Dodaj do ulubionych

Granice stylu

26.10.14, 10:46
Przyuważyłem wczoraj pana w kapeluszu w operze. Siedział na balkonie, nie wyglądał na celebrytę*. Ani też na takiego, który zapomniał o świecie. Przyjmuję więc, że to jego styl.

Stąd moje pytanie - jakie są granice "bycia sobą"?
Lubię chodzić w kapeluszu, to mój styl - nigdy go nie zdejmuję?
Chodzę w|bez marynarki - nie dostosowuję się do otoczenia?
itp.
A może po prostu teraz można chodzić do opery (i siedzieć na widowni) w kapeluszu, tylko nie każdy mężczyzna ma kapelusz? Trochę osób w dżinsach i sweterkach widziałem...

Kornel
__
* któremu się więcej wybacza
Obserwuj wątek
    • vermieter dostal bilet w prezencie, to wreszcie 26.10.14, 11:26
      zobaczyl opere od wewnatrz wink
    • aqua48 Re: Granice stylu 26.10.14, 17:00
      kornel-1 napisał:

      > Przyuważyłem wczoraj pana w kapeluszu w operze. Siedział na balkonie, nie wyglą
      > dał na celebrytę*. Ani też na takiego, który zapomniał o świecie. Przyjmuję wię
      > c, że to jego styl.

      Hmm, przypomniał mi się niegdysiejszy zagraniczny gość mojego syna - z wymiany szkolnej. W kapeluszu spędzał cały czas swego pobytu w Polsce. Jadł w nim z nami śniadanie i kolację, zwiedzał miasto, nie zdejmował go również w szkole. Zdejmował tylko na czas snu. Przypuszczam, że to nie kwestia stylu, a kapelusz dodawał jedenastolatkowi pewności siebie. Być może i w późniejszym wieku potrzebne są takie gadżety?

      • dar61 Granice czupryny 26.10.14, 19:28
        {Aqua48} przypuszcza, że to nie kwestia stylu, a kapelusz dodawał jedenastolatkowi pewności siebie. Bo być może i w późniejszym wieku potrzebne są takie gadżety.

        W szeroko pojętej niekowbojskiej Europie kapelusz zwykle skrywa pewne tajemne strefy, gdy noszony jest stale. Vide przykłady dość liczne.
        11-latek? Znam przykład pewnego 16-latka, jaki do końca szkoły nabył dużej tajemnicy w czuprynie, ale [jeszcze?] nakrycia głowy na klej nie zaczął nosić.
        W sprawie pytania głównego - stylizacja, dość klasyczna. Kapeluszonosiciela.
        Opera - wyzwalaczem stylu.
      • minniemouse Re: Granice stylu 26.10.14, 22:11
        aqua48 napisała:
        W kapeluszu spędzał cały czas swego pobytu w Polsce

        11-latek w kapeluszu?
        Bylabys tak uprzejma podrzucic zdjecie jaki to byl kapelusz bo bardzo mnie to zaciekawilo.
        rozumiem jeszcze tzw bejsbolowke w tym wieku - ale kapelusz?? cos podobnego..
        No i jesli wolno zapytac, z jakiego kraju byl ten chlopiec?

        Minnie
        • minniemouse Re: Granice stylu 26.10.14, 22:20
          Wracajac do tematu - w operze, kinie, teatrze kapelusz nalezy zdjac,
          o ile nie nalezy on do Damy.
          Ale nawet Dama musi zdjac swoje nakrycie glowy jesli ono zaslania widzom widok.

          Minnie
        • aqua48 Re: Granice stylu 27.10.14, 10:03
          minniemouse napisała:

          > jaki to byl kapelusz bo bardzo mnie to zaciekawilo.

          To był miękki, płócienny kapelusz tzw. rybacki jeśli tak Cię to zainteresowało.

          > No i jesli wolno zapytac, z jakiego kraju byl ten chlopiec?

          A chłopiec pochodził z kraju północnoeuropejskiego. Z tego co się orientuję to jako jedyny w całej grupie swoich przyjezdnych rówieśników spędzał czas pobytu w Polsce w kapeluszu. dodatkowo wyjaśniam, że kapelusze tego typu NIE należą do tradycyjnego stroju ludowego z jego regionu jeśli o to Ci chodziło.
          • minniemouse Re: Granice stylu 27.10.14, 10:16
            aqua48 napisała:
            To był miękki, płócienny kapelusz tzw. rybacki jeśli tak Cię to zainteresowało.

            a to juz wiem jaki - tzw fisherman hat.
            to tak, to rzeczywscie taka moda w tym wieku, nie folklor. Bieber zdaje sie nosi taki, Earl Sweatshirt,
            a kto w Europie z mlodych celebrytow to nie wiem : )

            bo juz wyobrazalam sobie go w takim:
            klasyczny
            i dziwilam sie co w tym wieku taki kapelusz????

            dzieki za odpowiedz smile

            Minnie
    • bene_gesserit Re: Granice stylu 26.10.14, 22:58
      ...bez obrazy, ale pytanie - zwłaszcza na tym forum - z rodzaju tych bardziej oczywistych. Poważnie można mieć na ten temat jakiekolwiek wątpliwości?

      Granice stylu powinny się kończyć tam, gdzie zaczynają się granice innych ludzi. Jeśli kapelinder zasłania innym widzom, ma powędrować na kolana. O innych należy pomyśleć, zanim wystylizuje się nastroszoną fryzurę idąc do teatru czy kina. To samo dotyczy np wody kolońskiej albo niechęci do używania dezodorantu - kiedy ktoś wybiera się na samotny spacer po puszczy, proszę bardzo, kiedy idzie między ludzi, niech zaciśnie zęby i użyje antyperspirantu itd
      • kornel-1 Re: Granice stylu 26.10.14, 23:43
        bene_gesserit napisała:
        > Granice stylu powinny się kończyć tam, gdzie zaczynają się granice innych ludzi
        > . Jeśli kapelinder zasłania innym widzom, ma powędrować na kolana.


        To nie ten przypadek. Kapelusz pana nikomu nie zasłaniał widoku. Pan był mikry.

        Kornel


        • matylda1001 Re: Granice stylu 27.10.14, 00:07
          kornel-1 napisał:

          > Pan był mikry.<

          Czyli obyczaje pan ma na miarę wink
          • minniemouse Re: Granice stylu 27.10.14, 08:30
            nawet jesli Pan byl mikry, to od pana wymaga sie zdjecia kapelusza w pomieszczeniu : )

            Minnie
            • bene_gesserit Re: Granice stylu 27.10.14, 21:10
              Myślę, ze cały problem zależy od: wrażenia, jakie pan chciał wywrzeć, mania opinii wszystkich w nosie, swobody autoekspresji.

              Problem kapelusza i kontrowersyjnego ubioru na średnio oficjalną okazję pojawił się już na tym forum. Buba wrzucił fotkę znanego animatora środowiska miłośników jazzu, ubranego w błekitny kapelutek, takąż koszulę itd. Słabo pamiętam, że jedna z forumowiczek zjeżyła sierść od razu, prychając z oburzeniem, ze to skandal, ze gdzie garnitur, biała koszula, krawat-jak-się-należy i świeżo krochmalone skarpetki...

              Mi strój innych, o ile nie narusza moich granic, nie przeszkadza w ogóle, nawet jeśli nie jest konwencjonalny. 'Od pana wymaga sie zdjęcia kapelusza'? Jeśli nie zasłania nikomu, to w celó? Bo takie są zasady?

              Zasady są po to, zeby można było udowodnić innym, ze je znamy (i okazać swoją wyższość lub poczucie wspólnoty) albo/i żeby w sposób możliwie najbardziej komfortowy żyć na tym zatłoczonym świecie. Jeśli kwestię udowadniania ma się głęboko w nosie, to (znowu: o ile się nie narusza cudzych granic) można pozwolić sobie na samoekspresję, folgowanie chętkom, ekscentryzm. Czemu nie?

              Jeśli tego typu niewinne doprawdy zachowania wywołują gulgoczące oburzenie, to problem mają właśnie ci gulgoczący. Słuchając ich opowieści o kolejnym SKANDALU (rozmiaru, powiedzmy, pasiastych skarpetek do garnituru podczas imienin ciotuni) nieodmiennie mam wrażeni, ze oni lubią być oburzeni. Niech im tam, ale po co te wiadra jadu, tego nie rozumiem.
              • minniemouse Re: Granice stylu 28.10.14, 01:21
                bene_gesserit napisała:
                . 'Od pana wymaga sie zdjęcia kapelusza'? Jeśli nie zasłania nikomu, to w celó? Bo takie są zasady?

                jakie wiadra jadu??? jakie gulgoczace oburzenie??

                Bene, mnie na przyklad lata co kto ma na glowie w operze, teatrze, cyrku o ile nie zaslania mi widoku,
                moze byc soba do woli i miec nawet sitko na glowie - tyle mnie to obchodzi smile

                Pytanie bylo "jakie sa granice bycia soba"?
                Pan w kapeluszu w omawianej kwestii przebywal w operze,
                a wg zasad SV w operze panowie zdejmuja nakrycia glowy,
                panie swoje moga miec na glowce o ile nimi nie zaslaniaja widoku.
                Podalam tylko co mowi o tym Sawuar Wiwr, nic wiecej.
                A poza SV moga sobie "byc soba" do woli - moga zalozyc nawet majtki na glowe jak lubia.


                Minnie
                • bene_gesserit Re: Granice stylu 28.10.14, 19:15
                  > jakie wiadra jadu??? jakie gulgoczace oburzenie??

                  Nawiązywałam do tamtego wątku, ze zdjęciem Adamiaka.

                  > Pytanie bylo "jakie sa granice bycia soba"?
                  > Pan w kapeluszu w omawianej kwestii przebywal w operze,
                  > a wg zasad SV w operze panowie zdejmuja nakrycia glowy,
                  > panie swoje moga miec na glowce o ile nimi nie zaslaniaja widoku.
                  > Podalam tylko co mowi o tym Sawuar Wiwr, nic wiecej.
                  > A poza SV moga sobie "byc soba" do woli - moga zalozyc nawet majtki na glowe ja
                  > k lubia.

                  I tak, i nie.
                  Bo to przepisy są dla ludzi, nie ludzie dla przepisów. Zapis - jakiśtam - jest taki, że mężczyźni w pomieszczeniach, o ile nie przemawiają za tym względy zdrowotne i/lub religijne powinni zdejmować nakrycie głowy. Ale jeśli nie przeszkadzają nikomu swoją czapeczką, to ten zapis jest imo bez sensu. Jakakolwiek napinka z tego powodu również. W tamtym wątku - ze zdjęciem Adamiaka w błękitnym kapeluszu - padła opinia, ze niezgodny z konwencją strój wyraża brak szacunku dla organizatorów eventu i innych gości.

                  Jak wielkie trzeba mieć ego żeby brać do siebie czyjąś wzorzystą koszulę, t-shirt z grafitti czy kapelusz któregoś z gości? Właśnie to miałam na myśli - w dzisiejszych, o wiele mniej skonwencjonalizowanych czasach, czyjś lekko ekscentryczny strój nie powinien nikogo obchodzić, a już czucie się osobiście obrażoną, bo ktoś założył, powiedzmy, dzinsy do opery zakrawa na zaburzenie. Swiat jest pełen ludzi, psychiczny dystans do siebie i swoich och-jakich-wyrafinowanych standardów to klucz do szczęścia. Swojego i innych.
                  • minniemouse Re: Granice stylu 31.10.14, 02:23
                    bene_gesserit napisała:
                    Nawiązywałam do tamtego wątku, ze zdjęciem Adamiaka.

                    a, wybacz, nie zajarzylam : )
                    natomiast co do twoich wynurzen powiem tak - jasne, ja sama nieraz mowie sv jest dla ludzi nie ludzie dla sv.
                    no ale gdy pada pytanie "jakie sa granice bycia soba" ?, czy wypada siedziec w operze w kapeluszu?,
                    no to chyba nie ma watpliwosci co na ten temat mowi kodeks SV.

                    natomiast rozprawianie czy koniecznie trzeba sie sztywno trzymac tego kodeksu,
                    czy sie kogos zniewazy- sasiadow? profesjonalistow na scenie? - sluchajac arii divy majac na glowie rybacki kapelusio,
                    lub czy zalozenie wytartych dzinsow na premiere do teatru moze byc objawem zaburzenia -
                    to juz calkiem inna dzialka - mianowicie czy jest sens czy nie ma trzymac sie owego sztywnego kodeksu.
                    Moze ma, moze nie ma..

                    jedno jest pewne, kodeks na temat kapeluszy w operze ma jasne zdanie smile

                    Minnie
    • mim_maior Re: Granice stylu 27.10.14, 09:43
      Możliwości są trzy:
      1. Pan pochodzi z kraju, w którego kulturze dobrze widziane jest siedzenie w operze i/lub innych pomieszczeniach zamkniętych w nakryciu głowy.
      2. Pan ma spore braki w wychowaniu.
      3. Pan chce być oryginalny jak celebryta z telewizji. Tu mu wybaczamy, bo na pewno pracuje nad własnym stylem, a przy takiej pracy zdarzają się wpadki big_grin
      • minniemouse Re: Granice stylu 27.10.14, 10:01
        Kornel a moze to byl TEN PAN - skoro mowisz ze "mikro" i w kapeluszu, no i jeszcze opere lubi ?...
        to by przy okazji tlumaczylo daczego nie chcial go zdjac wink

        Minnie
        • vermieter ten kurdupel nie ma kapelusza na łbie, 27.10.14, 11:48
          ino piróg.
          • kornel-1 Re: ten kurdupel nie ma kapelusza na łbie, 27.10.14, 13:43
            "Mój" pan siedział w czymś takim: Beige-and-White-Bucket-Hat

            Pomyślałem sobie, że możliwym wyjaśnieniem jest nie potrzeba zachowania stylu a wstyd z powodu łysiny. Teoretycznie możliwym.

            Wciąż jednak szukam odpowiedzi o granice stylu. Czy rzeczywiście to początkujący celebryta?
            A może młodzian z daleko posuniętym non-konformizmem?

            Co jest ważniejsze: dostosowanie do norm (SV) czy życie w zgodzie z sobą?

            Siedziałem na tyle daleko, że trudno mi określić, czy ktoś na niego fukał i kręcił głową lub w inny sposób wyrażał dezaprobatę i/lub oburzenie. Przyjmijmy jednak, że zbiorowych protestów i interwencji obsługi nie było.

            Kornel
            • vermieter nie dostrzegłeś obok siatki na motyle? 27.10.14, 14:05
              Strój odpowiedni, jeżeli na scenie cierpiała Madame Butterfly wink
            • mim_maior Re: ten kurdupel nie ma kapelusza na łbie, 27.10.14, 15:40
              To mam jeszcze jedną wersję: wpadka fryzjerska w ostatniej chwili przed spektaklem. Wynik interwencji "stylilsty fryzur" był tak odrażający, że Pan wolał ostracyzm sawuarwiwrowy i zszarganą opinię, niż narażanie niewinnych bliźnich na widok TEGO CZEGOŚ na głowie. Czyli postawa godna pochwały.
    • edw-ina Re: Granice stylu 27.10.14, 15:16
      Swego czasu widziałam w Teatrze Narodowym rodzinę, która przybyła na spektakl w dresach. Wszyscy czworo wyglądali jak ze starego teledysku Blendersów. Innym razem pewna pani siedząca przede mną na premierze spektaklu w równie nobliwym, choć już nie narodowym teatrze, ściągnęła kozaki i wymachiwała stópkami w rajstopkach. Mam wrażenie, że już nic w tym temacie mnie nie zdziwi.
    • azm2 Re: Granice stylu 27.10.14, 16:08
      Jeden polski dżętelmen uważa, że "mężczyzna powinien".....
      www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120930/REPORTAZ/120929088
    • croyance Re: Granice stylu 27.10.14, 16:27
      Mam znajomego Somalijczyka, ktory nigdy nie zdejmuje kapelusza poza domem z jakichs nie do konca zrozumianych przeze mnie powodow religijno-kulturowych.
      Poza tym to juz czysto kulturowa kwestia, co jest sfera publiczna, a co prywatna - inaczej jest z tym tez dla kobiet, inaczej dla mezczyzn. Fakt, ze w Polsce sfera publiczna znajduje sie tuz poza drzwiami, i nikt by nie poszedl w pizamie do sklepu na rogu, jak to bywa w innych krajach np.
      Mysle, ze niekulturalne jest zakladanie czyjejs zlej woli czy braku wychowania - dlaczego nie przyjac, ze ta osoba ma po prostu inne wzorce?
      • minniemouse Re: Granice stylu 28.10.14, 00:37
        croyance napisała:
        Mam znajomego Somalijczyka, ktory nigdy nie zdejmuje kapelusza poza domem z jakichs nie do konca zrozumianych przeze mnie powodow religijno-kulturowych.

        moze to cos jak Izraelici nosza male czapeczki tzw jarmulki poniewaz wg ich wiary
        gola glowa obraza Boga. a zwlaszcza musza je miec w swiatyni czyli w synagodze, na przyklad.

        przy okazji,
        to przypomina mi jak czytalam taka smieszna anegdotke
        (niestety nie pamietam gdzie i z kim w udziale )
        jak spotkali sie na wakacjach przyjaciele z dziecinstwa, dzisiaj ksiadz i rabbi.
        podczas zwiedzania miasta (czy jakos tak) wstapili do synagogi i tam z szacunku do miejsca
        rabbi zalozyl swoje nakrycie glowy, a ksiadz - zdjal : )

        Minnie
        • croyance Re: Granice stylu 29.10.14, 19:45
          Dobre big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka