Dodaj do ulubionych

próbowanie potraw

07.04.03, 12:45
Wczoraj w jednym z centrów handlowych trafiłam na taką scenę: bardzo znany
kucharz na oczach publiczności pichcił jakieś potrawy, a sekundowała mu w
tym znana serialowa aktorka. Kucharz zamieszał coś w garnku, nabrał na
plastikową łyżkę i spróbował. Po czym tę samą łyżkę zanurzył w garze
ponownie, nabrał na nią i podał do spróbowania swojej partnerce. Ta
siorbnęła trochę, a to co zostało na łyżce, przyjął do ust kucharz.
Przyznaję, że to jedzenie ze wspólnej łyżki zemdliło mnie. Oddaliłam się
czym prędzej. Zawsze brzydziło mnie używanie wspólnych sztućców, szklanek,
obgryzanie tego samego jabłka, czy grzebanie oblizaną łyżką w potrawie
przeznaczonej również dla innych. A jak jest z Wami?
Obserwuj wątek
    • kicior99 Re: próbowanie potraw 07.04.03, 14:10
      Kiedys Kamyczek pisal, ze wolno (wlasnymi sztuccami) sprobowac potrawy z
      talerza sasiada - o ile ten sie zgodzi. Ale nie praktykuje tego.
      • uwazna Re: próbowanie potraw 07.04.03, 17:43
        kicior99 napisał:

        > Kiedys Kamyczek pisal, ze wolno (wlasnymi sztuccami) sprobowac potrawy z
        > talerza sasiada - o ile ten sie zgodzi. Ale nie praktykuje tego.

        To jest zupełnie co innego. Prawie zawsze w restauracjach próbuję potraw współ-
        biesiadników i sama też ich częstuję. Uważam, że to bardzo miły zwyczaj o
        dużych walorach poznawczych smile. Ale zawsze robimy to czystymi, NIEUŻYWANYMI
        sztućcami. Natomiast pchanie komuś do talerza, czy do ust oblizanego przez
        siebie widelca uważam za obrzydliwe.
    • oka5 Re: próbowanie potraw 07.04.03, 19:20
      uwazna napisała:

      > Kucharz zamieszał coś w garnku, nabrał na
      > plastikową łyżkę i spróbował. Po czym tę samą łyżkę zanurzył w garze
      > ponownie, nabrał na nią i podał do spróbowania swojej partnerce. Ta
      > siorbnęła trochę, a to co zostało na łyżce, przyjął do ust kucharz.

      A fuuuj! sad((
    • sumerolog Re: próbowanie potraw 08.04.03, 23:17
      To jest dopuszczalne na pikniku wspólnych znajomych, którzy sie dobrze znają i
      mogą sobie pozwolić na takie "poufałości". Ewentualnie podczas rodzinnego
      przyugotowywania potraw czy cos w tym guście... W innych sytuacjach absolutnie
      niedopuszczalne.
      • brassia1 Re: próbowanie potraw 09.04.03, 09:58
        sumerolog napisał:

        > To jest dopuszczalne na pikniku wspólnych znajomych, którzy sie dobrze znają
        i
        > mogą sobie pozwolić na takie "poufałości". Ewentualnie podczas rodzinnego
        > przyugotowywania potraw czy cos w tym guście...

        Jestem odmiennego zdania. Pochodzę z domu, gdzie skrupulatnie przestrzega się
        higieny. Nikt po nikim nie dojada, nie zanurza się oblizanej łyżki czy widelca
        we wspólnym jadle, np. w przygotowywanej właśnie zupie. Wiem też, że nie
        jestem jakimś dziwolągiem, bo znam więcej osób postępujących tak samo. Toteż
        także na piknikach nawet z bardzo zaprzyjaźnionymi osobami nie życzę sobie, by
        ktoś podsuwał mi coś do spróbowania ze swojego, używanego wcześniej widelca.
        Po prostu mnie to brzydzi. Myślę, że dobrze wychowana osoba nie powinna
        czegoś takiego proponować.
        Jeżeli zbierze się grono, które lubi w ten sposob wymieniać się florą
        bakteryjną, to wolna wola. Ale chyba należałoby to wcześniej jakoś ustalić
        wink, żeby nikogo nie postawić w niezręcznej sytuacji.
        • sumerolog Re: próbowanie potraw 14.04.03, 21:04
          Wiem też, że nie
          > jestem jakimś dziwolągiem, bo znam więcej osób postępujących tak samo. Toteż
          > także na piknikach nawet z bardzo zaprzyjaźnionymi osobami nie życzę sobie,
          by
          > ktoś podsuwał mi coś do spróbowania ze swojego, używanego wcześniej widelca.
          > Po prostu mnie to brzydzi. Myślę, że dobrze wychowana osoba nie powinna
          > czegoś takiego proponować.
          > Jeżeli zbierze się grono, które lubi w ten sposob wymieniać się florą
          > bakteryjną, to wolna wola. Ale chyba należałoby to wcześniej jakoś ustalić
          > wink, żeby nikogo nie postawić w niezręcznej sytuacji.
          >

          Brassia, widac od razu ze nigdy nie bylas na studenckim pikniku w lesnej gluszy
          jesienna pora... Uwazam sie za kulturalnego czlowieka ale tam bylem zmuszony do
          jedzenia ze wspoklnego talerza, na porzadku dziennym bylo jedzenie "od kogos"
          (glownie miedzy dziewczynami), siedzialo sie wokol ognicha i bylo fajnie.
          Owszem, mozna to nazwac brakiem kultury obycia etc., ale gdyby to bylo wielce
          kulturalne spotkanie, bardzo wytworne i tak dalej, z zachowaniem wszelkich norm
          i regul, to co bysmy potem wspominali??smile)))
          Na co dzien - uspokoje cie - nie jadam po kims z widelca.smile
          • brassia1 Re: próbowanie potraw 15.04.03, 11:02
            sumerolog napisał:


            > Brassia, widac od razu ze nigdy nie bylas na studenckim pikniku w lesnej
            > gluszy

            Byłam, byłam... smile

            >Uwazam sie za kulturalnego czlowieka ale tam bylem zmuszony do
            > jedzenia ze wspoklnego talerza, na porzadku dziennym bylo jedzenie "od
            > kogos"
            > (glownie miedzy dziewczynami), siedzialo sie wokol ognicha i bylo fajnie.

            Jak to byłeś zmuszony? Myślę, że to był Twój wybór, a nie przymus. Może
            nawaliła organizacja i mieliście za mało talerzy, sztućców itd.
            Mniejsza z tym. Napisałam, że jeśli komuś to odpowiada, to proszę bardzo. Mnie
            irytuje nachalność z jaką niektóre osoby bez pytania potrafią wetknąć komuś do
            zupy swoją oblizaną łyżkę, albo proponować spóbowanie czegoś z tejże. Zawsze
            będzie to niehigieniczne, obojętnie czy na biwaku, czy w eleganckiej
            restauracji. Mnie chodzi o to, żeby ludzie, którzy się
            "nie brzydzą" szanowali przyzwyczajenia tych, którzy się "brzydzą".

            > Na co dzien - uspokoje cie - nie jadam po kims z widelca.smile
            Ależ jak masz ochotę, to jadaj smile. Ale swojego używanego widelca nie
            wściubiaj mi do talerza, please. wink

            • control Re: próbowanie potraw 25.04.03, 22:31
              brassia1 napisała:

              > > Byłam, byłam... smile
              >
              > > > Jak to byłeś zmuszony? Myślę, że to był Twój wybór, a nie przymus. Może
              > nawaliła organizacja i mieliście za mało talerzy, sztućców itd.

              Talerze, sztućce w odpowiedniej ilości... brakuje filiżanek i odpowiednich
              nożyków do ryb. No to, brassial, faktycznie byłaś...
              • brassia1 Re: próbowanie potraw 25.04.03, 22:52
                control napisał:

                > Talerze, sztućce w odpowiedniej ilości... brakuje filiżanek i odpowiednich
                > nożyków do ryb. No to, brassial, faktycznie byłaś...

                Ty oczywiście wiesz lepiej, czy byłam. No to przepraszam, że Cię wcześniej nie
                zapytałam. I jeszcze jedno. Obozy są różne. Ty widocznie bywałeś tylko na
                takich, gdzie jadało się rękami prosto z gara. A może i gara nie było? Te
                "moje" obozy były trochę bardziej cywilizowane.
            • glupka_lesna Re: próbowanie potraw 03.09.03, 09:40
              brassia1 napisała:

              > Jak to byłeś zmuszony? Myślę, że to był Twój wybór, a nie
              przymus. Może
              > nawaliła organizacja i mieliście za mało talerzy, sztućców itd.

              hihihi, cudnosci smile
              az nie moge sie powstrzymac przed dopisaniem do przebrzmialego
              chyba watku...
              otoz rzeczywiscie, na wielu wyjazdach nawala organizacja terenu
              oraz nierzadko klimatu - brak wody (nie mowie tu o braku
              gustownych kranikow w lesnej gluszy, ale o braku wody tout court)
              sklania calkiem liczne grona osob do niewyciagania zastaw
              stolowych z plecaka, tylko gmerania przez nie lyzka w jednym,
              wspolnym kociolku.
              co sie przeklada na bardziej cywilizowane warunki o tyle, ze miedzy
              owymi osobami pewna poufalosc moze byc nadal zachowana,
              zwlaszcza w bardziej nieformalnych sytuacjach (nie slyszalam
              jeszcze kategorycznej wypowiedzi: "od dzis nie wymieniam juz z
              toba flory bakteryjnej!")

              co zas do kucharza i aktorki - faktycznie to nienajlepiej
              brzmi...proponuje dla ocalenia apetytu przyjac wykladnie, ze trwaja
              w bardzo bliskim a namietnym zwiazku, a spozywana ambrozje
              dziela po rowno wink
              • lahliq A co z całowaniem! 03.09.03, 11:02
                Jaku, jak pomyślę ileż to juz flory bakteryjnej wymieniłam z moim mężem...
                Koszmar, po prostu koszmar... wink
    • kropka Re: a wyciąganie paluchami z półmiska? 10.04.03, 17:54
      Jezu! Tłukłabym po tych brudnych łapach bez względu na wiek i stanowisko.
      Niestety, nawet na bardzo wytwornych przyjęciach na najwyższych
      szczeblach "kultury" trafi się przynajmniej jeden taki, co z wielkiego,
      publicznego półmiska musi skubnąć choć listek sałaty. Obrzydliwość!
    • menisk Re: próbowanie potraw 11.04.03, 09:30
      Czytam Wasze wpisy i przypomina mi sie sytuacja, jaką jakiś czas temu
      przeżyłam. Wpadła do mnie sąsiadka. Akurat przywiozłam sobie z Mazur pyszny
      miód kupiony od pszczelarza. Odkręciłam słój, dałam jej łyżeczkę i
      zaproponowałam, żeby spróbowała. A ona... zaczęła metodycznie wyżerać ten miód
      prosto ze słoika. Nie zdążyłam nawet zareagować, że jak jej tak smakuje, to
      podam jej w miseczce. W rezultacie cały słoik musiałam jej sprezentować, bo
      jedzenie po kimś jest dla mnie nie do przyjęcia.
    • goonia Re: próbowanie potraw 25.04.03, 22:13
      Uwazam, ze miesznie w garnku uprzednio oblizana lyzka jest absolutnie
      obrzydliwe. Jest rowniez niemadre gdyz takie potrawy z dodatkiem sliny szybciej
      sie psuja.
      Pamietam, ze u mnie w liceum byl okropny zwyczaj podgryzania kanapek, jablek
      itp. Jak tylko zaczynala sie przerwa sniadaniowa i czlowiek wyjal kanapke,
      zaraz przylatywala jakas glodna dusza nie majaca swojego sniadania i "daj
      gryza".
      No i co bylo robic albo sie dawalo albo chodzilo glodnym. Istne nieszczescie.
      A prosze sie przyjzec dokladnie co sie dzieje jak gdzies sa podane dipy i
      czipsy czy inne warzywka. Zasada jest "jeden dip-tylko" a co ludzie robia?
      Mocza, gryza, znowu mocza. Widac wielu osobom brak higieny zupelnie nie
      przeszkadza.
      • issis Re: próbowanie potraw 03.09.03, 12:55
        goonia napisała:

        > A prosze sie przyjzec dokladnie co sie dzieje jak gdzies sa podane dipy i
        > czipsy czy inne warzywka. Zasada jest "jeden dip-tylko" a co ludzie robia?
        > Mocza, gryza, znowu mocza.

        Ja podaję łyżeczki do dipów, każdy sobie nakłada łyżeczką na warzywko. Tak samo
        podawane są warzywa z dipami jako czekadełko dipy w dobrej wrocławskiej
        restauracji "Casa Patio". Wspólny dip i moczenie ugryzionego kawałka jest FUJA!
    • em_em Re: próbowanie potraw 03.09.03, 07:54
      Przepraszam że wyciągam tak zamierzchły wątek, ale dopiero tu trafiłam - i
      czytam metodycznie od końca smile - może też ten temat pojawi się później, ale
      nie mogę się powstrzymać

      uwazna napisała:
      > Zawsze brzydziło mnie używanie wspólnych sztućców, szklanek,
      > obgryzanie tego samego jabłka, czy grzebanie oblizaną łyżką w potrawie
      > przeznaczonej również dla innych. A jak jest z Wami?

      Zgadzam się niemal ze wszystkim co napisaliście(choć co do "cywilizowanego"
      obozu studenckiego Brassai mam poważne wątpliwości - gdzież są "cywilizowani"
      studenci wink
      Jeśli już mowa o oblizywaniu - częsty widok na ulicy - mamuśka oblizująca
      podniesiony z chodnika smoczek i pchająca go w paszczę ukochanemu dzieciątku.
      OHYDA nad ohydy sad((
      • maria421 Re: próbowanie potraw 04.09.03, 09:45
        Obrzydliwe i niesmaczne.

        Ale, jezeli kucharz publicznie tak sie zachowuje, to co robi jak jest sam w
        kuchni? Co jest w barszczyku, jaki nam podaja w restauracji?
    • melila Re: próbowanie potraw 05.09.03, 21:47
      Myslę, że "lizanie po kimś" jedzenia jest dopuszczalne w stosunkach domowych.
      Jesli gotuję dla siebie albo dla rodziny to nie widze problemu w próbowaniu
      łyżką z garnka. każdemu chyba zdarza się wypić cos z kubka członka rodziny.
      Chyba w tradycji żydowskiej państwo młodzi jedza z jednego talerza i piją z
      jednego kielicha właśnie na znak nowo nawiazanej intymności.

      Brzydzę się trochę dzielić z "tylko znajomymi" np butelkę wody, gdzie się pije
      z gwinta i wolę tego unikać.

      A publiczne lizanie i wkładanie łyżki do wspólnego garnka kojarzy mi się z
      peerelowską stołówką, gdzie kiedyś zobaczyłam jak kucharka nakładała w ten
      sposób sałatkę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka