niedoceniany.login
04.07.17, 18:59
Wyszło strasznie głupio, mogę stracić przyjaciółkę i zepsuć sobie dobre relacje z bratem. Analizuję to wszystko i jakbym nie była samokrytyczna, nie widzę tu swojej wielkiej winy. Jestem ślepa czy to jednak nie ja zawaliłam? Sprawa bardzo, bardzo banalna. Mój starszy brat po 4 latach wrócił z pracy z zagranicy, kupił mieszkanie niedaleko nas (w sensie mnie i rodziców, mieszkam jeszcze z nimi) i zaczął pracę. Odnowił kontakty dawne, nawiązał nowe, ja wprowadziłam go trochę do swojego towarzystwa. Spodobał się mojej najlepszej przyjaciółce, bo faktycznie zmężniał i wyprzystojniał, gdy go tu nie było. Brat ma 30 lat, przyjaciółka i ja po 27. Spotkaliśmy się wszyscy podczas ogniska na początku czerwca, a ona poprosiła mnie dzień później, żebym stworzyła im okazję do wspólnego spędzenia razem trochę czasu, rozmowy we dwójkę itp. W następny weekend rodzice pojechali na działkę, a ja zaprosiłam ją i jego i zorganizowałam takie pogaduchy dla trojga, z tym, że po godzinie wyszłam pod pretekstem odwiedzenia chorej koleżanki. Po kolejnych dwóch godzinach wróciłam, ich już nie było, dostałam tylko informację od niej, że wyszli razem na miasto. Następnego dnia przyjaciółka zadzwoniła do mnie w skowronkach, że było naprawdę super, a na kolację ze śniadaniem poszła do mojego brata do mieszkania. Zadzwoniłam do brata, a on mi powiedział, że trochę popłynęli, bo za dużo alkoholu i luźna atmosfera. Zapytałam co dalej, a on, że nic, to jednorazowa przygoda i nie ma o czym mówić. Od tamtej pory unika mojej przyjaciółki, nie zostawił jej nawet numeru, nie odpowiada jej na FB, mi zakazał podawać numer. Ona do mnie wydzwania, męczy, pyta co się stała, była przekonana, że to początek głębszej relacji, nie dopuszcza myśli, że to była przygoda. Przyjaciółka jest bardzo uczuciowa i emocjonalna, ale niestety naiwna. Najgorsze z tego wszystkiego, że oboje zaczynają mieć do mnie pretensje. Brat, że moja przyjaciółka zawraca mu głowę na FB i musi jej unikać, a ona, że trzymam go z dala od niej, nie chcę jej z nim umówić ani podać numeru. Czyli w cztery litery dostaje osoba, która chciała dobrze, była życzliwa dla wszystkich a wszyscy mają do niej pretensje, czyli właśnie ja. Naprawdę zawiniłam?