zagubiona11
21.09.07, 11:00
Pracuję jako sekretarka i przez mój sekretariat jest jedyne wejście
z korytarza do gabinetu szefa. Bardzo często zdarza się, że ludzie
traktują sekretariat jako przedłużenie korytarza, chociaż jest to
oddzielne pomieszczenie z drzwiami i ścianami, a nie wydzielony
kawałek korytarza. Na przykład, w czasie zebrania w gabinecie
jakiemuś uczestnikowi zadzwoni komórka i, nie chcąc przeszkadzać
innym, wychodzi z gabinetu szefa, żeby ją odebrać. Większość ludzi
nie wychodzi na korytarz, tylko zatrzymuje się w sekretariacie i tu
głośno prowadzi rozmowę przez komórkę. A sekretariat jest moim
miejscem pracy i często mam do wykonania czynności wymagające ciszy
i skupienia i taka głośna rozmowa tuż obok to uniemożliwia. Ponadto
takie zachowanie gości szefa bardzo mnie irytuje, bo czuję się
ignorowana, jakbym była biurkiem albo innym sprzętem biurowym, na
którego nie trzeba zwracać uwagi.
Jak, Państwa zdaniem, powinnam się zachowywać w takich sytuacjach?
Nie mogę arogantów zrugać, choć im się należy za brak szacunku, bo
przecież reprezentuję szacowną firmę i nie wolno mi obsztorcowywać
gości! Nie chcę też przechodzić nad tym do porządku dziennego, bo
podobne sytuacje będą się powtarzały, a to jest nie do zniesienia.
Będę wdzięczna Forumowiczom za rady.