Dodaj do ulubionych

W oku cyklonu

05.12.16, 20:28
...czyli w środku bardzo, bardzo nieprzyjemnej sytuacji, która mnie właściwie w żaden sposób nie dotyczy. Wypadłem w niej chyba dość głupio, nie wiedziałem i właściwie nadal nie wiem jak się należało wtedy i należy w przyszłości zachowywać. Przeczytajcie proszę i oceńcie. Spotykam się z dziewczyną od niecałych trzech miesięcy. Obaj jesteśmy 22-letnimi studentami tej samej uczelni, chociaż różnych kierunków. Ja pochodzę z innego miasta, więc wynajmuję pokój w trzypokojowym mieszkaniu razem z innymi dwoma kolegami, ona jest "miejscowa", mieszka więc z rodzicami. Z oczywistych względów na noce spotykamy się u mnie. U niej jeszcze nigdy nie byłem, zostałem zaproszony na niedzielny obiad, żeby w ogóle zobaczyć gdzie mieszka i poznać jej rodzinę. Wiedziałem tylko tyle, że poza nią i rodzicami ma jeszcze o rok starszego brata, który też z nimi mieszka i tyle. Obiad miał być na 16:00, przyszedłem dziesięć minut wcześniej z kwiatami dla niej i dla jej mamy, butelką w miarę dobrej wódki (60 zł) dla jej ojca. Zapoznanie i początek spotkania bardzo przyjemny, opowiedziałem o sobie, swoich rodzicach, rodzeństwie i ogólnie pożartowaliśmy. Przez około godzinę po moim przyjściu, w czasie obiadu a przed deserem brat mojej dziewczyny, którego poznałem nie odezwał się ani słowem, poza "cześć, Bartek" na początku, gdy przyszedłem i wszystkich poznawałem. No i właśnie gdy mama dziewczyny podała deser, jej ojciec zaczął strofować syna, że nie uczy się, ani nie pracuje, tylko całymi dniami siedzi u siebie w pokoju. Wynikło to jakoś z rozmowy, gdy powiedziałem, że co prawda studiuję dziennie, ale pracuję w niepełnym wymiarze godzin przy wprowadzaniu danych w pewnej firmie. Wspomniany Bartek na pretensje ojca odpowiadał krótko, ale dość nieprzyjemnie i agresywne, w międzyczasie włączyła się jego matka również go krytykując, w końcu siostra powiedziała też parę słów (ja oczywiście milczałem w tym czasie) i wtedy Bartek powiedział coś jakby "mnie się czepiacie, a Olce dajecie pieniądze na kiepskie studia wieczorowe, też nic nie robi tylko się kur**wi z kolejnymi ziomkami". Prawie dokładnie coś takiego. Chwila konsternacja, Ola zaczęła krzyczeć i bluzgać na niego, jego rodzice też, przy okazji zresztą również ją krytykując, żeby wzięła się do pracy i że jak u mnie zostaje na noc, to mogłaby nie kłamać... itp... itd... Nie chce mi się opisywać tego, co było mówione, wyglądało i brzmiało to tak, jakby cała skrywana złość w tej rodzinie nagle się wylała. Przeklinali wszyscy, bardzo, bardzo ordynarnie się wyrażali, chyba każdy każdego się o coś czepiał... A ja siedziałem w środku, jak ta ofiara, nie wiedziałem kompletnie co mam zrobić, jak się zachowywać, nawet gdzie podziać oczy. Bezpośrednio mnie się nikt nie czepiał, nic złego nie powiedział (poza tym jednym wspomnieniem, że ona czasami u mnie nocuje), po prawie 40-stu minutach takiej awantury (a nic nie zapowiadało jej końca), wstałem, przeprosiłem i powiedziałem, że muszę już jechać, bo chociaż to niedzielny wieczór, to mam dzisiaj tę swoją dorywczą pracę. Powiedziałem "dziękuję bardzo za pyszny obiad, do widzenia", ubrałem się szybko i wyszedłem. Gdy wychodziłem, awantura trwała nadal, zdawkowo mnie pożegnano, z rytualnym "przepraszamy za to, że był pan świadkiem rodzinnego nieporozumienia"... Od tamtej pory minęła doba... Jeszcze raz pytam, jak powinien był się prawidłowo zachować w takiej sytuacji? Po jakim czasie i w jaki sposób zareagować? Co kulturalny człowiek wówczas robi? Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: W oku cyklonu 05.12.16, 20:37
      Ja bym sie chyba ulotniła wcześniej, ale kto wie - być może zdumienie wbiłoby mnie w fotel, nie wiem.
      Zachowałeś się ok, chociaż chyba miałeś opóźniony zapłon. To oni pogwałcili jakiś pięćset paragrafów kodeksu s-v, nie ty.

      OT: Do tej Oli się może nie przywiązuj w sensie nie snuj planów na resztę życia. Po pierwsze - teściowie rodem z koszmaru i brat w depresji, po drugie - czym skorupka za młodu nasiąknie...
      • kuazynak Re: W oku cyklonu 05.12.16, 20:51
        bene_gesserit napisała:

        > Ja bym sie chyba ulotniła wcześniej, ale kto wie - być może zdumienie wbiłoby m
        > nie w fotel, nie wiem.
        > Zachowałeś się ok, chociaż chyba miałeś opóźniony zapłon. To oni pogwałcili jak
        > iś pięćset paragrafów kodeksu s-v, nie ty.

        Dzięki za radę. Mnie się wydaje, że zachowałem się źle, ponieważ kulturalny człowiek nie powinien podsłuchiwać ani być świadkiem trudnych spraw, zwłaszcza rodzinnych, które jego nie dotyczą. Bo to coś, jak mieszanie się w nieswoje sprawy. Chciałem wyjść wcześniej, ale nie miałem odwagi. Po prostu stchórzyłem. Nie wiedziałem jak i co powiedzieć i dopiero po tak długim czasie wymyśliłem powód, który zresztą był kłamstwem. To chyba nie jest jednak kulturalne zachowanie i w porządku?

        > OT: Do tej Oli się może nie przywiązuj w sensie nie snuj planów na resztę życia
        > . Po pierwsze - teściowie rodem z koszmaru i brat w depresji, po drugie - czym
        > skorupka za młodu nasiąknie...

        Nie wiem czy brat ma depresję, tego nie napisałem, nie mam pojęcia. Do dziewczyny się nie przywiązałem, cieszę się chwilą i sytuacją, do jej rodziców poszedłem za jej mocną namową, jej samej nigdy bym swoim nie przedstawił. To tak naprawdę dopiero pierwsza moja dziewczyna na ciut dłużej, dzięki której mam nadzieję, nabędę doświadczenia i nauczę się trochę życia. Tym trudniejsza ta sytuacja się okazała dla mnie, nigdy w życiu czegoś takiego nie doświadczyłem sad
        • baba67 Re: W oku cyklonu 05.12.16, 21:02
          Dziewczyna nie jest za mądra.Gdybym miała taka dysfunkcyjna rodzine opóżniałabym przedstawianie jej komukolwiek jak najdłużej, a jakby sie nie dało to jakas herbatka z ciastem i desant w razie najmniejszej obsuwy. Nie jestem za skreślaniem dziewczyn z dysfunkcyjnych rodzin, bo bywa że zasługują na szansę, ale ta akurat niedaleko padła od jabłoni.Nie zdziwiłabym sie gdyby Cie spróbowała łapać na dziecko.
          • vivi86 Re: W oku cyklonu 05.12.16, 23:32
            Ty tak serio???????
            Bo miałam Cię za rozsądną kobietę....
            • baba67 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 11:04
              Co jest nierozsądnego w mojej wypowiedzi?Akurat znam osobę która była w takiej sytuacji (ojciec lubił wypić, matka kłębek nerwów, brat wycofany ale ok).dziewczyna poznawszy studenta politechniki(sama byla Liceum Medycznym-stare dzieje) zapraszała go wczesnym popoludniem a wychodzili przed powrotem ojca ktory bywał w róznym humorze na ogól nieciekawym.Może i historyjka wymyśłona ale takie rodziny komunikująće sie za pomocą ciągłych pretensji albo wrogiego milczenia wcale nie są rzadkościa. Ktos kto dorasta w takiej atmosferze i nie odcina się od niej dobrym partnerem raczej nie będzie.
              • kora3 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 11:42
                Wiesz babo ... Jeden z moich bardzo starych przyjaciół, kolega ze średniej szkoły jest dzieckiem bardzo porządnej kobiety i nałogowego alkoholika. Jasne, ze nie zapraszal do domu, jak wiecział, ze ojciec będzie, ale zdarzało się, ze się pojawiał gdy byliśmy u niego. Miłe to raczej nie było powiem Ci...Ale naprawdę ten wówczas chłopak, a teraz mezczyzna jest jedną z najbardziej odpowiedzialnych osób jakie znam. I był takową, gdy był bardzo młody, co bywa zwykle rzadkością.
                • baba67 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 12:00
                  Ta dziewczyna nie poślubiła co prawda swojego studenta, wyszła za mąż pare lat póżniej, rozstanie nie miało nic wspólnego z ojcem. Tego co słyszałam normalnie się jej ułożyło. Ta świadomośc że coś jest nie tak i absolutnie nie chcę tego pokazywać a juz na pewno nie powielać jest tu kluczowa. Panna z opowiadania zdaje sie nie mieć kompletnie świadomości że to co się dzieje u niej w domu jest nienormalne, mało tego ochoczo dołacza się do pyskówki. No kosmos.
                  • kora3 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 12:09
                    I to się właśnie nie trzyma kupy babo w tej historii. Ktoś kto ma taką sytuację w domu nie zaprasza na niedzielne obiadki u siebie z rodzinka gościa z którym zna się krótko i luźno. Wspomniany mój kolega poznawszy swa przyszła żonę i będąc z nia na etapie po prostu chodzenia - nie robił tego. Co innego starszy kumple, jak ja, a co innego panna mało znana, na której w dodatku mu zależy. Owszem, no musiała kiedyś poznać prawdę i jego ojcu, ale zostawił to na etap znacznie późniejszy, gdy dziewczyna wiedziała już ze jest naprawdę porządnym odpowiedzialnym gościem bez problemu alkoholowego - nikt z mózgiem nie strzela sobie tak w kolano Babo jak ta rzekoma Ola smile i jak wspomniałam - żaden facet luxno traktujący znajomość z kobietą/dziewczyną nie idzie do niej na rodzinny obiad z kwiatami i wódą, bo to jest DEKLARACJA. Jak już pisałam - przyjść może, zostać przedstawiony rodzinie - może, ale jako gośc panny, a nie rodziny...
                    • horpyna4 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 12:53
                      Nie do końca, Koro. Zauważ, że patologia zazwyczaj uważa swoje obyczaje i zachowania za normalne.

                      Na przykład kobieta maltretowana przez męża pijaka i zapytana, czy mąż pije, odpowiada "jak każdy". Zapytana, czy ją czasem uderzy, mówi "jak w każdej rodzinie, czasem mu nerwy puszczają". I tak dalej...

                      Dlatego, chociaż też historyjka ta wydaje mi się mało prawdopodobna, nie wykluczałabym całkowicie jej wiarygodności. Po prostu niektórzy ludzie nie wstydzą się chamskiego zachowania i wcale to nie dotyczy wyłącznie tzw. "marginesu społecznego" - wystarczy popatrzeć na wielu polityków.

                      Jak wiadomo, człowiek głupi nie uważa się za głupiego. Podobnie cham nie uważa się za chama.
                      • kora3 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 13:05
                        Ok Horpyno, można tak przyjąć po stronie dziewczyny.
                        A co z watkodawcą? Jak pisałam do Baby - niezależnie od płci osoba pozostająca z kimś w znajomości luźnej - bez planów w ogóle, albo tylko póki co na przyszłość, nie bieży żwawo na rodzinny obiadek z kwiatami dla mamusi i wódka dla tatusia - w przypadku mezczyzny. Z tej prostej przyczyny, że to jest najzwyczajniej w swiece DEKLARACJA. Co innego zwyczajnie do kogoś wpaść i zostać przedstawionym przy tej okazji rodzicom - normalna sprawa. Ale taka "akcja" to sygnał, że ma się heh tzw. "poważne zamiary" - nikt normalny tego nie robi jeśli takich nie ma ...
                        • baba67 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 14:33
                          A to może w Twoich stronach tak jest. W moich student zaproszony na obiad do rodziców dziewczyny nie przychodzi z pusta ręką. A odmowa przyjścia na obiad bylaby komunikatem-"chcę cieszyć się chwilą i nabierać doświadczeń ale w żadnym razie nie traktuję naszej znajomości poważnie"-no a tego zdemaskowania Watkodawca nie chciał, bo jak pisałam, mogło się to skończyć nie po jego myśli-bo panna widząc brak perspektyw mogłaby udać sie na dalsze poszukiwania.
                          • kora3 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 22:37
                            baba67 napisała:

                            > A to może w Twoich stronach tak jest


                            A które to sa "moje strony" Babo?smile

                            . W moich student zaproszony na obiad do ro
                            > dziców dziewczyny nie przychodzi z pusta ręką


                            Babo - powtórzę - normalnie dziewczyna mająca CHLOPAKA nie zaprasza go na obiad z rodzinka, tylko poznaje go z rodzicami o ile chce w sposób neutralny - po prostu odwiedza w domu JĄ i przy tej okazji zostaje przedstawiony rodzicom - proste. Z celebrą w opisanym typie przedstawia się poważnego kandydata na partnera życiowego czy męza. To się owszem zdarza nawet przy krótkiej znajomosci - czemu nie, ale nie w tym przypadku, gdy młodzi takich planów nie mają ..

                            . A odmowa przyjścia na obiad byla
                            > by komunikatem-"chcę cieszyć się chwilą i nabierać doświadczeń ale w żadnym raz
                            > ie nie traktuję naszej znajomości poważnie"-no a tego zdemaskowania Watkodawca
                            > nie chciał, bo jak pisałam, mogło się to skończyć nie po jego myśli-bo panna wi
                            > dząc brak perspektyw mogłaby udać sie na dalsze poszukiwania.


                            no i co? babo - dziś nie re czasy - naprawdę smile Ani przecietna studentka w tym wieku nie szuka na silę meza, ani chłopak zony smile To nie ten czas, nie ten etap - to jest etap zabawy właśnie, doświadczania, poznawania życia. No i panna by go olała - załóżmy. No i co? Przecież nie jest zakochany po grób, to znajomość, pewnie będzie miał ich wiele jeszcze nim wejdzie w stały poważny związek. Przepraszam, ale Ty transponujesz postawy z 2-3 pokoleń wstecz na teraz uważając je za standard. Jak się z chłopakiem chodzi i sypia, to ma się skończyć ślubem, bo jakże inaczej...Teraz naprawdę jest inaczej i już inaczej było za czasów mej młodości Babo. Uprzedzając, nie mowa nie o jakimś czyms co nazywasz na "ka" tylko o nietraktowaniu zaraz seksu jak czegos ostatecznego - ze jak był to trza do ołtarza smile 22- letni student zwykle nie myśli o zakładaniu rodziny i jego rówieśnica studentka - TEŻ nie smile

                            Jasne - istnieje mozliwośc, ze dziewczę miałoby odjechanych rodziców, którzy uważaliby, ze musza /powinni zaprosić na niedzielny obiad chłopaka z którym spotyka się 3 miesiące. Co prawda zwazywszy, iż chodzi o ludzi a okolic mego pokolenia to byliby wyjątkowo oszołomieni ludzie, ale ok - przyjmijmy, ze tak jest ...Tylko wówczas dziewczyna nie chcąc się skompromitować nie przyznawałaby się że ma chłopaka w ogóle, a pociemniałaby, ze nocuje u koleżanki i finał i wcale by nie zapraszała na taki obiadek - proste.

                            Pamiętam taka sytuację u mojej kumpeli z roku wyżej - pochodziła ze wsi, z bardzo tradycyjnej rodziny i w dodatku była późnym dzieckiem swoich rodziców, jedynym. Miała weselisko w rodzinie i zaprosiła nań kolegę swego, którego zawczasu uprzedziła, że co by nie mówiła będzie brany za jej przyszłego narzeczonego. smile Latało mu to i zgodził się iść. No i faktycznie jak opowiadali ojciec się go pytał jakie ma zamiary, a mama też coś tam. Ale gośc był uprzedzony, ze rodzice dziwacy i tyle. smile

                            >
                            • baba67 Re: W oku cyklonu 07.12.16, 08:09
                              Ale co Ty mi za oczywistości opowiadasz?Przecie to jasne że chlopak nie chce się zenić a dziewczyna od razu za mąż wydawać po 3 miesiącach znajomości. Nie każda jednak dziewczyna jest zainteresowana byciem traktowana jak termofor, chce wierzyć że związek się jakoś rozwinie w coś poważniejszego .Bardzo dziwne ze chlopak jeszcze i niej nie był o to jest ten szczegól który zdradza trolla animacyjnego-to się kupy nie trzyma.Rodzice zapraszaja na obiad faceta z ktorym sypia ich córka bo w moim pokoleniu rodziców ktoś z kim regularnie sypia córka jest dla niej wazny i córka powinna być ważna dla niego. Mam przyjaciół w swoim wieku mających dorastające córki i wiem jak do tego podchodzą. Zapewniam Cię że nie są dziwakami pod 70 tkę, mają ok 50, normalnie funkcjonują w spoleczeństwie,nie wmawiaj mi zatem że dla rodzicow z mojego pokolenia jest normalne że dzieci sypiają z kim popadnie w celach rekreacyjnych.
                              • kora3 Re: W oku cyklonu 07.12.16, 08:32
                                Babo, powtórzę - sama wspomniałaś, jako i ja - ze to dość dziwne iż chłopak jeszcze u niej nie był - nie z wizytą tylko zwyczajnie - przy okazji. To, ze ona u niego nie była - zrozumiale - jest zamiejscowy smile.

                                Jak sama się ze mną zgadzasz - ani to wiek, ani etap znajomości na poważny związek szczególnie w dzisiejszych czasach. Którzy rodzice z mózgiem oczekują luźnego w sumie znajomego córki na niedzielnym obiedzie? Żadni, takie zaproszenie to zwyczajnie obciach. Jak - znów przypomnę - wspomniałam - to naturalne, ze chcieli poznać chłopaka, ale rzecz w tym, że owo poznanie nie wymaga takiej celebry szczególnie w sytuacji, gdy panna jest miejscowa i nie przyjeżdża do rodziny z chłopakiem na parę dni siłą rzeczy.
                                Ty z tym sypia masz cos nie ten smile - w dzisiejszych czasach dla normalnych rodziców jest oczywistością, że ich dorosłe dziecko współżyje seksualnie, nawet gdy się im z tego nie zwierza - mowa rzecz jasna o zwyczajnych środowiskach, z wyłączeniem ortodoksyjnych religijnie. Jak sama zauważasz, w większości nie oczekują oni, że będzie to związek na całe życie - bardziej interesuje ich to, by ich dziecko - dorosłe ale jeszcze b. młode nie wpadło w czyjeś złe towarzystwo i by sam nie zostało ojcem czy matką przedwcześnie. Dlatego naturalnie chcą poznać tę dziewczynę, czy chłopaka.
                    • pavvka Re: W oku cyklonu 06.12.16, 20:01
                      kora3 napisała:

                      > I to się właśnie nie trzyma kupy babo w tej historii. Ktoś kto ma taką sytuację
                      > w domu nie zaprasza na niedzielne obiadki u siebie z rodzinka gościa z którym
                      > zna się krótko i luźno.

                      Zakładasz, że takie sytuacje jak opisana zdarzają się w tej rodzinie notorycznie. A może naprawdę to był wyjątkowy, jednorazowy wyskok? Może być tak jak sugeruje autor wątku - obecność gościa zadziałała jak katalizator, i nagle wszystkim się ulały gromadzone latami pretensje.
                      • baba67 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 20:49
                        Naprawde wierzysz że posiłki w tej rodzinie bez obecności gościa przebiegają milutko w atmosferze wzajemnego zrozumienia?Bo mnie sie jakoś nie wydaje...
                      • kora3 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 22:53
                        Nie wiem, zwyczajnie nie wiem, ale w normalnej rodzinie, normalnie funkcjonującej przy po raz pierwszy widzianym gościu nie wywleka się wzajemnych pretensji - po prostu. Czy byłby to sąsiad czy znajomy, czy chłopak córki, jak tu.
                        Jasne, w szczególnych okolicznościach mogą komus puścic zawory zakręcone przez latasmile tyle, ze tu takich nie było ...Normalni ludzie powstrzymują się od takich uwag przy innych, nawet jeśli ich pretensje do rodziny wydają im się naprawdę słuszne.
                        I już nie musi tu już iśc koniecznie o SV, ale o zwyczajne poczucie wstydu i zdrowy rozsadek.
                        • pavvka Re: W oku cyklonu 07.12.16, 01:08
                          kora3 napisała:

                          > Nie wiem, zwyczajnie nie wiem, ale w normalnej rodzinie, normalnie funkcjonując
                          > ej przy po raz pierwszy widzianym gościu nie wywleka się wzajemnych pretensji -
                          > po prostu. Czy byłby to sąsiad czy znajomy, czy chłopak córki, jak tu.
                          > Jasne, w szczególnych okolicznościach mogą komus puścic zawory zakręcone przez
                          > latasmile tyle, ze tu takich nie było ...Normalni ludzie powstrzymują się od takic
                          > h uwag przy innych, nawet jeśli ich pretensje do rodziny wydają im się naprawd
                          > ę słuszne.

                          Ja nie mówię że tak było na pewno, czy nawet że jest to bardzo prawdopodobne, ale jednak... Powiedzmy że rodzice codziennie trują synowi, że marnuje życie, i on na co dzień puszcza to mimo uszu, ale czując się pomniejszany przez porównanie z gościem, którego widzi pierwszy raz w życiu, nie zdzierżył i mu się ulało. A jak już on zaczął, to awantura rozkręciła się na całego. To jest psychologiczne możliwe.
                        • baba67 Re: W oku cyklonu 07.12.16, 07:33
                          Ja obstawiam że oni się tak komunikuja ze soba-pretensje, warczenie, milczenie i czasami awantury. Taka jest rzeczywistośc w tym domu i dziewczyna uważa że wszędzie tak jest zatem przyłacza sie do awantury jak to zwykle robi zamiast zorganizować jak jak najszybszą ewakuację.
              • vivi86 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 17:41
                na to z jakiej rodziny jesteśmy nie mamy wpływu. I nie skreślałabym nikogo z takiego powodu.
                • baba67 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 18:24
                  Toz przecie wyraznie napisałam, dokładnie to samo co Ty.rzecz w tym ze na wczesnym etapie lepiej tak bardzo nieszablonowej rodziny nie eksponować, potem już chłopak znając osobe jako taką pozna i zrozumie jej sytuację.
        • koronka2012 Re: W oku cyklonu 05.12.16, 23:34
          Zrobiłeś najlepsze co mogłeś w tej sytuacji, i nie masz nad czym dywagować.

          Rozpatrywanie czy twoje wyjście było kulturalne (było) jest w tym przypadku lekko nadmiarowe. W sensie, że osoby tego pokroju nie docenią takich niuansów, bo są im one najzwyczajniej obce. Nie masz powodu do doszukiwanie się drugiego dna i samokrytyki.

          Niestety - ja na twoim miejscu bym wiała w podskokach. Raz, żeby "przypadkiem" nie wtopić bo z taką rodziną na karku szanse na szczęśliwy związek są zerowe, dwa - żeby nie narobić dziewczynie niepotrzebnych nadziei. Potraktuj to na serio, i zdaj się na własną antykoncepcję.
          • chris1970 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 21:37
            Koronko, w drugim chyba poście, autor wątku dał jasno do zrozumienia, że dziewczyna to taki "termofor" na trochę dłużej. O ile dobrze zrozumiałem jego wypowiedź, nie trzeba 22 latkowi tłumaczyć wiele. Jak się sprzęt zużyje, albo pojawi się na oku lepszy model, z lepszego domu, do pokazania swoim rodzicom zdatny, to będzie finał znajomości.
            Tu cytat: "Do dziewczyny się nie przywiązałem, cieszę się chwilą i sytuacją, do jej rodziców poszedłem za jej mocną namową, jej samej nigdy bym swoim nie przedstawił. To tak naprawdę dopiero pierwsza moja dziewczyna na ciut dłużej, dzięki której mam nadzieję, nabędę doświadczenia i nauczę się trochę życia."
            • baba67 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 21:48
              A dziewczyna sie za termofor nie uważa i dlatego zalezalo jej na rodzinnym obiadku.zeby mieć jakis dowód że nie jest tylko poligonem do zdobywania doświadczeń.Biedna naiwna.
              • kora3 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 23:03
                baba67 napisała:

                > A dziewczyna sie za termofor nie uważa i dlatego zalezalo jej na rodzinnym obia
                > dku.zeby mieć jakis dowód że nie jest tylko poligonem do zdobywania doświadczeń
                > .Biedna naiwna.


                Czy biedna i naiwna zależy silnie od tego dlaczego uważa te znajomośc za jakąs poważną. Jeśli dlatego, ze chłopak tak deklaruje myśląc sobie co miśli, to naiwna i mało gramotna (bo nie umie wyczuć jak jest), ale młoda jest i ma prawo. Ale jeśli nie deklaruje, a ona po prostu uważa ze tak jest bo ... nie wiadomo dlaczego, to jest zwyczajnie głupia
                >
                • baba67 Re: W oku cyklonu 07.12.16, 07:41
                  On nie deklaruje, takie mam wrazenie , a ona powinna wyczuć że nie chce bywać u niej (po 3 miesiącach dopiero jest u niej pierwszy raz ?Wcześniej żadnego wpadania na herbatkę?)że niechętnie idzie na ten obiad. Pewnie że powinna dać sobie spokój o ile jest zorientowana na związek z perspektywami.Ale za mądra to ona nie jest.
                  • kora3 Re: W oku cyklonu 07.12.16, 08:20
                    baba67 napisała:

                    > On nie deklaruje, takie mam wrazenie , a ona powinna wyczuć że nie chce bywać u
                    > niej (po 3 miesiącach dopiero jest u niej pierwszy raz ?Wcześniej żadnego wpad
                    > ania na herbatkę?)że niechętnie idzie na ten obiad.


                    To samo napisałam przed chwilą Babo - w tym wieku wpadanie do siebie normalnie u luźnej pary (nie ze bez zapowiedzi) to jest norma o ile tylko nie ma przeciwskazań. Zatem owszem jak już obie zauważamy dziwne jest, iż chłopak wcześniej zwyczajnie nie wpadł po nią po drodze na randke/koncert/imprezę, zwyczajnie na kawę itd. Że na obiad poszedł niechętnie - no powiem Ci, że ja w adekwatnej sytuacji TEŻ nie byłabym chetna iśc na taki obiadek do rodziny chłopaka z którym krótko się spotykam i nie mam zadnych planów...Co innego wpaść do NIEGO luźno i przy tej okazji poznac rodziców, a co innego takie "cóś"


                    Pewnie że powinna dać sobie
                    > spokój o ile jest zorientowana na związek z perspektywami.Ale za mądra to ona
                    > nie jest.


                    A diabli wiedzą - to wiem raczej nie na związki z perspektywami, może różnice naciskali ze chcą poznać to i sama niechętnie się zgodziła ...
                    >
              • chris1970 Re: W oku cyklonu 07.12.16, 11:50
                Zgadzam się, Babo, takie samo wrażenie miałem.
                Czego mi brakuje? Dyskusji, czy traktowanie drugiej osoby jako poligon doświadczalny jest zgodne z SV. Być może tak, ale jest naganne z punktu widzenia innych zasad, którymi się ludzie powinni kierować w życiu.
                • baba67 Re: W oku cyklonu 07.12.16, 11:56
                  Otóz to.
                • kora3 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 09:44
                  A to zależy Chrisie - wg mnie. Zależy od tego na ile druga strona jest i czy w ogóle - oszukiwana w materii o jakiej mówimy. Oszukiwanie jest nieetyczne - to bezsporne. Natomiast samo to, że się jest w relacji z kimś, z kim nie wiąze się planów i traktuje się ja jako jeden z etapów życia - przejściowych, zupełnie nie. Ja także w wieku adekwatnym do bohaterów historyjki nie myślałam o związku na całe zycie - to raczej zrozumiale. Moi koledzy i nieliczne koleżanki z roku - także. Gdziez to ten etap? Uprzedzając, nie chodzi o to, żeby kogoś właśnie wykorzystywać wmawiając mu wielka miłość ze swej strony, a naprawdę traktując lajtowo sprawę. A ze większość traktowała lajtowo to było oczywiste, bo właśnie ren wiek i etap ...
        • kora3 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 08:15
          kuazynak napisał:
          >
          > Dzięki za radę. Mnie się wydaje, że zachowałem się źle, ponieważ kulturalny czł
          > owiek nie powinien podsłuchiwać ani być świadkiem trudnych spraw, zwłaszcza rod
          > zinnych, które jego nie dotyczą. Bo to coś, jak mieszanie się w nieswoje sprawy
          > . Chciałem wyjść wcześniej, ale nie miałem odwagi. Po prostu stchórzyłem. Nie w
          > iedziałem jak i co powiedzieć i dopiero po tak długim czasie wymyśliłem powód,
          > który zresztą był kłamstwem. To chyba nie jest jednak kulturalne zachowanie i w
          > porządku?


          Alez Ty nie podsłuchiwałeś przecież ani też się nie mieszałeś - to horror rodzinka swoje brudy prała przy Tobie nie bacząc, że jesteś gościem sad
          Niespecjalnie dziwię się, że chwilę trwało, aż wpadłeś na to, jak się ewakuować - jesteś - ja sam wspomniałeś niedoświadczoną specjalnie jeszcze osobą, sytuacja Cię przerosła.
          To, ze podaleś powód nieprawdziwy - w tym przypadku jest całkowicie zgodne z SV i nazywa się białym kłamstwem - czyli kłamstwem, które ma z założenia ratować sytuację, bo powiedzenie prawdy byłoby bardzo przykre i niepotrzebne.
    • ania_2000 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 02:55
      HaHaha ale historiasmile
      Trzeba bylo wyjac smartfona i filmowac
      przez 40 minut sie awanturowali i rzucali wyzwiskami? niezla fantazje maszsmile

      nie wierze twojej historyjce.
      • allegra1002 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 07:27
        Zapewne w tym deserze było coś toksycznego że rodzinka tak ni w 5 ni w 9 eskalowała. A może na obiad były halucynogenne grzybki i szajba odbiła? Ja tam na twoim miejscu bym się włączyła w tę rodzinną pyskówkę i podgrzewała atmosferkę, a nuż doszłoby do rękoczynów i miałbyś okazję komuś przyłożyć ? >> Obaj jesteśmy 22-letnimi studentami<<.............jak to "obaj" ? to ta panienka jest jednak płci męskiej?
      • annthonka Re: W oku cyklonu 06.12.16, 11:38
        Styl pisania tego trolla, co dziwne wyrazy w temacie posta wstawia...
        • baba67 Re: W oku cyklonu 06.12.16, 11:54
          Troche mu tytuł nie wyszedł-w oku cyklonu to wlaśnie spokojnie jest. Ale to nie ten styl tamten pisał na odwal się a tu mamy całkiem smaczną historyjkę.
          • piramida15 Re: W oku cyklonu 07.12.16, 14:02
            Tytuł jest właśnie idealny. To związek frazeologiczny w 100% oddający sytuację: znalezienie się w centrum burzliwych wydarzeń. Nic dodać, nic ująć smile
            • baba67 Re: W oku cyklonu 07.12.16, 15:02
              Mnie uczono (ale to w czasach przedpotopowych było) że w oku cyklonu oznacza jakąs niszę, enklawę gdzie jest spokój mimo że sie wokół wali. Ale język się zmienia, jestem tego świadoma, teraz ten związek frazeologiczny zatracił swoje dawne znaczenie najwyrażniej skoro tylko dinozaury nie kumają.
              • minniemouse Re: W oku cyklonu 14.12.16, 05:50
                baba67 napisała:
                Mnie uczono (ale to w czasach przedpotopowych było) że w oku cyklonu oznacza jakąs niszę, enklawę gdzie jest spokój mimo że sie wokół wali. Ale język się zmienia, jestem tego świadoma, teraz ten związek frazeologiczny zatracił swoje dawne znaczenie najwyrażniej skoro tylko dinozaury nie kumają.

                Babo, frazeologicznie "znalezc sie w oku cyklonu" od poczatku, zawsze i nieodmiennie oznaczalo znalezc sie w centrum burzliwych, straszliwych zdarzen.
                ja rowniez nie znam innego znaczenia.

                slownik frazeologiczny
                Crazy Nauka
                wikislownik
                meteorologicznie, naukowo czyli technicznie moze faktycznie oko cyklonu to strefa najwiekszej ciszy i spokoju. po prostu niekiedy pewne sformulowania sa bez sensu.
                a moze to dlatego:

                https://educover.pl/wp-content/uploads/2015/11/w-oku-cyklonu_1_mc1.jpg

                bo na obrazku sprawia wrazenie ze w tym srodku to cie zmiadzy na pylek.

                Minne
                • baba67 Re: W oku cyklonu 14.12.16, 07:42
                  Może i nie znasz, ja znam i to drugie znaczenie. W srodku jest strefa ciszy.Nie przepadałam jakoś szczególnie za poezja , zapamiętałam z jakiegoś eseju historycznego z lat 60tych ze Szwajcaria była w oku cyklonu w czasie 2 wojny, wybrzmiewało tam to drugie znaczenie. Doświadczenie języka jest jak widać bardzo indywidualne.
                  • pavvka Re: W oku cyklonu 14.12.16, 11:29
                    baba67 napisała:

                    > Może i nie znasz, ja znam i to drugie znaczenie. W srodku jest strefa ciszy.Nie
                    > przepadałam jakoś szczególnie za poezja , zapamiętałam z jakiegoś eseju histor
                    > ycznego z lat 60tych ze Szwajcaria była w oku cyklonu w czasie 2 wojny, wybrzmi
                    > ewało tam to drugie znaczenie. Doświadczenie języka jest jak widać bardzo indyw
                    > idualne.

                    Ale to drugie znaczenie właśnie pasuje do sytuacji autora wątku. Dokładnie jak Szwajcaria, on również został otoczony burzliwymi wydarzeniami, ale sam pozostał neutralny i nie był bezpośrednio przez nie dotknięty.
                    • baba67 Re: W oku cyklonu 14.12.16, 12:09
                      W sumie tak.
                  • minniemouse Re: W oku cyklonu 15.12.16, 00:20
                    baba67 napisała:
                    Może i nie znasz, ja znam i to drugie znaczenie. W srodku jest strefa ciszy

                    Babo bo jak pisalam uprzednio naprawde, w przyrodzie w srodku cyklonu jest sfera ciszy.
                    ale literacko powiedzenie jest nielogicznie i oznacza cos zupelnie przeciwnego - czyli znalezc sie w centrum zamieszania.

                    zapamiętałam z jakiegoś eseju historycznego z lat 60tych ze Szwajcaria była w oku cyklonu w czasie 2 wojny, wybrzmiewało tam to drugie znaczenie.

                    oouacha. poczytalam wiecej i faktycznie masz racje - jest jeszcze jedno znaczenie: "pozorny spokoj".



                    Minnie
                    • baba67 Re: W oku cyklonu 15.12.16, 08:25
                      A tego trzeciego nie znałam, dzienkssmile
    • kolpik124 urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 08:01
      masz inwencję, zatrudnij się w GW, będziesz pisać "listy od czytelników"

      tylko zwracaj uwagi na wpadki, bo się zrobiło Bartków dwóch smile))


      kuazynak napisał:

      brat mojej dziewczyny, którego poznałem nie odezwa
      > ł się ani słowem, poza "cześć, Bartek" na początku, gdy przyszedłem i wszystkic
      > h poznawałem.

      >Wspomniany Bartek na pretensje ojca odpowiadał krótko, ale d
      > ość nieprzyjemnie i agresywne,
      • ania_2000 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 08:13
        a najlepsze jest fakt co robi 22 letni student na forum sv szukajac porad co robic jak patalogia bluzga sie po wypiciu alkoholu z gornej polki - za 60zl smile)

        zaden prawdziwy 22 latek nie ma takich problemowsmile
        • kora3 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 08:34
          E ni - niekoniecznie. Młodzi ludzie też miewają dylematy SV i korzystają z netu w celu ich rozwiązania tak samo jak w celu rozwiązywania innych smile
          Mnie tu dziwi coś innego - luźna znajomość bardzo młodych ludzi i gość przyjmuje zaproszenie na obiadek z celebrą, na który idzie "wyposażony", jak do narzeczonej... To dla mnie kosmos ...Normalnie to chłopak wpadłby do domu dziewczyny zwyczajnie , do niej, a nie na jakieś obiadki z rodzicami
          • baba67 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 11:09
            Totez miałabym podejrzenia co do intencji panny ktora a szybko uruchamia rodzinne klimaty. Tym bardziej że z drugiej strony żadnych prób poznania z rodziną nie ma.
            • kora3 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 11:33
              Wiesz babi, był tu kiedyś taki watek bardzo młodego człowieka, którego dziewczyna z którą się spotykał parę miechów zaprosiła na mszę św. z okazji jakiejś okrągłej rocznicy slubu swoich rodziców. Chłopak całkiem mądrze zastanawiał się jak zareagować, gdyby go zaprosili także na imprezę po mszy, bo jak słusznie zauważał ani wiek ich ani stopień znajomości nie były takie, by brano go za przyszłego członka rodziny.

              Tu widze pewną sporą nieścisłość - bo niezależnie intencji dziewczyny, to wątkodawca zachował się dość dziwnie wobec hmmm no dziwnego zaproszenia. Mam na myśli to, że przyjmuje zaproszenie na niedzielny obiad u rodziców dziewczyny, z którą nie wiąze żadnych planów i zjawia się tam z kwiatami i trunkiem dla ojca.
              Jak pewnie pamiętasz za czasów mej i twej młodości młodzi ludzie częściej spotykali się z kolegami i sympatiami w swoich domach niż obecnie. Ale także wówczas na ogół było to tak, że w przypadku sympatii odwiedzał chłopak dziewczynę, czy dziewczyna chłopaka i owszem przedstawiało się rodzicom ją czy jego, ale zjawiał/a się nie w charakterze gościa rodziców na jakimś obiadku tylko jako gość swej sympatii - w przypadku chłopaka - bez kwiatów i trunków smile
              Normalnie człowiek niemający jakichś planów konkretnych z tą dziewczyną nie przyjmowałby zaproszenia na niedzielny obiad, a przyjąwszy zaproszenie normalnie do domu dziewczyny zjawiłby się tam bez kwiecia i wodki smile
              • baba67 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 11:50
                Dziewczyna bardzo nalegała, chłopak młody , wygode swoją ma (że zacytuję klasyka-noblistę) nie chciał stawiać sprawy na ostrzu noża bo szukanie innej wygody na stałe troche trwa. Może rodzice naciskali na dziewczynę żeby go zaprosiła bo skoro już spędza u niego noce to wg ich myślenia sprawa jest poważna i zaręczyny tuz tuż.Moze to forma komunikatu była "nie traktuj naszej córki jak łatwą panienkę". Bartek (mlody facet!) powiedział że siostra "się qoorwi"-skadś te mentalnośc musiał przejąć, przecież sypianie że stałym partnerem to nawet dla mnie nie jest żadne takie.Historyjka nawet jeśłi wymyślona to z prawdą czasu i ekranu w tle, osobiście jestem za.
                • kora3 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 12:00
                  baba67 napisała:

                  > Dziewczyna bardzo nalegała, chłopak młody


                  Eeeeee no nie przesadzajmy. Nie chodzi o to, ze ja odwiedzil w domu, bo to raczej normalne także miedzy znajomymi przecież, ale ze w takiej formie Babo.

                  , wygode swoją ma (że zacytuję klasyk
                  > a-noblistę) nie chciał stawiać sprawy na ostrzu noża bo szukanie innej wygody n
                  > a stałe troche trwa.


                  Tak, pół godziny w klubie...Babo, ja wiem, ze sprowadzasz seks do wygody faceta, ale na Baala, rozumiem, że nie obracasz się w srodowisku bardzo młodych ludzi ...Jednakowoz no az taka nieznajomość tematu rozwala smile

                  Może rodzice naciskali na dziewczynę żeby go zaprosiła bo
                  > skoro już spędza u niego noce to wg ich myślenia sprawa jest poważna i zaręczyn
                  > y tuz tuż


                  Babo, jesteś niedzisiejsza, naprawdę smile Może za czasów Twej młodości fakt, że para studentów z sobą sypia była obligatoryjnie dla ich czy dziewczyny rodziców sytuacją równoznaczną z tym, że sposobi się do slubu. Ale już za czasów mojej młodości na pewno tak nie było, a cóż dopiero teraz. smile

                  .Moze to forma komunikatu była "nie traktuj naszej córki jak łatwą pan
                  > ienkę".


                  Dajże spokój, mowa o 22- latkach - mamy XXI wiek smile


                  Bartek (mlody facet!) powiedział że siostra "się qoorwi"-skadś te menta
                  > lnośc musiał przejąć, przecież sypianie że stałym partnerem to nawet dla mnie n
                  > ie jest żadne takie.Historyjka nawet jeśłi wymyślona to z prawdą czasu i ekranu
                  > w tle, osobiście jestem za.


                  Mowa była chyba o kolejnych ziomalach - u tego Bartkasmile
                  • baba67 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 14:20
                    No tak, zapomniałam że Ty wiesz wszystko...sorry, taki dzień wszystko mi z głowy ulatuje...
                    • kora3 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 22:38
                      Zbyteczna złoścliwośc - tak napisał watkodawca, stąd wiem ...
                      • kora3 A co do reszty Babo ... 06.12.16, 22:41
                        Choc jesteś taka doświadczona, to na serio popełniasz pewien błąd - transponujesz swoje poglądy na wszystkich smile Na serio teraz jest inaczej niż za Twej młodości - zrozum to smile
      • kora3 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 08:28
        Owszem - historyjka może wydawać się nieprawdopodobna smile
        Ale po pierwsze- w GW chyba nie ma rubryki "listy od czytelników", a jeśli jest to pewnie nie dotyczy takiej tematyki jak opisana. Po drugie - Bartków nie zrobiło się wcale dwóchsmile - najpierw ów Bartek przez dłuższy czas nic się nie odzywał poza początkowym powitaniem i przedstawieniem się, a później na ataki ojca odpowiadał. To dla przeciętnie rozgarniętej osoby dość jasne ...
        PS. Tak, zwróciłam uwagę na to, ze gość o sobie i dziewczynie pisze "obaj" - uprzedzając smile- ale nie uważam tego za "dekonspirację", bo wiem, ze to czesty błąd, więc ....
      • agpagp Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 11:23
        zrozumiałam że ten brat miał na imię Bartek - przywitał się mówiąc cześć i bąkając swoje imię


        kolpik124 napisała:

        > masz inwencję, zatrudnij się w GW, będziesz pisać "listy od czytelników"
        >
        > tylko zwracaj uwagi na wpadki, bo się zrobiło Bartków dwóch smile))
        >
        >
        > kuazynak napisał:
        >
        > brat mojej dziewczyny, którego poznałem nie odezwa
        > > ł się ani słowem, poza "cześć, Bartek" na początku, gdy przyszedłem i wsz
        > ystkic
        > > h poznawałem.
        >
        > >Wspomniany Bartek na pretensje ojca odpowiadał krótko, ale d
        > > ość nieprzyjemnie i agresywne,
        >
        • allegra1002 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 12:45
          obśmiałam się jeszcze z tego .....
          << Do dziewczyny się nie przywiązałem, cieszę się chwilą i sytuacją, do jej rodziców poszedłem za jej mocną namową, jej samej nigdy bym swoim nie przedstawił. To tak naprawdę dopiero pierwsza moja dziewczyna na ciut dłużej, dzięki której mam nadzieję, nabędę doświadczenia i nauczę się trochę życia. <<.......
          <<Spotykam się z dziewczyną od niecałych trzech miesięcy. <<.............z bidą 3 miesiące znajomości a on pisze że to jego pierwsza znajomość na dłużej! jak długa znajomość to ledwo 3 miechy, to ile trwa ta krótka? 3 godziny? ta panienka to rzekomo jakaś patologia?! bo sam pisze że by jej swojej rodzince nie przedstawił, po czym rozkosznie dodaje że " chce się od niej życia uczyć i doświadczenia nabywać". od 22 letniej ordynarnej, wulgarnej "panienki"????życia chce się uczyć?............a to doświaczenie, to czego ma niby dotyczyć? BULLSHIT !!!
          • baba67 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 14:23
            On chciał powiedzieć że zadnych powaznych zamiarów nie ma , a doświadczenia...no zależy o jakie chodzi, rózne są doświadczenia życiowe.
            • kora3 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 22:43
              no i co w tym nadzwyczajnego, ze nie ma? Znają się 3 miesiące, maja po 22 lata, studiują. Ani to etap znajomości ani wiek na poważne związki Babo.
              • baba67 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 07.12.16, 07:49
                No nie ma, a gdzie jak napisałam że to etap na poważne deklaracje?to Ty wyskakujesz jakimiś interpretacjami typu poł litra dla teścia bo akurat w Twoich stronach przyjście na obiad rodzinny z prezentem dla gospodarzy to jest jakas deklaracja.NIe wszędzie jest. Od chlopaka nikt oświadczyn nie wymagał, rodzice dzieczyny chcieli poznac kogoś z kim sypia ich córka (mieszkająca wciaż z nimi)chyba nie jest to jakieś wygórowane oczekiwanie ?
                • kora3 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 07.12.16, 08:13
                  Babo, w jakich znów "moich stronach"?smile Nie,m przyjście z wizytą i czymś dla gospodarzy to nie deklaracja smile tylko, że tu wizyta jest szczególna - nie wiadomo z jakiej paki chłopak luźno znany córce przychodzi na niedzielny obiad z kwiatami i wódą smile
                  Nie zrozum mnie źle Babo, ale sytuacja, gdy 22- letni student luźno spotykający się z równolatka tak przychodzi nie mając jakichś konkretnych zamiarów nie jest standardowa - w żadnych stronach. I głowę dam, ze heh w Twoich - także.
                  Chcieli poznać? Alez normalne, nic dziwnego, dla mnie raczej dziwne, iż u miejscowej dziewczyny chłopak z którym regularnie się spotyka jeszcze nie był, bez zapraszania z celebrą - po prostu nie wpadł zwyczajnie po nią przed randką, nie zaprosiła go zwyczajnie na kawe do siebie itp.
                  • baba67 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 07.12.16, 08:33
                    Przychodzi bo jest zaproszony na obiad, jeśłi jest się zaproszonym do kogos w gości to się z pustą ręką nie idzie, obojętnie czy jest to chłopak czy znajomy gospodarza z pracy.Nie rozumiem dlaczego przywiązujesz jakieś znaczenie do zwykłego prezentu dla gospodarzy.
                    • kora3 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 07.12.16, 08:58
                      Nie chodzi o sam prezent Babo, tylko o całokształt że tak powiem, dziw dla mnie, że nie czujesz w czym rzecz.. Może zatem inaczej zapytam - ilu Twoich chłopaków luźnych np. podczas studiów za pośrednictwem Twoim, na oczy wcześniej ich nie widząc zapraszali Twoi rodzice na niedzielny obiad? Bo z moich - żadnego. Owszem, moi rodzice znali moich kolejnych chłopaków z czasów mej szkoły średniej, kiedy z nimi mieszkałam, ale znali - zwyczajnie - chłopak do mnie zwyczajnie wpadł na kawę, przyszedł po mnie przed randką, zwyczajnie umówiliśmy się na spędzenie czasu u mnie itp. Na studiach już z rodzicami nie mieszkałam, ale też znali moich chłopaków kolejnych - tylko, ze nadal normalnie, a nie zapraszanie ich z celebrą na obiad rodzinny. O to cały czas chodzi Babo, a nie o preznety dla gospodarzy.
                      Spore znaczenie ma tu tez wiek Babo. 22- letni studenci bywają w domach swoich kolegów i koleżanek także po raz pierwszy od tak, po prostu - chyba , ze mowa o imprezie, i zwykle nie przynoszą kwiatów mamie kolegi/koleżanki i trunku ojcu z racji rej okoliczności. W dojrzalszym wieku bywa inaczej. Kiedy dwa lata temu gościła u nas przez 3 miechy moja mama zaprosiłam do nas mego serdecznego przyjaciela, żeby go poznała. Pojawił się owszem bez kwiatów, ale z czekoladkami i winem. Ani ja nie pomyślałam, ze smali do mnie cholewki, ani moja mamasmile Tylko, że tu sytuacja inna była - mowa była o pani 65- letniej, która miała poznać kolegę córki 40+, w wieku 50+. To zupełnie inna relacja niż kolega/kolezanka/chłopak/dziewczyna 22- latka/tki.
                      Inny mój kolega, nieci młodszy od tamtego wpadł do mnie zwyczajnie przy okazji, żeby mi przynieść pewną potrzebna mi rzecz. Wiedział, że u mnie jest mama, ale nie było okoliczności do przynoszenia upominków, on wpadł przy okazji DO MNIE. Został przedstawiony i został na obiedzie zupełnie spontanicznie ale owszem poczuł się heh do rewanżu i zaprosił nas do swej ulubionej knajpki w ramach niego. Ale pojawił się tez bez kwiatów dla mamy smile, za to jak odjeżdżała to podarował jej album z interesującej ja i jego dziedziny. Zwyczajnie - wszystko ma swe miejsce i czas i zależy od okoliczności...

                      Pozornie OT - pisałam tu kiedyś o tym, ze miałam problem z niechcianym adoratorem. traktowałam gościa jak zwyczajnego kolegę, z którym można pogadać, wypić drinka/piwko czy kawę i tyle. Na którymś z tych spotkań 2-3 , na które zawsze nalegał, by były solo, bo wszak rozmawialiśmy o jego osobistych sprawach pojawił się z kwiatami i pudełeczkiem z ładną przyznaję - bransoletką. Prezentu nie wzięłam, kwiaty niechętnie i wykazałam zrozumiałe zdziwienie sytuacją, a w głowie już paliła mi się czerwona lampka "wiać czym prędzej" - niestety włączona już za późno sad
                      • baba67 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 07.12.16, 09:04
                        Rozumiem, ale taki 22 latek może nie miec wyczucia co do prezentu-przyniósł bo gdzieś podpatrzył, mogło byc tak ze ludzie się takiego prezentu nie spodziewali. Zaprosili na obiad bo uważali że skoro dziewczyna spędza u niego noce to jest dla niej kims ważnym-nie wiadomo jak dla niej dla jej rodzicow tak. Spędzałas noce u swoich chłopaków ktorych to Twoi rodzice nie zapraszali na niedzielny obiad? mam wrażenie że nie-to nie ma przełożenia.
                        • kora3 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 07.12.16, 09:27
                          Hmm Babo, powiem tak - jak mieszkałam z rodzicami to chodziłam do średniej szkoły. Owszem zdarzało mi się mniej więcej od 17 rż. nie wracać na noc, a w nocy lub rano. Przyznaje jednak, że nie spędzałam nocy wówczas u swojego aktualnego chłopaka, tylko na imprezie zwyczajnie. Musiałam się opowiedzieć, że nie wrócę na noc oraz z kim zabawię i tyle. Były to czasy "przed komórkowe" i wynikało to z bezpieczeństwa.
                          Gdy byłam studentką mieszkałam już u siebie i moi rodzice nie rozpytywali mnie gdzie wychodzę i kiedy wrócę z oczywistych przyczyn. Nie pytali też mnie co raczej normalne czy sypiam ze swoim aktualnym chłopakiem (raczej oczywiste, że tak). owszem zdarzało mi się spędzać noce u ówczesnych moich chłopaków, szczególnie gdy zamieszkał ze mną mój przyjaciel i nie chciałam go krępować obecnością tychże na nic, a oni też mieli niekrępujące lokum. Ale nie uważałam, że powinnam o tym opowiadać rodzicom, bo i po co. Czasem zadzwoniłam, że mnie w nocy nie będzie, ale głownie po to, by się nie denerwowali zwyczajnie i też nieświadomi nie niepokoili telefonem mego przyjaciela, który miał wówczas trudna sytuację i problemy ze snem.
                          Pewnie gdybym wówczas mieszkala z rodzicami i miała chłopaka, u którego mogłabym spędzać noce, to bym spędzała jakbym miała ochotę. Pewnie też takiego chłopaka rodzice moi by znali z okoliczności zwyczajnych, a nie zaproszenia na niedzielny obiad, bo ze mną sypia. Moja matka jest normalna, ojciec też taki był smile
      • a.nancy Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 06.12.16, 16:37
        > tylko zwracaj uwagi na wpadki, bo się zrobiło Bartków dwóch

        ja zrozumiałam, że brat się przedstawił "cześć [jestem] Bartek"
        • kolpik124 Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 07.12.16, 09:23
          a.nancy napisała:


          > ja zrozumiałam, że brat się przedstawił "cześć [jestem] Bartek"
          >


          "nie odezwał się ani słowem, poza "cześć, Bartek" na początku"

          czyli przedstawił się sam sobie big_grin big_grin big_grin
          • pavvka Re: urzekła mnie twoja historia, misiu 07.12.16, 16:32
            kolpik124 napisała:

            > "nie odezwał się ani słowem, poza "cześć, Bartek" na początku"
            >
            > czyli przedstawił się sam sobie big_grin big_grin big_grin

            Nienie. Ja też w pierwszej chwili tak zrozumiałem, ale to jak najbardziej normalny sposób przedstawiania się. Możesz sobie tam wstawić kropkę zamiast przecinka. "Cześć. Bartek." byłoby już bardziej jednoznaczne.
    • quba Re: W oku cyklonu 06.12.16, 18:48
      W tym przypadku oddali Ci wielką przysługę, już wiesz, że chyba nie chciałbyś, aby Cię z nimi cokolwek łączyło. Skoro teraz nie krępowali się wcale, nie zachowaj się kulturalnie przy Tobie nigdy więcej.
      Rozejrzyj się za inną dziewczyną.
      Pozdrawiam.
    • trina.papisten Re: W oku cyklonu 07.12.16, 17:26
      Dziwi mnie pytanie autora wątku, o to, jak się powinien zachować w opisywanej sytuacji, aby było to zgodne z SV. Z tego całego towarzystwa to on moim zdaniem najbardziej się rozminął z jakimkolwiek wychowaniem. Sypia z dziewczyną, przyjmuje zaproszenie na obiad z jej rodzicami i pisze: „do dziewczyny się nie przywiązałem, cieszę się chwilą i sytuacją, do jej rodziców poszedłem za jej mocną namową, jej samej nigdy bym swoim nie przedstawił”. Dla mnie rozterki i pytania jak należało postąpić brzmią komicznie.
      • bene_gesserit Re: W oku cyklonu 07.12.16, 20:03
        Dziwi mnie tak obcesowe ocenianie autora wątku w sytuacji braku informacji. Nie masz pojęcia, co jest między tymi ludźmi, czy cokolwiek komukolwiek obiecywał, sugerował czy coś.

        Rozumiem, że można mieć pogląd, że sypianie z kimkolwiek obowiązuje go do snucia wizji bycia razem aż do śmierci (a wcześniej przedstawienia go/jej swoim rodzicom), ale nie ma takiego obowiązku.
        • chris1970 Re: W oku cyklonu 07.12.16, 20:49
          Bene, dziwię się Twojemu zdziwieniu. Sama tu na forum oceniłaś zachowanie człowieka na podstawie kilku zdań.
        • trina.papisten Re: W oku cyklonu 07.12.16, 21:06
          no cóż, każdy tworzący wątek naraża się na mniej lub bardziej obcesowe opinie. Autor to co napisał nam w tym wątku -cytuję ponownie: "jej samej nigdy bym swoim nie przedstawił" mógł powiedzieć na początku miłego towarzyskiego spotkania jako powitanie. Być może wtedy mrukliwy brat Bartek poczęstował by go czymś innym, niż tylko zdawkowym "cześć". Naprawdę nie rozumiem w jakim celu przyjął on zaproszenie na obiad, stawił się z kwiatami i wódą? Żeby nie było przykro dziewczynie, z którą jak sam pisze: " nabędę doświadczenia i nauczę się trochę życia"? czy chodzi mu o to, aby dalej to doświadczenia nabywać, bez zobowiązań i bez choćby konieczności płacenia za to nabywanie profesjonalistkom.
          • trina.papisten Re: W oku cyklonu 07.12.16, 21:21
            o ile oczywiście autor istnieje - nie spotkałam jeszcze heteroseksualnego mężczyzny, który w tak infantylny sposób opisywałby cokolwiek.
            • trina.papisten Re: W oku cyklonu 07.12.16, 21:57
              i niech mnie dobry los chroni przed "mężczyzną", który po usłyszeniu, że jego dziewczyna "nic nie robi tylko się kur**wi z kolejnymi ziomkami" zastanawia się "Po jakim czasie i w jaki sposób zareagować?", no normalnie parodia westernuwink
          • baba67 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 07:59
            No właśnie, chłopak dalej chciał doświadczenia nabywać a wóda i kwiaty nieco taniej mu wyszły niż postawienie sprawy jasno pannie która liczy na coś więcej nawet jeśli jej samej jest miło(tak Korciu, dobrze przeczytałaś, ja naprawdę nie uważam że kobieta cierpi w czasie seksu która to opinie wsadzasz mi jak dziecko w brzuch).Panna może się obrazić(nie wiem czy sie obrazi jest takie ryzyko) i pojśc poszukać gdzie indziej.
            A tak na marginesie, nie ma się co oburzać bo trollowi historyjka się udała mimo pewnych braków w warsztacie. Trolle charakteryzują się tym że rzucają posta i i się juz nie odzywają(albo produkuja jakieś kulawe i koślawe zakończenia jak szelesteczka-liponia) zatem mam tu pewność.
            • kora3 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 09:24
              Babo- my się chyba nigdy nie zrozumiemysad Ale ok, spróbujmy przeanalizować: jest para, jak opisana, pannie na pewno jest miło, bo inaczej by się z gościem nie spotykała - proste. Być może jednak uważa ich znajomość za poważniejszą niż jest ona w oczach chłopaka. Panna jest miejscowa i przez trzy miesiące nie ma okazji, by chłopak ot tak do niej wpadł, bez celebry. Z drugiej strony nie ma problemu, że nocuje ona u niego. Sama dziwiłaś się takiej sytuacji. smile
              Chłopak panny nie traktuje jakoś rokująco, ale ochoczo idzie na proszony ni stąd niż zowąd obiadek do rodzinki z kwiatami i wódką. Tu się zatrzymajmy ...Ty jesteś zdania, że być może dlatego, że gdyby odmówił, panna mogłaby się obrazić i zerwać znajomość. Emocjonalnie nie byłoby to dla chłopaka dramatem, ale - idąc Twoim tokiem rozumowania oczywiście - straciłby dostęp do łatwego seksu, którego musiałby szukać gdzie indziej i w to zainwestować...
              I tu widać Babo, z całym szacunkiem, Twe niezrozumienie realiów. Ja doskonale rozumiem, że dawniej studencka para sypiająca z sobą to było cos poważnego, ale od dawna już nie. Mam na myśli to, że naprawdę tu żadna ze stron nie miałaby problemu poznać szybko i bez większych nakładów czasu i kosztów kogoś innego do wejścia w podobna relacje, jak ta którą ma opisana para.
              • baba67 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 10:02
                No przecież napisałam-dla nich może nie, dla ich rodziców wciąz tak.I napisałam-panna może wcale by się nie obraziła ,ale pewności chłopak nie ma.Szybko to znaczy jak? Dla chłopaka nawet tydzien to może nie byc szybko, ponadto na początku trzeba jakies nakłady ponieść, cos postawić, gdzieś zaprosić bajer na uszy nawinąć. Twoja ocena stopnia liberalizmu wśród młodych ludzi jest nie realistyczna.To nie jest AZ takie latwe znalezc partnera do rekreacyjnego bzykania. I Twoi rodzice tez nie byli normalni ( w sensie statystycznym) skoro patrzyliby spokojnie na spędzanie nocy przez 16-17 latkę u swojego chlopaka. Na pewno nie wtedy kiedy mialaś 17 lat, teraz też nie znam wielu takich rodziców ale co ja tam wiem, staromodna jestem, mohery ze cztery na zmianę mam i pewnie podobnych znajomych.
                • kora3 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 10:35
                  Babo, po raz kolejny już proszę Cie o uważne czytanie. Chodzi o spędzanie przeze mnie nocy u chłopaka mając lat 16- 17 smile i zgodę na to moich rodziców - rzekoma. Napisałam Ci wyraźnie, w tym wielu mieszkałam z rodzicami, chodziłam do średniej szkoły. Nie było opcji bym miała czy nawet chciała nocować u swego ówczesnego chłopaka, bo ...zwyczajnie jako osoba nieaktywna seksualnie nie miałam takiej potrzeby. A gdybym miała, to i tak nic z tego nie byłoby, bo moi rodzice nie zgodziliby się bym nocowała u chłopaka, czy chłopak u mnie - dodam, ze mój ówczesny chłopak także był uczniem i także mieszkał z rodzicami.
                  Natomiast pomiędzy 17- latką, a 22- latka jest przyznasz spora różnica. smile Ta druga to osoba już dorosła Babo. Ja akurat w tym wieku już z rodzicami nie mieszkałam, ale gdybym mieszkała, to tak - owszem nie byłoby problemu, ze nie wrócę na noc - pod warunkiem, że uprzedziłabym o tym. Natomiast na pewno nie przyszłoby mi do głowy zapraszać chłopaka - także znanego rodzicom do domu swoich rodziców na noc, ani spędzać nocy w domu jego rodziców - przykładowo.
                  Taki model na ogół funkcjonuje i teraz jak widzę po dzieciach moich znajomych smile Jest to rodzaj hipokryzji przyznaję smile - ci rodzice wiedza, że para z sobą sypia, pewnie czasem pod ich dachem - najczęściej w dzień i jak ich nie ma, wiedzą, ze sypia np. na wakacyjnym wyjeździe, ale nie chcą tego "firmować" sytuacją, gdy śpi z sobą oficjalnie w ich domu.
                  smile tak mi się przypomniało - miałam taką koleżankę z roku wyżej, która pochodziła z Lubelszczyzny i co oczywiste mieszkała w akademiku. Chłopaka miała miejscowego i wiadomo było, że jak jej współlokatorka jechała do domu, to u niej w pokoju regularnie był, także na nic (mieszkał z rodzicami). Przy okazji wesela w rodzinie przedstawiła chłopaka rodzicom, zostali tam u nich z tydzień czy dwa (wakacje były) i ów chłopak w tym czasie mieszkał i jej ciotki i kuzyna, choć rodzice mieli duży dom i chłopak bez problemu mógłby zająć samodzielny pokój w nim. Ale nie, nie w tym domu, bo co ludzie powiedzą smile

                  Wracając do tej konkretnej sytuacji - nie trzyma się to kupy. Skoro dziewczyna wiedziałaby, że rodzice mają tak konserwatywne podejście do spraw seksu młodych ludzi w tym wieku, to ...zwyczajnie nie ujawniałaby, że nocuje u chłopaka, tylko mówiłaby, ze np. u koleżanki - jakiz to problem. Skoro ujawniała i nie miała z rodzicami w związku z tym problemów to znaczy ze rodzice mają do sprawy podchodzą standardowo jak na dzisiejsze czasy. To, że chcieliby poznać chłopaka córki - to całkiem normalne, ale dziwi, że wdrożyli to zaproszeniem na niedzielny obiad, zamiast zachęcić córkę, by zwyczajnie do niej wpadł bez okazji ...

                  Co do reszty - Babo, młodzież w dzisiejszych czasach, jak w każdych jest różna - kolejna oczywistość. Ale naprawdę nie ma problemu ani z wyrwaniem kogoś na jedna nic, ani ze zmianą oficjalnego chłopaka/dziewczyny na inny model. Tu tym bardziej, ze wątkodawca pisze wyraźnie - szuka doświadczeń.
                  • baba67 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 11:56
                    No tak, ale Ty napisałaś tak jakby domniemana zgoda Twoich rodziców obejmowała tez okres kiedy mieszkałas z nimi-przeczytaj uważnie co napisałaś.
                    • baba67 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 11:59
                      No jednak nie,sorry.
                      • kora3 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 12:59
                        Nie szkodzi, każdemu pomyłka może się przecież zdarzyć
                    • kora3 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 12:59
                      Bo pewnie by obejmowała, ale nie w wieku 17 lat Babo smile No trudno, żebym mając 22 lata nie mogła nocować poza domem smile
          • baba67 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 08:35
            Zwracam Ci Bene uwage na słowo "nigdy" w powyżej cytowanym poście. Postac wymyślona przez trolla nie napisała "na razie" bo jeszcze za wczesnie, jeszcze nie wie czy to cos poważnego -co zrozumiałe, tylko właśnie nigdy-nie rozumiem dlaczego oburzasz się na wyciągnięcie chyba oczywistego wniosku co do sposobu traktowania relacji.
          • bene_gesserit Re: W oku cyklonu 08.12.16, 20:44
            Ale o co właściwie chodzi? Czy dwoje ludzi nie może się spotykać niezobowiązująco? Czy z seksu nie korzysta również dziewczyna? Czy zaproszenie na obiad musi być dowodem, że zależy jej, aby autor wątku został jej mężem?
            • baba67 Re: W oku cyklonu 09.12.16, 11:24
              Może i dziewczyna traktuje cała znajomośc niezobowiązująco, może tak byc że to rodzice sie uparli a więc ona dla świetego spokoju naciskała na chlopaka, tego nie da się wykluczyc, prawda. Niemniej nie znam osoby która chciałaby nawet niezobowiązującego bzykanka z kims kto twierdzi ze nigdy by jej rodzicom nie przedstawił.Takie stwierdzenie mocno pogarda zalatuje.
              • bene_gesserit Re: W oku cyklonu 09.12.16, 12:19
                Może i tak, ale nie możemy apriorycznie założyć, ze i dziewczyna traktowała ten związek poważnie. Całkiem możliwe, że przedstawienie niby-to-poważnego chłopaka podczas formalnego obiadu miało podwyższyć jej akcje w (mocno zaburzonej) rodzinie. Np być odpowiedzią na wieloletnie mantyczenie w stylu 'ty to nigdy sobie normalnego chłopaka nie znajdziesz, za głupia/brzydka jesteś' albo coś. Chłopak miał być na pokaz, ten albo inny, byleby się zgodził dać przestawić rodzicom. Zaaranżowanie rozpoznawczego obiadu po 3 miesiącach znajomości jest dość znamienne i przemawia za tym, że to może być prawda.

                Całkiem możliwe zatem, że oboje nie traktują relacji poważnie i romantycznie - po prostu czerpią z niej określone korzyści. Oboje. Dlatego właśnie wieszanie psów na autorze wątku jest nie ok.
              • kora3 Re: W oku cyklonu 09.12.16, 21:23
                Ło matko Babo, plizzz ...Przecież ten człowiek napisał to TUTAJ - nam. Nie sądze, by wprost powiedział o tym dziewczynie. I uprzedzając - nie chodzi o oszukiwanie, udawanie wielkiej miłości - bozebroń. Chodzi o to, że zwyczajnie i normalnie unikamy mówienia wprost rzeczy mogących być przykrymi. Nie mówimy komuś, ze jest nudny, nieatrakcyjny dla nas, czy prostacki. Tu może być tak samo - pewnie chłopak nie powiedziałby: - Traktuję Cie na chwilę, nie przedstawiłbym Cię rodzicom itd. tylko: - Nie jestem gotowy na poważny związek, nie chciałbym się jeszcze wiązać, chcę poużywać życia itd. To nie jest kłamstwo, to jasny komunikat, tyle ze wyrażony w sposób nie będący przykrym.
                • baba67 Re: W oku cyklonu 10.12.16, 09:27
                  No i co z tego że jej nie powiedział?Zresztą są to rozważania literackie.
                  • kora3 Re: W oku cyklonu 10.12.16, 09:38
                    Spróbuje raz jeszcze Babo ...smile Jak napisała Bene - w przeciwieństwie do tego co myślisz, kobiety/.dziewczyny nie mają nic przeciwko niezobowiązującej relacji erotycznej jeśli im to odpowiada. ALE z drugiej strony nikt z nas nie chciałby być potraktowany niemiło. Powiedzenie komuś "Na pewno nie przedstawiłbym Cie moim rodzicom" prawdopodobnie byłoby przykre, bo to oznacza, ze ktoś skompromitowałby przedstawiającego w oczach jego rodziców. Natomiast sam fakt, ze się nie przedstawia będąc w luźnej relacji niczym nadzwyczajnym nie jest ...
                    • kora3 Do Baby :) 10.12.16, 11:07
                      Chcialabym Babeczko, żebyś mnie dobrze zrozumiala, dlatego posłużę się osobistym przekładem...
                      Otóż nie wiem czy pamiętasz, ale pisałam tu kiedyś, że pewien pan o aparycji, która bardzo mi nie pasuje czyni mi awanse. Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że jestem zajęta i ten pan o tym wie, ale pomimo to nadal nie odpuszcza smile No Baal z nim w sumie, skoro tak chce. Mimo to jednak, że do pana nie dociera iż jestem z kims nie mówię mu tego, co napisałam tu Wam - że nawet jakbym była sama, to ten pan nie miałby u mnie szans, bo jest otyły, a mnie tacy mężczyźni zwyczajnie odstręczają. Z Wami byłam szczera i powiedziałam wprost, że nie byłabym w stanie być z facetem tak wyglądającym, ale jemu bym tego nie powiedziała - bo byłoby to dlań pewnie bardzo przykre. Można powiedzieć, że gość ma lustro i powinien wiedzieć jak wygląda oraz zna mnie i mego partnera, a także eksa i powinien wiedzieć, że gustuje w mężczyznach innych niż on z urody. To wszystko prawda, ale z jakichś przyczyn pan nie bierze tego pod uwagę. Może uważa, że jest tak interesujący pod innymi względami, że aparycja nie ma znaczenia, może co innego - nie wiem ...Tak czy owak nie powiedziałabym mu w oczy :- Sluchaj stary, jesteś zwyczajnie za gruby. Nie mogłabym być z kimś takim, na myśl, ze moglibyśmy znaleźć się w łóżku robi mi się niedobrze. Odpuśc więc ...- ro wszystko jest prawda Babo, ale ta prawda jest niemiła, więc gdybym miała używać argumentu innego niż fakt, że jestem zajęta - mówiłabym, że z mej strony nie iskrzy, nie czuję chemii itd.

                      Miałam dawno temu sytuację podobną do wątkodawcy - chodziłam z chłopakiem, który absolutnie nie mógłby zostać heh docelowym. Mniejsza o to dlaczego, ale serio - nie. jednak na tamten moment byo mi z nim fajnie, bo nie myślałam o poważnym związku, wspólnym mieszkaniu itd. tylko o dobrej zabawie - w takim byłam wieku i na takim etapie życia. Moi rodzice akurat go znali, ale nie był przestawiany z jakąś celebrą. Nie mówiłam mu, że nie moglibyśmy być razem na stałe bo to i to, gdyż podanie tych powodów mogłoby być dlań przykre, ale mówiłam prawdę: że nie myślę póki co o stałym związku "na zawsze", ze chcę się dobrze bawić itd.
                    • baba67 Re: W oku cyklonu 10.12.16, 14:50
                      Relacja erotyczna nie ma tu nic do rzeczy. Nie wiem tylko dlaczego znów wmawiasz mi jakieś brednie.Zapewne dlatego że mój obraz jako moherowej idiotki z jakiegoś powodu jest Ci do szczęscia potrzebny Sa dziewczyny ktore nie mają nic przeciw niezobowiazującej relacji, pisałam to,ostatni raz dwa posty temu nawet. Postać literacka -narrator w moim rozumieniu uważa się za kogos lepszego od postaci nr 2 bo uważa że nie jest godna mieć jakiś kontakt z jego rodzicami, nawet jako lużna koleźanka wpadająca na herbatę.Bo przeciez przedstawia się rodzicom nie tylko kandydata na małżonka.
                      • kora3 Re: W oku cyklonu 10.12.16, 15:39
                        Babo, skończ proszę z ksobnoscią - plizz.
                        Powodow dla których narrator nie ma zamiaru przedstawiać swoim rodzicom tej dziewczyny może być bardzo wiele, niekoniecznie muszą one być związane z tym, że uważa się zaraz za kogoś lepszego. Może być tak, ze jego rodzice sa bardzo konserwatywni, może być tak, ze sa silnie zorientowani religijnie. Ale jasne - może być tak iż uważa, że nie byłoby politycznie przedstawić ją rodzicom z innych względów. Weź pod uwagę, że chłopak jest zamiejscowy - może pochodzi ze wsi i jego rodzice sa bardzo przykład. Osoby miejscowe poznają zwykle rodziców swoich znajomych czy tam dziewczyny czy chłopaka naturalnie - bo właśnie wpadają oni na herbatę, wspókna nauke, ot tak ...Ale jak się nie mieszka z rodzicami, to sprawa inaczej wygląda przecież. Jeśli chłopak pochodzi z miejsca odległego o załóżmy kilkaset kilometrów od miejsca gdzie studiuje, to nie wchodzi w gre wpadanie na herbatę do jego rodziców, gdy tam przebywa, prawda? Pojawienie się z kimś w domu rodziców wymagałoby okazji - jakaś impreza typu wesele w rodzinie itd.
                        • baba67 Re: W oku cyklonu 14.12.16, 07:36
                          Wiesz co, trudno skończyć z wsobnośćia jeśłi ktos uporczywie wmawia komus jakies idiotyczne poglądy. Ja tu zaraz zacznę sugerowac na podstawie DK (Doopy Koory) że jesteś fanka swingers party i ciekawe jak mało wsobna będziesz.
                          • pavvka Re: W oku cyklonu 14.12.16, 11:22
                            baba67 napisała:

                            > Wiesz co, trudno skończyć z wsobnośćia jeśłi ktos uporczywie wmawia komus jakie
                            > s idiotyczne poglądy.

                            Ale Ty sama pisałaś tu na forum, że kobieta mało potrzebuje seksu.
                            • kora3 Re: W oku cyklonu 14.12.16, 13:00
                              Dokładnie - jeśli się przedstawia jakiś pogląd - trzeba się liczyć z tym, że ktoś to zapamięta smile Baba nawet twierdziła, ze to jest naukowy fakt, iż kobiety potrzebują mniej seksu niż mężczyźni smile
                          • kora3 Re: W oku cyklonu 14.12.16, 12:59
                            Ależ sugeruj co chcesz, co prawda nigdzie nie napisałam, że swinguję, ale nie jestem jakims przeciwnikiem w wykonaniu innych - ich sprawa przecież smile
      • kora3 Re: W oku cyklonu 08.12.16, 10:10
        trina.papisten napisała:

        Sypia z dziewczyną


        No i co? Wybacz, ale mnie w tym watku, kolejnym już w takim temacie rozwala "średniowieczne" podejście niektórych do seksusmile Uprzedzając, tak - w swoim wykonaniu można mieć dowolne podejście do tych spraw i nic nikomu do tego, ale niezależnie od tego podejścia wypada mieć rozeznanie jak to wygląda statystycznie zwyczajnie - tu już od dawna. Bo od dawna już ludzie w opisanym wieku uprawiają już regularnie seks i nie traktują tego ze śmiertelna powagą, a aktualnego partnera jako osobę docelową na całe zycie.

        , przyjm
        > uje zaproszenie na obiad z jej rodzicami


        Tak, to dziwne - co najmniej. Tym dziwniejsze, że dziewczyna jest miejscowa i jeśli chciała przedstawić chłopaka rodzicom, czy też ci się tego domagali, to można było to zrobić znacznie bardziej normalnie i naturalnie - chłopak po prostu wpadłby do niej i przy okazji został przedstawiony rodzicom. W przypadku osoby zamiejscowej jest inaczej, bo pojawienie się z dziewczyną/chłopakiem w domu rodziców zwykle wiąże się z jakąś okazją.


        i pisze: „do dziewczyny się nie przywi
        > ązałem, cieszę się chwilą i sytuacją, do jej rodziców poszedłem za jej mocną na
        > mową, jej samej nigdy bym swoim nie przedstawił”. Dla mnie rozterki i pytania
        > jak należało postąpić brzmią komicznie.


        Ależ nie ma nic do rzeczy jaki jest stosunek chłopaka (i dziewczyny) do ich znajomości w opisanej sytuacji - na miejscu chłopaka mógłby być zwyczajny kolega Oli, albo jej koleżanka, przy których rodzice i brat zaczęliby wzajemne pretensje i kłótnie. Sama byłam kiedyś w takiej niezręcznej sytuacji - dawno to było już, ale chyba opisałam to na forum wówczas. Moja znajoma i jej narzeczony podczas spotkań z nami prowadzili dość ożywione wymiany poglądów na temat swego związku. W dodatku od nas oczekiwali ocen kto ma rację. Było to żenujące, a dla nas bardzo przykre, tym czasem przykrzejsze, że rzecz działa się u nas i trudno było się wymiksować z takiego spotkania sad Nie pomagały próby zmiany tematu, łagodzenia sytuacji, czy racjonalne argumenty - miało się wrazenie, że para potrzebuje arbitrów i publiczności sad- skończyło się w zasadzie powolnym zerwaniem znajomości. Tak więc wiem, że jako osoba zupełnie niezaangażowana w jakiś tam zwiazewk z kłócącymi się można się w takiej sytuacji znaleźć i jest ona bardzo, ale to bardzo niezręczna
        • trina.papisten Re: W oku cyklonu 10.12.16, 16:07
          jeżeli, ze stwierdzenia faktu, że chłopak sypia z dziewczyną wyciągasz wniosek, że mam średniowieczne podejście do seksu to chyba dalsze pisanie robi się bezcelowe. Uważam, że on zachowuje się podle nie dlatego,że z nią sypia, ale dlatego, że jak sądzę, ukrywa przed nią fakt, iż jest nic nie znaczącym epizodem.
          • kora3 Re: W oku cyklonu 10.12.16, 16:52
            Ale skad ten wniosek?
    • kuazynak Re: W oku cyklonu 14.12.16, 15:45
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Sprawa się rozwiązała: cała rodzina mojej dziewczyny łącznie z nią samą zginęła w tragicznym wypadku samochodowym spowodowanym przez pijanego kierowcę samochodowego. Jest mi przykro i niefajnie.
      • kora3 Re: W oku cyklonu 14.12.16, 15:51
        hehe nie idź czasem na stypę - reszta rodzinki też może umieścić Cię w oku smile
      • baba67 Re: W oku cyklonu 14.12.16, 16:47
        O nasza kochana szlelesteczka-specjalistka od niesamowitych zakończeń.Tym razem w wersji męskiej.Proponuje teraz wcielić się w geja jeszcze historyjek o mniejszościach tu nie było.
        • minniemouse Re: W oku cyklonu 15.12.16, 00:09
          Aaa, szelesteczka, - wielkie dzieki Babo tak mnie to meczylo big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka