety, które źle
                          > znoszą ten czas.


                          Tak o TA z tego watku znosi źle! Więc pisanie o sobie (albo innej ciężarnej), że 1 trymestr to najfajnieszy czas, żeby się wyszaleć na weselu jest daruj, ale idiotyczne!
                          Nawet jeśli jakaś Kowalska w ciąży tak miała, to TA osoba może "mieć" zupełnie inaczej smile

                          > Nie wystarczy poczytać. Trzeba jeszcze myśleć!
                          > Zachęcam.


                          Zastosuj się sam do swej "porady" - pomyśl. Kobieta w ciąży czuje się róznie. Jedna tak, a inna inaczej. Pani z tego watku czuje się źle o ma dolegliwości typowe dla stadium ciąży w którym jest. W tej sytuacji sugestie, ze jest w najlepszym czasie ciaży na imprezowe szaleństwa zakrawają na kpinęsmile
                          • kornel-1 Re: Kora - teoretyczka 02.06.14, 11:18
                            kora3 napisała:

                            > Tak o TA z tego watku znosi źle! Więc pisanie o sobie (albo innej ciężarnej), ż
                            > e 1 trymestr to najfajnieszy czas, żeby się wyszaleć na weselu jest daruj, ale
                            > idiotyczne!

                            Trudno w dziewiątym miesiącu tańczyć rock-and-rolla. Ciężarna z wątku obecnie źle znosi ciążę. trudno powiedzieć, jak będzie znosiła ciążę za miesiąc.

                            > Pani z tego watku czuje się źle o ma dolegliwości typ
                            > owe dla stadium ciąży w którym jest. W tej sytuacji sugestie, ze jest w najleps
                            > zym czasie ciaży na imprezowe szaleństwa zakrawają na kpinęsmile


                            Są kobiety, które całą ciążę źle znoszą, są takie, które mają gorsze i lepsze okresy.
                            Trudno prorokować, jak ktoś będzie znosił ciążę za miesiąc na podstawie obecnego samopoczucia.


                            Ciąża i taniec – czy w ciąży można tańczyć?
                            : Taniec w ciąży – kiedy nie można tańczyć w ciąży?
                            Taniec w ciąży jest dozwolony tylko wtedy, gdy ciąża rozwija się prawidłowo i nie jest zagrożona. Na każdej wizycie warto upewnić się, czy lekarz nie widzi nic przeciwko tej formie aktywności fizycznej.
                            Taniec nie powinien być forsowny. Przerwij go, gdy wystąpi zadyszka, mdłości, ból, złe samopoczucie, krwawienie z pochwy. Nie wykonuj podskoków i gwałtownych ruchów, zwłaszcza w trzecim trymestrze. Pamiętaj o częstym piciu wody, gdy tańczysz.


                            Taniec w ciąży
                            - tu liczne wypowiedzi kobiet w ciąży, które tańczyły w różnych okresach na imprezach i weselach.

                            Kornel
                            • ankac23 Re: Kora - teoretyczka 02.06.14, 12:00
                              kornel-1 napisał:
                              Są kobiety, które całą ciążę źle znoszą, są takie, które mają gorsze i lepsze o
                              > kresy. Trudno prorokować, jak ktoś będzie znosił ciążę za miesiąc na podstawie obecneg
                              > o samopoczucia.

                              I w pełni się zgadzam, i wcale nie trzeba być kobietą ( ani nawet w ciąży!), żeby to wiedzieć... Jedna będzie "leżeć odłogiem" nie tylko pierwszy trymest, ale i całą ciążę, a inna... Moja bratanica miała zaplanowane wesele na sierpień, a w styczniu zaszła w ciążę. Wychodziło, że jak dojdzie do tego wesela, to ona będzie już w siódmym miesiącu! Wszyscy myśleli, że wesele albo w ogóle nie dojdzie do skutku, albo zostanie przesunięte ( wcześnie przecież się nie da, no bo - jak to w "weselnej" Polsce bywa - lokal, termin, zaliczki itp...) Młodzi zadecydowali, że jej ciąża nie wnosi żadnych zmian co do wesela, wszystko zaplanowane i - niech się dzieje! Może i nie było to zbyt rozsądne, ale oni tak postanowili . To, zresztą, była jej druga ciąża, pierwszą zniosła dobrze, wiedziała, "jak to jest" i może dlatego odważyła się z brzuchem niemal pod brodę, uczestniczyć we własnym weselu i nie wycofała się? Wesele się odbyło, wytrzymała całą noc, tańczyła nawet, ale stosownie do tego, jak chciała, miała swój pokój, gdzie mogła chwilę odpocząć czy odetchnąć. A był to - siódmy miesiąc ciaży! Goście nie byli niczym zniesmaczeni, ani zdziwieni, bo to był wspólny wybór młodych i fajnie było popatrzeć, jak taka "kuleczka" tańczy na parkiecie...... Po dwóch miesiącach urodziła się śliczna, zdrowa i silna córeczka! W opisanym tu przypadku dziewczyna już wie na początku ciąży, jak będzie się się czuła za miesiąc i ze na pewno źle. Trochę dziwne, ale - ma do tego święte prawo i nie wolno naciskać..
                              • kora3 No dobrze Ankac 02.06.14, 13:54
                                ankac23 napisała:
                                W opisanym tu przypadku
                                > dziewczyna już wie na początku ciąży, jak będzie się się czuła za miesiąc i ze
                                > na pewno źle. Trochę dziwne, ale - ma do tego święte prawo i nie wolno naciskać
                                > ..


                                Dla Ciebie dziwne, że wie już na początku ciązy, że za miesiąc będzie się czuła źle.
                                Byłoby to dla mnie dziwne, gdyby teraz ...czuła się dobrze i zakładała, ze za miesiąc poczuje się źle.
                                Ale w sytuacji, gdy teraz czuje się źle nie wydaje ci się dziwne założenie, ze za miesiąc na pewno będzie się czuła dobrze?smile
                                Moim zdaniem załoznienie, ze skoro teraz czuje się źle, to za miesiąc może być tak samo jest bardziej logicznie uzasadnione, niż założenie, ze skoro teraz czuje się źle, to za miesiąc będzie się czuła wyśmienicie.

                                Jasne, ze może być jeszcze róznie, ale sa przesłanki bardziej na złe samopoczucie, niż na bankowo - dobre.
                            • kora3 Kornel - praktyk ciażowy?:) 02.06.14, 12:03
                              kornel-1 napisał:

                              > Trudno w dziewiątym miesiącu tańczyć rock-and-rolla. Ciężarna z wątku obecnie ź
                              > le znosi ciążę. trudno powiedzieć, jak będzie znosiła ciążę za miesiąc.


                              No trudno - tyle, że na weselu wcale nie jest obowiązkowe tańczenie szybkich tańców Kornelu, nawet jeśli się nie jest w ciąży. Natomiast np. upadek na parkiet w 1 trymestrze ciąży bardziej naraza na poronienie, albo wady u dziecka, niż takiż np. w miesiącu 6.
                              To jednak jest akademickie rozważanie, bo nikt nie każe nikomu tańczyć na weselu, gdy nie chce.
                              Rzecz w tym, że ta kobieta ma mdłości od zapachu niektórych potraw, źle znosi hałas, szybko staje się senna, często korzysta z WC. O ile tańczyć nikt na weselu nie musi, o tyle nie wyeliminujesz zapachu jedzenia przy suyo zastawionych stołach, ani głosnej muzyki, prawda?
                              Oczywiście - teraz czuje się źle z racji ww. czynników, a za miesiąc może czuć się dobrze, ale musi liczyć się z tym, że nadal może czuć się źle. nikt jej gwarancji na to, że ww. czynniku ustąpią - nie da. Dlatego założyła, że nie będzie siebie i współbiesiadników narazac na dyskomfort i nie pójdzie.

                              >
                              > Są kobiety, które całą ciążę źle znoszą, są takie, które mają gorsze i lepsze o
                              > kresy.
                              > Trudno prorokować, jak ktoś będzie znosił ciążę za miesiąc na podstawie obecneg
                              > o samopoczucia.


                              Nie, wcale nie tak trudno. Podobnie - jeśli ktoś jest po np. urazie i na obecnym etapie ledwo chodzi to może zakładać, że za miesiąc będzie lepiej, ale nie na tyle, by szedł na wyprawę w góry.
                              należy bowiem być optymistą, ale przygotować się na najgorszy możliwy wariant.

                              > Taniec w ciąży jest dozwolony tylko wtedy, gdy ciąża rozwija się prawidłowo i n
                              > ie jest zagrożona. Na każdej wizycie warto upewnić się, czy lekarz nie widzi ni
                              > c przeciwko tej formie aktywności fizycznej.


                              Wg mnie to jest bzdura smile Taniec bowiem tańcowi nierówny. Inaczej tańczy się tańce latynoamerykańskie, a inaczej wolne "przytulańce". Zresztą taniec ti nie ma nic do rzeczy - nie ma obowiązku tańczenia na weselusmile
                              To nie niemoznośc tańca jest powodem niechęci pójścia na wesele, a ww. czynniku wiec nie ma co tanecznej ideolo dorabiaćsmile
                              • kornel-1 Z logiką na bakier. 02.06.14, 13:55
                                kora3 napisała:

                                > Oczywiście - teraz czuje się źle z racji ww. czynników, a za miesiąc może czuć
                                > się dobrze, ale musi liczyć się z tym, że nadal może czuć się źle. nikt jej gwa
                                > rancji na to, że ww. czynniku ustąpią - nie da. Dlatego założyła, że nie będzie
                                > siebie i współbiesiadników narazac na dyskomfort i nie pójdzie.


                                Z logiką na bakier.

                                Pierwsza sytuacja to taka, że ciężarna "wie" że za miesiąc będzie czuła się źle woli omówić uczestnictwa w weselu już teraz. W tej sytuacji dyskomfort pary młodych jest ewidentny, natychmiastowy i trwający być może do wesela (się zagoi)

                                W drugiej sytuacji decyzje podejmuje w ostatnim momencie, w zależności od swojego stanu. W tej sytuacji dyskomfort nie jest oczywisty. Może go w ogóle nie być. Bez względu na prawdopodobieństwo złego samopoczucia za miesiąc (które nie jest 100%), w drugiej sytuacji średnio biorąc dyskomfort pary młodych (a może i innych gości) jest mniejszy.

                                > > Trudno prorokować, jak ktoś będzie znosił ciążę za miesiąc na podstawie o
                                > becnego samopoczucia.

                                >
                                > Nie, wcale nie tak trudno. [/i]

                                Kora wie lepiej wink

                                > należy bowiem być optymistą, ale przygotować się na najgorszy możliwy wariant.

                                A to już bez sensu. Ciężarna z wątku okazała pesymizm i zadeklarowała najgorszy wariat.

                                Kornel
                                • kora3 Re: Z logiką na bakier. 02.06.14, 15:24
                                  kornel-1 napisał:

                                  > Z logiką na bakier


                                  Raczej u Ciebie smile

                                  >
                                  > Pierwsza sytuacja to taka, że ciężarna "wie" że za miesiąc będzie czuła się źle
                                  > woli omówić uczestnictwa w weselu już teraz. W tej sytuacji dyskomfort pary mł
                                  > odych jest ewidentny, natychmiastowy i trwający być może do wesela (się zagoi)


                                  nie, nie wie, a ma podstawy przypuszczać.
                                  Owszem, woli odmówić zawczasu, niż narazać młoda parę na koszt gościa, który nie będzie obecny na weselu oraz zamieszanie związane z tym, ze może gość przyjdzie, a może nie.
                                  Nie wiem w jaki sposób to jest dla młodej pary dyskomfortowe. Decyzja ciężarnej nie ma nic wspólnego z nimi, czy organizacją ich wesela - wynika z jej samopoczucia i podejrzenia, ze w chwili wesela może ono lepsze nie być
                                  >
                                  [i]> W drugiej sytuacji decyzje podejmuje w ostatnim momencie, w zależności od swoje
                                  > go stanu. W tej sytuacji dyskomfort nie jest oczywisty. Może go w ogóle nie być
                                  > . Bez względu na prawdopodobieństwo złego samopoczucia za miesiąc (które nie je
                                  > st 100%), w drugiej sytuacji średnio biorąc dyskomfort pary młodych (a może i i
                                  > nnych gości) jest mniejszy.
                                  >

                                  Ależ sytuacja, w której ktoś w ostatniej chwili rezygnuje z wesela jest dalece bardziej niekomfortowa dla jego organizatorów niż ta, w której odmawia od razu.
                                  Jak wspomniałam - nie pojmuje w czym tu miałby się pojawiać dyskomfort młodej pary, czy tym bardziej - innych gości! tylko z przeproszeniem idiota miałby problem z tym, że ktoś odmawia w rozsądntym terminie pójścia na wesele z ważnej dlań przyczyny obiektywnej.

                                  >
                                  > Kora wie lepiej wink

                                  Nie, lepiej wie lekarz. Zapytaj dowolnego ginekologa - położnika, to ci powie, ze tego rodzaju dolegliwości na ogół ustępują w 2 trymestrze. Wspomniana cieżarna za miesiąc nadal będzie w 1.

                                  >
                                  > A to już bez sensu. Ciężarna z wątku okazała pesymizm i zadeklarowała najgorszy
                                  > wariat.


                                  Jak wariat to się zachowała kuzynkasmile w dodatku nie pojmuję dlaczego ów wariant miałby być "najgorszy" i dla kogo. Ani jakimś najważniejszym gościem na tym weselu cieżarna być nie miała ( w sensie honorowym, podnoszącym prestiż imprezy), ani nie miała jakiejś funkcji "pomocowej" na nim - ot żona kuzyna. Co tu robić wielkie hallo z tego, że będąc w ciąży nie czuje się na siłach iść?
                                  >
                                  l
                                  • kornel-1 Re: Z logiką na bakier. 02.06.14, 18:30
                                    Ciężarne swoje a kora3 swoje smile

                                    Ślub w ciąży

                                    Kornel
                                    • kora3 Re: Z logiką na bakier. 03.06.14, 08:48
                                      Ty masz chyba jakiś problem z sobą ...
                                      Ktoś zaplanował ślub w czasie ciązy, albo mu tak wypadło, ze zaplanował i zaszedł (albo raczej zaszła)... to inna sprawa. Ślub, a szczególnie wesele trudno odwołać bez poniesienia strat oraz kwasów.
                                      Tu mowa o niepójściu na CUDZE wesele. Nie widzisz roznicy? smile
                                      • kornel-1 Re: Z logiką na bakier. 03.06.14, 09:18
                                        kora3 napisała:

                                        > Ty masz chyba jakiś problem z sobą ...
                                        > Ktoś zaplanował ślub w czasie ciązy, albo mu tak wypadło, ze zaplanował i zasze
                                        > dł (albo raczej zaszła)... to inna sprawa. Ślub, a szczególnie wesele trudno od
                                        > wołać bez poniesienia strat oraz kwasów.
                                        > Tu mowa o niepójściu na CUDZE wesele. Nie widzisz roznicy? smile


                                        Nie. To ja mam problem z Tobą a Ty ze zrozumieniem prostego postu. Zwyczajnie nie łapiesz, że zamieszczony drugi link do artykułu na temat ślubu i wesela w ciąży, jest jedynie ilustracją tematu, czy będąc w ciąży można uczestniczyć w hucznej zabawie. Dodatkowo artykuł sugeruje, kiedy jest najlepszy moment na wzięcie ślubu, gdy panna młoda jest w ciąży. Przypisywanie mi, iż mylę ciążę gościa z ciążą panny młodej jest zwyczajnie... głupie.

                                        Kornel
                                        • kora3 Re: Z logiką na bakier. 03.06.14, 09:44
                                          Kornelu - można sobie napisać artykuł pt . "Ślub w trakcie chemioterapii" i pokazać kobietę/gościa, którzy pomiędzy kuracja tego typu hucznie się bawią.
                                          Mój przyjaciel, który niedawno zmarł sad był współorganizatorem sporej imprezy będąc właśnie po chemii. na tyle się wówczas dobrze czuł i pewnie na tyle miał poczucie obowiązkusad
                                          Natomiast to nie znaczy, że każdy w takiej sytuacji chciałby/dałby radę.
                                          Moja współpracownica w 2 ciązach pracowała do niemal porodów. Wolne brała na tydzień przed terminami. A inna od 5 miecha była na zwolnieniu lekarskim i lezała plackiem.
                                          Udawała? Nie! Po prostu źle ciąże znosiła ta, a tamta - swietnie.
                                          To sa sprawy indywidualne. To, że jakas kobieta w danym momencie ciąży jest w stanie wejść np. na śnieżkę to nie znaczy, że to jest wymagany standardsmile
                                          • kornel-1 Re: Z logiką na bakier. 03.06.14, 09:53
                                            Powtarzasz argumenty nie związane z ostatnim moim postem.

                                            k.
                                            • kora3 Re: Z logiką na bakier. 03.06.14, 09:57
                                              Kornelu - prawda jest taka, ze można nie iśc na dowolną imprezę be podawania przyczyn, ba BEZ przyczyn - bo nam się nie chcesmile
                                              Tu mamy sytuację, kiedy osoba odmawiająca grzecznie podaje powód.
                                              Chyba jasne jest, ze należy to zaakceptować i nie komentować decyzji. To tak poza rowazaniami ciążowymi, a w temacie SV
                                              • kornel-1 Re: Z logiką na bakier, oj bardzo! 03.06.14, 10:23
                                                Ale PO CO mi o tym piszesz i opatrujesz zabawnym podkreśleniem "prawda jest taka"?

                                                Czy ja podważałem prawo ciężarnej do rezygnacji z wesela bez podawania przyczyn? Lub z podaniem przyczyn?

                                                Jeśli nie, to PO CO o tym piszesz, po raz kolejny zresztą? Musisz napisać 100 postów dziennie, czy co?

                                                Ja w tym wątku przedstawiałem swój punkt widzenia mówiący, że przedwczesna rezygnacja jest, po prostu, nierozsądna.

                                                Kornel
                                                • kora3 Słuszna samokrytyka z Twej strony Kornelu :) 03.06.14, 12:46
                                                  Nie masz żadnych plenipotencji do oceny decyzji polegającej na odmowie pójścia na wesele. Jest to decyzja suwerenna i subiektywna. Ocena jest zwyczajnie niekulturalna
                                                  • kornel-1 To chore, co proponujesz, Koro :((( 03.06.14, 13:21
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Nie masz żadnych plenipotencji do oceny decyzji polegającej na odmowie pójścia
                                                    > na wesele. Jest to decyzja suwerenna i subiektywna. Ocena jest zwyczajnie nieku
                                                    > lturalna


                                                    Nie mogę ocenić decyzji jakiejś osoby przedstawionej w Twojej wydumanej historii?! Doprawdy, to chore...
                                                    Przecież sama zachęcałaś do wyrażenia sądów w poście otwierającym:

                                                    kora3: Za niegrzeczne natomiast uważam uwagi kuzynki i podejście do sprawy bez dystansu. a Wy jakie macie zdanie?
                                                    [podkr. - Kornel]

                                                    Po to jest to forum, by wyrażać swoje opinie, na temat ludzkich zachowań i oceniać pod kątem zgodności ze współczesnym savoir-vivre. Jeśli tego nie rozumiesz lub nie akceptujesz, pora, abyś zastanowiła się nad swoją obecnością tutaj.

                                                    Nazywanie mojej opinii (zawartej w słowach "przedwczesna decyzja") niekulturalną, świadczy o tym, że zupełnie nie panujesz nad swoim rozumowaniem.

                                                    Kornel
                                                  • kora3 Że tak powiem po śląsku - klupnij się w dekiel :) 04.06.14, 07:45
                                                    Te sytuację przedstawiłam w celu oceny z punktu widzenia SV! A nie widzimisięsmile
                                                  • kornel-1 Re: Że tak powiem po śląsku - klupnij się w dekie 04.06.14, 11:51
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Że tak powiem po śląsku - klupnij się w dekiel. Te sytuację przedstawiłam w celu oceny z punktu widzenia SV! A nie widzimisięsmile

                                                    W tym wątku, podobnie jak w innych zdania są podzielone. Gdyby SV podawał jednoznaczne i bezwzględnie słuszne rozwiązania, to wątki na tym forum sprowadzałyby się do dwóch postów: Pytanie - Odpowiedź.

                                                    Niestety, nie rozumiesz na czym polega dyskusja i ścieranie się poglądów. Prezentujesz swoje oceny, mające w Twoim mniemaniu trwałość spiżu i niepodważalność dekalogu.

                                                    Jeden z Twoich błędów polegał na niezrozumieniu, że nie podważałem prawa ciężarnej do odmowy przyjęcia zaproszenia. Podobnie - nie wypowiadałem się na temat reakcji i postawy panny młodej.

                                                    Savoir-vivre to nie tylko zbiór regułek. Savoir-vivre także podpowiada, jak postąpić w danej sytuacji. Tobie się wydaje, że jeśli nazwiesz czyjeś postępowanie "nie|grzecznym" lub "nie|kulturalnym" to wyczerpuje temat.
                                                    W tym wątku forumowicze wyrażają różne oceny i przedstawiają odmienne punkty widzenia.

                                                    Zachęcasz mnie do puknięcia się w czoło. Pomijając kwestię zgodności takiej wypowiedzi z SV, trzeba zauważyć, że doskonale się ona wpisuje w obraz przedstawiony przeze mnie już wcześniej. Po prostu nie umiesz dyskutować.

                                                    Kornel
                • agra1 Re: Kornelu - wolne żarty 09.06.14, 11:56
                  kornel-1 napisał:

                  Na wesele bym poszedł, mając dob
                  > re samopoczucie. A to określiłbym w przeddzień albo w dniu ślubu.
                  > Rezygnacja z wesela z powodu projektowanego złego samopoczucia na miesiąc wcześ
                  > niej jest podobne do rezygnacji z wycieczki górskiej "bo za miesiąc będzie pada
                  > ć".
                  > Moim zdaniem należało podziękować za zaproszenie, nastawić się optymistycznie c
                  > o do przyszłości i ostateczną decyzję podjąć nawet po ślubie. Państwo młodzi zr
                  > ozumieliby absencję.


                  Po pierwsze - za wycieszkę w góry płacisz sam, więc najwyżej ci kasa przepadnie, albo pojedziesz tydzień później. Takie podejście przyweselu jest lekceważeniem państwa młodych, którzy rezerwują stolik dla Ciebie i płacą za Twoją obecnośc, nawet, jeśli nie przyjdziesz.
                  A sądząc po reakcji kuzynki, to obawiam się, zę w tym przypadku państwo mlodzi mogliby absencji nie zrozumieć....
                  • kornel-1 Re: Kornelu - wolne żarty 09.06.14, 12:16
                    agra1 napisała:

                    > Po pierwsze - za wycieszkę w góry płacisz sam, więc najwyżej ci kasa przepadnie
                    > , albo pojedziesz tydzień później.

                    Nie rozumiem. Ja pisałem o wcześniejszej rezygnacji z wycieczki w obliczu prognozowanego za miesiąc deszczu. Nie pisałem o rezygnacji z wycieczki, gdy pada. Wtedy rzeczywiście ewentualnie kasa przepada (ale można pojechać w innym terminie).

                    >Takie podejście przyweselu jest lekceważeniem państwa młodych, którzy rezerwują stolik dla Ciebie i płacą za Twoją obecnośc


                    Zapewne mniej znam się na weselach niż Ty. Ale IMHO głównym motywem zapraszania gości jest chęć wspólnego świętowania. Nie optymalizacja kosztów wesela. Ja na miejscu pana młodego cieszyłbym się bardziej z przyjęcia zaproszenia przez śliczną acz ciężarną kuzynkę niż z jego odrzucenia. Nie poczułbym się zlekceważony usprawiedliwioną absencją.
                    Tym niemniej panny młode są różne - mogą skupiać się na rachunku ekonomicznym.

                    > A sądząc po reakcji kuzynki, to obawiam się, zę w tym przypadku państwo mlodzi
                    > mogliby absencji nie zrozumieć....

                    Być może by nie zrozumieli. Ale zasada jest taka: nie uzasadniamy własnego postępowania przyszłym (niewłaściwym) zachowaniem drugiej strony.

                    Kornel
            • aniani7 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 09.06.14, 09:41
              Chyba nigdy w ciąży nie byłeśbig_grin
            • agra1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 09.06.14, 11:53
              kornel-1 napisał:

              > Ja, będąc w ciąży, wolałbym iść na wesele niż na mszę.
              > Trzeci, czwarty miesiąc to ostatni dzwonek, by poszaleć na parkiecie. Poza tym,
              > na weselu tyle smakołyków... wink

              Kornelu, poprawka techniczna - w I trymestrze kobiety zwykle czują sie średnio, dobrze jest uważać i nie szaleć za bardzo, bo ryzyko poronienia jest w ytm okresie największe. Ja na przykład byłam potwornie senna, jak mogłam, to spalam po 19 godzin na dobę. II trymestr to jest najfajniejszy etap, bo przeważnie przyszłe mamy już mają za sobą typowe dolegliwości ciążowe takie jak mdłości, do tego dochodzi przypływ energii a brzuch jeszcze za bardzo nie zawadza (uwierz mi, pod koniec jest juz bardzo niewygodnie).
              • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 09.06.14, 12:01
                Och, to "szaleć na parkiecie" należy swobodnie potraktować. Nie zachęcam do rock-and-rolla przyszłych mam.

                > Ja na przykład byłam potwornie senna, jak mogłam, to spalam po
                > 19 godzin na dobę.

                Dzięki, że to napisałaś. Uściślij tylko, czy spałaś po 19 godzin na dobę przez cały pierwszy trymestr czy tylko w pewnych okresach. Myślę, że się zgodzisz z tym,że kobiety różnie reagują w ciąży i że dolegliwości niekoniecznie są stałe w czasie.
                Co do meritum - zgadzam się, że w pierwszym trymestrze może być najciężej. Zwłaszcza przy pierwszym dziecku wink

                Kornel
          • nm.buba011 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 02.06.14, 10:45
            mamcia2014 napisał(a):

            > ty chyba nie odróŻniasz wesela od mszy w koŚciele.... Kobieta w ciązy przyjdzie
            > tylko do KOŚCIOŁA. Nie ma zamiaru iść na wesele i wcale jej się nie dziwię.

            Dostała powiadomienie o ślubie i zaproszenie na wesele.
            Zgodnie z s-v, nie chcąc iść na wesele, powinna o tym poinformować ze względów organizacyjnych.

            Dodatkowe informowanie, że będzie jedynie na ślubie było nietaktowne, nadgorliwe i demonstracyjne. W kontekście s-v, nie do przyjęcia.

            Zaproszona była na zamkniętą imprezę, jaką jest wesele, a niejako jedynie przy okazji, poinformowana o ogólnodostępnej uroczystości ślubnej. To czy na tej ostatniej będzie czy nie, powinna zachować wyłącznie dla... siebie.
            Człowiek wychowany, "nie promuje" w ten sposób swojej osoby.
      • kora3 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 14:11
        nm.buba011 napisał:

        > - tu widzę uchybienie.
        > Przecież nie można wykluczyć, że jutro znajoma przestanie być w ciąży, a dniu
        > ślubu i wesela będzie w znakomitej formie zarówno fizycznej i psychicznej?


        Owszem Bubo - nie można wykluczyć. Nie wykluczałabym też tego, że jeśli kobieta, która chce mieć dziecko jak to ładnie ująłeś "przestanie być w ciąży", to tym bardziej może nie być w szczególnym nastroju do zabawy oraz znakomitej formie. Oczywiście każdy jest inny, ale na ogół strata ciąży dla kobiety, która pragnie mieć dziecko jest traumatyczna.

        Oczywiście - może się zdarzyć sytuacja, że znajoma w ciąży być nie przestanie, a obecne dolegliwości za miesiąc jej miną i nic nie będzie stało na przeszkodzie, by iśc na wesele i się bawić. Rzecz w tym, że nikt nie jest w stanie jej tego zagwarantować!
        Póki co sytuacja jest, jaka jest i moim zdaniem rezygnacja z wesela jest tu bardziej na miejscu, niż powiedzenie "wiesz, jeśli się będę dobrze wówczas czuła, to przyjdę" - bo to stawia młodych w sytuacji, kiedy powinni "trzymać" miejsce dla znajomej i opłacić je nie wiedzac do ostatniej chwili, jak się czuła będzie i czy przyjdzie.
        >
        > Mówiąc, że zna przyszłość wraz z konsekwencjami, zrobiła kuzynce przykro
        > ść.


        jeśli takie coś, że cieżarna teraz źle się czuje i nie wyklucza, że może się podobnie czuć za miesiąc sprawia komuś przykrośc, to ten ktoś nie ma piątek klepki - sorry.
        Nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości - nie daj Boże na tydzień przed ślubem może zemrzeć któreś z młodych i wesele trzeba będzie odwołać. Ale póki co nic na to nie wskazuje!
        Obecny stan ciężarnej wskazuje na to, ze nie powinna chodzić na impry typu wesele, nie sposób przewidzieć, jak będzie za miesiąc, ale są symptomy, że może być podobnie, bo takie dolegliwości na ogół utrzymują się w mniejszym, albo większym stopniu nasilenia w 1 trymestrze.

        >
        > Przyjmując zaproszenie na wesele, nie powinna mówić, że nie przyjdzie na to wes
        > ele, a jednocześnie będzie obecna na weselu. "Wiedząc" i informując, że będzie
        > się źle czuła, robi demonstrację niechęci, dystansowania w stosunku do swojej k
        > uzynki.
        > Obie panie, moim zdaniem, zachowują się typowo "rodzinnie".


        A ja mam odmienne zdanie: obecnośc na slubie nawet gdy się na wesele zaproszonym nie jest, albo nie może iśc jest dowodem życzliwości dla młodej pary, okazania więzi z nią z takim dniu. Miałam okazję w ostatniej chwili odmówić pojscia na wesele - zmarł nagle mój ojciec i trudno, żebym w 3 tyg. po Jego śmierci poszła na wesele, nawet zakładając naturalnie, że nie będę tańczyć. Niemniej choć slub z założenia jest radosną uroczystoscią na tenże do tej bliskiej memu sercu młodej pary - poszłam. Moim zdaniem pójściem pokazałam im postawę pt. "Kochani, jako osoba pogrązona w ciężkiej załobie nie mogę wspólnie z Wami świętować tego radosnego dla Was dnia na waszym weselu. Chcę jednak być z Wami w chwili Waszych zaślubin, bo na to załoba mi pozwala, a wiem, że moja obecność podczas tych zaslubin jest dla Was ważna i cenna. Chcę być świadkiem Waszego szczęścia."
        • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 14:33
          kora3 napisała:
          > A ja mam odmienne zdanie:

          Klasyka. Wątek z tezą nie do obalenia.

          ROTFL

          Kornel
          • kora3 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 02.06.14, 10:24
            kornel-1 napisał:
            >
            > Klasyka. Wątek z tezą nie do obalenia.
            >


            A - to znaczy, że jeśli ma odmienne zdanie w kwestii pójścia na ślub, a niepókścia na wesle niż ktoś inny, to stawiam teze nie do obalenia? Ciekawe.
            Tak, mam inne zdanie - nie uważam, by niemożność uczestniczenia w weselu i odmowa zaproszeniu z ważnej przyczyny czyniła obecność na slubie niezgodną z zasadami SV.
            • kornel-1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 02.06.14, 10:59
              kora3 napisała:

              > A - to znaczy, że jeśli ma odmienne zdanie w kwestii pójścia na ślub, a niepókś
              > cia na wesle niż ktoś inny, to stawiam teze nie do obalenia? Ciekawe.


              Produkujesz wątki niby do dyskusji, w których zajmujesz sztywne stanowisko od początku do końca.

              Kornel
              • kora3 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 02.06.14, 11:01
                kornel-1 napisał:
                >
                > Produkujesz wątki niby do dyskusji, w których zajmujesz sztywne stanowisko od p
                > oczątku do końca.

                co nie przeszkadza innym wyrazać swoje zdanie i dyskutować, nieprawdaż?
          • nm.buba011 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 02.06.14, 12:07
            kornel-1 napisał:

            > kora3 napisała:
            > > A ja mam odmienne zdanie:
            >
            > Klasyka. Wątek z tezą nie do obalenia.

            - to może nie obalać?

            Takie porównanie.
            Ktoś z nas, zaprasza innych uczestników tego forum, na jednodniową imprezę, w rezerwowanym miejscu.

            A ja informuję, że udam się te 300 km i na miejscu zbiórki się łaskawie wszystkim pokaże, ale potem nie będzie mnie pasowało ani menu, miejsce oraz będę zmęczony podróżą.

            Nikt zapewne nie powinien poczuć się urażony?
            • kora3 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 02.06.14, 12:46
              Kompletnie nieadekwatne

              W opisanej sytuacji zachowałbyś się jak ostatni gbur i nijak to się ma do zachowania ciężarnej z tego watku.
              Nie sądzę, by zapraszający poczuł się urażony, gdybyś np. informując o innych planach już na ten dzień, czy złym samopoczuciu zapowiedział, że będziesz niestety tylko na oficjalnej części spotkania, a na rozrywkowej niestety nie będziesz mógł zostać.
              Po co o tym mowić? Po to, by organizujący spotkanie nie rezerwował dla Ciebie pokoju, ani nie liczył Cię w zamówionym menu. To niestety KOSZTUJE i nikt nie widzi jakoś nic złego w oczekiwaniu potwierdzenia przybycia w rozsądnym terminie (np. na wesele, ale nie tylko).
              • nm.buba011 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 02.06.14, 13:02
                kora3 napisała:

                > Kompletnie nieadekwatne

                - według... Ciebie.

                > W opisanej sytuacji zachowałbyś się jak ostatni gbur i nijak to się ma do zacho
                > wania ciężarnej z tego watku.

                - ciężarna zachowała się wzorowo?

                > Nie sądzę, by zapraszający poczuł się urażony, gdybyś np. informując o innych p
                > lanach już na ten dzień, czy złym samopoczuciu zapowiedział, że będziesz nieste
                > ty tylko na oficjalnej części spotkania, a na rozrywkowej niestety nie będziesz
                > mógł zostać.

                - nawet jeśli takie zachowanie byłoby złe?


                > Po co o tym mowić? Po to, by organizujący spotkanie nie rezerwował dla Ciebie p
                > okoju, ani nie liczył Cię w zamówionym menu. To niestety KOSZTUJE i nikt nie wi
                > dzi jakoś nic złego w oczekiwaniu potwierdzenia przybycia w rozsądnym terminie
                > (np. na wesele, ale nie tylko).

                - właśnie po co wspominać, że się będzie lub nie będzie, w miejscu które jest publiczne i mamy do czynienia jedynie z informacją, nawet jeżeli nazwiemy ową informację... zaproszeniem?

                przykłady;

                - Zapraszamy Państwa przed odbiorniki TV,
                - Zapraszamy wszystkich, jutro do oglądania zaćmienia słonecznego.


                A Kora napisze, odpisze, że nie może i jeszcze ponudzi, podając osobiste powody, w niewielkim stopniu kogokolwiek interesujące?



                ***********************************************
                www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
                so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                • kora3 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 02.06.14, 13:38
                  nm.buba011 napisał:
                  >
                  > - ciężarna zachowała się wzorowo?

                  Ciężarna zachowała się normalnie: ma powody przypuszczać, ze ze względu na swoje złe samopoczucie nie będzie mogła uczestniczyć w weselu. Nic nie wspominała na temat niepasującego jej menu itp. (to tak a propos twojego rzekomo adekwatnego przykładu), tylko wspomniała o swoich ograniczeniach. Nie chcąc narażać młodej pary na koszt gościa, który nie będzie obecny na imprezie poinformowała, że nie będzie jej na weselu. O ile wiem jest to przyjęty zwyczaj, na wielu zaproszeniach jest adnotacja o oczekiwaniu potwierdzenia przybycia i nikogo to nie oburza. Napisane jest zwykle do jakiego dnia się tego oczekuje, ale nie jest napisane od jakiego. Czyli można odmówić zaproszeniu także w dniu jego wręczenia.

                  >
                  > - nawet jeśli takie zachowanie byłoby złe?

                  Wyjaśnij mi dlaczego miałoby być złe?
                  Ludzie, którzy często są zapraszani na rozne imprezy podzielone na czesc oficjalną i rozrywkową nierzadko mają takie sytuacje, kiedy na te czesc rozrywkową pozostać już nie mogą (np. ze względu na ograniczenia czasowe, inne zobowiązania w tym samym terminie). Pojawiają się na części oficjalnej, żeby pokazać zapraszającemu, że się go nie lekceważy, szanuje zaproszenie itd. ale na rozrywkowej już nie zostają.
                  >
                  >
                  > - właśnie po co wspominać, że się będzie lub nie będzie, w miejscu które jest p
                  > ubliczne i mamy do czynienia jedynie z informacją, nawet jeżeli nazwiemy ową in
                  > formację... zaproszeniem?


                  W tym przypadku sądzę, że po to, żeby okazać serdecznośc młodej parze: ktoś nie może być na ich weselu z obiektywnych przyczyn, ale może i chce uczestniczyć w tak ważnym dla nich wydarzeniu, jak slub.
                  Ty, jak sadzę z racji osobistych przekonań, które ja nazwałabym przewrażliwieniem smile uważasz, że jest to promocja swojej osoby pt. zrobię Wam jednak łaskę i przyjdę na ślub. Ja z racji tego, ze nie dopatruję się w każdym geście czyjeś autopromocji odbieram to zupełnie inaczej pt. żałuję, ze nie mogę iść na wasze wesele, ale chcę byś świadkiem tak ważnej okoliczności jak wasze zaślubimy, bo was lubię i szanuję.

                  Jak widać każdy może odbierać jakieś zachowanie jako życzliwe, albo jako autopromocje. Najpewniej zależy to od tego, czy sam jest zyczliwy, czy też się lubi autopromować i wszystkich innych podejrzewa o to samo. smile

                • ach_dama_byc_z_kanady Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 02.06.14, 14:04
                  nm.buba011 napisał:
                  przykłady;

                  - Zapraszamy Państwa przed odbiorniki TV,
                  - Zapraszamy wszystkich, jutro do oglądania zaćmienia słonecznego.

                  Kora napisze, odpisze, że nie może i jeszcze ponudzi, podając osobiste powody
                  > , w niewielkim stopniu kogokolwiek interesujące?


                  kompletnie nieadekwatny przyklad. zapraszasz byle kogo przez odbiornik telewizyjny?
                  jesli tak, to nie dziwie sie ze malo cie obchodza i nudza czyjes wyjasnienia czemu bliscy nie moga przyjsc na twoje wesele...

                  Minnie
      • koronka2012 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 16:38
        nm.buba011 napisał:

        > - tu widzę uchybienie.
        > Przecież nie można wykluczyć, że jutro znajoma przestanie być w ciąży, a dniu
        > ślubu i wesela będzie w znakomitej formie zarówno fizycznej i psychicznej?

        Bubo, kolejny raz prezentujesz popisowy wręcz brak inteligencji co najmniej emocjonalnej.
        Tekst jest tak niewyobrażalnie bezmyślny i nietaktowny, że daruję sobie dalszy komentarz.
    • claratrueba Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 01.06.14, 19:58
      Uwagi kuzynki bardzo niestosowne. Jest to niegrzeczna próba wpływania na czyjeś decyzje. nie ma znaczenia czy chodzi o ciążę, czy niechęć do zabawy czy jakiegos rodzaju zabawy. Zaproszenie to nie jest urzędowe wezwanie, przy którym urząd ma prawo decydować, czy coś jest uzasadnionym powodem nieprzybycia czy też nie. Kuzynka wykazała się brakiem szacunku dla decyzji gościa a zatem brakiem szacunku dla gościa.
      Koleżanka powinna sobie odpuścić wesele, informując kuzynkę krótko: "nie będę, taka podjęłam decyzję". Żadnych tłumaczeń. Już błąd polegający właśnie na tłumaczeniach, wynikających z serdecznego traktowania owej kuzynki i liczenia na jej zrozumienie dla czyjejś fizycznej słabości już ta para popełniła.
      • kora3 Wiesz Claro 02.06.14, 10:17
        moim zdaniem , owszem para błąd popełniła tłumacząc się, ale szczerze mowiac, to nie mogła raczej przewidzieć tego.
        Każdy normalny człowiek oczekiwałby od osoby rozsądnej, że zrozumie sprawę w tej sytuacji.

        Nie poczułabyś się dziwnie, gdyby osoba z bliskiego ci otoczenia odmawiając pójścia np. na Twoje wesele powiedziała "Nie idę, taką podjęłam decyzję"? Nie jesteś z tym kimś skonfliktowana, jesteście w serdecznych relacjach i nagle ktoś tak ci mówi...
        Ja bym się poczuła dziwnie, przyznaję.
        • claratrueba Re: Wiesz Koro 02.06.14, 10:44
          Błąd wyjaśniania dlaczego popełniamy wszyscy-po prostu, jak piszesz, chcemy być grzeczni i dlatego wyjaśniamy. To nie jest błąd postępowania owych grzecznych osób, traktujących zapraszających z szacunkiem i liczących na podobny stos. do nich. To jest błąd wynikający z braku rozeznania, że tu akurat z taką osobą nie mają do czynienia.
          Natomiast błędem byłoby podejmowanie kolejnej próby wyjaśnień w tej sytuacji, gdy nie ma złudzeń jak kuzynka traktuje swojego gościa.
















        • aqua48 Re: Wiesz Claro 02.06.14, 13:07
          kora3 napisała:

          > Nie poczułabyś się dziwnie, gdyby osoba z bliskiego ci otoczenia odmawiając pój
          > ścia np. na Twoje wesele powiedziała "Nie idę, taką podjęłam decyzję"? Nie jest
          > eś z tym kimś skonfliktowana, jesteście w serdecznych relacjach i nagle ktoś t
          > ak ci mówi...

          Ja bym się nie poczuła dziwnie, z resztą byłam w podobnej sytuacji niedługi czas przed moim ślubem serdeczna koleżanka straciła kogoś bliskiego. Powiedziała mi (po uprzednim przyjęciu zaproszenia), że jednak na ceremonii się pojawi, ale na weselu nie zostanie i tak zrobiła mimo mojego zapewnienia, że tańce nie są przewidziane, a byłoby mi bardzo miło gdyby spędziła również resztę wieczoru z nami. To była jej decyzja. Co w tym dziwnego?
          • kora3 Chwila, chwila 02.06.14, 13:45
            Aquo! Mowa o stracie kogoś bliskiego o czym jak sądzę Ty wiedziałaś! Czy to bezpośrednio od koleżanki, czy też inna drogą - w każdym razie znałaś powod decyzji koleżanki - jest w załobie i nawet jeśli tańce nie są przewidziane nie ma ochoty na zabawę w żadnej formie w tym momencie.

            To jest podobna sytuacja, jak ta która opisałam: znajoma powiedziała narzeczonym, że źle się czuje w ciąży, zatem powód decyzji, ze nie pójdzie na wesele - znali.

            W zapytaniu do Clary mnie szło o sytuację, w której ktoś odmawia w formie "Nie, dziękuję, nie przyjdę, bo taką podjęłam decyzję" , a zapraszający nie ma pojęcia czym ta decyzja podyktowana jest, bo nie wie o sytuacji zapraszanego, a ten mu niczego nie wyjaśnia.
            • aqua48 Re: Chwila, chwila 02.06.14, 14:37
              kora3 napisała:

              > Aquo! Mowa o stracie kogoś bliskiego o czym jak sądzę Ty wiedziałaś!
              > znałaś powod decyzji koleżanki

              Powód jest mało istotny. Dowiedziałam się o tym po fakcie przyjęcia przez koleżankę zaproszenia. I podobnie jak w opisie zostałam przez nią poinformowana, że na ślub przyjdzie, ale na weselu jej nie będzie. Było mi miło, że zechciała poświęcić mi choćby cząstkę swego czasu żałoby i do głowy by mi nie przyszło, że MOŻNA odpowiedzieć gościowi w podobnej sytuacji tak jak ta cytowana panna młoda.
              Podobnie jak Ty Koro uważam, że jest dopuszczalne rozgraniczenie części oficjalnej od rozrywkowej i w przypadku kiedy nie może się zostać na tej drugiej dopuszczam obecność na pierwszej.

              > mnie szło o sytuację, w której ktoś odmawia w formie "Nie,
              > dziękuję, nie przyjdę, bo taką podjęłam decyzję" , a zapraszający nie ma pojęc
              > ia czym ta decyzja podyktowana jest, bo nie wie o sytuacji zapraszanego, a ten
              > mu niczego nie wyjaśnia.

              Bez znaczenia, nie ma obowiązku wyjaśniać, a zapraszający nie powinien się dopytywać. Ale.. cytowane przez Ciebie nie nie przyjdę bo taką podjęłam decyzję nie jest zbyt grzeczne. Lepiej powiedzieć, przepraszam cię bardzo serdecznie, nie mogę przyjść, nie nalegaj. I na tym zakończyć rozmowę na ten temat.
              • kora3 Re: Chwila, chwila 02.06.14, 15:42
                moim zdaniem kolezanka zachowała się n. prawidłowo - poinformowała, ze nie będzie na weselu, powiedziała dlaczego oraz wspomniała, że na ślubie będzie. To ostatnie wg kol. Buby to była jej ohydna autopromocja, tylko ja i Ty tego nie dostrzegamy.

                A poważnie - jasne, można zawsze odmowić zaproszeniu bez podania przyczyn, a "odmowiony" nalegać nie powinien. Ale tak czysto po ludzku - jeśli ktoś bliski odmawia nawet tak, jak napisałaś to temu, kto zaprasza ma prawo być przykro. Nie powinien nalegać, komentować itd., ale przykro mu może być, nie uważasz?
                • aqua48 Re: Chwila, chwila 02.06.14, 18:41
                  kora3 napisała:

                  > A poważnie - jasne, można zawsze odmowić zaproszeniu bez podania przyczyn, a "o
                  > dmowiony" nalegać nie powinien. Ale tak czysto po ludzku - jeśli ktoś bliski od
                  > mawia nawet tak, jak napisałaś to temu, kto zaprasza ma prawo być przykro. Nie
                  > powinien nalegać, komentować itd., ale przykro mu może być, nie uważasz?

                  No daj spokój Koro. Miałoby mi być przykro dlatego, że ktoś w terminie na który go zapraszam ma inne zobowiązania? Oczywiście, że nie. Uważam, że trzeba umieć normalnie przyjmować odmowę zaproszenia nie przenosząc jej na negację własnej osoby. Nawet bliska zażyłość nie daje prawa do wchodzenia komuś z butami w życie i powody (np zaplanowane usuwanie hemoroidów) z których przyjęcia zaproszenia odmówił. Jeśli zechce to prędzej czy później o tym sam opowie przy okazji, jeśli nie to najwidoczniej jego sprawa osobista.
                  • kora3 Re: Chwila, chwila 03.06.14, 08:45
                    Aquo - nie zrozumiałyśmy się chyba. wyraźnie napisałam - nie pytałabym, gdyby ktoś nie mówił. Nie wchodziłabym z butami, ale po ludzku byłoby mi przykro, gdyby bliska mi osoba odmówiła jakiegoś zaproszenia ode mnie i nie podała przyczyn, albo po prostu nie powiedziała "Przepraszam, nie mogę iść, to nie ma nic wspólnego z Tobą, sprawa osobista, nie chcę o tym mówić" na przykład. a jedynie powiedziała "Nie, bo taką podjęłam decyzję"
                    • aqua48 Re: Chwila, chwila 03.06.14, 09:16
                      kora3 napisała:

                      > Aquo - nie zrozumiałyśmy się chyba. wyraźnie napisałam - nie pytałabym, gdyby k
                      > toś nie mówił. Nie wchodziłabym z butami, ale po ludzku byłoby mi przykro, gdyb
                      > y bliska mi osoba odmówiła jakiegoś zaproszenia ode mnie i nie podała przyczyn,
                      > albo po prostu nie powiedziała "Przepraszam, nie mogę iść, to nie ma nic wspól
                      > nego z Tobą, sprawa osobista, nie chcę o tym mówić" na przykład. a jedynie powi
                      > edziała "Nie, bo taką podjęłam decyzję"

                      Cóż Koro, ja widocznie inaczej pojmuję bliskość, mnie bliska osoba nie musi zapewniać dodatkowo, że odmowa przyjęcia mojego zaproszenia nie ma nic wspólnego ze mną.. Przykrość sprawiłaby mi myśl, że to ona ma jakiś poważny problem, który spowodował konieczność odmowy dobrej zabawy i spotkania towarzyskiego.
                      I mam dostateczne poczucie własnej wartości aby nie sprawiała mi przykrości odmowa osoby bliską nie będącej smile
                      • kora3 Re: Chwila, chwila 03.06.14, 09:36
                        Aquo - sama przyznałaś , że odmowa w stylu "Nie, bo taką podjęłam decyzję" jest niegrzeczna.
                        natomiast - w przypadku bliskiej osoby odmawiającej bez podania przyczyny - to jakie miałabym odczucia zależałoby od tej osoby.
                        Mam taką b. bliska koleżankę, która "tak ma", ze jeśli ma kłopot, w którym nie można jej realnie pomóc, to nie mówi o nim, tylko zamyka się i na próby kontaktu odpowiada "Sorry, mam sprawę, nie chce o tym gadać teraz." Zwykle po temacie mówi o co szłosmile Taka jest i tyle. rozumiem ja, bo ja tez taka jestem smile
                        Natomiast jeślibym miała do czynienia z kimś w rodzaju mojej siostry, która zawsze mówi mi p nawet błahych problemach i nagle by się zamknęła, to bardzo się niepokoiłabym.
            • claratrueba Re: Chwila, chwila 02.06.14, 15:03
              koro, nie zwróciłaś uwagi, że owo "dziekuję, nie przyjdę, taka podjęłam decyzję" to nie była rada jak POWINNA BYŁA zachować się koleżanka kiedy otrzymała zaproszenie a jak powinna zachować się teraz już po takiej a nie innej reakcji osoby zapraszającej.
              • kora3 Re: Chwila, chwila 02.06.14, 15:42
                a no to Cię nie zrozumiałam. Soreczka smile
    • majaa Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 03.06.14, 13:12
      Myślę, że Twoja znajoma może trochę zanadto się pospieszyła z odmową i w sumie niepotrzebnie się tłumaczyła, ale rozumiem jej intencje. Nie widzę w tym niegrzeczności czy chęci sprawienia młodym przykrości. Są tacy, którzy wolą dmuchać na zimne, po prostu. Narzeczeni natomiast zareagowali wg mnie zupełnie niezrozumiale i nieładnie. Każdemu wolno grzecznie odmówić i takich decyzji się nie komentuje. A tu pojawiły się nawet próby szantażu emocjonalnego, co już w ogóle stanowi dla mnie jakiś kosmos w tej sytuacji.
      • novinka1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 04.06.14, 10:21
        Napiszę coś od siebie. Moja siostra wymyśliła sobie ślub w okresie, kiedy miałam rodzić. Urodziłam przez cesarkę, dwa tygodnie przed jej ślubem. Nie byłam ani w nastroju ani tym bardziej w formie, aby siedzieć na imprezie, do tego z dwutygodniowym maluchem, w hałasie i oparach tytoniowych. Niestety do mojej rodziny jakoś to niestety nie trafiło. Zostałam posadzona jedynie z boku sali, niedaleko wyjścia na zewnątrz. Dziecko było na początku z nami, ale potem głównie siedziałam z nim w jakimś magazynku. A siostra się wkurzyła po wyjściu z kościoła, że jej wózkiem najechałam na suknię ślubną.
        Taaa, imprezka była w dechę. Wyszłam przed tortem.

        Uważam, że jeśli dziewczyna źle znosi ciążę, to nie ma obowiązku być na weselu. W sumie lojalnie uprzedziła pannę młodą. Wystarczy, jak przyjdzie na ślub, a jej mąż będzie pełnił rolę rolę przedstawiciela - w końcu to jego krewna.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 04.06.14, 10:33
          novinka1 napisała:
          Moja siostra wymyśliła sobie ślub w okresie, kiedy miałam rodzić. Urodziłam przez cesarkę, dwa tygodnie przed jej ślubem.

          ciezko mi w to uwierzyc, no ale... niech bedzie.

          a czemu ty sie w ogole zgodzilas na taka date, nie postawilas kategorycznego VETO!
          nic kompletnie nie liczysz sie w rodzinie?
          dalej, pamietam moj porod. wprawdzie nie mialam cesarki, urodzilam dosyc szybko i bez problemu to i tak w dwa tygodnie po nie nadawalam sie na zadne wesele, no tez cos!

          jak ty moglas pojsc po cesarce to ja nie wiem. masochistka jestes czy co?

          Minnie
          • novinka1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 04.06.14, 11:15
            Niestety tak było - mąż z zagranicy, spieszyło im się.
            Próbowałam oponować, ale jestem chyba za mało asertywna. Z resztą, jak mogę stawiać veto - w końcu to był jej ślub, a że nie pomyślała o tym, że ktoś może być w złej formie po porodzie, to inna sprawa. Moja rodzina wyszła z założenia, że przesadzam sad.
            • ach_dama_byc_z_kanady Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 04.06.14, 11:51
              novinka1 napisała:
              Moja rodzina wyszła z założenia, że przesadzam

              masz okropnie egoistyczna rodzine.
              na twoim miejscu bym powiedziala ze chyba powaznie
              nie oczekiwali do ciebie ze w takim stanie przyjdziesz,
              i ze jeszcze beda narazac takie malenstwo na choroby pluc?

              no wiecie co..

              moze siostre 2 tygodnie po porodzie slodko spytaj czy nie ma ochoty na dyskoteke,
              z niemowleciem na reku wink

              Minnie
              • novinka1 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 04.06.14, 13:19
                Od ślubu trochę minęło - zdążyła urodzić dwoje dzieci - też przez cesarkę. Być może teraz by mnie zrozumiała, ale kto ją tam wie wink
                • mozambique Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 05.06.14, 11:47
                  apropos motta w tytule należałoby je rozszerzyc ma
                  "ciąża to ne choroba ale daje objawy i "skutki uboczne" które bez watpliowsci skonczylyby sie szpitalem gdyby nie byly ciążowe"

                  np kilka tygodni rzygania, omdlewan i zawrotów glowy na bank skutkowalyby obserwacją na neurologii co najmniej
                  przewlekłe problemy z pęcherzem na nefrologii
                  itp mozna dodoac wiele więcej ( ja wyladawalam w poczatkach ciazy na 10 dni w szpitalu z przez zawroty głowy)

                  a najważniejsze dla ciezarnej to wejsc w etap wdupiemania wszystkiego i dbac wyłącznie w siebei, dziecko i relacje z mężem a nie o rozhisteryzowaną panienkę w tiulach
          • koronka2012 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 06.06.14, 20:35
            ach_dama_byc_z_kanady napisała:

            > ciezko mi w to uwierzyc, no ale... niech bedzie.

            Mi nie, bo identyczna sytuacja była w mojej rodzinie. Wesele brata, kiedy siostra leżala na porodówce.

            > a czemu ty sie w ogole zgodzilas na taka date, nie postawilas kategorycznego VE
            > TO!
            > nic kompletnie nie liczysz sie w rodzinie?

            Przepraszam...? a jakie prawo do vetowania daty ma gość? termin i zachowanie może niefajne, ale nie upoważnia do narzucania organizatorowm własnego harmonogramu.

            Z tym, że ja bym na wesele po prostu nie poszła, a już siedzenie w magazynku to kosmos.

            • ach_dama_byc_z_kanady Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 06.06.14, 23:37
              koronka2012 napisała:
              Przepraszam...? a jakie prawo do vetowania daty ma gość? termin i zachowanie może niefajne, ale nie upoważnia do narzucania organizatorowm własnego harmonogramu.

              Obcy gosc, to owszem. ale rodzina? najblizsza? ustala termin slubu doskonale wiedzac
              iz w tym czasie siostra - i to ktorej obecnosc jest wrecz zadana na owym weselu, zauwaz,-
              bedzie ledwo dwa tygodnie po porodzie? cos mi tu nie pasuje.....

              tak samo jak, wydaje mi sie, chyba nie planuje sie wesela wiedzac np ze mama lub tata beda w tym czasie 2 tygodnie po zalozmy operacji prostowania przegrody nosowej?


              Minnie
              • kora3 Damo 07.06.14, 06:19
                Koronka ogólnie ma rację wg mnie - gośc czy to obcy, czy z najbliższej rodziny nie ma żadnego prawa do vetowania daty slubu!
                Oczywiście - nieładnie jest ze strony młodych, gdy wiedząc, że jakiś termin będzie dla kogoś z najbliższych niedogodny wybierają go, pomimo, że mogą wybrać inny.
                W opisanej historii, o ile dobrze zrozumiałam, młodej parze ze slubem się spieszyło i to jakoś ją tłumaczy w zakresie wyboru terminu w okolicach terminu porodu siostry panny młodej.
                Nic wszelako nie tłumaczy wymagania od położnicy, by się "stawiała" na ślubie/weselu, jeśli nie czuła się na siłach.
                Jeśli idzie o b. małe dziecko, to pewnie mi się dostanie, ale jestem przeciwniczką zabierania takowych na śluby i wesela. Nie, nie uważam, że jeśli już matka z dzieckiem są obecni, to należy podejmować uch w jakims magazynku, żeby jasność była.
                Ale naprawdę nie widzę sensu zabierania na takie imprezy niemowlaka. Dziecko nic z tego co się dzieje nie wie, niczego nie będzie pamiętać, za to może zakłócać ceremonię zaślubin, a na weselu uniemozliwia zabawę rodzicom oraz nierzadko przeszkadza innym gościom.
                Rozumiem, że są sytuacje, w których naprawdę nie ma możliwości pozostawienia dziecka pod czyjąś opieką na ten czas, ale wówczas należy skrócić do minimum czas przebywania na imprezie.

                Ad vocem reszty Twej wypowiedzi...Miła Damo, nierzadko w PL jest tak, że ślub i wesele planuje się z dużym, nawet ponad rocznym wyprzedzeniem. I w takiej sytuacji naprawdę trudno przewidzieć, co się może wydarzyć nawet w najbliższej rodzinie. Nie przewidzisz, kiedy siostra, czy przyszła szwagierka zajdą w ciążęsmile Innych rzeczy typu ostre zapalenie wyrostka robaczkowego, który trzeba natychmiast usunąc - także nie.
                W takich sytuacjach zwyczajnie obie strony - młodzi i bliski - powinny wykazać się zrozumieniem dla drugiego i tyle.

                My także mieliśmy/mamy taką sytuację ślubno-weselną ...Syn mego partnera i jego narzeczona planowali ślub na wiosnę tego roku. Tymczasem koncem lata zeszłego roku zmarł mój Tato. Choć nie jesteśmy formalnie spowinowaceni, to młodzi zdecydowali, że slub przesuną na jesień. Bo w przeciwnym razie ja i mój partner bylibyśmy na weselu w żałobie, a moja Mama i siostra z rodziną po prostu by nie przyszły na nie.
                Tyle tylko, że ci młodzi nie mieli jeszcze sztywno ustalonego terminu slubu, ani rezerwacji.
                O ile w USC dość łatwo sobie zmienić termin slubu (w kościele trudniej - ale z ważnej przyczyny np. takiej jak smierć w rodzinie z reguły ksieża idą na rękę), o tyle rezygnacja z wesela w ostatniej chwili wiąze się dla młodych zwykle ze sporymi stratami, na które nie zawsze mogą sobie pozwolić.
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: Damo 07.06.14, 10:32
                  kora3 napisała:
                  Ad vocem reszty Twej wypowiedzi...Miła Damo, nierzadko w PL jest tak, że ślub i wesele planuje się z dużym, nawet ponad rocznym wyprzedzeniem.

                  Tutaj tez, po prostu nie pomyslalam o tym.
                  w takim przypadku to oczywscie ze nie przewidzi sie ze w przyszlosci moze byc ciaza,
                  porod itd., i kiedy, jasne.
                  przekonalas mnie natomiast ze moze rzeczywscie sie nie vetuje, niemniej jednak o ile sa takie mozliwosci - wystarcza czasu - to powinno sie wziac pod uwage reszte rodziny,
                  i ich mozliwsci stawienia sie na slubie, weselu.

                  a co do wymagan aby ktokolwiek zjawil sie w takim stanie jak opisana mama po zaledwie 2 tygodniach porodu, z malenkim dzieckiem i do tego meczaca sie w jakims magazynie
                  - to chyba wszyscy sa zgodni ze to co najmniej jakas zgroza...

                  Co do obecnosci niemowlat, dzieci na weselach - to doprawdy juz tylko zalezy
                  od indywidualnej opinii.
                  ja akurat nic specjalnie przeciwko temu nie mam, nie przeszkadzaja mi.
                  dzieci zbyt male owszem moze i nic nie rozumieja, nie pamietaja,
                  ale, pomyśl, po latach widza sie na zdjeciach, nagraniach
                  i maja poczucie ze byli wlaczeni w taka wazna uroczystosc. to mile dla nich.

                  Minnie
                  • kora3 Re: Damo 07.06.14, 11:31
                    ach_dama_byc_z_kanady napisała:
                    > przekonalas mnie natomiast ze moze rzeczywscie sie nie vetuje, niemniej jednak
                    > o ile sa takie mozliwosci - wystarcza czasu - to powinno sie wziac pod uwage re
                    > szte rodziny,
                    > i ich mozliwsci stawienia sie na slubie, weselu.


                    a to bezspornie!

                    >
                    > ...a co do wymagan aby ktokolwiek zjawil sie w takim stanie jak opisana mama po za
                    > ledwie 2 tygodniach porodu, z malenkim dzieckiem i do tego meczaca sie w jakims
                    > magazynie
                    > - to chyba wszyscy sa zgodni ze to co najmniej jakas zgroza


                    a to też bezspornie!

                    >

                    > ja akurat nic specjalnie przeciwko temu nie mam, nie przeszkadzaja mi.
                    > dzieci zbyt male owszem moze i nic nie rozumieja, nie pamietaja,
                    > ale, pomyśl, po latach widza sie na zdjeciach, nagraniach
                    > i maja poczucie ze byli wlaczeni w taka wazna uroczystosc. to mile dla nich.


                    Damo, to nie chodzi o to, że mnie osobiście przeszkadzają małe dzieci na weselach.
                    Chodzi o to, że niemowlak na ogół nie najlepiej czuje się wśród głosnej muzyki i gwaru rozmów i marudzi. Powoduje to, że jego rodzice są zaabsorbowani nim, a nie zabawą, do czego oczywiście mają prawosmile Gorzej gdy płacz dziecka (czy w przypadku starszego "rozrabianie") przeszkadza innym uczestnikom slubu/ wesela.

                    Byłam kiedyś na ślubie, podczas którego akuratnie w chwili składania przysięgi małżeńskiej rozpłakał się niemowlaczek i darł się nieprzerwanie - nie wiem czy zgłodniał, czy miał mokro.
                    Matka, czy ojciec nie za bardzo mogli wyjść z nim na zewnątrz, bo był tęgi mróz.
                    Odeszli do bocznej nawy, ale kościół miał dobrą akustykę i wrzask dziecka skutecznie zagłuszał nowożeńcówsmile
                    Może to za 20 lat będzie dla nich git anegdotką rodzinna, ale zaraz po slubie to zachwyceni tym nie byli i przyznasz, że trudno im się dziwićsmile
                    Bylam też na takim weselu, gdzie siostrzeniec panny młodej nad którym rodzice kompletnie nie umieli, albo nie chcieli zapanować nie dał odwalić młodej parze 1 tańca, bo chciał tańczyć z nimi i żeby się przestał drzeć zrezygnowała ona z dokładnie przećwiczonego układu tanecznego na rzecz tańczenia z nim w kółeczku. Też na przeszcześluwych z tego faktu nie wyglądali.

                    Przyznaję Ci rację, że po latach widzieć siebie jako oseska, albo 3 latka na fotach z wesela ciotki może być miłosmile Ja sama mam mniej więcej z tego okresu życia kilka fotek ze ślubu u wesela mojej chrzestnej i chrzestnegosmile
                    Tylko, że to były nieco inne czasy Damo - dziecko było kochane, szanowane ale nie widziane jako co najmniej półbóg. smile
                    Nie zakłócałam ceremonii ich zaślubin, nie pchałam się do 1 tańca, a ok. godz. 20.00, gdy zrobiłam się senna dziadek z tatą zawieźli mnie do domu, gdzie została ze mną młodsza siostra koleżanki mojej mamy.
                    Na podstawie tego hehe doświadczenia wychodzę z założenia, ze najlepiej tak właśnie to pogodzić: niech dziecko będzie na ślubie (byle nie przeszkadzało w ceremonii), niech będzie na "kawałku" wesela, byle nie przeszkadzało, ale gdu robi się marudne i senne, lepiej je zawieźć do domu i pozostawić pod pewną opieką.
                    • novinka1 Re: Damo 07.06.14, 17:30
                      Gwoli wyjaśnienia - Państwo Młodzi wybrali datę, kiedy już byłam w ciąży wink.
                      Młody na szczęście był super grzecznym niemowlęciem, więc nie przeszkadzał w trakcie ślubu - mamy prześliczną wink fotkę, jak go karmię w kościele tongue_out.
                      • kora3 Novinko 08.06.14, 08:28
                        novinka1 napisała:

                        > Gwoli wyjaśnienia - Państwo Młodzi wybrali datę, kiedy już byłam w ciąży wink.

                        Nie potrzeba wyjaśnienia, bo już to pisałaś wcześniej i odniosłam się do tego w wymianie zdań z Dama. Obie zgodnie uważamy, że gość nie ma prawa vetowac terminu slubu, nawet jeśli skrajnie mu nie pasuje i gdy jest z najbliższej rodziny/grona przyjaciół. Jednocześnie młoda para, czy jej bliscy nie mają prawa wymagać, by ktoś mimo niedogodności był na ślubie/weselu.


                        > Młody na szczęście był super grzecznym niemowlęciem, więc nie przeszkadzał w tr
                        > akcie ślubu - mamy prześliczną wink fotkę, jak go karmię w kościele tongue_out.


                        No i cool smile

                        natomiast o ile dobrze pamiętam chyba Ty wspomniałaś, że siostra była zła na Ciebie, bo najechałaś jej wózkiem na suknię. No tu jej się troszkę nie dziwę. To dla niej wazny dzień, ważny także w zakresie tego, jak się prezentuje. Dlatego ma prawo oczekiwać, że goście będą po prostu uważni i szczególnie zważać będą na to, żeby nie zabrudzić/nie uszkodzić sukni panny młodej. Rozumiem, że prowadzenie wózka z maluchem przez niedoświadczoną osobę może sprawiać jej trudności, to zrozumiałe. Ale w takiej sytuacji trzeba było po prostu nie podjezdzać z nim tak blisko, no chyba, że po slubie w kościele wybuchł pożar i wszyscy się rzuciliście bezładnie do wyjścia.

                        Nie sądź, że oceniam dobrze zachowanie Twojej rodziny Novinko. Siostrze wolno było wybrać dowolny dogodny termin slubu, ale jak znów zgodnie uznałyśmy z Damą, nie jest miłe, gdy kompletnie nie liczy się z bliską osobą i jej stanem/zobowiązaniami itd. Wspomniałaś zdaje się, że młodym zalezało na szybkim ślubie, bo szwagier jest obcokrajowcem. No ok, ale w tej sytuacji nikt nie powinien od Ciebie wymagać, byś będąc tuż po porodzie uczestniczyła w ślubie, czy weselu jeśli nie czułaś się na siłach. To powinien być Twój wybor. Mieli natomiast prawo oczekiwać, że uczestnicząc w ślubie i weselu zadbasz, by dziecko nie zakłóciło ceremonii (nie zakłóciłosmile) oraz nie będziesz nim absorbować innych weselników. Pisze o Tobie, ale rzecz dotyczy oczywiście także ojca dziecka.
                        Siostra miała też prawo oczekiwać, że sterując wózkiem będziesz szczególnie uważać na jej suknię.

                        Przyznam się, że zaintrygowała mnie sprawa Twojego przebywania we wspomnianym magazynku. Ktoś ci zaproponował, zebyś się tam przeniosła z dzieckiem? W jakich okolicznościach? Dlaczego? Poszłaś tam na karmienie/przewijanie dziecka? Poszłaś je uspokoić, bo marudziło? Pytam, bo nie pojmuję jak się tam znalazłąś na dłuższy czas i kto wymagał od ciebie pozostawania na weselu w tym magazynku...
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Novinko 08.06.14, 11:02
                          kora3 napisała:
                          Przyznam się, że zaintrygowała mnie sprawa Twojego przebywania we wspomnianym magazynku. Ktoś ci zaproponował, zebyś się tam przeniosła z dzieckiem? W jakich okolicznościach? Dlaczego? Poszłaś tam na karmienie/przewijanie dziecka? Poszłaś je uspokoić, bo marudziło? Pytam, bo nie pojmuję jak się tam znalazłąś na dłuższy czas i kto wymagał od ciebie pozostawania na weselu w tym magazynku...

                          ja tez jestem ciekawa, i jesli nie masz nic przeciwko, to moze bys powiedziala,
                          Novinko, prosimy?
                          sama dumalam nad tym i wymyslilam tyle, ze to byla twoja inicjatywa bo bylas zmeczona,
                          chcialas ciszy i spokoju, rowniez dla dziecka,
                          a ze byl tam jakis magazynek, to skorzystalas. musialas czekac na meza ze wzgledu
                          na transport - dobrze zgadlam?

                          tzn, jak nie masz ochoty sie dzielic historia to nie musisz mi nic mowic tak lub nie : )

                          Minnie
                        • novinka1 Re: Novinko 08.06.14, 11:56
                          Co do najechania na suknię. Młodzi przyjmowali życzenia stojąc przy wejściu do kościoła - to był w zasadzie taki balkonik, bo do wejścia prowadziły schody z obu stron tegoż balkonika. Ludzi dokoła multum, suknia z falbankami na dole, mąż prowadził wózek.

                          Na początku młody był na sali z nami. Siostra mówiła, że dostanę miejsce, gdzie będę mogła go nakarmić etc. Miejscem okazał się magazynek przy sali weselnej - bo była to zwykła knajpa, a nie sala stricte weselna. Wiadomo, że po jedzeniu zaczynają się tańce etc. Dwutygodniowego dziecka nie będę narażać na taki hałas i papierosy, na co zwróciłam uwagę siostrze - tu przynajmniej się zachowała i przekazała gościom palącym, żeby palili na zewnątrz.

                          No ale i tak dziecko wylądowało w magazynku. Poszłam go tam karmić i tak już w zasadzie zostałam, co jakiś czas wpadała tam moja mama i ciotka, żeby posiedzieć przy nim, żebym mogła wyjść i się "pobawić". Jakoś nie miałam ochoty wink.
                          • ach_dama_byc_z_kanady Novinko, 08.06.14, 12:12
                            dzieki Novinko,
                            coz moge powiedziec oprocz - (kiwajac glowa)
                            - no, tak ...

                            Minnie
                            • kora3 No tak Damo, tak :) 08.06.14, 13:04
                              Przecież zawsze się może zdarzyć, ze ktoś najedzie na suknię panny młodej dziecięcum wózkiem albo i nadepnie... Jaki z tego morał - panna młoda powinna mieć taką suknię, żeby to nie było możliwe, bo weselnicy przecież nie mogą trochę uważać.

                              Nie ma w miejscu organizowania wesela specjalnego pokoju dla matki z dzieckiem, to trzeba wynająć taką sale, żeby był! Bo przecież matka z dzieckiem - gość jest ważniejsza niż młoda para. jest matka z dzieckiem na sali jadalno tanecznej to należy wstrzymać się od muzyki, tańców i glosnych rozmów na weselu, bo przecież mama nie może zostawić dziecka pod pewna opieką na 3 godziny. Godzina msza slubna, obiad weselny - druga - po 1 tańcu można się w takiej sytuacji zmyć!
                              • ach_dama_byc_z_kanady Re: No tak Damo, tak :) 09.06.14, 04:50
                                kora3 napisała:
                                Jaki z tego morał - panna młoda powinna mieć taką suknię, żeby to nie było możliwe, bo weselnicy przecież nie mogą trochę uważać.


                                Ty tak na powaznie Koro, bo juz nie wiem..

                                Minnie
                                • kora3 Tak Damo, powaznie 09.06.14, 08:06
                                  A Ty naprawdę uważasz, że nie mam racji? Serio Twoim zdaniem to kulturalnie ze strony gościa nie zważać na to, ze panna młoda jest centralna postacią, a jej strój jest na ten dzień wyjątkowy, na ogół biały (albo w kolorze zbliżonym), wiec łatwo go zabrudzić?
                                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: Tak Damo, powaznie 09.06.14, 11:05
                                    kora3 napisała:
                                    A Ty naprawdę uważasz, że nie mam racji? Serio Twoim zdaniem to kulturalnie ze strony gościa nie zważać na to, ze panna młoda jest centralna postacią, a jej strój jest na ten dzień wyjątkowy, na ogół biały (albo w kolorze zbliżonym), wiec łatwo go zabrudzić?

                                    Oj, nie, ja tylko juz skolowacialam i nie bylam pewna czy to jeszcze sarkazm czy juz nie : )
                                    oczywscie ze to wyjatkowy dzien w zyciu panny mlodej,
                                    i ma miec tę najpiekniejszą wybraną wymarzoną - TE SUKIENKE : )

                                    To był maj
                                    Pachniała Saska Kępa
                                    Szalonym zielonym bzem
                                    To był maj
                                    Gotowa była ta sukienka
                                    I noc się stawała dniem




                                    Minnie
                                    • kora3 Re: Tak Damo, powaznie 09.06.14, 11:09
                                      hehe
                          • kora3 Re: Novinko 08.06.14, 12:56
                            novinka1 napisała:

                            > Co do najechania na suknię. Młodzi przyjmowali życzenia stojąc przy wejściu do
                            > kościoła - to był w zasadzie taki balkonik, bo do wejścia prowadziły schody z o
                            > bu stron tegoż balkonika. Ludzi dokoła multum, suknia z falbankami na dole, mąż
                            > prowadził wózek.


                            no najpierw pisałaś, ze siostra była zła, bo TY jej najechałaś wózkiem na suknię - teraz okazuje się, że Twój mąż.
                            Kto by to nie był - miała prawo nie być zachwycona - goście powinni uwazac, żeby nie zabrudzić/nie zniszczyć sukni panny młodej. Po co w ogóle było się tam pchać z wózkiem, skoro mało miejsca i dużo ludzi. Mogliscie przecież na chwilę z mezem się rozdzielić: ty poszłabyś złożyć życzenia, wróciła do dziecka w wózku i poszedłby on.
                            >
                            > Na początku młody był na sali z nami. Siostra mówiła, że dostanę miejsce, gdzie
                            > będę mogła go nakarmić etc. Miejscem okazał się magazynek przy sali weselnej -
                            > bo była to zwykła knajpa, a nie sala stricte weselna.


                            Wiesz, trudno, żeby siostra wybierajac miejsce na wesele kierowała się tym, czy jest tam specjalne miejsce dla Ciebie i dziecka do karmienia. jeśli tylko w tym magazynlu było Wam ciepło, wygodnie i czysto, to nie widzę specjalnego problemu w wyjściu tam na karmienie.

                            zaczynają się tańce etc. Dwutygodniowego dziecka nie będę narażać na taki hałas
                            > i papierosy, na co zwróciłam uwagę siostrze - tu przynajmniej się zachowała i
                            > przekazała gościom palącym, żeby palili na zewnątrz.


                            To chyba wieku temu było? Pytam, bo teraz w zasadzie na żadnych salach podczas imporez palic nie moizna, chyba, ze sala ta jest dla palących, ale na weselach chyba rzadko jesta taki podział. Tak czy owak, to, ze się nie pali na sali jadalnej/tanecznej to oczywisosc.
                            Natomiast no głosnej muzyki i gwaru rozmów to na weselu raczej mogłaś się spodziewać.

                            > No ale i tak dziecko wylądowało w magazynku. Poszłam go tam karmić i tak już w
                            > zasadzie zostałam, co jakiś czas wpadała tam moja mama i ciotka, żeby posiedzie
                            > ć przy nim, żebym mogła wyjść i się "pobawić". Jakoś nie miałam ochoty wink.


                            No, czyli wychodzi, ze to była TWOJA decyzja, że tam zostałaś.
                            Założmy przez chwilę, że miejscem gdzie bylaś z dzieckiem nie byłby magazynek, tylko pokój dla wypoczynku gości (w domach stricte weselenych zwykle są takie pokoje, jeden, albo kilka.) Z tego co piszesz, to tez zostałabyś w takim, a nie szła się bawić. Gdyby wesele było w pensjonacie - hotelu, gdzie kazda para gość/gość ma swój pokój, to pewnie też tam zostałabyś. Rozumiem ze ów magazynek był dyskomfortowy, ale jak wspomniałam, trudno, żeby siostra kierowała się przy wyborze sali miejscem dla twego karmienia.

                            Doskonale rozumiem, ze 2-tygodniowe dziecko to nie 3-latek, roczniak, czy nawet 3-misieczny maluch i naprawdę nie mogłaś pozostawić dziecka pod jakąś pewną opieką i isc na całe wesele, ale czy naprawdę nie dało się go zostawić na 2-3 godzin?

                            Z opisu wynika jednak, ze Ty wcale nie miałaś ochoty na to wesele iśc. Było zatem iśc do kościoła na ślub, zabawić na weselu godzinkę i ulotnić się po angielsku.
                            Poza konkursem ze tak powiem mam pytanie: wspominasz o matce i ciotce odwiedzających Cię w magazynku, a gdzie przepraszam był Twoją mąż?
                            • novinka1 Re: Novinko 08.06.14, 16:44
                              Mąż był ze mną wink. Jak napisałam na początku, jestem z zasady mało asertywna. Chciałam, żeby wilk był syty i owca cała. Nie chciałam urazić siostry, że olewam jej wesele, więc siedziałam tyle, ile uznałam za stosowne, czyli do bodajże 22:00.

                              Z życzeniami można było zrobić tak, jak napisałaś, ale jakoś w ferworze składania życzeń nie przyszło nam to do głowy. Chcieliśmy być jednymi z pierwszych, żeby szybko wyjść z kościoła.

                              > Doskonale rozumiem, ze 2-tygodniowe dziecko to nie 3-latek, roczniak, czy nawet
                              > 3-misieczny maluch i naprawdę nie mogłaś pozostawić dziecka pod jakąś pewną op
                              > ieką i isc na całe wesele, ale czy naprawdę nie dało się go zostawić na 2-3 god
                              > zin?

                              Nie, nie mogłam. I nie wyobrażam sobie zostawienia takiego malucha z obcą osobą. Może gdyby to było któreś dziecko z kolei, byłabym bardziej wyluzowana. Przy pierwszym, przynajmniej w moim wypadku, tak nie było.

                              > No, czyli wychodzi, ze to była TWOJA decyzja, że tam zostałaś.
                              No cóż, nigdzie nie pisałam, że mnie ktoś wyrzucił do magazynku.

                              > To chyba wieku temu było?
                              Owszem, 6 lat temu wink i w tej akurat knajpie wolno było palić.

                              > Z opisu wynika jednak, ze Ty wcale nie miałaś ochoty na to wesele iśc. Było zat
                              > em iśc do kościoła na ślub, zabawić na weselu godzinkę i ulotnić się po angiels
                              > ku.
                              Owszem, nie miałam żadnej ochoty iść na wesele. Ale z powodów (patrz pierwsze zdanie), poszłam. smile

                              Chyba tym moim wątkiem pobocznym trochę namieszałam autorce wątku głównego wink



                              • kora3 Re: Novinko 08.06.14, 18:18
                                novinka1 napisała:

                                > Mąż był ze mną wink. Jak napisałam na początku, jestem z zasady mało asertywna. C
                                > hciałam, żeby wilk był syty i owca cała. Nie chciałam urazić siostry, że olewam
                                > jej wesele, więc siedziałam tyle, ile uznałam za stosowne, czyli do bodajże 22
                                > :00.


                                No rozumiem, uważam, ze mogłaś krócej, ale Twoja decyzja

                                >
                                > Z życzeniami można było zrobić tak, jak napisałaś, ale jakoś w ferworze składan
                                > ia życzeń nie przyszło nam to do głowy. Chcieliśmy być jednymi z pierwszych, że
                                > by szybko wyjść z kościoła.


                                Też rozumiem, ale pannę młodą też, przyznasz, można zrozumieć w tej sytuacji ..

                                >
                                >
                                > Nie, nie mogłam. I nie wyobrażam sobie zostawienia takiego malucha z obcą osobą
                                > . Może gdyby to było któreś dziecko z kolei, byłabym bardziej wyluzowana. Przy
                                > pierwszym, przynajmniej w moim wypadku, tak nie było.


                                Też rozumiem. ja bym w takiej sytuacji pewnie na wesele wcale nie poszła.

                                > No cóż, nigdzie nie pisałam, że mnie ktoś wyrzucił do magazynku.

                                No, ale jednoznacznie z opisu nie wynikało, dlaczego spędziłaś czas na weselu w tym magazynku caly. Można było odnieść wrazenie, ze ktoś ci zasygerował, zebyś tam poszla


                                > Owszem, 6 lat temu wink i w tej akurat knajpie wolno było palić.

                                też możliwe - bezwględny zakaz jest chyba młodszy smile
                                .
                                > Owszem, nie miałam żadnej ochoty iść na wesele. Ale z powodów (patrz pierwsze z
                                > danie), poszłam. smile


                                No, ale zasadniczo wyszło na to, ze "olałaś" jednak weseler siostry, bo siedzieliście z mezem poza salą weselną ... Równie dobrze mogło Was wcale nie byćsmile

                                >
                                > Chyba tym moim wątkiem pobocznym trochę namieszałam autorce wątku głównego wink

                                Ja jestem autorką smile a sprawa mnie nijak nie dotyczy, wiec nic mi nie namieszałaś. przeciwnie - ja lubię gdy w wątkach pojawiają się poboczne z innymi podobnymi przykładami z zycia smile
      • mali-nki Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 11.06.14, 21:17
        wydaje mi sie ze, ze sie nie pospieszyla, tylko jej decyzja ma duzo wspolnego z tym jak sie czula w tym konkretnym okresie. Ja to jak najbardziej rozumiem bo przez 3 ciaze przez pierwsze 4 miesiace spedzalam glownie biegnac do lazienki aby zwymiotowac a zapach chociazby ugotowanych ziemniakow albo swiezego chleba doprowadzal mnie do rozpaczy i do kolejnego "pawia". Zawsze mi sie wydawalo, ze to sie nigdy nie skonczy i ze juz do konca ciazy bede tylko wymiotowac.
        Wydaje mi sie ze owa zaproszona zachowala sie bardzo grzecznie gdyz podejrzewajac ze za miesiac nie bedzie lepiej (moze tak byc a nie musi, jedna wielka nie wiadomo) chciala Panstwa mlodym zaoszczedzic klopotu wykupionego miejsca, ktore by sie potem zmarnowalo=wydatek, ktory mozna zaoszczedzic. Reakcja kuzynki jest skrajnie glupia i bezmyslna i chyba z taka kuzynka nie chcialabym miec juz nic wspolnego.
    • kol.3 Re: znów weselnie - "ciąża to nie choroba" 08.06.14, 08:59
      Zaproszenie można przyjąć albo nie. Takie prawo ma zapraszany. Natomiast kategoryczne postawienie sprawy przez kuzynkę sprawia, że z zaproszenia robi się "wezwanie", co jest nie do przyjęcia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka