Dodaj do ulubionych

pożyczka a prezent ślubny

10.07.16, 13:00
Moja znajoma około 1,5 roku temu pożyczyła swemu młodszemu bratu na jego prośbę 1000 zł. Brat tuż po studiach, na starcie, pieniędzy potrzebował na rozruch, jakieś pierwsze zakupy do mieszkania, w którym miał zamieszkać ze swoja dziewczyną. Obiecał że zwracał będzie ratami, z pensji (pracę miał, niezłą), jak tylko będzie miał z czego.
Dla owej mojej znajomej wspomniana wyżej kwota może nie była jakimś ogromnym obciążeniem, niemniej w budżecie rodzinnym była znacząca, znajoma z mężem i małym dzieckiem, także na dorobku.

Przez kilka miesięcy brat nie zająknął się w sprawie zwrotu pożyczki. Znajoma nie chciała się upominać, choć z tego, co obserwowała, było to spowodowane nie tyle kompletnym brakiem kasy, tylko raczej przeznaczaniem tej kasy na inne cele, na przykład zakupy, niekoniecznie będące artykułami pierwszej potrzeby (w jej ocenie, oczywiście).
Po mniej więcej roku znajoma zdobyła się na delikatną sugestię, że jednak oczekuje zwrotu pożyczonych pieniędzy - bo miała wrażenie, jakby brat uznał, że o tym zapomniała. Odpowiedział, że jasne, zwróci, ale na razie nie ma z czego, bo...planują z dziewczyna ślub i mają mnóstwo wydatków.
Plany zmierzają ku realizacji, znajoma dostała zaproszenie na ślub i przyjęcie. Z sugestią, a jakże, że najmilej widzianym prezentem będą bilety NBP.

Zażartowałam sobie w rozmowie z nią, żeby w ramach prezentu umówiła się z bratem, że umarza mu dług - na co ona odpowiedziała, że serio rozważa takie rozwiązanie. Tym bardziej, że jej mąż trochę się zżyma na braciszka, który jego zdaniem zachowuje się nie fair, wykorzystując fakt, że siostra mało asertywna. Zresztą ona sama chyba też już nie wierzy, że brat jej tę kasę odda kiedykolwiek. I o ile kasę by przebolała, pal sześć, to nie majątek, to zwyczajnie jej głupio, że brat okazał się takim cwaniaczkiem, i źle jej z tym. I trochę chyba wstyd wobec męża.

Czy to dobry pomysł, Waszym zdaniem? Z punktu widzenia sv, jak również w kontekście przyszłych relacji z bratem?
Obserwuj wątek
    • vivi86 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 13:42
      Nie. To nie jest dobry pomysł. Dajcie prezent, choćby skromniejszy, ale łączenie kwestii długu z prezentem ślubnym jest niezręczne.
    • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 14:32
      Uważam ze można dac kwiaty/czekoladki a w kopercie karteczkę ozdobna NIE JESTES MI NIC WINIEN i podpis siostra-była wierzycielka. Nie jest to ortodoksyjny SV, ale jest to uniknięcie dalszych kwasów. Brat postepował nie fair wiele lat licząc na to że siostra machnie ręką. Nic nie wskazuje na to że bez wielokrotnego przypominania siostra swoja kase zobaczy jeśli wogóle.Kwasy będą. A tak-coś dać trzeba-dlaczego nie umorzenie długu?
      • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 14:34
        Pojechałam tym wiele lat, ale zbyt długo o wiele za długo, mógł chociaz zacząć zwracać w miare swoich możliwości.
      • alabard Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 18:54
        baba67 napisała:

        > Uważam ze można dac kwiaty/czekoladki a w kopercie karteczkę ozdobna NIE JESTES
        > MI NIC WINIEN i podpis siostra-była wierzycielka. Nie jest to ortodoksyjny SV,

        Gdy to przeczytałem to zacząłem się śmiać. Śmiechem serdecznym.
        • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 19:23
          To dobrze o Tobie swiadczy. Poznałeś sie na moim ironicznym poczuciu humoru.
          Ludziom którzy w sposób świadomy i bezceremonialny lekceważą normy współżycia miedzyludzkiego należy sie właśnie nieortodoksyjny SV. A że przy okazji świetnie załatwi sprawę...
    • vi_san Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 16:07
      Nie wiem na ile to zgodne z sv - ale serio - serio: w tej sytuacji tak bym zrobiła. Jakieś kwiatki, czekoladki i w kopercie - kartka z info o darowaniu długu. Braciszek najwyraźniej się do zwrotu nie pali, a siostra mniej niż ten tysiąc by zapewne nie dała. Kwasy i tak i tak będą - choćby jeśli PO weselu siostra bardziej zdecydowanie zażąda zwrotu pożyczki.
      No i na przyszłość - bratu bym nie pożyczyła ŻADNEJ kwoty, nawet złotówki - mogłabym mu tą złotówkę DAĆ, ale z założeniem bezzwrotności. A wszelkie próby pożyczenia czegokolwiek kwitowałbym chłodno, że nie i wiesz dlaczego nie.
      • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 17:20
        Pomysłowe ale ja bym tak nie potrafiła zrobić. Ślub to nienajlepsza okazja do eksperymentów a może to zaważyć na przyszłych stosunkach rodzeństwa.
        • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 17:41
          Prawdę mówiąc niespecjalnie widzę co by się tu jeszcze mogło pogorszyć. Siostra czuje żal , szwagier ma już dobrze podtuczona urazę, a chyba nie sądzisz że u progu wspólnego życia brat będzie myślał o oddawaniu kasy(tym bardziej że dotąd mógł a nie oddał). stosunki będą coraz gorsze, mało tego moga rzutowac tez na relacje z przyszłą szwagierką . Tu jest jakaś szansa rozpoczęcia nowego rozdziału w stosunkach miedzy rodzeństwem. Jeśli brat jest do tego stopnia roszczeniowy że sie obrazi(niby za co? za brak kilku stówek w kopercie?) to ja bym zwyczajnie polozyła na nim lachę. Niekiedy rodzeństwo tak bardzo różni sie od nas że serdeczniejszych stosunków nie da się utrzymywać, tak bywa.
        • alabard Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 19:02
          matylda1001 napisała:

          > Pomysłowe ale ja bym tak nie potrafiła zrobić.

          Och! Ludzie mają różne pomysły.
          Potem za te pomysły się wstydzą.
    • asia.sthm Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 18:01
      > Czy to dobry pomysł, Waszym zdaniem?

      Moim zdaniem to chyba najlepsze rozwiazanie - powinno przejsc nie tylko bezbolesnie ale i z ulga z obu stron.
      Niech znajoma uprzedzi brata o "slubnym prezencie", a brat niech to wytlumaczy zonie jesli zona nadal nie wie o dlugu.
      Zadnych kwasow nie przewiduje big_grin
    • hybriska Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 20:33
      Ja się z babą w zupełności zgadzam.
      Czulabym się jak ostatnia frajerka postępując zgodnie z sv w obliczu takiego lekceważenia.

      Osobiście nie dawalabym wyjaśnień że dług umarzam, tylko zwykłą kartkę z życzeniami i z uśmiechem zachowywałabym się jakby wszystko było w porządku. Niech mają rozkmine czy kasa gdzieś wyleciala czy siostra zapomniała ja załączyć, a niechby spróbowali się dopytac smile "no jak to, nic was nie wspomoglam? 1000 to dla nas konkretna suma"
      • rikol Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 15:46
        Popieram. Brat cwaniak nie powinien liczyć na JESZCZE WIĘCEJ pieniędzy.
    • kolpik124 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 21:56
      z punktu widzenia sv znajoma zachowała się tragicznie kablując wewnętrzne rodzinne sprawy obcej osobie, która je upublicznia na forum
      • an-i-ka Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 08:44
        Wstrząsające!

        wink
      • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 16:15
        Nieprawda - zachowała się tragicznie tylko w przypadku, gdy Misseczka zna lub może znać jej brata. Jeśli nie - dla Misseczki, tak samo jak dla nas na forum brat ów jest osobą całkowicie anonimowa.
    • viridiana73 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 23:21
      Uważam, że to dobry pomysł. Myślę, że można bratu powiedzieć o tym wcześniej: "Wiesz, pomyśleliśmy że w ramach prezentu ślubnego umorzymy wam tę pożyczkę sprzed roku." A pod kościołem kwiaty i życzenia.
      • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 03:30
        to sie wydaje swietnym pomyslem - ale nim nie jest.
        slub to nie pora na nianczenie i rozwiazywanie wlasnych problemow.

        Slub ma byc najpiekniejsza, najszczesliwsza chwila w zyciu przyszlej pary mlodej.
        to nie chwila na wypominanie dlugow i zostawienie na zawsze w pamieci nieprzyjemnych kwasow sad

        Daj normalny prezent, jaki bys dala nie myslac o dlugu, i po slubie zazadaj zwrotu gotowki.
        nie daj sie zwiesc tlumaczeniom ze teraz ma plany na podroz, dziecko, umeblowanie, ..........., tylko powiedz stanowczo ze sorry ale ciebie to w ogole nie obchodzi,
        juz dlugo czekasz na dlug ktory obiecywal ci zwrocic juz dawno,
        i nie wychodz dopoki nie ustalicie na pismie! w jakich ratach miesiecznych bedzie ci go splacal.
        Niech wlasna krwia to podpisze wink

        Minnie
        • vi_san Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 06:22
          Oczywiście, Minnie, że twoja rada [że ślub to nie pora itd] jest zgodna z sv. Tylko... Nijak nie widać, żeby Panu Bratu postał w głowie pomysł zwrotu długu. Z człowiekiem comme il faut nie potrzeba spisywać cyrografu na byczej skórze krwią z serdecznego palca. W efekcie twojej rady siostra da prezent [zapewne w kwocie zbliżonej do sumy zadłużenia], po czym tuż po weselu zacznie "kwas" z braciszkiem, który pierw będzie się wił i wykręcał, że oni teraz nie mogą, bo planują podróż/dziecko/remont/cokolwiek, po czym nawet i podpisze, że będzie co miesiąc w ratach zwracał i... Nie odda. I co ona niby ma w tej sytuacji zrobić? Na policję pójść? Jak autorka napisała - kwota nie jest może kwestią życia bądź śmierci, ale dla owej siostry - to znacząca pozycja w budżecie, plus sama pani ma męża i SWOJE dziecko - któremu zapewne wolałaby coś kupić, niż fundować braciszkowi kolejne fanaberie. Dlatego [pomimo, że "nie do końca" jest to w zgodzie z sv] popieram pomysł z okazji ślubu "darowania" owej kwoty zadłużenia - to nie kwestia kilkudziesięciu złotych, żeby powiedzieć, że siostra chce się "wykpić", bo [jak mówię] biletów NBP zapewne byłoby w owej kopercie na zbliżoną wartość.
          A swoją drogą - braciszek ultra bezczelny - do wierzyciela kierować info, że życzy sobie kasy w prezencie...
        • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 07:47
          Może rzeczywiśćie Minnie masz rację że moment slubu to nie jest dobra okazja. Lepszym rozwiązaniem będzie powiedziec bratu przed ślubem.Wtedy brat pogodzi się z myśla ze 1000 zl za darmo nie dostanie focha przezyje i uroczystość odbędzie sie miło.
          Ządanie zwrotu gotówki tuz poślubie jest fatalnym rozwiązaniem bo
          siostra dopiero co da kilkaset zl i będzie wyglądało że kto daje i odbira ten sie w piekle poniewiera
          żona brata juz na początku małżeństwa jest wciagnieta w niesmaczna sytuację
          brat nie zmini swojego podejścia do spłacania długu , bedzie się migał, siostra się będzie frustrowała, w końcu z wielkim fochem i w atmosferze kwasu MOŻE odda.
          Nie, stanowczo nie.
          • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 05:10
            Babo-
            ale ja nie mialam na mysli upominania sie zaraz po slubie ale tak miesiac, dwa, trzy po,
            czekala poltora roku, poczeka dluzej,
            no i z prostego rachunku wynika ze gdy siostra dolozy kolejne 500zl - 1000zl to brat razem dostanie 1500 -2000zl a odda to co winien czyli 1000zl , wiec i tak ten prezent dostanie.
            to nie bedzie dawanie i odbieranie jak sugerujesz.

            Tak czy siak, uwazam umarzanie dlugu za zly prezent slubny. w jakim czasie by to nie mialo nastapic.

            Minnie
            • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 10:08
              Eleganckie to nie jest z tym sie mogę zgodzić z Tobą. Pytanie było -co na to SV?
              Ano nic bo to jest poza SV. Zwazywszy że rodzina bardzo bliska dopuszczalne, mało tego uważam że tu fortunne i pożyteczne.
            • chris1970 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 13:00
              Minnie, oczywiście masz rację, ogólnie umorzenie długu nie jest dobrym prezentem ślubnym dla brata. Ale biorąc pod uwagę okoliczności, ja bym taki wariant rozważył.
              Czytając ten wątek jeszcze raz, naszła mnie taka myśl. Siostra pożyczyła bratu pieniądze. Czyje? Jej osobiste? Wspólne małżeńskie? Jeżeli to wspólne małżeńskie to mąż tutaj również jest poszkodowany i ma prawo, a właściwie powinien zająć stanowisko.
        • viridiana73 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 08:43
          "slub to nie pora na nianczenie i rozwiazywanie wlasnych problemow."

          Oczywiście. Dlatego napisałam, żeby oświadczyć to bratu WCZEŚNIEJ. Nie w dniu ślubu, bo po co robić kwas.
          A Ty Minnie wierzysz, że on jej nagle ochoczo odda ten tysiąc złotych, jeśli przez rok się migał? I co, pistoletem go zmusi, jeśli nie ma weksla? To chyba nie znasz życia, wybacz.
          • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 08:56
            Mnie to zawsze zadziwia jak w jednej rodzinie można miec różny stosunek do pieniędzy i zobowiązań. Wydawałoby się że dzieci się wychowuje tak samo a tu się okazuje że cwaniactwo mozna mieć w genach.
            • claratrueba Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 10:22
              Wiesz co, babo, to chyba nie cwaniactwo genetyczne (czy nabyte) a specyficzny stosunki na linii rodzice- starsze dziecko- młodsze dziecko.
              Znam podobną syt. kiedy starsza siostra była wychowywana tak by zawsze pomagać młodszej (3 lata różnicy)- zawsze "ułatwiać jej życie". Począwszy od pomocy w odrabianiu lekcji, wyborze szkoły a skończywszy właśnie na podobnej pożyczce. O którą młodsza siostra wystąpiła za pośrednictwem matki. Przy czym syt. materialna owej siostry starszej była raczej gorsza niż młodszej.
              Tu rozwiązanie "poszło środkiem" tzn. starsza siostra- pożyczkodawczyni PRZED uroczystością dała prezent (o wart. ok. 200 zł ale pożądany przez siostrę pożyczkobiorczynię) informując, że cyt. "w chwili obecnej na więcej mnie nie stać natomiast możesz traktować swój dług jako niebyły". Kwasów nie było.

              • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 10:38
                No tak, w sumie tez się z tym spotkałam, gdzieś tu nawet opisałam, choć nie chodziło o pożyczkę.
            • chris1970 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 16:31
              Rodziców jest dwoje, dziadków czworo, pradziadków ośmioro, każde z innego "korca maku". Osobowość dziecka to jest jakaś wypadkowa po przodkach. Dziedziczy się chód, śmiech, głos i talenty.
          • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 05:29
            viridiana73 napisał(a):
            Oczywiście. Dlatego napisałam, żeby oświadczyć to bratu WCZEŚNIEJ. Nie w dniu ślubu, bo po co robić kwas.

            nie, to nie jest takie oczywiste, wiesz dlaczego? przeczytaj poczatkowy wpis- znajoma przez rok nie zajaknela sie o zwrocie pozyczki, tylko spokojnie przygladala sie jak brat robi niestosowne zakupy. to jest jej wina (nie z punktu SV a zdrowego rozsadku) ze nie upominala sie o swoje. przez rok brat mogl jej dawno i 10x te pieniadze oddac.
            dlaczego wiec w tak waznym dla niego dniu robi mu "prezent", do jakiego wcale przez rok - a nawet poltora- nie musialo dojsc? uwazasz ze to fair?
            bo ja nie.

            A Ty Minnie wierzysz, że on jej nagle ochoczo odda ten tysiąc złotych, jeśli przez rok się migał? I co, pistoletem go zmusi, jeśli nie ma weksla? T


            Alez nie musial bo jak widac jest tak wychowany. nikt sie o kase przeciez nie upominal, to po co oddawac?
            tak, sadze ze gdyby mial 'miecz nad karkiem' to by oddal. a gdyby do tego do sprawy wtracili sie rodzice, to juz w ogole bylby raban i cos by z tego bylo. zwlaszcza zew siostra byla tak uprzejma iz zgadzala sie na splate w ratach.
            a czy chetnie by oddal? lol, na pewno bardzo ale to bardzo niechetnie, co do tego nie ma watpliwosci big_grin

            Minnie
            • rikol Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 15:17
              Śmieszna jesteś. Brat jest dorosły, siostra nie jest odpowiedzialna za jego wydatki. moim zdaniem nie powinna dawać żadnego prezentu na ślub, co najwyżej ładną kartkę i kwiatki. Brat prezent już sobie wziął, w postaci pożyczki.
        • winniepooh Re: pożyczka a prezent ślubny 06.10.16, 11:09
          >Daj normalny prezent,

          bombonierka i kwiaty to wg ciebie nie jest normalny prezent?

          > i po slubie zazadaj zwrotu gotowki

          wg ciebie kobita ma dać tysiaka w kopercie, a za parę dni żądać jego zwrotu. nie widzisz, że to kompletna bzdura?????

          pisanie jakichś kartek od umorzeniu to faktycznie chamstwo. należy liczyć, że braciszek sam się domyśli powodów otrzymania skromnego prezentu. jakby co można wyjaśnić ustnie.
    • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 16:25
      Z SV pomysł, by w prezencie "dać" umorzenie długu na pewno zgodny nie jest sad SV nie przewiduje "odbierania" długu w taki sposób, choć przyznam, że przy zachowaniu braciszka takie rozwiązanie może nęcićsmile
      Ktoś tu zaproponował wszelako rozwiązanie salomonowe - dać prezent, ale nie za tyle ile dałoby się bez tego długu z informacją, że niestety na tyle tylko w tej chwili darczyńców stać i dodatkiem, że wiadomy dług w tej sytuacji brat może uznać za niebyły. Bliska rodzina - brat powinien rozumieć, że siostry i jej rodziny w tej chwili na wypasiony prezent nie stać. Tym bardziej powinien, że siostra jemu długo okazywała wyrozumiałość w kwestii pożyczki.
    • chris1970 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 16:28
      Pomijam już fakt, że taka wymiana barterowa jest nie na miejscu. Już osoby tu pisały to co i ja uważam, więc powtarzać się nie będę.
      Dodam, że umorzenie długu byłbym w stanie zaakceptować w zaistniałej sytuacji, gdyby kwota była znacznie mniejsza. Uważam, że 1500 złotych jako prezent jest to stanowczo za dużo.
      Uważam, że 1000 złotych jest to kwota graniczna jak na wesele brata.

      Biorąc jednak pod uwagę, że mamy do czynienia z ludźmi, którzy nie kierują się zasadami (brat i przyszła bratowa), nie miałbym skrupułów wręczyć kopertę z życzeniami i adnotacją, że w prezencie ślubnym darujecie 1000 złotych z pożyczonych 1500 złotych.
      Zawsze potem będzie jeszcze 500 złotych do umorzenia na chrzciny pierwszego dziecka, czy tam pępkowe, w zależności od światopoglądu.
      Wygląda na to, że to są osoby, które długu nie spłacą i nie ma co liczyć na te pieniądze. Młodzi do tego jeszcze bezczelnie sugerują banknoty NBP jako prezent.
      • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 16:40
        Ale ona pożyczyła 1000 właśnie, tyle że 1,5 roku temu.
        • chris1970 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 20:08
          Dzięki za zwrócenie uwagi. Faktycznie, pomieszałem z tego wszystkiego 1,5 roku z 1,5 tysiąca.
          • minniemouse Dwie rzeczy.... 12.07.16, 04:48
            1.
            Siostrze przez poltora roku latalo ze brat nie oddaje jej pieniedzy i dobrze.
            a tyle miala czasu aby cos z tym zrobic. do tych ktorzy sie pytaja jak ma sie wyrwac te pieniadze "na policje isc?" - no coz, jesli jej zalezy na kasie, znane sa przypadki pozwania rodzenstwa przez rodzenstwo w sadzie cywilnym o zwrot dlugu. niekoniecznie z tego tytulu sa zerwane kontakty, a wrecz przeciwnie.

            Tymczasem siostra siekla sie dopiero w chwili gdy brat zamiast zostawic wolna reke w wyborze prezentu - zazyczyl sobie gotowki. dziwne, przez 1 i 1/2 roku sobie z tego bimbala i nagle wlasnie teraz musi sie z tym rozprawic? hmmm.

            I jak juz pisalam
            - wazny moment w czyims zyciu to nie chwila ani miejsce na zalatwianie wlasnych personalnych rozgrywek/problemow. no nie i juz.

            2 - Vi-san
            W efekcie twojej rady siostra da prezent [zapewne w kwocie zbliżonej do sumy zadłużenia], po czym tuż po weselu zacznie "kwas" z braciszkiem, który pierw będzie się wił i wykręcał, że oni teraz nie mogą, bo planują podróż/dziecko/remont/cokolwiek, po czym nawet i podpisze, że będzie co miesiąc w ratach zwracał i... Nie odda. I co ona niby ma w tej sytuacji zrobić? Na policję pójść? Jak autorka napisała - kwota nie jest może kwestią życia bądź śmierci, ale dla owej siostry - to znacząca pozycja w budżecie, plus sama pani ma męża i SWOJE dziecko - któremu zapewne wolałaby coś kupić, niż fundować braciszkowi kolejne fanaberie. Dlatego


            Nie pamietam kto to powiedzial, ale to bardzo madre - jesli musisz dlugo i skomplikowanie uzasadniac swoja decyzje - nie jest chyba ona dobra.
            Nie wydaje ci sie to sluszne?

            Minnie
            • minniemouse Re: A jak nie odda?... 12.07.16, 05:52
              po czym nawet i podpisze, że będzie co miesiąc w ratach zwracał i... Nie odda.


              poniewaz to pytanie padlo co najmniej dwukrotnie, powiem wam czego nauczylam sie z ogladania TV procesow sadowych:
              - rodzine mozna jak najbardziej podawac do sadu o zwrot dlugu. jako dowod dlugu (przynajmniej po tej stronie wody) wystarcza: smsy z komentarzami w ktorych wierzyciel w jakikolwiek sposob uznaje dlug- np napisal ze odda, lub odda czesc, albo ze odda pozniej itp,
              moze byc swiadek ktory slyszal, lub widzial, to samo.
              - jak nie ma swiadka i nie odda, to pozostaje sie cieszyc ze chociaz nie taka tania, to jeszcze nie najdrozsza nauczka nas spotkala big_grin
              bo rodzinie smialo mozna pozyczyc i 10.000+ zl i ich wiecej tego nie zobaczyc.

              byle a nauczki wyciagnac moral smile

              Minnie
              • kora3 Re: A jak nie odda?... 12.07.16, 08:36
                Wiesz Minnie smile nie wiem jak wyglądają te programy "z sali sądowej" w CAN, ale za te emitowane w PL należałoby powiesić za metkę od podkoszulka na haku twórców przez duże "tfu" tych idiotyzmówsmile

                Co do dowodów o jakich wspominasz - trochę to prawda, a trochę nie smile Bo w istocie mail, sms w którym dłuznik przyznaje, iż pożyczył daną kwotę może być wykorzystany dowodowo (acz sad nie musi dopuścić dowodu z tychże), ale trudno na ogół w takich sms-ach ustalić np. czas w jakim dłużnik zobowiązał się oddać. Więc taki dłużnik może w sadzie powiedzieć: - No tak, pożyczyli mi na dwa lata, bez procentu itd.
                Zważ na to, że nawet w ustnej umowie nie ustalono terminu splaty - brat miał oddać, gdy będzie miał z czego. Zatem będzie wykazywał, ze ...nie miał z czegosmile Zakupy czy inne heh zbytki? Bardzo latwo jest w takich sytuacjach wykazać, że np. przyszli teściowie wspomogli jego i narzeczoną - wystarczy ich oświadczenie w tej sprawie ...

                Poza tym Minnie w programikach o sadach nie pokazują faktu, że pozwy są na ogół poza wyjątkami PŁATNE - zwykle kilkaset złotych smile Oczywiście w przypadku wygranej to dłużnik będzie zobowiązany zwrócić ten koszt wierzycielowi, ale bez umowy na piśmie wynik sprawy nie jest wcale taki pewny. Z uwagi na to, że pewny nie jest trzeba by brać pełnomocnika, a to także kosztuje. Najpewniej okazałoby się, że per saldo na dzień dobry wkład finansowy wierzycielki w nałożenie skutecznie sprawy w sądzie przekraczałby kwote długusmile
                I o ile w tych programach każda sprawa, nawet o morderstwo zaczyna się i zwykle kończy jednym 45 minutowym odcinku programiku, to tak naprawdę sprawy w sądach ciągną się nieraz latami ...
                Sama więc widzisz, ze pomysł z podawaniem do sadu brata o te kwotę to pomysł z gatunku "skórka za wyprawkę"smile Do tego dochodzi fakt, że w PL akurat sądowe rozwiazywanie spraw w rodzinie szczególnie o tak małą kwotę nie kojarzy się dobrze i tchnie pieniactwem....

                Moim zdaniem, jak już wspomniałam - wątkodawczyni powinna bratu kupić prezent, czy też dać w gotówce jakąś niewielką kwotę np. 200 złotych i zwyczajnie powiedzieć, że teraz jest w takiej sytuacji, ze na więcej niestety jej nie stać, ale dług brat może w związku z tą sytuacją uważac za niebyły. I nie jest to wcale zachowanie w stylu "aaaa wreszcie się udało utrzeć Ci nosa i jakos tam wyegzekwować dług": tylko w stylu "licze, że wykażesz wyrozumiałość dla mnie i mej sytuacji materialnej"
              • winniepooh Re: A jak nie odda?... 06.10.16, 11:14
                mninnie ty musisz pisać z psychiatryka
            • vi_san Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 07:41
              Serio zgadzasz się z tym co napisałaś? surprised?
              "czekala poltora roku, poczeka dluzej", "znajoma przez rok nie zajaknela sie o zwrocie pozyczki, tylko spokojnie przygladala sie jak brat robi niestosowne zakupy. to jest jej wina", "nikt sie o kase przeciez nie upominal, to po co oddawac?"... Minnie, jeśli serio - serio tak myślisz pożyćz mi, proszę dowolną, maksymalnie wysoką kwotę!?!? Obiecuję, że po tym więcej ci się nie będę narzucać!
              NIE! Minnie - Pan Brat pożyczył pieniądze "na start". Siostra NIE MIAŁA OBOWIĄZKU się o nie upominać! To on miał #$%^#$^%&(* obowiązek je oddać!
              Po "mniej więcej" roku - to może być równie dobrze np. osiem miesięcy - określenie mniej - więcej zakłada bowiem nieprecyzyjne określenie. I kiedy siostra po kilku miesiącach delikatnie prosi o zwrot SWOICH pieniędzy braciszek mówi jej, że ma ją w ... Rowie Mariańskim, bo on sobie akurat ślub organizuje i po prostu teraz nie odda. Bo nie. Bo ON ma pilniejsze wydatki. A gdyby tej siostrze brakowało na jakiś konkretny cel, nie wiem, wyjazd na wakacje z własnym mężem i dzieckiem? A co go to? ON się żeni, to "pompa" być musi! Ba, dłużnik jeszcze ma na tyle bezczelności, żeby oczekiwać iż wierzyciel jeszcze dodatkowo kasą sypnie w ramach prezentu!
              Znam co najmniej kilka przypadków, gdzie przez nieoddane długi rozpadły się definitywnie relacje rodzinne - być może w Kanadzie mieszkają same anioły i nawet jeśłi sprawa znajduje finał na wokandzie to po wyroku dotąd zwaśnione strony idą razem na piwo i miłują się miłością wielką do śmierci, bo sad tak nakazał - najczęściej jednak, w realnym świecie to tak nie działa. Siostra ma 90% gwarancji, że GDYBY wytoczyła braciszkowi sprawę o zwrot długu - miałaby przeciwko sobie nie tylko winowajcę, ale tez rodziców i całą resztę rodziny, bo "brudy się załatwia w czterech ścianach" i "spraw rodzinnych się na publiczne nie wywleka"... Że ci sami ludzie nijak braciszka nie próbowali wcześniej nakłonić do przyzwoitości względem siostry - to inna kwestia.
              Jak podkreśliłam - w ramach prezentu anulowanie długu - nie jest może zgodne z sv, ale [moim zdaniem] to JEDYNA możliwość "odzyskania" kasy - a raczej zaprzestania finansowania braciszka - lewusa.
              "Nie pamietam kto to powiedzial, ale to bardzo madre - jesli musisz dlugo i skomplikowanie uzasadniac swoja decyzje - nie jest chyba ona dobra.
              Nie wydaje ci sie to sluszne?" - o co ci w tym chodzi?
              • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 08:55
                Vi - napiszę brutalnie - Minnie naoglądała się rzekomych procesów sadowych w TV iuwoerzyła, ze tak na serio wyglądająsmile To raz. Dwa- pominęła zupełnie fakt, że założenie takiej sprawy jest PLATNE - zwykle jest to kilkaset złotych do tego masz koszty adwokata/radcy, bo w sytuacji gdy nie ma umowy, a termin spłaty nie został bliżej określony sprawa nie jest oczywista jak na podstawie tych programów sądzi Minnie. Być może tez w CAn jest po prostu inna mentalnośc i ludzie, jeśli nie potrafią się dogadać "przy rodzinnym stole" zwyczajowo zwracają się o rozstrzygniecie do sadu, ale rzecz z wątku dotyczy jak sadzę sytuacji w PL i tu podawanie brata o zwrot tak niskiej sumy do sadu raczej nie wzbudziłoby zrozumienia; )

                Jak wiesz pewnie jestem za hojnością gości dla nowożeńców smile i wykpiwanie się ludzi byle jakim prezentem z promocji, albo najniższą kwota do koperty uważam za buractwo - w przypadku ludzi, których na hojność stać rzecz jasna.
                Tu ta siostra nie wygląda mi na kogoś, kto mógłby bratu dać w kopercie dużo więcej niż 1200-1500 zeta. Niechże więc da tyle ile dałaby minus pożyczony tysiak i zwyczajnie powie bratu, ze obecnie nie stać jej na więcej, ale dług może uznać za niebyły.
                • vi_san Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 09:27
                  Mnie przede wszystkim uderzyło to "sama jest sobie winna". No faktycznie, idiotka! Po co w ogóle pomagała bratu? Było od razu powiedzieć "Paszoł won, żebraku!" i nie miałaby w ogóle problemów z tym czy się upominać o zwrot pożyczki czy nie! No, jakoś mi podejście Minnie dziwnie "blisko" podejścia braciszka - lewusa brzmi... Skoro się nie upomina to jej nie potrzebne! Kurczę, ja jakaś chyba dziwna jestem, bo uważam, ze to DŁUŻNIK ma [przecinek!] obowiązek z pierwszych możliwych pieniędzy w zębach odnieść wierzycielowi! Tym bardziej, że siostra życzliwie zgodziła się rozłożyć spłatę na raty. $%^$@@%&, co ma znaczyć "To jest JEJ wina"?!?! Równie "mądrze" winną gwałtu jest dziewczyna bo miała za krótką spódniczkę, głupia, a mogła w ogóle z domu nie wychodzić! Przepraszam, za emocje, ale mnie telepie jak słyszę takie "przerzucanie" winy ze SPRAWCY na pokrzywdzonego!
                  No niestety, sprawy z powództwa cywilnego kosztują. I to co najmniej kilkaset złotych, pomijając koszty prawników. A tu dodatkowo trudność, bo "dowodów" nie ma. Ba, nawet gdyby udowodniła swoje i wygrała - to i tak nie miałaby możliwości wyegzekwowania długu! Bo wystarczyłoby, że brat jej miesięcznie rzuci z łaski 10 złotych i żaden komornik sprawy nie podejmie, bo "dłużnik wykazuje dobrą wolę spłaty"!
                  Podkreśliłam już powyżej, że ewentualna sprawa w sądzie zapewne nastawiłaby całą rodzinę przeciwko siostrze - i nie ważne, że brat lewus, że nie oddaje. Sprawy rodzinne załatwia się w czterech ścianach, zwłaszcza zaś sprawy o tak znikomym znaczeniu. No, gdyby jej brat zgwałcił jej córkę, albo zabił męża - to ok, sąd MOŻE byłby w oczach niektórych członków rodziny uzasadniony, ale o 1000 zł? A znam i sytuacje, gdy nawet tak drastyczne wydarzenia w oczach najbliższych nie były powodem do "występowania przeciw rodzinie"! [sytuacja autentyczna: pewna dziewczyna, córka szanowanego pana ordynatora oddziału szpitala i równie szanowanej pani radcy prawnej - jak tylko skończyła 18 lat wyniosła się z domu i nie chciała mieć z tymże nic wspólnego. Bomba pękła, kiedy mając lat 20 [czyli w dwa lata później] wystąpiła do sądu o... Odebranie rodzicom praw do jej siostry [w tamtym czasie pięcio czy sześciolatki] i ustanowienie jej rodziną zastępczą. W sądzie wyszło, ze szanowny tatuś od kiedy ona skończyła pięć lat ją wykorzystywał seksualnie, a teraz właśnie, jej młodsza siostrzyczka została przez tatunia uhonorowana w ten sam sposób. Sąd przyznał jej rację, szczegółów wyroku nie znam, wiem tylko, że ona wychowuje siostrę. Ale też wiem, ze dla CAŁEJ rodziny [czyli dziadków, cioć, wujków itp] winną "konfliktu rodzinnego" - jest ONA, a nie tatuś kazirodca i pedofil.]
                  Zasadniczo jestem jak najbardziej za hojnością wobec nowożeńców - tak jak i ty - w miarę swoich możliwości. Uważam, że osoby, które są dobrze sytuowane - nie powinny "żyłować" i dawać groszowych kwot w kopercie, albo też prezentu typu komplet kieliszków z IKEA za 15,-. Podkreślam - osoby dobrze sytuowane, żeby nie wyszło, że oczekuję od babci - emerytki, której nie stać na wykupienie leków że rzuci lekką rączką 2000! Tyle, że w tym przypadku - jak piszesz - owa siostra też nie jest na liście "stu najbogatszych" magazynu Forbes, więc... Tak jak piszesz - powinna z mężem ustalić ile by bratu dali, od tej kwoty odjąć ten nieszczęsny 1000 i poinformować brata, że dług ma anulowany. Dodatkowo MNIE by taka opcja kusiła ze względu na ten nieszczęsny dopisek na zaproszeniu - po pierwsze: w ogóle nie podoba mi się "żądanie" kasy [wiem, to nie żądanie tylko prośba itd, ale...], po drugie: nie wiem jak trzeba być bezczelnym [bo moje granice tego nie obejmują], żeby osobie, której się "wisi" dużą kwotę przedłożyć własne oczekiwanie prezentu w postaci forsy!
                  • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 09:56
                    Mila Vi - od końca - myślę, że brat dał siostrze i szwagrowi zaproszenie standardowe czyli takie samo, jak wszystkim innym gościom i na wszystkich widnieje ten dopisek z prośba o kasę, który to dopisek przewałkowaliśmy na tym forum już pierdylion razy. Tu zatem nie dopatrywałabym się w zachowaniu brata szczególnej bezczelności, tylko raczej szczególnej bezmyślności. Poza tym oczywiście nijak nie usprawiedliwiam unikania z jego strony oddania długu siostrze.

                    Co do pomysłu, by sprawę skierować do sadu - pełna zgoda. I nie Vi, nie mam postawy, ze swoje brudy rodzinne trzeba prać w 4 ścianach! Taką sprawę, jak opisałaś nalezało dużo wcześniej załatwić sądownie i nagłośnić maksymalnie i każdy kto uważa, że to molestowana starsza siostra jest przyczyną konfliktu i ja potępił jest debilem i cześć! Ale tutaj chodzi o zupełnie inną sprawę- o zwrot niewielkiej sumy i zdrowy rozsądek zwyczajnie nakazuje załatwić to między sobą be udziału sądu, a także rodziców o których udziale w sprawie ktoś wspominał, ze byłby pożądany. Nie rozumiem co to za maneira, żeby rodziców wciągać w sprawy DOROSŁEGO rodzeństwa, to jakiś ABSURD.

                    Dalej - rozwiązanie które obie widzimy jako optymalne uważam za tzw. salomonowe smile Siostra z mężem załóżmy normalnie daliby bratu 1500 zeta, dają zatem 500 zeta i informację, że długu już ni ma smile i gitara. I jak wspomniałam do Minnie - to nie tak, że jest to okazja do "ściągnięcia" długu i tak należy bratu sprawę przedstawić. Należy przedstawić tak, że siostry i szwagra na ten moment na więcej nie stać, ale ze bratu wypada dać z okazji ślubu więcej niż "talerzykowe" to umarzają mu dług i to jest tak, jakby dostał 1500 złotych, co dla przeciętnie uposażonych ludzi nie jest kwotą małą na jednorazowy wydatek.
                    • baba67 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:12
                      1500 Korciu to dużo za dużo na wesele brata jak dla osoby o statusie finansowym siostry.Byłabym za uzytecznym drobiazgiem za góra 100zl, jeśłi w ogóle cos poza kwiatami.
                      • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:21
                        Babo, ja nie mam zwyczaju ludziom do kieszeni zagladac - polecam, bo to dobry zwyczaj. Ale skądinąd wiem, że najbliższej rodzinie zwykle daje się z takiej okazji jak ślub prezent cenniejszy materialnie niż "talerzykowe" - oczywiście w miare możliwości.
                        My nie dajemy "talerzykowego", bo nie jesteśmy skąpi, ale wiadomo, że mojej siostrze na wesele, czy synowi mojego partnera to daliśmy więcej, niż znajomym pobierającym się. Tak czy owak - nie zaglądam do kieszeni znajomej wątkodawczyni - dlatego zaproponowałam, by dała w kopercie kwotę, jaka wyjdzie po odjęciu tego tysiaka. Jasne, może być tak, że pani planowała bratu dać 500 złotych i tyle dałaby, gdyby dług oddał. Ale raczej nie wygląda z opisu na osobę skrajnie ubogą, więc ...
                        • baba67 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:36
                          Ja nikomu nie zaglądam, po prostu kwot rzędu min 1000-1200 oczekuje się od chrzestnych którzy juz dawno nie sa ludzmi na dorobku, maja odchowane dzieci . Chodzi oczywiście o osoby przeciętnie sytuowane tak jak siostra. 1000 zl dla brata to i tak jest duzo dla siostry na dorobku. Ty natomiast rzucasz 1500-to jest za duzo.
                          • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:47
                            Babo, ja nic nie rzucam - wnioskuje z innych wpisów. W tym z początkowego. Stoi w nim, ze dla siostry ów tysiak nie jest niebotyczną kwotą, ale jest kwotą w budżecie znaczącą. To znaczy po mojemu, że sposobiąc się do wesela brata żony pracujące i nieubogie stadło przewiduje na nie więcej niż 500 złotych "talerzykowego". Może oczywiście być inaczej Babo.
                            Ktoś tu wspomniał, że od babci emerytki nikt nie oczekiwałby wypasionego prezentu. I słusznie, gdy idzie o babcię emerytkę, która nie ma za co leków wykupić. Od takiej babci spoko byłby prezent SYMBOLICZNY - jakas pamiątka rodzinna o wartości sentymentalnej np. A ja od swego dziadka sp. za mąż wychodząc dostałam wraz z małżonkiem 30 tys. złotych. W końcówce lat 90. zeszłego wieku to była kwota ogromna! Ale mój dziadek był emerytem na górniczej sztygarskiej emeryturze. Miesięcznie tej emerytury miał 6 tys. złotych, co wiem od niego samego, boi nijakiej tajemnicy z tego nie robił. Półtora roku wcześniej mój kuzyn żeniący się otrzymał wraz z zoną samochód od dziadka. Tak więc sama widzisz, że wszystko zależy od uposażenia człowieka i hojności...
                            • baba67 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 12:42
                              No pewnie że więcej niz 500, ale 1 500 od siostry na dorobku mieszkającej w Polsce? W mojej rodzinie , jak w każdej sa rodziny o różnym statusie materialnym ale oscylujące wokół średniej i nawet w tych zamożniejszych taki prezent od siostry wzbudziłby zdziwienie. A zamożni dziadkowie, wujkowie z Ameryki , chrześni z gestem zdarzja się chyba wszędzie, żadne dziwo.
                              • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 13:07
                                Babo, ale tak samo zdarzają się niezamożni chrzestni - na przykład. To nie o to chodzi, że ktoś ma wziąć pozyczkę, żeby dac siostrze czy bratu określoną kwotę tylko o to, by na tym rodzeństwie nie oszczędzaćsmile
                          • kora3 Jeszcze jedno Babo:) 12.07.16, 11:46
                            Tak mam, że staram się trzymać faktów opisanych przez wątkodawcę. Tu te fakty są takie, że siostra i jej mąż pożyczają temu bratu tysiaka nie na konkretny acz dramatyczny jakiś cel pt. - leczenie, poręczenie majątkowe itd. tylko ot tak, na "start" nic nie ma też o tym, by wspomniani by móc pożyczyć te kwotę sami no. zaciągnęli pozyczkę. Z tego wnoszę, ze nie sa to ludzie ubodzy jacyś
                            • baba67 Re: Jeszcze jedno Babo:) 12.07.16, 12:43
                              No nie są ubodzy, sa po prostu przecietni.
                            • rikol Re: Jeszcze jedno Babo:) 12.07.16, 15:39
                              Mnie dziwi również pozyczka na start. Jeśli nie ma pieniędzy, to nie musi kupować od razu calego serwisu na 12 osób. Wystarczy kilka talerzy. Naprawde ten braciszek jest dziwny, nie zdziwiłoby mnie, gdyby on pożyczył od całej rodziny po tysiącu na start.
                    • vi_san Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:21
                      Domyślam się, że zaproszenie było "standardowe" i że po prostu braciszek - lewus nawet się nie pofatygował pomyśleć. A mniemam, że raczej W OGÓLE nie bierze pod uwagę konieczności spłaty długu - jego postawa raczej o tym świadczy. Więc to nie kwestia tego, że nie pomyślał, a tego, ze po prostu ów fakt pożyczki wyrzucił z pamięci i nie dopuszcza do świadomości.
                      I, oczywiście, kaliber sprawy inny. Sprawa o 1000,-? W sądzie? Przeciwko bratu, który wszak nawet nie twierdzi, że nie odda, a podkreśla, że chce zwrócić dług. Kiedyś... Historię tejże mojej znajomej przytoczyłam, by zobrazować, że dla niektórych nawet najcięższe wykroczenie nie jest powodem by mieszać "obcych" do spraw rodzinnych. I tak w oczach całej rodziny ta dziewczyna jest "winną" zarówno kłopotów rodzinnych, jak i kłopotów w pracy tatusia i "niemiłej" sytuacji w pracy mamusi [bo, gdy sprawa "wyszła" - oczywiście w miejscach pracy obojga rodziców ich nieposzlakowana opinia poszła się wietrzyć], no bo gdyby ona nie wytoczyła sprawy to by było w porządku: szanowny pan doktor i szanowna pani prawnik, ogólnie szanowna rodzina... Z tym, że to nie moja opinia!
                      Mieszanie rodziców do spraw DOROSŁEGO rodzeństwa - to jakiś kosmos. Zwłaszcza, jeśli sprawa w żaden sposób o rodziców "nie zahacza" - jak w tym przypadku.
                      Rozwiązanie to [czyli umorzenie długu "w ramach" prezentu] nie jest może zbyt zgodne z sv, ale moim zdaniem - jest optymalne. Siostra nie należy do krezusów, wyrwanie z domowego budżetu kolejnego tysiąca, półtorej może poważnie nadszarpnąć jej stabilność finansową. Może nie to, że nie będzie miała co do garnka włożyć, ale jednak - taka wyrwa nie jest niezauważalna dla przeciętnie sytuowanych ludzi...
                      • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:30
                        Powiem Vi tak - umorzenie długu w ranach prezentu w tym przypadku może być zgodne z SV i może być niezgodne. To czy zgodne czy nie zależy od ...kondycji finansowej siostry i szwagra. Jeśli byliby to ludzie, dla których ów tysiak to koszt weekendowego wypadu za miasto, który fundują sobie co tydzień to uznałabym taki sposób "windykacji" za niezgodny z SV. Jesli natomiast mowa o ludziach, dla których 1000 zeta to spory wydatek jednorazowo i w gotówce, to taki sposób oprezentowania smile brata uważam za z SV zgodny. Bo tu nie chodzi o ściągniecie długu, tylko o to, ze zwyczajnie siostry i szwagra NIE STAĆ na kolejnego tysiaka do koperty.
                        Tak samo uważam, że np. moja siostra i jej ówczesny chłopak, oboje uczący się wówczas dziennie. którzy dali mi z okazji ślubu prezent dość symboliczny postąpili zgodnie z SV. Gdybym ja mojej siostrze dała adekwatny prezent gdy ona wychodziła za mąż, a ja byłam osobą pracującą wówczas i nieźle sytuowaną to uznałabym to za buractwo z mej strony
                        • vi_san Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 11:35
                          Formalnie biorąc, Koro, sv nie przewiduje "darowania długu" jako prezentu ślubnego. Formalnie biorąc. Tylko, że z "ludzkiego" punktu widzenia - właśnie, siostra nie wywala tysiaka tygodniowo na winko i balangi, nie jeździ [z tego co wiemy!] co tydzień za ta kwotę do SPA... Nie jest, ogólnie biorąc, osobą bardzo zamożną, żyjącą na wysokiej stopie. I wyrwanie z domowego budżetu tysiąca na prezent, podczas gdy jeden tysiąc jest już "zamrożony" u tegoż brata - może zachwiać jej "płynnością finansową.
                          I w całej pełni się zgadzam z twoim zdaniem co do prezentów ślubnych - gdy mój starszy kuzyn brał ślub - ja byłam wówczas studentką i moja kondycja finansowa pozostawiała wiele do życzenia, więc i prezent, acz dany z serca, nie był okazały. Gdy w dziesięć lat później ślub brał jego młodszy brat - pracowałam na samodzielnym stanowisku i miałam całkiem przyzwoite dochody - więc też i młodszy z braci dostał dużo droższy podarunek. I nie uważam tego za "buractwo" czy za "niesprawiedliwe", a za jak najbardziej normalne i oczywiste.
                          • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 11:41
                            O to to Vi... Formalny SV to w zasadzie obowiazuje w kregach dyplomatycznychsmile
                            Poza nimi, szczególnie zas już w rodzinie SV można i czasem wręcz trzeba zawiesić...
                            • vi_san Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 12:50
                              I z tym się w pełni zgadzam, że w relacjach rodzinnych bądź blisko przyjacielskich - sv można czasem zawiesić. A nawet trzeba. Co do obowiązywania powyższego w kręgach dyplomatycznych to zasadniczo - obowiązuje, acz też bywa zawieszany [no, jeszcze nie w sytuacjach "oficjalnych"] na rzecz pewnej swobody i wygody.
                            • chris1970 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 12:56
                              Nie tyle w rodzinie można zawiesić SV, a raczej mieć świadomość, że nie zawsze i nie w każdej sytuacji ma SV zastosowanie.
                          • rikol Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 15:42
                            Jest oczywiste, ze ktoś , kto ma więcej pieniędzy, daje więcej w prezencie. Nikt nie wymaga od babci emerytki prezentów (jednocześnie wiem z własnego doświadczenia, że ta babcia emerytka chce dać najwięcej, taka mentalność).
                      • minniemouse Przypomnialo mi sie.... 14.07.16, 04:41
                        vi_san napisała:
                        Mieszanie rodziców do spraw DOROSŁEGO rodzeństwa - to jakiś kosmos. Zwłaszcza, jeśli sprawa w żaden sposób o rodziców "nie zahacza" - jak w tym przypadku

                        Mila Visan, nie znasz zycia. oczywscie, nie w kazdej rodzinie jest to mozliwe,
                        ale zapewniam cie ze w wielu sprawy rodzinne rozwiazuje sie w dalszym ciagu z udzialem rodzicow.
                        na pewno w mojej, gdyby moi sp rodzice zyli, to pomimo moich 60 lat spokojnie moglabym poprosic mame lub tate "mam problem ze Zbychem, moze byscie tak z nim porozmawiali bo ode mnie nie trafia" - co wcale nie oznacza ze maja na niego po dziecinnemu nakrzyczec a po prostu - wesprzec mnie
                        i powiedziec cos w stylu "no sluchaj Zbyszek, Kasia na pieniadzach w koncu nie spi. pozyczyles, to wypada oddac, na co czekasz". bo rodzice maja zawsze autorytet bez wzgledu ile dzieci maja lat, a w zgranej rodzinie to sie wszyscy wzajemnie komunikuja i wspieraja
                        i o to chodzi.
                        a tu jak widac brata trzeba jeszcze powychowywac wink

                        Minnie
                    • rikol Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 15:35
                      osoby doradzające sprawę w sądzie zapominają, ze taka sprawa kosztuje, i to dużo więcej niż 1000 zł. Siostra i brat straciliby mnóstwo pieniędzy, rodzina byłaby skonfliktowana na śmierć i zycie. Nikomu się to nie opłaca.
                  • rikol Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 15:32
                    Zgadzam się. Minnie jakoś zupełnie usprawiedliwia te osoby które po prostu wykorzystują innych. Ostatnio był watek o kobiecie, która zniszczyła pożyczony płaszcz. Minnie napisała, że to wina właścicielki płaszcza, bo mogła nie pożyczać. Przyznam się, że lektura takich postów uświadamia mi, że nie warto pomagać ludziom, bo nie dość, że nie są wdzięczni, to jeszcze obsmarują za plecami.
            • rikol Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 15:26
              Po co iść do sądu przeciw własnemu bratu, jeśli można pożyczkę wyegzekwować w inny sposób, właśnie przy okazji ślubu? Przecież to kompletna głupota wystawiać konflikt rodzinny przed publicznością.
              • minniemouse Re: Dwie rzeczy.... 13.07.16, 02:25
                rikol napisała:
                Po co iść do sądu przeciw własnemu bratu, jeśli można pożyczkę wyegzekwować w inny sposób,

                w jaki sposb wyegzekwuje pozyczke z okazji slubu, ciekawam?

                Minnie
        • rikol Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 15:23
          No więc te 1000 zł wystarczy na prezent i na wesele i na chrzciny.
      • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 11:53
        Chrisie - mam zapytanie takie: na jakiej podstawie Ty ustalasz jaka jest kwota graniczna na wesele brata? Pytam serio...
        • chris1970 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 12:54
          Koro, nie ustaliłem kwoty granicznej.
          Jeżeli podałem kwotę, to raczej jako sugestię. Jak pewnie zauważyłaś, użyłem określenia "uważam, że", co sugeruje moją opinię. Kierowałem się np. obiegową informacją ile się obecnie daje na wesela jako: zwykły gość, rodzina, chrzestni.
          Tak się składa, że w najbliższym czasie czekają mnie podobne uroczystości i zwyczajnie rozpytałem w środowisku. Na razie nie było nikogo, kto podał kwotę prezentu powyżej 1000 złotych, oczywiście w rodzinie najbliższej.
          Pozostaje jeszcze kwestia zdrowego rozsądku. 1200 - 1500 złotych to dla części społeczeństwa miesięczna wypłata, szczególnie w małych środowiskach. Mam nadzieję, że zaspokoiłem ciekawość.
          • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 13:05
            Nie no jasne, są jakieś OGÓLNE standardy, ale wiesz autorytatywnie stwierdzić, że ileś tam to za dużo to chyba niezbyt grzecznie sad
            Wstyd byłoby mi dać siostrze na wesele 1500 złotych. Uprzedzając - mnie byłoby wstyd, bo mnie stać dać więcej. Ktoś inny może dać 500 złotych i będzie to dlań duży wydatek, który taka siostra powinna docenić.
            • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 13:18
              Jakby ta siostra zarabiała tyle co Ty nie byłoby żadnej sprawy. Ale zarabia przecietnie, nie jest biedna ale na pewno nie jest zamożna. Ja nie ustalam tylko stwierdzam obiektywnie że wśród takich osób 1500 dla brata jest sumą niespotykana i budząca zdziwienie.
              • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 13:56
                A to zależy Babo. bo ja znam osoby uposażone mniej niż przeciętnie, które na przyklad na wesele rodzeństwa czy chrzest chrześniaka potrafią brać pozyczki, by tylko dac okreslona sumę, która obiektywnie przekracza ich możliwości materialne. Uprzedzam - nie pochwalam tego i uważam, ze hołdowanie takim zwyczajom rodzinnym czy środowiskowym jest w moim odczuciu złe.

                Natomiast na logikę - dla ludzi, którzy w zasadzie lekką ręką pożyczyli bratu tysiaka w zasadzie na nic konkretnego to nie jest bajońska kwota. Gdyby takowa była, to by nie pożyczyli lub o ile to w jakiejś dramatycznej sytuacji, prawda?
                • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 15:48
                  To nie było tak sobie na nie wiadomo co -brat wyprowadzał sie z domu, zaczynał zycie na nowym mieszkaniu, niewiele jest takich sytuacji w zyciu młodego człowieka kiedy sie bardziej potrzebuje kasy.Siostra tez chciała pomóc skoro ja poprosił.
                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 16:13
                    No owszem Babo, ale weź na logike...Gdyby dla siostry była to kwota b. duza to zwyczajnie by bratu jej nie pożyczyła na start, bo sama by takiej luźnej - nie miała. Nie wygląda na to, że odjęła sobie, czy rodzinie od ust. Uprzedzając - to nie znaczy, ze brat mógł sobie nie oddawać! Powinien oddac, nawet gdyby to była kwota, jaką siostra co miesiąc wydaje na fryzjera! Chodzi o to, że najprawdopodobniej siostra jest w takiej sytuacji materialnej, która pozwalałaby jej na wesele brata wyasygnować kwotę większą niż osławione talerzykowe. Być może kosztem rezygnacji z jakiejś przyjemności, ale raczej nie kosztem zapłacenia rachunków i bez konieczności brania pozyczki.
                    • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 16:44
                      Korciu, litości, 800-1000 zl to naprawde bardzo przyzwoita kwota od siostry i szwagra. Wcale nie w jakiejs ubogiej rodzinie, po prostu przyzwoicie sytuowanej. Dlaczego miałaby dawać 1500 razy tyle skoro nie pała do brata jakims wielkim siostrzanym uczuciem(bo gdyby pałała toby mu darowała). Wierze że swojej siostrze możesz kupic i porszaka bo ją darzysz wielkim uczuciem oraz posiadasz odpowiednie dochody ale dlaczego uważasz że trzeba bratu dawac tyle ile sie ma wolnych srodków skoro jakiegos wielkiego przywiązania nie ma a sa ustalone zwyczajowe kwoty?
                      • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 17:18
                        Babosmile no powiem ci, że faktycznie 1,2- 1,5 mln. złotych na prezent ślubny to faktycznie kosmossmile

                        A poważnie...zacznijmy od tego, że ja ...nic w temacie nie uważam ile powinna owa pani dawać bratu. Rozmawiamy wszak w temacie pomysłu wątkodawczyni dotyczącego długu przyszłego nowożeńca. To co napisałam jako moim zdaniem optymalne rozwiązanie - od kwoty, którą dałaby gdyby długu nie było odjąć dlug i taki dać prezent z informacją, że dług już nie istnieje - napisałam na podstawie logicznej oceny sytuacji materialnej tej siostry. Ale oczywiście - nie wiem ile zamierzała dać, bo znam i zamożne osoby, które buraczą wykpiwając się na wesele kwotą talerzykowego sad Jeśli zamierzała dać 5 stówek, to raczej moim zdaniem nie wypada wręczyć samej karty z zyczeniami i poinformować, ze połowe długu umarza w ramach prezentu. Uprzedzając - wypadałoby, gdyby siostra była w dramatycznej sytuacji finansowej.
                        Z bliskimi - rodziną i przyjaciółmi - można sobie pozwolić nawet na brak prezentu po prostu, oczywiście poza wyjątkami, ale wówczas, gdy to wynika właśnie z naprawdę trudnej sytuacji, a nie ze skąpstwa.
            • rikol Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 15:44
              1500 zł to bardzo dużo i to nie tylko w Polsce. Oczywiście, są osoby bogate, dla których taka kwota nic nie znaczy, ale dla normalnego człowieka to jest dużo.
              • misseczka Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 17:39
                Szczerze mówiąc, też mi się wydaje, że 1500 zł to dużo na prezent ślubny dla brata. Nie mam akurat rodzeństwa na wydaniu, ale gdybym miała, to sądzę, że na prezent przeznaczyłabym ok. 1000 zł. Moja znajoma krezuską nie jest zdecydowanie, to są po prostu młodzi ludzie na dorobku, ona aktualnie nie pracuje, jest na wychowawczym. Są jakby kilka lat przed bratem, ale do pełnej stabilizacji finansowej chyba daleko. Oczywiście mają wspólnotę majątkową, kasę pożyczyli wspólna, razem też o tym zdecydowali. Przy czym mąż nie miał większego problemu, żeby pożyczyć - ale chciał jasnych zasad co do spłaty pożyczki. No, ale na jej prośbę łyknął: odda, jak będzie miał. Bo pewnie nie zakładał, że braciszek będzie liczył na przedawnienie długu, zamiast starać się go spłacić - tak mi to niestety wygląda.

                Przyznam, że zadziwiają mnie w tym wątku wypowiedzi typu: sama jest sobie winna, skoro pożyczyła - podobnie, jak mnie zadziwiały w wątku płaszczowym. Wychodzi na to, że każdego, kto prosi o pomoc, trzeba traktować jak potencjalnego oszusta, złodzieja, naciągacza, i bez znaczenia, w jakiej relacji dotychczas z tą osobą się było...
                I jeszcze jestem zdumiona tym, że pójście do sądu może być uznane za lepszy sposób załatwienia tej sprawy niż umorzenie długu w ramach ślubnego prezentu. Nawet sobie nie chcę wyobrażać, jak wyglądałyby ich relacje po sprawie w sądzie.

                A umorzenie w ramach prezentu - no raczej mało eleganckie, faktycznie. Ale to chyba jedyny sposób, żeby ten zwrot pożyczki uzyskać - a coś mi się wydaje, że jeśli ta sprawa pozostanie niezałatwiona, to zaciąży trwale nad relacjami między rodzeństwem. Może to jest właśnie to mniejsze, w tej sytuacji, zło? Może to lepsze, niż wręczanie w kopercie 1000 zł, a następnie upominanie się o zwrot tej samej kwoty? Od razu mi się przypomina wierszyk o tym, co daje i odbiera...

                Po przeczytaniu Waszych komentarzy najfortunniejsze wydaje mi się wręczenie jakiegoś symbolicznego prezentu wzbogaconego o kartkę z informacją dotyczącą umorzenia długu.
                • claratrueba Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 19:39
                  a coś mi się wydaje, że j
                  > eśli ta sprawa pozostanie niezałatwiona, to zaciąży trwale nad relacjami między
                  > rodzeństwem. Może to jest właśnie to mniejsze, w tej sytuacji, zło?

                  Tak mi się również wydaje.
                  Moim zdaniem, kwota jest tu kwestią jednak drugorzędną. Kwestia pierwszorzędną jest stosunek brata do siostry. Stosunek lekceważący, a być może pasożytniczy. W każdym razie- nie jest to stos. właściwy dla najbliższych relacji rodzinnych.
                  Drobny prezent+ info o umorzeniu to jest szansa by tę sytuację zakończyć i nie wracać do niej. Było, minęło.Oboje dostali nauczkę- siostra by pożyczać gdy nie jest to kwestia ratowania życia czy jakieś inne "gardłowe potrzeby". Brat- że dług to jest dług, wobec siostry również.
                  Nie jest to piękny i elegancki koniec historii pożyczki. Tylko, że to nie siostry wina a WYŁĄCZNIE brata, więc jesśi przyjemnie mu nie będzie- sam sobie winien, nikt inny. Ale lepszy niż ciągłe niezałatwianie sprawy.
            • chris1970 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 17:48
              Dobrze Koro, podanie kwoty 1000 złotych przeze mnie "Uważam, że 1000 złotych jest to kwota graniczna jak na wesele brata" nie było niegrzeczne. Było to wyrażenie opinii. Nie rozumiem, dlaczego uważasz, że było niegrzeczne.
              A teraz zapytam, czy rozwijanie tematu i dyskutowanie co kogo i na ile stać, oceniać czyjś stan majątkowy nie jest na miejscu. Przeanalizuj swoje wypowiedzi. Oczywiście, wg. Ciebie były one hiper grzeczne i na miejscu. To wiemy.
              • misseczka Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 18:08
                A ja od swego dziadka sp. za mąż wychodząc dostałam wraz z małżonkiem 30 tys. złotych.

                Wstyd byłoby mi dać siostrze na wesele 1500 złotych. Uprzedzając - mnie byłoby wstyd, bo mnie stać dać więcej. Ktoś inny może dać 500 złotych i będzie to dlań duży wydatek, który taka siostra powinna docenić.


                Hiper grzeczne i na miejscu?
                Mimo wszystko.

                • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 06:34
                  A co jest niegrzecznego w tym co napisałam Misseczko?
                  Ludzie bywają sytuowani różnie - dla jednego 500 zł jako prezent ślubny to duży wydatek i obdarowany powinien docenić, ze się postarał dając go. Dla drugiego 1500 złotych do koperty na wesele to normalny standardowy podarunek dla nowożeńców, więc rodzeństwu wypadałoby i zwykle CHCE się dać więcej...
              • vi_san Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 21:19
                Chrisie - wypowiedzi Kory, nawet te odwołujące się do konkretnych kwot SĄ grzeczne. Dlatego, ze mówią o JEJ ocenie jej możliwości. Gdybyś sformułował zamiast "Uważam, że 1000 złotych jest to kwota graniczna jak na wesele brata" - "Uważam, że w mojej całkiem niezłej sytuacji finansowej 1000 złotych jest to kwota graniczna jak na wesele brata" - nie byłoby uwag. Bo wówczas - oceniasz SWOJE możliwości i SWOJE zdanie wyrażasz. Tymczasem tak jak napisałeś, brzmi że DLA KAŻDEGO w każdych okolicznościach ten 1000 to kwota graniczna - co jest oczywista bzdurą. Bo jeśli żeni się brat siostry - studentki - to dla niej ten 1000 złotych może być kwotą niebotyczną. A jeśli żeniłby się Sebastian Kulczyk [nie wiem czy on jest żonaty czy nie big_grin ] - to mniemam, że Dominika Kulczyk - Lubomirska spaliłaby się ze wstydu dając bratu tysiąc złotych.
                • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 02:24
                  Mile panie, duzo tego wiec odpowiem zbiorowo, jedynie odnoszac do poszczegolnych wypowiedzi.
                  Koro, u nas nawet jesli przyczyny z jakich na ekranie sie sadza sa nieraz rzeczywscie bardzo ale to bardzo idiotyczne, to sedziowie i prawo sa jak najbardziej legalni.
                  W zwiazku z czym najglupsza rozprawa przebiega w zgodzie z autentycznym kodeksem cywilnym badz karnym (czyli przepisami). nie sama rozprawa sadowa, ktora istotnie ma niewiele wspolnego z rzeczywistoscia, (przynajmniej tu).
                  telewizyjny sedzia ma zazwyczaj autentyczny sedziowski dyplom w kieszeni, przypadki sa tez autentyczne, ale owi sedziowie niekoniecznie w czasie telewizyjnej rozprawy wystepuja jako czynni sedziowie. przewaznie jako arbitrators - arbiter, rozjemca - z tym ze, decyzja - wyrok- arbitera jest jak najbardziej wiazacy, i kierowany do dalszego potwierdzenia w aktualnym sadzie, o czym przystepujacy do procesu telewizyjnego jest informowany i osobiscie to podpisuje. Decyzje ARBITERA sadu TV sa niemniej wiazace i niezwykle trudne do cofniecia u "prawdziwego" sedziego. tyle z tej strony i tyle o naszej sadowej TV.
                  ale tak czy siak - czy rozprawy sadowe w TV sa 'prawdziwe' czy nie, to
                  a/siostra przez poltora roku milczala na temat wlasnych pieniedzy,
                  b/wesele, slub to nie moment na finansowa vendette.
                  Rozprawianie na temat "ale to kosztuje i kto bedzie placil za wystapienie do sadu o zwrot pieniedzy" jest bezsensownym argumentem i bezsensownym schodzeniem z tematu", poniewaz to juz sa sprawy wylacznie dla autorki i tylko ona bedzie wiedziala czy skorzystac
                  z mojej rady czy nie.( jesli w ogole zechce) (btw, nie wiem skad ci sie wzial Koro pomysl,
                  ze ja zalecam pozwac do sadu konkretnie w TV, lol, bo wcale nie)
                  a tak przy okazji, to poruszajac ten temat od razu sama sobie odpowiedzialassmile

                  Oczywiście w przypadku wygranej to dłużnik będzie zobowiązany zwrócić ten koszt wierzycielowi,

                  zauwaz Koro, ja jedynie odpowiedzialam na pytanie "a co jak nie odda?" zapytana
                  no to podalam wskazowki co mozna ewentualnie w tej sytuacji zrobic,
                  a czy zrobic, czy sie da, to juz do uznania powodki ktora musi sie zorientowac czy w ogole warto. jesli nie, to wlasnie dlatego
                  napisalam:
                  - jak nie ma swiadka i nie odda, to pozostaje sie cieszyc ze chociaz nie taka tania, to jeszcze nie najdrozsza nauczka nas spotkala
                  bo rodzinie smialo mozna pozyczyc i 10.000+ zl i ich wiecej tego nie zobaczyc.
                  byle a nauczki wyciagnac moral


                  - chyba madrej glowie dosc po slowie, prawda Koro?

                  I nie jest to wcale zachowanie w stylu "aaaa wreszcie się udało utrzeć Ci nosa i jakos tam wyegzekwować dług": tylko w stylu "licze, że wykażesz wyrozumiałość dla mnie i mej sytuacji materialnej"
                  big_grin
                  hipokryzja w naczystszej postaci smile

                  Visan - brat pozyczyl i mial obowiazek oddac i to jak najszybciej, to prawda.
                  ALE brat nie wywiazal sie ze swojego obowiazku, co nie jest jednoznaczne z siedzeniem na rekach i przygladaniu sie jak on radosnie wywala pieniadze na coraz to nowe zbytki PRZEZ POLTORA ROKU!!!
                  Mafia tez pozycza pieniadze i co, grzecznie czeka az dluznicy oddadza bo "nie wypada sie upominac" a "o zwrocie dlugu powinien pamietac... dluznik"??? dobre sobie.
                  Mila Visan, w pewnych sprawach nie ma szlachetnosci tylko po prostu trzeba odpowiedzialnie zajac sie swoimi sprawami. kiedy zle wychowany brat (lub ktokolwiek) nie wykazuje checi oddania dlugu, to sie o niego upomina!!
                  Bezczynne czekanie az nam manna spadnie z nieba a w miedzyczasie swiete oburzenie jaki to brat niedobry, aby w tak waznym dla niegu dniu mu przys*ac - to zachowanie dobre do piaskownicy.
                  A brat moze po prostu zapomnial, moj maz np zapomnial ze pozyczyl od kogos 1000$ bo mial duzo stresujacych spraw na glowie. az sie przestraszyl gdy dluznik zadzwonil i z wielkimi przeprosinami dlug szybko oddal. I dlaczego poza tym niektorzy zakladaja ze
                  a/ brat nie odda
                  b/ sprawa skonczy sie zerwaniem stosunkow
                  c/uwazaja ze umorzyc dlug to uzyskac zwrot dlugu - LOLOL
                  d/najlepsza pora na te hocki klocki to akurat slub albo wesele (???)

                  teraz kwestia ktora cie tak Visan mierzwi - "sama sobie winna".
                  niestety Visan ale to tez musisz przelknac - czy chcesz czy nie chcesz.
                  najpierw, zauwaz, mowa u mnie byla o pasywnym stosunku do wlasnych pieniedzy,
                  potem byla o pozyczaniu ich.
                  hmm, z okazji jeszcze plaszcza wytknelam prosta prawde ze pozyczamy na wlasne ryzyko i z wlasnej nieprzymuszonej woli.
                  Bezwglednie kultura wymaga aby pozyczone rzeczy, pieniadze odawac rychlo i w takim stanie w jakim sie pozyczylo ALE jesli spotka nas zawod, strata materialna lub finansowa to pretensje mozemy miec tylko do siebie, bo do pozyczania nikt nas nie zmuszal!
                  twoje porowanie do gwaltu jest kompletnie nietrafione. chocby dlatego ze ofiara gwaltu jest ofiara przypadkowa, nie wyrazajaca zgody w zadnym momencie na przemoc ani obecnosc przemocowca,
                  natomiast dluznik - wierzyciel to za obopolna zgoda UKLAD. mysl logicznie.
                  i jeszcze dodam - nie mowilam wcale iz autorka jest winna temu ze brat jej NIE CHCE oddac pieniedzy. mowilam ze jej wina jest ze sie tym nie interesowala przez poltora roku:
                  Moja znajoma około 1,5 roku temu pożyczyła swemu młodszemu bratu na jego prośbę 1000 zł.
                  Po mniej więcej roku znajoma zdobyła się na delikatną sugestię,
                  - jedna "delikatna sugestia" w ciagu poltora roku - to wsio uncertain - tu o nic innego mi nie chodzilo.
                  Nieoddawanie ze strony brata nie powinno byc pretekstem do paskudnego rewanzu w dniu slubu! o to tez mi chodzilo.

                  po drugie: nie wiem jak trzeba być bezczelnym [bo moje granice tego nie obejmują], żeby osobie, której się "wisi" dużą kwotę przedłożyć własne oczekiwanie prezentu w postaci forsy!

                  normalnie. po prostu zaprosil na slub, wesele siostre.
                  tobie sie to nie musi podobac, oczywscie, jej tez nie, ALE w dalszym ciagu to nie powod ani pora aby wykorzystac to do prywatnej vendety. tu sa dwa wyjscia - zaakceptowac zaproszenie albo nie, i zaakceptowac sugestie gotowki na prezent - albo nie.

                  "Nie pamietam kto to powiedzial, ale to bardzo madre - jesli musisz dlugo i skomplikowanie uzasadniac swoja decyzje - nie jest chyba ona dobra.
                  Nie wydaje ci sie to sluszne?" - o co ci w tym chodzi?


                  Nie rozumiesz, naprawde? wink
                  a to takie proste.
                  to znaczy, ze jesli podejmujesz sluszna, prawa decyzje, nie wymaga ona uzasadnienia.
                  jesli musisz ja dlugo uzasadniac - cos tu nie gra.
                  zazwyczaj ludzie szukaja usprawiedliwienia, uzasadnienia do moralnie watpliwych postepkow.

                  na koniec moja opinia o sadach - sady sa od tego by sluzyc ludziom, nie odwrotnie.
                  z pewnoscia macie tzw sady do "small claims" - malych roszczen. tam sie sklada takie drobiazgi jak pozew o zwrot 1000zl.
                  to tak a propos uwagi Kory "sad na to niechetnie popatrzy". sad dla ludu, nie lud dla sadu! suspicious

                  Minnie
                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 06:19
                    Minnie, nie, nie ma w PL sądów do małych spraw. smile I nie chodzi o to, że SĄD niechętnie popatrzy na pozew o zwrot takiej kwoty. Sadowi to kolokwialnie mówiąc "zwisa"smile Zwyczajnie w oczach tzw. opinii publicznej takie postępowanie byłoby odbi9erane jako hmmm szczególnie pryncypialnesmile
                    I uprzedzając, nie znaczy to, ze owa siostra ma się tym przejmować, po prosu szkoda czasu i atłasu, bo za sprawę siostra pewnie na wjazd zapłaciłaby kwotę zbliżoną do kwoty roszczenia, a sprawa ciągnęłaby się pewnie smile
                  • kora3 Minnie litości! 13.07.16, 06:26
                    Albo czytasz nie uważnie albo co ...
                    WPL też sa programy z udziałem prawdziwych sędziów, nawet czynnych. I owszem rozwiązania spraw są ukazywane w oparciu o istniejące kodeksy, ale na Baala - to co pokzują w TV to program ROZRYWKOWY Minnie. Prawdziwe rozprawy tak NIE WYGLADAJĄ.
                    Ps. Nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, iż uważałam, że piszesz, ze znajoma autorki ma oddawać brata do jakiegoś sądu w TV hehe
                    • minniemouse Re: Koro, to ty raczej litości! 13.07.16, 22:53
                      kora3 napisała:

                      - przepraszam z gory za znowu czeste podkreslenia, wytluszczenia, italiki ale obawiam sie ze bez tego znowu moje wypowiedzi zostana poprzekrecane i zmanipulowane -

                      Koro,
                      I, oczywiście, kaliber sprawy inny. Sprawa o 1000,-? W sądzie? Przeciwko bratu, który wszak nawet nie twierdzi, że nie odda, a podkreśla, że chce zwrócić dług.
                      - a kto mowi zeby w ogole wytaczac proces bratu ktory MOZE ODDA?
                      napisalam wszak konkretnie na pytania co ewentualnie mozna robic jak nie odda.
                      NIE ODDA, Koro, nie - odda.
                      po co wiec te zbedne dywagacje o wytaczaniu procesu bratu ktory "podkresla ze chce oddac dlug" ("podkresla, chce" - od kiedy?? rozumiem jeszcze "moze odda", ale "podkresla ze chce"?? to cos nowego.)
                      o podawaniu do sadu jako jednej z drog dochodzenia swojego PO WYCZERPANIU INNYCH MOZLIWOSCI - bo taki wydzwiek ma ostateczne pytanie - "a co jak nie odda"-
                      pisalam ja, jasne wiec ze dla mnie wszelkie komentarze vide: sad, procesy ocieraja sie o mnie.

                      WPL też sa programy z udziałem prawdziwych sędziów, nawet czynnych. I owszem rozwiązania spraw są ukazywane w oparciu o istniejące kodeksy, ale na Baala - to co pokzują w TV to program ROZRYWKOWY Minnie. Prawdziwe rozprawy tak NIE WYGLADAJĄ.

                      co do ostatniego zdania, to dokladnie tak napisalam - czytalas w ogole, Koro?

                      Koro, cos usilnie starasz sie robic ze mnie ciemniaka ktory nie wie na jakiej zasadzie robiony jest telewizyjny program sadowy smile
                      ja od poczatku doskonale wiem ze to program rozrywkowy i bez twojej dzielnej wink pomocy Koro, natomiast czego ty nie potrafisz zrozumiec z mego przekazu to tego, ze nawet ta idiotyczna rozrywka oparta jest na autentycznych przepisach prawnych, z ktorych mozna wyciagnac pewne realne wnioski -
                      takie jak np co jest potrzebne aby w sadzie udowodnic swoja racje. w tym przypadku moze to byc zapisana rozmowa w telefonie komorkowym gdzie brat przynaje sie do pozyczenia 1000zl, rozumiesz mnie juz, Koro? mam nadzieje ze tak, i na tym skonczymy te przesmiewki jaka to ja jestem telewizyjnie uposledzona big_grin

                      owa siostra ma się tym przejmować, po prosu szkoda czasu i atłasu, bo za sprawę siostra pewnie na wjazd zapłaciłaby kwotę zbliżoną do kwoty roszczenia, a sprawa ciągnęłaby się pewnie

                      jesli siostra mialaby silne dowody, to kosztami moglaby obarczyc brata. wtedy by sie jej oplacalo zalozyc sprawe.
                      w gruncie rzeczy to nawet nie jest sprawa o 1000zl ale o "co zrobic jak nie odda"
                      czyli po prostu - o zasade, o prinicple ze pozyczony dlug sie oddaje.
                      i, podkreslam, jest to opcja do wykorzystania, lub nie. dobrowolna.

                      Dlaczego nie może liczyć na wyrozumiałość brata w tym zakresie, brata - któremu sama okazała wyrozumiałość pożyczając mu kasę wcześniej i godząc się pokornie na to, że zwleka ze spłatą ...?

                      Koro, jak ma "liczyc na wyrozumialosc w tym zakresie" - to juz jest cos nie tak.
                      Albo praworzadnosc jest po jej stronie i brat nie ma nic do gadania a tym bardziej nie musi liczyc na zadna wyrozumialosc u niego,
                      albo nie jest i ona nie ma co liczyc na zrozumienie dla swojego - patrzcie patrzcie - watpliwego postepku ..

                      btw, siostra nie wykazala zadnej wyrozumialosci tylo biernie czekala na rozwoj wypadkow,
                      i tyle.

                      Minnie
                      • kora3 :) 14.07.16, 09:33
                        Minnie ale właśnie owa opcja do wykorzystania jest owszem, możliwe, ale zupełnie bezsensowne. Powróćmy do tych osławionych programów smile - one nie pokazują faktycznego czasu trwania procesu. Tymczasem rzadko która sprawa kończy się i zaczyna na 1 rozprawie, chyba, ze strony idą na ugodę, to raz. Dwa, że nagranie w polskim sądzie może ale nie musi zostać przyjęte przez sąd jako dowód. W tych programikach zawsze jest przyjmowane smile, ale praktyka wygląda inaczej, to dwa. Weźże to na logikę: siostra jest już w plecy tysiaka, załóżmy, że następny włoży do koperty jako prezent da wesele, następnie zakładając, że brat nie odda i założy mu sprawę kolejne kilkaset złotych na pozew, minimum tysiak na adwokata/radcę. Jasne - jeśli brat przegra, to zostanie tymi kosztami obciążony, ALE to będzie trwać, a ona te kasę musi wywalić na dzień dobry. Do tego z racji faktu, że nie było w umowie ustnej ustalonego konkretnie terminu splaty długu odsetki naliczone zostaną naliczone od dnia wniesienia pozwu do czasu uprawomocnienia się wyroku.
                  • kora3 Hipokryzja?:) 13.07.16, 07:14
                    Jaka znów Minnie hipokryzja? Zwyczajna ludzka sprawa...
                    Hipokryzją byłoby i bardzo nieeleganckie, gdyby pani siostra opływała w dostatki wszelkie a tysiaka wydawała normalnie na buty, a bratu w ramach prezentu weselnego umorzyły 1000 - zlotowy dlug z mina łaskawego możnowładcy.
                    Ru jak opisała znajoma pani siostry taka sytuacja nie zachodzi. Dla tej siostry kolejny tysiak do koperty to będzie spory wydatek. Dlaczego nie może liczyć na wyrozumiałość brata w tym zakresie, brata - któremu sama okazała wyrozumiałość pożyczając mu kasę wcześniej i godząc się pokornie na to, że zwleka ze spłatą ...?
                  • vi_san Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 07:35
                    1. Nie ma informacji, że brat wydawał te pieniądze [nie oddając długu "na zbytki" - być może w jego oczach były to artykuły pierwszej potrzeby, choć nie były takimi w oczach siostry.
                    2. Dostrzeż, proszę, subtelną różnicę, pomiędzy wzięciem kasy od mafii, która w razie niezwracania długu połamie dłużnikowi ręce, nogi, zabije matkę, albo porwie córkę od pożyczenia pieniędzy od siostry! Najbliższej osoby z rodziny! I, owszem, mafia właśnie w dobrym układzie zapowie raz stanowczo "Zeniu pożyczyliśmy ci kasę, więc zacznij proszę oddawać!" , a następne "argumenty" będą już znacznie bardziej zdecydowane - czyli mafia zrobi dokładnie to, co radzisz zrobić siostrze. Gratuluję ci co najmniej chorych relacji rodzinnych, jeśli masz takie jak proponujesz...
                    3. Nie chodzi o "przys...wanie" bratu - a po prostu o nieinwestowanie w lewusa, który swoje zobowiązania ma w odwłoku. Poza tym [i znacznie ważniejsze] siostra NIE JEST de domo Kulczykówną i dla niej wywalenie lekką rączką kolejnego tysiąca na prezencik dla braciszka - JEST poważnym obciążeniem budżetu.
                    4. Nie latanie za bratem i nie żebranie u niego co tydzień "Weź mi oddaj!" to nie jest czekanie aż manna spadnie z nieba. Tylko co najwyżej taktowne danie dłużnikowi szansy, żeby postąpił uczciwie.
                    5. Co ci się ubzdurało z tym półtorarocznym "nicnierobieniem"? Wyraźnie jest napisane, że po mniej więcej roku [roku, a nie półtora, plus mniej - więcej, co może różnie dobrze być "po 8 - 9 miesiącach"!] siostra przypomniała o zadłużeniu, na co popierany przez ciebie cwaniaczek odpowiedział, że owszem, odda, kiedyś. Bo teraz to on szykuje wesele i nie. No, doprawdy - kwiat uczciwości i honoru i działania, które słusznie popiera moderato forum sv...
                    6. Każdemu może się zdarzyć zapomnienie, tak jak twojemu mężowi. Ale jednak, jak twemu mężowi wierzyciel się delikatnie przypomniał, to [sądzę] twój mąż tego samego dnia "był u niego z pieniędzmi w zębach"? A nie powiedział "Wiesz, wiem, że wiszę ci tysiąca, ale teraz mam stresy i wiesz, oddam ci jak mi się skończy ta nerwówka..."?
                    7. Dlaczego zakładają?
                    a/. że brat nie odda? Bo jak dotąd mając możliwość dogodnych spłat w ratach i bardzo taktowną siostrę - miał to głęboko w zadku.
                    b/. sprawa SĄDOWA [którą zalecasz, celem odzyskania długów] na 99% zakończy się zerwaniem stosunków. Anulowanie długu - daje szansę na w miarę poprawną relację w przyszłości.
                    c/. Umorzyć dług to NIE odzyskać zwrot. Umorzyć dług w ramach prezentu - to nie wydawać więcej dużej kasy na kogoś, kto ma nas, naszych bliskich i własne zobowiązania w ... Rowie Mariańskim.
                    d/. Ślub i wesele to nie jest dobra pora. Ale wyjaśnij mi, proszę, jedno. Siostra powinna twoim zdaniem, zainwestowawszy już sporą kwotę w lewusa - braciszka po raz kolejny "zachwiać" swoim budżetem rodzinnym tylko dlatego, że braciszek ma takie życzenie? Zasadniczo - w przypadku takiego paskuda jak ten braciszek to mnie by kusiło, żeby w ramach wesela dać mu prezent [nie, nie gotówkę!] za 100,- po czym PO WESELU zażądać kategorycznie zwrotu długu! Podkreślę - nie mówię, że bym tak zrobiła, ani, że byłoby to zgodne z sv, ale kuszące, z czysto ludzkiego punktu widzenia.
                    "teraz kwestia ktora cie tak Visan mierzwi - "sama sobie winna". niestety Visan ale to tez musisz przelknac - czy chcesz czy nie chcesz" - Minnie, nic mnie nie mierzwi, jak to określiłaś, i nic nie MUSZĘ. Mogę, ale nie muszę. Być może twoim zdaniem w sv nie mieści się taki detal jak wzajemna życzliwość i chęć wzajemnej pomocy. Ok. Twoim zdaniem, kiedy brat przyszedł poprosić o pożyczkę siostra powinna mu była zimno odwarknąć "Paszoł won, żebraku, bo nie wiem czy oddasz!". Ok. Tylko nie wmawiaj nikomu, że to ma cokolwiek wspólnego z sv, dobrze? Bo nie ma. Co do pożyczania rzeczy, typu płaszcz - to wypowiedziałam się jasno jakie mam zdanie zarówno jako pożyczająca [NIE POŻYCZAM rzeczy, które są dla mnie cenne, ważne itp nikomu - właśnie dlatego, że mogłyby ulec zniszczeniu bądź zgubieniu] i jako pożyczkobiorca [zniszczywszy niechcący cudzą własność [płaszcz] nie rzucam "z łaski" 100,- ani nie kupuję pi razy oko podobnej szmaty w lumpeksie - staram się jak najszybciej i skutecznie usunąć szkodę, oddaję z wyjaśnieniem i przeprosinami - jeśli szkoda się usunąć nie da, trudno, moja strata, odkupuję właścicielce DOKŁADNIE taką rzecz, jak mi pożyczyła. Nową. W myśl starego powiedzenia "chytry dwa razy traci" - nie chciało mi się przed weselem zainwestować w płaszczyk? No to muszę zapłacić, trudno].
                    Co do mojej analogii do gwałtu - równie "logicznie" jak ty uzasadniają to często sprawcy "Bo ona prowokowała", "Bo sama chciała" i ich obrońcy "Poszkodowana piła z oskarżonym wino", "Poszkodowana dobrowolnie poszła do mieszkania oskarżonego" itp. Wbrew bowiem obiegowej opinii - najczęściej sprawca gwałtu ZNA ofiarę i vice versa.
                    "nie wiem jak trzeba być bezczelnym [bo moje granice tego nie obejmują], żeby osobie, której się "wisi" dużą kwotę przedłożyć własne oczekiwanie prezentu w postaci forsy!
                    normalnie. po prostu zaprosil na slub, wesele siostrę." - Gdzie w moim wpisie wyczytałaś zdziwienie faktem zaproszenia? Bo akurat to, że siostrę zaprosił - to uważam za normalne. Za bezczelne natomiast uważam wyrażanie wobec wierzyciela, któremu się wisi sporą kasę oczekiwań "biletów NBP" w ramach prezentu. I podkreślę, bo najwyraźniej nie rozumiesz - nie chodzi o żadną vendettę, a zwyczajnie o to, że siostry NIE STAĆ, na wywalanie kolejnych pieniędzy na braciszka - cwaniaczka.
                    Zasadniczo, gdyby sprawa była z punktu widzenia sv oczywista - nie było by wątku. Bo tak się składa, że ludzie pytają o sprawy co do których mają wątpliwości, a nie o takie, w których są pewni swego zdania. Natomiast w dyskusji - owszem, swoje zdanie się uzasadnia argumentami - i nijak to nie świadczy o tym, że ma się co do niego wątpliwości. Vide: ktoś dokonuje zamachu, zabija 58 osób w tym twoją córkę - nie uzasadnia tego swojego czynu w żaden sposób - jego decyzja jest słuszna i prawa, bo JEGO ZDANIEM nie wymaga uzasadnienia? Gratuluję...
                    I na koniec - w polskim sądzie nie ma "small claims", nie ma "specjalnego" sądu, który by się tylko takimi zajmował. Może byłoby słuszne wprowadzić takowe, ale NIE MA jak na razie. A co do korcinego "Sąd na to niechętnie popatrzy" - to, oczywiście, Kora ma rację - sąd niechętnie zająłby się sprawą pieniaczki - siostruni, która o kwotę niezbyt wielką [acz nie bez znaczenia dla budżetu rodzinnego] brata na wokandę wciąga. Plus tzw. opinia publiczna - by ją zdecydowanie potępiła.
                    • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 01:32
                      vi_san napisała:

                      Siostra powinna twoim zdaniem, zainwestowawszy już sporą kwotę w lewusa - braciszka po raz kolejny "zachwiać" swoim budżetem rodzinnym tylko dlatego, że braciszek ma takie życzenie?

                      Jak nie chce, to nie musi. moze nie isc na wesele, moze mu nic nie dac.

                      4. Nie latanie za bratem i nie żebranie u niego co tydzień "Weź mi oddaj!" to nie jest czekanie aż manna spadnie z nieba. Tylko co najwyżej taktowne danie dłużnikowi szansy, żeby postąpił uczciwie.

                      nie przez poltora roku, w czasie ktorego niesmialo sie zajaknela o pozyczce raz.
                      (stad analogia do mafii, ktorej najwyrazniej nie pojelas)

                      Anulowanie długu - daje szansę na w miarę poprawną relację w przyszłości.

                      samo anulowanie tak, niekoniecznie narzucone znienacka i w nieodpowiednim momencie.

                      Bo jak dotąd mając możliwość dogodnych spłat w ratach i bardzo taktowną siostrę - miał to głęboko w zadku.

                      mogl zwyczajnie zapomniec. poza tym - mogl sadzic ze skoro siostra o tym nie wspomina to mu w koncu znudzona darowala dlug, mogl miec wszelkie zamiary oddac ale autentycznie mu ciagle brakowalo kasy, mogl sadzic ze jej sie nie spieszy - czego wszystkiego siostra nie wiedziala bo sie nie komunikowala.
                      tu wtrace ze wprawdzie brat tez sie nie komunikowal, no ale o ile mozna zrozumiec i to doskonale ze mu nie bylo w interesie przypominac o dlugu, to siostrze jak najbardziej TAK.

                      Być może twoim zdaniem w sv nie mieści się taki detal jak wzajemna życzliwość i chęć wzajemnej pomocy. Ok. Twoim zdaniem, kiedy brat przyszedł poprosić o pożyczkę siostra powinna mu była zimno odwarknąć "Paszoł won, żebraku, bo nie wiem czy oddasz!". Ok.
                      Tylko nie wmawiaj nikomu, że to ma cokolwiek wspólnego z sv, dobrze? Bo
                      nie ma.


                      Nie moim zdaniem, nie powinna byla mu odwarknac (ale tez i nie bezmyslnie, bez warunkow i ustalen wreczac w lape) ) i nie wmawiam nikomu.
                      natomiast ty rzeczywscie wmawiasz za mnie bzdury, bardzo cie wiec prosze - przestan.

                      Co do mojej analogii do gwałtu - równie "logicznie" jak ty uzasadniają to często sprawcy "Bo ona prowokowała", "Bo sama chciała" i ich obrońcy "Poszkodowana piła z oskarżonym wino", "Poszkodowana dobrowolnie poszła do mieszkania oskarżonego" itp. Wbrew bowiem obiegowej opinii - najczęściej sprawca gwałtu ZNA ofiaręi vice versa.

                      Przyjmij do wiadomosci ze ta analogia - czy ofiara zna sprawce czy nie - jest nietrafna.
                      koniec, kropka.

                      siostry NIE STAĆ, na wywalanie kolejnych pieniędzy na braciszka - cwaniaczka

                      to niech nie daje, to po pierwsze.
                      po drugie, jakim prawem wyzywasz brata od cwaniaczka,
                      jesli nawet nie wiesz czy to on w ogole wysylal zaproszenia? znal tresc? bo moze bylo tak jak Kora mowi - zaproszenia zostaly wydrukowane i wyslane hurtowo? a on sie ta dzialka nawet nie zajmowal?
                      btw, a gdyby mloda para nie podala sugestii gotowki to wzgledem prezentu byloby w porzadku? i co wtedy z "umarzaniem dlugu" ?? no bo jak nie ma juz okazji...

                      I na koniec - w polskim sądzie nie ma "small claims", nie ma "specjalnego" sądu, który by się tylko takimi zajmował. Może byłoby słuszne wprowadzić takowe, ale NIE MA jak na razie. A co do korcinego "Sąd na to niechętnie popatrzy" - to, oczywiście, Kora ma rację - sąd niechętnie zająłby się sprawą pieniaczki - siostruni, która o kwotę niezbyt wielką [acz nie bez znaczenia dla budżetu rodzinnego] brata na wokandę wciąga. Plus tzw. opinia publiczna - by ją zdecydowanie potępiła.

                      w kazdym razie kiedys, dawniej byl sad magistracki, sad grodzki itp gdzie mozna bylo takie drobne sprawy zalatwiac. wydaje mi sie ze dalej sa jakies sady do drobnych wykroczen tylko malo kto o tym wie, ale moze sie myle.
                      I nie tyle Kora co ty nie masz racji. upominac sie w sadzie o wlasne pieniadze, szczegolnie jesli dla tej osoby jest to duza kwota nie jest pieniaczeniem sie. zadam ci pytanie - a gdyby te 1000zl siostra pozyczyla obcej osobie, tez bys powiedziala ze sie 'pieniaczy'? ludzie maja prawo moc sie odwolac do autorytatywnej instytucji jesli dluznik sobie bimba z zobowiazan - nawet jesli to jest rodzina.
                      a mozliwosc wystapienia na droge sadowa nie oznacza wszakze automatycznego wystepowania, tylko ze taka mozliwosc jest.

                      Opinia publiczna interesuje mnie w 0 stopniu.

                      Minnie
                      • vi_san Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 23:15
                        1. Siostra, jak słusznie zauważyłaś - może co chce. W tym i w ramach prezentu darować dług. I, na szczęście, to tylko i wyłącznie jej decyzja i wola.
                        2. Twoja "analogia" do mafii o tyle nie trafiona, że w tym przypadku - pożyczono kasę od siostry, najbliższej osoby z rodziny, a nie gangsterów. Jeśli w Twojej rodzinie metody bandyckie były stosowane celem wymuszenia [nawet słusznych] oczekiwań - mogę tylko współczuć.
                        3. Podaj mi, proszę, JEDEN argument za darowaniem długu paskudowi - lewusowi, z innej okazji niż jego ślub? Bo cwaniaczek nie zamierza go spłacać?
                        4. Mógł zapomnieć. Owszem.Tylko GDYBY zapomniał - na delikatne przypomnienie powinien "zaskoczyć" na zasadzie "Ojej, słuchaj, teraz nie dam rady, ale po pierwszym zwrócę ci pierwszą ratę, słowo! PRZEPRASZAM!". I to ostatnie słowo ma ogromne znaczenie. a tu nie padło - wręcz przeciwnie, panu bratu ani w głowie nie postało przeprosić siostrę za zwłokę, ba, w prost powiedział, że odda jak mu się zechce, bo teraz ma SWOJE plany i potrzeby siostry nic go nie obchodzą. Według reguł savoir vivre'u to nie wierzyciel powinien latać za dłużnikiem i żebrać o swoje, a dłużnik zwracać jak najszybciej i solidnie.
                        5. Przyjmij do wiadomości, że moja analogia do gwałtu odnosi się do TWOICH słów "sama sobie winna", a nie "skali wykroczenia". I tylko do tego. Otóż NIE, Minnie. Nie "sam sobie winna" - a winien jej brat. Bo to on ma w odwłoku zwrot długu, pomimo tego, że wie o niekomfortowej sytuacji finansowej siostry.
                        6. Brata nazywam cwaniaczkiem bo tak właśnie się zachowuje, proste? Możesz się z tym, oczywiście, nie zgodzić, ale MOIM zdaniem ktoś, kto świadomie i z premedytacją naciąga na pożyczkę osobę bliską, a potem bezczelnie nie oddaje - JEST cwaniaczkiem i tyle.
                        7. Co do zaproszeń - mniemam, że były wysyłane "hurtowo" i drukowane "z automatu". Ale nie rób też z owego brata niedorozwiniętego umysłowo ćwierćinteligenta - wiedząc o sytuacji [a wie!] mógł paszczę rozewrzeć i powiedzieć cokolwiek - sądzę, że przyszła żona by go nie zabiła za kilka zdań w kwestii?
                        8. Gdyby młodzi nie "żądali" gotówki - byłoby to bardziej elegancko z ich strony. IMO również ze strony siostry byłoby zrozumiałym "darowanie" w ramach prezentu tej kwoty długu - zamiast kupować zestaw szklanek w IKEA za 10,- i uważanie, że jest ok.
                        9. Minnie, nie udawaj głupiej, bo nie jesteś. Oczywiście, że ludzie mają prawo dochodzić swoich praw przed sądem odpowiedniej instancji i nie ma znaczenia kwota sporna. I tak, sąd rozważyłby również wniosek o mniejszą kwotę. I owszem, można do sądu pozwać także rodzinę. Ale...
                        a/. koszt założenia sprawy z powództwa cywilnego, opłat sądowych i adwokackich - przekroczyłby wartość długu.
                        b/. nawet gdyby siostra wygrała sprawę - nijak by to nie zmieniło jej sytuacji - bo wyegzekwować pieniędzy by nie mogła - wystarczyłoby, żeby braciszek jej raz w miesiącu przelał na konto, albo wręczył przy świadkach dowolną kwotę [np. 10,-] z info, że to na poczet spłaty długu, a już nikt [komornik] nie miałby podstaw do działania, bo "dłużnik wykazuje chęć do spłaty zadłużenia" itd.
                        10. "Opinia publiczna interesuje mnie w 0 stopniu." - genialne. Doprawdy. Zwłaszcza na forum o savoir - vivre...
                • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 06:45
                  Dokładnie tak Vi ...
                  Poza tym zabawne - bo w innych watkach różni forumowicze (Chrisa z nich nie pamiętam, ale np. Baba) zżymali się na tzw. talerzykowe czyli umowną niepisaną kwotę, którą będąc zwykłymi gośćmi wypada parze dać minimum w kopercie. Ta kwota jest wyliczona pi razy drzwi jako koszt ugoszczenia pary na przeciętnym przyjęciu weselnym. Było głosy - To nei bilet wstępu, wesele nie musi się zwrócić itd.
                  Tymczasem tak myślący nie pomyślą, ze to jest PREZENT - coś co ma młodych ucieszyć, przydać się. Nie pomyślą też o tym, że głupio jest narazić kogoś na koszt goszczenia nas i wykpić się byle czym, aby było sad
                  Jasne, bywają sytuacje, ze kogoś zwyczajnie nie stać nawet na kwotę talerzykowego...W bliskiej relacji przyjaciel, czy krewny o tym wie i NIE OCZEKUJE, a w dalszej wypada się zwyczajnie wymówić od zaproszenia, a nie wbijać na wesele z mezem i 3 dzieci dając 200 złotych lub coś za stówkę z promocji,
                  • claratrueba Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 08:10
                    Koro, większość wątków weselnych (bo zdecydowana większość dot. kasy) z tego forum to należałoby przenieść na jakieś amatorskie forum biznesowe.
                    I oburzanie się, że nie może to być okazja do załatwienia sprawy długu w syt. kiedy Sz. P. młodzi przy pomocy jakiejś "twórczości poetyckiej" wołają "kasa, misiu, kasaaaa!!" to jest mieszanie pojęć "wyjątkowa uroczystość" a pojęciem "korzystny interes".
                    Fakt, że siostra dostała takie "zaproszenie z wezwaniem do zapłaty" świadczy o tym, że brat ja dokładnie tak samo traktuje- jako gościa, na którym trzeba zarobić. Argument, że "to standard zaproszeniowy" to chyba wynika z nieznajomości realiów- zamówić można bardzo różne zaproszenia i wykasowanie wątku pieniężnego w poezji to nie jest żaden problem. Tylko bratu po prostu się nie chciało, po prostu. Fakt, że zepsuł swoje relacje z siostrą za tysiąc złotych dotychczas jest dla niego równie nieważny jak to, że stawia ją w trudnej syt. obecnie.
                    Fakt, że owa siostra NIE UPOMNIAŁA się o zwrot długu pozwala traktować ją po cwaniacku?
                    Głupia dojna krowa bo jest zbyt delikatna i taktowna by odesłać braciszka do firmy pożyczkowej? Bo zbyt delikatna i taktowna by go nękać telefonami jak komornik?
                    Samo wesele to, oczywiście, nie jest okazja by brata potraktować tak jak na to ZASŁUŻYŁ swoim stosunkiem do zobowiązań wobec siostry. To trzeba wyjaśnić wcześniej, dając prezent + umorzenie. I być może wiele innych kwestii też wyjaśnić będzie trzeba.
                    • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 08:15
                      Claro, nie wiem co chcesz mi przekazać, bo mam takie samo zdanie smile
                      Uwazam sugestie na temat prezentu zawarte w zaproszeniu za nieeleganckie, uważam, ze brat powinien kase oddać już dawno, uważam, że w TEJ konkretnej sytuacji siostra może załatwić sprawę dając drobiazg + umorzenie długu.

                      Z drugiej strony uważam, że gotowka jest obecnie (poza wyjątkami) najlepszym prezentem dla młodych par, nie wypada wykpiwać się byle czym z promocji i traktować wesela jako darmową imprezę, na której wystarczy obecność gościa opromieniającego ją hehe swym blaskiem.
                      • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 23:53
                        Fakt, gotówka jest (poza naprawdę wyjątkowymi przypadkami) najlepszym prezentem tak z punktu widzenia młodej pary jak i gości. Szkoda, ze nie wszyscy goście to rozumieją i trzeba im pisać na zaproszeniach.
                        • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 10:22
                          Rozumieją Matyldo smile Czasy, kiedy każdy w zasadzie prezent rzeczowy był na wesele na wagę złota minęły bardzo ale to bardzo dawno. I tylko osoba bardzo sedziwa i mająca problemy z percepcją, niejako osadzona mentalnie w czasach PRL-u moglaby z uwagi na swe dolegliwości nie rozumieć tego, że w dzisiejszych czasach poza wyjątkami gotówka jest najlepszym prezentemsmile
                          Skąd zatem te prośby i skąd prezenty rzeczowe - kompletnie nietrafione, zdublowane itd. ? Z oszczędności Matti, z oszczędnościsad
                          Choć niektórzy się na to strasznie zżymają, od lat wielu już istnieje coś takiego, jak talerzykowe. Ty wiesz co to, ale o ile czytałby to ktoś nieobeznanysmile: jest to kwota wyliczona pi razy drzwi, za którą można na przeciętnym weselu ugościć jedną osobę pomnożona razy dwa, bo za parę. Obecnie wynosi jakieś 500-600 zeta. Taką kwotę minimalnie wypada dać do koperty parze gości weselnych lub dać prezent za taką kwote. Niektórzy się na to oburzają i nazywają zwyczajowe talerzykowe za bilet wstępu itd. Ale tak naprawdę to jest zwyczajne skąpstwo takie podejście.sad Bo przecież nie chodzi o wniesienie opłaty, tylko o to prosto mówiąc, by ludzie u progu wspólnego zycia, którym dobrze się zyczy i przyjęło się ich zaproszenie NIE DOKŁADALI do naszej zabawy. Bo zwyczajowo powinni od nas dostać PREZENT, a nie dokładać - proste.
                          No, ale na rzeczowym prezencie nie widać za ile został zakupiony, ceny się zwyczajowo z prezentów poza wyjątkami usuwa. A jak człowiek jest obrotny i umie polować na promocje, to i za 150 zeta uda mu się czasem "upolować" cosik i może dać to w prezencie idąc na wesele z całą rodziną. To jest głowa do interesówsad Stąd się biorą te prośby i stąd te "prezenty" Matti, a nie z zadnego "nierozumienia", ze teraz wszystko jest i za GOTÓWKE młodzi kupią sobie 1 ekspres do kawy, 1 mikrofalę, 1 żelazko i tyle zmian pościeli ile potrzebują smile i jeszcze wszystko to - jakie chcąsmile

                          Uprzedzajac, bo znając forum zaraz będzie, ze no tak para studentów dziennych już tak łatwo wykłada 500 złotych, tym bardziej, ze w roku kroi się im np. 2 wesela znajomych i po 1 w rodzinach. Jasne, osobom, które nie zarabiają, zarabiają mało, ogólnie sa w kiepskiej sytuacji finansowej trudno byłoby dać talerzykowe, czy w jego wysokości wydać na prezent i to jeszcze załóżmy kilka razy w roku. Tyle, ze jesli się jest z młodymi blisko, to oni zwyczajnie WIEDZĄ o sytuacji i nawet można z nimi o niej porozmawiać przepraszając za skromnośc prezentu. A jesli się nie jest, to się na takie wesele isc nie musi, wystarczy przyjść do usc, czy kościoła, dać kwiaty i kartę z zyczeniami i na wesele się nie fatygować, bo taka fatyga wygląda niestety na sprytne korzystanie z darmowej wyżerki, wypitki i zabawy NA KOSZT nowożeńców sad
                          • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 13:36
                            To obrzydliwe. Ludzie się pobierają, urządzają wesele żeby ten ważny dzień w życiu spędzić w gronie rodziny, przyjaciół, a spotykają się z niezrozumieniem, wręcz wrogością. Goście zamiast się cieszyć z wyróżnienia podejrzewają zapraszających o to, że ci urządzają zamach na ich portfel. Niektórzy nawet wolą zrobić z siebie goownozjada byleby młodym zrobić na złość. Chcą gotówki? a figa! dostaną haftowany obrus, i wszystko jedno że jeszcze nie mają stołu.
                            • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 13:51
                              Ale sprawa jest bardzo prosta Matti - NIE CHCE ktoś wydac na weselny prezent - NIE IDZIE na wesele.
                              Zaraz kochana będzie: - Jak kogos nie stać na wesele, niech nie robi ...
                              Tylko to jest głupie myślenie, że młodzi wolą gotówkę, bo NIE STAĆ ich było na imprezę i lizą, że się zwróci. Bo może tak być, a wcale nie musi, a i tak WYPADA, by młodzi zwyczajnie nie dokładali do zabawy gości i jeszcze coś mieli od nich na nową droge życia!
                              Mnie było na moje wesele stać Matti, nikt kredytu brac nie musiał. I pomimo iż nie liczyłam, że się ono zwróci (choć i tak się poniekąd zwróciło z racji prezentów od ludzi hojnych, których na duzy prezent było stać). Ale i tak się cieszyłam, że nie dostałam 5 żelazek, czy 5 robotów kuchennych, czy też 5 zastaw stołowych. Bo te rzeczy zwyczajnie już MIAŁAM i na kija mi były potrzebne duble? Żeby w piwnicy zalegały? Cieszyłam się tez ze nie dostałam nader oryginalnego hehe prezentu w postaci karnetu do SPA (choć wówczas byłby to niewątpliwie naprawdę oryginalny prezent, bo SPA popularne nie było), bo na skorzystanie nie miałam czasu! I naprawdę nie chodziło mi o kasę, bo brutalnie mówiąc - miałam kasę, tylko o to, że goście nie zbyli prezentów byle czym. Nie pamiętam dokładnie kwot w gotówce poza spektakularnymi smile, ale nawet jeśli ludzie dali poniżej tego talerzykowego to nie szkodzi przecież. Lepiej, ze dali ile mogli, niż mieliby coś zbędnego nam kupić, byle coś dać.
                            • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 14:04
                              I dlatego żadnych wierszyków nie powinno być. Właśnie z powodu historycznego dualizmu-prezent można dać za 150 (i wcale nie badziewny, sa ładne i użyteczne rzeczy w tej cenie tylko trzeba dopasować do sytuacji młodych))a jak gotówka to od jednego gościa juz min 250. Czyli dwa nurty -imieninowy =obecnośc plus prezent rzeczowy, oraz wyposażeniowy czyli pokrycie wydatków goszczenia plus prezent w gotówce.Wierszyk woła (choć wcale nie musi w zamierzeniu)-"nie chcemy obrusu za 100 , chcemy minimum 250".Taki dziwny kraj.
                              • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 14:34
                                Nieprawda Babo smile Choć jest to zwyczajowe talerzykowe to całkiem sporo ludzi nie daje tegoż, a znacznie mniej!
                                Przykładowo: moja siostra ze swoim ówczesnym chłopakiem dali mnie i mojemu eksmęzowi prezent naprawdę symboliczny - rzeczowy i uzgodniony. Nie pozwoliłabym nawet mojej siostrze dać nam prezentu w wysokości ówczesnego talerzykowego, bo skad ona na to miałaby mieć? Oboje z chłopakiem dziennie studiujący! Żeby dać zwyczajówkę musieliby to powydzierać smile od swoich rodziców! To samo tyczyło się mojej 19 letniej wówczas krewnej, córki kuzynki i jej chłopaka!

                                Talerzykowe jest zwyczajowe dla zwyczajnych gości przeciętnie uposażonych, a nie dla uczniów/studentów/stazystów/bezrobotnych itd. Ale nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, by ktoś został z wesela wyproszony, bo dał mniej niż talerzykowe. smile

                                Piszesz, że te wierszyki sa wołaniem jak opisałaś ...No jak wiesz nie uważam tego za eleganckie. Ale danie prezentu za 150 zeta przez normalnie uposażone stadlo zwalające się na wesele w dodatku z dziećmi uważam z kolei za zwyczajnie wykpienie się i cwaniactwo! Że można coś fajnego za tyle kupić? No można, można tylko, że za tyle wypada kupić właśnie kuzynce/siostrze/koleżance- studentce! I tejże wypadałoby także taka kwotę włożyć do koperty! I o ile nie jest na mur beton dogadana szczerze z młodymi co do tego co chcieliby dostać ZNAJAC kwotę, którą ona chce na to przeznaczyć, to lepiej zrobi dając te 150 złotych w gotówce! Bo niech jeszcze 3 koleżanki studentki po tyle dadzą i młodzi będą mieli 600 złotych, za który kupią sobie coś, co chcą, a czego nie dostaliby od żadnej ze studentek.

                                Mowa jednak o ludziach PRZECIETNYCH, a nie o studentkach. Oni się właśnie WYKPIWAJA byle czym za 150 złotych, bo głupio im dać tyle w kopercie, ale badziew za tyle dac - już nie sad Uważasz człowieku, że prezent za 150 złotych wystarczy? To miej na tyle godności, żeby tyle wsadzić do koperty z PODPISANĄ kartąsmile Młodzi sobie to dołoża do reszty i gitarasmile Nie wykpiwaj się byle czym i nie udawaj, jak się to do prezentu przyłożyłeś - taka jest moja odezwa do tych chętnych na wyzerkę, wypitke i zabawę w eleganckim miejscu z mezem/ zoną i 2 dzieci. smile Najśmieszniejsze jest w nich to, że ma ogół na buty na to wesele pani więcej wyda, niż na ten badziewny prezent za 150 zeta. O sukience i fryzjerze - nie wspomnęsmile
                                • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 15:59
                                  No znowu tłumaczysz mi rzeczy oczywiste. Może nie wiem, swoje IQ zmierzę gdzieś i tu opublikuję, bo widze że traktowanie mnie jak troche mądrzejszej od gorylicy trwa w najlepsze.
                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 16:01
                                    No to skoro ustaliłyśmy, że talerzykowe "obowiazuje ludzi, których na nie stać, to w czym jest z nim problem
                              • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 15:41
                                baba67 napisała:

                                >prezent można dać za 150 (...) a jak gotówka to od jednego gościa juz min 250.<

                                Babo, komu ma to poprawić samopoczucie? smile
                                • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 15:56
                                  Państwu Mlodym jeśli sa studentami i zapraszaja swoich najlepszych przyjaciół, tez studentów, więc taki przemyślany prezent za 150 zl od ludzi groszem nieśmierdzących myśle poprawi im humor i sprawi przyjemność. Gorzej że korzystają z tej furteczki ludzie dużo lepiej sytuowani ze zwykłego skąpstwa. Jest możłiwe kupienie czegoś fajnego za 150 zł, nie musi byc to badziew , rzecz w tym KTO kupuje.
                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 16:20
                                    Babo0, jasne, ze można i tak, o ile się szczerze i naprawdę z młodymi dogada.Ale jeśli grupa przyjaciół studentów jest większa, to nie od rzeczy jest dać te kasę w gotówce, bo młodzi dołożą grosz do grosza i kupią sobie coś droższego zamiast 7 badziewek po 150 zeta - na przykład.
                                    Do tego można dorzucić prezenty niematerialne. Syn mojego kolegi zeniący się niedawno jest dziennym studentem, na wesele zaprosił sporo kolegów i koleżanek. z roku jego i żony. Nie wiem co tam dali w gotówce, ale zorganizowali:
                                    - swoja kumpelę skrzypaczkę do kościoła
                                    - obraz przedstawiający młodych jako narzuconych namalowany ze zdjęcia przez znajomego z ASP
                                    - kominiarza - autentycznego!!!! pod kościołem,
                                    - starą warszawę przybraną w stylu lat 70 z lalka smile jako transport młodych spod kościoła
                                    wszystko to były NIESPODZIANKi dla młodych od studenckich przyjaciół i moim zdaniem BARDZO fajnesmile
                                  • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 01:16
                                    baba67 napisała:

                                    >więc taki przemyślany prezent za 150 zl od ludzi groszem nieśmierdzących myśle poprawi im humor i sprawi przyjemność<

                                    A jeśli zepsuje im humor i pokrzyżuje plany na posiadanie np. własnego łóżka, które mieli nadzieję kupić za pieniądze otrzymane od kilku(nastu) takich nieśmierdzących groszem? Dlaczego, powiedz, goście nie mają zaufania do młodych i uważają, że jeśli dadza im do rąk gotówkę to ją zmarnują? To nawet nieładnie.
                                    • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 08:46
                                      Tu bardziej chodzi o to (co uważam za nielogiczne i irracjonalne) ze glupio ludziom dac w kopercie mniej niż talerzykowe.I dlatego nie lubię tego pojęcia, jest niesmaczne i odstręczające. Nie ma to nic wspólnego z zaufaniem.Czy naprawdę uważasz ze ludzie decydujący się na wspólne życie nie maja nawet na łóżko? I to jeszcze licząc ewentualne "zyski" z wesela?Nie jest takie wesele chore z założenia(nie stac nas na lózko ale wesele zrobimy i to wypasione to zarobimy i łóżko kupimy)?
                                      • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 09:09
                                        Babo, to nie o to chodzi ... Ludzie robią wesela z różnych przyczyn. Czasem dlatego, ze zwyczajnie chcą - to jest z założenia jeden dzień w życiu smile czasem dlatego, ze wypada - na weselach innych , szczególnie z rodziny "się wybawili", a sami co? Obiadek dla najbliższych? Nieładnie ..
                                        I nie w tym rzecz, ze ludzi na łozko nie stać i spią na podłodze, a wesele robia. Lubisz o kasie gadać, to spróbuje na przykładzie - hipotetycznym.
                                        Załóżmy, że taka para ma już jakies lokum w miare urządzone. Kawowszami nie są wielkimi, ale ekspres maja - nowego nie potrzebują, jak zamieszkali razem, to każde z rodzinnego domu dostało/kupiło na ws0ólne garnki, szklanki, sztućce, mikrofalę. Kazde wzięło z domu rodzinnego wieżę, czy TV swoje. Ale mebli to sensu nie było brać, to sobie kupili używane, pralke i lodówkę - też,. Złe nie są, ale nowe by się przydały - łozko, komody, do kuchni no i zmywarka. No to można nie robić wesela, a te kase przebaczyć na to ... no tak, urodzin tez można nie robić, chrzcin, przyjęcia po 1 komunii....Tylko ze tak przykro może ...E to jednak zrobimy, u Kaski i Krzyśka byliśmy, u Anki i Piotrka też, moja Ania też chciałaby w białej sukni odtańczyć ten pierwszy taniec ze mną ....To zrobimy smile Ojej mamy 5 ekspresów do kawy i24 zmiany bielizny pościelowej sad
                                        Rozumiesz teraz ? smile
                                        • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 09:49
                                          No rozumiem, to jest dla mnie oczywiste niemniej ja pisałam o prezencie który zostal starannie wybrany na podstawie znajomości mlodych taki który się przyda i będzie pamiątka. Pisalam że JEST TO MOŻLIWE choć wymaga sporo zachodu, czasu, chodzenia.Ale studenci którzy nie maja kasy miewaja czas i fantazję. Ciocie na emeryturze uzdolnione hafciarsko moga cos podarować(jeśłi mlodzi lubią. To nie jest tak że TYLKO KASA uber alles i nie można ucieszyc Mlodych prezentem.
                                          I powiem Ci że niektórzy weselnicy u mojego kuzyna parę lat temu byli tak zachwyceni idea obiadu w eleganckiej restauracji o godz 14 że nawet mu to wprost powiedzieli. Nie każdemu wiek i siły pozwalaja na hulanie do bialego rana-ja nigdy nie lubiłam całonocnych wesel i tez bardzo mi sie podobało.
                                          • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 10:01
                                            Babo, pamiątką to może być antyk, obraz, bibelot. Bo sprzęty codziennego użytku się ZUZYWAJĄ smile Jakaz to pamiątka telewizor, czy ekspres do kawy...Co do cioć uzdolnionych hafciarsko - sama dostałam komplet pościeli od takiej cioci - sama ja uszyła i wyhafrowała, mam ja do dziś, używam - rzadko. Ale otrzymanie w większości takich prezentów już mniej jak sądze budzi sentyment, szczególnie u ludzi, którym przydałoby się nowe TV, dvd, czy zmywarka.
                                            Ja lubię imprezy do białego rana, jak mówi mój partner smile młoda jeszcze jestem, zdrowa i imprezowa, to lubię. Ale nie mam problemu z tym, że ktoś nie urządza wesela, tylko poślubny obiad - kązdy urządza co chce. Idąc na taki obiad dałabym taką sama kwotę, jak dajemy zwyczajowo na wesele nie będąc jakimiś szczególnymi gośćmi.
                                            • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 10:17
                                              Moje uwagi do prezentu odnosza się do specyficznej sytuacji bliskich osob, na pewno gotówka jest najlepsza w przypadku większości.
                                              • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 10:32
                                                Babo, ale już przewałkowaliśmy to - o specyficznej sytuacji BLISKICH osób się zwyczajnie WIE! A jak się z dowolnej przyczyny nie wie, to taka osoba może bez skrepowania o niej powiedzieć ...
                                                Natomiast brutalnie mówiąc, gdy się na wesele jest zaproszonym i można nie iśc, ale idzie się jednocześnie wykpiwając się byle czym i jeszcze z calą rodziną, to się jest burakiem i naciągaczem - chyba się zgodzisz...
                                                Sama miałam taka sytuację, ze tuż po nieformalnym rozstaniu z moim eksmężem zenił się mój dobry kolega ze studiów. Sytuację miałam nieciekawą, na dluuugim zwolnieniu lekarskim, po operacji, z długami jeszcze meza, na nietaniej kuracji antybiotykowej + utrzymanie siebie, domu, samochodu. Moglam liczyć na pomoc rodziców, ale wydębienie od nich na prezent ślubny dla kolegi, czy też pożyczenie uważała,m za egoistyczne podejście i nie skorzystałabym z takiej możliwości. Z zalem powiedziałam koledze, że sorki, ale nie mogę, źle się czuję ...Doskonale wiedział, że to ściema i powiedział mi, że nie ma opcji - mam przyjść i koniec...On się upierał, ja - także. Było to poza SV, ale byliśmy i jesteśmy dobrymi kumplamismile Tak się złożyło, że o tym weselu powiedziałam mojemu ówczesnemu parrnerowi, który jak wiesz mieszkał tu, a ja wówczas tam:- Jak nie chcesz iśc na wesele kumpla? - No nie mam kasy. - Ale przecież MAMY kasę! Idziemy na to wesele! Poszliśmy, kasę na prezent wyłożył mój partner ówczewsny, ubrać się w co miałam smile Jak się sytuacja unormowała chciałam mu oddać połowę , ale nie chciał, to kupiłam mu coś, co wiedziałam, ze chce ale sam sobie na to skąpił smile
                                                Jakbym wtedy nie poszł na to wesele, koledze byłoby przykro sad Ale z tzw. pustą reką bym nie poszła, choć wsparcia nie potrzebował, a moją ówczesną sytuację znał ...
                                      • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 12:27
                                        baba67 napisała:

                                        >.Czy naprawdę uważasz ze ludzie decydujący się na wspólne życie nie maja nawet na łóżko?<

                                        Pewnie i tak bywa, ale są tacy co maja i łóżko i szafę, i telewizor ale mieszkają w wynajętej kawalerce, albo jeszcze u rodziców. Pieniądze otrzymane w prezencie pozwoliłyby im na zebranie kwoty potrzebnej jako wkład własny przy ubieganiu się o kredyt mieszkaniowy. Niestety, brakująca suma leży w piwnicy pod postacią kilkunastu ślubnych prezentów starannie wybranych i trafionych w gust nowożeńców.

                                        • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 12:42
                                          Dokładnie Matti - albo - młodzi mają meiszkanie w kredycie i wszystko inne w nim, ale chętnie by sobie zmienili samochód. Nie wchodzi to w gre bo kolejnego kredytu brać nie będą, ale jakby ta zalegająca w piwnicy graciarnia została dana w formie gotówki, to by sobie sprzedali ten co mają, dołożyli i kupili lepszy - przykładowo.

                                          Nie przekonuje mnie też to co Baba pisała, że jak się wybierasz do kuzynki na wesele i chcesz dać cos rzeczowego, to z ciocią (rozumiem mamą panny młodej) uzgadniasz - co i wychodzi pięknie. Jasne, mama panny młodej, jeśli jest na miejscu i widzi się z nią na bieżąco, to faktycznie sama z siebie może trafnie podpowiedzieć, albo córkę wypytać. Ale qrczę - na przykład ktoś ze strony pana młodego może też rzeczówkę chcieć dać i dla odmiany mamę pana młodego wypytać, a ta w dobrej wierze - to samo podpowiedzieć i masz dubla. A kupa ludzi kupuje też te prezenty BEZ nijakiej konsultacji, więc ...
                                          • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 16:09
                                            Alez ja nikogo nie chce przekonac że prezenty rzeczowe sa lepsze od gotówki nie wiem dlaczego wciąz mi to wmawiasz! Do czego Cię dokładnie nie przekonałam? Wciąż Twoim zdaniem NIE JEST MOŻLIWE kupno czegos niedrogiego co ucieszy Młodych? Naprawde NIE JEST MOŻLIWE?
                                            • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 07:34
                                              Nie przekonałaś mnie do tego, że łatwo jest w sytuacji, gdy przyszła młoda para jest zabiegana przed ślubem ustalić z nią skutecznie dobry prezent rzeczowy, a już szczególnie - jakiś niedrogi. Dlaczego szczególnie? Ano spróbuję na przykładzie smile Jak masz zamiar przeznaczyć na prezent dla kuzynki powiedzmy 2,5 tys. złotych i masz taki kaprys, że chcesz konieczne dać rzeczowy prezent - to dość lwtwo dowiesz się od np. ciotki - matki kuzynki, że qrczę młodzi nie mają TV w sypialni i bardzo im się przydałoby. Za tyle jakiś telewizor kupisz - kwestia jeszcze ustalenia, czy młodzi chcieliby jakąś określoną markę ewentualnie. Ryzyko, ze jeszcze inni goście "wpadną" na ten pomysł jest niewielkie, bo właśnie ZWYCZAJOWO daje się w kopertę mniej niż kwota za którą można kupić TV w przypadku zwyczajnych gości.
                                              Ale jak zamierzasz wydać 200 zeta, to wiadomo, że telewizora nie kupisz, kupisz jakiś drobiazg. I ok, dowiesz się od te ciotki, że np. żelazko mają już stare - na przykład. No to kupisz zadowolona, a tu zonk, bo inni chcący przeznaczyć na prezent mniej niż owo talerzykowe też chcieli dać rzeczowy prezent, bo wstyd im było dać w kopercie 200 złotych i też ... wpadli na żelazko, które wszak w każdy domu być musi, nawet zapasowe się przydasmile I tak młoda para ma teraz 7 zelazek...Rozumiesz?
                                              Jedno czy nawet 2 by ja ucieszyły - żelazko dobrze miec zapasowe smile ale 7 już nie. A tymczasem, gdyby mieli 1400 złotych obecnie "zamrożonych" w żelazkach, to mogliby by sobie kupić jedno żelazko i np. odkurzacz piorący i do tego cos tam jeszcze ...
                                              • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 09:09
                                                A czy ja gdzies pisałam że jest ŁATWO? Czy nie pisałam czegoś wręcz przeciwnego-że wymaga to czasu i zaangażowania i to jest ta wartosć którą Mlodzi o ile maja dobrze poukładane w głowie powinni docenić? Nigdy i nigdzie nie pisałam że prezenty rzeczowe sa najlepszą opcja. Gdybyś byla laskawa czytać UWAŻNIE posty na które odpisujesz (bo Ty chyba tego nie umiesz, nie wierze że masz tak zła wolę ) tobyś takich bredni mi nie przypisywała.
                                                • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 11:20
                                                  Ło matko Babo, nie pisałaś, ze sa najlepsza opcją, ale podajesz je jednak jako alternatywę dla tych, którzy mogą przeznaczyć na prezent niewiele...No to ci właśnie pokazuję do czego to może prowadzić - do 7 zelazek smile
                                        • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 16:19
                                          Pisze o prezentach robionych przez ludzi których nie stać na talerzykowe a chca jakos wynagrodzic to Mlodym swoim pomysłem i staraniem a nie wkladać do koperty 150 zl bo im głupio(ja uważam za irracjonalne, ale rozumiem że ktos się może tak czuc. Czy sądzisz że dla ludzi ktorzy zbieraja wklad na mieszkanie (tak 80 tys to chyba minimum?) naprawde będa ubolewac nad milymi uzytecznymi pamiatkami za 2000 zl czekającymi na lepsze czasy?Ja bym doceniła że ktos sie postaral poświęcił mi swój czas i uwagę i na pewno cenniejsze by to dla mnie było niż te 3 % sumy która mi jest potrzebna. No ale może ja dziwna jestem.
                                          • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 07:50
                                            Babo - jak na osobe oszczędną, za jaką Cię miałam to masz dość dziwne podejście, bo ja jako osoba - przyznam-cnotą oszczędności obdarzona skąpo nie kupuję także sobie pamiatek za 2 tysie - serio. Więc albo ci się pomyliły zera smile, albo no jesteś niezwykła...

                                            Dla ludzi, którzy zbierają na ten wkład KAZDY grosz Babo się liczy, bo faktycznie 2 tys. w obliczu 80 tys. nie jest znaczną kwotą, ale razy 5 stanowi już 1/8 wkładu. No, ale to niewiele - racja. Tylko, że majac te 10 tys. zamiast 5 zbędnych rzeczy za 2 tysie każda można np. nie martwić się za bardzo spłatami kredytu w najbliższych miesiącach.

                                            Sądzę jednak, ze zera ci się pomyliły i miałaś na myśli miłe i użyteczne pamiątki za 200 zł, które mają poczekać na lepsze czasu. No to może napisz zwyczajnie CO to miałoby być! Bo mnie jakos nic stosownego na prezent ślubny, w dodatku ponadczasowy i pamiątkowy do głowy nie przychodzi....
                                            • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 09:01
                                              Matylda pisała o KILKUNASTU prezentach w piwnicy. ŁĄCZNIE za 2000.Ja się odniosłam do tej liczby zatem wyszło 2tys.Ta dyskusja niebezpiecznie zmierza do konkluzji że TYLKO TYLKO TYLKO KASA KASA KASA i NIC WIĘCEJ ABSOLUTNIE.Nawet z serca, nawet bardzo dobrze dobrane, nawet jeśłi to jakiś ułamek prezentów(bo bliscy niekasiasci to jest niewielka grupka). Ja jestem sentymentalna i bardzo sobie cenię kilka prezentów które dostałam.
                                              • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 11:32
                                                Babo, bo przecież OBIE wiemy, że kasa jest najlepszym obecnie prezentem ślubnym. smile Że ty sobie cenisz kilka prezentów, które dostałaś, rozumiem, że ślubnych? A przypomnij sobie Babo KIEDY ty je dostałaś smile Kobiety o wiek się nie pyta, ale głowę dam, że z ćwierć wieku temu. Wówczas były INNE CZASY. Co mogło przetrwać tyle czasu z prezentów ślubnych? No np. zastawa stołowa, szczególnie ta rzadko używana. O ile pasuje ci do OBECNEJ aranżacji mieszkania, to ok. A dalej - co? Moja pościel recznie wyszywana przez ciocią przetrwała kilkanaście lat, ale tylko dlatego, że jest naprawdę rzadko używana. Sprzęt AGD/RTV sprzed kilkunastu lat to muzeum techniki...
                                                • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 12:38
                                                  Tozto nie o takich prezentach pisałam dawanych teraz. Oczywiście wtedy (więcej niz 25 lat temu hehe). Nie chodzi o zelazko, nie chodzi nawet koniecznie o aspekt pamiatkowy-to tylko opcja.Mozna albo cos oryginalnego (znam fanatyczke witraży-mini lampion kosztuje 150 jest piekny i nic sie nie stanie jeśli wpadna na to 2 osoby)można cos na pewno uzytecznego co sie właśnie zużywa i zawsze przyda-pościel i ile się zna wymiary kołder, utensylia kuchenne jeśli ktos lubi gotowac to skarbnica pomysłów, zestaw passpartout .Co Ty z tymi żelazkami , doprawdy.Nie musi to trwac na wieki wieków.
                                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 12:47
                                                    Oj Babeczko, ale jeśli wiemy, że obdarowany jest pasjonatem czegosik tam, to wiadomo, że każdy ofiarowany przedmiot pasji ucieszy ...z prezentem ślubnym moze być nieco gorzej, bo to jest jednak prezent dla DWOJGA ludzi i jeśli nie mają wspólnej pasji, to nieelegancko byłoby dawać coś, co jest przedmiotem hobby tylko jednej z nich.

                                                    Natomiast rozumiem w pełni Twa ideę Babo, tylko, ze na Baala ty też zrozum to, że w 90 proc. te osoby, które chcą weselny prezent "obić" taniej tak naprawdę dają COKOLWIEK, byle w cenie jaka im pasuje i w miarę nadaje się na ślubny prezent- STĄD uwagi o 7 żelazkach. smile
                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 13:17
                                                    Czyli jak dobrze zrozumiałąm idealne wesele przyszłości to podanie na zaproszeniu nr konta gdzie sie wpłaca kasę, bo samo istnienie opcji prezentu zachęca do nadużyć ? Nie ma opcji, nie ma nadużyć?
                                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 14:06
                                                    No wiesz babo, nr konta to raczej nie, albowiem państwo jak znam życie chętnie by ściągnęło podatek od prezentów smile

                                                    Tyle razy o tym już rozmawiałyśmy, a dalej chyba nie do końca pojmujesz moją ideę w temacie ...
                                                    Ja nic nie mam przeciwko prezentom rzeczowym na wesele. Tym bardziej nie mam, ze ani sama nie otrzymam już, ani nikt z moich najbliższych smile
                                                    Po prostu wychodzę z założenia, że prezent, każdy nie tylko weselny, powinien być dla obdarowanego radością, a nie balastem - bez względu na to, czy jest kosztowny (jak ten kosz kwiatów od koleżanki dla mnie) czy nie.
                                                    W moim odczuciu gotówka jest prezentem weselnym najbezpieczniejszym dla dającego - bo unika się nietrafienia w gust młodej pary, dubli itd. oraz optymalnym dla młodej pary, bo może sobie za te gotówkę kupić co chce, jakie chce i ile chce.

                                                    Mam wrażenie, że Ty jako osoba praktyczna - myślisz podobnie. Mam również wrazenie, że zgadzasz się ze mną, iż NIE WYPADA iśc na wesele całą rodziną i wykpiwać się prezentem za 150 zeta - obojętnie czy rzeczowym, czy gotówkowym.
                                                    Sądzę, że zgodzisz się ze mną, że w sytuacji takiej, kiedy ktoś tak miałby zrobić, to zwyczajnie uczciwiej jest zaproszeniu odmówić.

                                                    Cóż, gdy czasem nie wypada nie iść na dane wesele , np. będąc chrzestnym. Wówczas wg mnie wypada się jednak "sprężyć" i dać stosowną kwotę, jeśli się może, a jak sama zauważyłaś w przypadku dwóch zdrowych osób o stałych dochodach - może się, nawet korzystając z jakiejś pożyczki. Jeśli się natomiast jest w dramatycznej sytuacji finansowej, to wówczas jak najbardziej wypada dać młodym coś co będzie miłą i oryginalną pamiątką dla nich zamiast byle czego z promocji. Co to może być to już zależy od znajomości preferencji młodych i inwencji darującego - ale na przykład - własnoręcznie haftowana pościel, stara rodzinna książka kucharska, obraz itd. Słowem coś, co niekoniecznie musi mieć wielką wartość materialną, ale ma wartość sentymentalna w odróżnieniu od mikrofalówki z promocji za 150 zeta.
                                                    Zgodzisz się?

                                                    Tak na marginesie całkiem, bo akuratnie - nieweselniesmile
                                                    Jakiś czas temu pewnie nasz kolega podarował koleżance na imieniny jej portret. Ów został namalowany ze zdjęcia, które koleżanka miała na Fejsie. Kolega miał przejściowy problem finansowy i zwyczajnie nie miał na prezent dla koleżanki. Ona też wcale odeń prezentu nie oczekiwała znając jego sytuację. Ten jednak z pustą ręką nie chciał na imprezę wbijać. No i poprosił swoją siostrzenicę, uczennicę Liceum Plastycznego, by namalowała portret koleżanki ze zdjęcia. Prezent zrobił prawdziwą furorę smile No i kurczaczek, dziś ta dziewczyna, obecnie po maturze i świeżo przyjęta na krakowską ASP nie może się opędzić od zleceń na obrazy - głównie właśnie portrety znajomych wujka, acz nie tylko portrety (sami kupiliśmy od niej dwa obrazki, nie portretowe akurat - jeden dla nas, drugi na prezent dla cioci). Przez całą średnią szkołę dziewczyna ładnie sobie dorabiała do kieszonkowego tymi obrazami smile
                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 15:41
                                                    Ze wszystkim się zgadzam, dokladnie tak samo myślęsmile Portret ze zdjęcia dostał mój syn z zona na prezent ślubny , w ołówku, bardzo stylowa robota tak a la dwudziestolecie międzywojenne. Od kogoś kto właśnie kończy studia. O takich prezentach własnie myślałam.
                                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 16:01
                                                    A no to się zgadzamy smile jak rzadko smile
                                              • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 22:28
                                                baba67 napisała:
                                                Ja jestem sentymentalna i bardzo sobie cenię kilka prezentów które dostałam.


                                                dobrze, ale wobec tego chyba nie prosilas o kase, nie?

                                                Minnie
                                                • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 18.07.16, 08:33
                                                  Kiedy ja wychodziłam za mąz to jedynym sposobem na prezenty pieniezne bylo nastawienie rodzicow żeby sugerowali to osobom pytajacym co mlodzi by chcieli. I dzialało. Wyartykułowanie to przez mlodych było bardzo mocna fopą, pierwsze wierszyki na zaproszeniach(kilka lat póżniej) szokowały.
                    • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 02:57
                      claratrueba napisała:
                      I oburzanie się, że nie może to być okazja do załatwienia sprawy długu w syt. kiedy Sz. P. młodzi przy pomocy jakiejś "twórczości poetyckiej" wołają "kasa, misiu, kasaaaa!!" to jest mieszanie pojęć "wyjątkowa uroczystość" a pojęciem "korzystny interes".

                      Claro, rozumiem twoje oburzenie na pewne zwyczaje, ktore chcesz nie chcesz wchodza w obieg i staja sie, o zgroza, pomalu tradycja - nowa tradycja.
                      za kilka pokolen juz w ogole nie bedzie takich dylematow ja ten tutaj poniewaz 'talerzykowe', kasa w prezencie na wesele, itp bedzie czyms ogolnie przyjetym i normalnym,
                      jak dla nas np fakt ze na spotkanie dziewczyny z chlopakiem nie potrzeba juz przyzwoitki - co kiedys moglo przyprawiac w pewnym wieku szacowne damy i szanownych dzentelmenow o powazne palpitacje smile

                      "zaproszenie z wezwaniem do zapłaty" -
                      a co za roznica, tak naprawde, dla goscia czy on wyda zalozmy 1000zl na prezent czy da gotowke z postaci 1000zl - to ta sama suma przeciez. zadna, w istocie.
                      ale gosc nie lubi jak mu sie mowi co ma robic. i tu jest pies pogrzebany.
                      natomiast komentowanie prosby weselnikow o gotowke (miast 'wolnego wyboru'),
                      w dodatku czynione w sposob sarkastyczny, a tym bardziej zjadliwie, uwazam za niezgodne z SV.
                      Jeszcze raz jasno - jako osoba zaproszona masz wybor i prawo zgodzic sie lub nie na sugestie gotowki jako prezent. i tyle. komentowac sugestii nie ma potrzeby.

                      na pewno nie wykorzystuje sie pogladow co do "gotowka na prezent weselny" do rozwiazywania nieoddanych dlugow.

                      Fakt, że owa siostra NIE UPOMNIAŁA się o zwrot długu pozwala traktować ją po cwaniacku?

                      ale dlaczego 'po cwaniacku'? zaproszenie z taka sama sugestia dostali na pewno wszyscy.

                      Głupia dojna krowa bo jest zbyt delikatna i taktowna by odesłać braciszka do firmy pożyczkowej? Bo zbyt delikatna i taktowna by go nękać telefonami jak komornik?

                      tego wcale nie powiedzialam.
                      nie trzeba byc zaraz 'glupia dojna krowa' aby po uplynieciu powiedzmy miesiaca, poltora zapytac chociaz RAZ "Zenku, pamietasz, pozyczylam ci 1000zl, obiecywales ze bedziesz na raty oddawac? moze umowimy sie na jakies sumy?"
                      jesliby brat po tym nie dal wiazacej odpowiedzi, to za tydzien, dwa tygodnie pora na kolejny telefon z wiekszym przyciskiem - "sluchaj Zenku, sorry, ale pozyczylam ci ufajac ze oddasz. widze ze na ......, ....., ....., masz, a dla mnie nie. i tak ide ci mocno na reke nie domagajac sie gotowki tylko godzac na raty. coz, jak sie pozyczylo trzeba oddac. np 100zl miesiecznie to nie jest duzo. ale oddac musisz. (itd)". grzecznie, ale stanowczo.

                      Samo wesele to, oczywiście, nie jest okazja by brata potraktować tak jak na to ZASŁUŻYŁ swoim stosunkiem do zobowiązań wobec siostry. To trzeba wyjaśnić wcześniej, dając prezent + umorzenie. I być może wiele innych kwestii też wyjaśnić będzie trzeba.

                      Z cala pewnoscia tu wiele rzeczy trzeba wyjasnic, zgadzam sie.
                      ale imo wesele o zadnej porze nie jest dobra pora do umarzania dlugu, ani przed ani w trakcie ani po. albo daje sie prezent albo nie, i z dlugami nie ma to nic wspolnego.
                      Moze faktycznie to kwestia zycia za dlugo poza Polska, innej tu mentalnosci?? a moze kwestia jednak po prostu SV i zdrowego rozsadku ze ja na to inaczej patrze.

                      np, siostra pozyczajac kase poltora roku temu nie myslala ze bedzie wesele, ze bedzie zaproszona? moze sam brat nie wiedzial.
                      nie zakladala " a co jak nie odda?" aaa, "w razie czego umorze mu dlug na wesele".
                      musiala miec jakis plan jak od brata odbierze dlug, prawda? a co by bylo gdyby tego wesela w ogole nie bylo?
                      niestety, tu wyglada na to ze wlasnie zadnego planu co i jak nie bylo. i nagle trafia sie wesele uncertain

                      wiec dlaczego niby teraz to ma byc swietny pomysl na rozwiazanie kwestii pozyczki?
                      i to bez uprzednich
                      rozmow z bratem. jak w takim scenario mozna w ogole myslec ze to "delikatne i taktowne" milczec tyle czasu, i nagle umorzyc mu dlug akurat na wesele!?

                      ja tego nie rozumiem. dla mnie to pogwalcenie SV pod kazdym mozliwym wzgledem.
                      brat wprawdzie dlug oddac musi, i bynajmniej nie zachowal sie w porzadku, ale i wcale nie zasluzyl aby akurat z okazji wesela siostra zalatwiala z nim znienacka porachunki finansowe. w dzien weselny albo sie daje albo nie daje prezenty, jednostronna decyzja umorzenia dlugu to zaden prezent, to zwykla zemsta.

                      Nieupomnienie sie o dlug Clarciu przez tyle czasu to nie zadna delikatnosc ani taktownosc,
                      to zwykla bezczynnosc, biernosc i taka sama prokrastynacja jak i ze strony brata. delikatna i taktowna bylaby, gdyby brat popadl w nedze i nie mial z czego zyc i siostra taktownie nie dobijalaby go dopytywaniem o swoje pieniadze.
                      a tu jest dokladnie odwrotnie:
                      Znajoma nie chciała się upominać, choć z tego, co obserwowała, było to spowodowane nie tyle kompletnym brakiem kasy, tylko raczej przeznaczaniem tej kasy na inne cele, na przykład zakupy, niekoniecznie będące artykułami pierwszej potrzeby (w jej ocenie, oczywiście).
                      bardzo dziwne i niezrozumiale, jak totalnie i niefrasobliwie wiekszosc tutaj umywa raczki od wlasnej odpowiedzialnosci za toczace sie sprawy.
                      np, glosy oburzenia za wspol-"wine" za zniszczenie plaszcza. oczywscie ta wina nie polega na samym zniszczeniu plaszcza - bo temu 100% winna jest osoba, ktora plaszcz zniszczyla,
                      ale dziwne jak niektorzy nie potrafia zrozumiec iz ten kto pozycza RYZYKUJE utrate wartosciowej rzeczy. jesli wiec decyduje sie zaryzykowac to jest sam sobie winien gdy cos nie wyjdzie - bo mogl NIE pozyczac.
                      tak samo tutaj. siostra miala obowiazek zadbac o wlasne pozyczone pieniadze. interesowac sie co sie z nimi dzieje. to wcale nie musi oznaczac nekania i nachodzenia.
                      nie zadbala o to, teraz ponosi konsekwencje tego. i o ile brat jak najbardziej musi poniesc swoje wlasne konsekwencje to nie sa one konsekwencjami bezczynnosci jego siostry.
                      czyli - nie trzeba w to mieszac wesela, i umarzac mu w prezencie dlugu.
                      co zreszta nie jest zadnym zwrotem pozyczki zatem zupelnie mija sie z celem.

                      Minnie
                      • claratrueba Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 06:07
                        Minniu, kasa w prezencie JUŻ JEST przyjętym zwyczajem, ale DOPOMINANIE SIĘ o jakąś formę prezentu to jednak nadal jest mocno nietaktowne. Nawet jeśli jest to wierszowana sugestia.
                        Co "nieroztropności siostry":
                        oczywiście, pożyczka zawsze jest ryzykiem. A także PRÓBĄ pożyczkobiorcy- czy okaże się człowiekiem honorowym, traktującym swoje zobowiązania i osobę, która go wsparła we właściwy sposób. I często ludzie, dla których relacje są ważniejsze niż pieniądze (jeszcze tacy są) rezygnują z upominania się. Dając szansę pożyczkobiorcy by honorowością się wykazał. By nie trzeba było wrzucać takiej osoby do kat. cwaniaków. To czasem działa, często nie- stosunek do pieniędzy, zakupów coraz częściej wygląda dokładnie tak samo jak każde inne uzależnienie- muszę mieć swoją "używkę" za cenę relacji z ludźmi, za cenę łamania zasad, w post. skrajnej- łamanie prawa.
                        Nie, Minniu, siostra nie "musiała mieć jakieś planu" odzyskania pieniędzy. Siostra chciała swojemu bratu pomóc, zaufała najbliższej osobie. Osobie, którą kocha bardzo i jest zrozumiałe, że spodziewała się, że w takich relacjach nie ma mowy o wystawienia do wiatru. Brat zaufanie zawiódł.
                        Minniu, fakt, że pożyczka jest zawsze ryzykiem nie oznacza, że osoba, która pomogła innej powinna w jakikolwiek sposób "kontrolować sprawy". To jest właśnie stawianie pieniędzy czy rzeczy wyżej niż ludzi. Okazywanie ludziom braku zaufania, braku szacunku byle tylko "kasa się zgadzała".
                        Cóż, wiele osób tak ma. Zawsze tak było.Mam tego pełną świadomość ale to wcale nie oznacza, że jest to "jasna strona ludzkiej natury". Bo nie jest- "jasne strony" tworzą relacje a nie psują.

                        • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 10:41
                          Jakkolwiek Claro także uważam takie sugestie za nieeleganckie, to jak piszę wyżej do Matyldy ...Niby ZWYCZAJ dawania kasy zamiast nietrafionych prezentów rzeczowych już jest, a te prezenty jednak się kolejnym parom trafiają. A trafiają się w 9 na 10 przypadków wskutek skąpstwa gości!!! Bo kupują coś na promocji, zapłacą 200 złotych, ładnie opakują i heja na wesele całą rodziną! 200 złotych głupio byłoby dac w kopercie zwalając się na wesele np. 4 -osobową rodziną, ale przeent to w mniemaniu tych ludzi co innego, a jeszcze jak pudło większe - każdy widzii, ze DALI. Tak to niestety Claro wyglądasad Bardzo często zdarza się, że takie właśnie hmm prezenty dostają ludzie, o których goście WIEDZĄ doskonale, że np. mieszkają z sobą od kilku lat i MAJĄ już mokrofalę, czy ekspres do kawy. Ale co tam, trza coś dać, a to było w promocji - jest prezent? No jest ...'
                          Jest tez kłopot - dla młodych, bo cóz począć z 5 badziewnymi mikrofalami? Sprzedać na Allegro? No tak, a jak darczyńca zobaczy, że sprzedają?
                          Już lepiej by takie osoby zrobiły, gdyby dały tyle w tej kopercie, ile zapłaciłyby za ten badziew. Bo kasa jest kasa i grosz do grosza, razem z kasa od normalnych ludzi można by zebrać gotówkę i kupić cos sensownego. Ale NIE DADZĄ Claro, bo... no wstyd dac w kopertę 150- 200 zeta. A tak się twarz zachowa i kasę też smile A ze prezent młodym nieprzydatny - no coz każdy z nas dostał kiedyś nietrafiony prezent ...
                          • asia.sthm Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 11:23
                            Ja sie nadal ciezkko zastanawiam dlaczego ludzie dobrowolnie wyprawiaja wesela, na ktore ich po prostu nie stac, szczegolnie ci co juz dawno ze soba mieszkaja, maja juz rozne mikrofalowki etc. ?
                            po co im te wystawne wesela z talerzykami za 500 zlotych?
                            Wyjatkowo irytujaca dla wszystkich rozrywka.
                            Czy tradycja i typowo polskie " zastaw sie i postaw sie" nadal obowiazuja z powodu jakichs genetycznych powiklan wink ?
                            Ilu pokolen potrzeba aby uwolnic sie od takich upierdliwosci?
                            • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 12:25
                              Wiesz, zwyczaj świętowania po zaślubinach jest rzec można - stary jak światsmile W taki czy inny sposób kultywowany w zasadzie we wszystkich kulturach i również zwyczaj obdarowywania zaślubionych jest taki...

                              Dlaczego ludzie robią wesele - no jak wyżej smile Można by tez pytać dlaczego robią 18- stki, urodziny inne, imieniny, przyjęcia po I Komunii Św., czy chrzcie, a także po co organizują jubileusze na przykład.

                              Nie wiem dlaczego wychodzisz z założenia, że wesela robią luzie, których na to nie staćsmile Bywa z tym roznie i ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem zastaw się a postaw się - ergo, sama bym NIGDY tak nie zrobiła. Jednocześnie rozumiem ludzi, którzy np. biorą pożyczkę na to, by sobie zorganizować wesele, czy przyjecie komunijne dziecku, a takich co biorą pożyczkę na Sylwestra - nie. Dlatego, że komunia, czy ślub są raz w życiu. Slub co prawda tylko w założeniu, ale przy ponownym ożenku, czy zamęściu szczególnie już, gdy ma miejsce w wieku późniejszym niż 30- stka zwykle ludzie rezygnują z klasycznego wesela.

                              Co natomiast do wspomnianego talerzykowego - mam wrazenie, że Ty także opacznie je pojmujesz. tu bowiem nie chodzi o to, ze to jakiś "bilet wstępu", a wlasnie o to, ze gość powinien pomyśleć o tym, by nowożeńcy do jego zabawy NOE DOKLADALI, po prostu. Oczywiście gość, którego a to, by nie dokładali - stać.
                              Dlaczego? Ano dlatego, że zwyczajowo na nową drogę zycia daje się młodym prezenty, które mają im te nowa drogę UŁATWIĆ.
                              Dawniej, za PRL-u takimi prezentami były prezenty rzeczowe, szczególnie coś z AGD, szkła, czy bielizny pościelowej, czy stołowej. Bo wówczas wszystkiego brakowało, a to co było dostępne było albo na bony/talony po odczekaniu w gigantycznej kolejce, albo na czarnym rynku za kuuuuuupę kasy. I wówczas właśnie gotówka na prezent ślubny była nie na miejscu, chyba ze duza i markach albo dolarach. Ktoś kto dal czajnik elektryczny, szczególnie zachodniej produkcji, robot kuchenny, czy lepsze radio o TV nie wspominając, czy nawet komplet pościeli widać ze się raz postarał, dwa wykosztował - znaczy przyłożył do prezentu. Dziś można sobie kupić wszystko, jakie się chce i ile się chce i dlatego lepiej dać młodym kasę, żeby to mogli sobie zrobić, niż kupować byle co, tym bardziej, że na taki pomysł wykpienia się byle czym może wpaść jeszcze wielu gości.

                              To co napisałam - napisałam bynajmniej nie "pod siebie" smile Dzieci nie mam, to i nie będę współorganizatorem nijakiego wesele jako rodzicsmile Swoje wesele miałam daaaaawno temu, bo 17,5 roku. Nie sugerowałam gościom formy prezentów i rzec musze, że ogólnie bylam z tychże zadowolona. 2/3 gości dała gotówkę + jakiś drobiazg typu wazonik, czy obrus. Były i grubsze prezenty rzeczowe w większości skonsultowane z nami, acz nie wszystkie. Miałam to szczęście, ze gościłam ludzi z wyobraźnią i bliskich mi autentycznie, którzy wiedzieli, że kolejnej zastawy na 12 osób już w domu nie potrzebuję - na przykład. Jednym z najcenniejszych prezentów jakie wówczas dostałam był komplet pościeli od mojej cioci, siostry taty, która niestety parę dobrych lat temu zmarlasad Ciocia tę pościel sama uszyła i ręcznie wyhaftowała . Mam ja do dziś. Jakąś tam gotówkę ciocia z wujkiem też dali, jaką - nie pamiętam i nie ma to znaczenia.
                              Tylko, że Asiu, nie czarujmy się: ja wychodząc za mąż nie byłam "na dorobku" - było mieszkanie bez kredytu urządzone spoko, samochód, pracowaliśmy ...Nikt nie brał kredytu na wesele nasze i nikt też nie oczekiwał, ze się ono bodaj zwroci. Dziś, gdy wielu ludzi pobiera się po raz pierwszy w okolicach 30- stki też tak nierzadko jest . Ale bywa i tak, że pobierają się ludzie, którzy jak to się mówi dorabiać się będą "od łyżki" ...

                              Pozostaje jeszcze kwestia hehe wyobraźni smile Pół roku temu za mąż wychodziła córka mej koleżanki. Młodzi poznali się w Anglii, gdzie obecnie mieszkają i pracują, są już obywatelami brytyjskimi. Ślub i wesele postanowili jednak urządzić w Polsce...Nie sa to osoby, którym na cokolwiek brakuje i naprawdę nie liczyli, że wesele się im zwróci, a tym bardziej na nim zarobią, choćby dlatego ze urządzali je - dwudniowe w eleganckim i drogim hotelu z noclegami dla gości przyjezdnych i naprawdę znając to miejsce i ceny w nim mogę zaświadczyć, że ugoszczenie tam pary przez dwa dni zabawy z noclegiem nie zmieściłoby się nijak w 500- 600 złotych.
                              Ale niektórzy goście wykazali się bezprzykładnym brakiem wyobraźni kupując prezenty rzeczowe, głownie z branży AGD - kupili je ludziom, którzy wszystko to mają najpewniej lepszej marki i gatunku i w dodatku ludziom, którzy przecież po weselu wracać mieli do Anglii! Gdyby mieli to z sobą zabierać, to zapłaciliby solidnie za nadbagaż w samolocie smile albo musieliby wynająć furgonetkę i przeprawiać się wraz z nią promem. Noż ludzie ....
                              • kora3 Dodam jeszcze Asiu 14.07.16, 12:46
                                Pozwolę sobie dodać Asiu, ze opinia jakoby zastaw się a postaw się było domeną Polaków jest tyleż nieprawdziwa co krzywdząca. Bo naprawdę w PL niewielu jest ludzi, którzy biorą gigantyczne pozyczki/kredyty na wesele własne, czy swego dziecka. Miałam kiedyś okazję oglądać program o weselach amerykańskich...Jedna z par urządziła je na 300 osób w eleganckim hotelu, a suknia panny młodej kosztowała bagatela KILKANASCIE tysięcy dolarów. Powiesz, nic takiego, gdy się jest amerykańskim milionerem, nawet oszczędnie. Zgoda, tylko szkopuł w tym, że owa para wcale nie była milionerami. sad By zrobić to wesele zastawili DOM!!!!

                                W PL jasne, zdarza się, że ludzie biorą pożyczki/kredyty na wesela własne, czy dzieci. Ale zwykle nie tak wysokie, by trzeba było obciążyć hipoteką dom. Dlaczego biorą? Czasem dlatego, żeby spełnić marzenia swoje czy dzieci, a czasem, bo po prostu wesele zrobić wypada, a jak ma się np. liczna bliską rodzine, to wychodzi tych ludzi sporo, a pominąć nikogo nie wypada...
                                Znam taką osobę, która z założenia na wesela nie chodziła w młodości. Po prostu takich imprez nie lubiła, a ze rodzeństwa nie miała, to i nie było musu, że zwyczajnie WYPADA iść. Jak się hajtał ktoś ze znajomych czy krewnych, to do usc czy kościoła człowiek zaszedł, kwiaty dal prezent zależnie od relacji mniej lub bardziej symboliczny i gitara. Jak się ow pan zenił, nikogo nie dziwiło, ze wesela nie robił ...Ale postaw się w sytuacji człowieka, który np. kilka wesel w rodzinie czy u znajomych jako panna/kawaler obskoczył, a sam/a zmieniając stan ni huhu. Poza wyjątkowymi sytuacjami życiowymi - kiepsko to wygląda ....
                                • asia.sthm Re: Dodam jeszcze Asiu 14.07.16, 15:40
                                  kora3 napisała:

                                  > Pozwolę sobie dodać Asiu, ze opinia jakoby zastaw się a postaw się było domeną
                                  > Polaków jest tyleż nieprawdziwa co krzywdząca. Bo naprawdę w PL niewielu jest l
                                  > udzi, którzy biorą gigantyczne pozyczki/kredyty na wesele własne, czy swego dzi
                                  > ecka. Miałam kiedyś okazję oglądać program o weselach amerykańskich...Jedna z p
                                  > ar urządziła je na 300 osób w eleganckim hotelu, a suknia panny młodej kosztowa
                                  > ła bagatela KILKANASCIE tysięcy dolarów. Powiesz, nic takiego, gdy się jest ame
                                  > rykańskim milionerem, nawet oszczędnie. Zgoda, tylko szkopuł w tym, że owa para
                                  > wcale nie była milionerami. sad By zrobić to wesele zastawili DOM!!!!

                                  He he, znow program w telewizji odzwierciedlajacy prawdziwe zycie big_grin

                                  Jesli Amerykanie zastawiaja dom to widocznie maja taki kaprys i ten dom jest wart wiecej niz pozyczka. Ale jedno jest pewne: jesli juz sie zadluzaja na impreze i suknie i brylanty zareczynowe wielkosci czyraka, to nie oczekuja ze im goscie stana na wysokosci zadania i w tych dlugach beda partycypowac big_grin
                                  Owszem prezenty dostana, ale o zadnym talerzykowym, czyli dostosowaniu wysokosci "wplaty" do kosztow imprezy nie ma mowy. Przyjecie weselne jest checia ugoszczenia gosci i wszyskie koszty ponosi sie samemu lub z pomoca rodzicow. Goscie sa goscmi, ktorych ani sie nie rozlicza z prezentow ani tez nie traktuje jak sponsorow.

                                  Uwierz mi Koro na slowo, nigdzie ma ma tak jak w Polsce - w zadnym innym kraju tak sie tego nie kalkuluje jak ty to uparcie tu przedstawiasz.
                                  Albo kogos stac na poniesienie kosztow swego slubu albo bierze skromny slub i nie zaprasza tlumow.
                                  • kora3 Re: Dodam jeszcze Asiu 14.07.16, 15:57
                                    Mylisz się Asiu, bo akurat w USA i to wiem bynajmniej nie z TV bardzo popularne są tzw. listy prezentowe. Młoda para podaje czego oczekiwałaby od gości, bardzo nierzadko z CENAMI oczekiwanych prezentów, by goście mogli wybierając ocenić na co ich stać. Wymienione przedmioty sa dokładnie opisane np. jeśli chodzi o sprzęt to z podaniem marki, modelu itd.
                                    Prezenty sa z różnych półek cenowych, ale w USA nie wypada wymieniac na liście bardzo drogiego prezentu organizując skromne przyjęcie ani wybierać bardzo taniego prezentu będąc dobrze sytuowanym.
                                    Tak więc jak widzisz nie jst tak, że tylko w PL daje się prezenty młodej parze smile i ona ma konkretne oczekiwania
                                    • kora3 Jeszcze o Stanach 14.07.16, 16:00
                                      Poza popularnością list prezentowych w USA są w sklepach specjalne programy wymiany nietrafionych prezentów - różnych w tym ślubnych. Przy zakupie na ogół klient zaznacza, że to na prezent i obdarowany może prezent bezkolizyjnie w jakimś tam terminie wymienić, o co darczyńca się nie obraza, boi się zwyczajnie z tym liczy smile
                                      • asia.sthm Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 16:27
                                        Koro, lista prezentow jest dla wygody obu stron i tak, bardzo sprawenie to dziala. Na takiej liscie znajduja sie drogie przedmioty i mniej drogie , ale tez i bardzo tanie. I najsmieszniejsze ze najczesciej wcale nie trzeba deklarowac co od kogo, nie musi to byc jawne. Juz same sklepy znakomicie to prowadza, a nowozency otrzymuja dostawe tam gdzie sobie zycza.
                                        Chcialam cie tylko spytac gdzie tu widzisz podobienstwo z talerzykowym w kopercie i wyliczaniem owego?
                                        Powtorze - Wszedzie na swiecie prezenty sie daje nowozencom w najrozniejszej postaci ale takiego wyliczania "przychodow i rozchodow" jak w Polsce, to nigdzie nie ma.

                                        PS. Moze wprowadzic nowa tradycje wplacania "talerzykowego" np. na dobroczynnosc? Anonimowo, bez licytowania sie kto da wiecej? Moze kiedys jakos ten "talerzykowy" mlyn sie skonczy? Pytanie tylko, ktore pokolenie do tego dojrzeje.

                                        • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 16:40
                                          Ależ to, że prezenty sa z różnej półki cenowej pisałam Asiu,m więc nie wiem dlaczego mi to uświadamiasz. smile
                                          Przecież w Pl także nikogo nie wyrzucą z wesela, gdy da prezent za 150 złotych, czy gotówkę za mniej niż "talerzykowe". To co piszę Asiu piszę nie z pozycji obdarowywanego, tylko gościa. Ja nie chcę, by mło0da para dokładała do tego, że ja się dobrze bawię na ich weselu. Chcę by miała coś z prezentu, który jej wręczam, a nie ze ja łaskawie przyszłam, to jeszcze dopłaćcie ;ludzie za to, że raczyłam smile . I niezależnie od tego czy idziemy na wesele do białego rana, czy na poślubny obiad jako zwykli goście zawsze dajemy więcej niż to osławione talerzykowe, bo qrczę, nie jesteśmy jakimiś sępami, ani zebrakami, żeby się chcieć pobawić na CZYJS koszt!
                                          Jakby nas nie było stać - to byśmy nie poszli a wesele - proste. Jasne, sa sytuacje, gdy normalnie nie można nie isc np. do rodzeństwa. Ale na ogół rodzeństwo orientuje się w trudnej sytuacji materialnej więc nie jest obciachem i chamstwem dac symboliczny prezent.
                                          • asia.sthm Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 17:04
                                            kora3 napisała:

                                            > zyłam smile . I niezależnie od tego czy idziemy na wesele do białego rana, czy na
                                            > poślubny obiad jako zwykli goście zawsze dajemy więcej niż to osławione talerzy
                                            > kowe, bo qrczę, nie jesteśmy jakimiś sępami, ani zebrakami, żeby się chcieć pob
                                            > awić na CZYJS koszt!

                                            No zwariowac z toba mozna big_grin

                                            Za kazdym razem upierasz sie ze to ZAPRASZAJACY placi za randki, obiady, kolacje, kawe , wiec akurat dlaczego zaproszona na wesele nie chcesz bawic sie na CZYJS koszt. Bo co? Bo ten zapraszajacy jest z jakiejs innej gliny?
                                            Prezent nalezy sie nowozencom, a nie zwracanie im kosztow.
                                            Niesmaczne jest to co piszesz, a poza tym skad wiesz zawczasu jak sie bedziesz bawic na tej imprezie - wreczasz koperte przed czy po imprezie? W razie zlego servisu kazesz sobie zwrocic nadwyzke czy tez przelykasz poniesione wysokie koszty? Ha ha ha.
                                            • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 17:31
                                              No w sumie masz trochę racji z tym zapraszaniem że płaci zapraszający. Ale zwaz że wesele jest raz w życiu i cięzko się zrewanżować(choc to mozliwe w waskiej grupie osób.Zobacz-zapraszasz kogos na obiad z okazji swoich urodzin powiedzmy i płacisz. Prezent jest dla Ciebie i oczywiście nie jest przeliczany jako koszt obiadu. Czyli jest tak jak byc powinno. Wyobrażąsz sobie jednak sytuacje kiedy Ty zawsze zapraszasz przyjaciółkę na swoje urodziny a ona nigdy Ciebie nie zaprasza na swoje?
                                              Wesele to jest jednak troche inna uroczystość. Kiedys była niemal taka sama-robiło się przyjęcie w domach, może menu było trochę bardziej wykwintne niz na imieninach ale to nie były takie koszty jak teraz wielki całonocny bal z orkiestra za który nie bardzo jak masz sie zrewanżować (bo jesteś mężatka) i jedynie możesz to uwzględnić w wysokości prezentu.
                                              • asia.sthm Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 18:08
                                                Tak, umiem sobie wyobrazic ze ja zawsze zapraszam przyjaciolke na moje urodziny, a ona mnie nigdy. Jesli jest moja przyjaciolka to znam powody dlaczego ona mnie NIE zaprasza a ja zapraszam ja z wlasnej, nie przymoszonej woli nie oczekujac rewanzu natychmiast czy za 10 lat.
                                                Zapraszam, bo wyprawiam i ona jest dla mnie wazna.

                                                Z weselem, uwazam jest tak samo.
                                                Jesli ktos urzadza calonocny bal z zywa orkiestra to jest to jego sprawa - on zaprasza, on ponosi koszty. Goscie nie mieli wplywu na decyzje i jego wybory ani nie musza sie zastanawiac czy koszty zapraszajacego przerosna i czy trzeba mu bedzie dorzucic aby nie zbankrutowal.

                                                Czyli Babo wracamy do mojego poprzedniego stwierdzenia - ludzie wyprawiaja wesela na ktore ich nie stac. Jesli zaproszeni czuja sie w obowiazku zwrocenia im kosztow to nie jest dobrze. Ktos gdzies zgubil sens wesela i zaczelo sie bledne kolo.
                                                • misseczka Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 18:40
                                                  Się podpiszę.
                                                  I też jako niesmaczne, może nie niegrzeczne, ale właśnie niesmaczne i nietaktowne, odbieram te wywody odnośnie obowiązkowego talerzykowego i obciachowych prezentów z promocji, którymi wykpiwają się chamscy i skąpi goście.
                                                  Obciachowe to jest urządzanie wesela, które ma się w ostatecznym rozrachunku okazać dobrym interesem.

                                                  • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 18:43
                                                    Zgadzam się-jeśli takie jest nastawienie Młodych jest to niesmaczne i nietaktowne. Dlatego wszelkie wierszyki są niegrzeczne.
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 10:00
                                                    Babo, ale to, że sugerowanie gościom formy prezentu w jakikolwiek sposób poza zwyczajnym dogadywaniem się w bliskim gronie, gdy np. chrzestny pyta wprost: - Chcecie coś, czy wolicie gotówkę, jest NIEGRZECZNE to już wszyscy na tym forum chyba dawno stwierdzili.
                                                    Ale z kolei Ty sama stwierdziłaś, że wykpiwanie się byle czym za 150 złotych przez ludzi przeciętnie sytuowanych i idących na wesele 4-osobową rodziną tez jest NIEGRZECZNE.

                                                    Idealną sytuacją byłoby, gdyby goście po prostu pomyśleli o młodych i dali im sami z siebie gotówkę, boi ta jest najlepszym prezentem (poza wyjątkami)! A jest nie dlatego wcale, że komuś ma się wesele zwrócić, tylko dlatego, że w czasach, kiedy można sobie kupić wszystko pod swoje potrzeby i gust fajnie jest wybór tego, czy chcą TV marki X czy Y pozostawić młodym, a nie decydować samemu.

                                                    Dośc często wspominałaś w watkach na ten temat chyba także Ty, że można się ugadać z młodymi, co chcieliby dostać. Teoretycznie Babo tak. Ale w praktyce nie jest to takie łatwe z paru powodów. Choćby zwyczajnej logistyki po pierwsze. Przy załóżmy niewielkim weselu na 60 osób masz 30 par, czyli 30 ustaleń prezentowych. Dla ludzi zabieganych przed weselem, dopinających wszystko na ostatni guzik, ćwiczących pierwszy taniec, chodzących do przymiarek i na fryzury próbne a do tego studiujących, czy pracujących to może być spory kłopot.

                                                    Do tego takie zapytanie wprost to Babeczko może być solidna pułapka i kwas dla obu stron. Bo z jedne strony młodzi powinni wiedzieć ile kasy przewiduje na prezent pytający, a z drugiej pytający musi się kasowo określić, co nie zawsze jest sytuacją zręzcną. Bo jasne, jeśli Twoim chrzestnym jest ukochany wujcio, z którym masz kontakty na bieżąco i serdeczne, to i czasem pytac nie musi, bo wie, o czym byś marzyla np. do domu. Ale jeśli np. chrzestnego widujesz raz na pół roku, przykładowo z racji odległości, a relacje dawno się rozluźniły, to chrzestnemu może być głupio powiedzieć: - Babo, zamierzam na prezent dla Ciebie przeznaczyć kwotę X, wolałabyś to w gotówce, czy masz na oku coś w tej kwocie co mógłbym ci podarować?

                                                    Moja przyjaciółka dawna miała kiedyś taką bardzo niezręczną sytuację. Za mąż wychodziła jej dobra koleżanka z dzieciństwa i zaprosiła ją na wesele. W tamtych stronach, szczególnie przy ślubach ludzi młodych była instytucja druhen/drużbów. Byli to panny i kawalerowie , którzy tali w kościele w orszaku za młodymi, a na weselu siedzieli z nimi przy jednym stole. Co do prezentów nie obowiązywało ich nic szczególnego. W tym przypadku za mąż wychodziła 19 czy 20 latka, więc większość druhen i drużbów także oscylowała wokół tego wieku i była ucząca się/studiująca. Wiadomo zatem, że takie pary zwyczajowo dają mniej, czy prezent za mniej niż "talerzykowe", bo na ogół tak naprawdę daja nie tak oni, jak ich rodzice. No i gitara. Tu zaproszone grono uznało, że nie ma co dawać czegoś przypadkowego i siłą rzeczy taniego od każdej pary osobno, tylko zebrać po równo od wszystkich i kupić cos wspólnego od druhen i drużbów. Wszyscy się na to zgodzili. No fajnie. Ktoś tam z nich zapytal młoda parę co chciałaby ...No i zonk sad Bo zeznali, że mikrofalę z opiekaczem. Teraz to grosze, ale wówczas mikrofalówki były nowością, drogą nowością, na obecnie pieniądze koszt takiej, jakiej pragnęła młoda para wynosił ok. 2500-3000 złotych sad Podzieliwszy to na 14 osób wykonujących zrzutę wychodziło około 200 złotych na OSOBE podczas gdy wówczas owo "talerzykowe" wynosiło na obecne pieniądze 200-250 od PARY.
                                                    Owszem młodzi się wyjazali brakiem wyobraźni, może też nie pomyśleli, bo tych drużbów i druhen wydawało im się az tyle ...No ale pytają ich to mówią, co chcieliby. Sytuacja była patowa i choć ostatecznie młodzież weselna dała gotówkę, która pewnie młodzi sobie dorzucili do innej i kupili to cudo z opiekaczem, to i tak było dość nieprzyjemnie sad
                                                  • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 11:12
                                                    A ja coś tu pisałam w ogóle o dawaniu prezentów,poza tym ze za 150 zl mozna kupic cos więcej niz badziew?Ze mozna ugadać z mlodymi? Przeciez nigdzie nie napisałam że wszyscy maja ugadać tylko że jest to jakas opcja dla osób słabiej sytuowanych o ile pamiętam bo to dawny watek był. Czy ja gdziekolwiek pisałam że jestem przeciw dawaniu gotówki ?Chyba raczej wrecz przeciwnie. Dla mnie to sa rzeczy oczywiste i nie rozumiem dlaczego piszesz do mnie polemicznym tonem.
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 11:28
                                                    Nie "polemicznym tonem" Babo, tylko zwyczajnie zastanawiam się, jak to rozwiązać praktyczniesmile Bo takie ugadywanki są łatwe i nawet przyjemne, ale w gronie bardzo bliskim. Tak, wiem zaraz mi powiesz, że osob niebliskich na wesele się nie prosi, ale moim zdaniem racji nie masz. Prosi się np. zwyczajowo chrzestnych, którzy nie muszą być z najbliższej rodziny i z którymi kontakt ma się rzadki i sporadyczny - mimo to - wypada. Nie wypada też nie zaprosić na wesele całego rodzeństwa rodziców w tym też takiego, z którym ma się kontakt rzadki i sporadyczny, a nie jest się skonfliktowanym, z kuzynostwem to po mojemu już róznie. Wypada też zaprosić na wesele znajomych u których się w nieodległym terminie gościło jako gośc głowny na ich weselu także wówczas, gdy relacje się na chwile obecną rozluźniły. Takim osobom trudno byłoby się z młodymi szczerze dogadywać wprost: zamierzam na prezent dla Was przeznaczyć X złotych, chcecie to w gotówce, czy chcecie cos za tyle i co to jest? Ja tak się dogadywałam z moją siostrą smile - bardzo bliską mi osobą i właśnie dlatego, że bardzo bliską to tak się dogadywać MOGŁAM bez skrepowania obu stron.

                                                    Nie wiem też dlaczego Babo kwesria dogadywania się tego typu miałaby dotyczyć osób słabiej sytuowanych? Dlatego, że nie wypada dać mniej niż talerzykowe w kopercie? A prezent rzeczowy za mniej już wypada?
                                                    No właśnie nie tak Babo. Mniej niż talerzykowe wypada dać w bardzo wielu sytuacjach, o których tu pisałyśmy zgadzając się w pełni co do nich. Kiedy nie wypada ani dać w kopercie, ani dać prezentu za tyle też pisałyśmy i też się zgadzałyśmy. smile

                                                    Po mojemu poza wyjątkami nie ma sensu kombinować z prezentem za 150 zeta o ile nie będzie na mur beton dogadany z młodymi i to nie "na siłę", ze ja chce/mogę dac prezent za tyle, a Wy wymyślcie co to miałoby być, bo ja tyle w kopercie nie dam!
                                                    Lepiej dac to w gotówce a młodzi sobie dołożą do czego tam zechcą
                                                  • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 11:40
                                                    Tak, własnie dlatego. Właśnie przez tę dualnośc która sie płącze przez cały ten watek. Bo kuzynka -studentka nie chce dawać 150 zl w kopercie bo w kopercie daje sie dużo więcej i jej wstyd. Ja tego nie popieram, uważam za irracjonalne ale takie myślenie wciąz jeszcze jest. Zatem studentka dogaduje sie jakos przez ciocię i po dlugich deliberacjach cos sie ładnego wymyśla.Nigdy nie miałam takich pomysłow żeby wypytywac mlodych,którzy sa i tak zalatani.
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 12:28
                                                    Ale właśnie kuzynce studentce wypada dać w kopercie 150 zeta Babo, a jak idzie z chłopakiem, to pewnie i on cos dorzuci i tez gitara.
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 08:57
                                                    A ja nie rozumiem jak można iść do kogoś na całonocną imprezę z dobrym jedzeniem i muzą na żywo w 4 osoby i dac prezent - z założenia JEDYNY w życiu za 150 zeta ...Uprzedzając wyłączam tu sytuacje zsczególne. Dla mnie to zwyczajne żerowanie na zapraszającym ...
                                                • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 18:40
                                                  BYWA że ludzie wyprawiaja wesela na które ich nie stać. To nie jest powszechne zjawisko. Goście natomiast w swej wiekszości chcą w miarę rozsądku i SWOICH MOŻLIWOŚCI dać coś młodym na start. Jeśli ktos jest przecietnie sytuowanym człowiekiem suma 250 zl nie jest wygórowana, jeśłi chce się wykpić czymś tańszym jest to nie w porządku. A że suma minimum przecietna dla przeciętnego gościa jest oparta o talerzyk-na czymś oparta byc musi.
                                                  Zgadzam sie jednak że są wesela na pokaz gdzie rzeczywiście chodzi o to żeby zaprosić jak najwięcej osób bo sie koszta ładnie rozłożą i w szyscy w okolicy będa wspominać. Wydaje mi sie jednak że coraz rzadziej.
                                                  Co do przyjaciółki. Wydaje mi się że gdyby przyjaciółka była podobnie jak Ty sytuowana a nie robiła imprezy bo za duzy koszt to tylko teoretycznie nie robiłoby Ci to różnicy. Ludzie lubią o sobie myśleć jako o istotach bardziej bezinteresownych niż są w istocie. Ja jestem cyniczna i śmiem twierdzić że ten wzajemny brak równowago jakoś by Cię zaczął uwierać.
                                                  • asia.sthm Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 19:18
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Co do przyjaciółki. Wydaje mi się że gdyby przyjaciółka była podobnie jak Ty sy
                                                    > tuowana a nie robiła imprezy bo za duzy koszt to tylko teoretycznie nie robiłob
                                                    > y Ci to różnicy. Ludzie lubią o sobie myśleć jako o istotach bardziej bezintere
                                                    > sownych niż są w istocie. Ja jestem cyniczna i śmiem twierdzić że ten wzajemny
                                                    > brak równowago jakoś by Cię zaczął uwierać.

                                                    Nie, zupelnie nie zrozumialas. Ten za duzy koszt sobie dospiewalas. Przykladowo moja przyjaciolka nie wyprawia nigdy swoich urodzin (o urodzinach zagailas ) bo ich nie obchodzi wcale, nie lubi i juz. A ja przykladowo uwielbiam zdmuchiwanie swieczek z tortu oraz swietowanie wlasnego dodatkowego roku.
                                                    Przyjaciolka zas na przyklad zaprasza mnie do opery lub dostarcza innych starannie obmyslonych dla nas rozrywek. Ha ha !
                                                    Czyli o braku rownowagi nie ma mowy. Kazdy orze jak moze i chce.



                                                    Widzisz, ja nawiazalam do twojego argumentu ze za udzial w hucznym czyims weselu nijak nie mozna sie odwdzieczyc jak tylko hucznym wlasnym weselem, a jesli takie nie grozi, to wlozeniem do kopety odpowiedniej kwoty skrupulatnie wyliczonej smile

                                                    A wyszlysmy z punku, ze to zapraszajacy ponosi koszty. Koszty wlasnego wesela tez,
                                                  • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 19:42
                                                    Ano widzisz-przyjaciółka JAKOŚ sie rewanżuje. O braku równowagi nie ma mowy. W przypadku zaproszenia na wesele od kuzynki zamieszkałej 200km od Ciebie która jest bardzo sympatyczna i chetnie pojedziesz ale Ty jej nie zaprosisz na swoje wesele bo nie planujesz w ogóle . Jest tu jakas równowaga jeśłi przyjedziesz z chlopakiem, bawicie sie cała noc. a dacie kwiatka oraz chochlę ZAŁÓŻYWSZY że jestes masz stała pracę, zarabiacie średnia krajową?
                                                    ja sobie z przyjaciółka niczego nie dośpiewałam tylko WYMYŚLIŁAM hipotetyczna sytuację dla uzmysłowienia równowagi w relacjach.Przyjaciółka wszak mogłaby powiedzieć-moja obecność powinna jej wystarczyć, bo ja jestem dla niej ważna i już.
                                                    A dośpiewałam
                                                  • asia.sthm Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 20:50
                                                    Nie Babo, to sie nie nazywa rewanz, to sie nazywa ze lubimy z soba przebywac i korzystamy z najrozniejszych okazji aby z soba poprzebywac - obu nam jest to potrzebne. O pieniadzach dzentelmenki z soba nie rozmawiaja big_grin

                                                    Nie wiem o co ci chodzi z dawaniem chochli mojej kuzynce w prezencie slubnym Cos tu przesadzilas. Uwielbiam robic prezenty i nie do mnie o chochli na wesele, prosze. Garnek bym dorzucila big_grin

                                                    Nie Babo, te wasze weselne zwyczaje z talerzykowym to do mnie zupelnie nie przemawiaja, z u p e l n i e nie.
                                                    Glupi zwyczaj i jak widze znow dwoch pokolen potrzeba na wyplewienie.
                                                    S-V pewnie sie w grobie przewraca na samo slowo: talerzykowe.
                                                  • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 21:32
                                                    No właśnie-rozmawiać nie trzeba, ale pewien sznyt sie trzyma. Mnie tez na dzwiek słowa "talerzykowe"wykręca. O ile pamiętam pojawilo sie sodunkowo niedawno bo pod koniec lat 90tych kiedy sie zaczeło na dobre szaleństwo biznesu weselnego. Goście przyzwyczajeni do skromniejszego poziomu tych imprez poczuli się zdezorientowanii tak pojawiło sie talerzykowe jako orientacyjny wyznacznik wysokości prezentu. Chore, tak ale przeciez to skutek pewnej mentalności a nie jej przyczyna.
                                                  • misseczka Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 20:00
                                                    wyszlysmy z punku, ze to zapraszajacy ponosi koszty. Koszty wlasnego wesela tez,



                                                    Dokładnie tak, zgadzam się.
                                                    Podobnie, jak na każdej innej imprezie typu imieniny, urodziny, rocznica ślubu.

                                                    Nawiasem mówiąc spotkałam się z z sytuacją, kiedy to para organizująca przyjęcie rocznicowe zamieściła w zaproszeniu wierszowaną sugestię, że w charakterze prezentu mile widziane bilety NBP. Rocznica okrągła, 15 chyba, nie wiem dokładnie, bo to "znajomi znajomych".
                                                    A argumentacja - bo po co nam jakieś kieliszki, filiżanki, obrusy i serwetki? Skoro wiadomo, że ludzie i tak jakieś prezenty przyniosą, to kasa będzie najpraktyczniejsza.
                                                    Dobrze, że to nie byli moi znajomi, bo by mnie na tej imprezie nie zobaczyli - i to wcale nie dlatego, że nie mogę sobie pozwolić na talerzykowe.
                                                  • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 20:55
                                                    No tu z sie zgadzam na 200% że cebulactwo. W wypadku Mlodych to jest jakaś tam tradycja wspomóc na starcie, nawet jeśli ci Mlodzi sa po 30 tce a kondycje finansową mają lepsza niz większośc gości bo takie czasy.Ale na przyjęcie rocznicowe nie daje się kasy(chyba że w najblizszej rodzinie ), traktuje sie je trochę jak urodziny. Na znanym mi za słyszenia przyjęciu z okazji srebrnego wesela znający się dobrze przyjaciele złożyli się na kupiona w Desie marmurową rzeżbę(państwo kolekcjonowali antyki), czego jubilaci się absolutnie nie spodziewali zresztą bo groszem smierdzieli dośc intensywnie i zwyczajnie chcieli poświetować z przyjaciółmi.
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 09:23
                                                    Wiesz, a ja się spotkałam z sytuaja i to nie tak dawno, bo w maju tego roku, że zapraszający nas na mszę św. i przyjęcie z okazji I komunii córki znajomi poprosili, by nie dawać dziecku żadnych pozareligijnych prezentów.
                                                    Wybór prezentu nie był łatwy, bo nie znamy wszystkich z rodzin i znajomych rodziców i nie sposób się dogadać, a na ręcznie malowaną Biblie dla dzieci wpaść mogło jeszcze wielu gości. Udało się wreszcie znaleźć stosowny prezent i wcale nie było to cioś z promocji smile
                                                    Ale akurat ta dziewczynka wszystko ma! I dlatego jej rodzice chcieli, by dla niej komunia była uroczystością związaną TYLKO z religią. Gdyby dziecko ich pragnęło roweru, tabletu, czy laptopa, a ich nie byłoby stać na ww. to pewnie by nie prosili o niedawanie pozareligijnych prezentów. Miałam tez okazje być na weselu ludzi bogatych na tyle, że danie im w kopercie np. 2 tys. złotych tchnęłoby kpiną. W ogóle danie im kasy tchnęłoby kpiną - dlatego wymyśliliśmy prezent osobisty, rzeczowy. I wierz mi, choć nie było to nic hehe z promocji, to nawet gdyby wszyscy goście dali w kopertach taką kwotę, jak my zapłaciliśmy za ten prezent, to na bank nie "zwróciłby" się tej parze koszt zorganizowanej imprezy smile Tylko, że nie oczekiwał, że się zwróci smile
                                                  • asia.sthm Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 09:52
                                                    > (...)okazje być na weselu ludzi bogatych na tyle, że danie im w kopercie np. 2 tys. złotych tchnęłoby kpiną.

                                                    Koro, skoro tak obficie nas informujesz o swoich doswiadczeniach, to prosze wyjawic ile wlozyliscie w koperte na slubie podwladnego i cozes kupila (nie z promocji, bronboze) dziewczynce na komunie.

                                                    Umieram z ciekawosci, chetnie sie czegos naucze o sztuce obdarowywania ludzi bogatych co to wszystko juz maja. Serio.
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 10:24
                                                    Podwładnemu o ile pamiętam standardowe u nas 1200 zeta + o hobbystycznym drobiazgu dla każdego z nich - osobnym, boi trudno byłoby im dać wspólny drobiazg hobbystyczny.
                                                    Dziewczynce zamówiliśmy obraz przedstawiający jej patronkę u dość uznanego malarza. Zaspokoiłam ciekawość? smile

                                                    Asiu, pisałam Ci już - dla mnie prezenty nie są kosztem, a gotówka na wesele nie jest biletem wstępu - jest PREZENTEM. Gotówką, którą młodzi przeznaczą sobie na co zechcą.
                                                  • asia.sthm Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 11:20
                                                    kora3 napisała:
                                                    > Asiu, pisałam Ci już - dla mnie prezenty nie są kosztem, a gotówka na wesele ni
                                                    > e jest biletem wstępu - jest PREZENTEM. Gotówką, którą młodzi przeznaczą sobie
                                                    > na co zechcą.

                                                    Pisalas ze nalezy nowozencom zwracac koszty

                                                    Koro, tak duzo o sępowaniu pisalas, ze chyba dobre wrazenie odnioslam co mialas na mysli.
                                                    Kora:I niezależnie od tego czy idziemy na wesele do białego rana, czy na poślubny obiad jako zwykli goście zawsze dajemy więcej niż to osławione talerzykowe, bo qrczę, nie jesteśmy jakimiś sępami, ani zebrakami, żeby się chcieć pobawić na CZYJS koszt!

                                                    i takze: - że talerzykowe "obowiazuje ludzi, których na nie stać, to w czym jest z nim problem

                                                    I jeszcze napisalas wyraznie:
                                                    wystarczy przyjść do usc, czy kościoła, dać kwiaty i kartę z zyczeniami i na wesele się nie fatygować, bo taka fatyga wygląda niestety na sprytne korzystanie z darmowej wyżerki, wypitki i zabawy NA KOSZT nowożeńców


                                                    No i moim zdaniem wynika z tego, i jeszcze wielu innych twoich wypowiedzi, ze nalezy zwracac poniesione przez nowozencow (lub ich rodzicow, jesli mlodzi) koszty wesela w formie talerzykowego, inaczej jest sie sepem zerujacym bez litosci.

                                                    Nie dam rady wiecej szukac, ale w kilku miejscach ponioslo cie z udawadnianiem obowiazku zwrotu kosztow. Wszelkie obfite zastrzezenia, ze tylko zamoznych to obowiazuje, ze nalezy oszczedzac 49 zlotych miesiecznie aby uzbierac na koperte i jeszcze wiecej wywodow znakomicie przedstawilo Twoj punkt widzenia.
                                                    I prosze juz nie odwracac kota ogonem.


                                                    kora3 napisała:
                                                    > malarza. Zaspokoiłam ciekawość? smile

                                                    Owszem, dzieki. A patronka chociaz urodziwa?
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 11:44
                                                    asia.sthm napisała:
                                                    >
                                                    > Pisalas ze nalezy nowozencom zwracac koszty


                                                    Nie Asiu, pisałam, że ja CHCĘ, by nowożeńcy nie musieli dokładać do goszczenia mnie i zwyczajnie coś mieli z prezentu ode mnie. Nie wolno mi tego chcieć? Komu to robi jakąs hehe krzywdę?


                                                    > Koro, tak duzo o sępowaniu pisalas, ze chyba dobre wrazenie odnioslam co miala
                                                    > s na mysli.
                                                    > Kora:I niezależnie od tego czy idziemy na wesele do białego rana, czy na poś
                                                    > lubny obiad jako zwykli goście zawsze dajemy więcej niż to osławione talerzykow
                                                    > e, bo qrczę, nie jesteśmy jakimiś sępami, ani zebrakami, żeby się chcieć pobawi
                                                    > ć na CZYJS koszt!


                                                    Nie, wlasnie niedobre Asiu ...


                                                    > I jeszcze napisalas wyraznie:
                                                    > wystarczy przyjść do usc, czy kościoła, dać kwiaty i kartę z zyczeniami i na
                                                    > wesele się nie fatygować, bo taka fatyga wygląda niestety na sprytne korzystan
                                                    > ie z darmowej wyżerki, wypitki i zabawy NA KOSZT nowożeńców



                                                    Bo tak jest ...Prezenty na nowa drogę życia, na 18-stkę, na I komunie, czy chrzest sa prezentami szczególnymi - nie tak, jak imieninowe, urodzinowe itd.


                                                    > No i moim zdaniem wynika z tego, i jeszcze wielu innych twoich wypowiedzi, ze
                                                    > nalezy zwracac poniesione przez nowozencow (lub ich rodzicow, jesli mlodzi) kos
                                                    > zty wesela w formie talerzykowego, inaczej jest sie sepem zerujacym bez litosci
                                                    > .


                                                    Asiu, możesz interpretować jak chcesz smile Nie chodzi o zwrot KOSZTÓW, a o prezent i to prezent na bardzo szczególna okazję i choć np. na imieniny wyprawiane przez kolezanke w drogim i eleganckim lokalu wypada dac jej pudełko markowych czekoladek i bukiet kwiatów, to chyba Ty tez nie uznałabyś tegoz za dobry prezent ślubny, także, gdy nie byłoby wesela tylko np. poslubny obiad? No właśnie ...Tak samo na chrzciny na ogół nie daje się pluszaka, a na urodziny dac dziecku jak najbardziej wypada ...Są okazje szczególne na które wypada dawać szczególne prezenty
                                                    >
                                                    > Nie dam rady wiecej szukac, ale w kilku miejscach ponioslo cie z udawadnianiem
                                                    > obowiazku zwrotu kosztow. Wszelkie obfite zastrzezenia, ze tylko zamoznych to
                                                    > obowiazuje, ze nalezy oszczedzac 49 zlotych miesiecznie aby uzbierac na kopert
                                                    > e i jeszcze wiecej wywodow znakomicie przedstawilo Twoj punkt widzenia.
                                                    > I prosze juz nie odwracac kota ogonem.


                                                    Alez ja niczego nie musze wykręcać. Uwazam, że jeśli normalnie usposażeni ludzie wykpiwają się badziewiem za 150 zeta na prezent wbijając do kogoś na wesele cała rodziną to SĄ cwaniakami i bezczelami smile
                                                    >
                                                    >
                                                    > Owszem, dzieki. A patronka chociaz urodziwa?

                                                    >
                                                    Owszem smile
                                                  • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 11:55
                                                    Widziałas kiedys brzydką święta? Nawet jak urody nieśmiałej to i tak pięknośc z niej zrobia na tych obrazeczkach...Chociaż jedna święta, znana z fotografii, Gemma Galgani ma autentyczną, najwyższej próby urodę.
                                                  • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 11:46
                                                    Kora pisała o cwaniactwie niektórych weselników , takie odniosłam wrażenie.
                                                    Ale to walka z wiatrakami . Najlepsza droga jest zachowanie klasy-samemu nie obtancowywać wszytkich wesel dookola żeby mieć luksus zaproszenie tylko tych których mamy ochote a bliska rodzina to i tak na innych zasadach działa.
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 12:01
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Kora pisała o cwaniactwie niektórych weselników , takie odniosłam wrażenie.


                                                    Dokładnie tak Babo smile


                                                    > Ale to walka z wiatrakami . Najlepsza droga jest zachowanie klasy-samemu nie ob
                                                    > tancowywać wszytkich wesel dookola żeby mieć luksus zaproszenie tylko tych któr
                                                    > ych mamy ochote a bliska rodzina to i tak na innych zasadach działa.


                                                    Tu tez masz rację ...
                                                  • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 12:09
                                                    smile
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 12:30
                                                    smile
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 09:09
                                                    o to to Babo...Ludzie wcale nie robią teraz wesel ponad stan, a o ile to zmusza ich do tego konieczność zachowania SV. Jak wspomniałam - niedawno za maż wychodziła córka koleżanki - kolezanka ma 2 rodzeństwa, jej maż 3. W sumie najbliższej rodziny ze strony panny młodej wyszło:
                                                    - dziadkowie -3
                                                    - rodzeństwo matki x 2- 4
                                                    - rodzeństwie ojca x3 - 6
                                                    - rodzeństwo samej panny młodej - szczęśliwie tylko brat smile + os, tow. -2
                                                    chrzestni szczęśliwie z rodzeństwa rodziców, więc na wjazd 15 osób, które MUSI się zaprosić. A gdzie kuzynostwo? Z 5 par rodzeństwa rodziców może go troszkę być, no nie? A gdzie kolezenstwo ze studiów? Przyjaciele z dzieciństwa? No właśnie...

                                                    N ostatnim duuuuzym weselu, bo na nieci ponad 200 osób byłam u podwładnego mego partnera. Nie wiem dokładnie ile procent z gości stanowiła rodzina młodych, wiem natomiast ze z samej pracy pana młodego było 20 par. Dużo ...Z tym, że w ich "firmie" jest zwyczaj zapraszania wszystkich współpracowników i przełożonych na wesele i przede wszystkim co jest tu kluczowe osoby tam pracujące najzwyczajniej w świecie na to stać! Więc o ile to weselisko było naprawdę full wypas, choć wcale nie kiczowate, a suknia panny młodej (bynajmniej nie beza) ładnie sobie kosztowała (wiem, bo z salonu mej dobrej znajomejsmile), to nie można rzec by ci ludzie zrobili impreze, na którą ich nie było stać.
                                                  • baba67 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 11:30
                                                    A gdzie ja napisałam że ludzie powszechnie urządzaja wesela ponad stan? Nie napisalam przypadkiem czegos wrecz przeciwnego? Ze tak BYWA ale coraz rzadziej. Nie przedstawiłam przypadkiem dokładnie tego samego poglądu który tu prezentujesz? Czy możesz odpowiadac (skoro juz chcesz) na to co się rzeczywiście znajduje w moim postach a nie na to co sobie tam wyobraziłaś czytając z każdego trzy wyrazy na chybił trafil ?
                                                  • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 11:32
                                                    A czytajże uważnie smile Wszak a propos twego postu napisałam "O to to Babo!" co potocznie oznacza pelna zgodę z Twoim zdaniem smile
                                            • kora3 Re: Jeszcze o Stanach 15.07.16, 08:44
                                              Zacząć należy od tego, że nie traktuję prezentu Asiu, jak kosztu. Prezent traktuję jako przyjemność dawania, a mam ja wówczas, gdy prezent cieszy obdarowanego. Niezależnie od rodzaju imprezy, czy to będzie wesele w eleganckim hotelu, czy imieniny w domu zawsze staram się, by prezent był odpowiedni i ucieszył obdarowanego.

                                              Bardzo dawno temu nie byłam na weselu, na którym źle się bawiłam. Ostatnio - u znajomych mego ówczesnego męża z 16 lat temu. Nie, nie kazałam sobie niczego zwracać, po angielsku się zmyłam stosując wiarygodne białe kłamstwo. Kompletnie nie miałam poczucia straty finansowejsmile , towarzyskiej zresztą też nie, bo zorganizowałam sobie resztę wieczoru wg swego gustu. Tylko, że na tamto hmmm wesele poszłam TYLKO z poczucia obowiązku, bo towarzyszyłam mojemu ówczesnemu mezowi. Gdyby nie on nie znałabym wcale takich dziwolągów, a o ile na pewno nie na tyle, by być na ich weselu.
                            • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 13:24
                              asia.sthm napisała:

                              > Ja sie nadal ciezkko zastanawiam dlaczego ludzie dobrowolnie wyprawiaja wesela, na ktore ich po prostu nie stać<

                              Dlaczego ma ich być nie stać? i co ma to wspólnego z prezentem?
                              • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 13:51
                                Jeszcze pozostaje pytanie co znaczy stać-nie stać. Wiekszośc młodych par nie stać, to zrozumiałe, chodzi więc bardziej o rodziców. Czy wzięcie kilkutysięcznej czy nawet kilkunastotysięcznej pożyczki przy dobrym zdrowiu, racjonalnym zarzadzaniu finansami i dwoma stałymi dochodami oznacza że kogoś "nie stać'? No chyba nie.
                                Są tacy których nie stać na całonocna weselisko a jednak wyprawiają zamiast zaprosić na obiad do dobrej restauracji, która ugości i ponad setkę zaproszonych co załatwia sprawę najbliższej rodziny i przyjaciół. Niemniej nie sądzę żeby takich przypadków było tak wiele.To że ktos liczy że sie wesele zwróci nie wynika z tego że tej osoby nie stać raczej prostej chęci uniknięcia strat finansowych z tytułu imprezy, może dlatego że jest to duzy wydatek.
                                Kiedys (opowiadania babci o latach 40tych i 50 tych)wesela , w właściwie przyjęcia traktowało się tak jak imieniny-liczyła się obecność, nikomu nie przychodziło do głowy przeliczanie prezentów imieninowych na gotówkę, bywało że dostawało sie jedynie kwiaty i czekoladki i nie porównywało z sumami wydanymi na jedzenie(które było relatywnie dużó droższe niż teraz). Niepisany obowiązek doposażania miała tylko najbliżśza rodzina i chrzestni i w żaden sposób związku z kosztami to nie miało.
                                Teraz te dwie mentalności wchodzą sobie w droge.
                                • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 14:01
                                  Babo - ale chodzi o coś innego o to o czym piszę do Matti. Błędem jest myślenie, że młodzi oczekują gotówki, bo wesele im się ma zwrócić. Tym bardziej to kulawe, gdy owo wesele jak piszesz finansują rodzice młodych smile Tu chodzi o to, ze fani dawania byle czego w prezencie po prostu oszczędzają idąc na całonocna zabawę i wyżerkę całą rodzinąsad i kupując byle co, byle tanie i pasujące w miar3e na prezent ślubny. A tymczasem nawet jeśli młodzi wcale nie liczą, ze wesele im się zwróci, to liczą, że gość zwyczajnie pomyśli nad tym, czy cos im się PRZYDA.
                                  Ja nie liczyłam, że wesele się zwróci, ale jak pisałam do Matyldy - cieszylam się, ze nie dostałam 5 żelazek, robotów kuchennych, czy ekspresów do kawy. Bo już te rzeczy Babo MIALAM i duble mogłabym zanieść do piwnicy, rozdać w innym gronie, albo sprzedawać zadając sobie trud (nie było wówczas portali typu Allegro).
                                  I teraz urządzając np. imieniny, czy urodziny nie liczę także, ze mi się hehe zwrócą w prezentach, tylko na to, że nie dostanę np. książki kucharskiej, czy kiczowatego bibelotu, czy apaszki w kompletnie nie moich kolorach, bo to było na przecenie oraz także nie dostanę niechcianego kosza kwiatów, choćby i najdroższych, tylko taką książkę jakie lubię, torebkę czy apaszkę w moim stylu, kosmetyk, który mi się przyda itd.
                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 14:06
                                    Przecież ja to rozumiem, dlaczego mi tlumaczysz jak komu głupiemu(nihil novi by the way)? Próbowałam tylko wskazac dlaczego wydaje mi sie że tak jest.
                                    • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 14:15
                                      Ale jak jest? No przecież wiadomo, że jak dawniej cokolwiek do domu było ciężko zdobyć, to się młoda para cieszyła, że dostała czajnik elektryczny, żelazko, parę obrusów, czy zmian pościelowych. Nawet jak się cos zdublowalo, co graniczyło z cudem smile to i tak nie szkodzi! Drugie, albo i trzecie żelazko się przydało, jak się zepsuło aktualne, bo nie można było sobie to tak iść do sklepu i kupić nowego. Pościeli też nigdy za dużo, nawet jeśli nie niekoniecznie podobającym się deseniu, ale nowa, nie sprana, nie dziurawa, a inną i tak ciężko byłoby kupić.
                                      Ale teraz sa INNE czasy! Wszystko można sobie kupić jakie się chce, ile się chce itd. i DLATEGO obecnie najlepszym (poza wyjątkami) prezentem dla młodych JEST gotówka.
                                      • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 14:25
                                        No dokładnie, tym bardziej tak było w latach 40 tych i 50 tych, kiedy to prezenty rzeczowe były jeszcze cenniejsze. Cenne prezenty dawała, jak donosiła Babcia, jedynie bliska rodzina i chrzestni, no zdarzało się że i bogatszy sąsiad żeby się pokazać.Zaproszeni sąsiedzi i dalsza rodzina poprzestawali na użytecznych drobiazgach, bywało (rzecz się działa na wsi) że parę gołebi albo królików(dziadkowie koguta młodego dostali).Czasy się zmieniły ale myśłenie niektórych niekoniecznie.
                                        • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 14:41
                                          A nie nie nie ...O takie heh myslenie moznaby podejrzewać wlasnie osoby, które w tych latach śluby braly i takie prezenty dostawały, a teraz pamięć już nie ta ze względu na wiek i wszystko się miesza...
                                          I pewnie nikt by się nie dziwił prababci z demencją, która dałaby w prezencie skrupulatnie schowaną w pawlaczu 25 lat temu pościel, czy koc, albo uskładane na czarną godzinę pieniądze sprzed denominacji. smile

                                          Mówimy jednak o ludziach w sile wieku, którzy się badziewiem za 150 zeta wykpiwają.. Ciekawe skąd u ludzi np. 40 - letnich teraz tkwienie w latach 40 i 50 zeszłego wieku, kiedy ich jeszcze w nich na swiecie nie było smile
                                • kora3 A propos dawnych wesel Babo 14.07.16, 14:08
                                  To nie do końca tak było, jak piszesz. Przede wszystkim to wesela wówczas na ogół urządzało się w DOMU. Menu na takie wesele także nie było takie, jak dzisiejsze - dobrze jak garnek borgisu był, sałatka ziemniaczana itp. Prezenty dawano wówczas takie, jak były czasy - upragnione było coś do domu, bo tego brakowało. Parę garnków aluminiowych nowych to już był WYPAS prezent. Podobnie jak np. dwie poduszki z pierza od wujka ze wsi, czy parę metrów materiału na zasłony do pokoju, albo komplet kieliszków, czy talerzyków.
                                  • baba67 Re: A propos dawnych wesel Babo 14.07.16, 16:41
                                    No w domu się urządzało, jak imieniny.GDZIE napisałam coś innego?Wszystko inne sie zgadza tylko nie rozumiem dlaczego piszesz mniej więcej to co ja a przedstawiasz w formie ALEŻ BABO TO BYŁO INACZEJ. Może poprosze po raz pincet piąty żebyś CZYTAŁA UWAŻNIE posty na które odpowiadasz?
                                    • kora3 Re: A propos dawnych wesel Babo 15.07.16, 10:25
                                      Babo miałam na myśli to, że trudno te dawne wesela porównywać do obecnych. Podobnie jak dawne przyjęcia pokomunijne, czy chrzciny
                                      • baba67 Re: A propos dawnych wesel Babo 15.07.16, 11:17
                                        A czy ja cos innego napisałam? Czytałaś post na który odpowiedziałaś na tyle uważnie żeby odpowiedz miała ręce i nogi?Jeśli sie zgadzasz ze mna to czy mogłabys napisać po prostu, TAK, TAK SAMO UWAŻAM I....... a nie ALEZ BABO PRZECIEŻ i dokladnie mój pogląd tylko innymi słowami ?
                                        Nie jest przyjemnie dyskutowac z kims kto na każdym kroku nas osmiesza, naprawdę.
                                        • kora3 Re: A propos dawnych wesel Babo 15.07.16, 11:48
                                          Babuś smile ze tak napisze, sorki, ale wychodzi teraz Twoja ksobnośc sad Nikt Cię nie osmeisza, dokładam tylko kolejne cegiełki - szczegóły.
                                          Jedyne z czym się z Tobą nie zgadzam, to to, że osoby wykpiwające się byle czym tkwią mentalnie w "tamtych czasach", bo jak sądziłam mowa o ludziach w sile wieku, a nie sędziwych osobach, których wesela właśnie tak, jak opisujemy obie - wygladaly
                                          • baba67 Re: A propos dawnych wesel Babo 15.07.16, 12:03
                                            Osoby w sile wieku nie tyle tkwią w tamtych czasach co powołują sie na tradycję. żeby usprawiedliwić swoje skąpstwo.Byłam na kilku weselach w w latach 90 tych kiedy to osoby ur w latach 20tych 30 tych jk najbardziej były obecna na weselach i ten dualizm -prezent tanszy -koperta dużo droższa byl bardzo wyrażnie widoczny, bo nikt tym starszym ludziom nie mial za zle ze daja prezent. Teraz to juz inne czasy.
                                            • kora3 Re: A propos dawnych wesel Babo 15.07.16, 12:19
                                              baba67 napisała:

                                              > Osoby w sile wieku nie tyle tkwią w tamtych czasach co powołują sie na tradycję
                                              > . żeby usprawiedliwić swoje skąpstwo
                                              .

                                              Ooooooo dokładnie smile
                                • kora3 A to ciekawe Babo :) 14.07.16, 14:55
                                  baba67 napisała:

                                  > Jeszcze pozostaje pytanie co znaczy stać-nie stać. Wiekszośc młodych par nie st
                                  > ać, to zrozumiałe, chodzi więc bardziej o rodziców


                                  Zwykle chodzi bardziej o rodziców, gdy pobierają się osoby 20+. Bo gdy 30-30+ co obecnie jest chyba częstsze to jednak takie osoby już pracują, zarabiają i nie liczą na to, że rodzice im w całości sfinansują wesele.


                                  Ale tekstem poniżej mnie rozwaliłaś: smile
                                  . Czy wzięcie kilkutysięcznej
                                  > czy nawet kilkunastotysięcznej pożyczki przy dobrym zdrowiu, racjonalnym zarz
                                  > adzaniu finansami i dwoma stałymi dochodami oznacza że kogoś "nie stać'? No chy
                                  > ba nie.


                                  No racja Babo, racja. To może spróbujmy to zdanie TWOJE przetransponować nieco i zmodyfikować?

                                  Czy wzięcie kilkuset złotowej, czy nawet 1500- złotowej pożyczki przy dobrym zdrowiu, racjonalnym zarzadzaniu finansami i dwoma stałymi dochodami oznacza że kogoś "nie stać'? No chyba nie...

                                  No to Babo nie rozumiem jak ww. osob o dobrym zdrowiu, dwóch stalych dochodach i racjonalnym zarządzaniu finansami nie stać na 500 złotych na weselny prezent smile
                                  Zadziwiające, że takie osoby nie mają żadnych oszczędności, albo o ile nie, to nie sa w stanie na przestrzeni kilku miesięcy od dowiedzenia się o weselu zaoszczędzić tej niebotycznej kwoty. No ale załóżmy, że nie chcą naruszać lokaty, wlasnie zmienili wystrój salonu i łazienki i zaproszenie spada nań jak grom z jasnego nieba. Jakiż to jest problem Babo dla takich osób wziąć 500 złotych jakiejś chwilówki Wytłumacz mi proszę smile
                                  • baba67 Re: A to ciekawe Babo :) 14.07.16, 15:15
                                    No zgadzam się, jeśli z jakichs powodów nie moga dac nawet 500-choć ich stać(wolą zaoszczędzic na wakacje na przykład, nie chca brac chwilówek) nie powinny na wesele jechać. Kto nie ma miedzi ten w domu siedzi-wg tej zasady postępuje sama.
                                    • kora3 Re: A to ciekawe Babo :) 14.07.16, 15:22
                                      No i doszłyśmy wreszcie do sednasmile Zgadzasz się ze mną, że przy dobrym zdrowiu, dwóch stałych dochodach i racjonalnym zarządzaniu dochodami, poza jakimiś kataklizmem zyciowym, wykpiwanie się czymś 150 zeta jako prezent weselny od minimum dwóch osób jest zwyczajnym chamstwem i skąpstwem?

                                      Bo przypominam, że tzw. talerzykowe dotyczy właśnie TALICH osób
                                      • baba67 Re: A to ciekawe Babo :) 14.07.16, 15:38
                                        Chamstwem to nie wiem, skąpstwem na pewno.Bywa że kataklizmem sa 4 zaproszenia na wesela, ale uczestniczyc nie trzeba.
                                        • kora3 Re: A to ciekawe Babo :) 14.07.16, 16:05
                                          4 zaproszenia na wesela, na które załóżmy isc się musi albo chce są kataklizmem? 4x500 to 2 tys. złotych. Przed chwilą sama pisałaś, że dla ludzi zdrowych, z dwoma stałymi dochodami i racjonalnie zarządzających finansami problemem nie powinna być KILKUNASTOTYSIĘCZNA pozyczka. Teraz 2 tys. to kataklizm dla takich ludzi ? smile
                                          • baba67 Re: A to ciekawe Babo :) 14.07.16, 16:36
                                            Nie rozumiem dlaczego wszystko sprowadzasz do absurdu. Wesele dla dziecka to nie jest tego samego rodzaju wydatek jak cztery zaproszenia w sezonie od pociotków. Na wesele dziecka bym wzięla kredyt(choć nie musiałam) , konieczność wyłożenia 2000 w sezonie plus koszty dodatkowe to byłby dla mnie kataklizm BO NA TO KREDYTU BYM NIE WZIĘŁA tym bardziej nie wzięłabym chwilówki. Po prostu nie pojechałabym.
                                            • kora3 Re: A to ciekawe Babo :) 14.07.16, 16:46
                                              baba67 napisała:

                                              > Nie rozumiem dlaczego wszystko sprowadzasz do absurdu. Wesele dla dziecka to ni
                                              > e jest tego samego rodzaju wydatek jak cztery zaproszenia w sezonie od pociotkó
                                              > w


                                              Do pociotków nie musisz iść skoro Cie nie stać nieprawdaż?


                                              . Na wesele dziecka bym wzięla kredyt(choć nie musiałam) , konieczność wyłożen
                                              > ia 2000 w sezonie plus koszty dodatkowe to byłby dla mnie kataklizm BO NA TO KR
                                              > EDYTU BYM NIE WZIĘŁA tym bardziej nie wzięłabym chwilówki. Po prostu nie pojech
                                              > ałabym.



                                              No i właśnie taka postawa jest ok. Ja wspomniałam o weselach takich, a których nie wypada się nie pojawić - np. wesele dziecka rodzeństwa
                          • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 13:17
                            kora3 napisała:

                            > Ale co tam, trza coś dać, a to było w promocji - jest prezent? No jest ...'<

                            Może pamiętasz jak napisałam kiedyś, że moja córka dostała od koleżanki mikrofalówkę, ktorą ojciec koleżanki - tirowiec, dostał jako premię lojalnościową za tankowanie paliwa w stacjach pewnej sieci?
                            • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 13:38
                              Pamiętam sad Wiesz Matyldo - mnie rozwala w tych dyskusjach jedno - przeciwnicy dawania porządnych prezentów zawsze podnoszą, że kogoś może być nie stać na takowy i och jak można mówić, ze talerzykowe to minimum ...
                              Tymczasem jest to czysta MANIPULACJA - bo jasne, wiadomo, że kogoś może być autentycznie nie stać. Tylko, że mowa nie o dziennych studentach na utrzymaniu rodziców, nie o bezrobotnych, nie o stażystach/uczniach, a o właśnie PRZECIĘTNIE SYTUOWANYCH LUDZIACH. Jasne, taki ktoś może także popaść w tarapaty, tylko ze jeśli na wesele go prosi bliski krewny czy przyjaciel, to taki na ogół o tarapatach wie i takiemu można zwyczajnie powiedzieć: - Słuchajcie, prezent dam na razie symboliczny, bo znacie moją sytuację sad Wybaczcie ...

                              Niestety prawda jest taka, ze takimi "prezentami" jak córka Twej koleżanki, albo badziewiem za 150 złotych wykpiwają się ludzie, których jak najbardziej stać właśnie na porządny prezent sad Niekoniecznie musza to być zaraz osoby mega zamożne. Zwykle o weselu i zaproszeniu na nie wie się z wyprzedzeniem, nawet gdy jeszcze oficjalnego zaproszenia się nie ma! Wesela dziś planuje się na rok i więcej z wyprzedzeniem, więc qrczę, nie wierzę, że wlasnie PRZECIETNIE zarabiająca para nie jest w stanie w ciągu roku zaoszczędzić 500 złotych! Ti wychodzi niecałe 42 zeta miesięcznie!
                              • claratrueba koro, babo 15.07.16, 07:37
                                Problem jest trochę bardziej złożony niż skąpstwo lub możliwość/niemożliwość odłożenia.
                                W grę wchodzi również "czy chcę zapłacić za coś, co wcale mi nie odpowiada".
                                Dylematu nie ma jeśli komuś nie zależy na utrzymywaniu kontaktów z rodziną, nie jest bliskim przyjacielem młodych, nie lubi rodzinnych uroczystości - nie idzie.
                                Dylemat jest, kiedy zależy. Kiedy uważa, że to ważne.
                                Tu słusznie asia.sthm zauważyła, że goście nie mają żadnego wpływu na formę, koszt wesela a jednocześnie jest oczekiwanie, że "powinni dać tyle, żeby się zwróciło młodym" (no bo przecież oni na dorobku, mają potrzeby) czyli owo talerzykowe (zysk właściciela lokalu na poziomie 300%- wg znajomych restauratorów- czyli jedynych wygranych w weselnym biznesie).
                                Bo nie wypada bawić się na cudzy koszt, tym bardziej na koszt -zwykle- niezbyt sytuowanego, jak to młodzi ludzie na starcie.
                                A może jednak wypada?
                                Może to, że państwo młodzi postanowili dorobić restauratora, wypasiony zespół, firmę ozdabiającą, salon sukni ślubnych i wypożyczalnię limuzyn to była WYŁĄCZNIE ich fanaberia i oczekiwanie od gości, że oni będą sponsorować w pierwszej kolejności ww podmioty gosp. jest mocno nie fair? Niezależnie od tego czy gościa stać czy nie- wielu, k?órych stać i na biały kawior go nie kupuje bo zwyczajnie go nie lubi, tak jak nie lubi np. opery choć go na bilet go stać ale woli kino za 20 zł. Jest sknerą czy jest zupełnie normalny?
                                Czy cenę za zabawę z rodziną to trzeba zapłacić w takiej wys. jaka wynika z cudzej potrzeby "odpowiedniej oprawy", wcale nieodpowiedniej naszym zdaniem?

                                • baba67 Re: koro, babo 15.07.16, 08:18
                                  No właśnie , tu jest żródło tego oblędu -przerost formy nad treścią,trzepanie kasy przez pewna grupę ludzi wcale nie związana z mlodymi.Podejście -chcesz mieć wypas to za niego zapłać wydaje się dośc rozsądne.
                                  Niemniej to co Claro napisałaś odnosi sie do wąskiej grupy, czyli tych którzy na weselu byc powinni, rodziny niejako najbliższej która i tak będac normalnie sytuowana (inne przypadki sa znane i traktowane z wyrozumiałością) daje młodym hojniejsze prezenty niz reszta i z talerzykiem to nic wspólnego nie ma.Bo jeśłi żeni się siostrzeniec ja mu dam tyle i tyle niezależnie od tego czy będzie wypas calonocny z mercedesem (mało realne) czy obiad dla rodziny w milej restauracji. Po prostu dam tyle bo go lubie.
                                  • kora3 Re: koro, babo 15.07.16, 08:53
                                    Babo, ale proszę zwróć uwagę na pewną rzeczsmile Owo znienawidzone "talerzykowe" jest jak wspomniałam kwotą UMOWNĄ, wyliczoną pi razy drzwi - mniej więcej koszt ugoszczenia 1 gościa powiedzmy od 17 do białego rana w PRZECIĘTNYM MIEJSCU.
                                    Wiadomo, że w eleganckim hotelu ten koszt jest znacznie wyższy, a w remizie strażackiej, czy domu ludowym - znacznie niższy. A "talerzykowe" jest jedno. Więc wiadomo, że jeśli hipotetycznie wszyscy goście pary robiącej wielka galę w hotelu ograniczyliby się do talerzykowego, to parze impreza na bank się nie zwróci, a w adekwatnej sytuacji para z remizy pewnie byłaby mocno "do przodu" . Samo to pokazuje, że nie jest to nijaka ZAPLATA
                                    • felisdomestica1 Re: koro, babo 15.07.16, 11:47
                                      Wiesz Koro, ale wesele to jest uroczystość, na którą się ludzi zaprasza. A jak się kogoś zaprasza, to nie należy oczekiwać zapłaty. Tak, owszem, wesele to jest koszt. Ale to powinien być koszt młodych i ewentualnie ich rodziców, nie gości. Bo jak się oczekuje koperty, to wcale nie jest żadna "gościna", tylko projekt biznesowy pod nazwą "wesele".
                                      • kora3 Re: koro, babo 15.07.16, 11:59
                                        Owszem Felis (pozwalam sobie na skrót) na wesele się ZAPRASZA, tak samo na imieniny/urodziny/chrzciny. I zaproszony przynosi no co? Aaaaaa prezent smile Nie spotkałam się w życiu z sytuacja, by np. osoba zaproszona na urodziny nie dala prezentu i stwierdziła, ze ona też zaprosi aktualnego jubilata i będą kwita smile

                                        Zatem prezent obowiązuje, prawda? Prezent weselny (i jeszcze prezenty na pare innych okazji) jest prezentem SZCZEGÓLNYM. Dałabyś koleżance z okazji imienin pudełko dobrych czekoladek? Prawdopodobnie o ile wiedziałabyś, że ją ucieszy - tak. Jakby kolezanka urządzała imieniny eleganckiej restauracji, do rana i z muza na zywo, to koszt tych czekoladek, nawet stosunkowo drogich nijak miałby się do kosztów poniesionych przez koleżankę. Ale mimo to WYPADALOBY Ci dac jej te czekoladki na imieniny. Natomiast niespecjalnie wypadałoby Ci dać koleżance np. telewizor. Czy dałabyś czekoladki jako prezent ślubny? A telewizor?
                                        • felisdomestica1 Re: koro, babo 17.07.16, 18:46
                                          No właśnie. PREZENT. Nie gotówkę. Nie talerzykowe.
                                          • kora3 Re: koro, babo 18.07.16, 06:55
                                            Gotówka jest najlepszym prezentem, bo za nią młodzi kupia sobie co chcę, jakie chcą i ile chcą smile
                                • vilez Re: koro, babo 15.07.16, 08:32
                                  Bingo, Claro smile
                                  Ja tak właśnie uważam- że to jest fanaberia, kompletnie rzecz niekonieczna i niepotrzebna. I świadcząca  źle o młodych, że wyrzucają kasę na takie coś. (O guście nie dyskutując wink ). I owszem, mam problem z chodzeniem na takie wesela i dokładaniem się do takiego czegoś. Na szczęście w moim kręgu (rodzinnym i znajomych) ludzie mają podobne przemyślenia do moich, więc zasadniczo problemu nie ma. Ale oczywiście raz na dziesięć lat zdarzy się ślub/wesele w tym guście, i jeśli już muszę iść (nie wypada odmówić), to oczywiście daję kasę- ostatnio 600 zł (kuzynka). Ale nie czułam się z tym dobrze, kuzynka też post factum stwierdziła, że impreza w tym stylu to był błąd.
                                • kora3 Re: koro, babo 15.07.16, 08:36
                                  Claro...W zyciu tak jest, że albo rybki, albo akwarium. Nie mamy wpływu na oprawę wesela - racja. Możemy też nie lubić takich imprez w ogóle. No to jak słusznie zauważyłaś - można nie iść! No, ale zależy komuś na relacjach z rodziną? No to COŚ należałoby wybrać Claro.
                                  Bo teraz z Twego opisu wygląda to tak: nie chcę "płacić" za czyjeś wesele, bo uważam to za zbytek, ale na to wesele isc musze, bo mi zależy na relacjach z ciocią Zuzanną, pójdę więc i da młodym byle co...
                                  Nie widzisz, że to zwyczajnie nie fair?
                                  • vilez Re: koro, babo 15.07.16, 11:35
                                    Przecież Clara napisała, że się idzie, bo wybór żaden. Ale idzie się z poczuciem bycia przedmiotem manipulacji.
                                    • kora3 Re: koro, babo 15.07.16, 12:09
                                      Ok Vil, no to jest wybór, skoro wiemy, że młodej parze najbardziej pasuje gotówka - choć takie sugestie są niegrzeczne, ale i bez nich przecież wiemy, bo teraz za gotówkę można sobie wszystko kupić nieprawdaż - to miejmy odwagę cywilną dać te 150 złotych w kopercie zamiast badiewia za tyle potrzebnego młodym jak rybie ręcznik! Skoro uważamy, że WYPADA przyjść na wesele całą rodziną i wydać na prezent- byle był 150 złotych (na przykład) to nie stwarzajmy sztucznego wrazenia hojności dużym kolorowym pudlem zawierającym badziew, tylko dajmy tej gotówki ile uważamy, bo przecież w naszym pojęciu - dobrze uważamy!
                                      Tak czy siak kasę na ów hmm prezent wydać musimy, to przecież żadna fatyga dac ja w gotowce. No chyba, że ktoś do tego stopnia unika manipulacji jak ta kolezanka corki Matyldy, która ofiarowała jej mikrofalówke otrzymaną za darmo przez jej ojca smile To wówczas wypada dać samą kartę z zyczeniami, skoro się ma przekonanie takei smile
                                      • vilez Re: koro, babo 15.07.16, 15:57
                                        Oceniamy zjawisko- urządzania sobie wypaśnego weseliska za kasę gości.
                                        Co do samych pieniędzy w formie prezentu- mnie nie razi. Razi mnie koncept hucznych wesel nie za swoją kasę lub na kredyt.
                                        • kora3 Re: koro, babo 15.07.16, 16:10
                                          Mnie także razi urządzanie sobie hucznych wesel za nieswoją kasę, na przykład za kase rodziców, których na to nie stać - mam na myśli sytuację, gdy młodzi upierają się przy określonej formie i oprawie wesela, które mają finansować w calosci lub lwiej części rodzice i na które tychże nie stać albo i stać, ale woleliby na to az tyle nie wydawać.
                                          Co do kredytu branego przez młodych na wsele - cóz uważam, że czyjś kredyt- czyjaś sprawa.
                                          Prezentów gotówkowych, w dowolnej wysokości nie uważam za formę finansowania młodym wesela - ba, jeśli to wesele robią im rodzice, to już zupełnie odczapny zamysłsmile - tylko za najlepszą formę prezentu na nową drogę życia (poza wyjątkami), bo taki prezent młodych nijak nie ogranicza - mogą sobie kupić za to co zechcą, jakie zechcą, dołożyć do innych pieniędzy, odłożyć itd.
                                          Natomiast - uważam wykpiwanie się prezentem za pare złotych i ochocze branie udziału w imprezie ze strony ludzi, których na normalny prezent stać za buractwo i zerowanie na innych.
                                          • kora3 Nieweselnie - co powiesz na to? 15.07.16, 16:31
                                            Był na forum, acz nie pamiętam już czy na tym taki watek o dziewczynie, która miała urodziny i urządzała domówkę, studentce chyba. Dziewczyna nie miała kasy na ugoszczenie ludzi w sensie wyżerki i wypitki, ale miała lokal na imprezęsmile Szczerze pwoeidziała znajomym jak sprawa wygląda i zaznaczyła, że żadnych prezentów nie chce, ale jakby chcieli i mogli, to niechże każdy coś tam przyniesie do zarełka i picia, ona też cos przygotuje ...Wszyscy się ochoczo zgodzili - kilkanaście osób. No i wszyscy coś tam poprzenosili, jakieś sałatki, gar bigosu, gar gulaszu, alkohol itd. No w zasadzie nie wszyscy, bo jedna parka przyniosła kubełek skrzydełek z KFC i flaszkę wina. Wino owo piła tylko ta dziewczyna, która je przyniosła, a kubełek skonsumowała smile z chłopakiem, z którym przyszła. No gitara, może tylko to lubią ...Ależ skąd! Chłopak się chętnie raczył przyniesionym przez innych piwkiem a oboje chętnie jedli przyniesionym przez innych jedzeniem. W porządlu postąpili czy nie?smile

                                            Jasne, sytuacja nietypowa, bo rzadko goście zamiast prezentu przynoszą na imprezę swoje jadło i napitek i ta impra bardziej przypominała składkową, ale nawet jakby była skladkowa wypadało tak postąpić - swoją "składkę" zjeść i wypić samemu, a na reszcie zwyczajnie zerować?
                                          • kora3 A to w porządku? 15.07.16, 17:03
                                            Pewna znajoma pani żaliła się m.in. mnie jak to ona się wykosztowała na wesele chrześniaka - przed tym weselem dodam smile Sama jej sukienka ponad 1000 złotych, do tego buty, dodatki, fryzjer, a jeszcze nowa koszula dla męża, nowy krawat, bo garnitur ma szczęśliwie i stosowne doń buty, ale jeszcze córce starszej kreację trzeba, fryzjer, bo młodsza to ma w czym iśc i bez fryzjera się obejdzie. Pomyślałam, że to troszkę dziwne, że akurat dla niej to taaaakie wydatki, ale skoro to czemuż nie pójdzie w czymś co już ma, a jako kobieta tzw.. bywająca - ma. Pani jakby czytala w moich myślach, bo powiedziała, że ma rzeczy stosowne na wesele, ale z zeszłego sezonu , na wesela rzadko chodzi, ale wie, że chrzestna musi wglądać i jej rodzina też, a ten chrześniak z takiej biedniejszej rodziny jest, jej dawnej koleżanki syn, dawno kontaktu nie mieli, bo w innym mieście mieszka, ale niech się może chłopak chrzestną i jej rodziną pochwalić,m a co ...No w sumie, nic złego w tym, że chce się ładnie prezentować na ślubie i weselu chrześniaka. Następnie pani zeznała cos, co omal nie zmiotło mnie i mego partnera (m.in. nas) z krzeseł: - Uradzilismy z T (jej mąż), że damy 500 złotych. Starczy chyba? Naprawdę zamozna chrzestna, od lat nie mająca kontaktu z chrześniakiem, a wiec i go nie wspierająca, choć WIEDZIAŁA, że jest z niebogatej rodziny, na sukienkę wydaje ponad 1000 złotych weselną, a idąc na wesele razem z męzem, młodszą corka i starszą z chłopakiem daje 500 złotych??? My milczeliśmy zaczarowani, ale wspólny znajomy na pytanie czy starczy chyba, odpowiedział, ze chyba nie smile bo to jednak chrzesniak i tyle osób ...No i pani stwierdziła, że chłopak z niezamożnej rodziny, to i cudów na tym weselu nie będzie na pewno, a 5 stowek o dla niego pewnie i tak będzie dużo.
                                            Z wesela szczęśliwie powróciła smile - no zaskoczona była, bo nie mając z tym chrześniakiem kontaktu jakoś tak zapomniała, że on już tak koło 30- stki, dobrych kilka lat po studiach, pracujący i weselisko było wypas! Żeby choć się wstydziła, że dała nędzne 500 zeta (dla niej to jest koszt jednorazowego farbowania włosów jej i córki), ale gdzież tam...No za 500 złotych to się nigdy tak z rodziną nie wybawiliśmy i nie najedli, a sukienki mnie i A (córcia) zostaną na inne okazje ... Piekne, nieprawdaż?
                                            • asia.sthm Re: A to w porządku? 15.07.16, 17:20
                                              kora3 napisała:

                                              > No za 500 złotych to się nigdy tak z rodziną
                                              > nie wybawiliśmy i nie najedli, a sukienki mnie i A (córcia) zostaną na inne oka
                                              > zje ... Piekne, nieprawdaż?

                                              Nie, to jest typowa dla ciebie wisienka na torcie aby przyklepac jak mlotkiem na aukcji, ze mialas 155 % racji w tym watku.

                                              Nie wiem czy wymyslilas te znajoma, czy naprawde skades wytrzasnelas na poparcie swoich racji. Jesli to prawda, to "dziwnych" masz znajomych, ktorzy chwala sie i bez zazenowania opowiadaja o swoich poczynaniach w tak oblesny sposob.
                                              Korciu, w jakich ty sie kregach obracasz i dlaczego wszystko co najgorsze z twoich znajomych wylazi?

                                              Wymyslilas to, prawda?
                                              • kora3 Re: A to w porządku? 15.07.16, 17:32
                                                Nie, niestety, nie wymyśliłam, pisałam o tej znajomej i tej sytuacji już kiedyś w wątku o podobnej tematyce...
                                                Ta pani nie jest jakąś moją bliską znajomą, po prostu się znamy i czasem zwykle przypadkiem spotkamy. A ze lubi opowiadać o sobie, to i opowiada - bez wypytywania i zachęty z mej strony.
                                                Uprzedzając - o kosztach farbowania włosów wiem, bo chodzi do tego samego fryzjera co ja, więc znam ceny usług, a ze chodzi do tego - wiem od niej - również mi samorzutnie powiedziałasmile
                                                Niestety są tacy ludzie Asiu...
                                              • baba67 Re: A to w porządku? 15.07.16, 17:35
                                                Cwaniactwo jest bardziej powszechne niz Ci sie wydaje. Nie trzeba było wcale wymyslać tej pani.zamozni ludzie dośc często sa skąpi- w niektórych wypadkach jakos to skąpstwo przyczyniło sie do zamozności. Sama miałam watpliwa przyjemnośc poznać pana (brońboż nie znajomy)którego moznaby nazwac Januszem biznesu gdyby nie to że na tym Januszowaniu zbił niezła kasę.
                                                • kora3 Re: A to w porządku? 15.07.16, 18:05
                                                  oczywista oczywistość Babo smile Mnie dziwi Asi brak wyobraźni - przecież jeśli się obraca człowiek w różnych środowiskach z racji zawodu, to zna dużo ludzi. Nie sa to zaraz bliscy znajomi, ale osoby znajome. I tak np. miałam okazję razu pewnego być na bankiecie i siedzieć przy jednym stole z pewnym samorządowcem i jego małżonką. Samorządowca i jednocześnie prezesa spółki miejskiej z parcji kontaktów zawodowych znam od lat choć nie jesteśmy znajomymi w sensie utrzymywania wzajemnych kontaktów towarzyskich. Jego zone też znam, bo jest lekarką i szefową ZZ w swoim miejscu pracy. to co widziałam i słyszałam na tym bankiecie mnie rozwaliłosmile ludzie ci na pewno nie biedni przyznali, że jak idą na taki darmowy bankiet, czy na płatną imprezę, czy na imprezę do kogoś, to od rana nic nie jedzą, żeby na tychże więcej zjeść ...Myslałam Babo, ze oni ... zartująsmile Niestety szybkość i ilośc jedzenia jakie pochłaniali przekonało mnie, że mówili szczerą prawdę sad
                                                  • asia.sthm Re: A to w porządku? 15.07.16, 18:38
                                                    O, nie martw sie Koro, Asi wyobrazni nie brakuje.
                                                    Jednak zastanawia mnie dlaczego akurat ta znajoma wywarla na Tobie az takie wrazenie ze caly watek pisalas wlasciwie o niej kiedy argumentowalas sępieniem na weselach. Akurat ta kobieta miala na ciebie jakis wszechmogacy wplyw, tak jakby to ona wyznaczala wzorzec zachowan i sępienia weselnego. Dlaczego akurat jej paskudne zwierzenia zdominowaly twoje wypowiedzi, ktore z kolei mnie zniesmaczyly.
                                                  • kora3 Re: A to w porządku? 16.07.16, 07:42
                                                    Alez skąd pomysł, ze zwierzenia tej pani zdominowaly?smile Ta pani jest spektakularnym przykładem, ale jak zauwaza przytomnie Baba - cwanaików nie brakuje.
                                • matylda1001 Re: koro, babo 15.07.16, 12:02
                                  claratrueba napisała:

                                  > W grę wchodzi również "czy chcę zapłacić za coś, co wcale mi nie odpowiada". <

                                  Czyli wracamy do punktu wyjścia smile prezent ślubny jako bilet wstępu na wesele... dla mnie sposób rozumowania obrzydliwy.

                                  >Tu słusznie asia.sthm zauważyła, że goście nie mają żadnego wpływu na formę, koszt wesela a jednocześnie jest oczekiwanie, że "powinni dać tyle, żeby się zwróciło młodym"<

                                  Wybierać to można film, na który chciałoby się pójść do kina i zapłacić za bilet, a nie styl, w jakim ktoś organizuje własne wesele. I skąd w ogóle wniosek że zapraszający oczekuje że koszty wesela mu się zwrócą. Claro, czy ktokolwiek u kogo byłaś na weselu powiedział Ci o swoich oczekiwaniach wobec Twojego portfela? a może po prostu krzywdzisz ludzi posądzając ich o brzydkie rzeczy? Sfinansowaliśmy z mężem i rodzicami zięciów dwa wesela. Nikomu nawet nie przyszło do głowy żeby zastanawiać się czy koszty się zwrócą czy nie i bardzo przykro by mi było gdybym teraz dowiedziała się, że ktoś z gości przypuszczał że liczyłam na zwrot kosztów. Wesela ta był prezent od nas dla naszych dzieci. Gdy ja jestem gościem nigdy nie uzależniam grubości koperty od tego jakie jest wesele. Uważam, że prezent powinien być taki sam w przypadku wypasionego weseliska jak i skromnego obiadu, albo nawet samego ślubu bo prezent daję konkretnym nowożeńcom a nie restauratorowi. Nigdy jeszcze nie odniosłam wrażenia, że ktoś zaprosił mnie dla kasy.
                                  • kora3 Re: koro, babo 15.07.16, 12:24
                                    Dokładnie TAK Matyldo smile Przecież o ile wesele w calosxci finansują rodzice młodych, to jak ma się hehe ":zwrócić"? Młodzi rodzicom oddają zebraną kasę? No może jeden na 1000 przypadek.

                                    Zwyczajnie i po prostu PRZYZWOITY gość daje młodym prezent, który ich ucieszy, przyda im się zwyczajnie. Nie ma co kryć poza wyjątkami na nową drogę zycia najbardziej przydaje się gotówka.
                                    Jeśli ktoś ma przekonanie, że WYPADA iść całą rodziną na weselisko i dac w prezencie badziew za 150 zeta, co "coś dac trza", to niech ma odwagę tyle dac w kopercie smile
                                    • matylda1001 Re: koro, babo 16.07.16, 00:58
                                      kora3 napisała:

                                      > Przecież o ile wesele w calosxci finansują rodzice młodych, to jak ma się hehe ":zwrócić"? Młodzi rodzicom oddają zebraną kasę? No może jeden na 1000 przypadek.<

                                      Nawet w jeden na 1000 nie wierzę bo to sprowadzałoby się do tego, że rodzice zabierają dzieciom ICH ślubne prezenty a takiego czegoś to chyba nie praktykują nawet w najuboższych rodzinach.

                                      > Jeśli ktoś ma przekonanie, że WYPADA iść całą rodziną na weselisko i dac w prezencie badziew za 150 zeta, co "coś dac trza", to niech ma odwagę tyle dac w kopercie smile <

                                      Zdaje się ze wiele osób ma takie przekonanie. No bo skąd niby ten opór przed podarowaniem gotówki? Niektórzy wierzą iż badziew zawinięty w ładny papierek przestaje wyglądać jak badziew.
                                      • minniemouse Re: koro, babo 16.07.16, 01:50
                                        matylda1001 napisała:
                                        No bo skąd niby ten opór przed podarowaniem gotówki?

                                        z dwoch powodow Matyldo:

                                        a/ gotowka bezlitosnie ukazuje hojnosc
                                        b/ ludzka natura ma to do siebie, ze bez sensu (pieniacko) buntuje sie - "nie beda mi dyktowac co mam robic"

                                        Ludzie pprzypisuja innym to czym sami sa.
                                        dla mnie prosba o gotowke jest tym, czym de facto jest-
                                        - PROSBA, sugestia. nie 'dyktowaniem warunkow', jak niektorzy to odbieraja.
                                        poniewaz uwazam ze to ma byc prezent nie dla mnie a dla KOGOS, nie wnikam w-,
                                        nie analizuje co i jak tylko daje co mi zasugerowano wychodzac z zalozenia iz mloda para wie lepiej niz ja. a nawet NAJLEPIEJ .
                                        bo kto jak nie wlasnie mloda para wie najlepiej co jej do szczescia brak?

                                        Te wszelkie dywagacje (wywodzace sie, rzecz jasna, z opinii w oparciu o wlasna nature) o talerzykowych i wysokosci prezentu gotowkowego dopiero sa niesmaczne uncertain

                                        Minnie
                                      • kora3 Re: koro, babo 16.07.16, 07:54
                                        Ciekawe jak kolezanka Twej corki opakowała te darmową mikrofalę ....
                                        • matylda1001 Re: koro, babo 16.07.16, 12:39
                                          kora3 napisała:

                                          > Ciekawe jak kolezanka Twej corki opakowała te darmową mikrofalę ..<

                                          Ano właśnie... bardzo ładnie. Był błyszczący papier i wielka kokarda, i gdyby nie to pewnie nie zwróciłabym uwagi. Chociaż same gabaryty paczki już robiły wrażenie smile
                                          • kora3 Re: koro, babo 16.07.16, 12:46
                                            można byłoby napisać "hehe", ale mnie się ciśnie pod palce "sad"
                                  • asia.sthm Re: koro, babo 15.07.16, 12:31
                                    matylda1001 napisała:

                                    > Wybierać to można film, na który chciałoby się pójść do kina i zapłacić za bile
                                    > t, a nie styl, w jakim ktoś organizuje własne wesele.

                                    Matyldo, nie nerwujsia. To bylo w odniesieniu do postow Kory, ktora twierdzila ..... ze koszty, obowiazek, sepy, zerowanie itd.

                                    O weselu twoich corek nikt nie piknal. Niepotrzebnie ci sie nozyce odezwaly, za przeproszeniem.
                                    • kora3 Re: koro, babo 15.07.16, 12:54
                                      Podtrzymuję smile dla mnie wykpiwanie się jakimś badziewiem byle cos dać NA NOWĄ DROGĘ ŻYCIA, podczas gdy darczyńcę stać na normalny prezent przy czym ochoczo korzysta z imprezy jest cwaniactwem i zerowaniem.

                                      Za podobne zachowanie uznaję wykpiwanie się np. na urodzinach czyichś kompletem kiczowatych filiżanek, które samemu się nieszczęśliwie otrzymało, byle coś dać smile
                                    • matylda1001 Re: koro, babo 16.07.16, 01:26
                                      asia.sthm napisała:

                                      >> O weselu twoich corek nikt nie piknal. Niepotrzebnie ci sie nozyce odezwaly, za
                                      przeproszeniem. <

                                      Dlaczego? mogą innych posądzać, mogli i mnie. Jeżeli wiem, że w stosunku do mnie byłoby to bardzo niesprawiedliwe, to może w stosunku do innych też? Ludzie wcale nie są tacy źli jakby ich chcieli widzieć bliźni.

                                  • claratrueba matyldo 16.07.16, 06:54
                                    Claro, czy ktokolwiek u
                                    > kogo byłaś na weselu powiedział Ci o swoich oczekiwaniach wobec Twojego portfel
                                    > a?

                                    Tak.
                                    Właśnie w tym problem.
                                    I wcale nie sądzę, by to była rzadkość- bo kiedy powiedziałam o tym parunastu osobom (wykształconym, niby to "na oko dobrze wychowanym") w wieku ok. 30 to tylko jedna była zbulwersowana, jedna skomentowała "no wiesz, nie wiem..." A reszta usiłowała mi wytłumaczyć, że "no tak się robi".
                                    Proszę oceń sama:
                                    dostajemy zaproszenie na wesele mocno wypasione- hotel, który znam więc znam cenę. A hotel ma zakładkę, gdzie ceny wesel są oczywiście podane. Zajrzałam, poznałam. Od kuzyna, o którym wiem, że ani on ani jego narzeczona, ani jej rodzice, tym bardziej jego rodzice nie należą do zamożnych (rozmawialiśmy dość długo przy okazji pogrzebu). No, ale ja akurat Matyldo, nie z tych podejrzliwych. Pierwsze co przyszło mi do głowy - "skądś spadły im duże pieniądze". To się zdarza.
                                    Po jakimś czasie spotykam ww parę u mojej mamy i para zachęca mamę do udziału opowiadając o atrakcjach. W pewnym momencie moja mama stwierdza "ależ to musi kosztować majątek!". I tu para stwierdza spokojnie jako fakt oczywisty: "pewnie, że nie mamy tych pieniędzy ale przecież rodzina do biednych nie należy to chyba każdy da tyle, żeby NAM SIĘ ZWRÓCIŁO". Wzięli kredyt.
                                    Myśl pierwsza- nie jedziemy.
                                    Myśl druga- przecież tych okazji by spotkać te wszystkie ciotki, wujów, kuzynów to prawie nie ma. A przecież zawsze trzymaliśmy się razem, zawsze taka świetna była zabawa razem! U nas nie chodzi się na wesela jak na pogrzeby- bo komuś "wypada być". To jest element naszego "poczucia wspólnoty". Podobnie jak "wpadanie przejazdem" (obowiązkowe), podobnie jak pomoc wzajemna. To nie jest rodzina "dobrze to na zdjęciu się wychodzi". czyli- jedziemy. Ale co z kasą?
                                    Myśl pierwsza- dać "zwyczajowe" (nie pokryje kosztów) i niech mają za swoje.
                                    Myśl druga- no ale jednak skorzystamy i z hotelu (akurat żadna atrakcja- bywałam służbowo), będziemy jedli i pili i rżnąć głupa, że nie wiem ile młodzi na to wydali? I że zostaną z kredytem do spłacenia? Kiedy nas stać by dać tyle by biedniejsi do nas nie dokładali?
                                    Rozwiązałam zdając się na "los". W kopercie "zwyczajowe", trasa długa jeżdżę jak jeżdżę- prawdopodobieństwo mandatu za prędkość duże. Będzie mandat- młodzi dostaną zwyczajowe, nie zapłacę- dokładam do koperty prawdopodobną wys. mandatu (znam ten "cennik"). Nie zapłaciłam, młodzi dostali.
                                    Bawiłam się jak zwykle doskonale, choć grono rodzinne było mniejsze niż zwykle. Ale czuję do tej pory, że coś tu było mocno nie tak. Że ktoś z naszych spotkań rodzinnych usiłuje zrobić coś innego, że moda na blichtr i szpan stała się ważniejsza niż nasze "poczucie wspólnoty"- nie po to ludzkość wymyśliła wesela tysiące lat temu?
                                    Zdarzają się wypasione wesela i nigdy nie pomyślałam o "biznesowym zamiarze młodych". Ale tu wiedzialam, i wg moich młodych rozmówców to nic nienormalnego. Choć nie dodali, ze to ja jestem nienormalna. Raczej przez grzeczność.
                                    • vilez Re: matyldo 16.07.16, 07:12
                                      O to własnie chodzi, Matyldo.
                                    • kora3 Re: matyldo 16.07.16, 08:48
                                      Claro, być może takie jest podejście niektórych...Ale to jest ich ze tak powiem ryzyko, bo przecież niezależnie od podejścia takie wesele może się wszak nie zwrócić, bo np. część przewidzianych gości "odpadnie" z obiektywnych, czy subiektywnych przyczyn ...
                                      Czasem bywa tak, że wesele jest urządzane w danym miejscu - dla niektórych wystawnym - z przyczyn zupełnie nie "zastaw się a postaw się" ... takie było moje własne smile Tak się złożyło, ze mój tato był spoza Śląska - cała rodzina jego mieszkała i mieszka nadal w obecnych województwach łodzkim i wielkopolskim, z kolei z rodziny mego eksmęża sporo ludzi zamieszkałych w Niemczech, do tego ludzie z Krakowa i spod Lublina - znajomi. No można wesele było zrobić w którymś z katowickich lokali, dla przyjezdnych wynająć pokoje w hotelu. Ale zaraz - dobry znajomy rodziców moich miał (już nie zyje sad) pensjonat w Beskidach, w znanej i ladnej miejscowości. Tata doń pojechał zorientować się co i jak - wyszło taniej niż zrobić wesele w jakiejś katowickiej restauracji + hotel dla przyjezdnych. Do tego kulik w prezencie od właściciela, jakby śniegu nie było? To ognicho... Ale śnieg był smile I każdy miał gdzie zostawić rzeczy, odpocząć, przebrać się ...Pewnie niektórym się wydawało, że och jak się to "wysadzili" na wesele - dwa dni, z pokojem dla każdego, znana miejscowość turystyczna, a na serio wyszło taniej niż jakaś katowicka restauracja hotelowa + pokoje dla przyjezdnychsmile
                                      Tu nie zachodziło, ze nas na wesele stać nie było, czy w takim miejscu - fakt, ani też nikt nie liczył, ze "się zwróci", ale z boku mogło się wydawać, że szczególnie się "zastawiamy" w sensie miejsca, oprawy, a wcale tak nie było smile
                                      • kora3 Re: matyldo 16.07.16, 08:49
                                        kulig - rzecz jasna smile
                                      • baba67 Re: matyldo 16.07.16, 09:09
                                        Wiesz co Korciu, kiedy to opisujesz i zna sie koniec tej historii to się tak jakos ..żałko robi.Wszystko takie fajnie, tyle starań, dobrych emocji,oczekiwań, dziadek tak serca wspomógł, i wszystko na nic,poszło sie bujać, szkoda.
                                        • kora3 Re: matyldo 16.07.16, 09:19
                                          E tam Babo, takie jest zyciesmile Dziadek dał ile chciał, nikt go nie zmuszał i nie zbiedniał bynajmniej ... Czy tyle starań? No w sumie - nie, bo większością spraw weselnych zajmował się właściciel pensjonatu. Ale nie w tym rzecz Babo... Ja się cieszę, że się ludzie fajnie i wspólnie bawili i gitara smile Było, minęło smile Dobre wspomnienia należy zachować, ze złych wyciagac wnioski. A cenniejsze od kasy jest to, że mam film z tego wesela Babo, na którym jest mój dziadzio, mój tato, moje nieżyjące ciocie i kolega ze studiów ....
                                      • agulha Re: matyldo 17.07.16, 18:29
                                        Kulik to ptak, a zabawa to kulig smile. Co mówię zdając sobie sprawę, że w Twoim przypadku to może być autokorekta, a nie błąd. To Ty pisałaś chyba o garze bogrosu smile (swoją drogą skąd moduł autokorekty to wziął?).
                                    • minniemouse Re: matyldo 17.07.16, 01:04
                                      claratrueba napisała:
                                      Po jakimś czasie spotykam ww parę u mojej mamy i para zachęca mamę do udziału opowiadając o atrakcjach. W pewnym momencie moja mama stwierdza "ależ to musi kosztować majątek!". I tu para stwierdza spokojnie jako fakt oczywisty: "pewnie, że nie mamy tych pieniędzy ale przecież rodzina do biednych nie należy to chyba każdy da tyle, żeby NAM SIĘ ZWRÓCIŁO". Wzięli kredyt.

                                      Claro, tu oczywscie nie ulega watpliwosci ze podejscie tej osoby bylo mocno interesowne
                                      ale nawet nie to jest najgorsze, to otwarcie mowienie do gosci tego jest fuj sad

                                      mozna by tu, oczywscie, poanalizowac owa rodzine i stwierdzic u nich wybaczalna, przemozna chec "raz w zyciu" poczucia sie Kulczykami smile
                                      fakt, kosztem innych - bo inaczej sie nie dalo. i moze juz nigdy w zyciu.
                                      a moze tez kierowali sie wzgledem gosci, bo chcieli aby goscie bawili sie jak u reszty rodziny w przepychu, znakomicie, aby nie musieli uprzejmie znosic skromnego przyjecia no "bo, wiadomo, tej parze mlodej nie przelewa sie"?
                                      moze rodzice wpadli na ten pomysl, moze para mloda, nie wiadomo, dosc ze wpadli i zadanie wykonali smile
                                      z jednej strony, bedac w zyciu wiele razy kiedy groszem bardzo ale to bardzo nie smierdzialam, nawet to rozumiem (te chec poczucia sie "gosciem"), szkoda tylko ze musieli to wszem i wobec obwieszczac. bo o ile motywacja dawala pewne poczucie usprawiedliwienia i wyrozumienia, (a, niech corka-syn raz w zyciu ma) tak wyrazenie tego bez ogrodek zwarzylo sympatie i wywolalo wielki niesmak.

                                      To by bylo tyle z jednej strony jak na to popatrzec - bogate marzenia biednych ludzi,
                                      a z drugiej - ludzki brak wychowania i wyrachowanie nie ma nic wspolnego z sama idea 'gotowka jako prezent'.
                                      No nie ma, tak samo jak np idea jakiejkolwiek religii nie ma nic wspolnego z postepowaniem jej wyznawcow.

                                      To, ze twoi kuzyni Claro wykorzystali zupelnie niewinna idee 'gotowka zamiast prezentow materialnych' w sposob nieelegancki i bezwzgledny i tak jak oni sobie umyslili nie oznacza ze sama idea jest zla.
                                      Zli sa ludzie, Claro. ktorzy swoim egoizmem i brakiem kultury potrafia zespuc wszystko,
                                      nawet takie zbieranie datkow na cele charytatywne.

                                      jak ja bym postapila w takiej sytuacji? no poczatkowo owszem pobulwersowalabym sie ich brakiem kultury i wyrachowania, ale potem pomyslalabym ze mloda para jednak wykosztowala sie na wesele,
                                      ze to prawdopodobnie jedyna okazja w ich zyciu aby nacieszyc sie takim dostatkiem, ze to jednak ich szczegolny dzien na ktory tak czekali i tak planowali,
                                      wiec niechta, niechta, atam, puszcze plazem jak nieprzyjemnie i tak jakos cwaniacko to wyrazili, i dalabym tyle aby czuc sie przyzwoicie https://www.cosgan.de/images/midi/engel/a020.gif

                                      Minnie
                                      • claratrueba Re: matyldo 17.07.16, 20:47
                                        Minniu, akurat u reszty rodziny to na pewno "w przepychu się nie bawili". Jesteśmy ludźmi skromnymi. Takimi, "po których pieniędzy nie widać". Po prostu nikt nie odczuwa potrzeby, by było widać.
                                        > moze rodzice wpadli na ten pomysl, moze para mloda, nie wiadomo, dosc ze wpadli
                                        > i zadanie wykonali smile
                                        Mi wiadomo, nie rodzice. Im ten pomysł się nie podobał, były próby odwiedzenia młodych- ze strony rodziców młodego "to nie w stylu naszej rodziny". Czy finansowe to nie wiem. Ze względów finansowych przeciwni byli rodzice panny młodej co wprost mi powiedzieli na tymże weselu. Zresztą- bardzo fajni ludzie, fajnie, że stali się moją rodziną.
                                        Młodzi po prostu zrobili co chcieli sami. Co im imponuje, co zaimponowało (było widać) zaproszonym przez nich kolegom. Z czego filmy można będzie pokazywać kolegom i koleżankom, fotki na fejsa wrzucić.
                                        I to mnie wcale nie bulwersuje, takie czasy- takie obyczaje. Podobnie jak prezenty ślubne pieniężne- sama daję, rozumiejąc, że czasy się zmieniły.
                                        Bulwersuje mnie, że można rodzinę traktować tak instrumentalnie- "ja mam taki pomysł na wesele a wy macie je sfinansować" i, podobnie ja Ciebie, że można powiedzieć to wprost bo uważa się to za normalne.
                                        Tu nie chodzi o drogie fanaberie jako takie. Pewnie i tak można ocenić pewne moje zakupy, sama niektóre tak oceniam. Ale o oczekiwanie, że ktoś za nie zapłaci- bo od tego jest. Tego ni akceptuję i raczej tak mi zostanie.
                                        I nadal, że uważam, że ci młodzi ludzie to źli ludzie. Uważam, że dali się omotać tej pseudokulturze lansu, popisu. Mam nadzieję, że im to minie. Bo to jest recepta na bycie nieszczęśliwym.
                                        Wiesz co bardzo zepsuło humor pannie młodej? Taka scena- pyta mnie przy recepcji (na szczęście już po): "prawda, że tu pięknie? Nigdy nie byłaś w takim hotelu, prawda?" A tu przechodzący kierownik tego całego interesu do mnie: "Jak miło panią znowu widzieć!" I ten smutek na twarzy dziewczyny, której nie udało się zaimponować mi. Który nie zniknął kiedy wychwalałam jak dobrze się bawiłam (szczerze to mówiłam).
                                        I to jest straszne.
                                        • minniemouse Re: matyldo 17.07.16, 22:57
                                          claratrueba napisała:
                                          > Minniu, akurat u reszty rodziny to na pewno "w przepychu się nie bawili". Jesteśmy ludźmi skromnymi. Takimi, "po których pieniędzy nie widać". Po prostu nikt nie odczuwa potrzeby, by było widać.

                                          Rozumiem Claro i wierze ci, ale nie w tym calkiem rzecz. jak napisalas poprzednio, panna mloda wyrazila opinie iz "rodzine stac na pokrycie kosztow" czyli w jej mniemaniu jestescie majetni i tylko to sie liczylo. dla niej rodzina to osoby siedzace na kasie wiec trzeba zrobic wrazenie. najlepszy dowod jak wazne dla niej bylo zrobienie wrazenia na tobie, i jak bardzo byla zawiedziona ze to sie nie udalo.

                                          Młodzi po prostu zrobili co chcieli sami. Co im imponuje, co zaimponowało (było widać) zaproszonym przez nich kolegom.

                                          nie pochwalam uginania sie pod presja rowiesnikow ani w ogole publiki, ale z drugiej strony ich rozumiem. zwlaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy kazdy musi byc najpieknieszy, najzgrabniejszy, najlepiej ubrany, miec najlepiej urzadzone mieszkanie, najmodniejsze meble, markowy samochod, swietna prace itd itp trudno jest zachowac swoje skromne "ja" i nie porownywac sie do "Kowalskich". ugieli sie...
                                          z kolei nie wiem, moze wbrew pozorom to nie byla wcale chec postawienia i pokazania sie
                                          a autentyczna chec pobycia raz w zyciu "bogatym". a jaka nie lepsza okazja jak wesele?

                                          Ja tez mam nadzieje ze im to minie, ze wyrobia w sobie silne wlasne "ja" ktorym nic i nikt nie zachwieje a na pewno nie blichtr, a juz na pewno nie finansowany cudzym kosztem.

                                          Minnie
                                          • claratrueba Re: matyldo 18.07.16, 05:44
                                            > z kolei nie wiem, moze wbrew pozorom to nie byla wcale chec postawienia i pokaz
                                            > ania sie
                                            > a autentyczna chec pobycia raz w zyciu "bogatym". a jaka nie lepsza okazja jak
                                            > wesele?

                                            Ależ Minniu, gdyby nie zależało im na zrobieniu wrażenia a jedynie na tym, żeby poczuć się bogatym to wesele zrobiliby mniej wypasione a do tego hotelu pojechali we dwójkę, przeznaczając na to jakąś kwotę z weselnych kopert.
                                            I w sumie tez by mogli te fotki robić i znajomym się przechwalać.

                                            zwlaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy kazdy musi b
                                            > yc najpieknieszy, najzgrabniejszy, najlepiej ubrany, miec najlepiej urzadzone
                                            > mieszkanie, najmodniejsze meble, markowy samochod, swietna prace itd itp trudn
                                            > o jest zachowac swoje skromne "ja" i nie porownywac sie do "Kowalskich".
                                            To nie jest samo w sobie wcale złe (ani tez nic nowego). Dla wielu ludzi to jest motywacja do nauki, ciężkiej pracy, niewydawania pieniędzy na bzdury- raczej pozytywne, prawda?
                                            Negatywne staje się dopiero wtedy, kiedy jest na cudzy koszt. I to z pełnym wyrachowaniem.
                                            • minniemouse Re: matyldo 18.07.16, 08:55
                                              claratrueba napisała:
                                              > Ależ Minniu, gdyby nie zależało im na zrobieniu wrażenia a jedynie na tym, żeby
                                              poczuć się bogatym to wesele zrobiliby mniej wypasione a do tego hotelu pojechali we dwójkę, przeznaczając na to jakąś kwotę z weselnych kopert.


                                              we dwojke to nie to samo smile

                                              To nie jest samo w sobie wcale złe (ani tez nic nowego). Dla wielu ludzi to jest motywacja do nauki, ciężkiej pracy, niewydawania pieniędzy na bzdury- raczej pozytywne, prawda?

                                              hmmm, to zalezy, jesli motywacja jest dalej tylko plytka konkurencja aby 'wypasc lepiej'
                                              to raczej ciagle nie.
                                              co innego, jesli robi sie dla siebie - bo tak sie samemu chce. wtedy tak..
                                              ale rozumiem o co ci chodzi

                                              Minnie
                                        • baba67 Re: matyldo 18.07.16, 08:54
                                          Ta mloda to zwyczajnie nie za mądra.
                                          Pyta kobiete o której wie że zamozna (bo przeciez taka była idea tego wypasu że rodzine stać na pękate koperty) czy była w eleganckim hotelu. Takie pytanie to mogła skierowac do swojej kumpeli bo jak wiadomo przyjaciele się naturalnie pod względem finansowym dobierają zatem takiej druhnie pewnie by i venue zaimponowało.I to jeszcze pyta kobietę co to swoje lata ma i nawet jeśłi nie jest szczególnie majętna mogłaby byc w takim hotelu z bardzo różnych powodów.
                                          • claratrueba Re: matyldo 18.07.16, 10:42
                                            Oj, widać babo, że też swoje lata masz. Coś tyle zdaje się, co i ja. To nie bardzo rozumiesz, jak działa myślenie młodych lanserów- "trzeba się pochwalić".
                                            Dlaczego ona była przekonana, że nigdy nie byłam w tym hotelu? Bo przecież dostałam zaproszenie i potem kiedy się spotkaliśmy nie pochwaliłam się, że już tam byłam. A przecież, wg ich "stylu" to byłoby oczywiste. Jak się było w drogim miejscu, jak się kupiło coś luksusowego natychmiast należy się tym pochwalić. Nie mówisz- nie byłaś lub nie kupiłaś.
                                            To mi przypomina wiersz Tuwima "samochwała w kącie stała" wprowadzony w czyn.

                                            • baba67 Re: matyldo 18.07.16, 10:58
                                              A, pewnie tak. Ale idiotyczne założenie.
                        • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 23:22
                          claratrueba napisała:
                          > Minniu, kasa w prezencie JUŻ JEST przyjętym zwyczajem, ale DOPOMINANIE SIĘ o jakąś formę prezentu to jednak nadal jest mocno nietaktowne. Nawet jeśli jest to
                          wierszowana sugestia.


                          Zapominasz o dwoch Claro - a/prosba o gotowke to nie jest dopominanie sie, to jest PROSBA, SUGESTIA, WSKAZOWKA
                          ktorej, jak od kilku watkow powtarzam, mozna (a nawet wypada) ulec lub nie - calkowicie dobrowolny wybor,
                          b/akurat wierszyki imo to bardzo kiepska forma takiego przekazu no ale - kwestia gustu.
                          tyle o tym.

                          I często ludzie, dla których relacje są ważniejsze niż pieniądze (jeszcze tacy są) rezygnują z upominania się. Dając szansę pożyczkobiorcy by honorowością się wykazał. By nie trzeba było wrzucać takiej osoby do kat. cwaniaków.

                          no i bardzo ladnie. ale wobec tego juz DO KONCA Claro - wobec tego niech i siostra dzielnie zniesie owa probe, niech pokaze ze i ona jest nieczula na pieniadze, niech okaze sie honorowa i pojdzie na ten slub, wesele jakby pozyczki nie bylo. niech pokaze, ze i ona nie zalicza sie do kategorii cwaniakow, nie wykorzysta jego wielkiej chwili na umarzanie mu dlugow - zgoda?

                          Minniu, fakt, że pożyczka jest zawsze ryzykiem nie oznacza, że osoba, która pomogła innej powinna w jakikolwiek sposób "kontrolować sprawy". To jest właśnie stawianie pieniędzy czy rzeczy wyżej niż ludzi. Okazywanie ludziom braku zaufania, braku szacunku byle tylko "kasa się zgadzała".

                          Niestety Claro, tu sie nie zgadzamy, poniewaz ja uwazam ze tak delikatne (i brudne) sprawy jak pozyczka a zwlaszcza finansowa nalezy traktowac bardzo powazne i po doroslemu.
                          To nie czas na unoszenie sie honorem, duszenie w sobie zolci przez poltora roku by na koniec wybuchnac i narobic kolo piora w najmniej stosownym momencie.
                          Nie moge uwierzyc, iz wiekszosc, a wsrod nich i ty, uwaza ze lepiej jest zemscic sie na bracie - bo to jest po prostu zemsta - nie dajac mu z okazji ozenku prezentu niz w ciagu poltora roku zareagowac i zazadac od brata odpowiedzialnosci.
                          Nie, mila Claro, nie - wlasnie tak uczciwi i godni - honorowi -ludzie nie postepuja,
                          uczciwi i godni ludzie nie milcza by potem znienacka zaskoczyc drastyczna akcja.
                          godni ludzie KOMUNIKUJA SIE na BIEZACO, Claro. Informuja, czego oczekuja, jakie moga nastapic konsekwencje. to jest uczciwosc w postepowaniu.

                          i zeby nie bylo niejasnosci - w zadnym wypadku nie popieram brata, bo pod kazdym wzgledem zachowal sie niefajnie. pieniadze powinien byl zwrocic jak najszybciej.
                          niemniej, nie zwrocil, nie zwracal.

                          Claro, tym dziwniejsza dla mnie jest tutejsza reakcja bo w innych watkach o pozyczkach rady byly "trzeba bylo sie upominac". jak to wiec, w innych przypadkach trzeba sie upominac a tu nagle
                          "honorowo jest milczec i sprawdzac ktoz zacz"? no nieee... badzmy konsekwentni smile

                          Minnie
                          • claratrueba Re: pożyczka a prezent ślubny 15.07.16, 04:58
                            > "honorowo jest milczec i sprawdzac ktoz zacz"? no nieee... badzmy konsekwentni
                            > smile

                            Ja akurat jestem, bo w żadnym wątku nie twierdziłam, że "trzeba się było upominać".
                            W życiu też się nie upominam zresztą.
                            Minniu, mamy zupełnie odmienne zdania i tak pozostanie. Każda z nas za swoim, osoba, której wątek dot. poznała różne zdania, jej sprawa, które rozwiązanie uzna za lepsze.
                          • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 15.07.16, 06:50
                            Zupełnie się z Toba nie zgadzam. Wręczyć teraz cwaniaczkowi 1000 zl w formie prezentu nie żaden honor tylko zwykle frajerstwo.
                            I nie zemsta tylko ratowanie stosunków bratersko-siostrzanych od dalszego fermentowania kwasu.
                            • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 00:11
                              baba67 napisała:
                              > Zupełnie się z Toba nie zgadzam. Wręczyć teraz cwaniaczkowi 1000 zl w formie prezentu nie żaden honor tylko zwykle frajerstwo.

                              jak do tej pory nikt nie udowodnil pary rzeczy Babo, mianowicie
                              a/ ze brat nie wyslal owych zaproszen hurtem
                              b/ ze siostra nie sprawila wrazenia iz wszystko jest OK na wymowke "teraz nie moge bo mam slub/wesele",
                              ~ w zwiazku z czym zaproszenia nie mozna traktowac jako kolejna okazje do wykorzystania naiwnej, tylko
                              jako normalne zaproszenie na wesele, od brata dla siostry.
                              a w takim przypadku i momencie, wziawszy a i b pod uwage, zalatwiac porachunki jest bardzo brzydko.

                              > I nie zemsta tylko ratowanie stosunków bratersko-siostrzanych od dalszego fermentowania kwasu.

                              ale!, jak nie! przeciez wlasnie z tej okazji cala afera.
                              gdyby wesela nie bylo, to siostra pewnie dalej by sie kisila w zolci patrzac jak brat czyni kolejne 'niestosowne' zakupy.
                              lepszego dowodu na to ze wesele jest tylko pretekstem do 'ukarania' brata nie ma.
                              umorzenie pozyczki w prezencie ??? alez przestancie...

                              (ta ostatnia uwaga to ogolnie do wszystkich)
                              Minnie
                              • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 09:00
                                No to że wysłał hurtem to jestem przekonana ale to nieistotne.
                                Siostra była zbyt taktowna co nawet wspomniał jej mąż. Powinna upominac się przynajmniej raz na kilka tygodni, to się zgadzam. Ludzie nieasertywni nie powinni pozyczać kasy nikomu bo nic dobrego z tego nie wynika.
                                Niemniej ofiarowanie w tej chwili kilkuset zlotych na prezent jest zlym pomyslem bo -będzie ofiarowane z niechęcią i poczuciem krzywdy co zwarzy atmosferę
                                -nie zmieni konieczności domagania się zwrotu pożyczki od osoby nieodpowiedzialnej co jest frustrujące i nieprzyjemne i w dalszej perspektywie o wiele bardziej zaszkodzi niz posunięcie siostry. Jeśli siostra zrobi to wcześniej to i ceremonia na ty nie ucierpi.
                                • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 09:23
                                  Hurt niczego nie tłumaczy - nie wypada osobie, która tydzień przed świętami BN straciła kogoś bliskiego wysyłać życzeń "Wesołych Świąt w gronie najbliższych i szampańskiej zabawy sylwestrowej" - na przykład - nawet wówczas, gdy wysyla się z opcją "do wszystkich"
                                • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 23:16
                                  baba67 napisała:
                                  Niemniej ofiarowanie w tej chwili kilkuset zlotych na prezent jest zlym pomyslem bo -będzie ofiarowane z niechęcią i poczuciem krzywdy co zwarzy atmosferę
                                  -nie zmieni konieczności domagania się zwrotu pożyczki od osoby nieodpowiedzialnej co jest frustrujące i nieprzyjemne i w dalszej perspektywie o wiele bardziej zaszkodzi niz posunięcie siostry. Jeśli siostra zrobi to wcześniej to i ceremonia na ty nie ucierpi.


                                  To akurat mozna zrozumiec i jest nawet dosc przekonywujace, Babo.
                                  to w takim ukladzie siostra po prostu niech nie daje zadnych pieniedzy ani prezentu.
                                  ale na slub i wesele idzie, czemu nie. w koncu to jej brat.
                                  gdyby po weselu brat mial pretensje ze .. itd, to zwyczajnie powinna mu powiedziec "sorry ale
                                  chwilowo mnie nie stac".

                                  Minnie
                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 09:16
                                    Jak rozumiem zwrotu pozyczki ma sie juz nie domagać?
                                    Ale ciekawe podejście.
                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 11:49
                                    Minnie, a nie uważasz, że to zwyczajnie nieeleganckie? Nawet w najbliższej rodzinie NIE WYPADA nic nie dać na wesele i W RAZIE pretensji oznajmiać , że sorry bo nie było mnie stać...Ani tak uczynić, ani wyrażać nijakich pretensji nie wypada, za to na bank młoda para sobie pomyśli co pomyśli o gościu dającym pustą kopertę....
                                    • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 22:41
                                      kora3 napisała:
                                      > Minnie, a nie uważasz, że to zwyczajnie nieeleganckie? Nawet w najbliższej rodzinie NIE WYPADA nic nie dać na wesele i W RAZIE pretensji oznajmiać , że sorry bo nie było mnie stać...

                                      Koro, a nie uwazasz ze wypada byc konsekwentna i trzymac sie tematu?
                                      nie mowimy o co w ogole wypada, a o co mniejsze zlo, w tym konkretnym przypadku - nieoddanej pozyczki i wesela i pretensji siostry do brata.
                                      Ja mowie, ze wesele to nie pora na umarzanie dlugu. inni mowia, ze to nie pora do dokladania bratu-cwaniakowi kolejnego 1000zl a pora na dokladnie umorzenie dlugu.
                                      wobec tego ja mowie - nie,
                                      w takiej sytuacji niech sie wstrzyma od kontrowersji i juz nie daje nic, idzie na wesele tylko uczestniczyc w zabawie i pozyczyc szczescia na nowa droge zycia.
                                      - a dlaczego nie dala? bo, jak niektorzy utrzymuja, nie jest zasobna i zwyczajnie kolejnych 1000zl nie ma.

                                      Ani tak uczynić, ani wyrażać nijakich pretensji nie wypada, za to na bank młoda para sobie pomyśli co pomyśli o gościu dającym pustą kopertę....


                                      mloda para moze sobie pomyslec zle i o takich co dali mniej niz 500zl wiec coz...
                                      sa odpowiedzialni za samych siebie i swoje myslenie.

                                      Minnie
                                      • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 18.07.16, 07:39
                                        Minnie - NIKOMU nie wypada iśc na wesele nawet do najbliższej rodziny z tzw. pustą ręką i BEZ WYJASNIEŃ. Dlatego tu niezasobna siostra tez nie powinna tak robić, ale za to może właśnie wykorzystać okazję do umorzenia długu. Nie w takiej formie, ze pod kościołem mówki młodej parze: - Wszystkiego naj, kopert jest putta, ale możesz zapomnieć o tym długu, wiesz ... tylko wcześniej rozmawiając z bratem:- Wiesz, mam teraz trudna sytuację finansową i nie dam rady dac wam prezentu, jaki chciałabym dać. Tak sobie pomyślałam w związku z tym, że może załatwmy to tak, że zapomnimy o tym Twoim długu sprzed 1,5 roku...Co Ty na to?

                                        Co się może stać, jak siostra nie da nic bez wyjaśnień. Ano może zaistnieć taka sytuacja, że brat jej po weselu ten dług zalegający odda. Jak będzie wówczas wyglądała ?
                                        • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 18.07.16, 09:07
                                          kora3 napisała:

                                          Koro, po prostu przyjmij do wiadomosci ze na slub, wesele daje sie prezent albo wcale ale nie umarza dlugu z tej okazji.

                                          Co się może stać, jak siostra nie da nic bez wyjaśnień. Ano może zaistnieć taka sytuacja, że brat jej po weselu ten dług zalegający odda. Jak będzie wówczas wyglądała ?


                                          z tego przykladu mamy ladny wniosek, ze wypada po prostu dac ten kasz.
                                          innego wyjscia nie ma.
                                          a jak nie odda, to tak czy siak siostra zachowa sie elegancko.

                                          Minnie
                                          • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 18.07.16, 09:17
                                            W tym przypadku, moim zdaniem umorzenie długu w ramach prezentu byłoby jak najbardziej ok zważywszy na to, że kolejny tysiak to dla siostry i jej rodziny duży wydatek.
                                            • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 00:15
                                              kora3 napisała:
                                              > W tym przypadku, moim zdaniem umorzenie długu w ramach prezentu byłoby jak najbardziej ok zważywszy na to, że kolejny tysiak to dla siostry i jej rodziny duży
                                              wydatek.


                                              Koro, siostra albo chce sie zachowac elegancko albo z okazji wesela zrobic interes - innego wyjscia po prostu nie ma.
                                              nie da sie i miec ciastko i zjesc ciastko.

                                              Powtorze, wesele to wazny, uroczysty moment w zyciu dwojga ludzi, podkresleniem waznosci
                                              tego momentu jest stosowny konstruktywny prezent bez zadnych podtekstow, zobowiazan, a umorzony dlug do takich nie nalezy, i kropka.
                                              Polaczenie sie dwojga ludzi aby rozpoczac wspolne zycie wypada uczcic prezentem przyczyniajacym sie do wzbogacenia sie tegoz zycia, czyli ponownie- dac albo sugerowana gotowke albo prezent z listy albo dowolny prezent jesli sugestii nie bylo.
                                              Ale umorzenie dlugow BRATU na rozpoczecie WSPOLNEJ drogi zyciowej (czyli dla ZONY tez,
                                              a czy ZONA cos winna byla?)
                                              to zadne uczczenie polaczenia wezla malzenskiego - to zalatwienie kwestii wlasnego dlugu - juz jasniej nie moge.

                                              I powiedzmy sobie prawde - ten tysiac wiecej nie jest dla niej za duzo, bo gdyby szla na wesele do kogos innego toby miala. tu chodzi ze ten tysiac dla niego jest za duzo.
                                              niemniej, ten osobisty dluzno-weselny chaos nie ma nic do rzeczy z faktem iz elegancko jest dac dodatkowy tysiac w prezencie. niestety. no ELEGANCKO i juz.

                                              Minnie
                                              • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 08:46
                                                Nie zrobić interes-odzyskać swoja kasę (a nie stać jej na to ,ze bratu ja podarować) przy minimum kwasu. To jest żaden interes chyba że minimalizowanie strat nazwiesz interesem bo ja się tam na kanadyjskiej ekonomii nie znam i może tam to tak nazywacie.
                                                Dla Ciebe elegancja to wartość nadrzędna-dla innych nie .
                                                • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 09:59
                                                  Hmmm Babo, jakkolwiek rozumiem o co Minnie chodzi, to zwyczajnie się z nią nie zgadzam w tym konkretnym przypadku, choć jak wiesz skąpa nie jestem i jakby moja siostra potrzebowała 1000 złotych, to zwyczajnie bym jej dała, a nie pożyczała i tyle.
                                                  Jednak rozpatrując jakąkolwiek sytuację, trzeba - co wielokroć podkreślam - liczyc się z tzw. warunkami brzegowymi, które tu oznaczają sytuację materialną siostry pana młodego.
                                                  Rodzeństwo to jest najbliższa rodzina i z nim a ogół można być szczerym bez skrepowania. Brat w zaproszeniu zaznaczył, że oczekują kasy. Siostra kasy nie ma - może zatem nie dać nic, albo zbyt prezent byle czym wg Minnie. Ale wg mnie może też ofiarować TAMTE pieniądze, które brat powinien oddać, a teraz już nie będzie musiał, więc tak, jakby je DOSTAŁ. Nie przekonuje mnie to co pisze Minnie, ze pieniądze zostały pożyczone bratu, a prezent jest dla obojga przecież. Owszem, ale o ile pamięta,, to ta kasa zostałą pożyczona nie na coś dla brata, tylko na "start" w postaci wspólnego zamieszkania z dziewczyną ówczesną, a obecną przyszłą zoną. Zatem z tego punktu widzenia TAKZE pasuje potraktować dług jako wspólny i jako wspólny prezent - umorzenie go.

                                                  Jak wspomniałam wcześniej - uważałabym to za wysoce nieeleganckie, GDYBY siostra była zamożna i wesele brata zwyczajnie WYKORZYSTAŁA do widykacji długu. Ale w sytuacji, gdy kolejny tysiak w kopertę będzie dla niej dużym obciążeniem, uważam, ze w NJABLIZSZEJ rodzinie utrzymującej serdeczne relacje MOZNA zwyczajnie szczerze bratu i przyszłej bratowej powiedzieć o swej złej kondycji finansowej.
                                              • misseczka Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 11:34
                                                Minnie
                                                skąd Ci się wzięło, że siostra CHCE zachować się elegancko? Że to jest jej priorytet? Zwłaszcza - wobec brata, który zachowuje się nie tylko nieelegancko, ale i nieuczciwie?
                                                Nawiasem mówiąc, to, co Ty nazywasz elegancją, sporo osób nazwałoby zwykłym frajerstwem...
                                                Z Twoich postów można wysnuć wniosek, że najlepiej wręczyć bratu kopertę, miesiąc później upomnieć się o zwrot długu, a jak brat znowu będzie siostrę zbywał, to założyć sprawę w sądziewink Wtedy dopiero byłoby eleganckowink



                                                Mam wrażenie, że sobie sporo nadinterpretowałaś w tym wątku. Gdzieś tam była sugestia, że może siostra informację o niemożności oddania długu przyjęła bez okazania cienia niezadowolenia a skądże to wiesz? Jak ją znam, to faktycznie raczej go wzrokiem nie zabiła i nie powiedziała: nic mnie nie obchodzi, skąd weźmiesz, kasa ma być do wtedy i wtedy - ale nie sądzę, żeby z uroczym uśmiechem powiedziała: ależ nie szkodzi, przepraszam, że w ogóle zapytałam. Myślę, że raczej było po niej widać, że zadowolona nie jest - choć zapewne było widać i to, że upomnienie się o swoje przychodzi jej z dużym trudem; zdecydowanie nie jest to osoba, która skończyła wyższą szkołę asertywności, na tyle ja znam, żeby to wiedzieć. I myślę, że to właśnie chciałby braciszek wykorzystać - a grzeczne i eleganckie wręczenie w kopercie pieniędzy w prezencie mu to umożliwi.

                                                I skąd Ci się wzięło przekonanie, że "ten tysiac wiecej nie jest dla niej za duzo, bo gdyby szla na wesele do kogos innego toby miala. tu chodzi ze ten tysiac dla niego jest za duzo." No nie rozumiem - znasz ją? znasz jej sytuację finansową? - że z taką pewnością stwierdzasz, że ona kasę ma i tylko bratu żałuje? Bo ja, znając ją, nie mam żadnych podstaw, żeby tak twierdzić.

                                                A co do dziewczyny, a przyszłej żony - ależ jak najbardziej jest winna, bo to na ich wspólne wydatki pieniądze zostały pożyczone, i za jej wiedzą.

                                                • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 13:20
                                                  misseczka napisała:

                                                  > Nawiasem mówiąc, to, co Ty nazywasz elegancją, sporo osób nazwałoby zwykłym frajerstwem...<

                                                  O! zapewne... To pewnie ci sami, którzy znalazłszy na ulicy portfel woleliby go schować do własnej kieszeni niż zachować się po frajersku i oddać właścicielowi wink
                                                  Cóż, elegancja potaniała.

                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 14:23
                                                    Coz ma wspólnego zwykłą nieuczciwośc z niezbyt eleganckim ale jednak odzyskiwaniem swoich pieniędzy? Uważasz że jeśli ktos elegancji nie uważa za priorytetową w każdej sytuacji to jest automatycznie nieuczciwy? Kasa się mlodemu z automatu NALEŻY? A zwrot długu wierzycielce w rozsądnym terminie to nie?
                                                    Wg mnie to brat się zachowuje jako osoba która portfel znalazła i ani myśłi oddać wlaścicielowi, cos Ci się chyba pokręciło...
                                                  • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 15:27
                                                    baba67 napisała:

                                                    > Coz ma wspólnego zwykłą nieuczciwośc z niezbyt eleganckim ale jednak odzyskiwaniem swoich pieniędzy?<

                                                    Babo, zawiodłam się na Tobie smile Nie zrozumiałaś. Nie o uczciwość tu chodzi ale o elegancję i frajerstwo.
                                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 15:35
                                                    Matti, a nie uważasz, ze w każdej sytuacji należy brac pod uwagę konkretne dotyczące jej okoliczności?
                                                    Jesli mamy takie, ze siostra na tysiaka do koperty zwyczajnie nie ma, to umorzenie długu w ramach prezentu nie byłoby windykacja. Byłoby nią, gdyby siostra była zamożna i wesele brata wykorzystała po prosyu do ściagniecia zeń długu.

                                                    Zresztą ekonomicznie czysto:
                                                    - jeśli siostra za "namowa" Minnie nie dałaby nic do koperty i nie umorzyła długu, to bray jest "w plecy" tysiaka
                                                    - jeśli siostra dałaby tysiaka w kopercie, ale oczekiwała zwrotu długu, to bray jest na zero
                                                    - a jeśli siostra da drobazg, ale umorzy dług to brat jest na plusie tysiaka.
                                                    - owszem, jeśli siostra da tysiaka, a brat nie odda to będzie do przodu - dwa. Tylko, ze siostra i tak upomni się o tysiaka i będzie oczekiwała zwrotu, więc ...
                                                  • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 23:20
                                                    kora3 napisała:
                                                    > Zresztą ekonomicznie czysto:
                                                    - jeśli siostra za "namowa" Minnie nie dałaby nic do koperty i nie umorzyła dłu
                                                    > gu, to bray jest "w plecy" tysiaka


                                                    wtedy dalej wisi dlug
                                                    plus pusta koperta = 0

                                                    > - jeśli siostra dałaby tysiaka w kopercie, ale oczekiwała zwrotu długu, to bray jest na zero

                                                    wtedy coz, dalej wisi 1000zl i dostal 1000zl

                                                    > - a jeśli siostra da drobazg, ale umorzy dług to brat jest na plusie tysiaka.

                                                    wtedy symbolicznie odda zalegly dlug.
                                                    od siostry dostanie na slub drobiazg.

                                                    > - owszem, jeśli siostra da tysiaka, a brat nie odda to będzie do przodu - dwa.

                                                    wtedy owszem, wtedy jedne pieniadze bezprawnie zarobi, bo nie odda DLUGU
                                                    a drugi tysiac dostanie z okazji slubu

                                                    > Tylko, ze siostra i tak upomni się o tysiaka i będzie oczekiwała zwrotu, więc

                                                    wtedy odda DLUG. na slub dostanie PREZENT - gotowke.

                                                    czemu Koro mieszasz dwie rozne rzeczy - dlug i prezent?
                                                    jedno nie ma z drugim nic wspolnego!
                                                    dlatego mowie - slub, wesele, wszelkie anniversaries to nie pora na rozrachunki - matematyczne podliczenia.

                                                    Minnie
                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 15:43
                                                    Przecież ktos kto znajduje portfel na ulicy i nie oddaje właścicielowi jest nieuczciwy, prawda? Przeciwienstwem nieuczciwości jest uczciwość a nie elegancja , tak samo jak przeciwienstwem elegancji jest brak elegancji a nie nieuczciwośc. Oczywiście uczciwośc może byc elegancka, nieuczciwość jest zawsze nieelegancka alez nie sa to pojęcia tożsame i jako trakie zestawiane byc nie moga.
                                                    Co jest przeciwieństwem frajerstwa -ano skuteczna choć nie zawsze elegancka ochrona własnych interesów.
                                                    Jesli Ci ktoś dyskretnym i eleganckim ruchem chce wyjąc kasę z torebki to zapewne przez grzeczność i dobre wychowanie nie narobisz rabanu na cały supermarket bo to nieelegancko takie zamieszanie wokół siebie robić, spokój innym zakłocac, mylę sie?
                                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 15:48
                                                    rzecz Babo w tym, że jeśli chodzi o czysty interes to umorzenie w ramach prezentu jest tu dobrym interesem także dla ...brata. smile
                                                    Bo tak analizują: jest on siostrze winny tysiaka (pal licho odsetkismile), tak? Siostra dotychczas nie nalegała na zwrot, ale nalegać może i najpewniej - będzie. Brat już nie ma "zganki" w postaci ślubu, wesela, przeprowadzki itd.
                                                    Jeśli jak radzi Minnie siostra pójdzie na wesele z pustą ręką, brat od niej nic nie dostanie, ale dług mu zostanie, prawda? Więc brat jest w plecy kasę/prezent od siostry
                                                    Jeśli da prezent za tysiaka, to dług dalej pozostanie, wiec brat wyjdzie na zerosmile
                                                    Jeśli umorzy tysia siostra w ramach prezentu, brat jest do przodu tysiaka, bo długu już nie ma smile
                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 15:59
                                                    Z punktu widzenia brata i Minnie mam wrażenie tez umożenie długu nie jest dobrym interesem bo sie juz pokazną mentalistę tego co się za kasiorę z kopert kupi zrobiło uwzględniając tysia od siostry za to kompletnie nie przejmując się długiem a tu zoooonk-nie ma kasiory, trzeba z czegoś zrezygnować. Odzyskanie swojej własności nazywasz interesem ...no ciekawe podejscie.
                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 16:00
                                                    umorzenie
                                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 16:05
                                                    Babo, umorzenie nie jest odzyskaniem swej własności smile Pisząc o interesie miałam przede wszystkim na myśli interes brata, któremu odpadnie dług przy umorzeniu, w każdej innej konfiguracjoi ZOSTANIE
                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 16:15
                                                    No sensu stricto nie jest ale tu akurat jest.Interes brata to tez sprawa dyskusyjna. Bo gdyby żadnego długu nie miał toby zrobił interes na swoim weselu(w sensie byłby na plusie) bo siostra dałaby tysiaka w kopercie. Tak liczył że mu w kopercie da a tu nic czyli jakby stratny jest. Mentalnośc takich ludzi jest pożycza się cudze a oddaje się SWOJE.
                                                  • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 23:37
                                                    baba67 napisała:
                                                    Odzyskanie swojej własności nazywasz interesem ...no ciekawe podejscie

                                                    to w ogole nie tak Babo, bo ja nie w tym sense uzylam slowa "interes" a takim,
                                                    ze "na weselu interesow sie nie zlatawia' - bo to ani nie pora ani nie miejsce na to.
                                                    w zadnym wypadku nie tak jak ty w cytacie - - bo takie umarzanie dlugu bratu akurat w momencie gdy on zasugerowal gotowke na prezent a ona -wczesniej tylko raz baknawszy ze chce zwrotu - postanawia 'buch!' wykorzystac ten moment na umorzenie mu dlugu - to jest robienie interesow.

                                                    Przypominam, iz zasadniczym pytaniem na tym forum jest "czy to jest elegancko, czy zgodnie z SV jest.."
                                                    Nie jest - umarzac dlug na prezent sluby, i tyle.

                                                    A siostra miala dosyc okazji przez poltora roku aby sprawe dlugu z bratem rozwiazac.

                                                    Minnie
                                                  • misseczka Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 15:38
                                                    Bardzo paskudna i krzywdząca analogia, Matyldosad
                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 15:45
                                                    A przede wszystkim absurdalnie nielogiczna.
                                                • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 23:01
                                                  misseczka napisała:
                                                  skąd Ci się wzięło, że siostra CHCE zachować się elegancko?


                                                  Mila Misseczko, to jest dyskusja forumowa nad 'pewna kwestia'. ta kwestia tutaj jest jak sie zachowac w sytuacji .... (tu twoj otwierajacy wpis watek). nie ma znaczenia jak w rzeczywstosci owa siostra chce sie zachowac - wszyscy z wyjatkiem ciebie - mozemy tylko teoretyzowac jak powinno byc bo zwyczajnie nic wiecej nie wiemy.

                                                  Z Twoich postów można wysnuć wniosek, że najlepiej wręczyć bratu kopertę, miesiąc później upomnieć się o zwrot długu, a jak brat znowu będzie siostrę zbywał,
                                                  to założyć sprawę w sądziewink Wtedy dopiero byłoby eleganckowink


                                                  Ja owszem bedac zaproszona bym dala koperte, a dwa trzy miesiace pozniej po wyraznym juz ustabilizowaniu sie pary mlodej, porozmawialabym z bratem ze dlug jednak musi mi oddac. jesli by odmowil, spisalabym to na straty ale i wiecej pieniedzy ani wartosciowych rzeczy materialnych (np samochod, maszyna do szycia, odkurzacz itp) bym mu nie pozyczyla - niech sobie radzi sam.
                                                  niemniej podalam inne, legalne OPCJE jakie mozna wykorzystac gdy sie chce odzyskac dlug.

                                                  Mam wrażenie, że sobie sporo nadinterpretowałaś w tym wątku. Gdzieś tam była sugestia, że może siostra informację o niemożności oddania długu przyjęła bez okazania cienia niezadowolenia a skądże to wiesz?

                                                  nie napisalam ze doslownie "bez cienia", ale tu napisalas:
                                                  Po mniej więcej roku znajoma zdobyła się na delikatną sugestię, że jednak oczekuje zwrotu pożyczonych pieniędzy - bo miała wrażenie, jakby brat uznał, że o tym zapomniała. Odpowiedział, że jasne, zwróci, ale na razie nie ma z czego, bo...planują z dziewczyna ślub i mają mnóstwo wydatków.
                                                  Tym bardziej, że jej mąż trochę się zżyma na braciszka, który jego zdaniem zachowuje się nie fair, wykorzystując fakt, że siostra mało asertywna. Zresztą ona sama chyba też już nie wierzy, że brat jej tę kasę odda kiedykolwiek.


                                                  -musisz przyznac ze z tego wniosek narzuca sie sam. poza tym, - zakladamy, zakladamy... smile

                                                  I skąd Ci się wzięło przekonanie, że "ten tysiac wiecej nie jest dla niej za duzo, bo gdyby szla na wesele do kogos innego toby miala. tu chodzi ze ten tysiacdla niego jest za duzo."

                                                  tu chodzi o pewien kontekst. o to:
                                                  ze I o ile kasę by przebolała, pal sześć, to nie majątek, to zwyczajnie jej głupio, że brat okazał się takim cwaniaczkiem

                                                  A co do dziewczyny, a przyszłej żony - ależ jak najbardziej jest winna, bo to na ich wspólne wydatki pieniądze zostały pożyczone, i za jej wiedzą.

                                                  jak pisalam juz dwa razy, to jest dyskusja forumowa gdzie uczestnicy tyle wiedza ile zostalo podane w watku poczatkowym. a w watku poczatkowym napisalas tak:
                                                  Moja znajoma około 1,5 roku temu pożyczyła swemu młodszemu bratu na jego prośbę 1000 zł. Brat tuż po studiach, na starcie, pieniędzy potrzebował na rozruch, jakieś pierwsze zakupy do mieszkania, w którym miał zamieszkać ze swoja dziewczyną. Obiecał że zwracał będzie ratami, z pensji (pracę miał, niezłą), jak tylko będzie miał z czego.

                                                  stoi jak byk - siostra poltora roku temu pozyczyla BRATU.
                                                  to, ze po mniej wiecej roku przypomnienia odmowil zwrotu bo zamierzal sie zenic,
                                                  w najmniejszym stopniu nie czyni przyszlej zony wspol-dluzniczka. nie czyni jej nawet w przypadku gdyby brat pieniadze pozyczyl od razu aby uwic studenckie gniazdko dla nich obojga - liczy sie tylko i wylacznie kto pozyczyl i od kogo. na co, po co - niewazne.

                                                  Minnie
                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 20.07.16, 10:45
                                                    Nie każdego stać żeby spisać na straty taką sumę i jak gdyby nigdy nic dalej utrzymywać stosunki rodzinne z osoba która de facto kase od nas wyłudziła. ja bym nie potrafiła bo z ludzmi nieuczciwymi nie chce miec nic wspólnego. Poniewaz nie dyskutujemy tu juz o elegancji bo tylko Kora uważa że takie rozwiązanie jest eleganckie(a ma prawo do własnych odczuć) tylko o tym co jest lepsze w perspektywie rodzinnych stosunków to zdecydowanie lepszy jest foch brata i bratowej który im przejdzie . Alternatywą jest dalsza fermentacja kwasów (wzmocniona poczuciem przymusu z powodu kilku stówek w kopercie) i przwdopodobne ochłodzenie relacji do zerwania włącznie.
                                          • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 18.07.16, 10:11
                                            Na pewno świadomość że zachowało się elegancko ma pewna wartość. Nikt zreszta nie twierdził że umarzanie długu w takiej sytuacji jest eleganckie bo na pewno nie jest. Niemniej nie dla każdego taka świadomośc ma wartość nadrzędna. Dla niektórych wazniejsze jest poczucie ze wyszło się z niekomfortowej paprzącej się sytuacji która może popsuć stosunki z bratem i bratowa na długie lata. I to załatwiło się dość bezboleśnie. Elegancja nigdy nie była dla mnie wartoscią nadrzędną ani w ubiorze ani w zachowaniu w przeciwieństwie do przyzwoitości i neutralizacji kwasów a to drugie ciężko jest załatwić elegancko.
                                            • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 18.07.16, 10:43
                                              Babo, ale ja naprawdę nie wiem co jest NIEELEGANCKIEGO w umorzeniu długu przy okazji wesela w TEJ sytuacji. Mowa o niezamożnej kobiecie, która wspomogła brata w potrzebie. Brat przez 1,5 roku nie znalazł sposoby, by oddać tę kwotę - nie czarujmy się w skali 1,5 roku - niewielką! To jest niecałe 56 złotych miesięcznie!
                                              Teraz kobieta nie ma luxnego kolejnego tysiaka na prezent, czy prezent gotówkowy - proste.
                                              • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 18.07.16, 10:55
                                                No nie jest eleganckie tak czuję. Jakby wypominki-nie byłeś w stanie spłacić mimo że się zobowiązałeś, to nie mam wyjścia-załatwimy to tak.Elegancko toby było wręczyc nastepnego tysiaka w kopercie i udawać że się wierzy że brat sam z siebie spłaci.
                                                • misseczka Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 01:27
                                                  Mnie też się, przyznam, eleganckie to nie wydaje. Tyle, że nie bardzo widzę możliwość eleganckiego zakończenia tej sytuacji, w każdym razie nie jest to w mocy mojej znajomej. Tak się bowiem składa, że finansowo niespecjalnie ją stać na podarowanie bratu tej sumy, a psychicznie - na uznanie, że nic się nie stało, tak mi się zdaje. Tym bardziej, że to nie były tylko jej pieniądze, to były pieniądze jej i męża, wspólne, co dodatkowo zwiększa jej dyskomfort.
                                                  No więc eleganckie by to nie było, ale ja bym się tym chyba w tej sytuacji nie przejmowała. Brutalnie mówiąc, braciszek zasłużył sobie na bycie potraktowanym nieelegancko. I tak, jak znam tę moją znajomą, wyartykułowanie takiej propozycji łatwo jej nie przyjdzie (zakładając, że tak rzeczywiście zrobi).

                                                  Jeszcze taka refleksja: mam wrażenie, że odkąd pojęcie asertywności zrobiło taka karierę i taka postawa jest intensywnie lansowana, brak umiejętności bycia asertywnym jest przez wiele osób postrzegana i oceniana jako grzech ciężki, tego samego kalibru, co nieuczciwość, żeby nie powiedzieć, że nawet poważniejszy. I bardzo trudno mi się z tym zgodzić i to pojąć, przyznam.
                                              • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 15:47
                                                To nie jest kwestia wiedzy tylko odczuć.
                      • winniepooh Re: pożyczka a prezent ślubny 06.10.16, 11:16
                        o majgad, gdzie takie trzymają

                        niesamowita, niesamowita IDIOTKA
              • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 06:14
                Chrisie, ja domniemywałam na podstawie opisu wątkodawczyni i pisałam o osobie całkowicie dla nas wszystkich anonimowej. Więc proszę Cię nie naciągaj już ...smile
    • asia.sthm Re: pożyczka a prezent ślubny 15.07.16, 12:50
      Misseczko, czy bedziesz miala szanse dowiedziec sie jak znajoma postapila, czy skorzystala z twojego znakomitego pomyslu?
      Prosze daj znac - po tak goracej dyskusji chetnie sie dowiem... mniemam ze wszyscy dowiemy.
      • misseczka Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 01:31
        Asiu, myślę, że się dowiem, zresztą sama jestem ciekawa. I oczywiście napiszę, uważam, że się to należy wszystkim zaangażowanym w dyskusję. Za które to zaangażowanie bardzo dziękujęsmile
        • asia.sthm Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 11:43
          misseczka napisała:

          > Asiu, myślę, że się dowiem, zresztą sama jestem ciekawa. I oczywiście napiszę, ...

          Dobra, to ja juz trzymam kciuki aby jej to sprawnie poszlo - lubimy dobre konce. big_grin
    • acdcfan Re: pożyczka a prezent ślubny 25.08.16, 05:32
      Michael Straus ( z portalu faraon24.pl?pozyczki=online ) powtarza "lepiej żyć bez długu".
    • winniepooh Re: pożyczka a prezent ślubny 06.10.16, 11:21
      rozwiązania widzę dwa:
      - iść na wesele ze skromnym prezentem np. bombonierka + kwiaty
      - nie iść na wesele

      dawanie pieniędzy tylko po to by za chwilę żądać ich zwrotu jest niedorzeczne. dołączanie do prezentu karteczek o umorzeniu było delikatnie mówić w zdecydowanie złym guście. wypada przyjąć, że brat nie jest idiotą i sam domyśli się o co kaman. w razie czego mozna wyjaśnić ustnie.
    • misseczka Re: Update i epilog 22.11.16, 15:31
      Miałam w weekend okazje rozmawiać ze znajomą, mogę zatem, tak jak obiecałam, dopisać zakończenie.
      Ślub i wesele odbyły się pod koniec września.
      Znajoma kilkanaście dni przed ślubem zadzwoniła do brata i zaproponowała umorzenie zobowiązań finansowych wobec nich w ramach prezentu ślubnego.
      Brat (jak mi opowiadała) wydawał się lekko zaskoczony ale powiedział: "W porządku".

      Znajoma w dniu ślubu wręczyła bratu i jego żonie kwiaty oraz pięknie oprawione zdjęcie z jakiegoś wspólnego wyjazdu (zdjęcie tylko ich dwojga, wyjątkowo udane, a zrobione aparatem znajomej) Z tego, co mówiła - podobało im się ogromnie.

      Jak na razie (a trochę czasu minęło i mieli okazję się parę razy widzieć), wzajemne relacje wydaja się być bez zarzutu.
      • baba67 Re: Update i epilog 22.11.16, 16:38
        Widać że brat z bratowa maja jednak trochę wstydu i zdrowego rozsądku.Wszystko sie potoczyło najlepiej jak mogło.
        • misseczka Re: Update i epilog 22.11.16, 23:53
          Też tak uważamsmile
    • akle2 Re: pożyczka a prezent ślubny 26.11.16, 18:39
      Moim zdaniem bardzo dobry i sprytny. Nie widzę nic urągającego sv.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka