Dodaj do ulubionych

cisza nocna

30.01.17, 00:43
Sasiedzi z dolu maja do mojego wujka pretensje, ze urzeduje po nocach (a nie idzie spac jak oni o 20.00). Fakt, wujek lubi pracowac w nocy, bywa, ze i cala noc. Wtedy czasem wstaje znad biurka, robi sobie herbate, idze to wc itp i oni to ponoc wszystko slysza i ich to ponoc budzi. Czy ich pretensje sa sluszne? Wujek trybu pracy oczywiscie juz nie zmieni, a konflikt sie zaognia. Czy powinien czuc sie winny? Czy sasiedzi przesadzaja?
Obserwuj wątek
    • makinetka82 Re: cisza nocna 30.01.17, 06:31
      za to ze korzysta z toalety i czajnika we wlasnym domu? absolutnie nie.
    • firlefanz Re: cisza nocna 30.01.17, 07:35
      Wujek nie ma sobie nic do zarzucenia - korzystania z WC albo używania czajnika o żadnej porze nie można uznać za naruszenie ciszy nocnej!
      Pretensje sąsiadów byłyby uzasadnione gdyby wujek w środku nocy np. odkurzał, słuchał muzyki, puszczał pralkę.
      • milamala Re: cisza nocna 30.01.17, 11:13
        firlefanz napisała:

        > Pretensje sąsiadów byłyby uzasadnione gdyby wujek w środku nocy np. odkurzał, s
        > łuchał muzyki, puszczał pralkę.

        Wujek to nawet w dzien nie odkurza ani pralki nie puszcza, muzykalny w tej sytuacji szczesliwie tez nie jest jakos specjalnie.
    • kora3 Re: cisza nocna 30.01.17, 08:01
      Możliwości są dwie:
      - albo sąsiedzi wujka są z gatunku rodziny Adamsów - sąsiadów mej mamy, którym "przeszkadza" wszystko
      - albo wujek rzeczywiście głośno się zachowuje.
      To drugie też jest możliwe i nie chodzi o to, że robi to specjalnie czy coś. W nocy głos niesie fest, bo jest ogólnie cisza. Może wujek wstając od tego biurka szura krzesłem, może ma cieżki chód - naprawdę trudno powiedzieć. Po mojemu najrozsądniej byłoby zapytać CO tak konkretnie przeszkadza tym ludziom.
      • milamala Re: cisza nocna 30.01.17, 11:18
        kora3 napisała:

        > Możliwości są dwie:
        > - albo sąsiedzi wujka są z gatunku rodziny Adamsów - sąsiadów mej mamy, którym
        > "przeszkadza" wszystko
        > - albo wujek rzeczywiście głośno się zachowuje.
        > To drugie też jest możliwe i nie chodzi o to, że robi to specjalnie czy coś. W
        > nocy głos niesie fest, bo jest ogólnie cisza.

        Pewnie niesie, ale tylko im przeszkadza, a sasiedzi sa i u gory i po bokach i tym jakos nic nie przeszkadza. A ci ktorym wujek przeszkadza to maja jeszcze w bloku jedna ofiare, starsza pania, ktora ponoc za mocno zamyka drzwi.
        Wujek chuderlakiem nie jest, moze ma glosny chod, ktory w nocy niesie. Jak wlacza kran z woda to ponoc sasiadom stuka. Slysza tez tlukace sie talerze i garnki (wujek nawet w dzien nie gotuje, a co dopiero w nocy). Dziwne sa te ich opowiesci.
        • mallard Re: cisza nocna 30.01.17, 12:18
          milamala napisała:

          > Pewnie niesie, ale tylko im przeszkadza, a sasiedzi sa i u gory i po bokach i tym jakos nic nie
          > przeszkadza.

          Wiesz, jak się przesuwa krzesło z rykiem, to raczej po podłodze, a nie po suficie, czy ścianach...
    • chris1970 Re: cisza nocna 30.01.17, 09:46
      Generalnie w prawie nie ma czegoś takiego jak cisza nocna. Istnieje w prawie coś takiego jak prawo do spokojnego wypoczynku. Godzina 22 nie jest opisana w prawie, jest to umowna godzina.
      Temat zgłębiłem dokładniej przy okazji walki z sąsiadami - studentami wynajmującymi mieszkanie obok.
      To co robi Twój wujek, to są zwykłe czynności związane z normalnym funkcjonowaniem. Kora dobrze radzi, aby wujek konkretnie dowiedział się co sąsiadom przeszkadza i co słyszą. Jeżeli powiedzą, że szuranie, kroki, spłukiwaną wodę w łazience, albo wodę z wanny, to sąsiedzi nie mają szansy. Co innego gdyby słyszeli: odgłosy przybijanych gwoździ do ściany, ubijanie kotletów itp. Z tymi odgłosami, które słyszą z mieszkania wujka nie zrobią nic groźnego, przegrają nawet w sądzie, bo to są odgłosy typowe dla normalnego życia.
      W nocy wszystko słychać wyraźniej ze względu na ogólnie mniejsze natężenie hałasu, pojedyncze dźwięki znacznie łatwiej jest zidentyfikować i słyszeć. Ja np. słyszę w nocy jak w sąsiednim mieszkaniu ktoś w nocy kaszle. Są to minusy i plusy. Minusem jest ograniczenie prywatności, a plusem jest to, że w razie problemów ktoś z sąsiadów usłyszy wołanie o pomoc.
      Trudno jest oczekiwać, aby ktoś w nocy nie chodził np. do toalety czy do kuchni zrobić sobie ciepły napój, nie kaszlał itp. Ale np. przybijanie gwoździ, ubijanie kotletów w nocy nie jest już czynnością niezbędną i spokojnie można oczekiwać, że sąsiad takich czynności nie będzie wykonywał.
    • vi_san Re: cisza nocna 30.01.17, 10:56
      O ile wuj nie robi w nocy ogromnych porządków, z odkurzaniem, przestawianiem regałów itp - to są to normalne odgłosy życia codziennego i sąsiedzi nie mają cienia racji. Wuj mógłby jedynie np. podkleić filcowymi "podkładkami" nogi krzesła [o ile ma tradycyjne a nie na kółkach], żeby jego szuranie po podłodze było mniej uciążliwe. Ale już czepianie się kroków [o ile ktoś nie postukuje laską i nie obija się o ściany i sprzęty domowe], spuszczania wody w toalecie czy robienia herbaty - to przegięcie.
      Miałam sąsiadkę "z dołu", której przeszkadzał mój pies - owczarek niemiecki. I nie, że szczeka, bo był raczej milkliwy. Ale... Jak zeskakuje z tapczana czy fotela to robi to za głośno! No i co niby miałam z tym zrobić? Owczarek niemiecki to duży pies i swoje waży, no, jak zeskakiwał z fotela na podłogę - to odgłos był! I to pomimo dywanów... big_grin
      • milamala Re: cisza nocna 30.01.17, 11:23
        vi_san napisała:

        cyt. "> O ile wuj nie robi w nocy ogromnych porządków, z odkurzaniem, przestawianiem re
        > gałów itp - to są to normalne odgłosy życia codziennego i sąsiedzi nie mają cie
        > nia racji. "

        A skad, wujek porzadkami to sie i za dnia nie kala.

        cyt. Wuj mógłby jedynie np. podkleić filcowymi "podkładkami" nogi krzesła
        > [o ile ma tradycyjne a nie na kółkach], żeby jego szuranie po podłodze było mn
        > iej uciążliwe. Ale już czepianie się kroków [o ile ktoś nie postukuje laską i n
        > ie obija się o ściany i sprzęty domowe], spuszczania wody w toalecie czy robien
        > ia herbaty - to przegięcie. "
        Tak mi to tez wyglada na przegiecie, dom maja caly odywanowany, wujek dziekowac Bogu nie taki stary i calkiem sprawny, bez laski. Wyglada na to, ze rzeczywiscie jedyne zbrodnie ncne jakie popelnia to spacer do toalety, czy kuchni i splukiwanie wody oraz wlaczanie wody.

        cyt"> Miałam sąsiadkę "z dołu", której przeszkadzał mój pies - owczarek niemiecki. I
        > nie, że szczeka, bo był raczej milkliwy. Ale... Jak zeskakuje z tapczana czy fo
        > tela to robi to za głośno! No i co niby miałam z tym zrobić? Owczarek niemiecki
        > to duży pies i swoje waży, no, jak zeskakiwał z fotela na podłogę - to odgłos
        > był! I to pomimo dywanów... big_grin"

        Niektorzy po prostu sie nie nadaja do zycia wsrod ludzi, a niestety zyja i zycie im zatruwaja.
      • koronka2012 Re: cisza nocna 30.01.17, 22:14
        Kroki są niestety bardzo słyszalne, teraz taka dziwna moda panuje, że ludzie chodzą na bosaka, a jak ktoś ma dużą masę jak rzeczony wuj, to po prostu łomoce piętami. U mnie jeden z sąsiadów tez ma taki chód, że słychać go jak stado słoni. Tylko, że ja chodzę spać bardzo późno więc łomot o 1 w nocy mi nie przeszkadza.

        Żeby nie było - ja też niestety chodzę z pięty, mnie samą denerwuje ten dźwięk, więc sprawiłam sobie crocsy i jestem bezszelestna tongue_out
        • mim_maior Re: cisza nocna 01.02.17, 10:00
          Trzeba wykupić sąsiadom kurs ninja.
    • matylda1001 Re: cisza nocna 30.01.17, 11:54
      W rodzinnym mieście mojego męża kilka lat temu miała miejsce ciekawa sprawa. Kamienica, stara ale porządna, w centrum miasta. Na pierwszym piętrze mieszkał młody prawnik a na drugim wiekowa, schorowana pani poruszająca się przy pomocy kul, wstająca ze swojego fotela tylko w razie potrzeby. Pani podobno hałasowała kulami tak okropnie, że młody prawnik często wzywał Policję a w końcu postanowił bronić przed Sądem swojego prawa do spokoju. Nie miał znaczenia fakt, że młody człowiek przez cały prawie dzień przebywał poza domem a starsza pani chodziła spać "z kurami" . W nocy wstawała do toalety i wtedy budziła sąsiada. Sprawa w Sądzie się odbyła i w stosownym czasie ogłoszono wyrok. Wygrał oczywiście młody prawnik a starszej pani nakazano, żeby podłogi w swoim domu wyłożyła dywanami, dywanikami, chodniczkami albo żeby przestała... korzystać z kul.
      Sąd podjął taką decyzję, chociaż każdy, średnio rozgarnięty człowiek wie, że albo kule albo dywaniki
      • misseczka Re: cisza nocna 30.01.17, 14:08
        Matyldo, w głowie mi się nie mieści ta historia i ten wyrok sądusad(( naprawdę niepojęte.
        Ciekawe, czy gdyby młody pan prawnik miał za sąsiadów rodziców z malutkim płaczącym dzieckiem, wyrok nakazywałby kneblowanie go?
        Zresztą sama nie wiem, co bardziej bulwersujące, starsza pani o kulach czy płaczące dziecko. Wyrok nieludzkisad(
        • matylda1001 Re: cisza nocna 03.02.17, 22:50
          Ano właśnie, wyrok nieludzki skazujący starszą panią na... pampersa, bo gdyby np. zaczęła korzystać z wózka inwalidzkiego to też pewnie sąsiadowi by się nie spodobało. Młody prawnik po prostu spróbował swoich sił na staruszce, myślę, że z takim brakiem empatii daleko zajdzie w polskim wymiarze sprawiedliwości.
      • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 02.02.17, 15:19
        Pamiętam. Sprawa była w mediach. To był bodaj Lublin.
        • matylda1001 Re: cisza nocna 03.02.17, 22:41
          Radom smile
    • aqua48 Re: cisza nocna 30.01.17, 14:21
      Sąsiedzi pewnie trochę przesadzają, ale wujek pracując w godzinach ciszy nocnej w domu powinien też brać pod uwagę, że każdy normalny dzienny odgłos w nocy jest słyszalny potrójnie. A nieustanne hałasy naruszają mir domowy. Można położyć na podłodze chodnik, krzesło podkleić filcowymi podkładkami aby nie szurało, zaopatrzyć się w miękkie kapcie z filcowymi podeszwami, (łupanie piętami w nocy jest koszmarnym odgłosem dal innych lokatorów), zawiasy w drzwiach wewnętrznych regularnie oliwić, wodę na herbatę przygotować sobie zawczasu, aby nie odkręcać z impetem kranu (w nocy ciśnienie wody jest wyższe, a kurki wtedy lubią donośnie skrzypieć), a spłuczkę w toalecie zainstalować oszczędniejszą, która pozwoli na spłukiwanie połową wody. Wszystko to MOŻNA uczynić bez większego trudu, aby uczynić sąsiadom życie łatwiejsze i spokojniejszy wypoczynek nocny do którego mają bezwzględne prawo.
      • milamala Re: cisza nocna 30.01.17, 16:32
        Caly dom maja wylozony dywanami. Czy chodzi w kapciach to tego nie wiem, nie zwrocilam uwagi, ale dywany chyba wystarcza, spluczka jest oszczedniejsza odkad pamietam.
        • koronka2012 Re: cisza nocna 30.01.17, 22:16
          Nie, dywany nie wystarczają, jeśli ktoś chodzi z pięty tongue_out to dudni.
      • bene_gesserit Re: cisza nocna 30.01.17, 16:48
        Sąsiedzi - o ile to, co opowiadają o budzeniu się w nocy to prawda - też by mogli w tej sytuacji coś zrobić. Np wyciszyć mieszkanie albo zainwestować 5zł w korki do uszu.
        • mendiga Re: cisza nocna 30.01.17, 17:43
          Skąd wiesz, że nie zatykają uszu?
        • aqua48 Re: cisza nocna 30.01.17, 18:29
          bene_gesserit napisała:

          > Sąsiedzi - o ile to, co opowiadają o budzeniu się w nocy to prawda - też by mog
          > li w tej sytuacji coś zrobić. Np wyciszyć mieszkanie albo zainwestować 5zł w ko
          > rki do uszu.

          To nie takie łatwe, gdy są błędy popełnione na etapie budowy to jednego mieszkania jako takiego nie bardzo da się wyciszyć, trzeba by wyciszać cały pion. A jeśli sąsiedzi słyszą wujka MIMO zatyczek do uszu to jest to rzeczywiście problem dla wszystkich i wujkowi niestety pozostaje rezygnacja z działalności nocnej bo sąsiedzi mają absolutnie prawo do wypoczynku nocnego.
          Ja też mieszkam w takim akustycznym budynku i słyszę czasami rozmowy telefoniczne prowadzone z sąsiedniej klatki (!) Słowo w słowo. Głos niesie się kominem wentylacyjnym. I już absolutnie nic nie mogę na to poradzić. A ostatnio był wspólnymi siłami pacyfikowany nowy sąsiad, bo też próbował nie przejmować się porami ciszy nocnej. To że ktoś sobie zamienia noc w dzień to jego sprawa, ale musi przy tym nie przeszkadzać innym.
          • bene_gesserit Re: cisza nocna 30.01.17, 20:22
            Ale jaka 'rezygnacja z działalności nocnej'?? Sąsiad ma nie sikać czy spuszczać wodę dopiero po dziewiątej?
            Pion wentylacyjny można zatkać czymkolwiek łatwousuwalnym, mi - laiczce - przychodzi do głowy chociażby wata mineralna. Oferta wydania pięciu złotych na korki do uszu nadal pozostaje.
            • aqua48 Re: cisza nocna 30.01.17, 20:25
              bene_gesserit napisała:

              > Pion wentylacyjny można zatkać czymkolwiek łatwousuwalnym, mi - laiczce - przyc
              > hodzi do głowy chociażby wata mineralna.

              Taa i po takich radach już wiadomo dlaczego tyle ludzi w Polsce umiera od czadu.
              • bene_gesserit Re: cisza nocna 31.01.17, 18:03
                O jak rany. Jak sąsiedzi spią przy pionie wentylacyjnym, czyli w łazience albo kuchni, to istotnie mają problem. Ale to ich problem, nie sąsiada. Tak samo jak problemem sąsiada nie jest ich neurotycznie lekki sen, niechęć do spania z korkami w uszach albo kiepski, sklecony z byle czego i byle jak blok, w którym zamieszkali.

                Co najmniej kilka rozwiązań, które zaczynają się od 'to my....', ale najłatwiejsze jest, oczywiście, rozwiązanie zaczynające się od 'to niech on...'.

                Moim zdaniem to nie jest właściwy kierunek zmiany świata. Tak zaczynają dyktatorzy, nawet jeśli ich władza jest równa władzy, powiedzmy, chomika.
                • aqua48 Re: cisza nocna 01.02.17, 09:52
                  bene_gesserit napisała:

                  > O jak rany. Jak sąsiedzi spią przy pionie wentylacyjnym, czyli w łazience albo
                  > kuchni, to istotnie mają problem. Ale to ich problem, nie sąsiada. Tak samo jak
                  > problemem sąsiada nie jest ich neurotycznie lekki sen, niechęć do spania z kor
                  > kami w uszach albo kiepski, sklecony z byle czego i byle jak blok, w którym zam
                  > ieszkali.

                  Bene czemu ciągle wracasz do tej niechęci spania z zatyczkami do uszu? Nie wiemy wcale czy tak jest. Zapewniam też że w małych mieszkaniach nie ma dużego wyboru gdzie spać, gdy hałasy nocą się niosą. I w 36 metrowym mieszkaniu na przykład wcale nie trzeba spać w kuchni ani w łazience - Twoje złośliwości są kompletnie nie na miejscu. A ustanowienie ciszy nocnej i pojęcia miru domowego zostały ustalone właśnie w tym celu aby bronić osób, którym należy się conocny odpoczynek przed takimi, które mają w nosie potrzeby innych na kompletnie niezgodnej z savoir-vivrem zasadzie "wolnoć Tomku w swoim domku". Jeśli blok jest sklecony z byle czego i byle jak to tym bardziej nie należy w nim prowadzić życia nocnego.
                  Dziwi mnie też na tym forum popularyzacja całkowicie z savoir-vivre niezgodnej postawy "wyrażania własnej osobowości" która ma być nadrzędną do komfortu innych ludzi, a moim zdaniem najczęściej jest tylko ładnym i modnym opakowaniem zwykłego chamstwa i totalnego braku szacunku. Dziecko może w jej imię psuć i niszczyć nienależące do siebie rzeczy. Dorośli mogą zachowywać się jak chcą, jeśli tylko wyrażają w ten sposób własną osobowość. A to jest zdziczenie obyczajów. Jestem temu całkowicie przeciwna.


                  • bene_gesserit Re: cisza nocna 01.02.17, 19:58
                    Zdarzyło mi się przez dwa tygodnie nocować w uroczym miejscu, które na parterze miało uroczą knajpkę. Knajpka zamykała się o jakiejś pierwszej w nocy i kelnerzy, składając cały majdan na noc, niemiłosiernie szurgotali cieżkimi żelaznymi krzesłami i stołami po bruku. Jakąś godzinę codziennie upiorne, niebywale głośne zgrzytanie metalem po kamieniach. Pierwszą noc się zżymałam - wszystkie kolejne - przespałam jak dziecko, bo kupiłam korki.

                    Co ma do wyrażania własnej osobowości nawyk nocnej aktywności, która ogranicza się jedynie do czynności fizjologicznych? Bez słuchania muzyki, zapraszania pijanego tłumu, bez dziurawienia ścian wiertarką, odwirowywania prania czy walenia w rury od kaloryfera? Facet robi sobie trzy herbaty i sika. Te dziwne teksty o 'wyrażaniu własnej osobowości' i dzieciach są tu ni przypiął, ni przyłatał. Kulą w płot, nie na temat, nieadekwatne. Trochę jakbyś dyskutowała inny wątek.
                    • aqua48 Re: cisza nocna 02.02.17, 09:49
                      bene_gesserit napisała:

                      > Zdarzyło mi się przez dwa tygodnie nocować w uroczym miejscu, Jakąś godzinę codziennie upiorne, niebywale głośne zgrzytanie metalem po kamieniach. Pierwszą noc się zżymałam - wszystkie kolejne - przespałam jak dziecko, bo kupiłam korki.

                      Bene po pierwsze nie o CIEBIE tu chodzi i o Twoją wrażliwość słuchową, ale o sąsiadów wujka autorki wątku. Korki do uszu tłumią wiele hałasów, ALE NIE WSZYSTKIE. A poza tym nocowania w hałaśliwym miejscu przez czas określony nie można porównać do mieszkania na stałe w takim otoczeniu. Mnie też się zdarza nocować okazjonalnie w miejscu gdzie z jednej strony o 5-6 rano trzy razy w tygodniu śmieciarze hałasują metalowymi kubłami, a z drugiej jest sala do squatcha której klienci pykają piłeczkami do 23.00 co najmniej, co jakiś czas wznosząc entuzjastyczne okrzyki w przypadku wygranej. Przyzwyczaiłam się do tych hałasów i mogę tam okazjonalnie sypiać nawet bez zatyczek do uszu, co nie znaczy, że dla sąsiadów wujka jego nocne odgłosy stanowią mniejszy problem.

                      >Bez słuchania muzyki, zapraszania pij
                      > anego tłumu, bez dziurawienia ścian wiertarką, odwirowywania prania czy walenia
                      > w rury od kaloryfera?

                      Tak, choć dla Ciebie to zapewne trudne do zrozumienia, bez tego wszystkiego też można być dla sąsiadów co noc uciążliwym. Wystarczy całonocny ciężki chód, kaszel albo pochrząkiwanie, skrzypienie drzwi, odsuwanie krzesła, odkręcanie i lanie wody i trzaskanie czajnikiem oraz branie prysznica i skrzypienie zaworami. Pamiętam mój pierwszy pobyt we Francji kiedy koleżanka u której mieszkałam prosiła bym się nie kąpała po 21.00 bo sąsiadom z dołu przeszkadza odgłos wylewającej się (normalnie) z wanny wody o tej porze. Ok, może też byli przewrażliwieni, ale wystarczyło się do ich prośby dostosować, aby żyć z nimi w zgodzie. Nie wymagało to niewyobrażalnych wyrzeczeń, tylko pójścia na ugodę i dostosowania się do czyjegoś komfortu. W zamian można kogoś drugiego też w razie potrzeby poprosić o jakieś ustępstwo. Tak żyje się w społeczeństwie, a nie idąc na udry, bo jestem u siebie i wszystko mi wolno, a reszta ma się dostosować. I dlatego należy zamiast się oburzać starać ograniczyć nocną działalność do minimum. O to mi chodziło.
                      • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 10:41
                        Aquo - nie zawsze się zwyczajnie da "graniczyć nocną działalność" - coz to mój partner miał się z pracy zwolnić?smile No nie przecież. Trudno też wymagac, by ktoś nie kasłał, jak jest chory, czy nie skorzystał w nocy z WC, skoro ma potrzebę. ALE właśnie należy uważać zwyczajnie - chodzić ciszej, uważać, by nie "dzwonić" filiżankami, nie puszczać głośno TV czy radia, nie szurać krzesłem itd.

                        Poza tym wszystkim - co jest oczywiste. Nie jest wykluczone, że to nie wujek jest nie taki jak trzeba, ale co sąsiedzi. Jak już tu wspominałam - moja mam ma takich pod swoim mieszkaniem - ludziom tym przeszkadza literalnie wszystko i od zawsze. Są zwyczajnie konfliktowi i nikt nie zwraca już po tylu latach uwagi na ich jazdy, no właśnie to są jazdy, a nie ze ktoś realnie im przeszkadza.
                      • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 02.02.17, 15:30
                        We Francji też są przewrażliwieni ludzie, nie znaczy to, że należy brać z nich przykład i im ustępować. Nie wyobrażam sobie by normalne, higieniczne czynności dostosowywać pod dziwactwa sąsiadów. Ciekawe co by robiła koleżanka gdyby miała ciężką, fizyczną pracę, a kończyła ją po 21.00? Szłaby brudna spać by nie zakłócić Jaśnie Państwu spokoju?
                        • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 15:48
                          Wiesz, w tym przypadku Aqua niewiele mogła zrobić - była gościem koleżanki. Poza tym najpewniej nie było dla niej szczególnie uciążliwe zastosowanie się do takiej prośby gospodyni, tym bardziej, że przecież była tam tylko jakiś czas.. Schody jak sadze zaczynają się wówczas, gdy takie ograniczenie ma charakter stały i uciążliwy dla sąsiada. Jak słusznie zauważasz, no trudno byłoby nie myc się wieczorem wcale, a godziny zakończenia pracy nie pozwalyłyby na zastosowanie się do oczekiwań sąsiadow.
                          • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 02.02.17, 16:13
                            Ja generalnie uważam, że jeżeli dane zjawisko występuje we Francji, Anglii czy innym zachodnim kraju nie oznacza to z automatu, że tak należy postępować lub takie zachowanie (wszystko jedno czego dotyczące) z góry jest lepsze bo wszak to Francja/Niemcy itp.
                            Można dyskutować czy wypada czy nie wypada dostosować się pod prośbę (żądanie?) sąsiadki, ale nie ma żadnego znaczenia czy rzecz dzieje się w Polsce czy w rzeczonej Francji i kraj nie powinien być tu żadnym argumentem.
                            • aqua48 Re: cisza nocna 02.02.17, 16:20
                              kaz_nodzieja napisała:

                              > Ja generalnie uważam, że jeżeli dane zjawisko występuje zachodnim kraju nie oznacza to z automatu, że tak należy postępować

                              Ale dlaczego nie brać dobrych wzorców z kultury było nie było (francuska) starszej od naszej?
                              • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 02.02.17, 16:26
                                Ustalania z sąsiadami pory o której mogę umyć "kasię" we własnej prywatnej łazience jest elementem kultury francuskiej?
                                • aqua48 Re: cisza nocna 02.02.17, 17:22
                                  kaz_nodzieja napisała:

                                  > Ustalania z sąsiadami pory o której mogę umyć "kasię" we własnej prywatnej łazi
                                  > ence jest elementem kultury francuskiej?

                                  Nie, elementem powszechnie rozumianej kultury osobistej jest przywiązywanie wagi do oczekiwań innych ludzi, zrozumienie i uszanowanie tego, że coś co nam wydaje się oczywiste im może zwyczajnie przeszkadzać. Również w wypoczynku nocnym. Oraz pamiętanie o fakcie, że żyjemy w społeczeństwie, a zatem kompromisy są konieczne.
                                  • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 17:36
                                    Owszem, ale kompromis to rozwiązanie ok dla obu stron. W przypadku Twej koleżanki pewnie jej to tito - nie pracuje do późna, nie wychodzi najpewniej często wieczorami - wiec co jej tam czy umyje się wieczorem przed 21. Gdyby jednak pracowała do późna, czy prowadziła jakieś życie towarzyskie po pracy - to sprawa wyglądałaby najpewniej inaczej. No tu jeszcze dochodzi fakt, że jeśli ta woda przy używaniu prysznica nie szumi, to mogłaby się przestawić na wieczorny prysznic.
                                    Mu mamy łazienkę wyciszoną - właśnie dlatego, że mój partner wracał o najdziwniejszych porach z pracy. Ale gdyby mimo tego komus przeszkadzało, że kąpie się np. o 2 w nocy to trudno byłoby o kompromis. Bo co miałby robić? Iśc spać bez kąpieli? Iśc się wykapać do jakiegoś hotelu?
                                  • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 02.02.17, 17:56
                                    Oczekiwania różnych ludzi mogą być zwyczajnie nieżyciowe lub wręcz chamskie. Co innego urządzanie imprezy, co innego zwykła codzienna czynność jaką jest mycie. Nie wsadza się nosa do cudzej łazienki. Przynajmniej nie robi tak osoba dobrze wychowana.
                                    Jaki kompromis proponujesz dla osoby codziennie wracającej z pracy po 22.00? Brak wieczornego prysznicu? Rezygnacja z pracy na rzecz lepszych stosunków dobrosąsiedzkich?
                              • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 16:32
                                Bylam we Francji wiele razy i jakoś nie zauważyłam, by mycie się wieczorne przed 21 było elementem francuskiej kultury. Ot po prostu - pewnie Twoja koleżanka prowadzi taki tryb życia, ze jej nie wadziło zastosować się do prośby sąsiadów, to i się zastosowała
                        • aqua48 Re: cisza nocna 02.02.17, 16:19
                          kaz_nodzieja napisała:

                          > We Francji też są przewrażliwieni ludzie, nie znaczy to, że należy brać z nich
                          > przykład i im ustępować.

                          A dlaczego nie jeśli to komuś specjalnie nie szkodzi? Dla mnie takie upieranie się przy własnej racji na przekór komuś komu to przeszkadza jest wyjątkowo niegrzeczne i nieuprzejme.

                          >Ciekawe co by robiła koleżanka gdyby miała ciężką, fizyczną pracę, a kończyła ją po 21.00?

                          Zapewne porozmawiałaby spokojnie z sąsiadami i doszła wraz z nimi do jakiegoś porozumienia. Na przykład zamieniła kąpiel na szybki prysznic. Kulturalnie, bez rzucania jaśniepaństwem i innymi tego typu określeniami.
                          • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 02.02.17, 16:25
                            Nieuprzejme jest wtrącanie w cudze zwyczaje higieniczne i ustalanie pory kiedy sąsiadka może za przyzwoleniem wziąć kąpiel lub prysznic.
                          • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 16:43
                            aqua48 napisała:
                            >
                            > A dlaczego nie jeśli to komuś specjalnie nie szkodzi? Dla mnie takie upieranie
                            > się przy własnej racji na przekór komuś komu to przeszkadza jest wyjątkowo nieg
                            > rzeczne i nieuprzejme.


                            Ano kluczowe jest tu Aquo to, że właśnie specjalnie nie szkodzi. Tak, upieranie się dla zasady przy swoim jest nieuprzejme i też nieżyczliwe. ALE właśnie upieranie się dla zasady gdy żadną trudnością nie jest ust ustąpić. Jednak kiedy zastosowanie się do czyjeś prośby nastręcza spore niedogodności sprawa wygląda już inaczej.
                            W tym przypadku - starszy pan pracuje nocami, taki system ma pewnie od dawna. Trudno byłoby mu się pewnie "przestawić" na dzienny tryb pracy. Do tego starsi ludzie często potrzebują mniej snu niż młodzi i zwyczajnie nie chce im się spac, albo budzą się w nocy i nie mogą zasnąć. Zatem na pewno trudno byłoby temu wujkowi zatem przestać pracować w nocy. Nartomoiast naturalnie powinien zadbać o to, by pracując nie przeszkadzać innym.

                            > Zapewne porozmawiałaby spokojnie z sąsiadami i doszła wraz z nimi do jakiegoś
                            > porozumienia. Na przykład zamieniła kąpiel na szybki prysznic. Kulturalnie, bez
                            > rzucania jaśniepaństwem i innymi tego typu określeniami.


                            No wiesz, być może niekoniecznie bylaby skłonna całkiem zrezygnować z kąpieli na ktorą rano miałaby mało czasu, a wieczorem musiałaby zadowolić się prysznicem.
                            • aqua48 Re: cisza nocna 02.02.17, 17:16
                              kora3 napisała:

                              > W tym przypadku - starszy pan pracuje nocami, taki system ma pewnie od dawna, na pewno trudno byłoby temu wujkowi zatem przestać pracować w nocy. Nartomoiast naturalnie powinien zadbać o to, by pracując nie przeszkadzać innym.

                              Otóż to, pracować może nawet całą noc jeśli np nie pisze pamiętników na starej maszynie do pisania, byle zachowywał się nieco ciszej niż dotychczas.
                              >
                              > [i]> Zapewne porozmawiałaby spokojnie z sąsiadami i doszła wraz z nimi do
                              > jakiegoś
                              > > porozumienia. Na przykład zamieniła kąpiel na szybki prysznic. Kulturalni
                              > e, bez rzucania jaśniepaństwem i innymi tego typu określeniami.
                              >
                              > No wiesz, być może niekoniecznie bylaby skłonna całkiem zrezygnować z kąpieli n
                              > a ktorą rano miałaby mało czasu, a wieczorem musiałaby zadowolić się prysznicem

                              Wiesz Koro znając tę koleżankę jestem pewna, że znalazłaby jakieś rozwiązanie odpowiadające obu stronom, a starałaby się w pierwszym rzędzie mieć na względzie cudze oczekiwania jeśli to jej zachowanie byłoby uznane za przeszkadzające. Na tym polega klasa.

                              • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 17:29
                                aqua48 napisała:
                                >
                                > Otóż to, pracować może nawet całą noc jeśli np nie pisze pamiętników na starej
                                > maszynie do pisania, byle zachowywał się nieco ciszej niż dotychczas.


                                no i o to chodzi

                                >
                                > Wiesz Koro znając tę koleżankę jestem pewna, że znalazłaby jakieś rozwiązanie o
                                > dpowiadające obu stronom, a starałaby się w pierwszym rzędzie mieć na względzie
                                > cudze oczekiwania jeśli to jej zachowanie byłoby uznane za przeszkadzające. Na
                                > tym polega klasa.


                                Wiesz, rzecz w tym, że to nie ona rozbiłaby coś niezwykłego kapiąc się po 21, a fakt ze sąsiedzi chodzą spać "z kurami" jest niecodzienny. Jak wspomniałam - dla niej spełnienie ich prośby nie było nijak uciążliwe.
                                Gdyby było - no to jestem pewna, ze oczekiwałaby także od sąsiadów zrozumienia.
                      • matylda1001 Re: cisza nocna 03.02.17, 23:21
                        aqua48 napisała:

                        >Pamiętam mój pierwszy pobyt we Francji kiedy koleżanka u której mieszkałam prosiła bym się nie kąpała po 21.00 bo sąsiadom z dołu przeszkadza odgłos wylewającej się (normalnie) z wanny wody o tej porze.<

                        smile A jeśli wróciłaś do domu po 21 to korzystałaś z wilgotnych chusteczek ??? Nie żebym była jakaś złośliwa ale na pewno nie pozwoliłabym się tak sterroryzować sąsiadom. Sama zaznaczyłaś, że woda z wanny wylewała się NORMALNIE, czyli to oczekiwania sąsiadów że nie będzie się wylewała były NIENORMALNE. Nie mieli nawet prawa zgłaszać takich fanaberii.
                        • kora3 Re: cisza nocna 04.02.17, 10:57
                          Aqua wyjaśniła, że podczas mycia się z użyciem prysznica nie było dla sąsiadów problemu. Zatem pewnie albo nie wracała po 21 , albo o ile myła się używając prysznica. Zastanawiające faktycznie co byłoby, gdyby prysznic też przeszkadzał i czy wówczas koleżanka Aquy wykazywałaby się podobna klasą za którą Aqua tak ją wychwala smile

                          Cieszę się, że nie jestem facetem bo w tym "podwątku" stoję w rozkroku.smile Z jednej strony uważam bowiem, ze nie warto dla zasady egzekwować swoich praw i tyu poparłabym Aquę - ani to grzeczne, ani życzliwie takie upieranie się przy tych prawach, gdy tak naprawdę rezygnacja z nich nie jest wcale uciążliwa. Z drugiej strony no uważam ze masz rację - oczekiwania sąsiadów są mocno wygórowane.
                          Tu nie ma problemu, bo koleżanka Aquy nie ma potrzeby kąpać się po 21. i słusznie nie upiera się przy swoim do tego prawie. ALE gdyby taka potrzebę miała, a prysznic sąsiadom przeszkadzałby tak samo jak ta wylewająca się z wanny woda, to bardzo, ale to bardzo wątpię przy całym szacunku i podziwie dla klasy tej koleżanki, że rezygnowałaby z mycia się na noc lub czynność te higieniczną załatwiała poza domem, by uczynić zadość wczesnemu chodzeniu spać sąsiadów. smile
                          • matylda1001 Re: cisza nocna 04.02.17, 13:36
                            kora3 napisała:

                            > Aqua wyjaśniła, że podczas mycia się z użyciem prysznica nie było dla sąsiadów
                            problemu<

                            Oj, trochę inaczej smile Aqua napisała, ze gdyby koleżanka wracała do domu po 21 to zamieniłaby kąpiel na krótki prysznic. Zdaje się, że koleżanka jeszcze nie wypróbowała tego pomysłu więc nie wiadomo czy sąsiadom - despotom by się to spodobało. Wodę spływającą z brodzika też słychać, a jeśli komuś przeszkadzają normalne odgłosy sąsiedzkiego życia to uczepi się każdego pretekstu. Tak więc podejrzewam, że życie tej koleżanki nie przedstawiałoby sie aż tak różowo jak Aqua sobie to wyobraża. Mój tryb życia znacznie odbiega od tego przyjętego za typowy i powiem Ci, że śmieszy mnie fakt, że ktoś, kto nie musi robi sobie noc o 21 i jeszcze od innych wymaga żeby się przystosowali. Dla mnie 21 to często środek dnia. Czasami śpię do 12 -14 bo muszę się wyspać po nocnym dyżurze, innym razem zostaję po nocnym dyżurze w pracy i idę spać dopiero/już o 18 -19 smile Różnie bywa ale nawet do głowy by mi nie przyszło wymagać od sąsiadów żeby zaczęli żyć w moim rytmie. Za to oczekuję uszanowania moich praw wynikających z tego, że żyję wink Robienie na złość jeszcze nikomu nie wyszło na dobre ale przecież odnosi się to do obu stron, chrześcijańska zasada z nadstawianiem drugiego policzka jakoś do mnie w podobnych sytuacjach nie przemawia wink a jak u mojej sąsiadeczki nade mną coś upadnie na podłoge to jest huk jakby ktoś z pistoletu wystrzelił (ma podłogę z paneli). Jeśli mi się akurat gość przestraszy to mówię, że pani Teresie oczko z pierścionka wypadło i stąd ten huk smile
                            • kora3 Re: cisza nocna 04.02.17, 14:10
                              Alez ja Cię Matyldo w pełni rozumiem! Sama mam podobną sytuację i mój partner do niedawna też miał. Praco9wał w różnych czasem "egzotycznych" porach i o takichż wracałsmile ja czasem też w takich pracowałam, ale znacznie rzadziej. za to jako osoba towarzyska często spędzam wieczorny czas ze znajomymi poza domem i wracam późno (teraz raczej już wracamy, choć nie zawsze smile). Dla mnie 21 to normalna godzina na spotkanie poza domem. ALE no wracając późno zdaję sobie sprawę, że niektórzy sąsiedzi już pewnie smacznie śpią. Więc np. wchodząc po schodach uważam, żeby nie stulać obcasami, nie rozmawiam przez telefon na klatce schodowej, nie zamykam z rozmachem drzwi, nie zapuszczam głośno TV gdy już wejdę i nie rozwijam pełnym głosem rozmów przez telefon. Bo jest NOC po prostu. Ale oczywiście - normalnie się kapię, robię sobie coś do picia, włączam TV czy radio itd.
                              I jak obserwuję działa to w obie strony - sąsiad z naprzeciwka i sąsiadka z góry, których akurat dobrze znam pracują od bardzo wczesnej pory, ale ja to wiem od nich smile, a nie dlatego, że budzą mnie raniutko tupotem po schodach, rozmowami na klatce, czy trzaskaniem drzwiami. Bo wlasnie tez liczą się z tym, że oni idą do pracy, a inni jeszcze sobie spia
                            • aqua48 Re: cisza nocna 04.02.17, 14:35
                              matylda1001 napisała:

                              > Aqua napisała, ze gdyby koleżanka wracała do domu po 21 t
                              > o zamieniłaby kąpiel na krótki prysznic. Zdaje się, że koleżanka jeszcze nie wy
                              > próbowała tego pomysłu.

                              Wypróbowała, wypróbowała, żeby już ukrócić wszelkie podejrzenia i nie mnożyć epitetów pod adresem sąsiadów.
                              Prysznic brany w tej samej wannie jakoś im nie przeszkadzał, bo chodziło po prostu o duży strumień wody wylewający się niej po kąpieli. Jakoś tak rury były skonstruowane, że u nich to grzmiało z siłą wodospadu.



                              • kora3 Re: cisza nocna 04.02.17, 14:49
                                No ik, a co byłoby, gdyby z dowolnej przyczyny przyusznic też przeszkadzał?
                                • aqua48 Re: cisza nocna 04.02.17, 15:51
                                  kora3 napisała:

                                  > a co byłoby, gdyby z dowolnej przyczyny przyusznic też przeszkadzał?

                                  Gdyby ciocia miała wąsy..

                                  Trzeba by było dojść do jakiegoś wspólnego porozumienia.
                                  Mnie jak robiłam remont łazienki złapała sąsiadka z klatki obok i uświadomiła, że ona zamontowała sobie brodzik metalowy, bez wygłuszenia, co właśnie koszmarnie przeszkadza sąsiadom z piętra niżej. I dochodzi do niesnasek z tego powodu. Więc szybko zmieniłam plany(a miałam już wybrany piękny model) i mam teraz brodzik z akrylu z dodatkową warstwą wygłuszającą. Hydraulik twierdził, że nie potrzeba tej suplementarnej warstwy, ale ja mu powiedziałam, że bardzo lubię moją sąsiadkę i jednak proszę o dołożenie smile
                                  Na prawdę da się Koro żyć z sąsiadami na dobrej stopie czasami REZYGNUJĄC z postawienia na swoim za wszelką cenę. Tylko po to aby komuś zwyczajnie nie przeszkadzać. I nie trzeba z powodu tego, że jakieś nasze przyzwyczajenia komuś obok przeszkadzają, ani się oburzać ani obdarzać tego kogoś epitetami, bo to nie jest nastawanie na naszą cześć, a tylko wymogi życia w społeczeństwie. Umiar, rozsądek i życzliwość z obu stron się przydają. Jeśli mogę powstrzymać się od czegoś o co ktoś inny prosi to dlaczego mam tego nie zrobić?
                                  • kora3 Re: cisza nocna 04.02.17, 16:01
                                    Nie przypominam sobie bym kogoś obzuciła jakimiś epitetami i byłabym ogromnie wdzięczna, gdybyś przestała insynuować, ze sak było, jak również insynuować, ze nie zyję z sąsiadami w zgodzie. Ani to z Twej strony miłe, ani także grzeczne, z czego mam nadzieję, zdasz sobie sprawę.

                                    My mamy wyciszoną łazienkę, zmienione drzwi - tak, dlatego, że mój partner pracował jak pracował i nie chcieliśmy, by późno wracając przeszkadzał sąsiadom. A pracować no zwyczajnie musiał, może nie każdy musi, ale on musiał. I gdybyśmy mieli za sąsiadów rodzinke Adamsów hehe jak mama, której to rodzince wszystko "przeszkadza" z zasady, to mój partner także nie porzuciłby pracy, tylko zachowywał się normalnie to jest uważał na klatce i w domu by zachowywać się ciszej, niż za dnia, ale myłby się, jadł i wchodził do domu.
                                    • aqua48 Re: cisza nocna 04.02.17, 16:39
                                      kora3 napisała:

                                      >byłabym ogromnie wdzięczna, gdybyś przestała insynuować

                                      Sąsiadów opisywanego wujka nazwałaś Koro "z gatunku rodziny Adamsów" sąsiadów mej koleżanki bez żadnego powodu nazywa despotami Matylda, Makinetka wysyła proszących o ciszę na leczenie psychiatryczne, nazywa ich hrabiostwem i określa w czym im się poprzewracało, tudzież każe im się wyprowadzić... To nie insynuacje, to fakty.

                                      > My mamy wyciszoną łazienkę, zmienione drzwi - tak, dlatego, że mój partner pra
                                      > cował jak pracował i nie chcieliśmy, by późno wracając przeszkadzał sąsiadom.

                                      No i to jest ok. Tak samo jak to, że jeśli ktoś musi wracać w nocy do domu - nie stąpa normalnie i nie gada pełnym głosem, tylko idzie na paluszkach i jeśli potrzeba to mówi szeptem, żeby nie budzić sąsiadów, bo nocą wszelkie hałasy rónież na klatce schodowej się niosą dużo bardziej niż te same które w dzień byłyby prawie niezauważalne.
                                      • kora3 Re: cisza nocna 04.02.17, 21:59
                                        aqua48 napisała:
                                        >
                                        > Sąsiadów opisywanego wujka nazwałaś Koro "z gatunku rodziny Adamsów"

                                        Jest to tak ordynarne kłamstwo, że nawet będąc bardzo uprzejmym trudno nazwać je inaczej. Doskonale wiesz, że napisałam, iż możliwości sa dwie ALBO mogą to być ludzie z gatunku rodzinki Adamsów, KTÓRA mieszka koło mojej mamy, ALBO wujek faktycznie zachowuje się w nocy za głosno. Nazwałam tak rodzinke mieszkająca pod moja mamą i za to biorę pełną odpowiedzialność, bo sa to ludzie mega konfliktowi i WSZYSCY tam mieszkający to wiedzą. Tych ludzi nie znam, nie wiem, nie nazywałam ich w żaden sposób.

                                        sąsiadów
                                        > mej koleżanki bez żadnego powodu nazywa despotami Matylda, Makinetka wysyła pro
                                        > szących o ciszę na leczenie psychiatryczne, nazywa ich hrabiostwem i określa w
                                        > czym im się poprzewracało, tudzież każe im się wyprowadzić... To nie insynuacje
                                        > , to fakty.


                                        Możesz mi przystępnie wyjaśnić co mają do mojej wypowiedzi i Twoich wobec mnie insynujacji wypowiedzi innych użytkowników forom? Prosiłabym, bo naprawdę nie wiem
                                        \
                                        >
                                        > No i to jest ok. Tak samo jak to, że jeśli ktoś musi wracać w nocy do domu - ni
                                        > e stąpa normalnie i nie gada pełnym głosem, tylko idzie na paluszkach i jeśli p
                                        > otrzeba to mówi szeptem, żeby nie budzić sąsiadów, bo nocą wszelkie hałasy róni
                                        > eż na klatce schodowej się niosą dużo bardziej niż te same które w dzień byłyby
                                        > prawie niezauważalne.


                                        Ale to są oczywistości, które sama napisałam kilka razy w tym watku znacznie wcześniej niż Ty (do sprawdzenia) . Jak się to ma do insynuacji jakobym nie żyła w zgodzie z sąsiadami czy tez nie liczyła się z nimi?

                                        Sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa. Są całkowicie uprawnione oczekiwania sąsiadów - np. że jak ktoś funkcjonuje w nocy, to będzie to robił ciszej niż wykonuje adekwatne czynności w dzień, oczekiwania nietypowe, ale takie które bez trudu można spełnić - jak te od sąsiadów Twej koleżanki oraz czepianie się - jak rodzinka Adamsów od mojej mamy. Z oświadczenia, a mieszkałam nad nimi prawie 20 lat, wiem ze Adamsom nie dogodzisz, bo oni CHCĄ sobie czegoś poszukać. Dlatego nikt ich nie traktuje poważnie - proste. Jak jest u rzeczonego wujka nikt z nas nie wie, bo przecież nikt nie był u jego sąsiadów w nocy, wiec każda ewentualność jest możliwa.
                                        • aqua48 Re: cisza nocna 05.02.17, 12:15
                                          kora3 napisała:

                                          > Tych ludzi nie znam, nie wiem, nie nazywałam ich w żaden sposób.
                                          > Jak się to ma do insynuacji jakobym nie żyła
                                          > w zgodzie z sąsiadami czy tez nie liczyła się z nimi?

                                          Rozumiem, że oburza Cię wyłącznie to co odbierasz jako insynuacje pod swoim adresem, nawet błędnie, za to gdy Ty insynuujesz coś komuś sama to jest to już w porządku?

                                          • kora3 Re: cisza nocna 05.02.17, 12:37
                                            Ależ podaj co insynuuję ? Oburza mnie insynuowanie pod czyimkolwiek adresem - pod moim własnym - także. Nie odpowiadam za to, co napisali inni, odpowiadam za to co ja napisałam. Możesz wskazać mi gdzie jakimiś epitetami obrzuciłam sąsiadow tego wujka, czy też jednak nie?
                                      • matylda1001 Re: cisza nocna 04.02.17, 22:49
                                        Tak się szczęśliwie złożyło, że wszyscy moi sasiedzi to ludzie normalni. Najbliższy kontakt mam z sąsiadami z przeciwka ale ze wszystkimi żyję w zgodzie. Nie wyobrażam sobie żeby komuś z sąsiadów przyszło do głowy zabronić mi korzystania z urządzeń sanitarnych zgodnie z przeznaczeniem, niezależnie od pory dnia czy nocy. Nie ma wśród moich sąsiadów DESPOTÓW i egoistów. Ja też przenigdy nie pozwoliłabym sobie na ingerowanie w ich prywatne życie. Oczywiście każdy stara się kierować dewizą - nie rób drugiemu co tobie niemiłe, i tak jest dobrze.
                                        • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 05.02.17, 09:42
                                          Można by podyskutować (może w osobnym wątku?) czy są jakieś granice sąsiedzkich próśb?
                                          Dla mnie tą granicą są zwykłe czynności higieniczne w łazience oraz korzystanie z ubikacji.
                              • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 04.02.17, 17:20
                                Ja nie wyobrażam sobie by sąsiad pouczał mnie kiedy mam brać kąpiel. Usłyszał by grzeczną, ale stanowczą odmowę. Ja też mu nie mówię o której porze najwygodniej mi gdy bierze kąpiel. To niegrzeczne. Wtykanie nosa w czyjeś bardzo osobiste (czynności higieniczne) sprawy.
                                • bene_gesserit Re: cisza nocna 04.02.17, 21:48
                                  Tym bardziej pretensje, że ktoś sika w nocy. Bo w nocy, w przeciwieństwie do dnia, odgłos spuszczanej wody niesie się po osiedlu jak po kanionie.
                                • kora3 Re: cisza nocna 04.02.17, 22:32
                                  Mnie dość mocno zastanawia sprawa tych kąpieli i spłuczek - tak ogólnie. A to dlatego, że mieszkam już w 7 czy 8 miejscu zamieszkania i zawsze były to wielorodzinne budynki i naprawdę nigdy nie miałam sytuacji, by mi przeszkadzały odgłosy czyjejś kąpieli czy korzystania normalnego z WC. Ba, nawet nie znam nikogo kto miałby taki kłopot z sąsiadami. Głośne imprezy nocne, a także puszczanie głośno muzyki w dzień, tupotanie po nocach, łozko dygocące podczas seksu (zaraz mi się dostanie hehe), zbyt głośna fonia w TV czy radiu - to owszem, spotkałam się ze komuś przeszkadzało, ale kąpiel czy WC - poza wspomnianą tu rodzinka Adamsów - sąsiadów mojej mamy - nigdy.
                                  Znacznie częściej niż na ww. o ile nie mają charakteru uporczywego ludzie skarzą się na głośne zachowanie sąsiadów na klatce schodowej - bo tam głos niemożebnie niesie i np. stukot obcasów, głośna rozmowa czy radosne śmiech wczesnym rankiem albo w nocy może zbudzić.
                                  Jeśli kogos na serio budzi kapiel czy korzystane z WC u sąsiadów, to o ile nie spi w klozecie, albo w łazience wyjścia są dwa- albo cos jest z instalacją i stad takie nietypowo głośne odgłosy, albo ktoś jest nadwrażliwy. Jeśli to wina instalacji warto wspólnie pomyśleć jak ja naprawić. Jeśli nadwrażliwości czyjejś także warto rozważyć jak temu zaradzi, ale no niestety tu już w pierwszej kolejności ze swej strony.
                                  • matylda1001 Re: cisza nocna 04.02.17, 23:28
                                    Spłuczek nie słyszę ale wodę spływającą z wanny sąsiadki tak. Słyszę, owszem, ale nie znaczy to, że mi przeszkadza. Gdybym spała to na pewno by mnie ta Niagara wink nie obudziła. Może głośność zależy od przekroju rur albo usytuowania tychże w mieszkaniu? U mnie rury są zamknięte w zabudowanym pionie kanalizacyjnym. Oddziela je od łazienki ściana z cegły i płytki. W starszych blokach/kamienicach te grube bałwany kanalizacyjne są w łazienkach, na wierzchu, może to ma jakieś znaczenie?
                                    • kora3 Re: cisza nocna 04.02.17, 23:44
                                      Ale ja mieszkałam poza domem rodzinnym zawsze w dość nowych budynkach. Ten, w którym mieszkam obecnie ,a nie więcej niż 12-14 lat. Jest dość akustyczny - np. gdy w nocy nie spalam (niż powodu sąsiadów) i czytałam książkę słyszałam kichniecie, piosenki śpiewne na imprezie u sąsiadów, kasłanie itp. Ale słyszałam bo u mnie była kompletna cisza i słyszałam to mocno stłumione. Na tyle. że gdybym wówczas nie czytała a spala, na bank by mnie to nie zbudziło, tak samo nie słyszałabym tego, gdybym miała włączone TV czy radio. Przez 10 lat mieszkania tu sąsiedzkie odgłosy zbudziły mnie RAZ i dochodziły z klatki schodowej. ktoś z sąsiadów, nie wiem kto powracał z imprezy w środku nocy, no i państwo szli jak w dzień, pani stukała szpilkami, rozmawiali pełnymi głosami, chyba jak sądzę się sprzeczali. Klatka jest u nas bardzo akustyczna i zbudziłam się wówczas, z tego co mi wiadomo, nie tylko ja.
                      • bene_gesserit Re: cisza nocna 04.02.17, 22:01
                        aqua48 napisała:

                        > Bene po pierwsze nie o CIEBIE tu chodzi i o Twoją wrażliwość słuchową, ale o są
                        > siadów wujka autorki wątku. Korki do uszu tłumią wiele hałasów, ALE NIE WSZYSTK
                        > IE.

                        Jeśli korki wytłumiają potworne zgrzyty, to tym bardziej są skuteczne w przypadku tłumienia koszmarnych odgłosów gotującej się wody.

                        A poza tym nocowania w hałaśliwym miejscu przez czas określony nie można po
                        > równać do mieszkania na stałe w takim otoczeniu.

                        Przypomnę, że to 'hałaśliwe otoczenie' to - za ścianą! - chodzenie po mieszkaniu, spuszczanie wody i szum gotującej się wody. Hałaśliwe? Otoczenie? o_O

                        Mnie też się zdarza nocować ok
                        > azjonalnie w miejscu gdzie z jednej strony o 5-6 rano trzy razy w tygodniu śmie
                        > ciarze hałasują metalowymi kubłami, a z drugiej jest sala do squatcha której kl
                        > ienci pykają piłeczkami do 23.00 co najmniej, co jakiś czas wznosząc entuzjast
                        > yczne okrzyki w przypadku wygranej. Przyzwyczaiłam się do tych hałasów i mogę t
                        > am okazjonalnie sypiać nawet bez zatyczek do uszu, co nie znaczy, że dla sąsiad
                        > ów wujka jego nocne odgłosy stanowią mniejszy problem.

                        Skoro mają pretensje, to znaczy, że stanowią problem.
                        Ale obiektywnie rzecz biorąc, to nie jest obiektywny problem. Tylko taki bardziej subiektywny. Bo skoro twoje problemy z _rzeczywiście_ hałaśliwym otoczeniem da się rozwiązać korkami do uszu i przyzwyczajeniem (udowodnione naukowo, że reakcje na powtarzalny bodziec się stępiają bardzo szybko), a ci ludzie nie są w stanie rozwiązać problemu doprawdy subtelnych dystraktorów (które lecza, jak udowodniłam ja albo ty korki w uszach) to raczej na mur beton jest to taki specyficzny typ ludzi, którzy szukają zaczepki.

                        > Tak, choć dla Ciebie to zapewne trudne do zrozumienia, bez tego wszystkiego też
                        > można być dla sąsiadów co noc uciążliwym. Wystarczy całonocny ciężki chód, kas
                        > zel albo pochrząkiwanie, skrzypienie drzwi, odsuwanie krzesła, odkręcanie i lan
                        > ie wody i trzaskanie czajnikiem oraz branie prysznica i skrzypienie zaworami.

                        Korki.

                        > amiętam mój pierwszy pobyt we Francji kiedy koleżanka u której mieszkałam prosi
                        > ła bym się nie kąpała po 21.00 bo sąsiadom z dołu przeszkadza odgłos wylewające
                        > j się (normalnie) z wanny wody o tej porze. Ok, może też byli przewrażliwieni,
                        > ale wystarczyło się do ich prośby dostosować, aby żyć z nimi w zgodzie. Nie wym
                        > agało to niewyobrażalnych wyrzeczeń, tylko pójścia na ugodę i dostosowania się
                        > do czyjegoś komfortu. W zamian można kogoś drugiego też w razie potrzeby popros
                        > ić o jakieś ustępstwo. Tak żyje się w społeczeństwie, a nie idąc na udry, bo je
                        > stem u siebie i wszystko mi wolno, a reszta ma się dostosować. I dlatego należy
                        > zamiast się oburzać starać ograniczyć nocną działalność do minimum. O to mi ch

                        Sęk w tym, że dostosowanie się do wymagań sąsiadów oznaczałoby dla bohatera wątku całkowitą zmianę stylu życia. Twoje porównanie jest kompletnie nietrafione.
                  • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 10:29
                    aqua48 napisała:
                    >
                    > Bene czemu ciągle wracasz do tej niechęci spania z zatyczkami do uszu? Nie wiem
                    > y wcale czy tak jest.


                    Zacząć Aquo należałoby od tego, że częste stosowanie zatyczek do uszu jest bardzo niebezpieczne dla tychże uszu. Mam nadzieje, ze nit nie poczyuje mdłości wink jak napiszę, że grozi to zatkaniem kanału słuchowego, a także z uwagi na brak prawidłowej wentylacji uszu prowadzić może do także poważniejszych spraw. Zatyczki do uszu może zdrowa na uszy osoba zastosować sobie raz ja jakiś czas. W sytuacji, gdy chodzi o conocne używanie - mocno kiepski pomysł. Zaślepianie wentylacji jest niebezpieczne i o ile wiem także nielegalne. Ewentualnie można to by zrobić w mieszkaniu gdzie nie ma instalacji gazowej ogrzewanego za pomocą CO, bo nie zachodzi możliwość zatrucia się gazem/czadem, ale trzeba brać pod uwagę, że stale zaślepienie wentylacji może np. sprzyjać tworzeniu się grzyba.


                    . A ustanowienie ciszy nocnej i pojęcia miru domowego zostały
                    > ustalone właśnie w tym celu aby bronić osób, którym należy się conocny odpoczy
                    > nek przed takimi, które mają w nosie potrzeby innych na kompletnie niezgodnej z
                    > savoir-vivrem zasadzie "wolnoć Tomku w swoim domku".


                    Tak naprawdę polski porządek prawny nie przewiduje pojęcia "cisza nocna" - jest to pojęcie umowne. Raczej wątpię, by ktokolwiek rozpatrywał zachowanie tego wujka pod względem zakłócania miru domowego. Raczej pod względem zakłócania spoczynku nocnego co jest wykroczeniem. W przypadku ukarania za to (kodeks przewiduje karę od aresztu poprzez ograniczenie wolności po grzywnę) kara zależna jest od stopnia uporczywości.
                    Kluczowym byłoby tu jednak czy wujek powoduje owo zakłócanie w istocie, czy też sąsiedzi nie mogą spać bo sa nadwrażliwi lub hałas wywołuje np. wadliwa instalacja, za którą wujek wszak nie odpowiada.

                    Jeśli blok jest sklecony
                    > z byle czego i byle jak to tym bardziej nie należy w nim prowadzić życia nocneg
                    > o.


                    A to nie jest takie proste Aquo. Pomijając już, że są rózni ludzie i niektórzy chętniej pracują w nocy, to przede wszystkim no bywa, ze się np. pracuje na zmiany, czy o dziwnych porach. Mój partner pracując w swoim przedostaniem miejscu pracy często wracał z niej w nocy czy nad ranem. Trudno, żeby nie mógł wejść do domu, wykapać się czy zrobić sobie czegoś do picia.

                    Faktem jest jednak, ż e wracając w nocy do domu, czy robiąc cos w nocy należy liczyć się z porą i innymi - mieć wiadomość, ze w nocy głos niesie, a każdy odgłos jest bardziej słyszalny przez panującą wokół ciszę.
                • majaa Re: cisza nocna 02.02.17, 11:38
                  Nie "o jak rany", tylko walnęłaś głupotę zwyczajnie. Każesz sąsiadom zatykać wentylację i uszy, a dlaczego nie poradzisz np., żeby wujek chociażby podkleił krzesła filcem, skoro musi używać ich w środku nocy? To chyba prostsze i bardziej bezpieczne rozwiązanie. Dla mnie logiczne jest, że ograniczać się powinien raczej ten, kto przeszkadza, a nie ten, któremu przeszkadzają. Zwłaszcza że sąsiedzi nie czepiają się głośnego zachowania w ciągu dnia, ale nocą, kiedy każdemu należy się trochę ciszy i wypoczynku.
                  • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 12:09
                    majaa napisała:

                    Dla mnie logiczne jest, że ograniczać się powinien rac
                    > zej ten, kto przeszkadza, a nie ten, któremu przeszkadzają. Zwłaszcza że sąsied
                    > zi nie czepiają się głośnego zachowania w ciągu dnia, ale nocą, kiedy każdemu n
                    > ależy się trochę ciszy i wypoczynku.


                    Na logikę masz 100 proc. racji Maju smile Ale brać pod uwagę należy tu także to, że sąsiedzi mogą być z gatunku "wszystko im przeszkadza" - takowi również istnieją. Ja to wiem bardzo dobrze, bo miałam jako dziecko i młody człowiek takowych "pod sobą", a obecnie ma ich nadal moja mama. Obecnie są to już starsze mocno osoby, ale byli tacy sami 50 lat temu, jak mi relacjonowała moja mama i 40 lat temu - także. smile Od zawsze i wszystko im przeszkadzało ...Blok gdzie mieszka moja mama nie jest wielkopłytowy, a z cegły, są tam naprawdę grube ściany, a mieszkania są mało akustyczne. Dalece mniej niż w którymkolwiek z budynków, w którym przyszło mi mieszkać po wyprowadzce z rodzinnego domu. Im wszelako hehe trafiło się jakieś szczególne - bo przy takim samym układzie pomieszczeń co inni w tym samym pionie wiecznie byli wg siebie samych atakowani hałasem zewsząd dosłownie. Zarówno u nas było wg nich za głośno, jak i u sąsiadów ich za scianą jednych i drugich, jak i u tych naprzeciwko, a także u tych niżej od nich mieszkających nawet o 2 pietra. smile Do tego przeszkadzało im korzystanie ze wspólnego strychu do czego wszyscy byli uprawnieni, a także z własnej piwnicy przez innych ludzi. smile Do tego z trzepaka, z parkingu - no wszystko. Od dawna już ich jazdami nikt się nie przejmuje smile i nie, uprzedzam, nie jest to brak empatii tylko zdrowy rozsądek
                    • majaa Re: cisza nocna 02.02.17, 12:33
                      Tak, Koro, wiem, że tacy ludzie istnieją, ale wtedy z reguły przeszkadzają im też różne dźwięki czy zachowania mające miejsce u sąsiadów za dnia, a nie tylko nocą. I to u wielu sąsiadów, zarówno tych na górze, jak i na dole czy po bokach. Tutaj o tym Mila nie napisała, więc trudno powiedzieć. Poza tym, nawet gdyby byli trochę przewrażliwieni, to co wujkowi szkodzi podkleić te krzesła? To naprawdę aż taki problem, że łatwiej jest pogłębiać konflikt niż to zrobić?
                      • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 12:52
                        Maju, domyślam się, ze nie czytałaś moich innych wypowiedzi smile Otóż ja jestem zdania, że owszem, na tym kto czyni cos nietypowego w przestrzeni wspólnej należy zadbanie o to, by innym nie przeszkadzać swoimi czynnościami. Wielu ludzi pracuje czy w ogóle funkcjonuje w późniejszych godzinach wieczornych i także nocnych. Mój partner przez wiele lat miał taką sytuację, ze wracał o różnych "egzotycznych" godzinach do domu - 1,2, 3 4 nad ranem ...Trudno żeby po schodach nie szedł, drzwi sobie nie otworzył, nie wykąpał się po pracy, czy nie mógł napić się czego czy zjeść. Ale właśnie zadbaliśmy specjalnie o to, by np. nasze drzwi nie były hałaśliwe, o wyciszenie łazienki i podłóg. No i zawsze szedł cichutko a nie tak jak normalnie stąpa po schodach. Podobnie już w domu - starał się te czynności, które chciał wykonać wykonywać ciszej niż robi się to za dnia. Bo on no z pracy przechodził,. ale miał świadomość, że sąsiedzi a na pewno ich cześć już głęboko spią. Natomiast no pretensje o to, ze ktoś w nocy skorzysta z WC, czy kaszle są z gatunku SF. To cóż ma przepraszam do nocnika zrobić to czy tamto, jak mu się chce? Jeśli spłuczka bardzo hałasuje to coś z nią nie tak, bo normalnie funkcjonująca spłuczka nie budzi - proste.
                        • majaa Re: cisza nocna 02.02.17, 13:23
                          No i właśnie chodzi mi dokładnie tylko o takie zachowanie, jak Wasze, czyli żeby zrobić to, co można, żeby ułatwić współżycie sąsiedzkie. Naprawdę nikt rozsądny nie wymaga tutaj rzeczy niemożliwych i absurdalnych, a jedynie odrobiny empatii i zrozumieniasmile
                          • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 13:27
                            no właśnie - które to powinny wg mnie być z obu stron smile
                            • majaa Re: cisza nocna 02.02.17, 13:48
                              Ależ jak najbardziej z obu. Zatem i o wyciszeniu nie powinno się mówić wyłącznie w kontekście sąsiadów, ale też i wujka. Jego postawa również zdecydowanie ma wpływ na ich wzajemne sąsiedzkie stosunki.
                              • kora3 Re: cisza nocna 02.02.17, 14:21
                                Dokładnie ...Widzę, że tu są prezentowane postawy przeważnie skrajne - albo wujek ma przestać pracować w nocy, korzystać z toalety smile chodzić i pić herbatkę, albo sąsiedzi mają sobie wyciszyć, zatkać, bo to oni mają problem. Wg mnie nie tedy droga - przy dobrej wioli obu stron problem jest najpewniej do rozwiązania.
            • koronka2012 Re: cisza nocna 30.01.17, 22:25
              Ja akurat mam problem z hałasem w ciągu dnia raczej, ale co do wyciszenia...

              Bardzo chętnie wyciszyłabym mieszkanie, ale nie bardzo wiem jak, bo u mnie np. świetnie słychać odgłosy Z CAŁEGO PIONU OBOK, łącznie z psem dwa piętra wyżej. Odkręcenie wody u sąsiadów kąpiących się o 2 w nocy też, tzn. szum wody w rurach. Sama późno chodzę spać, więc mi to nie przeszkadza, ale słychać mocno. Dziwne, bo z drugiej strony mieszkania takiej akustyki nie ma (sąsiadka zza ściany głośno słucha TV, ale to słychać tylko na tarasie przy otwartych oknach).

              Wentylacji uszczelniać nie wolno (choć u mnie nie ma gazu), poza tym na tej ścianie mam wentylację w łazience, trudno żeby jej nie było. Jakieś porady?
    • akle2 Re: cisza nocna 31.01.17, 17:04
      Moja wyobraźnia jakoś nie ogarnia tego, że zwykłe kroki w kapciach czy włączenie czajnika może być słyszalne przez podłogę/sufit, no ale nigdy w życiu w bloku nie mieszkałam, więc się nie znam. Myślę, że i "winia" i "prawda" leży po środku, sąsiedzi są pewnie trochę przewrażliwieni, ale wujek też może włącza radio/tv na cały regulator. Z drugiej strony nikt nikomu nie może zabronić chodzić do kibla w nocy (sąsiedzi pewnie sami to robią), czy przemieszczać się po mieszkaniu. Zrobić tyle co można, czyli nie włączać mediów na cały regulator a meble wyciszyć jakimiś podkładkami. A jeśli trafi się jakaś potencjalna impreza czy wiercenie dziur w ścianach, to zejść do sąsiadów i uprzedzić o niedogodnościach w danym przedziale czasowym. Jak człowiek jest uprzedzony i przeproszony, to jego tolerancja na dany bodziec wzrasta wink
      • mendiga Re: cisza nocna 31.01.17, 17:16
        Włączenie czajnika może nie będzie słyszalne, ale postawienie tego czajnika na kuchence już tak. Korzystanie z łazienki też, a jeśli starszy pan się nie krępuje i łomocze, odkładając na przykład kubek na szafkę czy zamykając okno, opierając coś o ścianę (a w nocy łomotem jest to, co za dnia jest zwyczajnym zachowaniem), to dla sąsiadów z dołu może być bardzo kłopotliwy, bo wystarczy jeden głośny dźwięk na kilka-kilkanaście minut, żeby skutecznie uniemożliwić zapadnięcie w głęboki sen.

        Takie problemy mogą występować, nawet gdy korzysta się ze stoperów do uszu - wyjaśnię, bo jak widać niektórym się jeszcze wydaje, że stoper to takie magiczne urządzenie, które po włożeniu do ucha wygłusza dźwięki każdej częstotliwości i hamuje przenoszenie drgań przez ściany.
      • bene_gesserit Re: cisza nocna 31.01.17, 18:08
        W bloku mojego dzieciństwa hałasy słychać było wybiórczo - najbardziej to, co uderzało bezpośrednio o podłogę np stukot pazurów stukilowego psa, który mieszkał nad nami, albo bulgot bąków, które puszczał w wannie ktoś powyżej. Oprócz tego słychać było jeszcze kichanie sąsiadki, o głośności takiej droższej racy z Lidla. I nic więcej. Blok z lat 70, beton i stal. Noi - bardzo łatwo przyzwyczaić się do takich odgłosów, po paru tygodniach nawet sąsiadka i jej wybuchy wrastają w słuchowy krajobraz.

        Trudno mi uwierzyć w to, że kogoś budzą, i to noc w noc, odgłosy na poziomie białego szumu, do których jest przyzwyczajony od lat. Imo sąsiedzi albo powinni podjąć się jakiejś terapii snu albo neuroz albo po prostu są złośliwi i konfabulują, ile wlezie.
        • mendiga Re: cisza nocna 31.01.17, 19:02
          Naprawdę uważasz, że ponieważ u ciebie mało co słychać i nie miałaś nigdy problemów z głośnymi sąsiadami, to sąsiedzi rzeczonego nocnego marka konfabulują i powinni poddać się leczeniu? Pozwolisz zatem, że daruję sobie dalszą dyskusję.
          • bene_gesserit Re: cisza nocna 01.02.17, 19:51
            Naprawdę uważam, że chodzenie po mieszkaniu, spuszczanie wody i włączanie czajnika to normalne odgłosy życiowe, o ile w ogóle to są odgłosy.

            Noi - sąsiedzi mogą się zżymać do woli, bo oprócz zasugerowania starszemu panu, żeby przestał w charakterze kapci używać holenderskich chodaków oraz żeby przestał w nocy spuszczać wodę i pić herbatę nic więcej zrobić nie mogą. I to grzecznie, a nie z pretensjami, bo nie można mieć pretensji do kogoś, że żyje, chodzi, sika i pije.

            Czyli: tak czy siak sąsiedzi powinni załatwić problem we własnym zakresie. Wytłumić sobie sufit gustownymi płytkami ze styropianu i co tam jeszcze.
            • mendiga Re: cisza nocna 02.02.17, 17:49
              Bene, te "normalne odgłosy życiowe" są normalnymi odgłosami życiowymi w dzień. W nocy w bloku są utrapieniem. Ty zakładasz, że są to odgłosy "na poziomie białego szumu", że sąsiedzi konfabulują, że mają problemy psychiczne i że nic nie robią, żeby mniej słyszeć hałasy generowane przez człowieka, który zamienia sobie noc w dzień.

              Nie zakładasz za to, choć śmiało można to zrobić, że ów człowiek nawet te zwykłe czynności życiowe wykonuje nadzwyczaj głośno, bo... ma ubytki słuchu. Otóż u starszych ludzi (nie starców, ale osób po pięćdziesiątce, a zakładam, że "wujek" dorosłej użytkowniczki jest w tym wieku) jest to już częste. Często ludzi nimi dotknięci są przy tym święcie przekonani, że nie mają problemów ze słuchem, bo przecież nie są zupełnie głusi, ale zamiast odstawić czajniczek, "rypią" nim o kuchenkę, zamiast unieść krzesło, szurają nim po podłodze, zamiast zamknąć drzwi, walą nimi z rozmachem. To wynika ze stępienia słuchu, ale też narastającego upośledzenia sprawności ruchowej (ludzie są grubi, niesprawni, ale też zwyczajnie leniwi).

              Tak więc biorąc to wszystko pod uwagę, myślę, że ignorowanie ludzi, którym przeszkadza nocne życie sąsiada, przez tegoż sąsiada jest nie na miejscu.

              Jedna rzecz to nieskrępowane życie nocne, gdy nikt nie zgłasza problemu, ale odsyłanie na drzewo ludzi, którym utrudnia się sen i który proszą o ciszę? Zadziwiające, że tak się rozwija ten wątek akurat na TYM forum. Jak napisała wyżej agua48 - emanacja mentalności "wolnoć Tomku" i "a co mi zrobisz?".

              Dla jasności - mnie to nie oburza, mnie to w sumie bawi.
              • chris1970 Re: cisza nocna 02.02.17, 22:50
                Nie wiem ile masz lat, ale jak rozpoczniesz drugie półwiecze, to będziesz uważał osoby po 50 za osoby jeszcze młode, nie starsze. Definicja starszej osoby jest umowna, ale raczej dotyczy jednak osób na emeryturze, niż jeszcze mających przed sobą przynajmniej 10 - 15 lat pracy zawodowej. Ogólnie osoby w przedziale wieku 50 - 60 określa się, że są w średnim wieku.
                • mendiga Re: cisza nocna 03.02.17, 16:33
                  Wiedziałam, że ktoś się tym podnieci. Dla wyjaśnienia, nie mam kompleksów, nie uważam starości ani dojrzałości za przekleństwo, nie jestem skażona kultem młodości, więc nie udaję, że pięćdziesięciolatek jest młody. Tobie jednak nie zabronię.
                  • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 03.02.17, 16:49
                    Przeciętny 50-latek nie ma jeszcze problemów ze słuchem, a już na pewno tak zaawansowanych, że zachowuje się głośno. Problemy ze słuchem zaczynają powyżej 65 plus i to zazwyczaj stopniowo. Poważny problem ze słuchem to raczej osoby 70-80 plus, ale nie 50+ (nie piszę o wyjątkach, tylko regule).
                    • mendiga Re: cisza nocna 03.02.17, 20:00
                      Polemizowałabym z wiekiem, w którym zaczynają się problemy ze słuchem, ale to nieistotne, bo rzecz jest całkiem hipotetyczna, a zarazem "faktyczny" wujek może mieć nawet i 60, czyli być, według obowiązującej dziś nomenklatury, dojrzałym młodzieńcem wink

                      Oczywiście. Rzecz w tym, że problemy ze słuchem nie muszą być poważne, żeby głośniej odstawiać czajnik albo z impetem trzepnąć wieszakiem o ścianę, odwieszając koszulkę do szafy. A takie "typowe czynności życiowe", zupełnie niewinne za dnia, w nocy sąsiadom mogą bardzo przeszkadzać. Przy tym sprawca może sobie zupełnie z tego nie zdawać sprawy, bo przecież nie robi nic niezwykłego, a ze stępionego słuchu długo nie zdaje sobie sprawy (dopóki ten ubytek nie utrudnia mu życia - bo gdy utrudnia życie sąsiadów, to, jak wyżej, tylko ich problem).
                  • aqua48 Re: cisza nocna 03.02.17, 16:57
                    mendiga napisał(a):

                    < nie jestem skażona kultem młodości, więc nie udaję, że pięćdziesięciolatek jest młody.

                    Pięćdziesięciolatek młody nie jest, jednak objawy o jakich piszesz - postępujące "stępienie słuchu, ale też narastające upośledzenie sprawności ruchowej (ludzie są grubi, niesprawni, ale też zwyczajnie leniwi)" odnoszą się jeśli już, do grupy wiekowej 70-75+ smile smile

                    • mendiga Re: cisza nocna 03.02.17, 19:55
                      Oj nie. Mój znajomy "robi w uszach". Głuchną wcześniej. A lenistwo i tłuszcz to przypadłość wszystkich grup wiekowych niestety.
                      • aqua48 Re: cisza nocna 03.02.17, 21:30
                        mendiga napisał(a):

                        > Oj nie. Mój znajomy "robi w uszach". Głuchną wcześniej.

                        Najbardziej głuchną podobno ci najmłodsi, którzy cały czas noszą słuchawki w lub na uszach ze zbyt głośną muzyką...

                  • kora3 Re: cisza nocna 04.02.17, 11:28
                    Nie odniosłam wrażenia, żeby Chris wykazywał jakieś podnieceniesmile ale może o tym za chwilę.
                    Milamala kiedyś napisała, że ma siostrę o dwa lata młodszą chyba, chyba 42- latke. Zatem autorka wątku ma teraz około 45 lat. Zatem o ile wujek nie jest wujkiem nietypowym (zdarzają się wszak takie sytuacje, że ktoś młodszy od kogoś nominalnie jest jego wujkiem), to pan ów najpewniej jest znacznie starszy niż 50- latek.

                    Co natomiast do samych 50- latków i rzekomego kultu młodości. Rzekomego, bo o nijaki kult nie chodzi. Chodzi natomiast o to, że na przestrzeni wieków zmieniała się długość życia ludzi. Np. w starożytnym Egipcie ludzie średnio dożywali 40- stki. Zatem osoba 35 - letnia była już no mocno starsza. Czy określiłabyś 35- latka teraz jako "sędziwego" czy "starszego" człowieka? Pewnie nie, a wówczas tak by go określono.
                    Na tym to właśnie polega. Czasem można o 50- latku usłyszeć, że "młody człowiek", ale w dość specyficznej sytuacji. Mianowicie wówczas, gdy umrzesad ta sytuacja dlatego jest specyficzna, ze długość życia obecnie znacznie przekracza 50 lat i osoba 50- letnia umiera nie młodo może, a le za młodo, bo w kwiecie wieku - stąd takie określanie nierzadko.
                    Natomiast no jako osoba w wieku starszym smile 50- latek jest najczęściej określany przez osoby bardzo młode, którym i 30- latek wydaje się starcemsmile Bo tak normalnie to jest obecnie osoba w średnim wieku. Najczęściej pracująca, aktywna towarzysko, seksualnie i korzystająca ze zdobyczy technologii i z uciech życiasmile Z tych ostatnich - zwykle bardziej niż osoby młodsze , bo bardzo młode nie mają na to kasy, a 30-40 latkowie czasu z uwagi na dzieci na wychowaniu. A 50- latek jak ma głowę na karku, to już się czegoś dorobił materialnie i zawodowo, dzieci na ogół ma już dorosłe, więc teraz może się zabawićsmile tak wnioskuję obserwując moich znajomych w tym wieku smile

                    Co natomiast do stępienia słuchu. Otóż obecnie rzeczywiście statystycznie ludzie mają szybciej problemy ze słuchem niż kiedyś. Wynika to z prostego faktu - już kolejne pokolenie używa słuchawek. Już kiedy ja byłam dziewczynką otolaryngolodzy przestrzegali przed słuchaniem często głośnej muzyki z walkmana smile Teraz są urządzenia i słuchawki pozwalające uzyskiwać znacznie większe natężenie dźwięku skierowanego bezpośrednio do uszu. Częste korzystanie z tego przy dużym natężeniu dźwięku dość szybko i bardzo skutecznie tępi słuch. Stąd coraz młodsze statystycznie osoby mają z nim problem. U zdrowych ludzi niekorzystających z takich urządzeń i niepracujących w hałasie naturalne przytępienie słuchu pojawiało się ok. 70-80 - tki. Dziś - znacznie wcześniej.
                    • mendiga Re: cisza nocna 05.02.17, 20:39
                      No tak, ja bardzo lubię przesadę, przyznaję, więc powiedzmy, że Chris się jednak nie podniecił. Rzecz jednak w tym, że "osoba starsza" jest w tym konkretnie ujęciu po prostu osobą niemłodą, ze wszystkimi tego konsekwencjami, z których wiele wpływa na jej swobodę poruszania się, ciężkość chodu i świadomość własnej głośności. (Mam nadzieję, że wypada jeszcze głośno powiedzieć, że ludzie po pięćdziesiątce chorują częściej niż 30-latkowie wink )

                      Wydłużenie się życia ma oczywiście swoje konsekwencje w zmianie skali, ale z całą pewnością nie żadna zmiana skali klasyfikacji wieku prowokuje nerwowe reakcje na określenie "starszy", a pejoratywny wydźwięk tego określenia, który umocnił się właśnie w wyniku nasilającego się kultu młodości i sprawności (bo skąd czerpie źródło, to pewnie nie taka prosta sprawa). Dziś oczywiście można być sobie starszym człowiekiem, można sobie mieć 60 lat i się z tym nie kryć, ale pod warunkiem, że się wygląda na 40 i bawi lepiej niż niejeden 30-latek.
                      No nie wiem, ja tam wolę żyć w świecie, w którym jako 60-latka nie będę musiała udawać 40-latki. A jeśli zdarzy mi się być bardziej młodzieńczą, to z potrzeby, a nie w wyniku presji społecznej.
                      • kora3 Re: cisza nocna 06.02.17, 09:28
                        Nie wiem ile masz lat, ale myślę, ze jeśli masz/mieć będziesz 50 to nikt ci nie zabroni uważać się za staruszkę, no moze poza systemem emerytalnym, ale jeśli jesteś/będziesz schorowana masz szanse na rentę i możesz/będziesz mogła siedzieć w domu i wychodzić tylko do kościoła i do lekarza. Rzecz w tym, ze większość 50 - latkow inaczej spędza czas i się realizuje. Jeśli moja przyjaciółka E., która wczoraj skończyła 51 lat (impreza w weekend, bo przecież pracuje smile) jest osoba starszą, to cóz powiedzieć o mojej mamie, która w tym roku skończy 68 lat? smile oz o tej kobiecie powiedzieć - wg Ciebie starowina, powinna siedzieć w domu i odmawiać różaniec, ale no czasu za bardzo nie masmile
                        Ni zrozum mnie źle, nie uważam, że moja mama jest osobą młodą. Moja mama przy całej swej aktywności zawodowej i prywatnej jest osobą starszą, bo dobija do 70- tkismile Ale E. - nie. Pewnie miałabyś okazję ją widzieć z racji jej pracy i pewnie nie nazwałabyś jej osobą starszą. smile Nie wiem zwyczajnie skąd wzięło ci się skojarzenie problemów ludzi sędziwych z 50- latkami. Nie wiem skąd przekonanie, ze trzeba coś udawać. Niczego nie trzeba udawać - czujesz się stara, bądź sobie stara nawet mając 30 lat smile - kto zabroni?
                        Jasne, jak ktoś jest schorowany, samotny, nieaktywny zawodowo ani towarzysko, nie ma zainteresowań i jeszcze choruje, to pewnie się może staro czuć.
                        Jasne, 50- latkowie statystycznie mają więcej dolegliwości niż 30- latkowie. ale na Baala - głuchota, ciężkie chody smile itd. to już na serio przesada. Jeszcze balkonika brakuje smile
                        Musze to powiedzieć mojemu partnerowi smile - jutro skończy 56 lat smile - zapewne sądzisz, że leży w łóżku z pampersem, ale niestety nie. smile o 5.30 pojechało toto latać - normalnie chłopa sędziwego dopuścił ULC do latania ... trzeba cos z tym zrobić smile
                        • mendiga Re: cisza nocna 06.02.17, 10:29
                          Wyjaśniłam już, że pisząc o starszych (i zaznaczając, że nie o starcach), pisałam o ludziach niemłodych. Nie wiem też, dlaczego uważasz ubytki słuchu, powszechną przypadłość, za chorobę wieku mocno podeszłego. W twoim poście bardzo widoczne jest też to negatywne konotacje "starości" czy bycia "starszym", o którym właśnie piszę, a które mnie są obce.
                          Nigdzie nie pisałam o głuchocie, a ciężki chód u pani z otyłością (choćby była trzydziestolatką) to nie jest żaden głupi wymysł, choć bardzo niepoprawnie politycznie jest o tym mówić.
                          Ponieważ cały twój wywód to jakieś, wybacz, głupawe projekcje, idące zupełnie obok tego, co próbowałam wcześniej wyjaśnić, to pozostawię cię z nim w spokoju, nie tłumacząc dłużej.
                          • mendiga Re: cisza nocna 06.02.17, 10:30
                            * W twoim poście bardzo widoczne są też te negatywne konotacje "starości" czy bycia "starszym", o których właśnie piszę, a które mnie są obce.
                          • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 06.02.17, 10:39
                            Ubytki słuchu z wiekiem oczywiście się zdarzają, ale poza pechowymi wyjątkami w wieku 50+ lat nie na takim etapie zaawansowania żeby głośno "rzucać" przedmiotami. To domena raczej osób 70 +.
                            • kora3 Re: cisza nocna 06.02.17, 10:45
                              Dokładnie - przy braku chorób zawodowych czy innych związanych ze słuchem, naturalnie niedosłuch pojawia się u ludzi 70-80+. Normalne zresztą. Nasza rozmówczyni nie wiem w jakim świecie żyje, bo przecież ludzie 50 -letni to sa osoby pracujące i aktywne - w większości. A jej się jawią jako chodzące chyba o balkoniku z pampasem dla dorosłych smile
                            • mendiga Re: cisza nocna 06.02.17, 13:28
                              To rozważ to jeszcze w kontekście wpisu, od którego zaczęła się ta odnoga, a który miał na celu wskazać bene, jak popłynęła w jedną stronę, choć mogła też płynąć sobie w drugą.
                          • kora3 Re: cisza nocna 06.02.17, 10:42
                            mendiga napisał(a):

                            > Wyjaśniłam już, że pisząc o starszych (i zaznaczając, że nie o starcach), pisał
                            > am o ludziach niemłodych. Nie wiem też, dlaczego uważasz ubytki słuchu, powszec
                            > hną przypadłość, za chorobę wieku mocno podeszłego


                            Bo naturalnie (bez chorób zawodowych i innych, uszkodzenia słuchu mechanicznie itp.) to jest przypadłość wieku podeszłego smile

                            . W twoim poście bardzo widoc
                            > zne jest też to negatywne konotacje "starości" czy bycia "starszym", o którym w
                            > łaśnie piszę, a które mnie są obce.


                            Wcale nie, tylko no trudno mi uważać osobę w średnim wieku za osobę starszą.

                            > Nigdzie nie pisałam o głuchocie, a ciężki chód u pani z otyłością (choćby była
                            > trzydziestolatką) to nie jest żaden głupi wymysł, choć bardzo niepoprawnie poli
                            > tycznie jest o tym mówić.


                            Dlaczego niepoprawnie - poprawnie. Jeśli ktoś ma ciezki chód z dowolnej przyczyny to ma. Ale uważać, ze ktoś kto ma 50 lat z założenia ma nadwagę i ciężki chód to kosmos smile

                            > Ponieważ cały twój wywód to jakieś, wybacz, głupawe projekcje, idące zupełnie o
                            > bok tego, co próbowałam wcześniej wyjaśnić, to pozostawię cię z nim w spokoju,
                            > nie tłumacząc dłużej.


                            Zabrakło argumentów?smile

                            >
                            • aqua48 Re: cisza nocna 06.02.17, 10:54
                              Zapomnieliście wszyscy o powszechnym w tym wieku łysieniu, niedowidzeniu, nietrzymaniu moczu, wypadaniu zębów i wreszcie postępującym, a zauważalnym po 50 zidioceniu.. Jednym słowem szurając kapciami i obijając się o ściany po 50 zmierzamy tępo prosto do grobu.
                              • kora3 Re: cisza nocna 06.02.17, 12:34
                                hehesmile Dobre
                              • mendiga Re: cisza nocna 06.02.17, 13:30
                                He, he. Tak, właśnie o to mi chodziło. To przecież oczywiste.
                                Dopisz do tej listy zanik czytania ze zrozumieniem.
                            • mendiga Re: cisza nocna 06.02.17, 13:26
                              Argumentów? Ale na co? Rozmawiasz sama ze sobą. Nie mam czasu ani potrzeby ci tego "udowadniać". Odmawiasz zrozumienia tego, co już co najmniej kilkukrotnie wyjaśniałam, i dośpiewujesz jakieś nieistotne bajki na temat tego, co sobie wyobrażasz, że ja uważam, przerysowując i sprowadzając do absurdu to, co napisałam. To jest standardowe zachowanie na forum, więc nie mam podstaw uważać, że taka rozmowa potoczy się inaczej, niż toczy się zwykle. A ponieważ z doświadczenia wiem, że nudzi mnie walenie grochem o ścianę, pasuję.
                              • mendiga Re: cisza nocna 06.02.17, 14:18

                                No dobrze, to pokażę ci, dlaczego nie chce mi się dyskutować. Nie oczekuję odpowiedzi:

                                >>Nie wiem ile masz lat, ale myślę, ze jeśli masz/mieć będziesz 50 to nikt ci nie zabroni uważać się za staruszkę, no moze poza systemem emerytalnym, ale jeśli jesteś/będziesz schorowana masz szanse >>na rentę i możesz/będziesz mogła siedzieć w domu i wychodzić tylko do kościoła i do lekarza .
                                Co uprawnia cię do przypisania mi tych poglądów? Wyjaśnij swój tok rozumowania. Dlaczego nieudawanie osoby młodszej miałoby być od razu uważaniem się za schorowaną i niepełnosprawną staruszkę.


                                >>Rzecz w tym, ze większość 50 - latkow inaczej spędza czas i się realizuje. Jeśli moja przyjaciółka E., która wczoraj skończyła 51 lat (impreza w weekend, bo przecież pracuje ) jest osoba starszą, to cóz powiedzieć o mojej mamie, która w tym roku skończy 68 lat? oz o tej kobiecie powiedzieć - wg >>Ciebie starowina, powinna siedzieć w domu i odmawiać różaniec, ale no czasu za bardzo nie ma
                                Wyjaśnij mi, skąd w ogóle to rozumowanie? Dlaczego wkładasz mi w usta takie brednie? Dlaczego sugerujesz, że taki idiotyzm miałby być moim tokiem rozumowania.


                                >>Ni zrozum mnie źle, nie uważam, że moja mama jest osobą młodą. Moja mama przy całej swej aktywności zawodowej i prywatnej jest osobą starszą, bo dobija do 70- tki Ale E. - nie. Pewnie >>miałabyś okazję ją widzieć z racji jej pracy i pewnie nie nazwałabyś jej osobą starszą.

                                Twoja matka jest osobą starszą. Co nie znaczy, że musi być od razu pogrążona w demencji i niesprawna.

                                >>Nie wiem zwyczajnie skąd wzięło ci się skojarzenie problemów ludzi sędziwych z 50- latkami.
                                Ja też nie wiem. Ubytek słuchu dotyka co szóstej osoby poniżej 50 roku życia. Po 65 już co 4 osoby. Być może dla ciebie to nieczęsto. Nie wiem.
                                >> Nie wiem skąd przekonanie, ze trzeba coś udawać. Niczego nie trzeba udawać - czujesz się stara, bądź sobie stara nawet mając 30 lat - kto zabroni?
                                Pejoratywne skojarzenie starości. Twój problem, nie mój.
                                >>Jasne, jak ktoś jest schorowany, samotny, nieaktywny zawodowo ani towarzysko, nie ma zainteresowań i jeszcze choruje, to pewnie się może staro czuć.
                                Jasne, 50- latkowie statystycznie mają więcej dolegliwości niż 30- latkowie. ale na Baala - głuchota, >>ciężkie chody itd. to już na serio przesada. Jeszcze balkonika brakuje
                                Ciężki chód dotyczy niewysportowanych, grubych itd. Tak się składa, że 50-letni częściej chodzą ciężko niż 20-30-letni, częściej mają też nadwagę i otyłość. Co nie znaczy, że wszyscy. O głuchocie nigdy nie pisałam. Balkonik to twoje wymysły. Przykro mi.

                                >>Musze to powiedzieć mojemu partnerowi - jutro skończy 56 lat - zapewne sądzisz, że leży w łóżku z pampersem, ale niestety nie. o 5.30 pojechało toto latać - normalnie chłopa sędziwego >>dopuścił ULC do latania ... trzeba cos z tym zrobić
                                Wyborny dowcip. Wynikający z niezrozumienia i przypisywania mi najdurniejszych możliwych poglądów.

                                Kolejny post:
                                >>Bo naturalnie (bez chorób zawodowych i innych, uszkodzenia słuchu mechanicznie itp.) to jest przypadłość wieku podeszłego

                                Nie jest. Odpowiedź wyżej. Zresztą zdecyduj, czy twoja matka zbliża się do wieku podeszłego, czy też nikt nie nazwałby jej osobą starszą, bo taka jest aktywna. Z jednej strony trafnie używasz kategorii "starszy" czy "podeszły", a z drugiej traktujesz ją jak epitet, wrzucający człowieka do symbolicznego wora na odpady, jakby określenie "starszy" było obraźliwe (przez co staje się obraźliwe, ale tylko w twoim wykonaniu i odbiorze).

                                >>Wcale nie, tylko no trudno mi uważać osobę w średnim wieku za osobę starszą.

                                No to po raz n-ty wyjaśnię, że "starszy" znaczyło "niemłody". Rozmawiasz tu sama ze sobą.

                                >>Dlaczego niepoprawnie - poprawnie. Jeśli ktoś ma ciezki chód z dowolnej przyczyny to ma. Ale uważać, ze ktoś kto ma 50 lat z założenia ma nadwagę i ciężki chód to kosmos

                                Oczywiście, że kosmos. Uważasz, że ja tak uważam? To ciekawe. Opowiedz mi o tym coś więcej.


                                Zmarnowałam trochę czasu, ale może okaże się to pomocne. Nie musisz odpowiadać. Potraktuj to jako wyjaśnienie, dlaczego nie chce mi się na poważnie gadać dalej.
                                • kora3 Re: cisza nocna 06.02.17, 15:20
                                  mendiga napisał(a):

                                  > Co uprawnia cię do przypisania mi tych poglądów? Wyjaśnij swój tok rozumowania.
                                  > Dlaczego nieudawanie osoby młodszej miałoby być od razu uważaniem się za schor
                                  > owaną i niepełnosprawną staruszkę.


                                  Dobra - to wyjasnij co konkretnie masz na myśli pisząc o "nuieudawaniu młodszej"?

                                  >
                                  > Wyjaśnij mi, skąd w ogóle to rozumowanie? Dlaczego wkładasz mi w usta takie bre
                                  > dnie? Dlaczego sugerujesz, że taki idiotyzm miałby być moim tokiem rozumowania.


                                  No bo skoro osoba 50- letnia wg Ciebie jest starsza osobą, to kim jest 68- latka?
                                  >
                                  > Twoja matka jest osobą starszą. Co nie znaczy, że musi być od razu pogrążona w
                                  > demencji i niesprawna.


                                  Ależ właśnie panisałam, że jest osobą starszą, w odróżnieniu od mej przyjaciółki 51- latki smile


                                  > Ja też nie wiem. Ubytek słuchu dotyka co szóstej osoby poniżej 50 roku życia. P
                                  > o 65 już co 4 osoby. Być może dla ciebie to nieczęsto. Nie wiem.


                                  Ale nie wynika to z wieku tylko z innych czynników.
                                  >
                                  > Pejoratywne skojarzenie starości. Twój problem, nie mój.

                                  Dlaczego pejoratywne?
                                  >
                                  > Ciężki chód dotyczy niewysportowanych, grubych itd. Tak się składa, że 50-letni
                                  > częściej chodzą ciężko niż 20-30-letni, częściej mają też nadwagę i otyłość


                                  Ale to nie wynika z wieku, ,łodzi ludzie też bywają otyli, coraz częściej - niestety
                                  >
                                  > Wyborny dowcip. Wynikający z niezrozumienia i przypisywania mi najdurniejszych
                                  > możliwych poglądów.


                                  No alez dlaczego? Skoro wg Ciebie 50- łatek to starszy człowiek, to chyba 56 - latek jeszcze starszy człowiek ?:_)

                                  >
                                  > Nie jest. Odpowiedź wyżej. Zresztą zdecyduj, czy twoja matka zbliża się do wiek
                                  > u podeszłego, czy też nikt nie nazwałby jej osobą starszą, bo taka jest aktywna


                                  Jeśli nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem, co innym jak widziałam ochoczo zarzucasz, to już nie moja wina. Wyraźnie napisałam, że moja mama przy całej swej aktywności JEST osobą starszą, natomiast moja 51- letnie kolezanka nie jest i tego się będę trzymać. smile


                                  > . Z jednej strony trafnie używasz kategorii "starszy" czy "podeszły", a z drugi
                                  > ej traktujesz ją jak epitet, wrzucający człowieka do symbolicznego wora na odpa
                                  > dy, jakby określenie "starszy" było obraźliwe (przez co staje się obraźliwe, al
                                  > e tylko w twoim wykonaniu i odbiorze).


                                  Nie jest obraźliwe, tlko wobec 50- latka nieprawdziwe - po prostu.

                                  >
                                  > No to po raz n-ty wyjaśnię, że "starszy" znaczyło "niemłody". Rozmawiasz tu sam
                                  > a ze sobą.


                                  Nie, starszy oznacza strarszy smile Moja mama jest starszą pania, 50- latka jest panią w średnim wieku (już nie młodą, ale jeszcze nie starszą)
                                  >

                                  > Zmarnowałam trochę czasu, ale może okaże się to pomocne. Nie musisz odpowiadać.
                                  > Potraktuj to jako wyjaśnienie, dlaczego nie chce mi się na poważnie gadać dale
                                  > j.

                                  >
                                  Z radoscią Ci wyjaśniłam, szkoda tylko, że to nic nie da smile
                                  • mendiga Re: cisza nocna 06.02.17, 16:26
                                    >>No bo skoro osoba 50- letnia wg Ciebie jest starsza osobą, to kim jest 68- latka?

                                    Jest osobą starszą. Gdybyś zastanowiła się choć chwilę nad tym, co napisałam już wielokrotnie o użyciu przez siebie słowa "starszy" w tym KONTEKŚCIE, być może przyszłoby ci to na myśl.

                                    >>Nie, starszy oznacza strarszy smile Moja mama jest starszą pania, 50- latka jest panią w średnim wieku (już nie młodą, ale jeszcze nie starszą)

                                    To świetnie. A ja wyjaśniam już n. raz, że użyłam tu słowa "starszy"...

                                    >>Ale nie wynika to z wieku tylko z innych czynników.

                                    Te czynniki są skorelowane z wiekiem.

                                    >>Jeśli nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem, co innym jak widziałam >>ochoczo zarzucasz, to już nie moja wina. Wyraźnie napisałam, że moja mama przy całej swej aktywności JEST osobą starszą, natomiast moja 51- >>letnie kolezanka nie jest i tego się będę trzymać

                                    Mea culpa za ten konkretny przykład. I ponownie odsyłam do wyjaśnień nt. użycia słowa "starszy"...

                                    >>Z radoscią Ci wyjaśniłam, szkoda tylko, że to nic nie da

                                    Nic mi nie wyjaśniłaś. Zadałaś mi za to pytania, które należało zadać przed przypisaniem mi idiotycznych poglądów i postawieniem pod ścianą, żądając wyjaśnień i udowadniania, że nie jestem wielbłądem. Teraz to już trochę późno na udawanie zainteresowanej moimi opiniami.


                                    A teraz zagadka logiczna:
                                    JEśli ja piszę raz po raz, do znudzenia, że użyłam słowa "starszy" w znaczeniu "niemłody", a ty mi na to:

                                    >>[określenie "starszy"]Nie jest obraźliwe, tlko wobec 50- latka nieprawdziwe - po prostu.
                                    i jednocześnie:

                                    >>Moja mama jest starszą pania, 50- latka jest panią w średnim wieku (już nie młodą, ale jeszcze nie starszą)

                                    To czy naprawdę uważasz, że moje wątpliwości co do tego, czy rozumiesz, co piszę, są nieuzasadnione? Powtarzam, rozmawiasz sama ze sobą. Twoje zainteresowanie moimi opiniami przyszło poniewczasie, więc daruj...
      • chris1970 Re: cisza nocna 01.02.17, 12:40
        Powiem tak akle2, ja mam studentów nad sobą i obok. O ile studenci obok są cicho i słychać ich tylko w nocy, tylko dlatego, że ściany niosą wszystko. A na górze mieszkają studenci, którzy chyba też nie mieszkają w mieszkaniach, a pochodzą z domków jednorodzinnych. Słyszę wstawanie z krzeseł, szuranie meblami, przesuwanie fotela jak się szykują do spania.
        Mieszkająca wcześniej, długie lata w bloku od nowości, sąsiadka, starsza pani, cierpiała na bezsenność, więc późnym wieczorem krążyła po mieszkaniu. Parkiet skrzypiał niemiłosiernie przy każdym kroku (teraz nowy właściciel dał panele, więc słychać tylko stuki), pani stawała przed oknem i przestąpywała z nogi na nogę. To było trudne do zniesienia, ale trzeba było.
    • makinetka82 Re: cisza nocna 04.02.17, 15:22
      Aż się ponownie wypowiem, bo nie wierzę w to, co tu piszecie... jeśli odgłos odstawianego po herbacie kubka sąsiada, choćby mieszkającego za ścianą z papieru, przeszkadza sąsiadom, to należy pogratulować tym państwu słuchu i wysłać na leczenie psychiatryczne. To raz. Dwa, że nawet jeśli jakieś odglosy są słyszalne u sąsiadów, to z postu autorki wynika, że jest to odgłos krzesła odstawianego od czasu do czasu , a nie bezustanne szuranie meblami. Ze jest to spłuczka, a nie bezustanne lanie wody. Ze to czajnik, a nie muzyka .
      Wniosek? Państwu sąsiadom się w dupach poprzewracało. Wiem, mój post zaraz zbierze falę krytyki, że nie oglądam się na potrzeby innych , że jestem niewychowana... ale jak można czepiać się o tak zwyczajne, błahe czynności??? rozumiem, że i wuj, i sąsiedzi są pełnoprawnymi mieszkańcami. Nikt nie mówi o jakichś nagminnych , uciążliwych hałasach, zaznaczam.... i wtedy tak, jeśli hrabiostwu nie odpowiada szklanka odstawiana w mieszkaniu obok, to niech sie wyprowadzą. Co wy myślicie, że on te szklanki tłucze o scianę dzielącą mieszkanie czy jak?
      • aqua48 Re: cisza nocna 04.02.17, 17:04
        makinetka82 napisała:

        >należy pogratulować tym państwu słuchu i wysłać na l
        > eczenie psychiatryczne.
        > Wniosek? Państwu sąsiadom się w dupach poprzewracało. jeśli hrabiostwu nie o
        > dpowiada to niech sie wyprowadzą.

        Jeśli coś Ci się nie podoba, albo nie odpowiada, to naprawdę możesz swoje zdanie wypowiedzieć kulturalnie. Bez zmieszania kogoś z błotem i odsądzania od czci. I bez tej pogardy tylko dlatego, że cudzych problemów nie podzielasz, albo jedynie nie rozumiesz.
        • kora3 Re: cisza nocna 04.02.17, 23:10
          Aquo, pomijając formę przekazu przedmówczyni, zdziwiłabyś się, ale ma nieco, a nawet więcej niż nieco racji. Mam na myśli to, że ludzie często nie zdają sobie sprawy, że są nadwrażliwi na coś albo cierpią na coś. W tym przypadku - jeśli nocne zachowanie pana wujka nie jest tak naprawdę głośne, nie zbudziłoby przeciętnego człowieka, a sąsiada budzi to może to być u budzonego tak objawem bardzie niepokojącym. Tzw. "zajęczy sen", czyli bardzo płytki, który łatwi jest przerwac bardzo nikłym bodźcem bywa objawem silnego stresu, ale także np. nerwicy, degresji, a nawet poważniejszych chorób psychicznych. Jeśli takie coś pojawia się bez przyczyny, to należy się tym naprawdę zainteresować, bo można zacząć leczenie nim wystąpią gorsze objawy a choroba się pogłębi. Do tego płytki sen jest całkowicie bezwartościowy dla organizmu - nawet jak człowiek się nie zbudzi i prześpi cała noc to wstaje niewyspany. Na dłuższą met e coś takiego prowadzi do wycieńczenia organizmu.

          Nadwrażliwość na dźwięki towarzyszy także wielu chorobom czy zaburzeniom. Często miewają ją też kobiety przed miesiączką, ale w mniejszym natężeniu niż przy poważnych zmianach hormonalnych czy innych.
          Dlatego pomysł, by iśc się przebadać, wcale nie jest głupi wbrew pozorom. Znajoma mi osoba w pewnym momencie zauważyła u siebie nadwrażliwość na światło. łatwiej je chyba u siebie samego dostrzec niż nadwrażliwość na dźwięki, bo co do dźwięku nie ma się pewności czy jest głośniejszy niż zwykle czy tylko tak nam się zdaje. Poszła do okulisty - oczy w porządku. Przyczyna tkwiła w mózgu i dzięki temu, ze zareagowała w porę teraz zyje i jest całkiem sprawna.
        • makinetka82 Re: cisza nocna 05.02.17, 03:15
          Co do leczenia psychiatrycznego ,pisałam jak najbardziej poważnie, w sensie ze to nie jest normalne i może stanowić objaw jakiegoś nieuświadomionego schorzenia . A co do tego, ze im sie w dupach poprzewracało... A jak nazwać osoby ktore dla wlasnej wygody najchetniej zabroniłyby sąsiadowi pic herbatę i oddawać mocz w nocy ??? Bez przesady....
          • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 05.02.17, 09:37
            Pewnie tego samego pokroju co student prawa z Lublina, który poszedł do sądu bo starsza sąsiadka z piętra wyżej poruszająca się o kulach przeszkadzała mu w nocy swoim chodzeniem.
            • kora3 Re: cisza nocna 05.02.17, 10:41
              Wiesz, swego czasu nad pewnym znanym mi panem mieszkał z rodziną inny pan, który poruszał się na wózku. W dzień poruszanie się pana nie było kłopotem, choć słychać je było. W nocy natomiast kłopotem było. Pan z piętra niżej bynajmniej nie uważał, że sąsiad złośliwie jeździ po domu w nocy, przecież rozumiał, ale no oczekiwał, że to sąsiad znajdujący się w specyficznej sytuacji zadba o to, by nie czynić nocą hałasu.
              Tak samo my - mając świadomość powrotów mego partnera z pracy o różnych dziwnych porach zmieniliśmy sobie drzwi i wyciszyliśmy łazienkę. żeby właśnie nie być uciążliwymi dla sąsiadów. Bo to mój partner miał specyficzny rodzaj pracy, a nie reszta specyficzne godziny wypoczynku.
              • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 05.02.17, 11:02
                Jesteście zamożnymi ludźmi, więc było Was na to stać. W Polsce inwalidzi mają głodowe świadczenia i często brak możliwości dorobienia sobie. Dokładanie im jeszcze jest bardzo słabym zachowaniem, zwłaszcza ze strony osoby silniejszej.
                • kora3 Re: cisza nocna 05.02.17, 12:25
                  Wiesz, ale taka osoba zawsze może poprosić o pomoc.
                  Stale mam "pod opieką" - rodzinę z dzieckiem, które ma ataki agresji i autoagresji, a przy tym nieprawdopodobnie wyje. Nie zrozum mnie źle, ale wyraz "wyje" pasuje tu najlepiej, po tostu jest to tego rodzaju dźwięk, tak nawet opisywany przez terapeutów. To dziecko może tak wyć wiele godzin, bez względu na porę. dziecku nie można juz pomóc w sensie poprawy stanu zdrowia, medycyna nie zna na to metody sad Lekarze i terapeuci pracują nad tym, by nie było gorzej. Rodzina ta otrzymała mieszkanie na warunkach socjalnego w bloku z wielkiej płyty i odgłosy wydawane przez dziecko były dla otoczenia bardzo uciążliwe. I nie było to wcale złośliwe ze strony sąsiadów. byłam mieszkaniach pod, nad i ościennych - nie da się tak funkcjonować. Wszyscy współczuli rodzicom i dziecku, no ale nie dało się tak życ. Sąsiedzi też mieli dzieci, czasem malutkie, też pracowali,. też chcieli spać, normalnie życ. Pani mama dziecka zwróciła się o nas o pomoc w sfinansowaniu wyciszenia mieszkania ....Zwróc uwagę na to, że nie oczekiwała od sąsiadów, ze to oni gremialnie sobie wyciszą, wiedziała, że to lezy po jej stronie. A ze nie miała na to kasy, a fundacja pod opieka której znajduje się dziecko pomaga tylko w pokrywaniu kosztów leczenia i rehabilitacji...Znalazłam firmę zajmującą się profesjonalnym wyciszaniem. Nie tak tanią, ale solidna. Przeprowadzili proby i ...nie podjęli się wyciszenia w tym mieszkaniu. Po prostu nie mogli dac gwarancji na efekt w tym mieszkaniu. Pomogliśmy znaleźć inne i sfinansować wyciszenie.
                  • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 05.02.17, 14:39
                    To była inna sytuacja. Nikt tej matce nie wytoczył sprawy sądowej. A ona jako osoba młoda była bardziej ogarnięta gdzie uderzyć o pomoc. Starsze osoby niestety mają ciężej. Nie są ogarnięte jak młode, nie wiedzą gdzie "uderzyć", często czują się bezsilne i zagubione.
                    • kora3 Re: cisza nocna 05.02.17, 15:05
                      Zapewne masz trochę racji. Ale weź pod uwagę też coś innego. Osoba młodsza także może być niezaradna i biedna. Wyobraź sobie, że nie pracujesz, masz małe dzieci i faceta zarabiającego najniższą krajową i sąsiada na wózku, którego nie stać na wyciszenie sobie mieszkania. Ciebie TEŻ nie stać - co robisz?
                      • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 05.02.17, 16:12
                        Godzę się z losem. Czasem lepiej mieć drobną, nie zagrażającą wszak życiu czy zdrowiu niedogodność niż zachować się jak skończony s....syn wobec osoby i tak pokrzywdzonej przez życie, która nie ma wpływu na swoje kalectwo/starość.
                        • kora3 Re: cisza nocna 05.02.17, 17:01
                          Ale nie o to chodzi, by zachować się jak wspomniany...Tylko o to, że zdarzyć się może iż taki sąsiad przeszkadzający nie ma na cos i taki, któremu to przeszkadza też nie ma. W tym bloku co mieszkał rodzina z tych chorym dzieckiem mieszkali niebogaci ludzie w mieszkaniach socjalnych. Trudno od nich oczekiwać, ze sobie powyciszają mieszkania. Podobnie mieszkania nie stać na to byłoby rodziców tego dziecka, ale to jednak ONI wiedzac, ze przeszkadzają sąsiadom szukali jakiegoś wyjścia
      • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 04.02.17, 17:14
        Zgadzam się z Tobą. To normalne odgłosy. "Życzenia" sąsiadów też powinny mieć swoje granice. Trudno żeby człowiek w swoim własnym mieszkaniu nie mógł sobie zrobić szklanki ciepłej herbaty bo przeszkadza to sąsiadom. Ciekawe czy sąsiedzi też nie mają czajnika i nie używają.
        • kora3 Re: cisza nocna 04.02.17, 22:48
          Wiesz, ale tu chodzi o noc. W nocy gdy panuje cisza wszystkie odgłosy słychać głośniej. Można to łatwo sprawdzić samemu na sobie - nastaw sobie jakąś normalną głośność w TV, taka jak ty dobrze słyszysz, nie za cicho nie za głosno w dzień i włącz sobie TV w środku nocy potem. Załoze się, ze to będzie dla ciebie za glosno wtedy.
          Na pewno każdemu z nas zdarzyło się w nocy korzystać z WC lub zrobić sobie cos do picia. to nic nadzwyczajnego, ale jednak w nicy staramy się chodzić ciszej niż w dzień czy ogólnie ciszej zachowywać. Czasem wcale nie myśląc o sąsiadach, a np. o współdomownikach. I to jest normalne.
          Wymaganie by ktoś prowadził inny niż mu pasuje tryb życia, nie korzystał w nocy z WC itp. jest absurdalne, ale zachowywanie się w nocy tak jak w dzień też jest nie halo. Funkcjonując w nocy trzeba się liczyć z tym, że jest cisza i głos niesie.
          • kaz_nodzieja Re: cisza nocna 05.02.17, 09:35
            Nie da się wyciszyć czajnika by w nocy dla dobra sąsiadów pracował ciszej. Tak samo spłuczka do toalety. Niedawno miałam pod czasową opieką starszą osobą. Ze względu na pewne schorzenie (zresztą bardzo częste w pewnym zaawansowanym wieku) co noc musiała wstawać 4 razy do toalety. Tak, leczy się, bierze tabletki, ale wiek robi swoje, a czasem i medycyna jest bezradna. Pewnie jak większość ludzi wolałaby w ogóle nie wstawać w nocy.
            • kora3 Re: cisza nocna 05.02.17, 10:34
              Rzecz w tym, że jeśli czajnik pracuje tak głośno, albo spłuczka, ze czyni hałas u sąsiadów, to cos z nimi nie tak. Bo normalnie pracujące te urządzenia nie czynią hałasu. NIGDY w życiu, w żadnym ze swoich 7-8 miejsc zamieszkania nie słyszałam spłuczki od sąsiadów - serio. smile Ani w nocy, ani w dzień. Wymaganie by ktoś nie korzystał z WC czy czajnika nocą jest absurdalne - powtarzam raz jeszcze! Natomiast już oczekiwanie, że funkcjonując w nocy ktoś będzie zachowywał się ciszej niż za dnia - jest całkowicie normalne.
        • anaiss Re: cisza nocna 06.02.17, 12:26
          kaz_nodzieja napisała:

          > Trudno żeby człowiek w swoim własnym mieszkaniu nie mógł sobie zr
          > obić szklanki ciepłej herbaty bo przeszkadza to sąsiadom. Ciekawe czy sąsiedzi
          > też nie mają czajnika i nie używają.


          Też wychodzę z tego założenia. Uważam, że jestem nieinwazyjnym sąsiadem - nie słucham głośno muzyki, nie organizuję głośnych imprez, nie tłukę kotletów, nie wiercę w ścianach, nie trzaskam drzwiami, nie chodzę w butach na obcasach, nie palę na balkonie. Mój blok jest wyjątkowo akustyczny i faktycznie słyszę jak sąsiadka w nocy wracając do domu stuka szpilkami, trzaska ciężkimi, przesuwnymi drzwiami szafy, spłukuje wodę w toalecie, w poprzednim mieszkaniu notorycznie w niedzielę rano budził mnie płacz małego dziecka sąsiadów... ale nie co mam takim osobom powiedzieć? nie miejcie dzieci? nie korzystajcie z toalety? Uważam, że to są zwyczajne niedogodności związane z życiem we wspólnocie. Ostatnio sąsiadka zwróciła mi uwagę, że obudził ją szum mojego odkurzacza, fakt, odkurzałam mieszkanie dość późną porą, dla mnie normalną, bo jestem nocnym markiem, ale będę musiała na przyszłość być bardziej uważna w tej kwestii. Przeprosiłam, będę pilnować tego i tyle...
      • ana-1971 Re: cisza nocna 09.02.17, 12:51
        W nocy również słyszę szuranie krzeseł, stołu i tupanie sąsiadów, którzy korzystają z WC, to są odgłosy przytłumione i w większym stopniu mi nie przeszkadzają (mimo to, że jest to nocą).

        Mam sąsiadkę, która średnio co 20-30min trzaska drzwiami średnio od godz 10.00 do 24.00, dodatkowo po godz. 22.00 wychodzi z psem (1 trzaśnięcie drzwiami), wraca z psem (2 trzaśnięcie) wraca jej pan (3 trzaśnięcie), pies cieszy się, że widzi pana, sąsiadka bierze wycieraczkę, którą trzepie na balkonie (4 trzaśnięcie) odkłada wycieraczkę (5 trzaśnięcie) wychodzi z szufelką i zmiotką, które obijają się o siebie (6 trzaśnięcie), zamiata korytarz ponieważ zimą ona, pies i pan trochę nabrudzili, wraca do domu (7 trzaśnięcie).
        Powiedzcie sąsiadom, że są szczęśliwcami, że mają tak spokojnych ludzi w sąsiedztwie.
        • bene_gesserit Re: cisza nocna 10.02.17, 21:58
          Kup sąsiadce komplet uszczelek do drzwi smile
          • ana-1971 Re: cisza nocna 13.02.17, 08:06
            Jakiś miesiąc temu uszczelniłam swoje drzwi, w sobotę przykleiłam piankę wyciszającą na drzwi. Odgłosów z korytarza nie słyszę, których wydawało mi się, że i tak jest mało.
            Sąsiadkę słyszę, głos idzie po ścianie, zaczęła trzaskać również wewnętrznymi. Chyba sąsiedzi zwrócili jej uwagę (12 mieszkań na piętrze). Zrzutka na uszczelki do wszystkich drzwi oraz na podkładki filcowe pod krzesła i stoły - tylko czy pozwoli je nakleić. Myślę jak wyciszyć ścianę , najlepiej byłoby od jej strony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka