Dodaj do ulubionych

Zachowanie w domu partnerki studniówkowej

16.01.18, 18:55
Na początku roku kalendarzowego każdy maturzysta myśli tylko o jednym - studniówce. Chciałbym się dowiedzieć jak wyglądać to powinno z perspektywy chłopaka, który zaprasza młodszą koleżankę na tę uroczystość. Chodzi mi konkretnie o sytuację, w której wyruszamy po naszą partnerkę. Co się dzieje w jej domu? Słyszałem, że daje się kwiaty dla osoby towarzyszącej jak i jej mamy. Jest to prawdą? Czy to powinien być bukiet kwiatów czy też pojedyncza róża, a może dla mamy bukiet, a dla córki sama róża? Co z tatą? Co powinno się powiedzieć rodzicom i jej po przyjściu do jej domu, a co na do widzenia. Przyznam się, że jestem jej absztyfikantem, a jej rodziców nigdy nie widziałem. Chciałbym się pokazać z dobrej strony przed możliwe, że przyszłymi teściami. Proszę o rady! smile
Obserwuj wątek
    • azm2 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 16.01.18, 19:27
      Zdaje się, że widziałeś kilka amerykańskich filmów, w których są takie sceny. Obejrzyj je jeszcze raz, ale dokładnie, to wszystkiego się dowiesz.

      A jeżeli naprawdę jesteś maturzystą i używasz wyrazu "absztyfikant", to jesteś szalenie kulturalnym Karolem. smile
    • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 16.01.18, 20:57
      Kwiaty ani dla dziewczyny, ani dla mamy jej nie sa obowiązkowe, to nie jest de facto wizyta, ty samym coś dla taty. Wypada przedstawić się jeśli dziewczyna sama tego nie zrobi - rodzicom. Zapewnić ze będziesz się nia opiekował, mniej więcej sprecyzować kiedy odstawisz pannę do domu.
      • jolanta4447 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 20.01.18, 03:33
        kora3 16.01.18, 20:57

        Całkowicie się zgadzam - przedstawienie się i zapewnienie opieki, bez żadnych kwiatów.
        IMO - kolega maturzystki - 19-latek nie musi być żadnym burżujem, by kupować bukiety po ~50 zł. I tak musiał wysilić się na odpowiedni strój i taksówkę.
        • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 20.01.18, 08:29
          Wiesz, ja pominęłam kwestię finansową - chodziło mi o niestwarzanie dwuznacznej sytuacji
    • szpererda Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 16.01.18, 21:39
      Odpowiedź znajdziesz w jakimś uznanym podręczniku savoir vivre, skoro jesteś tak kulturalny, to z niego powinieneś czerpać wiedzę a nie z internetu.

      Z drugiej strony dobry trolling, szanuję.
      • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 04:01
        Byloby naprawde bardzo elegancko i z klasa przyjsc z nieduzym bukietem np trzy gozdziki albo roze albo lilie dla mamy, i jakis mniejszy bukiecik dla dziewczyny np frezje. dla ojca nie trzeba nic, wystarczy jak sie przywitacie podaniem reki - on pierwszy. jesli ci jej nie poda to sie mu po prostu uklon.

        Minnie
        • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 10:47
          Minnie, przepraszam, ale w PL trzy goździki kojarzą się jak raz z miniona epoka i nikt by tego na serio nie wręczył nikomu, chyba ze dla śmiechawy.
          W PL nie a tez zwyczaju darowania kwiatów dziewczynie i jej mamie z okazji studniówki, nie ze nie można, ale nie jest to przyjęte - wyglądałoby sztucznie i "nie a temat" - choć oczywiście nic złego się nie stanie, jeśli młodzieniec wręczy
        • yoma Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 15:03
          Dlaczego dla dziewczyny mniejszy i co ona ma z nim zrobić, skoro za minutę wychodzi na studniówkę?
          • nchyb Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 15:17
            na filmach wprost z USA widać, że taki mini bukiecik jest jakby z opaską, którą się zakłada na rękę, możemazałożyć taką bransoletkę?
            • aqua48 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 15:27
              nchyb napisała:

              > na filmach wprost z USA widać, że taki mini bukiecik jest jakby z opaską, którą
              > się zakłada na rękę, możemazałożyć taką bransoletkę?

              A na to ciepłą kurtkę lub płaszczyk zimowy smile Halo! W Polsce studniówki są zazwyczaj na przełomie stycznia i lutego.
              • nchyb Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 15:29
                oj tam, oj tam, na sukienkę etola lub inny futrzany drobiażdżek, do limuzyny i nic się nie podniecie smile
                • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 15:37
                  smile
                  rzecz w ty,, że niezależnie od niepraktyczności takiej kwiatowej bransoletki zwyczajnie nie jest ona u nas zwyczajem.

                  W temacie dawania bukietów to przypomniało mi się, ze w niektórych rejonach Polski obowiązują bukiety dla tzw. druhen - są to panny, które stoją w orszaku za panną młodą w kościele, ich partnerzy za panem młodym. Spotkałam się z tym, że każda z tych panien miała bukiet kwiatów, którego zakup leżał po stronie jej partnera weselnego.
                  Zatem przychodząc po dziewczynę by razem ruszyć na ślub takowy chłopak przynosił, a panna zabierała go ze sobą. Również tu nie było przyjęte przynoszenie kwiatów dla matki dziewczyny, te przynoszone jej były jakby częścią jej kreacji weselnej - coś jak ta kwietna bransoletka w USA
          • zmija_w_niebieskim Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 22:01
            Dlaczego dla dziewczyny mniejszy i co ona ma z nim zrobić, skoro za minutę wychodzi na studniówkę?

            Wychodzi na studniówkę, ale chyba kiedyś z niej wróci? Do wazonika można wstawić i cieszyć się nim następnego dnia.
            • yoma Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 22:34
              ...a następnego dnia bukiecik przyniesiony z mrozu klap!
              • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 20.01.18, 08:03
                yoma napisała:
                > ...a następnego dnia bukiecik przyniesiony z mrozu klap!

                tiaa. idac tokiem twojego myslenia nikt nigdy zadnych bukietow w zimie nie kupuje bo moga "klap". czeka do wiosny, przynajmniej.
                w zwiazku z czym odpadaja w tym brrrrrrr!! sezonie urodziny, imieniny, wesela i wszelkie inne okazje. no wezze.

                Minnie
                • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 20.01.18, 08:32
                  Nie rozumiesz Minnie - w OL nie ma zwyczaju pojawiania się z kwiatami (jako dodatkiem do kreacji pani) na studniówce. Więc tu nie wiadomo na jaka okoliczność miałby ów młodzieniec przynosić te kwiatu, które dziewczyna zobaczy, może stawi do wazonu i zaraz wyjdzie na impreze
                  • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 20.01.18, 09:06
                    kora3 napisała:

                    > Nie rozumiesz Minnie - w OL nie ma zwyczaju pojawiania się z kwiatami (jako dodatkiem do kreacji pani) na studniówce. Więc tu nie wiadomo na jaka okoliczność miałby ów młodzieniec przynosić te kwiatu, które dziewczyna zobaczy, może stawi do wazonu i zaraz wyjdzie na impreze

                    nie Koro, ty nic nie rozumiesz - o kwiatach jako dodatku do stroju nie mowilam NIC.

                    Prawdziwa, rasowa elegancja nie daje kwiatow "po cos" ani "za cos", daje zeby milo i z klasa podkreslic status kobiety oraz sprawic jej przyjemnosc.
                    a w tym przypadku jeszcze jest rzeczywscie konkretna okazja - kolezance - bo to jej szczegolny dzien: studniowka, matce - bo to wazna osoba, kobieta, matka dziewczyny ktora zapraszamy czy umowilismy sie na ten szczegolny bal.
                    co do tego ze dziewczyna "zobaczy i wyjdzie" - a czy kwiaty to jakies kartofle albo kielbasa ze maja byc praktyczne, nadawac sie do zjedzenia czy jak?
                    kwiaty to kwiaty, maja sprawic przyjemnosc samym swoim widokiem, zapachem, dotykiem
                    i faktem podarowania, a ich piekno bedzie cieszyc przeciez jeszcze kilka dni - co najmniej. wroci i ... zdazy sie nacieszyc??
                    wiec w ogole nie pojmuje takiego rozumowania: "zobaczy, wstawi do wazonu i wyjdzie" - uwazasz Koro ze zamiast z kwiatami lepiej jest przychodzic z kanapka bo te sie chociaz zje? przeciez podobnie jest na slubie, para mloda dostaje narecza kwiatow ktorych na weselu dzwigac nie bedzie, wiec jak?? o pogrzebie juz nie wspomne. masz dziwny, utylitarny sposob patrzenia na swiat...


                    Minnie
                    • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 20.01.18, 16:34
                      Minnie, Ty naprawdę jesteś odporna na wiedzę - w USA na bal maturalny daje się dziewczynom te kwietne bransoletki, w PL w niektórych regionach daje się druhnom kwiaty jako element kreacji ...Wypada dać pani domu kwiaty bez okazji idąc z wizytą - zwłaszcza pierwszą. ALE sytuacja, gdy chłopak przychodząc daje dziewczynie I jej matce + drobiazg ojcu jest sytuacją w PL (!!!) w której chłopak deklaruje wobec dziewczyny poważne zamiary smile jeśli ktoś tego nie planuje, to nie należy czynić takich gestów, bo tak zostanie odczytane
                      • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 20.01.18, 22:35
                        kora3 napisała:

                        @ Kora - tobie chyba naprawde placa za generowanie watkow - a czy ja pisalam zeby dac ojcu prezent? pokaz w ktorym wpisie.

                        Minnie
                        • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 11:00
                          Minnie, o tatę pyta wątkodawca - pyta dokładnie tak, jakby pytał nie o studniówkę, a o oficjalną wizytę związaną z zadeklarowaniem się wobec dziewczyny.
                          Widzę, ze nadal masz problem ze zrozumieniem tematu. Zatem: tak Minnie, owszem ogólnie rzecz biorąc kwiaty są przeważnie miłym niezobowiązującym upominkiem. Tylko, ze są pewne niuanse. Przyniesienie kwiatów na pierwszą wizytę pani domu nie jest niczym nadzwyczajnym, symbolizuje sympatię i wdzięczność za zaproszenie. Ale już podarowanie kwiatów na spotkaniu kobiecie przez mężczyznę oznacza "podobasz i się" - o ile są bez okazji oczywiście.
                          Miły gest miłym gestem, ale należy unikać dwuznaczności, bo one mogą prowadzić do właśnie niemiłych sytuacji, nieporozumień- słowem niczego dobrego.
                          W PL daje się kwiaty bez okazji - jasne. Tylko, ze sytuacja w której niezaznany rodzicem chłopak daje je matce i córce na ogół jest związania bezpośrednio z deklarowaniem się chłopaka wobec córki, jako mającego tzw.. poważne zamiary. Jeśli chłopak takowych nie ma - a mowa w wątku zdaje się o ludziach bardzo młodych, którzy nie są nawet parą, to wysoce nieroztropne byłoby takie wrażenie, ze ma - stwarzać. I o to przede wszystkim mi chodzi Minnie. Kwestia co potem się z kwiatami stanie jest tu naprawdę piatorzędną smile Najpewniej nic wyjątkowego, powędrują do wazonu i tyle. Ale nie chodzi o kwiaty jako takie, a o przekaz jaki z sobą niosą podarowane w tym momencie.
                          Uprzedzając, być może np. w CAN nie niosą żadnego przekazu poza "miło panią poznać, dziękuję, ze pozwoliła pani córce towarzyszyć mi na studniówce" - jeśli tak, to ok smile
                          • condesa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 11:19
                            Koro, w Polsce rzeczywiście nie ma chyba zwyczaju dawania kwiatów z okazji balu maturalnego/ studniówki, a przynajmniej nie jest on powszechny. Z drugiej strony kiedyś nie obchodziliśmy Walentynek, a teraz jest to coraz popularniejsze. A że wręczenie kwiatów to miły gest, to ja bym go tak w czambuł nie potępiała. Bo to drobiazg, ale miły, a życie zdrobiazgów sie składa. I jeszcze jedno Koro: nie dajmy się zwariować. Jeśli jest tak, a sama to podkreślasz, że ludzie są bardzo młodzi, nie są parą, chłopak nawet rodziny nie zna, to uznanie wręczenia kwiatków jako poważnej deklaracji też byłoby chyba niepoważne.
                            • condesa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 11:20
                              Z drobiazgów oczywiście
                              • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 11:39
                                Ależ ja wcale nie potępiam...Młody człowiek pyta co powinien, wiec odpowiadam smile: nie ma zwyczaju dawania kwiatów dziewczynie i jej mamie z okazji studniówki. Nie można dać? Można, ale trzeba liczyć się z dwuznacznym odczytaniem takiego gestu. To wszystko ...
                                Podobnie - nie ma zwyczaju dawania kwiatów koleżankom bez okazji - nie można dać? Można, ale może to być odczytane jako podryw. Jeśli taki jest cel, to ok, ale jeśli nie - to może się tu pojawić wątek "Umówiłam się z kolegą na zwyczajną kawę, pogadać, pojawił się bukietem róż. Teraz jednak zachowuje się nadal jak zwyczajny kolega. Jestem zdezorientowana..." u najpewniej byłyby odpowiedzi "Z gościem cos nie tak! Skoro przyszedł z bukietem róż, to znaczy, ze nie traktuje Cię li tylko jak koleżankę, a teraz udaje Greka..."
                          • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 13:47
                            kora3 napisała:
                            Minnie, o tatę pyta wątkodawca - pyta dokładnie tak, jakby pytał nie o studniówkę, a o oficjalną wizytę związaną z zadeklarowaniem się wobec dziewczyny.

                            Umm, nie, Koro, autor bardzo dokladnie wyjasnil ze przychodzi po dziewczyne na studniowke i czy w zwiazku z tym wypada i jej i jej mamie przyniesc kwiaty, poniewaz oprocz tego jest takze jej chlopakiem - nie mniej nie wiecej, czyli bardzo jasna sytuacja: po prostu chodzi z dziewczyna i bedzie odbierac ja z domu przez co przy okazji spotyka rodzicow.

                            btw, sytuacja wrecz stworzona aby wykazac sie manierami wysokiego lotu: bezintersownie PANIOM zrobic wielka przyjemnosc kwiatami.

                            kwiaty Koro mozna dawac nie tylko w Kanadzie ale na calym swiecie -a wiec takze w Polsce-nie tylko w jakims celowym zamiarze lecz takze bezinteresownie - zawsze. kiedy maja cos powiedziec to maja, ale glowne przeznaczenie to sprawienie przyjemnosci, umilanie zycia.
                            Jesli komus daja kwiaty tylko z mocno konkretnego powodu - bo o rany "jeszcze sobie cos pomyslisz" - to zal mi takiego czlowieka. szczerze.

                            Minnie
                            • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 13:54
                              minniemouse napisała:
                              >
                              > Umm, nie, Koro, autor bardzo dokladnie wyjasnil ze przychodzi po dziewczyne na
                              > studniowke i czy w zwiazku z tym wypada i jej i jej mamie przyniesc kwiaty, pon
                              > iewaz oprocz tego jest takze jej chlopakiem - nie mniej nie wiecej, czyl
                              > i bardzo jasna sytuacja: po prostu chodzi z dziewczyna i bedzie odbierac ja z d
                              > omu przez co przy okazji spotyka rodzicow.


                              Minnie, mam wrażenie, ze ty nie umiesz czytać, sorry. Chlopak na razie jest w fazie takiej, ze po młodzieżowemu mówiąc "podbija" do tej dziewczyny, nie są jeszcze parą. Podoba mu się koleżanka i zaprosił ja na studniówkę, a ona się zgodziła, jej rodziców nie zna.


                              >
                              > kwiaty Koro mozna dawac nie tylko w Kanadzie ale na calym swiecie -a wiec takze
                              > w Polsce-nie tylko w jakims celowym zamiarze lecz takze bezinteresownie
                              > ] - zawsze. kiedy maja cos powiedziec to maja, ale glowne przeznaczenie to spra
                              > wienie przyjemnosci, umilanie zycia.


                              Minnie, nie rozumiesz kontekstu - niemal każdy upominek jest w zasadzie umileniem życia. tylko trzeba zwracać uwagę na niuanse. W Polsce nie wypada dać upominku świątecznego np. listonoszowi, bo wprawiłabyś go tym w zakłopotanie...

                              > Jesli komus daja kwiaty tylko z mocno konkretnego powodu - bo o rany "jeszcze
                              > sobie cos pomyslisz" - to zal mi takiego czlowieka. szczerze.


                              Minnie, może Ci być zal, ale takie jest życie - danie komuś niebliskiemu mydła może być odczytane jako przytyk do jego higieny, danie komuś takiemu bielizny - jako wyrażona nie wprost propozycja seksualna. To, ze gdzie indziej jest to normalne i przyjęte i żadnych skojarzeń nie budzi nie ma znaczenia - tu budzi ....

                              • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 14:06
                                Korciu u mnie piata rano, zasnelam na sofie przy tv i sie przebudzilam chwile temu - coz, starczy wiek lolol
                                i musze isc juz naprawde do lozka niestety. wiec wam dzien dobry a mnie hmmm chyba tez ale i dobranoc tez big_grin
                                dodam wiec tylko zobacz synonimy absztyfikant - moze doskonale znaczyc tez "chlopak, boyfriend" wiec juz nie rozdrabniaj tak bo nie potrzeba. ide z nadzieja ze mi sie przysznisz i bedzie co opowiadac smile
                                papa
                                milych dyskusji zycze wam

                                Minnie
                                • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 14:16
                                  Ale chłopak sam pisze, ze zaprosił młodszą koleżankę i nie zna jej rodziców - weź czytaj ze zrozumieniem kobieto. Kolezankę znaczy - nie jest jej chłopakiem, nie zna rodziców - tym bardziej, znaczy dotychczas w jej domu nie bywał...
                                  • kora3 A poza tym Minnie 21.01.18, 14:25
                                    głowę dam, ze "absztyfikant" wg słownika znaczy "smalący cholewki" /"starający się o względy" - bez zaglądania do słownika. To jest archaiczny wyraz - kiedyś nie istniało pojęcie "chodzenia z sobą" bez konkretnych deklaracji. Zatem można było być albo starającym się o względy, adoratorem, albo narzeczonym - oficjalna sprawa po zaręczynach. Dziś jest inaczej - można być podbijającym do dziewczyny= starającym się o względy, starającym się zostać jej chłopakiem, jej chłopakiem, czyli kimś kto się z nią spotyka na zasadach wyłączności, ale nie jest narzeczonym , a także można być narzeczonym lub partnerem. To sa różne etapy
                                    • matylda1001 Re: A poza tym Minnie 21.01.18, 19:31
                                      kora3 napisała:

                                      > głowę dam, ze "absztyfikant" wg słownika znaczy "smalący cholewki" /"starający
                                      się o względy" - bez zaglądania do słownika.<

                                      A z zaglądaniem do słownika - osoba starająca się o względy kobiety.
                                      Synonimy - adorator, amant, czciciel, epuzer, fatygant, galopant, kawaler, kochanek, konkurent, nadskakiwacz, podrywacz, pretendent do ręki, starający się, uwodziciel, wielbiciel, zabujany, zadurzony, zakochany, zalotnik, wzdychacz, admirator, kochaś, lowelas, miłośnik, Romeo, bawidamek, casanova, kobieciarz, kusiciel, faworyt, łamacz serc, oblubieniec, pies na kobiety, rycerz.


                                      • minniemouse Re: A poza tym Minnie 22.01.18, 00:36
                                        matylda1001 napisała:
                                        > A z zaglądaniem do słownika - osoba starająca się o względy kobiety.
                                        > Synonimy - adorator, amant, czciciel, epuzer, fatygant, galopant, kawaler

                                        ano wlasnie - dzieki Matyldziu - kawaler.
                                        za moich mlodych czasow kawaler byl wymienny z absztyfikantem, a znaczyl tyle co " moj chlopak", "wiec Korciu nie ma sie co upierac co do scislego, "klinicznego" znaczenia slowa w/g SJP bo potoczne znaczenie bylo czesto nieco inne a znaczylo tyle co dzisiaj "boyfriend".
                                        Zreszta, Korciu w tym kontekscie nie jest wcale wazne czy autor jest autentycznie boyfriendem, czy dokladnie dopiero zalecajacym sie 'absztyfikantem', czy tylko i wylacznie kolega,
                                        bo, powtorze, darowanie kwiatow to mily gest dobry na kazda okazje. i nie, wcale nie musi oznaczac z miejsca deklaracji, nie zgadzam sie. wszystko zalezy od kontekstu. jesli chlopak o ktorym wiadomo w/g ciebie ze "dopiero poznal dziewczyne i zaprosil na bal", ofiaruje uprzejmie kwiaty jej i jej matce, to on tym gestem jedynie okazuje w mily sposob szacunek - nie "deklaruje powazne zamiary".
                                        - juz nie posuwajmy sie do absurdow.
                                        na dowod ze nikt (oprocz ciebie wink) nie potraktowalby tego jako 'deklaracji' masz wpisy tutaj:

                                        kwiaty na studniowke

                                        dajesz dziewczynie roze 2008.12.26 [14:46]
                                        tak bylo w moich latach.


                                        (no wlasnie !!!)

                                        WlazłKotekNaPłotek...IMruga. 2008.12.26 [14:56]
                                        Mama dostała różowe lilie, a ja bukiecik z białych róż. Wiesz w sumie możesz spróbowac moja mama była oczarowana manierami mojego chłopaka i do dziś ma o nim jak najlepsze zdanie usmiech.gif

                                        dla mamy tez??
                                        w rece dzentelmena
                                        w koncu to NIE oswiadczyny
                                        i na koniec:
                                        poradnik dzentelmenow
                                        jak wyraznie widac z powyzszych dyskusji Koro, niektorzy po prostu nie wiedza jak powinien zachowac sie gentleman.

                                        Minnie
                                        • kora3 Re: A poza tym Minnie 22.01.18, 09:06
                                          Minnie, ale tzw. Twoje czasy już minęły - weź zrozum. Teraz jak chłopak chce powiedzieć "moja dziewczyna" mówi tak, o ile to prawda. W tym wątku wiele osób zwróciło uwagę na to, ze "absztyfikant" brzmi dziwnie spod palców maturzysty. Racja - brzmi. I nie dlatego, ze maturzysta nie ma prawa znać takiego słowa, bynajmniej. Po prostu dzisiejsza młodzież (i nie tylko młodzież) tego słowa nie używa w codziennym języku. Być może to trolling, jak sugerowali niektórzy, ale być może autor nie za bardzo wiedział jak "ładnie" określić swoja relację z dziewczyną, by wszyscy zrozumieli jaka jest ale bez używania młodzieżowego slangu.
                                  • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 23:04
                                    kora3 napisała:
                                    > Ale chłopak sam pisze, ze zaprosił młodszą koleżankę i nie zna jej rodziców -
                                    > weź czytaj ze zrozumieniem kobieto. Kolezankę znaczy - nie jest jej chłopakiem,
                                    > nie zna rodziców - tym bardziej, znaczy dotychczas w jej domu nie bywał...

                                    Korciu pisze to naprawde niezlosliwie - widac ze nie masz dzieci : ) moja corka jako nastolatka co chwila miala jakiegos boyfrienda i nigdy zesmy ich na oczy nie widzieli. nie zeby to byl kilkudniowy BF, ale nieraz przez rok o "moim chlopaku" sluchalam. dopiero jak cos uznala za naprawde powaznego - to go przyprowadzila smile

                                    Minnie
                                    • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 09:24
                                      minniemouse napisała:

                                      > Korciu pisze to naprawde niezlosliwie - widac ze nie masz dzieci : ) moja corka
                                      > jako nastolatka co chwila miala jakiegos boyfrienda i nigdy zesmy ich na oczy
                                      > nie widzieli. nie zeby to byl kilkudniowy BF, ale nieraz przez rok o "moim chl
                                      > opaku" sluchalam. dopiero jak cos uznala za naprawde powaznego - to go przypro
                                      > wadzila smile


                                      Cidna Minnie, to ja Ci napiszę zupełnie niezłośliwie - nie mam dzieci, ale wyobraź sobie byłam nastolatka i przez pewien czas miałam takową w domu - moja siostrę. Normalnie miało się koleżanki i kolegów i te osoby odwiedzały nas w domach, a my swoich znajomych - także. Od dzieciństwa najmłodszego - pierwszego chłopaka, w sensie, ze chodzimy z sobą miałam w VI
                                      czy VII klasie i jasne, ze moi rodzice go znalismile i jasne, ze nie jako mego chłopaka, tylko jako kolegę, ale wiedzieli, ze "chodzimy" smile
                                      Owszem, wówczas ludzie, nie tylko młodzież częściej odwiedzali się w domach niż teraz, ale teraz z tego co wiem od znajomych mających nastoletnie dzieci, także znają chłopaków i dziewczyny swoich latorośli - podobnie jak najbliższych kolegów i koleżanki - właśnie z odwiedzin w domach.
                                      Z całym szacunkiem, ale może Twoja córka tylko tak opowiadała o tych rzekomych swoich chłopakach, którzy zwyczajnie jej się podobali i tylesmile bo niepodobna, by nie było żadnej okazji ich spotkać - pod pretekstem wspólnej nauki, czy nawet pod pretekstem zaproszenia jej na imprezę - u tak jak w wątku przyjścia po niąsmile Może to byli jej chłopcy tylko w jej wyobraźni? a tak naprawdę nie za bliscy koledzy, którzy się jej podobali?
                                      • condesa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 10:27
                                        Ale wiesz Koro, używanie takich argumentów jest nie w porządku, bo nie ma jak z nimi dyskutować ani jak ich obalić. Niby
                                        Co Minnie ma teraz zrobić? Trudno udowadniać, że nie jest się wielbłądem , więc to taki chwyt niżej pasa nieco. Przyjmijmy, że relacje córki z chłopakami były takie, jak Minnie pisze.
                                        • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 11:10
                                          Ale co nie jest w porządku? Może w CAN nie ejst przyjęte, ze bliscy znajomi, sympatie w wieku nastoletnim odwiedzają się w domach - wierzę. Ale rozmawiamy o Polsce ....
                                          • condesa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 12:29
                                            Nie rozumiem, czego Koro nie zrozumiałaś w stwierdzeniu, że nie w porządku jest sugerowanie Minnie, że jej córkę łączyły z chłopakami inne relacje niż to Minnie opisała. Chyba Minnie to lepiej to wie niż Ty i nie ma najmniejszego powodu podejrzewać, że było inaczej. W związku z tym pytałam, jak niby Minnie miałaby tu udowadniać, że to byli absztyfikanci ( żeby użyć tego popularnego tu słówka) Minninej córki, a nie tylko jakieś obiekty do których córka owa wzdychała? Na forum nie za bardzo jest to możliwe, w związku z tym poddawanie takich stwierdzeń w wątpliwość nie jest eleganckie. Czy teraz Koro wyjaśniłam wystarczająco?
                                            • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 13:03
                                              Muślę, ze tak samo a nawet bardziej "nieeleganckie" jest sugerowanie, ze w Pl lidzie na oczy limuzyny nie widzielismile a także wielokrotne przez Minnie zarzucanie innym kłamstw, czy niewiedzy smile
                                              OK, może w CAN nie ma zwyczaju, ze młodzi ludzie - znajomi, koleżeństwo, chłopak/dziewczyna odwiedzają się wzajemnie w domach- nie sądzę, ale możliwe. Ten watek jest jednak o sytuacji w PL. Tu w większości rodzice dzieci znają ich najbliższe koleżeństwo, a także dziewczynę czy chłopaka, gdy takowi są.
                                              • aqua48 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 13:14
                                                kora3 napisała:

                                                > Muślę, ze tak samo a nawet bardziej "nieeleganckie" jest...

                                                Koro obrona przez atak na pewno nie jest elegancka ani właściwa. Ani wskazywanie że ktoś wobec Ciebie czymś zawinił, wobec tego w twoim mniemaniu Ty możesz odpłacić mu tym samym.

                                                >Tu w większości rodzice dzieci znają ich naj
                                                > bliższe koleżeństwo, a także dziewczynę czy chłopaka, gdy takowi są.

                                                To tylko Ty tak twierdzisz Koro...Zapewniam cię, że zdecydowana większość rodziców kolegów moich dzieci nie znała i nie potrafiłaby rozpoznać na ulicy że to ktoś z klasy ich dziecka. Zwyczajnie, odwiedziny w domach powszechne za czasów mojej i zapewne jeszcze Twojej Koro młodości zostały zastąpione przez media społecznościowe, wypady i imprezy poza domem. Mało kto z pracujących do późna rodziców zgadza się na to by w domu po południu czy wieczorem byli jeszcze jacyś koledzy ich dzieci, a dzieci też mają często tak czas po lekcjach zorganizowany, że nie dają rady się jeszcze odwiedzać.
                                                No ale oczywiście TY wiesz lepiej jak sytuacja wygląda choć ani dzieci ani takich doświadczeń nie masz...

                                                • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 13:24
                                                  Mam za to oczy moja droga - owszem, jak pisałam, teraz ludzie rzadziej odwiedzają się w domach, także młodzież, ale nie jest wcale tak, ze kompletnie nie zna się najbliższego otoczenia swego dziecka. Wyobraź sobie ze użyłam najprostszego sposobu zasięgania informacji - zapytałam - moich współpracowników. Na 5 osob dzieciatych nie znalazł się nikt, kto kompletnie nie ma pojęcia z kim kolegują się jego dzieci - w różnym wieku. Mało tego, nierzadko ma się numer telefonu do rodziców takiego kolegi, czy koleżanki dziecka - dla bezpieczeństwa
                                                  • aqua48 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 13:40
                                                    kora3 napisała:

                                                    > dzieciatych nie znalazł się nikt, kto kompletnie nie ma pojęcia z kim kolegują
                                                    > się jego dzieci -

                                                    Przecież nie pisałam o tym, że rodzice kompletnie nie maja pojęcia z kim kolegują się dzieci. Ręce opadają - to jak toczyć dyskusję z głuchym. Znowu Koro czytasz to co chcesz.
                                                  • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 14:05
                                                    No to znają te osoby z którymi dzieci się kolegują, czy nie znają? w większości - znają. Tak samo znają dziewczynę czy chłopaka dziecka. I uprzedzając, nie ze zalega u nich w domu non stop i nie, ze taka osobka młoda koniecznie tak zostaje przedstawiona, ale z reguły się pojawia w domu od czasu do czasu, choćby chłopak po dziewczynę na imprezę.
                                                  • aqua48 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 14:59
                                                    kora3 napisała:

                                                    > No to znają te osoby z którymi dzieci się kolegują, czy nie znają? w większości
                                                    > - znają. zapytałam - moich współpracowników. Na 5 osob dzieciatych nie znalazł się nikt, kto kompletnie nie ma pojęcia z kim kolegują się jego dzieci

                                                    Koro zapytałaś 5 osób w pracy czy znają kolegów swoich dzieci i z tego próbujesz wyciągać jakieś wnioski. W klasach moich dzieci było przeciętnie ponad 25 osób - w sumie przy dwójce dzieci sześć różnych zbiorowisk klasowych to daje ponad stu kolegów. I tak - w klasach szkoły podstawowej jako matka znałam osobiście większość dzieci z czasu początkowego nauczania bo po dzieci przychodziliśmy i odprowadzaliśmy je osobiście, uczestniczyłam też jako dodatkowa opieka w wyjściach, wyjazdach, wycieczkach, w klasach gimnazjalnych poznałam pojedyncze osoby, w klasach licealnych prawie nikogo nie widziałam na oczy. Natomiast ze słyszenia, z opowiadań owszem znałam prawie wszystkich kolegów moich synów. Ale było też sporo rodziców, powiedziałabym zdecydowana większość - którzy nie zajmowali się odprowadzaniem dzieci do szkoły, nie uczestniczyli w wycieczkach i nie zapraszali do domu kolegów swoich pociech. Jaki stąd wniosek? Ano wyciągnij sama, zamiast przedstawiać swoje wyobrażenia jako objawione prawdy.
                                                  • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 15:06
                                                    Aquo, to nie rodzice zapraszają dzieci tylko dzieci smile Wierze, ze Twoi synowie - nie, ale inne dzieci - przeważnie owszem
                                      • aqua48 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 10:40
                                        kora3 napisała:

                                        >niepodobna, b
                                        > y nie było żadnej okazji ich spotkać - pod pretekstem wspólnej nauki, czy nawet
                                        > pod pretekstem zaproszenia jej na imprezę - u tak jak w wątku przyjścia po nią

                                        Koro, wybacz, ale naprawdę widać, że masz mało do czynienia z nastolatkami. Nie spotkałam się z tym, żeby nastolatki nagminnie uczyły się ze swoimi sympatiami. Uczy się wspólnie z tym kto jest z danej dziedziny najlepszy, w domu tego kto ma najlepsze warunki/mieszka blisko szkoły, lub wręcz przychodzi przed lekcjami lub zostaje po lekcjach całą grupą w sali szkolnej. Tak było u mojego syna, który często coś tłumaczył swoim kolegom i koleżankom, nawet jeszcze na studiach. To po prostu praktyczniejsze rozwiązanie niż telepać się do kogoś na drugi koniec miasta i tracić cenny czas na powrót do domu. Sympatii moich dzieci wcale nie poznawałam od razu, o przejściowych nastoletnich zauroczeniach tylko słyszałam/znam je z opowiadań. Przyprowadzenie dziewczyny do domu i poznanie jej z rodzicami jest pewnego rodzaju deklaracją, potwierdzeniem wzajemnych uczuć. A nastolatki z natury niestałe takich demonstracji unikają jak ognia.
                                        • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 11:14
                                          No pewnie, ze nie mam - moi znajomi mają dzieci w wieku minimum 40 lat, a moi uczniowie i studenci sa koło 60- tki smile A i ja rzecz jasna nigdy nie byłam nastolatką, no przecież - skąd. Naprawdę wierzę, ze Twego syna odsiedziały tylko osoby, którym miał cos wytłumaczyć, ale to nie jest standard. I nikt nie mówi, ze trzeba zaraz kogoś zapraszać do domu po 2 randkach -kiedyś nawet sama z tym polemizowałam. Ale jeśli para nastolatków z sobą chodzi to na ogół rodzice wzajemnie je znają - najczęściej jako kolegę, koleżankę, ale i tak wiedzą co jest granesmile
                                          • aqua48 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 11:30
                                            kora3 napisała:

                                            >A i ja rzecz jasna nigdy nie byłam nasto
                                            > latką, no przecież - skąd.

                                            "Minnie, ale tzw. Twoje czasy już minęły - weź zrozum."
                                            A może Koro odnieś te słowa do siebie?


                                            Naprawdę wierzę, ze Twego syna odsiedziały tylko osoby, którym miał cos wytłumaczyć,
                                            jeśli para nastolatków z sobą chodzi to na ogół rodzice wzajem
                                            > nie je znają - najczęściej jako kolegę, koleżankę

                                            Jak widzę nadal kompletnie NIC nie rozumiesz z tego co napisałam...
                                            • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 11:39
                                              aqua48 napisała:
                                              >
                                              > "Minnie, ale tzw. Twoje czasy już minęły - weź zrozum."
                                              > A może Koro odnieś te słowa do siebie?


                                              Alez ja je odnoszę do siebie także smile - przecież nie tak dawno w TYM wątku pisałam o tym, ze teraz studniówki wyglądają inaczej iż za naszych czasów i to normalne, bo czasy się zmieniająsmile
                                              >
                                              >
                                              > Jak widzę nadal kompletnie NIC nie rozumiesz z tego co napisałam...

                                              Bardzo merytorycznie smile sprawa jest prosta Aquo - poza wyjątkami rodzice nastolatków znają osobiście czesc ich znajomych - najbliższe koleżanki, kolegów, dziewczynę/ chłopaka, gdy znajomość jest już dłuższa. Niekoniecznie nastolatek przedstawia rodzicom "to moja dziewczyna", ale na ogoł wcześniej czy później bywa w jego domu, jako kolezanka smile
                                      • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 02:51
                                        kora3 napisała:
                                        Z całym szacunkiem, ale może Twoja córka tylko tak opowiadała o tych rzekomych swoich chłopakach, którzy zwyczajnie jej się podobali i tylesmile bo niepodobna, by nie było żadnej okazji ich spotkać - pod pretekstem wspólnej nauki, czy nawet pod pretekstem zaproszenia jej na imprezę - u tak jak w wątku przyjścia po nią smile Może to byli jej chłopcy tylko w jej wyobraźni? a tak naprawdę nie za bliscy koledzy, którzy się jej podobali?

                                        uczyc? z chlopakiem? czys ty oszalala ?? big_grin
                                        poza tym, przeciez Koro napisalam wyraznie - gdy byla nastolatka - moja corka wtedy chodzila do szkoly ktora byla oddalona ok 10km (albo i wiecej, juz nie pamietam) i jazda trwala blisko 20 min - pol godziny zaleznie od trafiku w jedna strone. jak byl wypadek to o jezu, dluzej.
                                        kto mieszka co najmniej nastepne 5-10 minut od szkoly i ma 13-14- 15 a nawet 16 lat przeciez nie bedzie odbieral mi corki spod domu (a potem zawozil) tylko oczywscie rodzice musza ja zawiezc, lub ktos kto mieszka kolo niej i szczesliwie tez idzie na to party.
                                        a dlaczego 14 latka wstydzi sie poznac rodzicow ze swoim 14 letnim boyfriendem? a kto to wie? widocznie sie nas wstydzila. przeciez to jeszcze dziecko bylo i dopiero dorastala. wyrosla z tego.

                                        Minnie
                                        • jolanta4447 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 05:15
                                          U nas w PL jest trochę inaczej.
                                          O ile małe dzieci do podstawówki w mieście jeszcze się podwozi/odprowadza lub ostatecznie na wsiach przyjeżdża gimbus - szkolny autobus zawożący dzieci z przystanku (nie podjeżdża pod dom) do szkoły z zapadłych wsi (ja tak nie miałam, bo szkoła syna była 200 metrów od domu i sam chodził przez trawnik), to do szkoły średniej uczniowie sami dojeżdżają bez żadnej opieki. Sposoby są różne, w zależności od geografii - tramwajem, miejskim autobusem, PKS-em ze wsi czy nawet podmiejskim pociągiem.
                                          Rodzice pracują i nastolatek sam sobie radzi. Nikt też nastolatków nie odbiera ze szkoły. Jeśli mają dalsze zajęcia pozalekcyjne (sportowe, językowe, muzyczne czy inne), to młody sam tam się udaje po szkole, a na koniec sam wraca do domu podobną drogą. To są inne odległości i inne realia niż w CAN.
                                          IMO, to im nie szkodzi, bo nie ma wielu zagrożeń, uczą się samodzielności, a często też nie podróżują sami, tylko z jakimś kolegą o podobnych zajęciach.
                                          • jolanta4447 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 05:40
                                            C.D. do minniemouse w sprawie odwożenia dzieci do szkoły

                                            Nie każdy rodzic w PL ma samochód, choć jest to już dość powszechne, ale tym autem zwykle rodzic lub oboje jadą sami wcześniej do swojej pracy przed szkołą dzieci, więc odwożenie nie wchodzi w grę. O ile to duże miasto i spory ruch, skrzyżowania, tramwaje, odległość, to rodzice starają się zawieźć dziecko do szkoły wcześniej, przed lekcjami, i ono musi czekać w świetlicy na rozpoczęcie zajęć.
                                            Mało jest housewifes z własnym autem, które nie pracują, tylko mają zrobić dzieciom śniadanie i odwieźć je na zajęcia, a potem odebrać , ewentualnie potem zawieźć na zajęcia dodatkowe, a na koniec odgrzać gotowe dania lub mrożonki na obiadokolację.
                                            Jeszcze nie ma tak dobrze, żeby tylko ojciec mógł utrzymać całą rodzinę, a żonę trzymać w domu bez pracy (chyba, że to rodziny górników, w których jest to tradycją, ale ich żony zwykle nawet nie mają prawa jazdy). Albo jest jedno auto, którym ojciec dojeżdża do swojej pracy albo oboje rodzice pracują na wcześniejszą godzinę niż szkoła.
                                            To są inne realia niż w CAN lub USA.
                                            Mówimy o PL.
                                            • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 24.01.18, 01:27
                                              jolanta4447 napisała:
                                              Mało jest housewifes z własnym autem, które nie pracują, tylko mają zrobić dzieciom śniadanie i odwieźć je na zajęcia, a potem odebrać , ewentualnie potem zawieźć na zajęcia dodatkowe, a na koniec odgrzać gotowe dania lub mrożonki na obiadokolację.
                                              Jeszcze nie ma tak dobrze, żeby tylko ojciec mógł utrzymać całą rodzinę, a żonę trzymać w domu bez pracy (chyba, że to rodziny górników, w których jest to tradycją, ale ich żony zwykle nawet nie mają prawa jazdy). Albo jest jedno auto, którym ojciec dojeżdża do swojej pracy albo oboje rodzice pracują na wcześniejszą godzinę niż szkoła.
                                              To są inne realia niż w CAN lub USA.
                                              Mówimy o PL.


                                              Joalnto, jakis mitow sie naogladalas w telewizji big_grin

                                              Minnie
                                        • jolanta4447 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 05:19
                                          @minniemouse "uczyc? z chlopakiem? czys ty oszalala ?? big_grin"

                                          To niezbyt grzeczna odzywka, nawet z emotikonem. Nie można inaczej ?
                                          • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 11:11
                                            jolanta4447 napisała:
                                            > @minniemouse "uczyc? z chlopakiem? czys ty oszalala ?? big_grin"
                                            > To niezbyt grzeczna odzywka, nawet z emotikonem. Nie można inaczej ?


                                            Jolanto wyluzuj, prosze. pomysl, jestes jeszcze tu krotko, wiec nie lapiesz niuansow miedzy starymi bywalcami smile
                                            a my sie z Kora znamy, lubimy (a przynajmniej ja Kore lubie) i czubimy wiele lat, ona wie ze to byl tylko taki zart pt: duze niewinne oczy "oszalas" z przymruzeniem oka.
                                            wiec prosze, nie sztorcuj mnie co chwila bo tak wlasciwie to nawet SV mowi ze doroslych sie nie wychowuje : )
                                            btw czy ty na pewno ale to na pewno jestes pania inzynier? bo mam podejrzenia ze jednak chyba pedagogiem wink

                                            Minnie
                                            • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 11:35
                                              Jolanto- potwierdzam...Też Minnie lubię (nie tylko ją) i też uważam, ze na pewnym poziomie znajomości możemy sobie pozwolić na dosadniejsze określenia niż na mniejszym. Gdybym się poczuła urażona tym co napisała Minnie - napisałabym jej o tym smile
                                        • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 09:59
                                          Zatem Minnie - zaszło nieporozumienie smile - raz z racji odległości, dwa z racji wieku córki. Domyślam się, ze 14- latka jeszcze na imprezy nocne nie chodziła, choćby takie jak studniówka czy bal maturalny chłopaka, wiec nie było okazji, by ja oficjalnie z Waszego domu na takową imprezę zabierał - np.
                                          Ja pisząc o tym, ze zwykle rodzice znają dziewczynę/chłopaka syna/córki miałam na myśli sytuację standardową, a nie wyjątkową.
                                          Podobnie - zwykle rodzice znają przyszłą zone/meza swojego dziecka, nim para podejmie decyzję o ślubie, czy wspólnym zyciu, szczególnie gdy idzie o młodych ludzi pierwszy ślub - ale zdarza się też inaczej
                                          • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 11:04
                                            kora3 napisała:
                                            > Zatem Minnie - zaszło nieporozumienie smile - raz z racji odległości, dwa z racji wieku córki. Domyślam się, ze 14- latka jeszcze na imprezy nocne nie chodziła, choćby takie jak studniówka czy bal maturalny chłopaka, wiec nie było okazji, by ja oficjalnie z Waszego domu na takową imprezę zabierał - np.

                                            masz racje Korciu, i przepraszam. w zwiazku z tematem powinnam byla pamietac i wyrazniej uscislic iz chodzi o okres od b. mlodego wieku kiedy takie zwiazki byly nie calkiem dojrzale.
                                            a apropos czy tutaj 14 latki chodza na imprezy nocne. normalnie oczywscie nie, ale wiesz, to zalezy od srodowiska. jak nieco patologiczne to tak, chodza, bo rodzice nie dbaja, nie pilnuja, nie obchodzi ich.
                                            z kolei tu sa te sleepovery czyli pozostawanie na noc, ktore nie za bardzo lubialam ale jakos przezylam. z tym ze w wieku 14 lat to raczej same dziewczyny.
                                            te sleepovery to tez glownie przez odleglosci. najbardziej to sie czlowiek bal rodzicow -pedofilow, bo co w koncu grzeczne dzieci moga sobie zrobic - pobic sie najwyzej lub chalupe podpalic wink

                                            Minnie
                                            • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 11:12
                                              Rozumiem Minnie, ja też przepraszam, mogłam dopytać po prostu.
                                              Patologię sobie - dla uproszczenia - darujmy, ok?

                                              Tu także zdarza się nocowanie wzajemnie u siebie młodszych nastolatek - nawet niekoniecznie z racji odległości. Ot takie kaprysiki małolateksmile Ostatnio u mijej przyjaciółki w domu nocowała najlepsza koleżanka jej 11- letnie córeczki, która jest przy okazji ...córką sąsiadki smile - mieszka dwa domy od nichsmile
                                              Z kolei 13- letni syn koleżanki podejrzanie często zaprasza swoją koleżankę, równolatkę, sam u niej też bywa (mieszkają na jednym osiedlu) - raczej jasne, ze owa koleżanka to jego sympatia, ale nie mówi o niej do rodziców "moja dziewczyna" smile Ale już koleżance mającej syna 18- letniego tak właśnie została przedstawiona panienka, którą zaprosił do domu
                                              • minniemouse Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 11:19
                                                @ Kora
                                                https://www.cosgan.de/images/smilie/liebe/h055.gif
                                                patologie wiec odpuszczamy. dorzucilam o tym tylko dlatego bo chyba bywam chorobliwie dokladna. chyba.. wink

                                                Minnie
                                                • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 23.01.18, 11:29
                                                  Nie, no nic się nie dzieje, jasne, ze patologie są ...Ostatnio koleżanka policjantka mi mówiła, że policjanci interweniowali w mieszkaniu, gdzie była domówka -z racji hałasu. "Gospodynią" była 15-latka, której rodzice ...wyjechali na weekend. Oczywiście alkohol był, zabrano w sztok pijane 2 13- latki. Rodzice tychże niby zszokowani, bo "miały nocować u koleżanki" - qrczę, powiedzieć można wszystko - a jakis kontakt do rodziców tej koleżanki? Nie mają ...Dodam, ze z opisu koleżanki - to nie była klasyczna patologia czyli tzw. margines społeczny - wszyscy ludzie pracujący, nienitowani...
    • vivi86 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 16.01.18, 21:51
      U mnie było tak, że dostałam pojedynczą różę, z rodzicami mój partner studniówlowu po prostu się przywitał. Myślę, że bukiet dla niej, jej mamy, coś dla taty...to trochę zbyt oficjalnie, to nie zaręczyny smile

      Przedstae się, porozmawiaj z rodzicami, i jedźcie na bal
    • nchyb Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 09:29
      nie znam chłopców 17-19 letnich /a mam takich w domu i znam ich kolegów/, którzy używaliby słowa absztyfikant
      to raczej domena starszego pokolenia, i to sporo starszego, więc ktoś tu bada nastroje wnucząt, szuka tematu do gazetki itp

      a co do meritum, jak to już zauważono, ani to zaręczyny, ani oficjalna wizyta przedzaręczynowa, wystarczy grzeczne przedstawienie się, o ile tego partnerka nie zrobi...
      • vivi86 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 15:55
        Wiesz, ja z tym słowem zetknęłam się jako 12-latka. To niekoniecznie musi być fake
        • nchyb Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 15:59
          ja też się zetknęłam i to nie raz, ale nigdy nie używał ich nastolatek w odniesieniu do siebie lub swoich kolegów smile
          • vivi86 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 16:14
            A ja słyszałam i w odniesieniu do siebie. Najczęściej od ludzi zainteresowanych rekonstrukcją czy pasjonatów historii, ale bywało
            • nchyb Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 16:39
              vivi86 napisał(a):

              > A ja słyszałam i w odniesieniu do siebie.

              Nazwano Ciebie absztyfikantką?

              > Najczęściej od ludzi zainteresowanych
              > rekonstrukcją czy pasjonatów historii, ale bywało

              Być może jak maniera językową lub żart albo proba umiejscowienia się w danym kontekście - to używanie podobnych wyrazów, zwrotów itp się trafia i u nastolatków, ale językowo cały post założycielski IMO o tym nie świadczy...
              • vivi86 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 20.01.18, 10:52
                Nie-używający tego określanie określał się mianem absztyfikanta
                • nchyb Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 09:24
                  może chciał błysnąć jakimś nietypowym słowem?
                  a może był tym jednym na kilka tysięcy, którzy lubują się w staroświeckich wyrażeniach...
                  w każdym bądź razie nie jest to wyraz powszechnie używany przez współczesną późnonastoletnią młodzież...
    • baba67 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 09:38
      Jesteś uroczy. Naprawdę masz 18 lat i używasz słowa absztyfikant? Bardzo mnie rozczuliło bo to moja młodość. Wtedy używało się ironicznie, żartobliwie niekiedy lekko złośliwie.Stare słowa wracają maja drugie życie , bywa że zmieniają odcienie znaczeniowe.Ale kocham patrzeć na powroty.
      Ad rem-różyczka dla mamusi, bukiecik dla panny,żadnego zadęcia w tym kwieciu.
      • minniemouse RE: zareczyny itp 17.01.18, 10:35
        Przykro mi jak czytam iz wielu z was uwaza obdarzenie kwiatem niewiast za mozliwe (warte?) wylacznie z okazji 'wielkiego zadecia' typu "zareczyny, slub," itp.
        Ja dostaje kwiaty od meza i kolezanki i nawet kolegi z ogrodem bez okazji - bo mnie lubia. bardzo mnie to cieszy, i nie widze w tym nic niezwyklego ( w sensie takim ze bo bez okazji)

        Naprawde, uwierzcie mi - darowanie kwatow nie musi odbywac sie z jakiegos konkretnego powodu, a tym bardziej 'zadetego'.
        jest ZAWSZE mile widziane,
        a darowanie kwiata takze mamie z okazji przyjscia po dziewczyne na studniowke to swiadectwo pewnej wytwornosci, klasy i obycia w swiecie. Brawo dla autora!

        Minnie
        • kora3 Re: RE: zareczyny itp 17.01.18, 10:52
          Minnie, nie rozumiesz - tu nie idzie o znajomych, którzy przy okazji wizyty mniej lub bardziej formalnej wręczą kwiaty, tylko o chłopaka zabierającego dziewczynę na studniówkę. W PL obdarowywanie kwiatami cotkę i matkę z tej okazji nie jest przyjęte. Jasne, nic się nie stanie, jak chłopak przyniesie i da, ale może się to spotkać z zaskoczeniem, tym większym, ze mowa o jak sądzę, bardzo młodych ludziach. Takie zachowanie wobec matki dziewczyny kojarzy się z pewna deklaracja i może w rodzicach tejże wzbudzić niepokój, bo raczej szczerze watpię, by się cieszyli z tego, ze nastoletni chłopak ich nastoletniej córki deklaruje wobec niej "poważne zamiary" smile
          • minniemouse Re: RE: zareczyny itp 17.01.18, 23:10
            kora3 napisała:
            Minnie, nie rozumiesz - tu nie idzie o znajomych, którzy przy okazji wizyty mniej lub bardziej formalnej wręczą kwiaty, tylko o chłopaka zabierającego dziewczynę na studniówkę. W PL obdarowywanie kwiatami cotkę i matkę z tej okazji nie jest przyjęte.

            Koro, moze, ze tak powiem, w twojej sferze.
            U mnie w domu bylo wyrazem dobrego wychowania, obycia a takze po prostu milego gestu jesli chlopakl ktory przyszedl do dziewczyny czasem podarowal kwiatka pani domu. jesli ten zwyczaj nie jest u niektorych znany albo zanikl, to tylko w powodu ekhm, obnizenia poziomu dobrych manier.
            tak ze, powtorze- tobie moze sie tylko wydawac ze "nie jest przyjete". jest jest, tylko ty o tym nie masz pojecia.

            Minnie
            • nchyb Re: RE: zareczyny itp 18.01.18, 10:43
              >>Koro, moze, ze tak powiem, w twojej sferze.
              >>U mnie w domu bylo wyrazem dobrego wychowania,

              Minnie u Ciebie teraz w Kanadzie czy może w Polsce przed bardzo wielu laty?

              >milego gestu jesli chlopakl ktory przyszedl do dziewczyny

              Ale w tej konkretnej sytuacji chłopak nie przyszedł DO dziewczyny, tylko PO dziewczynę i z nią wychodzi za moment
              To nie amerykańskie sweet sixteen, ani bal maturalny, tu nie ma zazwyczaj schodów w wielkim hallu, którymi panna po raz pierwszy bez aparatu na zębach, wyczesana i wymalowana sunie w sukni balowej na dół, gdzie oniemiali w zachwycie stoją i ojciec panny i he he absztyfikant, że o reszcie rodziny i psie nie wspominam, bo oni oniemieli już wcześniej. Przy okazji przypomniał mi się film sprzed wielu lat Szalona małolata /She's Out of Control/ i ta nastolatka na schodach smile

              >, powtorze- tobie moze sie tylko wydawac ze "nie jest przyjete". jest jest, tylko ty o tym nie masz pojecia.

              no nie, tu nie jest przyjęte, bu po kogoś na moment wpadając robić z tego wielkie ceregiele
              można, zdarza się czasem, ale nie jest to na skalę wyjścia amerykańskiej nastolatki na bal maturalny smile
              • kora3 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 10:37
                Dokładnie smile Też mi to skojarzyło ze scenami z filmów, gdy para wybiera się na bal maturalnysmile U nas jest inaczej i nie chodzi o to, ze lepiej - to uprzedzam dla Minnie, bo zaraz będzie ze deprecjonuję zaoceaniczne zwyczaje wink
                Pytałam moją mamę o taką okoliczność w czasach jej studniówki, nie było czegoś takiego. Chłopak pojawiał się oczywiście po swoją partnerkę w jej domu, ale nie było to traktowane jako wizyta, tylko właśnie przyjście po kogoś.
                Poza tym podobnie zresztą jak było za moich czasów młodości - jeśli chłopak przychodził do dziewczyny, był jej gościem i oczywiście, jeśli przyszedł pierwszy raz był przedstawiany rodzicom, ale bez żadnej oprawy wielkiej smile Ot po prostu, kolega wink Z kwiatami dla dziewczyny, jej matki czymś dla ojca zjawiał się chłopak, który miał zamiar zadeklarować się matrymonialnie - przeważnie rodzice dziewczyny wiedzieli o tymże zamiarze i go zapraszali.

                Na pierwszej wizycie wypadało coś takiego zrobić, ale w zasadzie tylko chcąc przedstawić narzeczonego, czy narzeczoną. Np. moją mamę rodzice mego taty (nominalnie ojczyma) poznali dopiero, gdy była już wyznaczona data ich ślubu- stało się tak z racji zwyczajnie odległości. Oczywiście tata pisał, że ma kogoś z kim chce się związać, ale no znać - nie znali. Była świąteczna sposobność , to nas zaprosili moi dziadkowie i owszem, moja mama i tata przygotowali jakieś podarunki dla dziadków, poza tymi świątecznymi. Nie pamiętam co to było, ale pewnie tradycyjnie dla babci kwiaty i słodycze, dla dziadka jakiś markowy alkohol. Moja mama też została przez przyszłego teścia przywitana kwiatami, ja też dostałam prezent.
                To jednak była sytuacja szczególna, choć wcale w tamtych czasach - nie tak rzadka - ze rodzice poznawali przyszłą synową czy przyszłego zięcia już jako narzeczonych swoich dzieci.
                • nchyb Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 11:17
                  >>Pytałam moją mamę o taką okoliczność w czasach jej studniówki, nie było czegoś takiego. Chłopak pojawiał się >>oczywiście po swoją partnerkę w jej domu,

                  za czasów studniówki mojej mamy - ogólnie nie było nagminnego zapraszania się przez chłopców i dziewczęta. Raczej zabawa odbywała się w gronie szkolnym, przy szkołach niekoedukacyjnych były zaproszenia szkolne - typu szkoła męska zapraszała żeńską. Zresztą w tamtych czasach lata 50, 0 ubiegłego wieku te studniówki odbywały się najczęściej w szkole.
                  Dopiero bal maturalny bywał większą imprezą. Ale też raczej nie na skalę amerykańską big_grin
                  Limuzyn nikt nie wynajmował. A stopniowo bale maturalne odchodziły u nas w niebyt i studniówka nabierała większego znaczenia. U mnie byliśmy jedną z pierwszych klas, które miały studniówkę w lokalu, a nie w szkole.
                  Ciekawe, czy jeszcze są bale maturalne u nas? Jakoś tak nikt ze znajomych nie wspomina...

                  pewnie z tych wszystkich powodów nie wykształciła się u nas tradycja podjeżdżania limuzyną z kwiatami itp po studniówkową partnerkę, więc nie wiem, skąd przekonanie Minnie, że tak jednak jest?
                  • kora3 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 11:48
                    nchyb napisała:

                    >
                    > pewnie z tych wszystkich powodów nie wykształciła się u nas tradycja podjeżdżan
                    > ia limuzyną z kwiatami itp po studniówkową partnerkę, więc nie wiem, skąd przek
                    > onanie Minnie, że tak jednak jest?


                    Myślę, ze to kwestia długotrwałego mieszkania w innym kręgu kulturowym - nie jest to nic dziwnego, irytujące jest tylko to, ze Minnie nie przyjmuje zupełnie do wiadomości, że gdzieś indziej coś nie jest przyjęte i może być odczytane opacznie, odebrane inaczej niż jest odbierane np. w CAN.
                    To tak jak z tymi upominkami świątecznymi np. dla lekarza rodzinnego, czy listonosza - wyobrażasz sobie miony tychże gdybyś im wręczyła np. karty prezentowe za 30 zeta, albo inny upominek z okazji świąt?smile

                    To samo tyczy się sytuacji opisanej w wątku - bez okazji - w sensie nie ze na imieniny, urodziny, rocznicę jakąś - chłopak córki pojawia się z kwiatami dla mamy (i dziewczyny), gdy ma zamiar zgłosić swe poważne zamiary wobec tejże. Tak w każdym razie zostałoby to odczytane.
                  • azm2 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 11:52
                    "pewnie z tych wszystkich powodów nie wykształciła się u nas tradycja podjeżdżania limuzyną z kwiatami itp po studniówkową partnerkę,"

                    Powód pierwszy i wystarczający: ceny wynajmu limuzyn, np. od (= nie mniej niż) 300 PLN/godz. Przykład: www.limuzynyxxl.pl/pokaz_strone_godzinowe,pl.html

                    Możliwe, że w Polsce są maturzyści, którzy "lemuzyną" zajeżdżają po swoją "osobę towarzyszącą", ale na pewno nie jest ich wielu. wink

                    Ja miałem i studniówkę, i bal maturalny, ale to było tak dawno, że szczegółów nie pamiętam.
                    • azm2 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 11:54
                      Może kulturalny Karol wynajmie limuzynę? Podwyższyłby poziom kultury...
                      wink
                      • kora3 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 12:11
                        Wiesz, od dość dawna obserwuje się w wielu dziedzinach życia trend do kopiowania, czy też szczepienia zwyczajów z innych krajów, szczególnie z USA. Nie uważam tego za złe - uprzedzając. Wielu ludziom się to podoba i nic dziwnego, bo jest pompasmile właściwa Amerykanom, a w PL przez wiele lat było szaro - buro za czasów PRL-u. Stad zdarza się, ze ktoś wynajmuje limuzynę na tę studniówkę, pewnie nie tak często, ale może się zdarzyć.

                        Zupełna zmiana nastąpiła w temacie ubiorów studniówkowych pań - za czasów mojej młodości sukienki pań na studniówkę było zwyczajowo czarne, a elementy zdobnicze przy nich srebrne, białe, ewentualnie złote. Obskoczyłam w tym czasie parę studniówek poza swoją i nie spotkałam w zasadzie innej kolorystyki. Dośc podobnie było w czasach studniówki mojej 5 lat młodszej siostry, ale za jej czasów już standardem była studniówka w lokalu, a nie w szkole. Teraz standardem są te imprezy w wypasionych lokalach, jak widzę po dzieciach moich znajomych. No tak to jest, ze czasy się zmieniają smile
                        • minniemouse ps - limuzyny.. 22.01.18, 00:08
                          kora3 napisała:
                          Wielu ludziom się to podoba i nic dziwnego, bo jest pompasmile właściwa Amerykanom,

                          ps
                          Koro, cos ci powiem.
                          Dla przykladu, gdy z domow na przyjecie jedzie 8 osob min 44 km do hotelu z jednego punktu np z South Surrey do drugiego np Fairmont Hotel (gdzie jest ow bal maturalny) w Vancouver, w maju kiedy niestety troche leje a temperatura na zewnatrz wynosi przecietnie 14'C-18'C , jest sie elegancko ubranym w wieczorowe raczej cienkie kiecki i szpileczki, wlosy prosto od fryzjera i makeup od wizazystki - to nie sposob tluc sie kilkoma autobusami, metrem, znowu autobusami, jeszcze isc kawalek na piechote, czekac na przystankach itd nie wspominajac ani ile czasu by to trwalo ani jak by sie wygladalo po takiej podrozy.
                          Nie kazdego dzieciaka rodzice moga lub chca podrzucic swoim wozem a taksowka jest droga, wiec po prostu o wiele taniej (i fajniej) jest zrzucic sie na jedna limuzyne ktora spod domu wygodnie kazdego odbierze i dowiezie na miejsce. a ze z wierzchu wyglada efektownie? to wizualny plus, i czemu nie, w rzeczywstosci limo to po prostu wielka taksowka, ktorej 'wypasienie' zalezy jaka zamawiasz, na co i za ile.
                          a teraz strona praktyczna - policz, ile wyda jedno dziecko jesli wynajecie limuzyny kosztuje zalozmy 150$ -200$ na godzine a jedzie 8 dzieci? ile bedzie kosztowalo jak sie podziela kosztami? a tak kazde wyda na taksowka min 55$. jest zwyczajnie TANIEJ wynajac limo.
                          Limuzyn Koro w Polsce sie nie spotyka bo sa niepotrzebne (lub nie takie potrzebne) - bo nie ma ani takich odleglosci ani takich ekstremalnych warunkow klimatycznych ani tak roznych warunow socjalno-ekonomicznych ($$$) a przede wszystkim jest zupelnie inaczej rozwinieta komunikacja miejska no i u was taksowki sa tanie. u nas nie bardzo.
                          Tu limuzyny sa po prostu produktem koniecznosci zyciowej : )
                          O czym nie wiesz bo tutejsze realia znasz tylko z amerykanskich filmow.

                          Minnie
                          • kora3 Re: ps - limuzyny.. 22.01.18, 09:15
                            Wiesz Minnie, to ja cos ci powiem - Twoje dziecinne poczucie wyższości połączone z kompletna nieznajomością polskich realiów jest tylze śmieszne, co zalosne - serio. Przyjmij do wiadomości, ze w Polsce również młodzież jeździ na studniówki poza swoje miasto. Ot teraz w sobotę córka koleżanki miała swoją studniówkę w mieście oddalonym o ok. 70 km smile Uprzedzając, nie, ze koleżanka jest z wioski i to najbliższe miasto było - uczennica mieszka i uczy się w mieście większym id tego, gdzie była studniówka. Po prostu w tamtym jest bardzo atrakcyjna sala i stąd taki wybór. Nie jest to w PL żadnym dziwem ....Podobnie nie jest tak, jak sądzisz hehe, ze w PL nikt limuzyn nie widziałsmile Tutaj, w mieście nieco poniżej 100 tys. mieszkańców są 3 wypożyczalnie tego - sprawdziłam smile Ludzie wypożyczają na sluby, czasem na inne okoliczności, np. rozwody smile, ale ogólnie no poza wyjątkowymi środowiskami jest to uznawane za szczyt kiczu i obciach. DLATEGO pewnie mało który uczeń decyduje się na takie coś. U córki koleżanki młodzież jechała wynajętym autobusem - normalnym, klimatyzowanym, dużym, tak, żeby nie było ryzyka, ze w ścisku kreacje się pogniotą.
                            Nie popisuj się więc, bo nie masz naprawdę czym smile
                            • aqua48 Re: ps - limuzyny.. 22.01.18, 09:30
                              kora3 napisała:

                              > Wiesz Minnie, to ja cos ci powiem - Twoje dziecinne poczucie wyższości...

                              Koro, CAŁA Twoja wypowiedź w stosunku do Minnie jest bardzo, ale to bardzo niegrzeczna.
                              • kora3 Re: ps - limuzyny.. 22.01.18, 09:42
                                Mila Aquo, masz prawo do swojego zdania. Widocznie uważasz, ze Minnie może być dosadna w tym co pisze a inni, nie smile
                          • aqua48 Re: ps - limuzyny.. 22.01.18, 09:25
                            minniemouse napisała:

                            > Limuzyn Koro w Polsce sie nie spotyka bo sa niepotrzebne (lub nie takie potrze
                            > bne)
                            > Tu limuzyny sa po prostu produktem koniecznosci zyciowej : )
                            > O czym nie wiesz bo tutejsze realia znasz tylko z amerykanskich filmow.

                            Limuzyny się w Polsce spotyka Minnie, co więcej powiedziałabym, że są w modzie (a może już z niej wychodzą nawet), tyle, że z zupełnie innych powodów niż w Ameryce. U nas są one do wynajęcia na okoliczność ślubu dla pary młodej, do podjechania do kościoła "z fasonem", tak, żeby gościom oko zbielało i żeby było jak w amerykańskim filmie smile Są symbolem snobizmu i zamożności, a także złego (no nie najlepszego w każdym razie) gustu, no a wynajem takiej limuzyny z kierowcą jest dość kosztowny. Dlatego Kora tak je potraktowała. W Ameryce jak piszesz są rozsądnym i tańszym środkiem komunikacji oraz opłacalnym rozwiązaniem na nieco dalsze trasy dla większej ilości osób. Kolejna różnica kulturowa.
                            • minniemouse Re: wlasnie, limuzyny!.. Kora.. 23.01.18, 00:59
                              No chwileczke, mile panie!
                              atakujecie mnie ze napisalam "w Polsce nie spotyka sie limuzyn" - co prawda troche moja wina, bo nie wyrazilam sie precyzyjnie a chodzilo mi o "nie spotyka sie limuzyn jako popularny pojazd na studniowke"
                              niemniej nie ma wiekszego znaczenia bo i tak odnioslam sie - jak latwo sie domyslic - przeciez do tego : ) :

                              azm2 19.01.18, 11:52
                              "pewnie z tych wszystkich powodów nie wykształciła się u nas tradycja podjeżdżania limuzyną z kwiatami itp po studniówkową partnerkę,"
                              Powód pierwszy i wystarczający: ceny wynajmu limuzyn, np. od (= nie mniej niż) 300 PLN/godz. Przykład: www.limuzynyxxl.pl/pokaz_strone_godzinowe,pl.html

                              Możliwe, że w Polsce są maturzyści, którzy "lemuzyną" zajeżdżają po swoją "osobę towarzyszącą", ale na pewno nie jest ich wielu. wink


                              takich podobnych wypowiedzi ze limo w PL na studniowke, a nawet ogolnie, to rzecz raczej niespotykana bylo jeszcze pare, wiec drogie panie prosze teraz nie ciosac mi kolkow na glowie.
                              w zadnym wypadku nie bylo moim zamiarem sugerowac iz Polska to jakas zapadla dziura w ktorej limo nie uswiadczysz smile

                              Minnie
                              • kora3 Re: wlasnie, limuzyny!.. Kora.. 23.01.18, 09:49
                                Minnie, wierzę, ale Ty tez uwierz, ze tak to zabrzmiało...A propos tych limuzyn ...Pewien mój kolega, obecnie 40+ wspominał kiedyś, ze jako młody człowiek 20+ wraz z kolegami wynajmował limuzynę, by jechać do dość odległego miasta na dyskotekę smile Ten młody wówczas człowiek i jego kompani bardzo dobrze zarabiali pracując za granicą. Jak wracali do Polski, to się "pokazywali" smile - wszyscy byli z wiosek. Chłopakom się wydawało, ze zadają megaszyku zajeżdżając taką limuzyna pod miejski klub smile Tymczasem byli przez miejscowe towarzystwo traktowani dość ozięble...Wreszcie im jakaś dobra dusza wyjaśniła dlaczego ..."po od razu widać, ze jesteście z prowincji, choćby po tej limuzynie"... smile

                                Uprzedzając -nie, nikt nie ma zaoceanicznych zwyczajów za "wieśniackie" - tylko zwyczajnie - pewne nie są tu przyjęte i przeniesienie ich żywcem kojarzy się z kiczem, snobowaniem itd.
                                Nikogo w PL nie dziwi np. wynajęcie limuzyny dla młodej pary - z reguły jada nią razem ze świadkami, ale niekoniecznie. Czasem pasuje ona do oprawy ogólnej ślubu i wesela, czasem nie, ale to bez znaczenia. Znam też przypadek wynajęcia na okoliczność rozwodu, a także na uroczysty powrót do domu mamy z nowo narodzonym dzieckiem. Na studniówki wszelako jakoś się na razie nie przyjęło
                    • nchyb Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 12:07
                      jestem przekonana, ze są osoby podjeżdżające limuzyną, czy zalatujące helikopterem, ale są to pojedyncze przypadki IMO, anie ogólnopolska tradycja smile

                      i tak wyobraziłam sobie miny dyrekcji szkoły w latach 50-60 na widok limuzyny przed salą gimnastyczną udekorowaną serpentynkami z bibułki big_grin
                      • azm2 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 15:22
                        Nawet nie musisz sobie wyobrażać. W tamtych czasach w Polsce nie było limuzyn do wynajęcia - po prostu, wtedy jeszcze nikt czegoś takiego nie wymyślił. Samochody, o których wtedy można było powiedzieć "limuzyna", to były Warszawy i Wołgi. Było też trochę limuzyn w ambasadach, ale przecież tylko ambasadorowie nimi jeździli (USA, W. Brytania, Francja, RFN...).

                        W latach 60 "władza" kupiła dla siebie angielskie samochody Humber Super Snipe (nie wiem, ile ich było) - to były naprawdę limuzyny wyższej klasy w porównaniu z Warszawami i Wołgami. Zdaje się, że jeden przetrwał: www.limuzynadoslubu.com.pl/humber_do_slubu_warszawa#prettyPhoto .
                        • nchyb Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 15:27
                          to że nie było, to ja dobrze wiem...
                          było naprawdę przaśnie i siermiężnie, sporo pamiętam z lat niewiele późniejszych, wiec wyobrażam sobie dalej te miny smile
                          i krzyki o kułakach i zgniłej burżuazji kapitalistycznej...
                          • aqua48 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 15:39
                            Ja miałam studniówkę w wynajętym lokalu, ale.. ze względu na ilość osób był to młyn - jedyna taka sala o dużej powierzchni wynajmowana za małe pieniądze lub "po znajomości".. Za to jedzenie na przyjęcie przygotowywały w tym młynie biedne matki studniówkowiczów własnoręcznie, no bo nie było innej możliwości, a nieoczekiwaną atrakcją wieczoru był występ jednego z nauczycieli aktora-amatora z tekstami kabaretowymi. Moja klasa przyszła bez osób towarzyszących bo tak się umówiliśmy. Długich sukien wieczorowych nie pamiętam, każda dziewczyna miała na sobie co tam się dało uszyć z materiału wyjętego z kufra lub kupionego w tzw. resztkach, warunek był jeden -obowiązywały kolory szkolne - czyli biel i granat ewentualnie czerń i srebro. Ja miałam naszywaną cekinami bluzkę i spódnicę na tiulu z koła do kolan, uszytą z granatowej mieniącej się podszewki według wykroju z Burdy. Fryzjer to już była zbędna fanaberia.
                            • kora3 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 16:06
                              Aquo, ale mimo ze pewnie obie wspominamy miło czasy naszej młodości, to czasy się zmieniają i zwyczaje też. Ja miałam studniówkę w szkole, jak chyba większość maturzystów z okolic tamtego czasu. Zgodnie ze szkolnym zwyczajem przystrajała ją na naszą studniówkę ekipa uczniów klas rok niżej, czyli IV.
                              Kreacje pań były jak Ciebie - dominował kolor czarny, ze srebrnymi, białymi lub ewentualnie złotymi zdobieniami. O ile pamiętam dziewczyny wówczas sukienki na tę okoliczność kupowały, jeśli któraś szyła, to rzadko. Ale podejrzewam, ze moja studniówka mogła być później niż Twoja (po tym szyciu wnoszę), bo w czasach mojej (początki ;lat 90. zeszłego wieku) już można było cos fajnego kupić. Z fryzjerem - różnie, zależy jakie włosy która miała, ale na pewno wówczas nie było to już uznawane za zbędną fanaberię (także na wesele), podobnie jak manicure, za takową być może uznawano by wówczas makijaż robiony u kosmetyczki smile
                              Sukienki były różne - długie i krótkie, ale jeśli długie, to raczej nie w stylu balowym typowo...
                              Za czasów mej studniówki już norma było, że przychodzi się z os. tow. U nas zresztą inna opcja nie miałaby sensu - na ok. 120 chłopaków było maturzystek może 5-6smile Zapraszanie jakiejś żeńskiej klasy z innej szkoły nie należało do zwyczajów.

                              Jedzenie było zamawiane i obsługa kelnerska wynajęta - wówczas także standard o ile studniówka nie była w lokalu. Rodzice , którzy byli na studniówce pełnili role wspomagających nauczycieli w "opiece". Przejeżdżało się różnie, limuzyną nikt nie zajechał smile, ale przeważnie samochodami, a nie tramwajem czy autobusem. Nas zawoził mój tato. Wracaliśmy taksówką, można sobie było wezwać ze szkolnego automatu.

                              Tak, ze widzisz już było dość znacznie inaczej niż u Ciebie, a co dopiero po tylu latach smile
                              • aqua48 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 18:43
                                Koro, nasze studniówki dzieli dekada, to dość znaczny upływ czasu i zwyczaje się zmieniły. Po za tym różne są też zwyczaje regionalne, np. będąc na Śląsku zauważyłam, że jest tam zwyczaj stawiania szkolnego tableau w witrynach sklepów. Bez znaczenia czy to sklep spożywczy czy mięsny, czy z butami co dla mnie było nieco śmieszne.
                                • kora3 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 18:48
                                  W sklepach? Nie spotkałam się na Śląsku. W szkołach - owszem ...
                                  • aqua48 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 20:06
                                    kora3 napisała:

                                    > W sklepach? Nie spotkałam się na Śląsku. W szkołach - owszem ...

                                    Tak, tak w sklepach, takich zwykłych. W Wiśle, Cieszynie. W szkołach to oczywiste że są.

                                    • kora3 Re: RE: zareczyny itp 20.01.18, 07:41
                                      A tam to nie wiem, ale ja pochodzę z Górnego Śląska i myślałam, ze tenże masz na myśli
                  • minniemouse Re: RE: zareczyny itp 20.01.18, 03:14
                    nchyb napisała:
                    pewnie z tych wszystkich powodów nie wykształciła się u nas tradycja podjeżdżania limuzyną z kwiatami itp po studniówkową partnerkę, więc nie wiem, skąd przekonanie Minnie, że tak jednak jest?

                    " przekonanie ze jak jest"? polecam watek o 'jak sie jezyk ma do kultury'. nie tylko ze byle jak przeczytalas moj wpis to jeszcze na pewniaka przypisujesz mi rzeczy o ktorych w ogole nawet nie snilam smile.

                    Powtorze wiec - na pytanie czy wypada z okazji odbierania dziewczyny na studniowke przyniesc jej kwiaty a przy okazji takze jej mamie, odpowiadam TAK WYPADA.
                    Tak postepuja ludzie wytworni i z klasa.

                    a ty Nchyb pytasz mame o zwyczaje sprzed 50 lat czyli juz za czasow komuny.
                    czyli kiedy juz na dobre rzadzila epoka chlopow i robotnikow, a wytworne maniery uznawane byly za smiesznosc i sztucznosc. wiec o czym tu mowic...

                    Minnie
                    • nchyb Re: RE: zareczyny itp 22.01.18, 09:32
                      >Powtorze wiec - na pytanie czy wypada z okazji odbierania dziewczyny na studniówkę przynieść jej kwiaty a przy >okazji takze jej mamie, odpowiadam TAK WYPADA.

                      a czy ktokolwiek tu napisał - że NIE WYPADA? bo nie dostrzegłam
                      za to dostrzegłam, że pisano, że nie jest to zwyczaj typowy dla Polski, czyli krzywda się nie stanie jak przyniesie, ale nie ma takiej tradycji jak na razie w Polsce, więc nie jest to obowiązkowe jak w amerykańskich filmach przed balem maturalnym...

                      >a ty Nchyb pytasz mame o zwyczaje sprzed 50 lat czyli juz za czasow komuny.
                      a skąd Ci Minnie przyszło do głowy, że ja teraz o to pytam?
                      ja wiem od wielu lat, bo nie raz i nie dwa rozmawiałam o tym ze swoją mamą w ciągu ostatnich czterdziestu kilku lat...
                      piszesz o czasach chłopów i robotników itd itp
                      a kiedy Ty wyjechałaś z Polski? w czasach tejże komuny? czy później? z jakiego okresu masz dane, że w PL przyjeżdżając po partnerkę na studniówkę był zwyczaj przywożenia kwiatów? PRzed wojną raczej nie wyjechałaś, po wojnie tego nie było, więc dlaczego tak uważasz?

                      odróżnij przy tym przyniesienie kwiatka z okazji i bez okazji dla dziewczyny, od zwyczaju przynoszenia kwiatów przed studniówką...
                      bo teraz udajesz, ze chodzi o wersję pierwszą, ale początkowo twierdziłaś, że o drugą
            • kora3 Re: RE: zareczyny itp 19.01.18, 10:15
              minniemouse napisała:
              >
              > Koro, moze, ze tak powiem, w twojej sferze.
              > U mnie w domu bylo wyrazem dobrego wychowania, obycia a takze po prostu milego
              > gestu jesli chlopakl ktory przyszedl do dziewczyny czasem podarowal kwiatka pa
              > ni domu. jesli ten zwyczaj nie jest u niektorych znany albo zanikl, to tylko
              > w powodu ekhm, obnizenia poziomu dobrych manier.
              > tak ze, powtorze- tobie moze sie tylko wydawac ze "nie jest przyjete". jest jes
              > t, tylko ty o tym nie masz pojecia.


              Minnie, porzuć ten protekcjonalny ton i przestań pozować na jakąś arystokratkę smile
              Nie jest przyjęte w PL obdarowywanie kwiatami z okazji studniówki, ani studniówkowej partnerki, ani jej matki - tak po prostu jest.
              • minniemouse Re: RE: zareczyny itp 20.01.18, 03:34
                kora3 napisała:
                Minnie, porzuć ten protekcjonalny ton i przestań pozować na jakąś arystokratkę smile
                Nie jest przyjęte w PL obdarowywanie kwiatami z okazji studniówki, ani studniówkowej partnerki, ani jej matki - tak po prostu jest.



                Korciu, nie trzeba byc arystokrata by moc wlasnie to zauwazyc - inne zwyczaje miala arystokracja inne "pospolstwo", prawda? i na czym one polegaly jak nie wlasnie na przede wszystkim nienagannych, wyszukanych manierach? i czy nie jest to dziwne a zarazem wymowne iz zarzucasz mi "pozowanie na arystokratke" tylko dlatego iz sprezentowanie kwiatow i mamie i corce uwazam za elegancki - i wlasciwy - gest? a przeciez dla mnie to jest NORMALNE, nie widze w tym nic wyszukanego, nic "extra" - natomiast dla ciebie widze jest. dla mnie jest po prostu logiczne ze niektorych, w tym twoje "w Polsce nie jest przyjete" nie rowna sie " nie jest elegancko" bo zylam w Polsce 25 lat zanim wyjechalam, i WIEM jak moga sie zachowywac ludzie ktorzy zachowali resztki dawnej przedwojennej, ze tak powiem, 'galanterii'. i przekonana jestem ze wielu takich pozostalo, o czym swiadczy chocby ten wpis - po prostu.

                Minnie
                • kora3 Re: RE: zareczyny itp 20.01.18, 07:59
                  Minnie, pleciesz trzy po trzy - napiszę wprost - moi dziadkowie nie pochodzili z pospólstwa. Twoje uwagi sa niegrzeczne, ale także - absurdalne. Bo także ludzie niepochodzący z pospólstwa, w większości dostrzegali, że po wojnie zmieniły się nieco relacje społeczne, a przez to także zwyczaje. Przed ową wojną Minnie, nikt z towarzystwa nie puściłby córki na dowolny bal z mężczyzną, który nie był im znany, a wobec córki zdeklarowany. Takie po prostu były realia. Po wojnie się to zmieniło, choćby poprzez koedukacyjność szkół, możliwość poznawania się młodych ludzi bez oprawy towarzyskiej właściwej czasom przedwojennym. Zatem przenoszenie żywcem zwyczajów z minionej epoki na nowy grunt byłoby anachronizmem, sztucznością.
                  Dla zobrazowania Ci może - przed wojną, gdy para z towarzystwa się zaręczała ogłaszano to w kronice towarzyskiej. Dziś nie a kronik towarzyskich, ale oczywiście nikt Ci nie zabroni dać w gazecie, radiu, TV ogłoszenie, ze się zaręczyła. Tylko, ze nikt tak nie robi, nie jest to przyjęte. Przez wiele lat było po prostu tak , ze ludzie o tym mówili bliskim znajomym, krewny,, teraz dają ewentualnie "wydarzenie" na FB.
                  • minniemouse Re: RE: zareczyny itp 20.01.18, 08:12
                    Koro, mowimy o kwiatach i ze darowanie kwiatow to elegancki gest, stosowny w takiej okazji jak przyjscie po dziewczyne na studniowke. mozna nie chciec dac, owszem. ale plecenie ze "sie nie daje", to wybacz, plecenie. bo wybacz ale nawet jesli 99.99% upiera sie ze 2+2 = 5 to i tak nie jest i nie bedzie to prawda.


                    Minnie
                    • kora3 Re: RE: zareczyny itp 20.01.18, 08:27
                      Minnie, na razie upierasz się Ty ...Pojmij jedna rzecz: w PL gdy chłopak pojawia się pierwszy raz u swojej dziewczyny pojawia się tam w charakterze "kolegi" i jej gościa. Przedstawiany jest jako "Arek/mój kolega Arek/mój chłopak Arek" i tyle. Nie przynosi kwiatów dla mamy, ani upominku dla taty.
                      Wyjątek od tego stanowi sytuacja, gdy Arek idzie zgłosić swe poważne wobec panny zamiary.
                      Owszem, jeśli Arek znany już rodzinie jest jako kolega/chłopak córki, to będąc zaproszony np. na obiad może bez tworzenia dwuznaczności przynieść ...Ale generalnie, szczególnie gdy chodzi o bardzo młodych ludzi, takie zachowanie jest w PL (!!!) DEKLARACJĄ - poważnych tzw. zamiarów wobec córki. Dwuznaczności należy unikać, nawet kosztem porzucenia swoich zwyczajów Minnie. Tu chłopak na razie przystawia się do panny , nie jest nawet jej chłopakiem, mowa o ludziach bardzo młodych, w wielu, gdzie w obecnych czasach zakładanie rodziny to czysta abstrakcja (w każdym razie z wyboru). Nie ma więc najmniejszych powodów, by chłopak wywoływał wrażenie, ze się deklaruje.
        • vivi86 Re: RE: zareczyny itp 18.01.18, 15:57
          Ja myślałam raczej o kwiatach dla dziewczyny, dla jej matki i o prezencie dla taty łącznie.
      • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 11:00
        A co w tym dziwnego Babo, chłopak pewnie oczytany i tyle. Uzył tego słowa być może z braku chwilowo - innego na określenie relacji. Po młodzieżowemu mówiąc pewnie do dziewczyny na razie podbija - nie jest dlań tylko koleżanką, ale i nie jest jego dziewczyną póki co smile Napisał na forum SV,to pewnie nie chciał uzywać młodzieżowego slangu ...
        • matylda1001 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 13:14
          kora3 napisała:

          > Napisał na forum SV,to pewnie nie chciał uzywać młodzieżowego slangu ... <

          Tak jest! Wszak to forum geriatrycznych tetryków, których mózgi nie przyswajają juz nic nowego i trzeba do nich przemawiać 'Panem Tadeuszem' wink
          • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 13:20
            Matti, nie chodzi o to - ja słysze jak między sobą gadają moi studenci, a jak mówią do mnie - pomimo, ze mamy dość luzackie układy
            • annthonka Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 14:16
              Koro, jako dziennikarka powinnaś wiedzieć czym jest rejestr językowy i, co więcej, umieć tę wiedzę wykorzystać w praktyce.

              Jak już się dowiesz (albo sobie przypomnisz) to przeczytaj post startowy jeszcze raz i odpowiedz na pytanie, czy takim rejestrem posługują się nastolatki, nawet te najbardziej oczytane. Jesteś taka luzacka i masz tak świetny kontakt z młodzieżą, więc to zadanie nie powinno nastręczać Ci żadnych trudności.
              • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 14:28
                A Ty jesteś niepotrzebnie i niegrzecznie złośliwasmile ale odpowiem: nie, na ogół nie, ale większość nastolatków UMIE posługiwać się takim językiem , przynajmniej właśnie tych oczytanych. Fakt, ze takim językiem nie posługują się na co dzień , ale nie oznacza to, ze nie mogą go znać.
                • annthonka Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 14:54
                  Koro, dowiedz się, czym jest rejestr (podpowiem - obejmuje trochę więcej niż samo słownictwo), bo na razie ta dyskusja nie ma sensu.

                  A tak na marginesie - zważywszy Twoją profesję, prezentujesz dość zaskakujący brak wyczucia językowego.



                  • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 14:58
                    Tak wiem, dopisz jeszcze, ze na pewno jestem brzydka smile
                    a poważnie - przeczytaj choćby ten post sprzed pary lat - młodego człowieka forum.gazeta.pl/forum/w,10226,55279105,55279105,Samochod_kierowca_i_para_.html#p55378630
                    sądzisz, ze na co dzień używał słow "pleć piękna" czy też uzył tego zwrotu a potrzeby forum, gdzie jak się spodziewał czytać go będą i odpowiadać mu osoby odeń starsze najpewniej znacznie ...
                    • aqua48 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 15:15
                      kora3 napisała:

                      > Tak wiem, dopisz jeszcze, ze na pewno jestem brzydka smile

                      Koro, nikt tu na forum nie podkreśla tak często jak TY jaki zawód wykonuje, ani nie informuje ile fakultetów kończył. Ba, o wykształceniu większości nikt nie wie. W związku z tym nic dziwnego, że Twoja ignorancja w podstawowych niekiedy sprawach ściśle ZWIĄZANYCH z wykonywaniem Twego zawodu zadziwia..
                      Anthonka tylko zwraca na ten fakt uwagę. Podany Przez Ciebie post młodego człowieka nie jest dobrym przykładem.


                      • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 15:26
                        Wiesz, może ktoś mało spostrzegawczy - nie wie smile
                        Proszę:
                        Baba - dawniej nauczycielka w szkole, obecnie prywatnie, yczy o ile dobrze pamiętam angielskiego
                        Matylda - lekarz
                        Agulha - lekarz, acz nie wykonuje zawodu
                        Jolanta - pani inżynier z drugim fakultetem - nie wiem jakim
                        Mojemieszkanie24- nauczyuciel wychowania przedszkolnego
                        Nchyb - eksdziennikarka - nie wiem co teraz robi
                        Tak na szybko - ze zastanawiania się napisałam :smile

                        Dlaczego nie jest ów post dobrym przykładem? Wielu znasz nastolatków mówiących miedzy sobą na kobietę "płeć piękna"?

                        Poniekąd ten sam forumowicz w innym wątku wówczas pytał jak się ubrać i zachować z okazji zaproszenia go przez dziewczynę na rocznicowa mszę św. jej rodzicow - fakt, niewielu ludzi młodych ma takie dylematy, ten miał.
                        Może ten watek jest troliingiem, może nie, ale zakładanie z góry nie jest wg mnie grzeczne
                        • aqua48 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 15:45
                          kora3 napisała:

                          > Dlaczego nie jest ów post dobrym przykładem? Wielu znasz nastolatków mówiących
                          > miedzy sobą na kobietę "płeć piękna"?

                          Dlatego że w Twoim przykładzie "płeć piękna" jest zastosowane nieco ironicznie w stosunku do osoby, którą gdzie indziej użytkownik określa już z powagą jako "moja kobieta". Tu nie ma ironii natomiast składnia strukturalna tej wypowiedzi wskazuje na osobę mocno dojrzałą.

                          • baba67 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 16:16
                            Oj tak, taki dziadziuś "całujęrączki".
                          • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 10:46
                            Określa z powagą "moja kobieta", bo ...ma jak określić smile Tu jak sądzę jest sytuacja taka, że chłopak do dziewczyny podbija, ale nie jest jeszcze jej chłopakiem ...
                      • annthonka Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 15:59

                        > Koro, nikt tu na forum nie podkreśla tak często jak TY jaki zawód wykonuje, ani
                        > nie informuje ile fakultetów kończył.

                        Otóż to.


                        >W związku z tym nic dziwnego, że Twoja ignorancja w podstawowych niekiedy
                        > sprawach ściśle ZWIĄZANYCH z wykonywaniem Twego zawodu zadziwia..

                        W samo sedno.
                    • baba67 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 14:48
                      Ta Twoja sygnaturka ze Stachury o wiele bardziej mi się podoba.
                      • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 09:39
                        Zawsze możesz sobie ją "pożyczyć" smile
                        • baba67 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 10:07
                          A dziekuję smile
                          • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 10:40
                            smile
    • azm2 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 10:57
      Ja jeszcze raz: jeżeli koniecznie chcesz naśladować sytuacje z amerykańskich filmów, to pamiętaj: ojciec dziewczyny ma prawo wziąć cię na stronę i zagrozić wyrwaniem tego i owego, a w ogóle śmiercią w męczarniach, jeżeli córka wróci... jak by to powiedzieć... nieco inna niż w chwili wyjścia z domu.

      Do studniówki jest jeszcze kilka czy kilkanaście dni. Skorzystaj z okazji i wcześniej przedstaw się ewentualnym teściom.
      wink
      • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 11:03
        Dokładnie smile chociaż jeśli chłopak mówi o przyszłych teściach, to może już cos nie tak i wyrwanie już nie pomoże ...
      • baba67 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 11:07
        I weszła dziewczyna do chaty
        Lecz chaty nie wyszła dziewczyną smile
    • matylda1001 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 13:01
      Nożeszzzz... Przecież widać, że tego posta nie popełnił maturzysta smile i nie chodzi nawet o tego nieszczęsnego absztyfikanta bo praktycznie z każdego zdania zalatuje wodą po goleniu marki "Wars". To już raczej tatuś jakiejś panny poczuł się urażony, że kolega jego córki nie zachowa się tak, jak tatusiowi wydaje się że powinien. O, i tu chyba będzie do Korci (?) Prędzej rodzice młodej dzieweczki zaczną się dopatrywać przyszłego zięcia w koledze, który 'wyróżnił' ich córcię zapraszając na studniówkę niż młody chłopak skojarzy, ze rodzice jego dziewczyny/koleżanki mogą być jego przyszłymi teściami.
      • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 13:22
        No może - niekoniecznie - np. ja miałam w średniej szkole chłopaka który chciał się po mojej maturze zenić smile
        • matylda1001 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 16:28
          kora3 napisała:

          > No może - niekoniecznie - np. ja miałam w średniej szkole chłopaka który chciał się po mojej maturze zenić smile <

          To akurat rozumiem bo też miałam takiego chłopaka, co więcej na chęciach się nie skończyło i trwa do dziś smile ale gdyby powiedział wtedy, że jest moim absztyfikantem to może by się i ożenił ale na pewno nie ze mną sad
          • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 10:04
            No a ja dla odmiany byłam mocno zaskoczona takimi planami w tym wieku i w takiej sytuacji, więc oczywiście dałam sobie spokój ...
            Co do meritum - może to faktycznie trolling, ale sam temat - jak powinno wyglądać to "odbieranie" panny z domu na studniówkę - ciekawy wg mnie.
      • baba67 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 13:42
        Oj tak, tatusiem, a nawet i dziadziusiem ,bo ojciec kilkunastoletniej córki to młodośc spędził w latach 90tych -nie łapie się na Warsa ani absztyfikanta.Dziadziuś.
        • annthonka Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 13:51
          Ja też obstawiam dziadziusia. Ten "absztyfikant" i myślenie o rodzicach dziewczyny w kategoriach przyszłych teściów... Bardziej mi to przypomina opowieści mojej babci niż rozterki nawet najbardziej kulturalnego osiemnastoletniego Karola.

          • vivi86 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 16:03
            myślę, że o przyszłych teściach napisał żartem. Swoją drogą znam ludzi 35-30 mówiących zupełnie na serio "teściowie" o rodzicach dziewczyny/chłopaka/konkubiny/konkubenta/tzw TŻ-ta
      • condesa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 14:25
        Racja. Podejrzewałabym, że autorem postu jest raczej ktoś, kto naoglądał się amerykańskich komedii i kina familijnego z lat 80.
        • matylda1001 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 17.01.18, 16:43
          Dziadziuś, powiadacie...? Niech będzie dziadziuś smile Przy okazji chciałabym serdecznie pozdrowić panów: Marka Kondrata, Ryszarda Kalisza, Janusza Korwin-Mikkego i wielu, wielu innych im podobnych smile
          • nchyb Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 11:08
            ale myślisz, że wymienieni przez Ciebie panowie zastanawialiby się na forum, czy przed studniówką przynosić dziewczynie i jej mamie kwiatki? smile
            • matylda1001 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 11:23
              Ci panowie może niekoniecznie bo maja się czym zająć ale ich 'zwyczajni' rówieśnicy też bywają sprawni i skuteczni wink no a 'zwyczajni' mają 'zwyczajne' problemy wiec nie wykluczam...
              • nchyb Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 11:36
                ich rówieśnicy Matyldo raczej nie jeżdżą na studniówkę ze swoimi dziewczynami smile
                a zabierając swoje partnerki na wyjazdy wprost z ramion matek i ojców /rodziców partnerek młodszych od ich własnych dzieci/ również IMO nie mają tego typu dylematów, nawet jeżeli sami siebie określają absztyfikantami tych nastolatek big_grin

                i mimo wieku-jedni dalej będą sprawnymi mężczyznami, a inni i mentalnie i fizycznie dziadziusiami, przy czym ci drudzy raczej nie będą ani mieć nastoletnich partnerek, ani pisywać na forach, stąd ja dziadziunia nie podejrzewam o ten post a raczej kogoś około 50tki,niekoniecznie płci męskiej...
                • matylda1001 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 12:31
                  To nie ja postawiłam na dziadziusia smile w/g mnie (jak wspomniałam wcześniej) może to być tatuś o mentalności dziadziusia. Baba słusznie zauważyła, że statystyczny ojciec statystycznej nastolatki jest na tyle młody żeby nie miewać takich dylematów i nie posługiwać się takim językiem, i ja się z tym zgadzam. Są jednak tatusiowie dojrzali i to bardzo mocno. Jeśli pan Kondrat będzie miał córkę to w dniu jej 16 urodzin on będzie miał lat 84 lata. Będzie miał wtedy sporo czasu na przemyślenia. Sam nie bedzie chodził na studniówki ale Córka zapewne.
                  Być może jest to ktos około 50++++++ ale raczej nie kobieta. Słowa 'absztyfikant' nie używała nawet moja babcia, już raczej adorator, wielbiciel, konkurent. Obecnej 50+++ słowo to kojarzy się raczej negatywnie. No i który mężczyzna (niezależnie od wieku) określiłby tym słowem samego siebie? myśle, że żaden ale wielu chętnie określi tak drugiego faceta, szczególnie jesli chce go zlekceważyć.
                  • nchyb Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 12:38
                    A ja myślę, że kobieta i to często bywająca na tym forum smile
                    stąd właśnie pewnie zna to określenie, panowie chyba raczej w takie sondy na forach się nie bawią, ale oczywiście mogę się mylić big_grin
                  • azm2 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 13:53
                    Kilka cytatów:
                    ... każdy maturzysta myśli tylko o jednym - studniówce.
                    ... wyruszamy po naszą partnerkę.
                    ... kwiaty dla osoby towarzyszącej jak i jej mamy.
                    Co z tatą?
                    Przyznam się, że jestem jej absztyfikantem, a jej rodziców nigdy nie widziałem.

                    Ja jestem dopiero kilka...naście lat po maturze, ale nie wyobrażam sobie, że obecny maturzysta używa takiego słownictwa. Karol sam o sobie mówi w liczbie mnogiej "wyruszamy" (my, Karol - pluralis majestatis!!!)) i po "naszą" partnerkę. Gdyby moja żona usłyszała, że ma być "osobą towarzyszącą" dla "nas, czyli Karola", to by się najpierw roześmiała, a potem wyśmiała "was, czyli Karola". No i czy naprawdę każdy maturzysta myśli tylko o studniówce? Chyba raczej, żeby "partnerkę" wyhaczyć i ten...tego... - na tym forum nie powinienem używać bardziej dosłownych określeń, bo wszystkie panie rozumieją.

                    Ja też przypuszczam, że szalenie kulturalny Karol jest kobietą. Może jest to redaktorka, która poszukuje "kontentu" do swojej rubryki "Listy od czytelników" w jakimś tygodniku przeznaczonym dla nudzących się pań domu?

                    Ale w ogóle jest odrobina rozrywki. wink

                    • baba67 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 14:45
                      Jeśli redaktorka to na pewno z prawdziwego gazwybu a nie naszego portaliku gdzie bawią nas i informują (z naciskiem na to pierwsze) politowania godne ofiary upadku edukacji.Pani po jakiejś polonistyce, choć oderwana od rzeczywistości językowej młodego pokolenia.
                      • condesa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 15:18
                        Babo, ale dlaczego " jakiejś" polonistyce, to jakieś studia niższej kategorii? Większości rodaków wydaje się, że po polsku mówić, to żadna sztuka, każdy potrafi więc i studiować nie ma czego. A w rzeczywistości? Uszy więdną od słuchania tej, pożal się Boże, polszczyzny. A tekstów pisanych przez niedouczonych redaktorów i użytkowników internetu czytać się często nawet nie chce, taki to poziom. Więc nie deprecjonujmy tych studiów i tych, którym jeszcze się chce czegoś na temat naszego ojczystego dowiedzieć.
                        • baba67 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 16:13
                          A bożbroń, jakiejś w sensie-coś związanego z fachem dziennikarskim ,może polonistyka, dziennikarstwo,może coś językowego nic lekceważącego nie miałam na myśli! Zresztą ton wypowiedzi nt ew. redaktorki był pozytywny.
                          • condesa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 16:20
                            A to przepraszam, musiała mnie zmylić ta "jakaś polonistyka", a ja bardzo ubolewam nad upadkiem słowa i pewnie przewrażliwiona jestem☺
                            • jolanta4447 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 16:58
                              @ condesa 18.01.18, 15:18
                              "Babo, ale dlaczego " jakiejś" polonistyce, to jakieś studia niższej kategorii? Większości rodaków wydaje się, że po polsku mówić, to żadna sztuka, każdy potrafi więc i studiować nie ma czego. A w rzeczywistości? Uszy więdną od słuchania tej, pożal się Boże, polszczyzny. A tekstów pisanych przez niedouczonych redaktorów i użytkowników internetu czytać się często nawet nie chce, taki to poziom. Więc nie deprecjonujmy tych studiów i tych, którym jeszcze się chce czegoś na temat naszego ojczystego dowiedzieć"

                              He he, pewnie, że studia polonistyczne czy inne językowe (germanistyka, iberystyka czy inne) nie są czymś gorszym, ale uczciwie przyznaję, że kompletnie nie poważam tych, którzy skończyli politologię, zarządzanie, marketing czy socjologię i to często na płatnych pseudo uczelniach prywatnych lub zaocznie czy nawet wieczorowo.
                              Znam takie osoby, wiem, jaką wiedzę reprezentują i jak wyglądały ich nauki.
                              Trudno, akurat mojego zdania nie zmienię.
                              • condesa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 17:55
                                A widzisz Jolanto, mnie się wydaje, że to nie kwestia kierunku studiów, bo na każdym z nich można zdobyć wiedzę. Powiem Ci więcej - jest to wiedza przydatna w życiu i społeczeńsywie, choć jej wykorzystanie nie zawsze jest tak oczywiste jak to bywa w przypadku efektów pracy inżyniera. Nawiasem mówiąc umiejętności panów inżynierów też bywają nędzne, o czym czytamy w prasie, przy okazji informacji na temat walących się wiaduktów ( jeszcze nie otwartych), nowowybudowanych odcinków dróg, które się ze sobą nie stykają, katastrof budowlanych itp. Natomiast zgodzę się, że jest dużo uczelni, które nie przygotowują rzetelnie do zawodu, bo nie mają kadry, bo mają bałagan i liczy się dla nich tylko kasa za czesne. Zgodzę się też, że trudno wieczorowo czy zaocznie studiować medycynę i być po niej dobrym lekarzem. A i są studenci, którzy studia traktują jak odwleczenie terminu bezrobocia, którzy uważają, że skoro płacą to zaliczenie ma być. Tylko to są różne sprawy. Problemem nie jest marketing, socjologia czy zarządzanie - one też są potrzebne. Problemem jest katastrofalny stan szkolnictwa i studiów wyższych ( i wielu innych dziedzin też, ale to już inny temat).
                                • mim_maior Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 00:04
                                  Jolanta czołobitnie traktuje tylko prawników, zdaje się big_grin
                                  • jolanta4447 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 00:07
                                    @mim_maior
                                    "Jolanta czołobitnie traktuje tylko prawników, zdaje się big_grin"

                                    ???
                                    Jakich prawników? Czołobitnie? O co Ci chodzi?
                                    • jolanta4447 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 02:15
                                      @mim_maior

                                      Jakiś cytat może ?
                  • vivi86 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 16:09
                    A ja słyszałam to słowo, ale w kontekście neutralnym. Pokolenie dziadków używało, za to konkurent odszedł do lamusa
                    • condesa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 07:24
                      Razem z lamusem zresztą😁
                      • aqua48 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 14:32
                        condesa napisał(a):

                        > Razem z lamusem zresztą😁

                        Był jeszcze epuzer. Taki zaawansowany absztyfikant smile
                        • kora3 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 14:41
                          Dla mnie zastanawiające jest jak jednym słowem młody człowiek miałby przedstawić osobom naprawdę czu w jego pojęciu nieobeznanym z młodzieżowym slangiem taką relację. Wiadomo z opisu, ze chłopak do dziewczyny pobija// zarywa = podoba mu się, nie jest jeszcze jego dziewczyna, ale jest na to szansa, bo zgodziła się iść z nim na studniówkę.
                        • condesa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 21.01.18, 15:56
                          A gdzie na tej skali umieścić fatyganta?☺
                          • majaa Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 22.01.18, 13:25
                            Fatyganta zrównałabym z absztyfikantemsmile No, może ewentualnie lekko przed...wink
    • akle2 Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 18.01.18, 09:15
      Witasz się ze wszystkimi, przedstawiasz się, zapewniasz, że dziewczyna będzie pod Twoją opieką bezpieczna, zostawiasz do siebie telefon i swój adres (względy bezpieczeństwa, jakby się coś stało, jakbyście nie dotarli do miejsca przeznaczenia). Żadnych kwiatków bym nie dawała, jeśli to tylko przyjazd po kogoś, a nie proszona wizyta, gdzie zabawiłbyś dłużej.
    • nchyb Klucz - to podstawa 18.01.18, 10:14
      należy pamiętać nie tylko o kwiatach i bukieciku.
      Podstawą jest klucz. Nie byle co, tylko KLUCZ! /i to nie byle jaki klucz, ale klucz od pokoju w najlepszym hotelu w okolicy!

      Klucz ten należy z dumą pokazywać na studniówce kolegom w WC podczas popijania z ukradkiem wniesionych piersiówek. To ma być słynny klucz do hotelu, do którego po balu zaprosisz swoją studniówkową partnerkę.
      A potem już przyszłym teściom przynieś te kwiaty smile
    • rosynanta Re: Zachowanie w domu partnerki studniówkowej 19.01.18, 11:49
      Odpuść kwiaty, przedstaw się rodzicom, powiedz, kiedy mniej więcej wrócicie, powiedz dziewczynie komplement i podaj jej płaszcz. Mówię z perspektywy dziewczyny - tak to u mnie wyglądało i uważam, że odpowiednio.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka