kornel-1
26.10.14, 10:46
Przyuważyłem wczoraj pana w kapeluszu w operze. Siedział na balkonie, nie wyglądał na celebrytę*. Ani też na takiego, który zapomniał o świecie. Przyjmuję więc, że to jego styl.
Stąd moje pytanie - jakie są granice "bycia sobą"?
Lubię chodzić w kapeluszu, to mój styl - nigdy go nie zdejmuję?
Chodzę w|bez marynarki - nie dostosowuję się do otoczenia?
itp.
A może po prostu teraz można chodzić do opery (i siedzieć na widowni) w kapeluszu, tylko nie każdy mężczyzna ma kapelusz? Trochę osób w dżinsach i sweterkach widziałem...
Kornel
__
* któremu się więcej wybacza