Dodaj do ulubionych

Ograniczenie kontaktów i dystans

15.06.14, 10:54
Chciałabym poprosić Państwa o opinie i rady, jak z klasą wybrnąć z niezręcznej sytuacji. Dotyczy ona mnie bezpośrednio, więc trudno mi jest obiektywnie i bez emocji ocenić wszystkie warianty zachowań.

Pracuję w dużej korporacji, w której od kilku lat bezpośrednio współpracuję w panem X. Świetnie nam się układa w sferze zawodowej, od paru lat staliśmy się również dobrymi znajomymi, wręcz kumplami prywatnie (wspólne spotkania ze znajomymi, wyjścia, wyjazdy itp.). Jak to w życiu bywa relacje bliskiego koleżeństwa przełożyły się na sferę prywatną i zaangażowałam się emocjonalnie. Pan X nie jest niczego świadom, myślę że otoczenie również. Odkąd dowiedziałam się, że pan X zakochał się i jest w szczęśliwym związku, to bardzo zależy mi na ograniczeniu kontaktów prywatnych.

Pytanie: W jaki sposób delikatnie i z klasą kontakty na gruncie prywatnym ograniczyć i w efekcie uciąć? Spodziewam się w niedalekiej przyszłości zaproszenia na ślub przez pana X i jego dziewczynę, oczywiście nie chciałabym się pojawiać na tej uroczystości, o ile możliwe jest znalezienie grzecznej i nie rodzącej podejrzeń wymówki. Pan X traktuje mnie jak przyjaciela, stąd krótkie: "dziękuję, ale niestety nie mogę być w tym terminie" raczej odpada. Pojawią się dalsze pytania, może troska itp.

Jednym zdaniem - jak uciec i nie sprawiać wrażenia, że uciekam?

Pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 11:53
      > stąd krótkie: "dziękuję, a
      > le niestety nie mogę być w tym terminie" raczej odpada. Pojawią się dalsze pyta
      > nia, może troska itp.

      - to właśnie jest jedyna wersja zgodna z s-v. Propozycja i podziękowanie na - 'nie'. Bez wyjaśnienia i prośby o wyjaśnienia.

      ***********************************************
      www.youtube.com/watch?v=wq3mfaQeVQY
      so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
      • aqua48 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 12:35
        Bardzo dziękuję, ale w tym terminie mam już inne, wcześniejsze zobowiązania. Takie zdanie automatycznie ucina wszelkie dalsze dociekania, troskę itp. Na dociekania można grzecznie odpowiedzieć - wolałabym na razie o tym nie rozmawiać.
        • nick_ze_hej Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 12:47
          A resztę załatwi za ciebie narzeczonawink
          Jej wdzięczność i wszelkie działania na rzecz rozluźnienia stosunków masz jak w bankuwink
    • horpyna4 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 12:54
      Jeżeli chcesz ukryć swoje zaangażowanie, to pozostaje zacisnąć zęby, przyjść na ślub i złożyć życzenia z uśmiechem. Jeżeli przypadkiem będziesz zaproszona również na wesele, to z niego łatwo się wymówić. A kontakty i tak rozluźnią się dość szybko.
      • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 13:19
        Nie ma co kombinowac z tym slubem. Chyba ze rzeczywiscie kombinowanie kosztuje mniej stresu niz sama obecnosc. A malzenstwo to owa epoka w zyciu duza czesc luznych znajomych zwlaszcza plci odmiennej jest subtelnie eliminowanych przez wspolmalzonka.
        Moze po latach kiedy sama bedziesz juz szczesliwa ta znajomosc bedzie milym elementem Twojego zycia? Znalezc dobrego kumpla na lata to tez sztuka.
        • nchyb Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 17:28
          > znych znajomych zwlaszcza plci odmiennej jest subtelnie eliminowanych przez wsp
          > olmalzonka.

          a czasem całkiem niesubtelnie smile
    • ebro888 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 13:45
      Pytanie, czy " dowiedziałam się" od samego iksa.
      • watek9000 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 14:01
        Dziękuję za odpowiedzi. Obecność na przewidywanym w przyszłości (w przeciągu najbliższego roku) ślubie i weselu pana X byłaby dla mnie ogromnym wyrzeczeniem. Nie chcę rozpisywać się o swoich uczuciach, ale sprawa jest dla mnie bardzo bolesna, szczególnie że bardzo się staram, by nikt nie dostrzegł mojego bólu ani smutku.

        Dlatego tak - zdecydowanie potrzebuję natychmiastowego rozluźnienia kontaktów, zdystansowania się i ograniczenia spotkań. Niestety z racji pracy (świetnej i pasjonującej zresztą, szkoda byłoby ją zmieniać) całkowite ograniczenie spotkań nie wchodzi w grę, tym bardziej że pracujemy we dwójkę nad dużymi projektami (branża informatyczna, tutaj nie da się "to ja dalej pracuję sama").

        Od lat znamy się z panem X, chyba trzeba powiedzieć, że się przyjaźnimy. Sytuacja jest dla mnie bardzo niezręczna. Od paru tygodni wymiguję się od spotkań, szczególnie we dwójkę, zasłaniam się pracą, innymi zobowiązaniami itd. Ale ostatnio częściej jestem przyparta do muru pytaniami szczerej (tak czuję) troski: czy nie jestem chora, czy mam jakieś problemy etc.
        Unikanie prawdy jest trudne, kłamstwa męczą, ale wiem że tak trzeba.

        Co do rozluźnienia relacji przez przyszłą narzeczoną - oczywiście, zdaję sobie sprawę że to wypłynie naturalnie, ale wolałabym już teraz to ograniczyć stopniowo. Również dla własnego komfortu psychicznego. Pan X jest zakochany, zafascynowany i najwygodniejsze rozwiązanie to oczywiście takie, abyśmy się z jego wybranką serdecznie zaprzyjaźniły. Powiedział mi o tym przy okazji rozmowy o jego planach na przyszłość.

        Czyli: zasłonić się innymi zobowiązaniami, podziękować grzecznie za zaproszenia (te obecne i te najważniejsze, ślubne) i wymigiwać się pracą, spotkaniami?
        Nie wchodzą w grę żadne naiwne wyznania ani prawda. To nic nie zmieni a chciałabym zachować jednak minimum godności w tej trudnej sytuacji...

        Dziekuję za rady. Informatycy są podobno lekko upośledzeni uczuciowo, tutaj jak widać zapora nie zadziałała smile
        • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 14:18
          No to masz przerabane dziewczyno.
          Oczywiscie nie musisz isc na wesele, ale odmowa pojscia na slub w takiej sytuacji (kiedy macie nadal scisle wspolpracowac) bylaby naprawde niezreczna(chyba ze slub daleko).
          Niemniej to nie jest zaraz , takie gwaltownie rozkwitle milosci czesto koncza sie bardzo szybko i nieoczekiwanie.
          Moze nie warto jeszcze zwijac zagli?
          • ebro888 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 14:22
            No właśnie. Dzielisz skórę na niedzwiedziu jednak.
          • watek9000 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 14:41
            baba67, to nic gwałtownego. Wydawało mi się właśnie, że takie wieloletnie znajomości oparte na ogromnym zaufaniu, porozumieniu i wspólnych zainteresowaniach są trudne do "ucięcia". To nie nagłe olśnienie, w życiu tak chyba czasem jest że nie ma się tego, czego się chcesmile

            Powinnam dalej sukcesywnie odmawiać licząc, że przestanie się dopytywać i odpuści? Na wszelkie wyjścia, wyjazdy, kawy itp. Nie wiem, naprawdę nie wiem. Jak wygląda savoir vivre w przyjaźni? Dla mnie to też szacunek dla dokonywanych przez przyjaciela wyborów, nawet jeśli są dla mnie trudne.

            Mogę w ostatniej chwili wymówić się chorobą, ale takie.....infantylne. Oczywiście kwiaty i pieniądze jako prezent przekażę, jeszcze nie wiem kiedy, jak i gdzie wypada. Państwa poproszę o radę.

            Pozdrawiam
            • notting_hill Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 14:56
              Ale o olśnieniu to forumowiczki mówią w sensie, że ta nagła miłość z wybranką tego pana równie nagle się może skończyć, co zaczęła... Wtedy życzliwa przyjaciółka pod ręką jest jak znalazł smile. No, chociaż poczucie bycia nagrodą pocieszenia to też nie jest coś czego byśmy chciały, prawda?
              • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 15:07
                To zalezy -o nagrodzie pocieszenia mozemy mowic kiedy wybranka pana pusci w trabe. A tak nie musi byc. mam juz swoje latka i kilka takich totalnych odlotow co mialy byc po grob a konczyly sie jakos samoistnie po roku widzialam.Miny otoczenia -bezcenne.
            • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 15:02
              Mnie chodzilo o to ze to przyjaciel sie gwaltownie zakochal. Bo przeciez nie ukrywalby przed Toba wieloletniego zwiazku. I ze takie nagle milosci koncza sie niekiedy bardzo nagle.Oczywiscie moga trwac do grobowej deski, ale nie tak czesto jak klasycznie rozwijajace sie historie.
              Czyli on sie zakochal niedawno a Ty juz go skreslasz?
              On tak czesto chce sie z Toba spotykac sam na sam POZA PRACA majac swieza kobiete?
              Panna w ogole wie o Waszej bliskiej przyjazni?
              Sposob w jaki przedstawiasz sytuacje sprawia ze wydaje mi sie niezrozumiala.
              • watek9000 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 15:13
                To nie jest wieloletni związek, lecz dawna miłość z czasów studenckich. Wtedy coś im nie wyszło i zerwali ale wiem, że to był najpoważniejszy związek w jego życiu. Długo próbował się po tym pozbierać, zdobyć ją na nowo itd. Po paru latach (oboje jesteśmy niewiele po 30tce) spotkali się przypadkowo ponownie, uczucie wróciło, szczególnie z jego strony. Tym razem chce być "mądrzejszy" i nie pozwolić jej odejść.

                Trudno się tego słucha, ale czułam że jako przyjaciel powinnam. Dziewczyna bada go dokładnie, testuje, trzyma trochę na dystans ale widzę, że wszystko zmierza ku temu, że tym razem im się uda. Czego mimo wszystko życzę mu, jako wspaniałemu człowiekowi. Ale na litość nie potrafię i nie będę próbować zaprzyjaźniać się z jego wybranką, to już sadyzm.

                I czuję po raz pierwszy w tej relacji, że pora uciekać. Bo męczę się ogromnie. Pytanie - jak to zrobić z klasą i tak, by nie zdradzić swoich uczuć?
                • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 15:30
                  Czyli przeznaczenie.
                  Zadasz rzeczy niemozliwej. Oczywiscie ze nikt Cie nie bedzie namawial na wyznania niechcianych uczuc. Nic tez dziwnego ze swoich nie okazywalas skoro facet nie wyszedl mentalnie z poprzedniego zwiazku Bycie nagroda pocieszenia jest koszmarnie niekomfortowe.
                  Doradzalam zmiane miejsca pracy.Inaczej sie nie da.
                  Ciekawa jestem jaki gosc ma feler skoro panna po 30 kiedy to kazdy sensowny facet jest na wage zlota tak go testuje.
                • horpyna4 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 17:38
                  No to masz świetną wymówkę odnośnie ograniczenia kontaktów. Powiedz, że nie powinniście spotykać się poza pracą, bo narzeczonej może się to nie spodobać (przypadkowo zobaczy, albo ktoś "życzliwy" doniesie) i może to dla niej być pretekst do ponownego zerwania. A skoro on nie chce dopuścić do zerwania, to powinien zrozumieć, że nawet koleżeńskie kontakty z kobietami około trzydziestki i młodszymi powinien bardzo ograniczyć, żeby przypadkiem narzeczona źle tego nie zrozumiała.
                • chris1970 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 16.06.14, 14:02
                  Tak poza s-v, a zwyczajnie patrząc na uczucie, emocje jakich możesz doznać podczas ceremonii ślubnej, to rada jest jedna.
                  Dla własnego zdrowia i samopoczucia obecność raczej nie jest wskazana.
                  Tak jak Buba tu powiedział. Należy grzecznie podziękować za zaproszenie i wymówić się ważną sprawą osobistą, której nie możesz przełożyć.
                  Miłe będą natomiast życzenia przesłane pocztą.
              • znana.jako.ggigus albo te neiejasne szczegóły - pan się 16.06.14, 22:24
                zakochał, świeża sprawa i ma nadal czas na spotkania z autorką to efekt nieprzemyślanego trollingu?
                Trollu, pomyśl, przypomnij sobie koleje z życia przyjaciółek i seriale (tam pracują ludzie odpowiedzialni za szczegóły) i pisz.
                Bo świeże związki siedzą w łóżku albo spacetują z cielęcym wyrazem twarzy. We dwoje.
                • przeciezwiadomo Re: albo te neiejasne szczegóły - pan się 16.06.14, 22:41
                  prawda big_grin
                  • znana.jako.ggigus huhuh przeciezwiadomo - 16.06.14, 22:56
                    zgadzamy się i nie kłócimy się...? To niemożliwesmile
                    • przeciezwiadomo Re: huhuh przeciezwiadomo - 20.06.14, 11:36
                      Nie zauważyłam, żebyśmy się gdzieś kłóciły.
                      Chyba mnie z kimś mylisz.
                      • znana.jako.ggigus forum kobieta 21.06.14, 17:32

                        • przeciezwiadomo Re: forum kobieta 21.06.14, 17:35
                          ale jaki temat?
                          • znana.jako.ggigus aż tak dobrej pamięci to nie mam:) 21.06.14, 17:38

                            • przeciezwiadomo Re: aż tak dobrej pamięci to nie mam:) 21.06.14, 17:39
                              ja tym bardziej smile
                • kora3 Zarzucasz komuś trolling, bo Tobie 19.06.14, 10:14
                  zdaje się, że jakos ma wyglądać swiezy związek?
                  To co opisujesz, jako rzekomy standard to co najwyżej się zdarza i to ludziom b. młodym, w dodatku przez krótki czas.
                  • baba67 Re: Zarzucasz komuś trolling, bo Tobie 19.06.14, 10:36
                    To zalezy od trybu zycia.Mozna byc bardzo zakochanym a wciaz miec wlasne pasje i przyjaciol a nie wisiec na sobie bez przerwy.Ponadto opisana para etap wiszenia (jesli by) juz ma za soba bo kiedys razem byla.Z opisu wyglada ze te spotkania sa w roznym gronie nie wielogodzinne nasiadowy one-to one.polaczone ze zwierzeniami.
                    • znana.jako.ggigus w opisie raz jest szczesliwy zwiazek, 21.06.14, 17:31
                      a potem się okazuje, że pan spotkał dawną miłość i chcę ją znowu zdobyć.
                      Jest to trolling oparty na sprzecznych szczegółach.
                      • baba67 Re: w opisie raz jest szczesliwy zwiazek, 21.06.14, 17:39
                        A co tu jest sprzecznego? Ma szczesliwy zwiazek bo panna sie zgodzila do niego wrocic o czym pan marzyl chyba sporo czasu skoro Watek zdolala sie pomalu zakochac.
                        Jesli historia jest wymyslona to mi naprawde nie przeszkadza to nie trollowanie tylko animacja forum.
                        Przeszkadzaja mi tylko wypowiedzi ktore wmawiaja ludziom bujna wyobraznie jakby to mialo jakiekolwiek znaczenie czy maja czy nie.
                        Zreszta opowiesc angazetki o zakochanej w niej lesbijce jest o wiele mniej prawdopodobna dla mnie, ale nie zarzucam nikomu mitomanstwa bowiem jakie zycie potrafi byc nieprawdopodobne.
                        • znana.jako.ggigus Re: w opisie raz jest szczesliwy zwiazek, 21.06.14, 17:53
                          a potem że pani trzyma pana na dystans. Związek w początkowej fazie i kiedy autorak oczekuje ślubu za rok, nie oznacza dystansu.
                          I czy naprawdę jest sens spotkań we trójkę i jak już wspomniałam, na początku, skoro pan i pani pracują razem?
                          Dla mnie to istotne, czy ktoś trolluje czy nie.
                          A zakochana lesbijka to rzecz wcale nie tak mało prawdopobna. Każdy człowiek musi liczyć się z zainteresowaniem jego osobą. To raczej strach przed lesbą oooh, jakie to straszne. Każdy z nas w kontaktach z innymi jest obiektem czyichś uczuć i pożądań, nie zawsze świadomie. I nie każdy obnosi się ze swoją orientacją, albo nie każdy odczytuje orientację seks. drugiej strony właściwie. Tylko że kiedy pan Mietek z warzywniaka się zagapi, to jest oki, ale jak lesbijka to jest to straszne i egzotyczne.
                          To dla mnie trochę jak reakcja koleżanek na komplementy od kobiet - podejrzliwość.
                          • baba67 Re: w opisie raz jest szczesliwy zwiazek, 21.06.14, 18:18
                            Oceniamy wg swoich doswiadczen ktore sie roznia i to jest naturalne.Pan z pania z jakiegos powodu sie rozstali. Musialo byc to dla tej pani bolesne skoro pozniej nie byla sklonna do relacji powracac mimo prosb. Minelo kilka lat i moze przyczyna dla ktorej doszlo do rozstania juz nie istnieje. Coz dziwnego w tym ze pani nie chce miec powtorki z rozrywki i nie chce sie tak hop siup angazowac znowu?
                            Natomiast zrownowazona psychicznie lesbijka zakochana w kobiecie hetero to jakis iscie hollywoodzki scenariusz spietrzonych qui pro quo, Bo mnie sie zawsze wydawalo ze jesli ktos ma naprawde specyficzne upodobania podzielane przez 5% spoleczenstwa to pierwsze co zrobi zanim sie zaangazuje to sie na 100% upewni ze druga strona te upodobania podziela.
                            Jednak zbiegi okolicznosci plus myslenie zyczeniowe moga takie nieprawdopodobne scenariusze stworzyc.
                            • przeciezwiadomo Re: w opisie raz jest szczesliwy zwiazek, 21.06.14, 18:25
                              Niektóre lesbijki twierdzą, że nie potrafią się zakochać w kobiecie związanej z mężczyzną. Lub takiej, o której wiedzą, że interesuje się mężczyznami.
                            • znana.jako.ggigus babo, skoro pani nie chce się angażować, 21.06.14, 20:27
                              to slaczego autorka myśli o ślubie za rok. Gdzie tu logika?
                              Pomijam inny fakt: pracujesz z kimś 8 godzin, a wieczorami chcesz się jeszcze z nim spotykać z jego świeżą dziewczyną. Często. Bo żeby raz pokazać z dumą szczęście, to rozumiem.
                              Nie wiem czemu lesbijka nie może się zakochać w kobiecie hetero nieszczęśliwie.
                              Wiele kobiet, kiedy mężczyźni odrzucili ich uczucia kwitują/myślą, że to był na pewno gej.
                              • przeciezwiadomo Re: babo, skoro pani nie chce się angażować, 21.06.14, 20:28
                                Ale skąd wiesz, że dziewczyna tego IT-owca myśli o tym ślubie, że to nie jest wersja tego IT-owca powiedziana kumpeli.
                                • znana.jako.ggigus jeśli jedna stroan trzyma kogoś na dystans, to 21.06.14, 20:32
                                  planowanie ślubu jest utopią. Nawet gdyby autorka wótku prorokowała ślub, to i tak z uwagi na dystans powinna wiedzieć, że niekoniecznie tak musi być.
                                  Albo trzeba lepiej dopracować story przed publikacją.
                                  • przeciezwiadomo Re: jeśli jedna stroan trzyma kogoś na dystans, t 21.06.14, 20:39
                                    Oj, na razie to tylko Ty widzisz fantastykę w tej historii, mnie się wydaje ona jak najbardziej możliwa. Raczej dziwi mnie ten trzyletni kontrakt bez możliwości zerwania - trochę znam środowisko i wiem, że to raczej wolni strzelcy, często samozatrudnieni, właśnie po to by móc w każdej chwili odejść, bo i tak z ich kwalifikacjami wezmą ich wszędzie z pocałowaniem w rączkę smile
                                    • znana.jako.ggigus widzę sprzeczności, a Ty piszesz o mnie 21.06.14, 20:44
                                      i o środowisku.
                                      Albo ślub planowany albo dystans, że się powtórzę. Albo praca razem i omawianie szsczęścia (bez dystansu nowo woybrabej pani), albo częste spotkania we trójkę na bazie świeżego związku.
                                      Co do środowiska - tym barzdiej dziwne, że pani nie odchodzi. Chociażby po to, żeby się ulotnić, nabrać sama dystansu do sprawy, a przede wszystkim być szukaną.
                                      A ja piszę i wiem, jak ważna jest konstrukcja kkażdego szczegółu. Stąd moja czepliwość.
                                      Jestem podobnie bezlitosna przy filmach i książkachsmile)
                                      • baba67 Re: widzę sprzeczności, a Ty piszesz o mnie 21.06.14, 20:52
                                        A gdzie Ty wyczytalas o czestych spotkaniach we trojke?Spotkania we trojke sa w planach pana.Poddobnie zapewne jak marzenia o slubie.Zadna data nie jest ustalona ani wodka nie kupiona.
                                        Skoro jestes taka drobiazgowa to na pewno umiesz czytac ze zrozumieniem.
                                        Ponadto jest tyle forow o ksiazkach ze na pewno tam sie wyzyjesz i zostaniesz doceniona,dyskusje o wpadkach pisarzy sa bardzo zabawne(pisze bez zadnej ironii-sama uczestnicze).
                                        Tu naprawde wszystko nam jedno czy problem jest rzeczywisty czy wymyslony byle sie fajnie dyskutowalo, a czepialscy psuja nam zabawe.
                                        • znana.jako.ggigus np wyczytałam tutaj: 21.06.14, 21:01
                                          Powinnam dalej sukcesywnie odmawiać licząc, że przestanie się dopytywać i odpuści? Na wszelkie wyjścia, wyjazdy, kawy itp.

                                          albo tutaj:
                                          Pan X jest zakochany, zafascynowany i najwygodniejsze rozwiązanie to oczywiście takie, abyśmy się z jego wybranką serdecznie zaprzyjaźniły. Powiedział mi o tym przy okazji rozmowy o jego planach na przyszłość.

                                          Droga babo, rady nieproszone też nie są zgodne z sv. Nie potrzebuję rad ani w kwestii mojego pisania, ani w kwsetii wyboru forum, na którym chce mi się pisać.
                                          Piszę o niepasujących szczegółach wg mnie i bądź tak mila i przestać zajmować się moją osobą - o co opieram moją wiedzę na temat związków, jak i gdzie mam pisać. Jeśli Ci się nie podoba moje czepialstwo i pusje ci ono moją zabawę, to mnie wygać. Bo ja Ciebie gdzie indziej nie wysyłam i sobie nie życzę drogowskazów.
                                          • baba67 Re: np wyczytałam tutaj: 21.06.14, 21:11
                                            Nigdzie nie jest napisane ze TE SPOTKANIA SA WE TROJKE.Nawet czlowiekzakochany ma jakies zycie towarzyskie poza ukochana.
                                            Mnie naprawde guzik obchodzi co Ty o mnie myslisz. Niepojete? A jednak.
                                            Informuje Cie jednak zyczliwie ze czepialstwo , minoderia i zadecie sa tu niemile widziane a oczekiwanie ze piszacy tu sie beda Twoim ostrym jak brzytwa intelektem zachwycac sa hm...troche optymistyczne.I ze beda reagowac grzeczniutko i milutko tez.Ciesz sie ze Minnie jeszcze spi.
                                            • znana.jako.ggigus jeśli ten pan planuje, że jego obecna 21.06.14, 21:17
                                              dziewczyna i dziewczyna z pracy się mają zaprzyjaźnić, to na początku trzeba się pospotykać we trójkę.
                                              Nie oczekuję zachwytów na do moim intelektem, stosując czepialstwo. Kolejny raz zapuszczasz się w teren osobisty. Mam oczywiście pogląd na przyczyny tego zjawiska, ale przemilczam.
                                              Nie pisałam, co o Tobie myślę. Niestety, nie myślę o Tobie, a o tym, co napisałaś w Twoich postach. Spora różnica.
                                              • kora3 No właśnie Ggigus - pan planuje 22.06.14, 07:37
                                                znana.jako.ggigus napisała:

                                                > dziewczyna i dziewczyna z pracy się mają zaprzyjaźnić, to na początku trzeba si
                                                > ę pospotykać we trójkę.


                                                chciałby, żeby tak się stało, ale watkodawczyni z oczywistych przyczyn nie chce tego o o ile dobrze zrozumiałam do spotkania nie doszło! W każdym razie nic nie ma o wspólnych (we trójkę spotlaniach) jakichś czestych, mowa o tym, że pan chce się z watkodawczynią spotykać, czego ona chce unikać .
                                                Tropisz rzekome niescisłosci wątkodawczyni, a sama radośnie dopuszczasz się tzw. "dopowiadania sobie" czegos, czego nie ma wcale w treści przez nią przekazanej.
                                            • znana.jako.ggigus PS groźby powinnaś sobie darować 21.06.14, 21:18
                                              dorośli ludzie powinni trzymać jakiś poziom.
                                              • baba67 Re: PS groźby powinnaś sobie darować 21.06.14, 21:27
                                                Jakie grozby??? Ze sie Minnie obudzi? ja Cie tylko zyczliwie uprzedzam.
                                                Ona ma alergie na odgiety paluszek, reaguje czasem za mocno.
                              • baba67 Re: babo, skoro pani nie chce się angażować, 21.06.14, 20:44
                                To nie jest takie czarno -biale. Pani angazuje sie ostroznie a pan mysli zyczeniowo i stad snuje plany o ktorych byc moze cos wspomnial a moze i wspomnial tylko przyjaciolce, przeciez to normalna rzecz,Mam wrazenie ze wiedze o zwiazkach czerpiesz amerykanskich komedii romantycznych.
                                Oczywiscie ze lesbijka moze sie zakochac nieszczesliwie w kobiecie hetero-niczego innego nigdzie nie twierdzilam. Moze przeczytaj jeszcze raz moje posty bo przeciez nie bede sie powtarzac.Dodam tylko ze moje glowne zalozenie jest takie ze kobieta jest ZROWNOWAZONA psychicznie.
                                Przy tym zalozeniu scenariuszae sa 2
                                =pani jest swiadoma orientacji obiektu i a co za tym idzie beznadziejnisci uczucia zatem na litosc nie proponuje obiektowi zwiazku partnerskiego
                                =pani jest zle poinformowana na skutek zbiegu nieporozumien zatem sie zakochuje i zooonk
                                • znana.jako.ggigus domyślam się, że pan np. coś wspomniał 21.06.14, 20:47
                                  swojej przyjaciółce i ona buduje z tego ślub. Bo ślub za rok to jest już sporo, jak na taki związek po latach z przeszkodami.
                                  Twoją uwagę o mojej osobie pimijam milczeniem, bno jest uwaga nie na miejscu i nie odpowiada zasadom sv. Nie nazwę Twojej uwagi po imieniu, na szczęście.
                                  Są różni zakochani ludzie, jedni mniej drudzy bardziej zrównoważeni. Ale przyznam, że całego wątku o lesbijce nie czytałam, zaczęłam.
                                  • baba67 Re: domyślam się, że pan np. coś wspomniał 21.06.14, 20:58
                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                    >
                                    > Twoją uwagę o mojej osobie pimijam milczeniem, bno jest uwaga nie na miejscu i
                                    > nie odpowiada zasadom sv. Nie nazwę Twojej uwagi po imieniu, na szczęście.

                                    Och, och no cudnie po prostu bardzo doceniam, tyle tylko ze to nie jest uwaga o Twojej osobie tylko o moim odbiorze Twoich wyobrazen.Szczerze mowiac nie za bardzo mnie obchodzi czy moj odbior sa zgodny z SV czy nie.



                                    >
                                    • znana.jako.ggigus Twoje uwagi o moim odbiorze to uwagi 21.06.14, 21:04
                                      o mnie. Miło wiedzieć, że masz w nosie bon ton.
                                      • baba67 Re: Twoje uwagi o moim odbiorze to uwagi 21.06.14, 21:13
                                        Niby dlaczego milo? ja bym powiedziala ze to raczej wiedza uzyteczna.
                                      • kora3 Sorry, ale ty bez pardonu piszesz o 22.06.14, 07:46
                                        watkodawczyni, że trolluje i chyba nie uważasz tego za sprzeczne z SV, a Babie zarzucasz, że stara się doszukać przyczyn, dla jakich tak się dzieje.
                                        Bo jakieś sa te przyczyny, dla których za dziwne uważasz, ze gość jakiś zwierza się swojej przyjaciółce z sercowych spraw, planuje wspólna z ukochaną przyszłość w fazie, gdy na zaręczyny za wcześnie i chce się z tą przyjaciłółką spotykać oraz chce, by poznała i polubiła z wzajemniscią jego ukochaną. Ponieważ to calkiem normalna sytuacja, a Ty ją - co sama piszesz wszak - uważasz za wielce nieprawdopodobną, to Baba zastanawia się dlaczego tak postrzegasz te sytuację i tyle.

                                        Ja tu naprawdę nie dostrzegam żadnego atakowania personalnie.
                                        • baba67 Re: Sorry, ale ty bez pardonu piszesz o 22.06.14, 08:25
                                          O to, to.
                                          jak mozna nazwac napastliwe, uporczywe zarzucanie komus klamstwa kiedy
                                          -nie ma ku temu podstaw
                                          -fakt klamania lub nie nie ma absolutnie znaczenia dla istoty dyskusji
                                          Trollingiem?
                                          Moje zyczliwe rady moze sa i sprzeczne z SV bo nie proszone, ale jednak jedna dam
                                          przestan sie tu lansowac bo zadnych zachwytow sie nie doczekasz. Niejedna minoderyjna panne co tu popiescic ego przyfrunela niemile uwagi tu spotkalyku jej bezbrzeznemu zdziwku.
                                          • kora3 Wiesz Babo 22.06.14, 08:38
                                            ja jestem za tropieniem trollingu - ogólnie.
                                            Tu problem leży w tym, że Ggigus za przejaw trollowania uważa całkowicie normalne szczegóły (albo ich brak).
                                            Jesli ktoś jako dziwną postrzega dość zwyczajna sytuację, to skądś się to musi brać. Najczesciej bierze się z braku takiego doświadczenia, czy też obserwacji takiego zjawiska w środowisku w jakim się obraca.
                                            Ty jak zauwazyłam usiłowałaś wyjaśnić, że to całkiem normalna sytuacja, a Ggigus widzi w niej cos "podejrzanego", bo być może nie miała okazji z taką się zetknąć. Niestety Ggigus wszystko bierze, jak to sama pisze "do swojej osoby" i traktuje jako atak, czy deprecjonowanie tejżesmile
                                            Trudno doprawdy polemizować z kimś nie odnosząc się do jego wypowiedzi...
                                            • baba67 Re: Wiesz Babo 22.06.14, 08:57
                                              Nie twierdze ze ona jest trollem,tylko ze takie zachowanie podpada pod trollowanie.
                                              Panna wyglada mi na wczesna licealistke w opcji "wlasnie skonczylam 15 lat i wszystko o zyciu juz wiem ".Plus przewrazliwienie na punkcje WLASNEJ OSOBY. To nic zlego o o ile sie czlowiek z tym nie obnosi.
                                        • znana.jako.ggigus pszę o trollowaniu, podając POST, a nie 22.06.14, 09:21
                                          pisząc radosne domniemania o autorce.
                                          Obawiam się, że nie widzzisz różnicy.
                                          • kora3 "Trollujesz, albo masz jazdę" - to nie do autorki? 22.06.14, 09:39
                                            i nie jest aby personalne?
                                            • znana.jako.ggigus Rmasz jazde w sensie - przesadasz 23.06.14, 16:38
                                              że przypomnę - w nowszych podtach jest o tym, że ten pan tobi do tej pani li i jedynie słodkie oczy. Słodkie oczy jako podstawa związku oraz ślub za rok, to jest jazda. Dla mnie.
                                              • kora3 wszystko jedno co miałaś na mysli Ggigus 24.06.14, 09:22
                                                oceniałaś na podstawie własnych poglądów wątkodawczynię jako albo kłamczuchę (trolla), albo osobę niezrównoważoną ("masz jazdę" - w sensie przesadzasz).

                                                Miałaś, jak każdy na forum prawo by mieć wątpliwości co do faktycznego stanu tamtego związku, czy też oceny go przez watkodawczynię. Miałaś prawo dopytywać o szczegóły.
                                                Tylko, ze ty robiłaś to b. niegrzecznie i nieprzyjemnie, a poza tym atakowałaś watkodawczynię personalnie. To ostatnie jest szczególnie ważne w Twoim przypadku, bo TY sama stale podkreślasz, żeby "nie zajmować się Twoja osobą", co w praktyce oznacza, że nie może "bezkarnie" rozmawiać z Tobą o tym DLACZEGO uważasz coś za dziwne np.
                                                • baba67 Korciu,jako stare bywalczynie tego forum 24.06.14, 10:47
                                                  niejednokrotnie bylysmy swiadkami "wystepow goscinnych" roznych osobnikow plci obojej szukajacych zeby komus wbic szpile wychodzacych z mylnego przekonania ze sie "ich osobami" nikt nie bedzie zajmowal bo forum sie tak nazywa.Zatem dowala komus i lepiej sie poczuja zupelnie bezkarnie.
                                                  Szkoda naprawde zasmiecac watku dziewczynie.
                                                  Znana jako gigus otad dla mnie jest znana jako trollus i takoz bedzie traktowana.
                                                  • kora3 A ja chciałabym, żeby Ggigus 24.06.14, 11:31
                                                    poszukala nieścisłości w "moim" poście - jeśli się podejmie, co wielce jestem ciekawa ile i jakie znajdziesmile
                                          • baba67 Re: pszę o trollowaniu, podając POST, a nie 22.06.14, 09:48
                                            Pisze o tym ze od poczatku Twoich wypowiedzi zarzucasz Autorce klamstwo. Mam wszystkie Twoje posty cytowac? Mozna miec watpliwosci i je tu wyrazic ale nie tak nachalnie i uporczywie. Dla mnie trolling.
                                            Koniec , nie zasmiecam watku,nie mam nic do dodania.
                                            • ach_dama_byc_z_kanady Re: pszę o trollowaniu, podając POST, a nie 22.06.14, 09:59
                                              kobietki, jak widac - sprawa beznadziejna. czy warto w kolko o tym samym? smile

                                              Minnie
                                              • kora3 Re: pszę o trollowaniu, podając POST, a nie 22.06.14, 10:03
                                                Damo - idzie o zasadę i prawdę smile
                                                Ktoś kto sam personalnie atakuje na jakąkolwiek uwagę reaguje stwierdzeniem, że zajmuje się ktoś "jego osobą" - to jakiś absurd
                                                • ach_dama_byc_z_kanady Re: pszę o trollowaniu, podając POST, a nie 22.06.14, 10:15
                                                  kora3 napisała:
                                                  Damo - idzie o zasadę i prawdę smile
                                                  Ktoś kto sam personalnie atakuje na jakąkolwiek uwagę reaguje stwierdzeniem, że zajmuje się ktoś "jego osobą" - to jakiś absurd


                                                  to nic nowego, a tlumaczenia nie pomagaja - czy warto zatem tak sie wysilac? smile

                                                  Minnie
                                                  • watek9000 Re: pszę o trollowaniu, podając POST, a nie 22.06.14, 11:56
                                                    Miałam nie reagować na posty znana.jako..., bo baba i kora zrozumiały sytuację całkowicie, bez dopowiedzeń.

                                                    Do żadnego spotkania pomiędzy mną a panem X i jego wybranką nie doszło. On snuje plany zaprzyjaźnienia mnie ze swoją ukochaną, bo taka wizja dla niego byłaby najlepsza. Wierzy silnie, że w perspektywie pół roku - roku uda mu się przekonać wybrankę do ślubu i wszystko jest na tej drodze. Tak, jest szczęśliwy i chce się tym szczęściem dzielić również ze mną jako ze starym przyjacielem, sporo razem przeszliśmy więc często pyta mnie o radę lub opowiada.

                                                    Jestem bardzo wdzięczna za życiowe i mądre rady, jak się zachować w tej sytuacji. Zwykle myślę analitycznie, ale w sytuacji uczuć wszystko wymyka się spod kontroli i potrzebuję układu odniesienia. A ludzie w internecie są ludźmi, którzy patrzą na to z dystansem. Póki co wymawiam się od wspólnych spotkań, dużo więcej pracuję, staram się stwarzać dystans głównie fizyczny (żadnych uścisków na powitanie itp.), stopniowo zacznę i duchowy.

                                                    Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie, nie chciałabym by ten wątek stał się przysłowiowym kijem w mrowisko i dał komuś okazję do ataków ad personam.
                                                  • znana.jako.ggigus i mnie jest przykro za rozwój sytuacji, niemniej 23.06.14, 16:40
                                                    wiele szczegółów mi się nie zgadza. Niestetyż.
                                                  • kora3 Nie chodzi o przekonanie 22.06.14, 14:13
                                                    tylko o jasne uświadomienie INNYM sytuacji.
                                                  • znana.jako.ggigus koro3, toTy dociekałaś 23.06.14, 16:42
                                                    moich doświadczeń z mężczyznami, a baba pisała o tym, jak bardzo znam się na związkach. O innych rzeczach nie wspomnę.
                                                    Jeśli dla Ciebie to nie ad personam, to muszę się pobłażliwie uśmiechnąć.
                                                  • kora3 Re: koro3, toTy dociekałaś 24.06.14, 09:24
                                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                                    > moich doświadczeń z mężczyznami,

                                                    ja? ależ skąd - ja jedynie starałam się dowiedzieć skąd u Ciebie taki pogląd, że ta sytuacja opisana tu jest nieprawdopodobna. Zalinkuj może gdzie dociekam Twoich dosciwdczeń z mężczyznamismile
                                                • znana.jako.ggigus baabie przeszkadza zwracanie uwagi na szczegoly, 23.06.14, 16:37
                                                  pzeszkadza jej to w zabawie.
                                                  • kora3 Nie sądzę, by Babie przeszkadzało dociekanie 24.06.14, 09:38
                                                    szczegółów Ggigus. Powiem nawet, że określiłabym ją jako osobę dociekliwą w dyskusjach na forum, czego miałam okazję sama jako watkodawczyni w rozmowach z nią doświadczyć.
                                                    Czasem to było dociekanie szczegółów całkowicie nieistotnych dla sedna sprawy smile a czasem np. z punktu widzenia Baby - ważnych, a z mojego jako watkodawcy - nie, stąd nie podawałam ich w początkowym poscie.

                                                    Myslę, ze w tym watku Baby nie przekonało to co TY pisałaś o tych rzekomo niespójnych szczegółach. Domyślam się tego, bo mnie to też nie przekonało. Twierdziłaś, że para zakochanych spotyka się często w trójkę z watkodawczynią - co wcale nie zostało napisane, twierdziłaś, że to niemożliwe, by zakochany w innej facet pracujący z watkodawczynią i traktujący ją jak przyjaciela chciał i mógł spotykać się z nią po pracy i zwierzać się.
                                                    Z jakichś powodów Ty uważasz, że to niemożliwe, a moje i Baby doświadczenia i obserwacje otoczenia mówią nam co innego - to jak najbardziej normalna i wcale nierzadka sytuacjia, gdy ktoś zakochany chce zwierzyć się z tego przyjaciołom.
                  • znana.jako.ggigus koro droga, co opisuję to 21.06.14, 17:36
                    faza początkowa, o o tej fazie, co prawda z wieloma sprzecznościami pisze autorka.
                    Oczywiście ironicznie upraszczam, ale świeże związki rzadko dzieją się we trójkę. Tym bardziej że ten pan i ta pani pracują razem, więc pan ma czas opowiedzieć, jak to cudownie byłpo wczoraj.
                    Story musi mieć szczegóły. Dobra story, rzecz jasna.
                    • kora3 Droga Ggigus 21.06.14, 18:40
                      Moim zdaniem nie ma tu sprzeczności. W tym rzecz. Naprawdę nie wszystkie związku wyglądają tak samo.
                      Ten jest jakoś tam szczególny - bo z tego co zrozumiałam ta para kiedyś już razem była i rozstała się. Nie znamy powodu dla jakiego tak się stało. Może wina lezała np. po stronie pana i teraz choć pani chce się z nim spotykać nie ma doń pełnego zaufania jeszcze i spotkania nie są tak czeste, że nie byłoby czasu na rozmowę z przyjacielem (bo pan ten najwyraźniej za przyjaciela wątkodawczynię uważa).

                      Owszem, na ogół świeżo zakochana para chce się spotykać możliwie jak najczęściej, ale nie zawsze jest to możliwe ze względów technicznych (np. odległośc, rodzaj pracy).
                      Nie widzę zatem niczego dziwnego w tym, że pan ów nie spotykając się w danym momencie z ukochaną chce się spotkać i pogadać z przyjacielem.

                      Istotnie dość dziwne jest to, że taką znajomość "swieża" po "odświeżeniu" już się rozpatruje w charakterze ślubu, ale weź pod uwagę, że to mogą nie być wcale przemyślenia wątkodawczyni, tylko tego pana po prostu.
                      Być może zwierzał się jej z takich właśnie planów wobec ukochanej, choć obecny etap znajomości jeszcze nie pozwala mu być może zadeklarować tego jej samej.

                      Jest jeszcze coś - pisałam o tym już kilka razy - pewne rzeczy, szczegóły nierzadko wydają się wątkodawcy oczywiste, albo nic nie mające do sprawy. Tymczasem okazuje się, że dla forumowiczów ten szczegół ma jakieś znaczenie, czasem spore, a niepodanie go na początku uważają za "podejrzane".

                      Jak dla mnie nie ma znaczenia, czy pan ten powiedział watkodawczyni, ze takie a takie ma plany matrymonialne wobec ukochanej, czy sama wysnuła taki wniosek na podstawie znajomości pana i temperatury jego uczuc do tejże. Kobieta się pyta, jak w tej sytuacji - gdy ona gościa kocha, a on kocha inną i jest z nią, a tamtą uważa za przyjaciela z klasą i nie budząc podejrzeń zwiększyć dystans, bo sytuacja jest dla niej delikatnie mówiąc niekomfortowa.
                      Dla mnie pytanie jest klarowne, a wspomniane przez Ciebie szczegóły rzekomo mające swiadczyć zaraz o trollingu dla nie są całkiem normalne.
                      • przeciezwiadomo Re: Droga Ggigus 21.06.14, 18:48
                        Właśnie.
                        Nie rozpatrywałabym tego wątku jako trolling na bazie decyzji o szybkim ślubie.
                        Poznałam męża półtora roku temu. I jesteśmy już po ślubie.
                        Mój kolega niedawno zwierzał mi się, że 3 miesiące temu poznał dziewczynę i za rok się pobierają.
                        Tamta opisana w wątku tutaj para mogła sobie staż "dodać" smile
                        • znana.jako.ggigus wiele szczegółów podawałam jako bazę 21.06.14, 20:30
                          trollignu, nie tylko ślub.
                          Powtarzam się enty raz: pani pisze o świeżym związku, dystansie nowej kobiety tego pana i ślub za rok jako pewniak. Albo dystans albo ślub. Pomijam fakt logiiczny i logistyczny - pracuję z kimś osiem godz, a po pracy spotykamy się we trójkę z jego partnerką. Raz mogę zrozumieć, pokazać świeże szczęście, ale żeby tak ciągle się spotykać, jak pisze autorka wątku.
                          Wiele nieścisłości i wiele niedopracowanych szczegółów.
                          • kora3 owszem, ale to nie jest dla mnie przekonujące 22.06.14, 07:28
                            po prostu...
                            A doświadczenia własne i obserwacja otoczenia nauczyły mnie niestereotypowych ocen sytuacji.
                            Nic tu się dla mnie nie wyklucza, bo:
                            1. Pan jest szczęśliwy, gdyż dawna ukochana zgodziła się znów z nim spotykać
                            2. Pan snuje w związku z tym dalekosiężne plany matrymonialne
                            3. Pani być może trzyma dystans (może ma powód ?)
                            4. Pani być może nie ma czasu (praca), by na okrągło spotykać się z panem
                            5. Pani być może jest typem "nieprzyspawanej do faceta", czyli kobiety, która nawet zakochana po uszy nie spędza każdej wolnej chwili z ukochanym - są takowe panie, sama do nich należę, to wiem smile
                            6. Pan ma wątkodawczynię za swego przyjaciela- lubi z nią spędzać czas.
                            i teraz co do uwagi nt. wspólnej pracy i wspólnych wyjść po niej. Mam taką bliską koleżankę, z którą dane mi było pracować w małym zespole (poza nami - kilka jeszcze osób) przez ponad 5 lat. W czasie pracy czasem miałyśmy możliwość pogadać parę chwil, a czasem - nie. Pra Bardzo czesto PO PRACY spotykałyśmy się czy to same, czy w szerszym gronie, żeby pogadać. Uprzedzajac pytanie: kolezanka, gdy zaczęłam z nią pracować była (nadal jest) mezatką, podczas czasu tej naszej wspólnej pracy pojawiło się 2 jej dzieci. Piszę to, bo komus mogloby się to jawić tak, ze któraś z nas tak "zabijała czas", otóż nie.
                            Ja wówczas kiedy ją poznałam byłam w związku także (innym niż obecny).
                            Teraz nie pracujemy już z sobą w jednej formie, ale także spotykamy się często, dzwonimy do siebie niemal codziennie, a gdyby któraś miała jakiś kłopot, to na bank.
                            Jeśli z kimś jesteś blisko na serio, duchowo, a nie tylko w kwestii piwka, czy grilla, to czujesz potrzebę pogadania, podzielenia się swoimi radościami, smutkami i także nawet - głupotami.
                            • znana.jako.ggigus Twoja story jest piękna, ale 22.06.14, 09:23
                              ma mało związku z wątkiem. Wg mnie, rzecz jasna.
                              • kora3 Ma bardzo wiele 22.06.14, 09:42
                                pokazuje TOBIE (bo wszyscy inni to kumają), że ludzie którzy z sobą pracują i jednocześnie się przyjaźnią chcą i lubią spedzac z sobą czas PO PRACY, także po to, by dzielić się swoimi radościami, smutkami i dylematami.
                                • znana.jako.ggigus nie ma, koro droga, bo już 23.06.14, 16:39
                                  NIE pracujecie razem.
                                  • kora3 Żartujesz? 24.06.14, 09:26
                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                    > NIE pracujecie razem.[i][i]

                                    Przecież przez 5 lat pracowałyśmy i sytuacja wyglądała tak samo smile
        • angazetka Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 15:25
          A wiesz, ja bym jednak rozważyła opcję z prawdą. Byłam dwa lata temu obiektem takiego wyznania, też w relacji z mojej strony przyjacielskiej. Nie było łatwo - obu stronom, bałam się, że relacja się nam całkiem posypie, bo jak tu dalej to ciągnąć? Ale się dało.
          • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 15:40
            Facetowi jest duzo latwiej sie z czyms takim pogodzic, ma DUZO wieksze niz dziewczyna mozliwosci znalezienia fajnego partnera, ponadto moze sobie na pocieszenie kogos przygruchac dla towarzystwa.Kobitom jest ciezej.
            • angazetka Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 21:37
              Well, u mnie rzecz dotyczyła kobity.
              • ebro888 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 21:46
                Mina baby bezcenna smile ?
              • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 22:35
                Nie wiedzialam ze jestes mniejszosciowa.Niby dlaczego mialabym byc jakos zszokowana? Prase czytam, wiem,ze lesbijki istnieja,
                • angazetka Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 16.06.14, 22:23
                  > Prase czytam, wiem,ze lesbijki istnieja,

                  KWIK.
                  Ale wiesz, że nie muszę być mniejszościowa, jak to ślicznie ujęłaś, by być obiektem uczuć?
                  • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 17.06.14, 10:47
                    Oczywiscie ze nie musisz. Tyle tylko ze wtedy Twoja sytuacja ma sie nijak do tutaj opisanej.
                    Naprawde nie widzisz roznicy?
                    Jesli kobieta mniejszosciowa zapala do kobiety wiekszosciowej i chce z nia tworzy zwiazek to OCZEKUJE NIEMOZLIWEGO . Jej oczekiwania sa wynikiem bledu w osadzie.
                    Cos jak pojscie do sklepu budowlanego i pretensja ze tam sukienek nie sprzedaja.Moge sie tylko puknac w glowe i rozesmiacz wlasnego roztargnienia. Pani z budowlanego nie musi mi tlumaczyc ani sie usprawiedliwiac ze nie ma oczekiwanego asortymentu bo to z lekka o Bareje by zahaczalo,
                    Jestes hetero i tlumaczylas sie lesbijce ze nie chcesz z nia tworzyc zwiazku partnerskiego?I to bylo takie dla niej straszne?
                    • angazetka Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 17.06.14, 13:45
                      Niespecjalnie mam ochotę wnikać w meandry życia uczuciowego mojego i moich bliskich, więc powiem tylko ogólnie, że tak, nieodwzajemnione uczucie zawsze jest tak samo bolesne. I zawsze trudno jest się do niego przyznać. I zawsze trudno jest powiedzieć: "Przepraszam, ale nie jestem zainteresowany/a" tak, by tej drugiej strony nie zranić bardziej, niż to konieczne.
                      • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 17.06.14, 14:31
                        Nikt nie oczekuje od Ciebie meandrow .Pomylki sa bolesne tez ale jest roznica miedzy zalem za czyms co przy odrobinie szczescia moglo sie spelnic jak opisywanym wypadku (panna mogla przeciez wyemigrowac na koniec swiata, facet by przebolal i byl sklonny zaczac szukac nowej milosci) a czyms co bylo odsamego poczatku niemozliwe i zadne zle moce sie tu nie sprzysiegly . Kiecki w budowlanym nie upie i moge se walic glowa o gustowny wybor cegiel.
                        A juz tlumaczenie sie z tego ze sie ma standardowe geny to szczyt abstrakcji la mnie.
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 19.06.14, 10:02
                      baba67 napisała:
                      Jestes hetero i tlumaczylas sie lesbijce ze nie chcesz z nia tworzyc zwiazku partnerskiego?I to bylo takie dla niej straszne?

                      serce nie sluga Babo smile
                      czy to powie glos meski, czy zenski, gdy powie zauroczonemu sercu "nie",
                      to tak samo zaboli..

                      Minnie
                      • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 19.06.14, 10:17
                        Ta zawiedziona osoba albo ma powazne problemy psychiczne(ja sobie moge pisac do Brada Pitta milosne listy grozic samobojstwem jesli nie odpisze-ten sam stopien osiagalnisci) i oczywiscie mi jej zal ale na litosc chyba rozmawiamy o sytuacjach normalnych.
                        Mozliwe ze doszlo do pietrowego nieporozumienia , pani zle zrozumiala cos co chciala tak a nie inaczej zrozumiec, pewnie ze przykra pomylka , choc naporawde bardzo dziwna.
                        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 19.06.14, 10:38
                          baba67 napisała:
                          Mozliwe ze doszlo do pietrowego nieporozumienia , pani zle zrozumiala cos co chciala tak a nie inaczej zrozumiec, pewnie ze przykra pomylka , choc naporawde bardzo dziwna.

                          czemu dziwna, Babo? mogla miec nadzieje na zasadzie "a nuz widelec".
                          z gory nie wiadomo kto jaka ma orientacje. moze byc np - bi.
                          niektorym wszystko jedno - ida na calego, "niech się stopi, niech się spali,
                          byle ładnie grajcy grali!"

                          Minnie
                          • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 19.06.14, 10:54
                            Dla mnie wlasnie to jest dziwne.Ludzie zakochuja sie roznie. Dla mnie uczucie jak grom z jasnego nieba jest egzotyczne.
                            Kiedys w przeszlosci zdarzylo mi sie zakochac w mlodziencu ktory byl wolny , nasza relacja byla przyjacielska z jegos trony, ale mial fetysz na chude-bardzo szczuple.Oczywiscie poza tym standarty mial bardzo rozsadne.
                            Zakochal sie w koncu w dziewczynie ktora spokojnie mogla statystowac z Pianiscie albo Liscie Schindlera bo mila problem z tarczyca i zawsze chciala przytyc.Ja mialam srednia ,proporcjonalna budowe.
                            Kiedy doszlo do mnie ze nasz zwiazek nigdy nie bylby mozliwy (a dowiedzialam sie tego po wielu latach, kiedy dziewczyna wreszcie przytyla )sprawilo mi ulge.
                            Przestalam sie zastanawiac co zrozbilam zle itp.
                            • znana.jako.ggigus babo, po prostu nie podobałaś się temu panu 21.06.14, 21:14
                              bo nawet jeśli do tej pory miał same szkieletory, to gdyby w jego sercu zawkitło uczucie do Ciebie, to by zrezygnował ze szkieletora kolejnego. Można sobie tłumaczyć, że zawsze miał taki typ dziewczyny ów młody człowiek. A sama na pewno wiesz z dośw., że niejeden wybranek serca Twego miał co, co by na chłodno wykluczało. A jednak uczucie w Tobie zakwitło i pozwoliło Ci przymknąć oczy na szczegóły. Takie jest niestety życie i sama o tym dobrze wiem.
                              • baba67 Re: babo, po prostu nie podobałaś się temu panu 21.06.14, 21:23
                                No nie podobalam sie,faceci tak maja. Nie bylam w stanie tak schudnac.
                                Czasem jest tak jak piszesz ze wybucha jakas metafizyczna wielka milosc i zwolennik duzych cyganskich zeni sie z wlascicielka miseczki A.
                                Po kilku latach bywa roznie czasem jest dobrze czasem sa kwasy bo facet nie moze sie powstrzymac od zerkania i komentarzy na temat walorow innych pan.
                                To malzentwoi dalej trwa nawet milo jest aleodkad dziewczyna przytyla do poziomu mnie sprzed 30 lat tego blysku w oku faceta nie ma.
        • przeciezwiadomo Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 20:22
          Branża IT? Kobieto, zmień pracę! Z Twoimi kwalifikacjami możesz przebierać w ofertach jak w ulęgałkach, i to w dobrych, pana kumpla stracisz z oczu, a czego oczy nie widzą itd., a w środowisku IT znajdziesz szybko kogoś fajnego. Ja bym odpuściła pracę mając takie możliwości, jak Ty. Co innego, gdyby Twój zawód był niszowy, zdobycie pracy kosztowałoby Cię mnóstwo wysiłku, znajomości itd. Wtedy trzeba trzymać się jej zębami i pazurami. A tak?
          Zakładając, że im wyjdzie, będziesz się męczyć długie miesiące, a może i lata, patrząc na jego zadowoloną gębę, będziesz cierpieć i będzie Ci trudno się od tego oderwać. Nie brnij w to, dobrze Ci radzę.
          • watek9000 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 23:45
            W tym rzecz, że pracy nie mogę zmienić w przeciągu najbliższych 3 lat - podpisałam pół roku temu trochę "gwiazdorski" kontrakt, z którego muszę się wywiązać. Razem z wspomnianym kolegą. Opieka nad vipowskim klientem. Rozwiązanie umowy z mojej strony ponosi za sobą poważne konsekwencje finansowe i prawne, których nie jestem w stanie udźwignąć...

            Zostaje zaciskanie zębów?
            • przeciezwiadomo Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 15.06.14, 23:56
              To ja nie wiem co doradzić. Ale fakt, będzie Ci ciężko, bo zostałaś zepchnięta do friendzony. Każde pytanie o Twoje samopoczucie będzie budziło głupią nadzieję, a raczej beznadzieję.
              To będą tortury. Niestety. Bo nawet jeśli jakimś cudem poznasz kogoś fajniejszego od tego kumpla i się w nim zakochasz, sytuacja zawsze pozostanie w jakiś sposób niezręczna.
              • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 16.06.14, 03:51
                watek 9000 napisala:
                Dziewczyna bada go dokładnie, testuje, trzyma trochę na dystans ale widzę, że wszystko zmierza ku temu, że tym razem im się uda.

                to dziewczyna watpliwie zakochana. wyglada na to ze jego strony zmierza,
                jakos tak szalenczo,
                a z jej, moze to kalkulacja jakas.

                a jakie byly uklady miedzy wami zanim stara znajomosc pojawila sie na horyzoncie?
                mialas jakies szanse?
                bo ja uwazam ze jesli tak, to powinnas powiedziec mu szczerze o co chodzi - ze po prostu
                jest dla ciebie wiecej niz przyjacielem i kolega, aby zastanowil sie czy aby na pewno tego chce (tzn jej)
                i jesli jest pewnien ze ona to ta jedyna, to prosisz zeby uszanowal twoje uczucia
                i zostawil cie w spokoju.
                To jest wyjscie z godnoscia. plus masz nikla nadzieje ze cos z tego jeszcze bedzie.

                tak mi swita, ze jestes za malo asertywna i kiedy trzeba bylo, nie wczepilas sie pazurami
                powalczyc o swoje.

                Minnie
                • baba67 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 16.06.14, 07:52
                  Facet zyl mentalnie w poprzednim zwiazku, przeciez ciagle o niej wspominal, namawial zeby do niego wrocila.
                  Lepiej w takiej sytuacji odczekac az sie pozbiera i bedzie gotow budowac cos nowego.
                  A panna rzeczywiscie sprawia wrazenie o wiele mniej zakochanej ale laskawie zezwalajacej (bo 30 cha to nie zart).Moze liczyla w zyciu na ksiecia ale zdala sobie sprawe ze troche sie to czekanie przedluza. Bo jesli ona taka cudowna to dlaczego jakos kolejka sie nie ustawia?
                  • przeciezwiadomo Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 16.06.14, 09:48
                    O, w pełni zgadzam sie z babą.
                    Nawet gdyby ta laska znów go rzuciła, po przetestowaniu, to on jest od niej emocjonalnie uzależniony. Generalnie, w którą stronę sie nie obrócić - dupa zawsze z tyłu.
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 16.06.14, 11:45
                      Nie wiadomo, czasem bywa tak ze czlowiekowi sie wydaje ze to jest wlasnie to!
                      dopoki nie zorientuje sie ze wlasnie traci cos z czego sobie do tej pory sprawy
                      nie zdawal jakie to wazne dla niego.

                      I nagle to! stracilo swoj nieziemski blask, bo oto prawdziwe szczescie
                      sprzed nosa ucieka smile

                      Minnie
                • znana.jako.ggigus do damy o walczeniu z pazurami 16.06.14, 22:21
                  masz na myśli, że autorka wątku powinna zawalczyć o swoje szczęście z panem X i odpędzić wszystkie inne harpie?
                  Z ciekawości pytam, bez podtekstów
                  • ach_dama_byc_z_kanady Re: do damy o walczeniu z pazurami 16.06.14, 23:56
                    znana.jako.ggigus napisala:

                    masz na myśli, że autorka wątku powinna zawalczyć o swoje szczęście z panem X i odpędzić wszystkie inne harpie?
                    Z ciekawości pytam, bez podtekstów


                    mam na mysli ze powinna dac sobie szanse, tak, i powiedziec prawde - a nuz widelec.
                    sytuacja jest win-win bo jak sie okaze ze uczucie jest odwzajemnione- nikla szanse sa -
                    to super,
                    jak nie, to chociaz dziwna atmosfera sie rozwieje. oboje sa dorosli, dojda do porozumienia.

                    Minnie
                    • baba67 Re: do damy o walczeniu z pazurami 17.06.14, 15:35
                      Uczucie nawet jesli jest odwzajemnione to na poziomie podswiadomym, jakby to glupio nie brzmialo.
                      Ja to bym zaczela reagowac na wzmianki o ukochanej widocznym sceptycyzmem cos jak-naprawde nic do niej nie mam nie znam jej przeciez, niewykluczone ze to w porzadku dziewczyna, ale z tego co mi mowisz to mnie tak bardzo nie zachwyca-oczywiscie nie wprost ale taki komunikat mozna przekazac swoimi reakcjami.
                      Co zyskujemy -ano zaprzestanie zwierzen i namawiania na przyjazn -to juz duzo.Bardzo prawdopodobne schlodzenie kontaktow-bo kto lubi jak na boginie reaguje sie sceptycznie? Bardzo mozliwe ze problem slubu tez odpadnie.
                      A ryzyko zdemaskowania bardzo male-czasem ludzie jak kolory nie pasuja do siebie i juz.
                    • znana.jako.ggigus to brzmi lepiej, co napisałaś teraz 17.06.14, 16:47
                      przypomniały mi się wszystkie koleżanki walczące o chłopaka/mężczyznę. znasz to na pewno też z dośw. na imprezie, czy węszące wszęDzie podstęp, czy te, które dopięły celu.
                      I słowa Kory: nigdy nie walczyłam o mężczyznę.
                      A to co piszesz, jest fajne - postawić sytuację jasno.
                      Ale autorka wątku planuje przyjacielowi ślub za rok, a ten przyjaciel patrzy tylko czule w oczy rzekomej dawnej miłości. No ale on jest zdecydowany.
                      Kiepski troling, za malo romansów przeczytanych czy obejrzanych.
                      • kora3 No tak - nigdy nie walczyłam 19.06.14, 10:30
                        o faceta.
                        Może komuś się to wydawać dziwne, ale dla mnie jest całkiem naturalne - jeśli bowiem miałabym o faceta walczyć, to znaczy, że jego stosunek do mnie nie jest taki, jakiego oczekiwałabym od mężczyzzny, którym jestem zainteresowana.

                        Autorka watku ma niefajną sytuację - wiadomo. Ale uważam, ze nie należy jej demonizować.
                        To, że człowiek mający ją za swego przyjaciela zwierza się jej to normalka. A że nie jest świadomy tego, że ją to rani - tez normalka, skoro zawsze ich relacje były przyjacielskie i nigdy nie dala mu do zrozumienia, że z jej strony to coś innego niż tylko przyjaźń.
                        Może to był błąd - ale teraz wątkodawczyni chce się zachować najlepiej, jak można ...
    • mocno.zdziwiona Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 16.06.14, 18:14
      Ja w takiej sytuacji postawiłabym na kontrolowaną szczerość. Po prostu powiedziałabym, że chcę rozluźnienia kontaktu bo zdałam sobie sprawę, że przywiązałam się za bardzo i chciałabym niemalże wyłączoności, co jest niemożliwe zważywszy, że kolega ma narzeczoną. I że potrzebuję czasu do przetrawienia nowej sytuacji. Nie wystawiasz się za bardzo - jak to dobrze rozegrasz to maksymalnie wyjdziesz na nieco zaborczą kumpelę a nie zakochaną.

      A jak będziesz go unikać to po pierwsze on będzie się zastanawiał czy coś źle zrobił, po drugie mogą jakieś kwasy wynikające z nieporozumienia się wyjść.
      • przeciezwiadomo Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 16.06.14, 21:14
        Ryzykowne. Przerabiałam.
        Potem był wstyd.
        • dar61 ograniczenie kontaktów i ... przyzwoitka 16.06.14, 21:58
          Jednak mnie porada {Mocno.zdziwionej} przemawia do wyobraźni, byłaby jeszcze doskonalsza, gdyby zwiększyć w niej pierwiastek niedopowiadania*.
          Nic to nie skoliduje z zasadą, w której jeśli nie wiemy, jak się zachować, zachowujmy się przyzwoicie.

          */ Może pojawić się furtka. Ważne, kto trzyma do niej klucz...
      • znana.jako.ggigus mocno.zdziwiona dobrze pisze! 16.06.14, 22:17

    • znana.jako.ggigus masz przewidywalny rok czasu 16.06.14, 22:06
      stopiowo ogranicz kontakty.
      Tak serio to albo spamujesz, albo masz manię na punkcie pana X. , skoro przewidujesz, że za rok on się ożeni.
      • watek9000 Re: masz przewidywalny rok czasu 17.06.14, 00:19
        W mojej sytuacji zdecydowanie wolałabym mieć manię na punkcie pana X, Y lub Z i postarać się o dobre leki, niż być w mojej własnej sytuacji (uczuciowej). Na to leków nie ma (o ile wiem) wink
        Trollom chyba też jest łatwiej, mimo netykiety smile

        Wracając do meritum to pan X traktuje mnie jak przyjaciela, często zwierza mi się ze swoich dylematów sercowych, przedtem prosił o rady jak się zachować by nie spłoszyć swojej wybranki itp. Sytuacja nie rozwija się bardzo szybko (póki co to czułe patrzenie w oczy i dopraszanie się o częstsze kontakty z wybranką), ale on jest zdecydowany. Nie siedzę w jego głowie, ale niestety jestem powiernikiem serca. Co moją sytuację czyni jeszcze bardziej nieznośną.

        Nie mogę powiedzieć mu prawdy. Wiem, że to nic nie zmieni, on jest bardzo zaangażowany uczuciowo. I tak, potem byłoby mi wstyd jednak... A pracować trzeba dalej razem tych kilka lat. Mam swoje Waterloo, nie chcę mieć jeszcze gorszego (pan X dowiaduje się o moich uczuciach -> traci szacunek/jest mu głupio i niezręcznie -> może poczuć się zdradzony, że uważał mnie za przyjaciela, kumpla a ja....). Jednym słowem to nic nie da, pogorszy tylko sytuację.

        Horpyna ma rację - wymigam się delikatnie potencjalną zazdrością wybranki, aby nie dawać jej pretekstu i by skupił się na odzyskaniu ukochanej.

        A ja jestem jak w dowcipie, źle podeszłam do problemu smile

        Żona informatyka wysyła go po zakupy.
        - Kup parówki, a jak będą jajka, to kup dziesięć.
        Chłopina po wejściu do sklepu pyta:
        - Czy są jajka?
        - Tak - odpowiada sprzedawca.
        - To poproszę dziesięć parówek.
        • mocno.zdziwiona Re: masz przewidywalny rok czasu 17.06.14, 01:09
          watek9000 napisała:

          (pan X dowiaduje się o moich uczuciach -> traci szacunek/jest mu głupio i niezręcznie -> może poczuć się zdradzony, że uważał mnie za przyjaciela, kumpla a ja....). Jednym słowem to nic nie da, pogorszy tylko sytuację.

          Nie wydaje mi się żeby taka opcja jak strata szacunku ani poczucie zdrady w ogóle przyszła stronie kochanej / będącej obiektem westchnień kiedykolwiek do głowy. Mimo że informatyk to jednak człowiek, na pewno nie rozpatrywałby tego w kategoriach zdrady. Co najwyżej martwiłby się Tobą i byłoby mu głupio, ale na pewno nie straciłby szacunku!
        • aqua48 Ochładzaj kontakt towarzyski, zostaw profesjonalny 17.06.14, 08:34
          watek9000 napisała:

          > Wracając do meritum to pan X traktuje mnie jak przyjaciela, często zwierza mi s
          > ię ze swoich dylematów sercowych,
          > niestety jestem powiernik
          > Co moją sytuację czyni jeszcze bardziej nieznośną.

          To akurat możesz i powinnaś zmienić. Powiedz mu po prostu, że ze względu na własne, aktualne kłopoty sercowe (nie musisz się Ty zwierzać jemu o kogo chodzi, możesz chcieć to zostawić dla siebie,) słuchanie o jego problemach jest dla Ciebie nieznośne. To akurat powinien zrozumieć i dostosować się.

        • znana.jako.ggigus trollujesz (slabo) albo masz jazdę 17.06.14, 16:43
          planujesz komuś ślub, a on jest na etapie patrzenia w oczy. Nie trzyma się kupy ta sotry, popracuj nad szczegółami.
          • watek9000 Re: trollujesz (slabo) albo masz jazdę 17.06.14, 19:23
            znana.jako.ggigus, jeśli kiedyś wyrzucą mnie z pracy lub stracę do niej zapał, to będę pamiętała o sugestiach wyboru nowej profesji, dziękuję big_grin Choć z polskiego zawsze byłam jedynie dostateczna wink Przepraszam, czy tu biją zwykle, czy tylko od święta? big_grin

            Dziękuję za rzeczowe rady. Zaczęłam powoli ochładzać kontakty. To jest trudne, ale możliwe. Póki co nie ma pojęcia co jest grane. I obawiam się, że trochę mu zajmie zrozumienie, że tak będzie lepiej - dla jego związku. To zapalony programista i w życiu nie wpadnie, dlaczego się oddalam... Trochę to i smutne. No nic.

            Bardzo dziękuję za pomoc odnośnie dalszego postępowania, gdy emocje zalewają umysł to trudno jest myśleć analitycznie.
            • ebro888 Re: trollujesz (slabo) albo masz jazdę 17.06.14, 22:29
              Spokojnie. Jeszcze nic nie jest przesądzone, skąd wiesz co, na przykład, ją jutro, za tydzień może nowego zauroczyć. Lub w jakiej zablokowanej windzie na godziny utkniesz Ty z nim.
              • flame-and-again Re: trollujesz (slabo) albo masz jazdę 17.06.14, 23:25
                Możesz iść w jakieś takie motywy, że za dużo informacji, że nie chcesz żeby poradnictwo uczuciowe odciągało Cię od roboty, bo czujesz, że za bardzo skupiasz się na przyjaźni, a za mało na kliencie VIP...a przy okazji może to irytować narzeczoną wink
            • znana.jako.ggigus polski to warsztat, jak napisac 17.06.14, 22:50
              unikajac powtorzen np. A u Ciebie szwankuje tresc, zwroty akcji, co robi pan i pani i dlaczego, fabula, konstrukcja.
    • kobieta_z_saturnem Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 19.06.14, 20:23
      Według mnie masz pewne problemy z poczuciem własnej wartości. Niepotrzebnie postawiłaś go na piedestale, wyidealizowałaś do granic możliwości, a siebie uznałaś za biedną i nieszczęśliwą. Po prostu musisz się odkochać. Wbrew pozorom nie będzie temu sprzyjało ograniczenie kontaktów, bo wtedy jeszcze bardziej będziesz go idealizowała i czuła się poszkodowana „miłością bez wzajemności”. Musisz zacząć zauważać w nim wady i tłumaczyć sobie, że „nie wszystko złoto co się świeci”. Faktycznie często bywa tak, że wychwalana pod niebiosa osoba po roku wspólnego codziennego życia okazuje się być zaprzeczeniem swojego wcześniejszego wizerunku. Otwórz się na nowe kontakty z innymi mężczyznami, a ochłodzenie kontaktów z tamtym nastąpi w sposób naturalny. Uwierz w siebie, a poznasz kogoś, dla kogo będziesz w centrum uwagi. Wtedy z perspektywy czasu pewnie pomyślisz, że byłaś „głupia” marnując swój czas na wzdychanie do mężczyzny, który uganiał się za inną.
      • przeciezwiadomo Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 19.06.14, 22:02
        To prawda, najlepiej działa zniechęcenie do obiektu. A generalnie do każdego można się zniechęcić, tylko trzeba umieć smile
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 20.06.14, 02:17
        kobieta_z_saturnem napisała:
        Według mnie masz pewne problemy z poczuciem własnej wartości. Niepotrzebnie postawiłaś go na piedestale, wyidealizowałaś do granic możliwości, a siebie uznałaś za biedną i nieszczęśliwą. Po prostu musisz się odkochać.

        A czemu nie stracic go z hukiem z piedestalu, postawic tam siebie,
        i pozwolic mu sie wreszcie domyslic ze to wlasnie o niej marzyl cale zycie? wink

        Minnie
      • watek9000 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 21.06.14, 17:02
        kobieto_z_saturnem, rozumiem i wiem, że muszę się odkochać. Łatwe to nie jest, bo ograniczenie kontaktu ułatwia najpierw zapominanie, by nabrać dystansu. A trudno jest odsuwać pewne myśli, gdy spędza się z kimś min. 8h na dobę, często więcej. Idealny nie jest na pewno, mi akurat pasuje. Szkoda, że nie ja jemu wink Takie życie.
        • kobieta_z_saturnem Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 22.06.14, 20:03
          Skoro widzicie się przez co najmniej 8h dziennie, to może opcja znudzenia będzie tym, co cię od niego wyzwoli. Wyolbrzymiaj sobie w wyobraźni (a wyobraźnia człowieka to podobno potężne narzędzie w psychologii), że po 8 h masz już go dość i nie chiałabyś z "tą samą gębą" spędzać kolejnych 16 h w ciągu doby. Staraj się oprócz tego usztywniać wasze relacje, nie śmiej się z jego dowcipów, zmieniaj temat na zawodowy gdy opowiada o sprawach osobistych, powiedz, że cię boli głowa i potrzebujesz trochę spokoju i skupienia w pracy itd. Gdy wasze relacje ulegną pewnemu usztywnieniu, to faktycznie zrobi się nudno, tak jak tego chciałaś.

          Dodatkowo możesz się postarać, aby to tym razem on był o ciebie trochę zazdrosny. Zrób mu na złośćwink Chodź ładnie ubrana do pracy, uaktywnij się na portalach społecznościowych i serwisach randkowych, smsuj z jakimiś nowo poznanymi mężczyznami... Niech to on będzie wściekły, że stracił taką okazję na związek z taką fajną kobietą....
          • ebro888 Re: Ograniczenie kontaktów i dystans 22.06.14, 20:36
            Tak sobie myślę- jego, opowiadającego o swych afektach nigdy nie zainteresowało, co u Ciebie słychać na tym polu? Ani za każdym razem?
    • kora3 Pytanie do Ggigus o nieścisłosci - serio 24.06.14, 12:04
      Czy uważasz, że w tej historii są nieścisłości i jest ona nieprawdziwa?

      "Przy okazji spraw zawodowych poznałem jakieś 3 miesiące temu kobietę. Spodobała mi się i zaproponowałem jej wspólną kawę. Zgodziła się i zaczęliśmy się spotykać. Jest towarzyska, ma wielu znajomych, których kilkoro poznałem. Bardzo dobrze się rozumiemy, miło spędzamy razem czas, ale ona trzyma dystans. Mam na myśli to, że nie okazuje mi uczuć i sprawia wrażenie, ze nie oczekuje tego ode mnie. Najczesciej spotykamy się w kawiarniach, dwa razy była u mnie w domu (z racji odległości w jakiej się on znajduje i pracy nas obojga nie jest możliwe bywanie tam czesciej). Ja u niej nie byłem, bo jak mi powiedziała na początku znajomości mieszka z eksem, z którym pozostaje w koleżeńskich relacjach i nie chciałaby go stawiać w niezręcznej sytuacji. Podzielam to zdanie, sam nie chciałbym w tej sytuacji bywać u niej. Jestem zdecydowany na poważny związek i chciałbym, żebyśmy razem zamieszkali. Czy sądzicie, że mogłbym na tym etapie znajomości zacząć jakoś zręcznie ten temat?"
      Troll, czy gośc opisujący prawdziwą historię?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka