wiecie co?
wydaje mi się że niektóre z was to takie babcie - sztywniary

no nie jest tak? ale szczerze
"nie podaje się herbaty w saszetkach, to niezgodne z zasadami współżycia społecznego, koniec i kropka" - pisze do nas jedna z czytelniczek
albo "nie zaprasza się męża bez żony, to powód do zerwania stosunków z zapraszającym"
piszecie tak, bo traktujecie mityczne zasady sv jako religię którą wam przekazała matka i wy przekażecie ją córce w niezmienionej formie.
a tymczasem wystarczy pomyśleć - jaka jest rola danej normy? po co ona została wymyślona?
np. zapraszanie tylko jednej połówki - jeżeli zaprosisz tylko męża to żona może poczuć się pominięta, odrzucona - a nie chcemy sprawiać jej przykrości
(ale może właśnie chcemy bo nas wkurza??)
albo - może ta żona jest chorobliwie zazdrosna, i wyobraża sobie nie wiadomo co kiedy jej mężuś pójdzie sam na imieniny do siostry, więc może lepiej zaprosić oboje żeby nie popełniła rozszerzonego samobójstwa?
moim zdaniem wiedząc DLACZEGO można sobie odpowiedzieć na pytanie JAK
i nie ma obowiązku bycia miłym dla niemiłych osób,
małżeństwo to w XXI wieku coraz bardziej nietrwała struktura
kawa rozpuszczalna jest niedobra, ale jak ktoś ma tylko taką i zapyta czy podać to nie ma co się nadymać że to niezgodne z moim wyobrażeniem sv, podobnie jak herbata w torebkach i solenie frytek