Dodaj do ulubionych

HIV, dyskrecja a bliskość

27.12.17, 11:07
Mój kolega po fachu wszedł przypadkiem zupełnie i nie starając się o to w posiadanie informacji, ze pewna kobieta jest nosicielką wirusa HIV. Nieważne w sumie jak, ważne, ze informacja jest pewna. Pani owej kolega nie zna, kojarzy jedynie która to jest i jak się nazywa. Przy okazji rodzinnego spotkania dowiedział się, że z ową panią spotyka się od pewnego czasu przyjaciel jego kuzyna (tego pana kolega zna z widzenia).
No i można by powiedzieć - ok, nie jego sprawa. Tylko, ze kolega ma teraz dylemat moralny. Jego kuzyn z tym swoim przyjacielem pracuje, a ze panowie pracują fizycznie nietrudno przy tym o uraz typy banalne skaleczenie np. Panowie spędzają też z sobą praktycznie cały czas podczas wykonywania wyjazdowych prac.
Kolega nie ma pojęcia, czy jego kuzyn oraz jego przyjaciel wiedzą, ze pani jest nosicielką. O ile nie wiedza, to jest spore prawdopodobieństwo, ze przyjaciel kuzyna jest już zakażony. O ile jest, to z racji pracy i niewiedzy o tym ze strony zakażonego jest spore ryzyko, że kuzyn także może się przypadkowo zarazić.

Co zrobilibyście na miejscu kolegi: powiedzieli kuzynowi o swoich informacjach, czy nie?
Tak, wiem - o cudzych sprawach zdrowotnych się nie rozgłasza, ale ...Jeśli kuzyn przypadkiem zarazi się od swego przyjaciela, to kolega sobie tego nie wybaczy - wiedział, mógł zapobiec i nie zrobił nic ...
Tak na serio sama nie wiem co bym mu poradziła. Z czysto praktycznej strony - HIV trudno się zarazić w kontaktach pozaseksualnych - fakt. Z drugiej strony - panowie pracują na budowie, o uraz nietrudno, a wątpliwe, by do banalnego skaleczenia wzywali pomoc medyczna, wątpliwe też by używali podczas opatrywania się rękawiczek. Ryzyko jakieś tam zatem istnieje.
Jest jeszcze ten aspekt, że ów kuzyn dowiedziawszy się o sprawie najpewniej powie o wszystkim swemu przyjacielowi. Być może także to, skąd o sprawie wie.
Odpowiedzialności za zniesławienie kolega się nie obawia, bo są stosowne zapisy na okoliczność ujawnienia o kimś prawdy w takich okolicznościach, ale jednak nie chciałby być wplatany w żadną aferę, a jeśli przyjaciel kuzyna ni został przez panią poinformowany i został narażony na zakażenie, albo już się zaraził - afera najpewniej będzie.

Powiedzielibyście czy nie?
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 14:10
      Koro, najlepiej doszkolic sie w temacie zakazenia przez krew, a dopiero potem wypisywac bzdury. To nie lata 80- te, kiedy panika przed aids i hiv odebrala ludziom rozumy.

      Teraz nie nalezy sie chwalic brakiem wiedzy na ten temat.
      • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 14:35
        A to przez kontakt z krwią zakażonego nie można się zarazić? Ale głupi ci lekarze, ze zakładają rękawiczki ....
        • aqua48 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 15:03
          kora3 napisała:

          > A to przez kontakt z krwią zakażonego nie można się zarazić? Ale głupi ci lekar
          > ze, ze zakładają rękawiczki ....

          Przez kontakt z cudzą krwią można zarazić się wieloma chorobami, przede wszystkim żółtaczką Koro i dlatego lekarze noszą te rękawiczki...dlatego też kontaktu z krwią warto unikać. Doprawdy warto się douczyć.

          • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 15:49
            Aquo. wieloma chorobami, także wirusami, w tym HIV. Rozmawiałam na temat z lekarzem - nie ma możliwości zarażenia się przez kontakt krwi ze zdrową skorą. Ale już kontakt z krwią przez skórą która ma mikro nawet urazy nie jest do końca bezpieczny.
        • triss_merigold6 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 15:38
          Piszesz dramatycznie wręcz przerażające bzdury.
          Każdy zakażony w Polsce jeśli wie o nosicielstwie, dostaje leki antyretrowirusowe, które redukują wiremię do b. niewielkiego, praktycznie niezakaźnego poziomu.
          Lekarze/personel medyczny/kosmetyczki/itd. używają rękawiczek nie tyle ze względu na ryzyko HIV, co ze względu na ryzyko zakażenia WZW B, chorą b. zakaźną i b. groźną.
          Na przyszłość radzę podstawowy risercz zanim zaczniesz tworzyć te swoje kocopały.
          • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 15:54
            Znaczy można mieć kontakt krwią zakażonego HIV całkiem bezpiecznie? Nie sądzę. Po coś się jednak tego kontaktu z jego krwią unika. Gdyby było jak piszesz nie byłoby coraz więcej osób zakażonych w średnim wieku... I jeśli już tak jesteś obeznana z tematem, to pewnie wiesz, że całkiem spory odsetek zakażonych o swoim nosicielstwie nie wie i dowiaduje się w sposób przypadkowy, np. chcąc oddać krew.
            Ta pani pewnie wie, ale niewykluczone, ze nie poinformowała o tym swego partnera. On może być zakażony nie wiedzac zupełnie o tym i nie biorąc żadnych leków.
            • verdana Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 16:22
              Ni chciałabym Ci burzyć wyobrażeń, ale zarażeni w średnim wieku zwykle nie zarażają sie przez krew, ale kontakty seksualne. Pani wie, ze jest zarażona, więc leki zapewne bierze. A zdrowy rozsądek i bhp w pracy wymaga, aby nie stykać sie z niczyją krwią - równie dobrze zarażony może być kompletnie inny kolega i co wtedy?
              • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 16:31
                Nic mi nie burzysz Verdano wiem, ze głownie przez kontakty seksualne, ale JAK skoro rzekomo zakażeni wiedzą i biorą leki niwelujące ryzyko zakażenia. Ano tak, ze właśnie NIE wiedzą i NIE biorą oraz nie używają gumek. Nie tylko w pracy zdrowy rozsądek podpowiada, żeby unikać kontaktu z cudzą krwią, ale ludzie postępują róznie. Załoze się, ze jak się ów kolega skaleczyłby, to jego przyjaciel pewnie by mu pomógł opatrzeć ranę bez tych rękawiczek...A czy ow facet tej pani wie ze jest zakażona i czy jest ona wobec niego uczciwa tego nie wiemy.
                • condesa Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 16:52
                  I nie jest to nasza sprawa. To dwoje dorosłych ludzi, którzy powinni wiedzieć, że należy unikać kontaktu z cudzą krwią ( nie tylko ze względu na HIV), że istnieją prezerwatywy, że zanim się podejmie współżycie można zrobić badania.A kolega wyrzutów sumienia mieć nie musi, bo może przyjaciel kuzyna rozmawiał z panią i akceptuje stan, może się zdążył dawno zarazić , a może sam ma HIV i to z zupełnie innego źródła. A może nawet sam panią zaraził. Innymi słowy, to nie jest coś w co obcy ludzie powinni się wtrącać.
                  • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 16:57
                    No nie, ów pan spotykający się aktualnie z panią jej nie zaraził, zaraziła się ze tak powiem z innego źródła i to jest pewne. Natomiast sprawy tego pana i tej pani kompletnie kolegi jako obcych mu ludzi, nie obchodzą - fakt. Natomiast już jego kuzyna i jego rodziny - jako osoby bliskiej - owszem.
                    • asia.sthm Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 17:10
                      Wzruszajace jak cholera. Kolega twoj tez powinien podjac sie roli sygnalisty a ty mu dzielnie pomagaj. Dzieki wam swiat uniknie epidemii aids na budowie kuzyna.
                      • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 17:14
                        Widzę, ze temat sygnalisty jest Ci bliski...smile - nie zaskoczyło mnie przyznam

                        Tak, wiem, TY NIGDY byś nikomu nie powiedziała - ani swemu dziecku, ani siostrze, ani przyjacielowi - zarazi się jego sprawa
                        • bene_gesserit Re: HIV, dyskrecja a bliskość 29.12.17, 16:10
                          Jeszcze raz, bo chyba nadal nie rozumiesz:
                          jeśli jesteś PRZEKONANA, że życiu jakiegoś człowieka zagraża realne niebezpieczeństwo, to nie powinnaś się pytać na forum, czy mu o tym powiedzieć.

                          Chyba, że nie jesteś przekonana, ale jak na nieprzekonaną jesteś mocno odporna na racjonalne argumenty.
              • aqua48 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 16:35
                Dodam do wypowiedzi Verdany, że równie dobrze zarażony wirusem nie zdając sobie z tego kompletnie sprawy może być właśnie ów kuzyn i to właśnie on mógłby niechcący zarazić tego kolegę którego chciałabyś ostrzegać przed panią. I co wówczas? Strzeż się nieprzebadanych kuzynów, Koro!
                • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 16:48
                  Aquo. Twoje przestrogi nie są ani śmieszne, ani nawet jak chciałabyś złośliwe smile Ale mniejsza o to. zakażony może być teoretycznie każdy i ostrożność nakazuje, co nakazuje. ALE jednak JEŚLI się WIE o kimś, ze jest zakażony, albo może z dużym prawdopodobieństwem być, to stosuje się wzmożone środki ostrożności.
                  A pytanie było jasne i klarowne : czy wiedząc o tym zakażeniu ostrzeglibyście osobę bliską, poinformowali ze tak jest?
                  • aqua48 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 17:18
                    kora3 napisała:

                    > A pytanie było jasne i klarowne : czy wiedząc o tym zakażeniu ostrzeglibyście o
                    > sobę bliską, poinformowali ze tak jest?

                    Nie Koro. Nie informowałabym nikogo bliskiego o jakiś pogłoskach z trzeciej ręki dotyczących intymnych spraw obcych oraz nie przestrzegałabym przed hipotetycznymi sytuacjami w pracy. A w XXI wieku każdy w miarę rozgarnięty dorosły wie, że ogień parzy, lód ziębi, a bezpośredni kontakt z krwią obcego człowieka może grozić zakażeniem.

                    • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 17:26
                      Nie sa to pogłoski, tylko pewna informacja - to raz. A w XXI wieku każdy w miarę rozgarnięty dorosły wie, że ogień parzy, lód ziębi, a bezpośredni kontakt także innymi niektórymi wydzielinami obcego człowieka może grozić zakażeniem, a mimo to rosną statystyki zakażeń HIV jak wspomniałam, bo ludzie nie używają gumek i podejmują inne zachowania seksualne podczas których można się zarazić.
                      • aqua48 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 17:39
                        kora3 napisała:

                        >ludzie nie używają gume
                        > k i podejmują inne zachowania seksualne podczas których można się zarazić.

                        No, w ten sposób natura eliminuje głupców...
                        • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 17:43
                          Być może Aquo, być może, ale przykre na ogół jest to dla bliskich głupca ...
                      • bene_gesserit Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 17:46
                        kora3 napisała:
                        a m
                        > imo to rosną statystyki zakażeń HIV jak wspomniałam, bo ludzie nie używają gume
                        > k i podejmują inne zachowania seksualne podczas których można się zarazić.

                        Czego zatem dotyczy twój dylemat?
                        Bo napisałaś przecież, że państwo prawdopodobnie współżyli (swoją drogą: gratuluję zaangażowania w życie innych). Nie współżyli natomiast kuzyn z przyjacielem (a może coś przeoczyłam?).

                        Jeśli ktoś na budowie krwawi, powinien ranę tak zaopatrzyć, żeby nie krwawiła.
                        Jeśli pracujący na budowie obficie zraszają krwią swoje miejsce pracy, to coś jest nie tak z BHP albo warunkami pracy. Jeśli nie używają sprzętu ochronnego, chroniącego skórę i błony śluzowe przez urazami/zakażeniami to sami są sobie winni. Jeśli chodzi ci o to, żeby ewentualnie-potencjalnie-być może-jakoś tam prawdopodobnie-słyszałam, że tak zakażonego traktować jak trędowatego, to jest to, co ci słusznie napisała Triss i inni powyżej - tyleż bez obrazy głupie, co żenujące.

                        Swoją drogą - przekleństwo małych miasteczek: wszyscy się znają, a jeśli nie, to znają przyjaciela kuzyna pani, o której przypadkowo (jezusmaria, to znaczy jak??) dowiedziano się, że jest nosicielką i do tego zdradzono ten sekret dziennikarce, która nałogowo wręcz uwielbia angażować się w życie innych i jeszcze pisać o nader intymnych sprawach innych na forum...
                        • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 18:06
                          bene_gesserit napisała:
                          >
                          > Czego zatem dotyczy twój dylemat?
                          > Bo napisałaś przecież, że państwo prawdopodobnie współżyli (swoją drogą: gratul
                          > uję zaangażowania w życie innych). Nie współżyli natomiast kuzyn z przyjacielem
                          > (a może coś przeoczyłam?).


                          Wiesz, no skoro ludzie 30+++ są parą od pewnego już czasu, to raczej należy się domyślać, ze współżyli. Czy tak było, nie wiem, wzięłam rzecz statystycznie ...

                          Jeśli chodzi ci o to, żeby ewentualnie-potencjalnie-być może-jakoś tam praw
                          > dopodobnie-słyszałam, że tak zakażonego traktować jak trędowatego, to jest to,
                          > co ci słusznie napisała Triss i inni powyżej - tyleż bez obrazy głupie, co żenu
                          > jące.


                          Nie chodzi o traktowanie jak tredowanego, a o ryzyko. Do zakażenia się HIV wystarczy 0,1 ml krwo osoby zakażonej, to jest bardzo mało. Nie wszystkie prace wykonywane ręcznie sa możliwe do wykonania w rękawicach ochronnych.
                          >
                          > Swoją drogą - przekleństwo małych miasteczek: wszyscy się znają, a jeśli nie, t
                          > o znają przyjaciela kuzyna pani, o której przypadkowo (jezusmaria, to znaczy ja
                          > k??) dowiedziano się, że jest nosicielką i do tego zdradzono ten sekret dzienni
                          > karce, która nałogowo wręcz uwielbia angażować się w życie innych i jeszcze pis
                          > ać o nader intymnych sprawach innych na forum...


                          Może wg Ciebie Katowice i Wrocek sa małymi miasteczkami w skali PL, statystyki mowią wszak co innego.
                          Kolega mieszka w Katowicach, we Wrocławiu ma rodzinę, sam jakiś czas tam mieszkał. Nie widzę w tym nic dziwnego. O zakażeniu się człowieka z którym rozmawiał dowiedział się od tego człowieka. Ów człowiek pokazał mu panią od której się zaraził na FB. Nic to koledze nie powiedziało, ale pani z racji wyglądu jest charakterystyczna. Podczas spotkania świątecznego kuzyn pokazał mu fotę z imprezy z przyjacielem jego kobietą i swoją zoną. Ze zdumieniem stwierdził, ze to owa pani pokazana mu przez bohatera jego materiału. Nazwisko też się zgadzało i imię. Jest to dość ciekawy splot okoliczności, ale nie jakichś niesamowity, szczególnie w czasach netu i sporej migracji ludzi. Ostatnio okazało się, że syn znajomej (mojej) pracuje w GB z synem mojej dobrej koleżanki. Pani się nie znają wcale, pochodzą z różnych regionów Polski
                          • bene_gesserit Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 19:23
                            kora3 napisała:

                            > Wiesz, no skoro ludzie 30+++ są parą od pewnego już czasu, to raczej należy się
                            > domyślać, ze współżyli. Czy tak było, nie wiem, wzięłam rzecz statystycznie ..

                            Cusz, moje życie jest na tyle zajmujące, że nad problemem czy znajomi kuzyna znajomego (czy jakoś tak) śpią ze sobą czy nie jakoś mnie w ogóle nie interesuje. O tym piszę.


                            > Nie chodzi o traktowanie jak tredowanego, a o ryzyko.

                            Ryzyko jest zawsze-i-wszędzie. Zapalenie wątroby (potencjalnie o wiele bardziej śmiertelne niż nosicielstwo HIV, gronkowiec złocisty, cała masa pasożytów i wirusów). Jeśli ktoś tego nie rozumie i nie zachowuje zdrowego rozsądku...

                            > Kolega mieszka w Katowicach, we Wrocławiu ma rodzinę, sam jakiś czas tam mieszk
                            > ał. Nie widzę w tym nic dziwnego. O zakażeniu się człowieka z którym rozmawiał
                            > dowiedział się od tego człowieka. Ów człowiek pokazał mu panią od której się z
                            > araził na FB. Nic to koledze nie powiedziało, ale pani z racji wyglądu jest cha
                            > rakterystyczna. Podczas spotkania świątecznego kuzyn pokazał mu fotę z imprezy
                            > z przyjacielem jego kobietą i swoją zoną. Ze zdumieniem stwierdził, ze to owa p
                            > ani pokazana mu przez bohatera jego materiału. Nazwisko też się zgadzało i imię
                            > . Jest to dość ciekawy splot okoliczności, ale nie jakichś niesamowity, szczegó
                            > lnie w czasach netu i sporej migracji ludzi. Ostatnio okazało się, że syn znajo
                            > mej (mojej) pracuje w GB z synem mojej dobrej koleżanki. Pani się nie znają wca
                            > le, pochodzą z różnych regionów Polski

                            ...a ty się dowiedziałaś, bo całą sprawdę przedstawiono ci w zaufaniu czy tam coś i teraz możesz w tej sprawie pleść ozorem na forum, poświęconym s-v. To jest imo mocno żenujące. Boszesztymój.
                            • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 19:56
                              bene_gesserit napisała:
                              >
                              > Cusz, moje życie jest na tyle zajmujące, że nad problemem czy znajomi kuzyna zn
                              > ajomego (czy jakoś tak) śpią ze sobą czy nie jakoś mnie w ogóle nie interesuje.
                              > O tym piszę.


                              Nie wątpię w to, moje jest tak nudne, ze jak się do mnie ktoś zwróci o radę to się staram pomoc
                              >
                              > Ryzyko jest zawsze-i-wszędzie. Zapalenie wątroby (potencjalnie o wiele bardziej
                              > śmiertelne niż nosicielstwo HIV, gronkowiec złocisty, cała masa pasożytów i wi
                              > rusów). Jeśli ktoś tego nie rozumie i nie zachowuje zdrowego rozsądku...


                              to należy mu się smierć, jak psu zupa ...

                              >
                              > ...a ty się dowiedziałaś, bo całą sprawdę przedstawiono ci w zaufaniu czy tam c
                              > oś i teraz możesz w tej sprawie pleść ozorem na forum, poświęconym s-v. To jest
                              > imo mocno żenujące. Boszesztymój.


                              calą sprawę przedstawiono mi prosząc o radę, nikogo z opisanych osób na oczy nie widziałam smile a zmienić szczegóły pozwalające na identyfikację jest bardzo łatwo smile
                              >
                              • bene_gesserit Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 20:13
                                Niewykluczone, że nie wymyśliłaś tej historii, natomiast zajmowanie się nią w tak plociuchowaty sposób, z wchodzeniem w szczegóły, i rozmyślaniem, który z bohaterów spał statystycznie z kim oraz obfitym rozstrząsaniem detali na forum ma w sobie coś mocno odrażającego.

                                Noi jest kompletnie ot.
                                • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 20:25
                                  Bene, możesz udawać świętszą od papieża i tez święcie oburzona, ale raczej wiadomo, ze poza wyjątkami pary z sobą sypiają. Naprawdę wierze, ze nie wszystkie, także ze Ty np. nie poddajesz się sak obrzydliwym czynnościom, ale większość - jednak poddaje.

                                  Na ty m forum ludzie tak obrzydliwie mówią o seksie INNYCH, że lasuje się mozg, ale to rzecz jasna Ci nie przeszkadza smile
                                  W jakież to szczegóły weszłam, może przytocz ...w 1 poscie jest, że pan kuzyn się z panią spotyka od pewnego czasu i ze jest ryzyko, ze jest zakażony - gdzie tu sa jakieś seksualne szczegóły? Każdy wie o co chodzi i takowych szczegółów dorosłym nie trza ...
                                  • aqua48 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 28.12.17, 10:22
                                    kora3 napisała:

                                    >
                                    > Na ty m forum ludzie tak obrzydliwie mówią o seksie INNYCH, że lasuje się mozg

                                    Nie ludzie Koro, zrozum wreszcie - nie ludzie tylko TY. Jedynie Ty wyciągasz i poruszasz sprawy seksu i robisz to w obrzydliwy sposób.
                                    • bene_gesserit Re: HIV, dyskrecja a bliskość 28.12.17, 13:16
                                      Dodam tylko, że 'kolega, którego kuzyn pracuje z przyjacielem, którego kobieta...' oraz 'wiem to NA PEWNO' to klasyka mielenia ozorem w maglu.
    • annthonka Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 17:40
      Naprawdę myślisz, że skoro taką informację uzyskała osoba totalnie postronna to partner tej pani o tym nie wie? I - co lepsze - ona sama o tym nie wie i przez to nie zażywa odpowiednich leków ani nie zachowuje ostrożności, stanowiąc śmiertelne zagrożenie dla swojego partnera, jego kuzyna, przyjaciela kuzyna, kolegi z pracy tegoż przyjaciela itp. a w konsekwencji również i dla Ciebie?

      Zaiste imponująca znajomość podstawowych w dzisiejszym świecie faktów medycznych.
      • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 17:55
        annthonka napisała:

        > Naprawdę myślisz, że skoro taką informację uzyskała osoba totalnie postronna to
        > partner tej pani o tym nie wie?


        Tak, naprawdę myślę, ze istnieje takie ryzyko. Bo gdyby wszyscy byli uczciwi i odpowiedzialni, to nie byłoby tak z połowy nieszczęść na świecie ... Ale niestety nie są. Osoba totalnie postronna dowiedziała się o tym przy okazji swej pracy, podczas rozmowy z człowiekiem z zupełnie innego miasta, który nie miał pojęcia, że jego rozmówca kiedykolwiek był w mieście o którym opowiadał. Tak się składa, że jakiś czas tam mieszkał i ma tam rodzinę właśnie. Ta pani zaraziła tego człowieka, gdy był jej chłopakiem. Sama - trudno powiedzieć czy zarażając go była tego świadoma.

        I - co lepsze - ona sama o tym nie wie i przez
        > to nie zażywa odpowiednich leków ani nie zachowuje ostrożności, stanowiąc śmie
        > rtelne zagrożenie dla swojego partnera, jego kuzyna, przyjaciela kuzyna, kolegi
        > z pracy tegoż przyjaciela itp. a w konsekwencji również i dla Ciebie?


        Sama pewnie wie, czy bierze leki nie mam pojęcia - nie znam tej pani, kolega zresztą też nie zna, tylko wie jak wygląda i teraz - jak się nazywa. Tak samo nie można wykluczyć, ze nie zachowuje środków ostrożności.
        Reszta złośliwości całkiem zbyteczna - ja nawet w zyciu w tym mieście nie byłam...

        >
        > Zaiste imponująca znajomość podstawowych w dzisiejszym świecie faktów medycznyc
        > h.


        Fakty medyczne mówią, ze do zarażenia się HIV wystarczy kontakt z 0,1 ml krwi zakażonego mając samemu np. świeżą ranę. 0,1 ml to nie jest dużo. Na pewno mniej niż cieknie ze średnio skaleczonego palca ...
        • bene_gesserit Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 18:04
          kora3 napisała:

          > Fakty medyczne mówią, ze do zarażenia się HIV wystarczy kontakt z 0,1 ml krwi z
          > akażonego mając samemu np. świeżą ranę. 0,1 ml to nie jest dużo. Na pewno mniej
          > niż cieknie ze średnio skaleczonego palca ...

          'Fakty medyczne mówią' też, że do przetrwania wirusa poza organizmem nosiciela trzeba specyficznych warunków (temperatury, kwasowości, pożywki, wilgotności), a ze skóry można go usunąć wodą z mydłem...

          >
          >
          >
          • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 18:10
            Co nie znaczy bynajmniej, ze mając kontakt z krwią zakażonego i świeżą rankę samemu można czuć się całkiem bezpiecznie. Najlepiej jednak mając kontakt z czyjąkolwiek krwią (upraszczając) np. opatrując mu skaleczenie robić to w rękawiczkach. Ale zwykle w warunkach domowych ludzie tak nie robią, a już tym bardziej w warunkach o jakich mowa w pracy tych panów
            • bene_gesserit Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 19:13
              No, ludzie też chodzą do kosmetyczek i fryzjerów, którzy nie dezynfekują narzędzi w autoklawie, do podejrzanych tatuatorów i studiów piercingu, uprawiają sporty kontaktowe, nie myją rąk po skorzystaniu z toalety albo przed jedzeniem, a w burdelu dopłacają ekstra za seks bez gumki. Czyli robią naprawdę dużo, żeby zwiększyć ryzyko złapania wielu śmiertelnych albo bardzo groźnych wirusów.

              Jak to się ma do plotek o jakiejś pani?
              • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 20:00
                T nie jest plotka, powtarzam...A to, ze ludzie sami narazają się na różne rzeczy, nie znaczy, ze nie należy ich postrzec
                • bene_gesserit Re: HIV, dyskrecja a bliskość 28.12.17, 13:08
                  Podsumujmy - jesteś na serio przekonana, że groźba złapania potencjalnie śmiertelnej choroby dla przyjaciela-kuzyna-znajomego (czy tam o kim piszesz, zgubiłam się w meandrach, chodzi w każdym razie o realnego człowieka) jest poważna i _na_poważnie_ zastanawiasz się na forum, czy mu o tym powiedzieć? Albo - jak mu powiedzieć grzecznie?

                  Cusz, stwórzmy jeszcze jakieś 300 postów na ten temat (z czego 3/4 byłyby twoje, oczywiście), może to rozwiąże ten dylemat.
        • annthonka Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 19:33
          Ależ to nie złośliwość, tylko podążanie Twoim tokiem myślenia. Skoro przyjaciel może przypadkowo zarazić od kuzyna a kuzyn tego kolegę, z którym omawiacie pożycie osób postronnych, a tenże kolega Ciebie.
          • annthonka Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 19:38
            Przepraszam, pies na kolanach nie sprzyja pisaniu. Miało być:
            Skoro przyjaciel może przypadkowo zarazić kuzyna, a kuzyn tego kolegę, z którym omawiacie pożycie osób postronnych, to tenże kolega może zarazić Ciebie.
            • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 20:02
              Ryzyko, ze przyjaciel zarazić może kuzyna podczas pracy jest realne - pracują w taki sposób, ze nie brak urazów typy skaleczenie. Że kolegę - znikome, bliskie zeru, tak samo on mnie
              • verdana Re: HIV, dyskrecja a bliskość 27.12.17, 20:42
                Drogie forum! Dowiedziałam sie czegoś, co powinno być trzymane w tajemnicy i teraz mam smakowitą plotkę, która moze skompromitować chorą osobę i narazić ją na ostracyzm. jak mogę zacząć opowiadać o tym na prawo i na lewo i jednocześnie mieć poczucie moralnej wyższości i dobrze spełnionego obowiązku?
                • minniemouse Re: HIV, dyskrecja a bliskość 28.12.17, 02:17
                  Twoj kolega po fachu Koro powinien przede wszystkim porozmawiac z ta kobieta, bo to ona jest odpowiedzialna za chorobe (i ewentualnie za epidemie grozaca miastu w ktorym mieszkasz).
                  Zapewne ona bedzie chciala wiedziec skad on to wie - to powinien jej powiedzic bo dopuszczenie do rozniesienia takiej lekarskiej/sluzbowej tajemnicy powinno byc karalne.
                  Powtorze: - to z wylacznie z nia, tylko z nia, powinien porozmawiac, a w przypadku gdyby dowiedzial sie iz kuzyn jeszcze nic nie wie o HIV - oznajmic spokojnie: wiec albo ona, albo on mu to powie.
                  i tyle.

                  Minnie
                  • aqua48 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 28.12.17, 10:30
                    Minnie, to co proponujesz jest poza wszelkimi zasadami s-v to po pierwsze, po drugie w miejscach gdzie jest się narażonym na kontakt z cudzą krwią oraz innymi wydzielinami ZAWSZE należy zachowywać się ostrożnie, bo zwyczajnie nie wiadomo kto jakie choroby ma i przenosi. Ostrzeganie zatem przed JEDNĄ panią nie ma absolutnie żadnego sensu, a nawet może być szkodliwe, bo eliminując tę panią i jej lovera z otoczenia usypia się jedynie czujność, a nie można mieć absolutnie żadnej pewności, że HIV nie ma ktoś inny, a nawet...wszyscy. Dlatego cały problem w tym wątku postawiony jest przez Korę na głowie.
                    • minniemouse Re: HIV, dyskrecja a bliskość 29.12.17, 01:34
                      aqua48 napisała:

                      Mój kolega po fachu wszedł przypadkiem zupełnie i nie starając się o to w posiadanie informacji, ze pewna kobieta jest nosicielką wirusa HIV. Nieważne w sumie jak, ważne, ze informacja jest pewna. Pani owej kolega nie zna, kojarzy jedynie która to jest i jak się nazywa. Przy okazji rodzinnego spotkania dowiedział się, że z ową panią spotyka się od pewnego czasu przyjaciel jego kuzyna (tego pana kolega zna z widzenia).
                      Co zrobilibyście na miejscu kolegi: powiedzieli kuzynowi o swoich informacjach, czy nie?

                      Ostrzeganie zatem przed JEDNĄ panią nie ma absolutnie żadnego sensu, a nawet może być szkodliwe, bo eliminując tę panią i jej lovera z otoczenia usypia się jedynie czujność,

                      Aquo, moze nie pamietasz, ale Kora sie pyta "co zrobilibysmy na miejscu kolegi - powiedzielibysmy kuzynowi czy nie?"

                      Wiec ja uwazam ze nie ma sie co rozdrabniac tylko nalezy udac sie bezposrednio do zrodla i to jest wlasnie najwlasciwsze, najzgodniejsze z SV i najbardziej dyskretne postepowanie w takiej sytuacji - bo to KOLEGA wszedl w posiadanie niezwykle intymnej, a nawet groznej, informacji o drugiej osobie, w dodatku jest w to wplatana osoba trzecia (przyjaciel) i czwarta (kuzyn).
                      Kolega posiadajacy informacje o kobiecie nie ma wcale 100% pewnosci czy ta informacja, wbrew zapewnieniom Kory ze tak, - jest prawdziwa. (ktos mogl taka plotke wymyslic nawet ze zlosci, celowo. ale mniejsza z tym). mowienie wiec o tym od razu przyjacielowi kuzyna jest wielka pomylka. najpierw trzeba te sprawe wyjasnic z osoba bezposrednio z tym zwiazana, czyli owa pania X. wyjasnic jej skad sie ma informacje, aby, jak juz pisalam, mogla stosownie potraktowac zrodlo informacji i potwierdzic czy to prawda czy nie, i zazadac by o fakcie asap wiedzial przyjaciel kuzyna. i wtedy dopiero, gdy najwazniejsza osoba jest o tej niemilej sprawie poinformowana - porozmawiac z przyjacielem i kuzynem - z obawy o wlasne bezpieczenstwo.
                      Inaczej wszelkie rozmowy poza plecami pani X beda obgadywaniem i plotkarstwem.

                      To prawda, ze wokol potencjalnie to kazdy moze byc nosicielem groznej choroby i w kazdej chwila mozna sie czyms od kogos nieswiadomie zarazic. Tutaj wszakze roznica jest taka iz juz wiadomo ze pani X jest nosicielka wirusa, a byc moze, takze juz kuzyn. tu nie wystarczy wiec poprzestac tylko na ostroznosci, tyu trzeba miec pewnosc.

                      Minnie
                      • aqua48 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 29.12.17, 12:11
                        minniemouse napisała:

                        > aqua48 napisała:
                        > Ostrzeganie zatem przed JEDNĄ panią nie ma absolutnie żadnego sensu, a nawet
                        > może być szkodliwe, bo eliminując tę panią i jej lovera z otoczenia usypia się
                        > jedynie czujność,

                        >
                        > Aquo, moze nie pamietasz, ale Kora sie pyta "co zrobilibysmy na miejscu kolegi
                        > - powiedzielibysmy kuzynowi czy nie?"

                        Minnie to właśnie była MOJA ODPOWIEDŹ na zadane przez Korę pytanie. Nie ma sensu ostrzegać kogoś przed JEDNĄ osobą skoro zupełnie takie samo niebezpieczeństwo może być wszędzie wokół...


                      • kora3 Minnie - litości :) 01.01.18, 12:12
                        RAdzisz mi, choć ja o zadną radę nie proszę, zebym skontaktowała się kims kogo nie znam i porozmawiała z tą osobą o jej nosicielstwie wirusa? Serio tak byś zrobiła TY?
                        MNIE Minnie na sprawa wcale a wcale nie dotyczy! Opowiedział mi o niej kolega, który nadal pracuje w moim rodzinnym mieście, a z którym kiedyś ja też tam pracowałam. Poza nim nie znam zadnej z postaci tej historii.
                        Kolega pochodzi z innego miasta, w którym ma cześć rodziny, w tym tego kuzyna. To miasto jest od mojego rodzinnego oddalone z 400 km. Nigdy tam nie byłam smile

                        Mój kolega robił materiał o człowieku żyjącym z HIV - ten pan wcale się nie ukrywa z nosicielstwem, wiec - uprzedzam - daruj sobie teksty o plotkowaniu. Pan opowiadał także o tym, jak się zaraził - otóż od dziewczyny, z którą młodości był, a która miała narkomański okres w życiu. Ów pan nie ma pewności, czy ta kobieta wówczas wiedziała ze jest nosicielką, natomiast ma pewność, że nie powiedziała mu o swojej narkomańskiej przeszłości. Pan był honorowym dawcą krwi, wic doskonale wiedział, ze nie jest nosicielem, nie był też w grupie ryzyka. Stąd pewność, ze zaraziła go ta kobieta. Sama poniewczasie przyznała, ze to możliwe...W jakiś czas potem wyjechała ...Ma jednak konto na portalu społecznościowym i pokazał ów pan koledze to konto. Pani - z opisu kolegi - jest b. charakterystyczna, więc ją zapamiętal ze zdjęcia.
                        W kilka tygodni potem odwiedzał świątecznie rodzinę w tamtym mieście i kuzyn pokazał mu zdjęcie swojej rodziny ze swoim przyjacielem i owa panią. Kolega zapytał jak się ta pani nazywa i okazało się, ze tak samo, jak tamta, która zaraziła bohatera jego materiału. Mnie to wszystko opowiedział przy okazji, niejako trochę jako ciekawy splot okoliczności, ale także w kontekście tego czy powiedzieć kuzynowi co wie ...To wszystko ...
                  • yoma Re: HIV, dyskrecja a bliskość 28.12.17, 11:37
                    >epidemie grozaca miastu 

                    Miasto wampirów big_grin big_grin big_grin

                    Jak to szło? Kora ma kolegę, kolega ma przyjaciela, przyjaciel ma kuzyna, kuzyn ma panią, pani ma hiva? Kora, weź ty zacznij wymyślać opowieści z krypty, a nie z magla, ciekawiej będzie.
                    • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 01.01.18, 12:47
                      Wiesz co mnie zawsze nieodmiennie dziwi w forach? To, ze ludzie nie potrafią o czymś rozmawiać na poziomie ogólnym - wszystko musi zaraz dotyczyć konkretnej osoby, miastasmile Przecież wiadomo, ze my tu zapodajemy TEMATY, dla dyskusji.
              • annthonka Re: HIV, dyskrecja a bliskość 28.12.17, 10:29
                Idąc Twoim tokiem myślenia to ryzyko istnieje zawsze. A tak w ogóle to po pierwsze wyciągnęłabym konsekwencje w stosunku do źródła, które udostępniło taką informację (ewentualnie nienależycie ją zabezpieczyło przed wyciekiem)
                • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 02.01.18, 03:41
                  Ale o jakich konsekwencjach chciałaś teraz napisać? JA mam wyciągać konsekwencje wobec gościa którego wcale nie widziałam, a który na Fejsie pokazał memu koledze jakąś kobietę o której ja nic nie wiem ?
                  Domyślam się, ze nie o to Ci szło smile
                  Anthonko - jeśli chce się rozprawiać o zawiłościach prawnych, to wypadałoby się na tym troszkę znać. Ten zarażony człowiek nie popełnił żadnego nawet wykroczenia. Nie jest lekarzem tej pani, ani nikim z personelu medycznego, wiec nie obowiązuje go tajemnica lekarska.
                  Pan mówił o sobie i miał prawo powiedzieć koledze, ze jest zakażony. Ach, prawda wg Ciebie nie miał prawa powiedzieć, ze pani go zaraziła. Otóż niespodzianka - mógł to powiedzieć ...Art. 212 kk (zniesławienie) mowi co prawda o tym, że nie wolno o kimś rozgłaszać także rzeczy polegających na prawdzie, jeśli owe fakty mogą kogoś narazić na nieprzyjemności. Tylko, ze jest w tym pewien haczyk - ową prawdę można rozgłosić jeśli jest w tym wazny interes społeczny. Miedzy innymi dlatego wszystkie prawomocne wyroki sądów sa jawne - można sobie je przeczytać będąc osobą całkowicie postronną - nie dostaniesz tylko odpisu i uzasadnienia, ale samą sentencję wyroku można sobie przeczytać...
                  W tym konkretnym przypadku pani guzik by panu zrobiła z 212 kk- bardzo łatwo pan udowodniłby, ze mówiąc o jej nosicielstwie działał w ważnym interesie społecznym - miał pewność ze tak jest i ostrzegał inną osobę - sprawa przez pania nie do wygrania
                  • annthonka Re: HIV, dyskrecja a bliskość 03.01.18, 10:56
                    Jaki zarażony człowiek? Zresztą wszystko jedno, nie musisz odpowiadać (chociaż wiem, że i tak to zrobisz, bo każdy podwątek MUSI zakończyć się twoim wpisem). Ja odpadam, bo szkoda mi już czasu na wgryzanie się w twoje pokręcone historie.
                    • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 03.01.18, 11:45
                      noz ten który opowiedział mojemu koledze o swoim zyciu z HIV - matko ...
                  • minniemouse Re: HIV, dyskrecja a bliskość 03.01.18, 23:31
                    kora3 napisała:
                    Tylko, ze jest w tym pewien haczyk - ową prawdę można rozgłosić jeśli jest w tym wazny interes społeczny. Miedzy innymi dlatego wszystkie prawomocne wyroki sądów sa jawne - można sobie je przeczytać będąc osobą całkowicie postronną - nie dostaniesz tylko odpisu i uzasadnienia, ale samą sentencję wyroku można sobie przeczytać...

                    Tylko ze, na razie ani ten pan ani ty nie wiecie czy pani z Hive-em jest swiadoma nosicielstwa czy nie, i czy swiadomie zaraza jesli w ogole. bo skoro juz tak bez oporow i zahamowan zaczelas zagladac ludziom do lozka, to, powiedzmy otwarcie - nie wiadomo wcale co sie naprawde w tym lozku dzieje: moze wcale z nikim nie sypia, a moze stosuje srodki ostroznosci i to twoje sianie sensacji "zakaza, zakaza' - okaze sie tylko sianiem taniej sensacji i pomowieniem.
                    wiec tego nie wiecie, wiec wasze akcje to wylacznie domniemania i niesmaczne plotki, zatem narazacie sie na oskarzenia i zarzuty z kodeksu - potencjalnie, a to kolejny dowod jak sie niewlasciwie zachowujecie. nie na darmo sie mowi 'mowa jest srebrem ale milczenie....."

                    Minnie
                    • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 04.01.18, 07:33
                      minniemouse napisała:
                      >
                      > Tylko ze, na razie ani ten pan ani ty nie wiecie czy pani z Hive-em jest swiad
                      > oma nosicielstwa czy nie, i czy swiadomie zaraza jesli w ogole.


                      Z informacji jakie zarażony przez te panią pan przekazał memu koledze - pani jest świadoma, ze jest nosicielką. Natomiast nie ma on pewności czy wiedziała o tym zarażając jego i w związku z tym, czy zrobiła to świadomie. Ani ów pan ani mój kolega nie mają z panią żadnego kontaktu, więc podejrzewam, ze żaden nie wyciąga wniosku, ze pani zaraza świadomie inne osoby ...

                      bo skoro juz t
                      > ak bez oporow i zahamowan zaczelas zagladac ludziom do lozka, to, powiedzmy otw
                      > arcie - nie wiadomo wcale co sie naprawde w tym lozku dzieje: moze wcale z ni
                      > kim nie sypia, a moze stosuje srodki ostroznosci i to twoje sianie sensacji "z
                      > akaza, zakaza' - okaze sie tylko sianiem taniej sensacji i pomowieniem.


                      Minnie, no ja Cię przepraszam, ale takich bredni dawno nie czytałam smile Ja komuś zaglądam do łozka? Ja wcale tej kobiety nie znam, jako i ten mój kolega. Nie wiem czy Ty masz jakieś zaćmienie umysłowe czy co ...NIKT nie twierdzi, że kobieta kogoś specjalnie zraza, albo ze nie stosuje środków ostrożności. Bo nikt tego nie wie. Tak samo, jak nikt nie wie, ze nie zaraza i że stosuje. I na tym właśnie polega cała sprawa.
                      Gdyby mój kolega wiedział, ze ta pani świadomie zaraza ludzi, to nie mialby żadnego dylematy, bo najzwyczajniej w swiecie zgłosiłby to organom ścigania.
                      Podobnie - gdyby miał pewność, ze pani nie zarazi swego partnera, a ten przypadkowo nieświadomie jego kuzyna, toby wcale nie myślał o tej sprawie.
                      ale tej pewności po prostu nie ma.

                      > wiec tego nie wiecie, wiec wasze akcje to wylacznie domniemania i niesmaczne p
                      > lotki, zatem narazacie sie na oskarzenia i zarzuty z kodeksu - potencjalnie, a
                      > to kolejny dowod jak sie niewlasciwie zachowujecie. nie na darmo sie mowi 'mo
                      > wa jest srebrem ale milczenie....."


                      Minnie, byłabyś tak uprzejma i napisała mi jaka to ja przeprowadzam w tej sprawie "akcję" ?smile Bo ja na serio nie wiem ...Gośc mi opowiedział o kompletnie nieznanej mi kobiecie o której NIC nie wiem, nic takiego, co mogłoby mnie naprowadzać kto to jest i swoim dylemacie, a Ty w kółko ględzisz o jakimś plotkowaniu, zaglądaniu do łózka, "akcjach"...

                      Masz fantazję - powiem Ci. Tak, no mój kolega jest tak głupi, że przypuszcza, iż ludzie będący z sobą w związku mogą uprawiać seks. Może Cię to zaskoczy, ale owszem, tak się w związkach zdarza, nawet nagminnie. smile A poni4eważ przez kontakt seksualny można się zarazić HIV, to nie wyklucza, że partner pani mógł się zarazić. I interesuje go to TYLKO w tym zakresie, ze z racji wspólnej pracy i jej warunków może się od owego partnera zarazić bliska mu osoba z rodziny. Kompletnie nie a pojęcia, czy owa pani powiedziała o swoim nosicielstwie swego partnerowi, czy zachowują środki ostrożności i czy w związku z tym jego bliscy są bezpieczni. DLATEGO zastanawia się czy powiedzieć swemu kuzynowi - proste.

                      Byłabym Ci wdzięczna, gdybyś mi podała art. na te rzekomo grożące mi w związku z tą sprawą oskarżenia smile ale z góry wiem, ze mi ich nie podasz, albowiem one ten no - nie istnieją.

                      Jeśli masz przekonanie, że coś grozi memu koledze jeśli zdecyduje się powiedzieć co wie swemu kuzynowi, to muszę Cię rozczarować - nic mu nie grozi. Nawet gdyby pani go pozwała/wniosła akt oskarżenia żaden sąd go nie skazałby - ujawnił prawdę w ważnym interesie społecznym działając ze szlachetnych pobudek, biskiej sobie osobie co do której miał uzasadnione obawy, ze nieujawnienie jej może zagrać realnie życiu i zdrowiu tej osoby.
                      Tak więc już Minnie nie fantazjuj smile
    • heniek.8 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 28.12.17, 12:11
      jak to się dzieje że kolega zgłasza takie sprawy tobie, a zastanawia się czy powiedzieć kuzynowi
      • yoma Re: HIV, dyskrecja a bliskość 28.12.17, 13:30
        Opowieści dziwnej treści.
      • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 02.01.18, 09:05
        Normalnie się dzieje tak, że ludzie czasem szukają rady w jakiejś swojej sprawie smile Nierzadko też na forach obecnie...Dlaczego pan powiedział o tym akurat mnie? Bo raz, ze pracujemy w tym samym zawodzie, a dwa - chyba ważniejsze- ja nikogo z tych ludzi nie znam - więc mam do sprawy całkiem obiektywny stosunek. Gdyby kolega zwierzył się z tego np. swojej matce, to jest spore ryzyko, ze ta powie swej siostrze - mamie kuzyna, jeśli swej zonie - to też - zonie kuzyna, albo swej teściowej. A jak to mówi koleżance, która nikogo nie zna z tych ludzi, to po pierwsze nie mam do nikogo stosunku emocjonalnego, a po drugie nic nikomu nie powiem ...
    • asia.sthm Verdano 29.12.17, 10:46
      zadna trafna puenta tu nie przejdzie, znow twoj komentarz wycieto.
      Nie bedziesz tu sie madrzyc i kropka. big_grin
      Skandal w maglu.
      Ja juz teraz licze na bana, bo milczec sie nie da.
      • aqua48 Re: Verdano 29.12.17, 12:12
        Ja też nie wiem dlaczego usuwane są rozsądne i na temat wypowiedzi Verdany i protestuję!
        • yoma Re: Verdano 29.12.17, 13:08
          Bo Minnie jest adwokatem, sędzią i egzekutorem w jednym smile
          • asia.sthm Re: Verdano 29.12.17, 13:43
            Yoma, ty sygnaturke specjalnie na zamowienie zmajstrowalas? Tez wyleci, za trafne, nie pasuje.
            Nie ma litosci dla madrosci
            • verdana Re: Verdano 29.12.17, 14:10
              Wylatują, albowiem są prawdziwe. Widocznie plotkowanie jest jak najbardziej zgodne z SV, pod warunkiem,zę sie je wytłumaczy dobrem ludzkości.
              Kora i tak powie wszystkim naookoło, bo chce. Od nas oczekuje alibi i tyle.
              No, ale widocznie adminka uważa, że rozpowiadanie informacji o cudzych chorobach jest cnotą, której nie wolno zwalczać.
              Jest 14.09. Ciekawe o której post wyleci
              • yoma Re: Verdano 29.12.17, 15:10
                O 14.09 czasu wschodniokanadyjskiego smile
                • asia.sthm Re: Verdano 29.12.17, 15:30
                  Zarty zartami, ale znow bedzie rzez niewiniatek.
                  Ja sie na kanadyjskim zegarku nie znam, ale pora piania kogutow juz minela. Polecimy koncertowo.
                  • yoma Re: Verdano 29.12.17, 15:53
                    W sumie wylot za słuszną sprawę jest powodem do dumy.
              • asia.sthm Re: Verdano 30.12.17, 10:16
                Post wrocil.
                verdana 27.12.17, 20:42
                Drogie forum! Dowiedziałam sie czegoś, co powinno być trzymane w tajemnicy i teraz mam smakowitą plotkę, która moze skompromitować chorą osobę i narazić ją na ostracyzm. jak mogę zacząć opowiadać o tym na prawo i na lewo i jednocześnie mieć poczucie moralnej wyższości i dobrze spełnionego obowiązku?


                To wazny tekst i niech dotrze zanim go znow gdzies cos wcuknie.
                • bene_gesserit Re: Verdano 30.12.17, 11:35
                  Rzeczywiście, bardzo mądra wypowiedź.
                  Pozostaje czekać na odpowiedź autorki wątku. Mam nadzieję, że jednak jest przekonywalna.
            • yoma Re: Verdano 29.12.17, 14:15
              Ups smile

              Sygnaturka stanowi cytat z piosenki i była majstrowana z myślą o czymś całkiem innym, ale faktycznie przypasowała się jak rzadko. No to wyleci.
    • asia.sthm Re: Verdano 30.12.17, 10:22
      minniemouse napisała:
      > wiec od rana bylam bardzo zajeta. teraz jestem zmeczona.... pozwolicie
      > ze jeszcze na razie zostawie watek nieposprzatany? za co bardzo przepraszam..
      >
      > Minnie

      Prosimy o rozwazne sprzatanie, takie zeby za jednym machnieciem miotly nie lecialy brzydkie wyrazy i wywazone, madre posty.
    • kora3 Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 01.01.18, 11:46
      Prośba jak w tytule postu ...Nie radźcie mi porozmawiać z tą paną i nie plećcie o jakichś plotkach. Ja tej kobiety wcale nie znamsmile, mnie tylko kolega opowiedział o takiej okoliczności, o której dowiedział się w zupełnie przypadkowych okolicznościach. Owa pani i ten kuzyn mieszkają ode mnie prawie 800 km i nie widziałam i h nigdy w życiu, a ów kolega mieszka od nich kilosków z 400. Naprawdę w tych okolicznościach insynuacje, ze na ich temat plotkujemy, że narażamy na ostracyzm są, bo smieszne smile

      Ja na miejscu kolegi powiedziałabym kuzynowi co wiem, a co on z tym zrobiłby - jego sprawa. Co kolega zrobi - wybor należy do niego
      • verdana Re: Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 01.01.18, 15:11
        To,ze nie znasz tej pani nie oznacza, ze jak powiesz osobie, która ją zna, to plotka sie nie rozejdzie. No, ale jak nie znasz, to przecież co Cię to obchodzi, ze nieznajoma kobieta będzie miała kłopoty. Najważniejsze, aby dalej przekazać tak smakowitą wiadomość.
        • kora3 Re: Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 02.01.18, 01:41
          Wyjaśnij mi łopatologicznie - jak mam przekazać "smakowita wiadomość" na temat kogoś o kim nie wiem: jak się nazywa. jak wygląda, ile ma lat, gdzie pracuje? O kimś o kim tylko wiem, ze mieszka w dużym miescie? Jedli napiszę tu ze słyszałam, ze jeden gość po 40- tce z Poznania zdradza zonę (np.) to TY wiesz o kogo chodzi? smile
      • minniemouse Re: Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 02.01.18, 01:09
        Koro ale dowiedziec sie o komorke tej pani zaden problem, prawda? nikt ci nie kaze do niej jechac. a rozmawianie o JEJ chorobie z osoba trzecia to PLOTKOWANIE. zeby nie wiem jak sie krecic..

        M
        • kora3 Re: Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 02.01.18, 02:01
          Minnie, mam takie zapytanie: czy Ty się dobrze czujesz? Idąc Twoim tropem myślenia nie można rozmawiać o NICZYM co dotyczy innych ludzi, o żadnym zjawisku społecznym. Nawet ksiądz którego obowiązuje tajemnica spowiedzi może mowić o grzechach penitentów na pewnym poziomie OGÓLNOSCI - ze ludzie np. w pewnym przedziale wiekowym popełniają jakiś grzech częściej niż tacy w innym - i niczego nie lamie, nie zdradza bowiem szczegółów mogących naprowadzać na danego człowieka . Plotkujesz wówczas gdy mówisz o kimś kogo znasz Minnie, albo możesz poznać.
          Dowiedzieć się numeru pani powiadasz żaden problem ? Ok, to weź się dowiedz, no dalejże...Ja Ci mogę podpowiedzieć tyle, ze domyślam się(!!!) iż pani ma ok. 30+++ lat. i mieszka e jednym większych polskich miast. Naprawdę będę pod wrażeniem jak ja namierzysz, bo ja się nie podejmuję smile Dla mnie pani jest anonimowa, jak Twoja sasiadka w CAN mieszkająca 5 domów od Ciebie, o której napisalabyś, ze nie myje rąk po wyjściu z WC - przykładowo - to może być każda babka mieszkająca w CAN smile
          • minniemouse Re: Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 02.01.18, 02:39
            Nie, nie moze nawet ogolnikowo jesli zachodzi obawa rozpoznania o kim mowi. mnie np zdarzylo sie kiedys u polskiego lekarza z latwoscia rozpoznac o kim mowa wlasnie po takim "ogolnym opisie". uwazasz ze to profesjonalne, etyczne i zgodnie z prawem, takie sila rzeczy ujawniajace "anegdotyczne przyklady medyczne"?? lekarzowi mysl jaka mala jest Polonia, a szczegolnie Polonia chodzaca do tego samego polskiego lekarza - nawet przez moment nie zmacila czola a ja nagle wiedzialam o pewnych ludziach za duzo.

            poza tym tu Koro nie w w tym sek, a w tym iz posiadasz informacje wyjatkowo wrazliwa, dotyczaca konkretnej i wylacznie JEDNEJ, pewnej osoby. inaczej - ta informacja wlasciwie nalezy do niej, nie do ciebie, nie do kolegi, nie do kuzyna, przyjaciela czy do kogokolwiek innego - a DO NIEJ, nosicielki wirusa.
            Nie ma znaczenia ze i jak weszlas w posiadanie tej informacji.
            sam fakt wejscia moze stanowic zlamanie tajemnicy lekarskiej co moze byc karalne, a jesli ow zakazony przez nia rozpowiada, to prawdopodobnie ona moze go posadzic o naruszanie dobr osobistych.
            tak czy siak, z moralnego punktu widzenia w tak drazliwej sprawie nie nalezy tworzyc lancuszkow pt "jedna baba drugiej babie ..." - a w twoim przypadku "jedna baba drugiemu facetowi.." i sila rzeczy nie rozsiewac plotek lecz w koncu uciac tej zmii leb iprzez udanie sie bezposrednio do osoby zainteresowanej czyli: 'wlascicielki informacji' czyli: pani-nosicielki HIV i uprzejmie powiadomic jak sprawy stoja - czyli postawic male ultimatum: jesli sama nie powiadomi kogo trzeba to WTEDY ty to zrobisz.
            tak sie postepuje uczciwie, z charakterem, z klasa i bez siania niezdrowej sensacji. howgh.

            Minnie
            • kora3 Re: Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 02.01.18, 03:01
              Minnie, tajemnica lekarska obowiązuje personel medyczny i to TYLKO w określonym zakresie. Bo jak mają Ci przekazać informacje o stanie zdrowia nie dając wyników badań?
              Pojmij, ze ja nie powzięłam żadnej informacji o tej ani, bo nie wiem o niej nic poza tym, ze mieszka w wielkim mieście, ma ok. 30 +++ lat (tego się domyślam, bo skoro gośc którego zaraziła jest okolo 40 i stalo się to w młodości jego, to raczej nie miała wówczas 5 lat) i ma jakiś charakterystyczny wygląd - nie wiem jaki. Może być wytatuowana, mieć blizny, być bardzo gruba/chuda - cokolwiek co ja wyróżnia. Dla mnie jest całkowicie anonimowa i dobrze, bo nie mam zadnego interesu tym, by poznawać te panią. Gdybym ja przepadkiem poznała, to nie wiedziałabym wcale, ze to ta pani i też dobrze smile
              Kompletnie nie pojmuję Twego toku myślenia - kolega powiedział mi o czymś i ja mam szukac tej osoby? Jak? Po co?
              • minniemouse Re: Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 02.01.18, 05:00
                wiec Koro jak nie zamierzasz kontaktowac sie z osoba ktorej tajemnica dotyczy - to siedz cicho i nie kombinuj.

                Minnie
                • kora3 Re: Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 02.01.18, 05:05
                  Ale kto co kombinuje? Kolega mnie zapytał co ja bym zrobiła na JEGO miejscu. Ja bym temu kuzynowi będąc na miejscu kolegi powiedziała - bo jeśli ten kuzyn by się przypadkiem zaraził a niedajbóg jeszcze swoją zonę i dzieci tobym sobie nie wybaczyła,. ze wiedziałam i nie powiedziałam. Gdyby natomiast ryzyko zarażenia się nie istniało to nie mówiłbym, bo po co
                  • minniemouse Re: Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 02.01.18, 09:06
                    i ja ci powiedzialam co zrobilabym na twoim miejscu czyli co bym jemu poradzila.

                    M
                    • kora3 Re: Drodzy Państwo - czytajcie ze zrozumieniem 02.01.18, 09:19
                      Minnie, ale Ty tak na serio? No jak? Mój kolega nie znając wcale tej babki ma się z nią skontaktować? Dobra - teoretycznie to możliwe - kobieta ma konto na Fejsie - zakładając, ze nie ma zablokowanej możliwości odbierania wiadomości od ludzi spoza listy znajomych - może do niej napisać. ALE CO? "Wiem, ze pani na HIV, proszę powiedzieć o tym partnerowi i uważajcie państwo, bo mój kuzyn może się od niego zarazić"? Przecież to niedorzeczne Minnie ....
                • kora3 Jeszcze jedno Minnie 02.01.18, 05:46
                  Znam Twój zakręt w temacie dyskryminacji, ale muszę Cu to napisać ...Posługujesz się Minnie stereotypem, tzw. pozytywnym, ale mimo to jest to złe.
                  Nie wszystkie osoby zarażone wirusem HIV są megauczciwe i szlachetne - dokładnie tak samo jak osoby niezarażone nim. Myślenie, ze ktoś zarazo0ny będzie z automatu odpowiedzialny, dobry i uczciwy jest naiwnością.
                  Że tak właśnie jest pokazuje przykład choćby Simona M. - głośna sprawa sprzed paru dobrych lat - wiedzący o tym, ze jest nosicielem Afrykanin przebywający w PL zarażał całkiem świadomie kobiety. Choć rzekomo jak nosiciel bierze leki to ryzyko zakażenia jest znikome Simon M. zaraził wiele kobiet. Doskonale wiedział, ze ma HIV, bo wykryto go u niego podczas rutynowych badań w ośrodku dla uchodźców, gdzie podawał się za uchodźcę politycznego. takich informacji nie wolno ujawniać, więc ...nikt nie ujawnił. Tymczasem M. posługując się zmyślonym życiorysem robił za celebrytę . Wyłudzał kasę i zarazał kolejne panie.
                  Był tak perfidny i podły, ze zarazając posługiwał się właśnie argumentacja o niedyskryminacji -jeśli jakaś pani nie chciała z nim uprawiać seksu bez gumki, to było, ze to dlatego, ze jest czarny i pochodzi z Afryki. W śledztwie podobno podtrzymywał, ze ...no znał wynik testów, ale on nie wierzył, ze jest nosicielem. Nim go zdążono skazać umarł, zniszczył życie wielu ludziom...
                  No, ale przecież to niemożliwe, bo osoby zakażone HIV wiedzą o tym i sa zawsze odpowiedzialne, prawda?
                  • minniemouse Re: Jeszcze jedno Minnie 02.01.18, 09:10
                    Koro, cala ta historyjka sprowadza sie do tego samego - gdybym przypadkowo posiadla informacje iz jakis Simon M. jest chory na HIV/AIDS, to bym zglosila sie do niego osobiscie i zagrozila, ze o ile sam nie powie temu i owemu to sam to ja to powiem.
                    ale, rozumiesz, zamiast ''troskliwie'' dyskutowac = plotkowac po bokach strzelilabym wpierw do zrodla. WPIERW.
                    no ale to ja.

                    Minnie
                    • kora3 Re: Jeszcze jedno Minnie 02.01.18, 09:30
                      Minnie, na litość boską - jakie znów plotkowanie? Opisałaś tu kiedyś jakichś swoich znajomych, co mają sąsiadów piorących o 8 czy tam której rano ...No pięknie oplotkowaliście z tymi znajomymi tych sąsiadów, zamiast do nich zwyczajnie iśc i porozmawiać. Dodam, ze Twoi znajomi ich znali/znają i mieli możliwość kontaktu a sprawa prania jest dalece mniej kontrowersyjna niż sprawa nosicielstwa wirusa...
                      Tylko, ze ja nie o0debrałam tego jako plotkowanie - ot jacyś kompletnie nieznani mi ludzie na drugim końcu swiata mają taki problem z sąsiadami, więc opowiedzieli o nim swojej koleżance Minnie, a ta - nam pytając jak postąpić na ich miejscu. Dla mnie to nie plotkowanie, ani też nic dziwnego - od tego ma się znajomych by pop-[rosić o radę, a od tego forum by podyskutować. Twoi znajomi mieli wszelako problem podejść do ludzi, z którymi mieszkali "przez plot" i powiedzieć im, ze poranne pranie u nich ich budzi, bo to w CAN nie przyjęte. A TY radzisz żeby gość skontaktował się z zupełnie obcą kobietą i przekazał jej, ze jeśli ona nie powie, z e ma HIV, to zrobi to on? Myślisz, ze w PL jest to przyjęte? Otóż bynajmniej moja droga ...
                      • minniemouse Re: Jeszcze jedno Minnie 02.01.18, 12:04
                        Koro LOL pranie a HIV to jednak nie to samo, ale sie usmialam big_grin

                        M
                        • kora3 Re: Jeszcze jedno Minnie 02.01.18, 13:02
                          Zupełnie nie ma się z czegoś śmiać, także z tego, ze masz wybiórcze traktowanie świata
    • minniemouse Re: Verdano 03.01.18, 03:36
      asia.sthm napisała:
      Zarty zartami, ale znow bedzie rzez niewiniatek.
      Ja sie na kanadyjskim zegarku nie znam, ale pora piania kogutow juz minela. Polecimy koncertowo.


      Jeszcze niezarzniete niewiniatka, nie mam juz do was sily wiec tylko prosze, cokolwiek wam znowu przyjdzie do glowki, wyrazajcie to lelegantsko. w dobrym, klasycznym stylu. moze byc domieszka zlota. https://www.cosgan.de/images/smilie/figuren/a045.gif

      I ku klarownosci - to prawda, chociaz to nie moj nick to jestem nocnym markiem.
      potrafie siedziec do rana smile ale moja zona czasowa (zegarkowa) to jest Pacific Standard Time - zachodniokanadyjski smile
      przy okazji dorzuce, iz dzisiaj musialam zalatwiac rozne papierkowe bzdety w urzedach wiec od rana bylam bardzo zajeta.
      teraz jestem zmeczona.... pozwolicie, ze jeszcze na razie zostawie watek nieposprzatany? za co bardzo przepraszam..

      Minnie
    • kora3 Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 07:44
      Napisałaś, ze gdybyś ty powzięła taką informację, to skontaktowałabyś się z nosicielem i powiedziała, ze jeśli sam nie powie temu i owemu o swoim nosicielstwie, to zrobisz to Ty -jakoś tak to szło.

      Mam pytanie czysto techniczne - jak zamierzałabyś sprawdzić czy ta osoba powiedziała temu i owemu? smile
      • bene_gesserit Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 15:41
        A co w końcu zostało postanowione i zrobione w tej sytuacji?
        Byłoby fair powiadomić foro, tak bardzo zaangażowane w problem.

        wink
        • kora3 Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 15:54
          Jak tylko sama będę wiedzieć, to Wam napiszęsmile
          • bene_gesserit Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 17:47
            A już wiesz, co mu doradzisz?
            • kora3 Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 18:05
              No przecież napisałam wcześniej - poradziłam mu, by na spokojnie powiedział kuzynowi co wie ...A co zrobi czy już zrobił to jego sprawa. Nie mamy kontaktu jakoś na bieżąco, w sensie szczególnie często. Jak się odezwie to mi pewnie powie
              • bene_gesserit Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 18:16
                Poradziłaś, żeby zdradził dane wrażliwe?
                Przecież to nie tylko nieetyczne, ale i nielegalne. Imo zgroza.
                • kora3 Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 18:51
                  Nie Bene, w moim odczuci nie jest to nieetyczne, bo o ile powie temu kuzynowi to nie po to, by panią oczernić, a po to by chronić swoich bliskich.
                  Tak samo widzi to prawo, które - jak pisałam do Anhonki - zasadniczo zabrania rozgłaszania o ludziach spraw, które mogłyby uch narazić na nieprzyjemności - także tych polegających na prawdzie, to jednocześnie stanowi, że nie łamie prawa ten, kto jednak o takiej sprawie powie, jeśli przekazanie tej informacji leży w interesie społecznym- szeroko pojętym. Pani z nim raczej w sadzie nie miałaby szans - działał nie z niskich, a ze szlachetnych pobudek, przekazał informację osobie sobie bliskiej mając realne przypuszczenie, że brak tej informacji może ją narazić na utratę zdrowia i życia.
                  • bene_gesserit Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 19:01
                    Wiesz, z moich obserwacji wynika, że większość przetwarzanych w opisanym przez ciebie stylu sekretów szybko staje się tajemnicą Poliszynela. Jedna pani drugiej pani, tamta pani temu panu, ten pan dziennikarce, ona dotrze do kogo tam trzeba, a po drodze jeszcze zapyta na forum, podając całą masę szczegółów...

                    Tymczasem, jak wiadomo z klasyki plotkarstwa, 'pewne' informacje są, no właśnie, często 'pewne' - w cudzysłowiu, rzucone błoto jest nader lepkie, a osoba, której de się obrabia - bezbronna. Nie mówiąc już o tym, że któreś z łancuszka ludzi-dobrej-woli-którzy-bardzo-interesują-się-cudzym-życiem może na trzeźwo lub po pijaku zdradzić plotkę nie temu, co trzeba, np. szefowi tej pani. I tragedia gotowa. No i proces - dla was. Sprawdziłam, i o ile przeglądarka nie kłamie to KK przewiduje pozbawienie wolności do lat trzech.
                    • kora3 Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 19:22
                      Bene, a propos pierwszego akapitu - dziwne to co piszesz, bo ja mam opinię osoby dyskretnej i może też dlatego ludzie mi się zwierzą. Także dlatego pewne tematy poruszam na forum, a nie w realu, bo tam jest właśnie ryzyko, ze ten z kim rozmawiam może się domyślać o kogo chodzi. Na forum bardzo łatwo jest pozmieniać szczegóły i temu zapobiec. Przecież Wy nawet nie wiecie, czy naprawdę chodzi o panią, a nie o pana, partnerkę przyjaciela kuzyna, czy chłopaka siostry mego kolegi - na przykład - oczywiście.

                      Z tych samych przyczyn zapewne kolega o tej sprawie opowiedział mnie - ja nie znam żadnej z tych postaci, zatem nie jestem w stanie owej pani w ogóle zidentyfikować i nie mam też możliwości podzielenia się tą informacją z kimkolwiek kto ją zna.
                      W związku z tym zapytuję: dla jakich "nas" ten proces miałby być? Jaki sąd skazałby mnie za to, ze kolega opowiedział mi o kimś zarażonym HIV kompletnie dla mnie anonimowym? No weź się zastanówsmile

                      Możesz mi podesłać ów paragraf?
                      • bene_gesserit Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 19:39
                        Wiesz, net jest mały, ty o sobie piszesz dużo i pewnie jakby tu trafił twój znajomy, zwabiony jakimś linkiem na głównej, mógłby cię zidentyfikować, mógłby skojarzyć gościa itd. To nie jest tak, że te informacje są zupełnie bezpieczne, bo anonimowe. One są 'anonimowe'. Wystarczy głupi zbieg okoliczności.

                        Pełny tekst ustawy jest na stronie GIODO, do ściągnięcia, komentarze można znaleźć w sieci.
                        Nie mam pojęcia, czy doradzanie w sprawie 'zdradzić dane wrażliwe czy nie' wiąże się z odpowiedzialnością karną, ale z pewnością jest wbrew prawu - dlatego 'was'. Prawo chroni również dane medyczne.
                        • kora3 Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 20:00
                          Bene - jakiego znów gościa można zidentyfikować po informacjach stąd? Mojego kolegę -a skąd ty wiesz czy to kolega czy może koleżanka?smile
                          Co do reszty polecam kodeks karny, ary. 212 u 213
                          • bene_gesserit Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 20:20
                            No fakt, w razie gdyby sprawa się rypła, a im więcej osób o niej wie, tym większe, jak już napisałam, prawdopodobieństwo, to dziewczyna ma do wyboru - albo, jeśli istotnie jest nosicielką, Ustawę o Ochronie... albo - jeśli nie jest - podane przez ciebie artykuły z KK. Tylko mleko się już rozleje.
                            • kora3 Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 20:46
                              Nie jestem przekonana Bene, czy ty właściwie interpretujesz tę ustawę - uprzedzając - nie ze uważam Cię za jakąś głupią, tylko dlatego, ze nie jest ona zbyt przejrzysta. Wielu urzędników powołuje się na nią w zupełnie innych sytuacjach popełniając blędy bo jest dlań niezrozumiała i wolą np. nie udzielić jakiejś informacji, żeby nie narazić się na kłopoty. Swego czasu kilka takich spraw "rozwikływałam" z pomocą pani rzecznik GIODO, więc wiem, ze interpretacja ustawy bywa trudna.
                              Na logikę jednak - gdyby skazanie kogoś z ustawy o ochronie danych osobowych było takie proste, to częściej korzystano by z tej drogi niż z drogi z podanych art. kk, choćby dlatego, ze kara wyższa, a tryb jest publiczno a nie prywatno skargowy . Jest dokładnie odwrotnie, więc jakoś chyba nie jest takie oczywiste, ze z ustawy lepiej niż z kk.
                              Poza tym Bene - jeden obowiązujący akt prawny nie może pozostawać w sprzeczności z innym obowiązującym. Skoro zatem art. 213 kk znosi odpowiedzialność za zniesławienie z ważnych powodów - m.in realnego interesu społecznego, to ustawa nie może nie uwzględniać tego aspektu bo to by znaczyło, ze za ten sam czyn w takich samych okolicznościach popełniony możesz zostać zwolniona z odpowiedzialności karnej i nie możesz zostać zwolniona, a to jest sytuacja niemożliwa id strony prawnej
                              • minniemouse Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 22:36
                                Tak czy siak Koro, ustawa moze powaznie zaszkodzic.
                                A ja bardzo prosto sobie poradze - dam tydzien czasu do namyslu, po tygodniu pytam kolegi "no i jak, rozmawiales z X? nieee??? ooo, bo ja tak, i mowilam jej ze ..."

                                Minnie
                                • kora3 Re: Minnie - mam pytanie techniczne 04.01.18, 22:40
                                  Nie Minnie nie może bo tak nie działasmile
                                  A co do reszty - słabe - jeśli ta osoba nie powiedziała X co obiecała Tobie ze powie, to skłamie ze tak. Żeby to zweryfikować będziesz musiała spytać X czy rozmawiał z tą osobą. Jeśli powie, ze nie - no miałaś X powiedzieć...Powiesz? A konsekwencji prawnych się nie boisz?smile
                                  • minniemouse Re: Minnie - mam pytanie techniczne 05.01.18, 23:00
                                    Nie bo rozmowa bedzie przez sms - w koncu tak jak sugerowalam miala to byc rozmowa telefoniczna.
                                    a najpierw ta pani X bedzie uprzedzona ze jesli ona nie powie to JA powiem.
                                    i dostala tydzien czasu aby powiedziec. na co bedzie realny dowod w postaci zachowanych sms-ow. zaczety od "czy to pani X Iksinska??"

                                    Minnie
                                    • kora3 Re: Minnie - mam pytanie techniczne 08.01.18, 11:55
                                      Minnie, sorry, ale Ty albo udajesz, albo fantazjujesz...No i co ze będziesz mieć owe dowody w postaci sms-ów? Nie olno Ci zmuszać innej osoby, by ujawniła swój stan zdrowia ...
                                      Poza tym nie jesteś w stanie w żaden sposób zweryfikować czy powiedziała to osobie o którą Ci chodzi. Bo jak? Zapytasz ją: rozmawiałaś w ostatnich dniach z X? Jeśli te osoby się znają blisko i mają kontakt na bieżąco, to pewnie rozmawiała ta osoba, ale czy zaraz ochoczo powie Ci o czym ? smile

                                      Poza tym nie bierzesz Minnie jak często pode uwagę okoliczności. Mojemu koledze zależy na ty, by jego brat cioteczny nie zaraził się przypadkiem od swego współpracownika - człowieka, którego on widział może z 5 razy w życiu i dawno. Nie wie czy pani o swoim zakażeniu powiedziała partnerowi. I teraz co? ty napisałabyś do obcej kobiety takie coś? A następnie do ledwie znanego gościa z zapytaniem czy z nią rozmawiał? Jak Ty sobie to wyobrażasz?
                                      Ma wymagać od zupełnie obcej kobiety by powiedziała o swoim nosicielstwie jego kuzynowi? Przecież to absurdalne!! Ale załóżmy, ze takie byłoby zadanie...To co zrobi? Zadzwoni do kuzyna i zapyta czy rozmawiał z kobietą swego kumpla? No jak się często kontaktują to pewnie rozmawiał, ale skąd wiadomo na jaki temat?
    • condesa Re: HIV, dyskrecja a bliskość 08.01.18, 12:47
      Koro, tak jak pisałam, uważam, że to co jest między panią a jej partnerem, to sprawa między dwojgiem dorosłych ludzi i tu zdania nie zmieniam. Ludzie są dorośli, wiedzą że można się badać/zabezpieczać i każdy podejmuje działania na własne ryzyko. Ale ok. mogę zrozumieć, że w tej konkretnej sytuacji poszkodowanym mógłby zostać ktoś trzeci, w dodatku jakoś tam bliski Twojemu koledze. Czy więc kolega nie mógłby ostrzec kuzyna, żeby zwrócił uwagę na znane ogólnie środki ostrożności, bo praca ma taki charakter że i hiv można złapać i żółtaczką się zarazić, że słyszał o takiej historii itp. ? Bez mówienia o pani, panu, szczególach itd. ? Miałoby to tę zaletę, że nie naruszałoby niczyjej prywatności. A i kuzyna uchroniłoby przed zarażeniem się czymś, nie tylko zresztą od tego jednego konkretnego współpracownika ( który może nawet nie jest chory, w przeciwieństwie do np. innego kolegi, o czym nikt nie wie).
      • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 08.01.18, 12:55
        Wiesz, nie znam kuzyna kolegi, wiec nie wiem na ile trafiłaby doń taka ze tak powiem uwaga ogólna. Bo niby wszyscy wiedzą, jak się powinno robić, ale ....
        Ostatnio widziałam taką scenkę na ulicy - leżał młody człowiek i krwawił z głowy. Już ktoś wezwał karetkę, ale kilka osób ochoczo go podnosiło usiłowało posadzić na pobliskim przystanku. A tymczasem chyba wszyscy wiemy, ze w takich sytuacjach najlepiej takiego człowieka nie dotykać dla jego i swego też - dobra. Dla swego bo właśnie można się czymś odeń zarazić, ale może też w szoku nas zaatakować, a dla jego bo zamiast pomóc możemy zaszkodzić. Ale ludzie reagują spontanicznie.
        Mój kolega wyszedł z założenia zapewne, że jeśli jego kuzyn będzie wiedział, że jest ryzyko, to w takiej sytuacji będzie mniej spontaniczny, bo ogólne zasady pewnie zna, jak każdy zresztą.
        • yoma Re: HIV, dyskrecja a bliskość 08.01.18, 13:25
          Kora, na litość, przestań już ciągnąć za uszy ten żenujący wątek. Pokazałaś światu, że masz dłuższego i wystarczy.
        • asia.sthm Re: HIV, dyskrecja a bliskość 08.01.18, 13:47
          > zić na pobliskim przystanku. A tymczasem chyba wszyscy wiemy, ze w takich sytua
          > cjach najlepiej takiego człowieka nie dotykać dla jego i swego też - dobra.
          Dl
          > a swego bo właśnie można się czymś odeń zarazić, ale może też w szoku nas zaata
          > kować, a dla jego bo zamiast pomóc możemy zaszkodzić. Ale ludzie reagują sponta
          > nicznie.

          Ty jednak jestes nieuleczalna idiotka - po raz drugi ci to mowie w tym watku.
          Tymczasem prawie wszyscy wiemy, ze pierwsze co nalezy zrobic, to starac sie zatrzymac krwotok poprzez ucisk rany. Jakis kurs udzielania pierwszej pomocy pewnie przespalas albo trzepalas w telefon. Ty jestes z tych co to kultywuja znieczulice w spoleczenstwie.

          Korciu, pamietaj: nigdy nikomu nie wycieraj łez bez gumowych rekawiczek. Mozesz sie wtedy czyms paskudnym zarazic, wspolczuciem na przyklad.
          • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 08.01.18, 14:18
            smile Akurat mam zaliczony kurs pierwszej pomocy i wiesz co na tymże mówią najpierw? Żeby nie wiedząc jak komuś pomóc nie podejmować się tej pomocy, bo można zamiast pomóc zaszkodzić. Pierwsza rzeczą jaką należy zrobić to skontaktować się z pogotowiem i najwyżej pod dyktando personelu medycznego robić coś do czasu przyjazdu karetki.
            • asia.sthm Re: HIV, dyskrecja a bliskość 08.01.18, 14:32
              > Żeby nie wiedząc jak komuś pomóc nie podejmować się tej pomocy, bo można zamiast pomóc zaszkodzić.

              Czyli i po kursie nie wiesz co nalezy zrobic, a kiedy wycofac sie i nie robic nic. Nie pisalas ze czlowiek mogl miec zlamany kregoslup i wtedy nie nalezy go ruszac, napisalas ze to krwi nalezy sie bac i nie ruszac krwawiacego dla swego wlasnego dobra.
              Bohaterka testes jakich malo.
              Bohaterka jestes
              • kora3 Re: HIV, dyskrecja a bliskość 08.01.18, 14:38
                Poczytaj sobie co napisałam, bo nie tak krew, ale żółć chyba zalała ci oczy smile
                • asia.sthm Re: HIV, dyskrecja a bliskość 08.01.18, 14:53
                  Koro, to ty poczytaj sobie co inni napisali.

                  Pozwole sobie zacytowac Yome, bos pewnie i to przeoczyla.
                  yoma 08.01.18, 13:25
                  Kora, na litość, przestań już ciągnąć za uszy ten żenujący wątek. Pokazałaś światu, że masz dłuższego i wystarczy.
        • condesa Re: HIV, dyskrecja a bliskość 08.01.18, 14:18
          Rozumiem, ale z drugiej strony jeśli ktoś ogólne zasady bezpieczeństwa zna, w dodatku ktoś inny go dodatkowo na coś uczula, a ta osoba i tak robi po swojemu, no to trudno tego kogoś zbawiać na siłę. A Twój kolega miałby czyste sumienie, że zrobił co mógł. Ja w każdym razie nic więcej bym nie robiła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka