17.02.17, 09:05
Jakiś czas temu byłam z wizytą u znajomej pary. Spotkaliśmy się u nich w domu. Teraz pora na rewizytę.
Nie lubię przyjmować gości w domu (mimo, że warunki są).
Czy wypada zaprosić ich do lokalu (oczywiście koszty po mojej stronie)? Wydaje mi się, że są nastawieni, że zaproszenie będzie do domu.
Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Rewizyta. 17.02.17, 09:49
      Wydaje mi się, że jednak lepiej do domu, skoro i u nich byliście w domu. Jednorazowo możesz się poświęcić, na następne ewentualne spotkania możesz zapraszać do lokali.
      • rock-1 Re: Rewizyta. 17.02.17, 12:48
        A skąd wniosek, że autorka była z kimś?
        • beata_ Re: Rewizyta. 18.02.17, 03:08
          rock-1 napisała:

          > A skąd wniosek, że autorka była z kimś?

          A jaka to różnica?
    • liliawodna222 Re: Rewizyta. 17.02.17, 10:33
      Uważam, że w opisanej sytuacji rewizyta powinna jednak mieć miejsce w domu. Ja też od pewnego czasu nie jestem fanką podejmowania gości w mieszkaniu, ale pewne zasady nadal obowiązują.
      • kaz_nodzieja Re: Rewizyta. 17.02.17, 12:01
        Dzięki. Zatem trudno, poświęcę się.
    • baba67 Re: Rewizyta. 17.02.17, 11:41
      Jeśli sie nie lubi przyjmować w domu (ja tez nie lubię) to unika się oficjalnych wizyt u kogoś. Uważam że o ile nie wynajmie się osób obsługujących zapraszanie ludzi do domu na coś więcej niż kawa ciastem nie jest dla gospodyni żadną frajda a tym bardziej okazja towarzyska. Gospodyni jest jednocześnie kucharka i kelnerką myśląca o tym żeby wszystko podać na czas , w odpowiedniej temperaturze, elegancko przy tym wygładając.Bez sensu. Niemniej poświęć się raz a potem zaproszeń do domu nie przyjmuj.
      • kaz_nodzieja Re: Rewizyta. 17.02.17, 12:05
        Ja w drugą stronę też wolę w lokalu niż "u kogoś", ale oni niedawno się przeprowadzili i chcieli się "pochwalić" nowym mieszkaniem, stąd nie wypadało odmówić.
        • baba67 Re: Rewizyta. 17.02.17, 12:55
          W takim wypadku przyjmowac można zaproszenie na kawe czy na wino a nie na obiad.Tzn pisze z mojego punktu widzenia- w zasadzie nie mam nic przeciwko gościom w moim domu, mało tego ja nawet lubie coś dla kogos ugotować ale to podgrzewanie, latanie w te i wewte a potem sprzatanie , upychanie niezjedzonego żarcia to ponad moje siły.
          • bene_gesserit Re: Rewizyta. 20.02.17, 17:56
            Jak będziesz kiedyś zmuszona urządzić coś zasiadanego w domu, daj mi znać, określając ilość gości i upodobania kulinarne. Wymyślę ci super-mało angażujące menu, z planem logistycznym itd.
            smile
    • aqua48 Re: Rewizyta. 17.02.17, 13:13
      Oczywiście, że wypada zaprosić do lokalu. Nie musisz mieć warunków na przyjmowanie gości w domu, możesz nie lubić albo nie mieć czasu na przygotowywanie przyjęcia, albo po prostu nie cierpieć uprzątać sterty brudnych naczyń. Lokale są po to aby wyręczać ludzi w tych obowiązkach.
      • kaz_nodzieja Re: Rewizyta. 17.02.17, 13:19
        To w końcu jak mam mętlik?
        • baba67 Re: Rewizyta. 17.02.17, 13:24
          Mnie sie wydaje że zaproszenie kogos do domu wymaga tego samego, przynajmniej raz w imię równowagi w stosunkach. Nie muszą tam bywac więcej. Ale jeśli wcześniej by byli to tak, restauracja byłaby OK.
          • kaz_nodzieja Re: Rewizyta. 17.02.17, 13:39
            Kiedyś byli u mnie, ale "wieki temu" (jakiś czas później wyjechali na kilka lat za granicę do pracy, więc kontakt się rozluźnił).
            • baba67 Re: Rewizyta. 17.02.17, 13:47
              To restauracja dopuszczalna, ale bardziej elegancko do domu.
              • aqua48 Re: Rewizyta. 17.02.17, 13:57
                baba67 napisała:

                > To restauracja dopuszczalna, ale bardziej elegancko do domu.

                A dlaczego? Nie ma takiej zasady, jest natomiast polski zwyczaj zapraszania do domu, bo w PRL-u restauracje były albo drogie albo paskudne, albo wypełnione podejrzanymi typkami.
                Moim zdaniem dużo bardziej elegancko zaprosić gości do restauracji - gdzie zapraszający jest również gościem i nie lata zagoniony dopytując co chwilę: " no to kawy, czy herbaty", a wątek rozmowy przy stole mu się rwie pomiędzy pobytami w kuchni i przy zlewie.
                • baba67 Re: Rewizyta. 17.02.17, 14:12
                  Elegancko w sensie że tego się spodziewają. Co do zagonienia to się zgadzam,żadna to przyjemność dla gospodyni serwować obiad tym bardziej że tu mamy tylko gospodynie zatem gospodyni lata goście siedzą a nawet jeśli gospodyni siedzi to myśłi o czyms innym. Nie wiemy jednak jakiego rodzaju przyjęcie było w domu. Jeśli tylko zimny bufet kawa herbata to może nie będzie tak żle.Obiad to poroniony pomysł dla kobiety samodzielnie przyjmującej.
                  • kaz_nodzieja Re: Rewizyta. 17.02.17, 14:18
                    Jedno danie obiadowe (sycące), sałata, grzanki, ciasto, napoje.
                    • baba67 Re: Rewizyta. 17.02.17, 14:25
                      To chyba dasz radę. Pod warunkiem że nie będziesz się pchała do dokładania i podgrzewania.
                    • mocno.zdziwiona Re: Rewizyta. 17.02.17, 14:37
                      Od biedy obiad i ciasto można zamówić. Obiad się podgrzewa przed samym podaniem i reszta to już minimalne zamieszanie z wymianą talerzy i sztućców. Da się to zrobić w miarę bezboleśnie, ale nie widzę konieczności.
                  • aqua48 Re: Rewizyta. 17.02.17, 16:41
                    baba67 napisała:

                    > Elegancko w sensie że tego się spodziewają.

                    Nie trzeba spełniać wszystkich cudzych oczekiwań kosztem swego zmęczenia czy innego dyskomfortu. S-v wcale tego nie zaleca. A przyjęcie w dobrym lokalu też może być bardzo fajne i jest całkowicie zgodne z zasadami.
                    • felisdomestica1 Re: Rewizyta. 17.02.17, 16:51
                      Ale nie jest rewizytą.
                    • baba67 Re: Rewizyta. 17.02.17, 16:54
                      No jest, toż napisałam.Jesli wydanie kilkukrotności tego co by sie wydało przyjmując w domu nie jest dyskomfortem to dlaczego nie?
                • koronka2012 Re: Rewizyta. 17.02.17, 18:39
                  Wydaje mi się, że chodzi o pewien sygnał - zaproszenie do restauracji jest bardziej sztywne i formalne, zaproszenie do domu oznacza bliskość na płaszczyźnie prywatnej.

                  Poza tym zaproszenie do restauracji może budzić dodatkowe kontrowersje - państwo mogą czuć się nieswojo przy zamawianiu i płaceniu rachunku, na zasadzie oni zaserwowali pomidorową i sałatkę z kurczakiem a tu " w rewanżu" mają dania po 40 zł od osoby. Do tego wino, herbata, jakiś deser - i rachunek jest niewspółmiernie wysoki w stosunku do tego, czym ugościli Kaznodzieję. Mogą też odczuć to zaproszenie jako chwalenie się statusem.

                  Nie ma co ukrywać, ze domowe przyjęcie kosztuje znacznie mniej. I w skrajnym przypadku państwo mogą czuć się zakłopotani kosztami swojej konsumpcji w lokalu i nalegać na podział rachunku, albo dla odmiany postawić zapraszającego w niezręcznej sytuacji wybierając np. drogie dania. Poza tym wydaje się, że zaproszenie do restauracji może rodzić kolejne zobowiązanie do rewanżu - na podobnej płaszczyźnie, a na to być może państwo nie mają zbytniej ochoty.

                  Jeszcze jedna wada zaproszenia do restauracji - trudno swobodnie porozmawiać o bardziej prywatnych sprawachsmile.
                  • kaz_nodzieja Re: Rewizyta. 17.02.17, 20:01
                    Wiesz, może masz rację. Od tej strony o tym nie pomyślałam. Trudno, czas wziąć się za pastowanie podłóg i układanie menu.
                    • bene_gesserit Re: Rewizyta. 18.02.17, 12:05
                      Z tym pastowaniem to daj spokój. Myślę, że jeśli zajmiesz się gośćmi, wszystko im będzie jedno, czy stąpają po wypastowanych klepkach, czy klepkach niewypastowanych smile

                      Jak nie masz pomysłów na menu, załóż wątek na forum kuchnia - z krótkim opisem nawyków żywieniowych gości oraz twoich własnych oczekiwań.
            • mocno.zdziwiona Re: Rewizyta. 17.02.17, 13:57
              Skoro u Ciebie byli, a Ty do nich wpadłaś w zasadzie na parapetówę, to uważam, że można zaprosić do lokalu. Powiedziałabym z uśmiechem, że wolę knajpę, bo gotowanie mi słabo wychodzi, więc niech powiedzą co lubią i kiedy mają wolny termin.
              • kaz_nodzieja Re: Rewizyta. 17.02.17, 13:59
                To nie była parapetówa, nie było innych gości. Z tego co wiem "parapetówa" była kilka miesięcy wcześniej (nie byłam zaproszona, zresztą nie mam pretensji bo bardzo bliskimi znajomymi nie jesteśmy, a kontakt odnowiony został stosunkowo niedawno).
                • mocno.zdziwiona Re: Rewizyta. 17.02.17, 14:36
                  To nie, parapetówka może być i na jedną osobę, skoro w wizycie chodziło o pokazanie nowego mieszkania.
    • vivi86 Re: Rewizyta. 17.02.17, 19:31
      Nie bardzo.... Jeszcze rozumiem jakby nie było warunków. Ale są.
    • claratrueba Re: Rewizyta. 17.02.17, 20:42
      Wybadaj sprawę i daj ludziom wybrać. "Zapraszam na (data), jest tu taka miła knajpka (drobne info o lokalu- bo może nie każdy pasuje) albo u mnie- jak wolicie. W każdym razie- ja zapraszam".
      Dlaczego? Ano dlatego, że chęć pokazania nowego mieszkania wcale nie oznacza, że ludzie lubią "domówki". I potem się tak męczą i gospodarze i goście (na zmianę) bo jedni uważają, że drugim to pasuje. Aż znajomość siada bo wszyscy mają dosyć tego "domówkowania" a nie ma komu skończyć.
      Dwukrotne powtórzenie "że zapraszasz" ma służyć temu, żeby nie było wątpliwości, kto funduje.
      • minniemouse Re: Rewizyta. 18.02.17, 06:08
        Zapytaj normalnie - co wolicie, wpasc do mnie czy spotkac sie w knajpie, ja funduje?

        Minnie
        • bene_gesserit Re: Rewizyta. 18.02.17, 12:07
          Też bym była za tym - tylko zadając pytanie trzeba się przygotować, ze wybiorą jednak opcję domówkową. Noi na wszelki wypadek mieć upatrzony lokal - przytulny i z dobrą kuchnią, ale nie oszałamiająco drogi, z rezerwacjami w jakiś bliskich terminach.
          • kaz_nodzieja Re: Rewizyta. 18.02.17, 16:37
            Drogi na pewno odpada.
            • minniemouse Re: Rewizyta. 18.02.17, 23:44
              To moze tak:
              " co wolicie, wpasc do mnie czy pojsc do "Atrakcyjnej" (tu podac nazwe knajpki ktora znaja i lubia wiec szansa ze do niej pojda jest spora), ja funduje?" wink

              M.
              • bene_gesserit Re: Rewizyta. 19.02.17, 14:51
                Myślę, ze to rozwiązanie optymalne.
                I lepiej zdać je meilem, żeby tę 'Atrakcyjną' sobie mogli na spokojnie sprawdzić.
      • agulha Re: Rewizyta. 19.02.17, 13:05
        Jeżeli przyczyną niechęci do zapraszania do domu nie jest silne poczucie prywatności albo niespecjalny wygląd mieszkania (na przykład ktoś nie lubi sprzątać; albo ma małe mieszkanie), to wydaje mi się, że można zastosować różne elastyczne rozwiązania. Na przykład - jeśli u znajomych było się na obiedzie, a nie na kawie - zaprosić na obiad w pobliskiej knajpce (teraz już coraz częściej jest tak, że w dzielnicach mieszkaniowych są lokale) i potem przejść do domu na kawę i ciastko. Albo zamówić gotowe dania. Dobrym pretekstem może być skosztowanie kuchni innej niż tradycyjna - typu sushi (z tym, że warto wybadać, czy druga strona to lubi - są osoby, które uznają tylko kuchnię polską/europejską/międzynarodową, a wszelkich eksperymentów nienawidzą).
    • firlefanz Re: Rewizyta. 19.02.17, 22:06
      wizyta w domu to oznaka bliższych relacji - wielu osób tak interpretuje zaproszenie do domu w dzisiejszych czasach, gdy popularniejsze jest spotykanie się w lokalach.
      więc brak rewanżu może być różnie odebrany.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka