watek9000
15.06.14, 10:54
Chciałabym poprosić Państwa o opinie i rady, jak z klasą wybrnąć z niezręcznej sytuacji. Dotyczy ona mnie bezpośrednio, więc trudno mi jest obiektywnie i bez emocji ocenić wszystkie warianty zachowań.
Pracuję w dużej korporacji, w której od kilku lat bezpośrednio współpracuję w panem X. Świetnie nam się układa w sferze zawodowej, od paru lat staliśmy się również dobrymi znajomymi, wręcz kumplami prywatnie (wspólne spotkania ze znajomymi, wyjścia, wyjazdy itp.). Jak to w życiu bywa relacje bliskiego koleżeństwa przełożyły się na sferę prywatną i zaangażowałam się emocjonalnie. Pan X nie jest niczego świadom, myślę że otoczenie również. Odkąd dowiedziałam się, że pan X zakochał się i jest w szczęśliwym związku, to bardzo zależy mi na ograniczeniu kontaktów prywatnych.
Pytanie: W jaki sposób delikatnie i z klasą kontakty na gruncie prywatnym ograniczyć i w efekcie uciąć? Spodziewam się w niedalekiej przyszłości zaproszenia na ślub przez pana X i jego dziewczynę, oczywiście nie chciałabym się pojawiać na tej uroczystości, o ile możliwe jest znalezienie grzecznej i nie rodzącej podejrzeń wymówki. Pan X traktuje mnie jak przyjaciela, stąd krótkie: "dziękuję, ale niestety nie mogę być w tym terminie" raczej odpada. Pojawią się dalsze pytania, może troska itp.
Jednym zdaniem - jak uciec i nie sprawiać wrażenia, że uciekam?
Pozdrawiam serdecznie