kora3
08.06.14, 10:10
Cudzysłow przy "skrzywdzonym" przemyślany, ale może Wy będziecie mieć inne zdanie.
Sprawa wygląda tak: mój kolega po fachu został przez prywatne i zainteresowane osoby poinformowany o nieprawidłowości, która tych zainteresowanych dotykała. Rodzaj owej nieprawdłowosci wskazywał na konkretną instytucję - ze w niej do niej doszło.
Zadał wiec oficjalne pytanie instytucji i otrzymał zapewnienie ze sprawa zostanie zbadana.
W jakiś tydzień później dostal odp., że kontrola wykazała, iż istotnie do nieprawidłowości doszło tam właśnie, osoba która się jej dopuscila przyznała się i sama zwolniła z pracy.
Mój kolega nie miał pojęcia kto mogłby być tą osobą, nie zalezało i też na ustaleniu jej personaliów. W kilka dni po tej sprawie był uczestnikiem pewnego spotkania, na którym spotkał gościa znanego mu z widzenia, z którym "od zawsze" wymieniali ukłony. Jako, ze gość ten jest starszy od kolegi, to kolega zawsze pierwszy się kłaniał i nie inaczej było tym razem.
Gosc ostentacyjnie zignorował ukłon i jego odwracając się na pięcie. Kolega nie wiedział o co chodzi...Na tym spotkaniu od kogoś znajomego dowiedział się, że to właśnie ten gość przyznał się do nieprawidłowości i zwolnił z pracy. Na kolegę jest obrażony, twierdzi, ze został przezeń "skrzywdzony", a to, że ten mu się ukłonił "po tym co mu zrobił" uznał za przejaw wyjątkowego tupetu.
Moim zdaniem człowiek ten skrzywdził się sami nie powinien mieć pretensji o to, że człowiek którego rolą jest interweniowanie w takich sprawach zainterweniował. Można po ludzku zrozumieć, że nie ma ochoty na bliższe kontakty (ale bliższych nigdy nie było) z kolegą, ale ostentacyjnie nieodklanianie się i opowiadanie, jak go kolega "skrzywdził" jest bezczelne. Dodam, ze kolega naprawdę nie miał pojęcia kto stoi za nieprawidłowoscią, ani czym zajmuje się ten gość - znali się z widzenia.
Moja kolezanka twierdzi, że kolega powinien wyjasnic to wszystko gościowi. Ja - ze nic nie powinien wyjaśniać, bo nic złego nie zrobił, kłaniać się powinien dalej i z godnoscią przyjmować ignorowanie. A Wasze zdanie?