kora3
19.05.17, 10:28
Rozpoczął się sezon ogródków i naturalnie pojawiają się w nich rodzice z dziećmi w różnym wieku. Wczoraj byłam ze znajomymi w pubie, pojawiła się para znajomych znajomych z może 7-8 - letnią dziewczynką. Dziecko przemiłe - dodam.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że rodzice dziecka raczyli się obficie piwem i około godz. 22 byli już mocno podchmieleni, a dzieckiem rzekłabym słabo się interesowali.
Tak wiem, nie moje dziecko, nie moja sprawa. Tyle, ze stała się moja i pewnego kolegi, bo w zasadzie tylko my zajmowaliśmy się tym dzieckiem - rozmawialiśmy z nim, kupowali picie, bawiliśmy się. Nie, nie chodzi o to, że to było niefajne, bo przecież nikt nas nie zmuszał, robiliśmy to z własnej woli, ale mimo wszystko czuliśmy niesmak. Bo wg nas można z dzieckiem iść do pubu, a jakże, ale w jakichś rozsądnych godzinach wyjść. Ja mając jakiekolwiek dziecko pod opieką nie tykam alkoholu, ale przyjmuję do wiadomości, że ktoś wypiwszy 1-2 piwa czy drinki nie czuje się pijany i czuje się na siłach opiekować się dzieckiem. Tylko, ze ci rodzice wypili znacznie więcej...
Po 22 dziewczynka zaczęła już marudzić, że jest śpiąca i chce do domu. Wówczas kolega zakomunikował to rodzicom dziecka, a ci się nań obruszyli, że oto ich "wygania". Spokojnie powiedział, ze bożebroń, ale dziecko już jest zmęczone i senne. Kolega sam jest tatą, tyle ze nastolatki. Państwo zaczeli przekonywać, że mała nieraz znacznie później chodzi spac, ale sprawę rozwiązał barman, który przyszedł i powiedział, że sorry, ale pub po 22 to nie miejsce dla dziecka i bardzo prosi ...Rodzice z dzieckiem odjechali taksówką w dość niemiłej atmosferze. Z barmanem nie polemizowali, ale o koledze mieli zdanie, ze się niepotrzebnie wtrąca itd.
Jedna z koleżanek podzielała ich zdanie -ich dziecko, ich sprawa. Wg mnie no jednak nie tylko. Tak, dorosłych ludzi się nie wychowuje, ale tu mowa o sytuacji szczególnej, gdy komus, w tym przypadku dziecku dzieje się dyskomfort.
Co sadzicie - kolega postąpił zgodnie z dobrym wychowaniem, czy nie?