Taka sytuacja: mam szkolenie BHP w nowej firmie (kodeks wymaga).
Wynajęty na tę okoliczność pan UBek, przekwalifikowany na BHPowca
opowiada, że za okulary należy się zwrot od firmy - no bo do pracy
przecież są potrzebne. Ale tylko za szkła, nie za oprawki. Spoko. Można
w firmie okularniczej powiedzieć, żeby wystawili taką trochę nagiętą
fakturę (że niby wszystko za szkła) i dostać zwrot za całość.
Mówię, że to przecież nieuczciwe. Pan UBek patrzy na mnie dziwnie.
Koledzy patrzą na mnie dziwnie. Wtedy nikt mi nie powiedział, że jestem
dziwny. Ktoś tylko rzucił: "ale przecież tak się robi".
Jak to jest, że wynajęty i opłacony przez firmę pan UBek, secundo voto
BHPowiec instruuje nowych pracowników, zatrudnionych przez ową
firmę jak ją orżnąć na 20 złotych? Czy ja naprawdę jestem taki dziwny?
Aha - żeby nie było, że jestem aż tak dziwny. Gdyby pan UBek vel BHPowiec
opowiedział jak orżnąć firmę, która mnie właśnie zatrudniła na powiedzmy
20 milionów, to z zainteresowaniem wysłuchałbym, a potem... kto wie...