Jakiś czas temu byłam z mężem i przyjaciółmi na koncercie w filharmonii.
Koncert - wydarzenie muzyczne, chętnych tłum. I pewnie z racji ilości
chętnych, organizatorzy sprzedali więcej biletów niż miejsc siedzących.
Nasze cudem zdobyte bilety, zapewniały nam miejsca siedzące w loży 4
osobowej. Tymczasem w loży znalazło się aż 8 osób, w tym jedna starsza pani,
która z racji braku krzeseł, usiadła na stopniu schodów.
Pani nie była zachwycona

wielokrotnie dawała do zrozumienia, że gdyby
panowie byli kulturalni, miejsce dla niej by się znalazło... (tu wymowne
spojrzenie na mojego męża i znajomego).
I co myślicie? Należało wstać i ustąpić miejsca?