uwazna
07.04.03, 12:45
Wczoraj w jednym z centrów handlowych trafiłam na taką scenę: bardzo znany
kucharz na oczach publiczności pichcił jakieś potrawy, a sekundowała mu w
tym znana serialowa aktorka. Kucharz zamieszał coś w garnku, nabrał na
plastikową łyżkę i spróbował. Po czym tę samą łyżkę zanurzył w garze
ponownie, nabrał na nią i podał do spróbowania swojej partnerce. Ta
siorbnęła trochę, a to co zostało na łyżce, przyjął do ust kucharz.
Przyznaję, że to jedzenie ze wspólnej łyżki zemdliło mnie. Oddaliłam się
czym prędzej. Zawsze brzydziło mnie używanie wspólnych sztućców, szklanek,
obgryzanie tego samego jabłka, czy grzebanie oblizaną łyżką w potrawie
przeznaczonej również dla innych. A jak jest z Wami?