Dodaj do ulubionych

s.v. w sekretariacie

21.09.07, 11:00
Pracuję jako sekretarka i przez mój sekretariat jest jedyne wejście
z korytarza do gabinetu szefa. Bardzo często zdarza się, że ludzie
traktują sekretariat jako przedłużenie korytarza, chociaż jest to
oddzielne pomieszczenie z drzwiami i ścianami, a nie wydzielony
kawałek korytarza. Na przykład, w czasie zebrania w gabinecie
jakiemuś uczestnikowi zadzwoni komórka i, nie chcąc przeszkadzać
innym, wychodzi z gabinetu szefa, żeby ją odebrać. Większość ludzi
nie wychodzi na korytarz, tylko zatrzymuje się w sekretariacie i tu
głośno prowadzi rozmowę przez komórkę. A sekretariat jest moim
miejscem pracy i często mam do wykonania czynności wymagające ciszy
i skupienia i taka głośna rozmowa tuż obok to uniemożliwia. Ponadto
takie zachowanie gości szefa bardzo mnie irytuje, bo czuję się
ignorowana, jakbym była biurkiem albo innym sprzętem biurowym, na
którego nie trzeba zwracać uwagi.

Jak, Państwa zdaniem, powinnam się zachowywać w takich sytuacjach?
Nie mogę arogantów zrugać, choć im się należy za brak szacunku, bo
przecież reprezentuję szacowną firmę i nie wolno mi obsztorcowywać
gości! Nie chcę też przechodzić nad tym do porządku dziennego, bo
podobne sytuacje będą się powtarzały, a to jest nie do zniesienia.

Będę wdzięczna Forumowiczom za rady.
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 racja, wyzwanie i sprawdzian dla Ciebie. 21.09.07, 11:22
      Czy okażesz Sobie tyle szacunku, że nie zachwasz się relacyjnie
      i uwagę; grzecznie ale stanoczo będziesz zwracać wszystkim?
      • zagubiona11 Re: racja, wyzwanie i sprawdzian dla Ciebie. 21.09.07, 11:49
        Dziękuję za odpowiedź. A czy moge prosić o tłumaczenie na polski?
        • nm.buba011 Re: racja, wyzwanie i sprawdzian dla Ciebie. 21.09.07, 12:03
          relacyjnie;
          - w moim domu nie pozwalam palić i chodzić w buciorach po moich
          dywanach i panelach, ale moja mama lub córka? To co innego.

          Im przesież,
          uwagi zwracać nie będę.

          Przenieś to na swój grunt. wink
          • zagubiona11 Re: racja, wyzwanie i sprawdzian dla Ciebie. 21.09.07, 12:20
            Mam rozumieć, że powinnam ludzi traktować wybiórczo tzn. zwracać
            uwagę np. gońcom i kierowcom, a w milczeniu znosić arogancję
            prezesów i głównego księgowego? Kiedy to właśnie kierownictwo się
            nieprzyjemnie panoszy, pracownicy szeregowi wykazują na ogół więcej
            taktu...
            • nm.buba011 nie, uwagę zwracać tym właśnie niekulturalnym. 21.09.07, 12:37
              > Mam rozumieć, że powinnam ludzi traktować wybiórczo

              - jak do takiego wniosu doszłaś?
              Dlaczego próbujesz manipulować?
              Trochę, nieładnie?
              • zagubiona11 Re: nie, uwagę zwracać tym właśnie niekulturalnym 21.09.07, 12:55
                Do takiego wniosku doszłam na podstawie Pana?pani wypowiedzi. Cytuję:

                "w moim domu nie pozwalam palić i chodzić w buciorach po moich
                dywanach i panelach, ale moja mama lub córka? To co innego.

                Im przesież,
                uwagi zwracać nie będę.

                Przenieś to na swój grunt. wink"

                Owszem - nieładnie. I konformistycznie.
                • nm.buba011 na forum jesteśmy na Ty, 21.09.07, 13:20
                  prosiłaś o przetłumaczenie.

                  Wyjaśniłem, dając przykład niewłaściwego, relacyjnego zachowania.

                  Przenieś to na swój grunt. wink
                  -oznacza, że należy porównać to do sytuacji w Twoim biurze,
                  i tak się nie zachowywać.

                  Myślę, że wytłumaczyłem już dokładnie,
                  przepraszam, za nie doprecyzowanie.
    • remez2 Re: s.v. w sekretariacie 21.09.07, 12:27
      Pytanie pomocnicze.
      Czy gości swego szefa, którzy przyszli na spotkanie przed czasem, prosisz o
      poczekanie w sekretariacie, czy na korytarzu?
      • zagubiona11 Re: s.v. w sekretariacie 21.09.07, 12:50
        Odpowiedź na pytanie - w sekretariacie.

        Czy to pytanie ma sugerować, że jeśli gość w sekretariacie czeka na
        spotkanie, to może sobie głośno rozmawiać przez komórkę i śmiać się,
        tak jakby sekretariat był pusty? Jako prosta kobieta myślę, że
        jednak na czas rozmowy powinien wyjść na korytarz licząc się z tym,
        że przeszkadza sekretarce w pracy. Tylko nie wiem, jak to tym
        ludziom powiedzieć, szczególnie, że w hierachii firmowej stoją dużo
        wyżej ode mnie. I dlatego zwróciłam się do znawców s.v. z jasno
        wyartykułowaną prośbą o pomoc, a w odpowiedzi otrzymuję jakieś
        niejasne aluzje i sugestie. Może Państwo też nie wiecie, tylko
        wstydzicie się przyznać i stąd te dziwne uniki?...
        • nm.buba011 Re: s.v. w sekretariacie 21.09.07, 13:07
          Bardzo dobrze wiesz jak należy się zachować.
          Egzekwuj kulturalne zachowanie od góry.

          Myślę, że nie wszyscy stojący niżej, tzn - gońcy, kierowcy są
          ok. z sv, raczej znają "swoje miejsce", a prezesi i gł. księgowi
          dają Ci do zrozumienia, że są ważniejsi od Ciebie.
          Jakie to, do bólu ludzkie?

          Remez zadał bardzo dobre pytanie, a Ty sobie z tym pytaniem
          poradziłaś. Wszystko ok.

          > Może Państwo też nie wiecie, tylko
          > wstydzicie się przyznać i stąd te dziwne uniki?...

          -nie uogólniaj, konkretyzuj wypowiedzi.
          • zagubiona11 Re: s.v. w sekretariacie 21.09.07, 13:36
            Zdaje się, że Państwo rozumujecie tu na poziomie abstrakcji, do
            którego nie dorastam. Nie będę więc Państwu więcej zawracać głowy.
            Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
            • morgen_stern Re: s.v. w sekretariacie 23.09.07, 17:28
              Nie przejmuj się, buba zawsze tak pierniczy.
              • nm.buba011 bardzo przemyślany, merytoryczny argument ;-) 23.09.07, 17:35
                • morgen_stern Re: bardzo przemyślany, merytoryczny argument ;-) 23.09.07, 19:42
                  Mylisz pojęcia. To nie argument w dyskusji, tylko opis, subiektywny
                  oczywiście, twojego sposobu wyrażania się.
                  • nm.buba011 wyrazasz opinie, nie w temacie, ale o mnie? ok. 24.09.07, 00:03
        • remez2 Re: s.v. w sekretariacie 21.09.07, 13:34
          zagubiona11 napisała:

          > Odpowiedź na pytanie - w sekretariacie.
          Dziękuję, to wiele wyjaśnia.
          > Czy to pytanie ma sugerować, że jeśli gość w sekretariacie czeka na
          > spotkanie, to może sobie głośno rozmawiać przez komórkę i śmiać się, tak
          jakby sekretariat był pusty?
          Nie. To pytanie nie ma tego sugerować.
          > Jako prosta kobieta myślę, że
          > jednak na czas rozmowy powinien wyjść na korytarz licząc się z tym,
          > że przeszkadza sekretarce w pracy. Tylko nie wiem, jak to tym
          > ludziom powiedzieć, szczególnie, że w hierachii firmowej stoją dużo
          > wyżej ode mnie.
          Nie ma dobrego sposobu. Jak sama napisałaś, masz kłopot z ludźmi, którzy
          zachowują się niewłaściwie. Większość z nich nie wybaczy Ci zwróconej uwagi,
          zwłaszcza gdyby miało to miejsce przy świadkach. Może indywidualne rozmowy, w
          nieco zawoalowanej formie.
          > I dlatego zwróciłam się do znawców s.v. z jasno
          > wyartykułowaną prośbą o pomoc, a w odpowiedzi otrzymuję jakieś
          > niejasne aluzje i sugestie.
          Nie sądzisz, ze to Twoja nadinterpretacja?
          > Może Państwo też nie wiecie, tylko wstydzicie się przyznać i stąd te dziwne
          uniki?...
          Też nie mam skutecznej recepty na postępowanie z niekulturalnymi ludźmi, do
          czego nie wstydzę się przyznać (mój wątek na temat telefonów komórkowych).
          BTW - w oparciu o Twoje wypowiedzi w obydwu Twoich wątkach, mam poważne
          wątpliwości czy praca w charakterze sekretarki jest w zgodzie z Twoimi
          predyspozycjami.
          • zagubiona11 do remeza 21.09.07, 13:48
            Dziękuję za podzielenie się wątpliwościami dotyczacymi moich wyborów
            życiowych (wybór zawodu), o co wcale nie prosiłam. BTW - nigdy bym
            się nie spodziewała, że ktoś może pokusić się o dokonanie analizy
            predyspozycji zawodowych w oparciu o tak wątłe przesłanki, jak
            pytania zadawane na forum s.v....
            • nm.buba011 Re: do remeza 21.09.07, 14:03
              w brew pozorom, klikając na forum, wrażliwe osoby szczególnie
              wyczulają ... ten kanał łącznośći.

              Nie zgadzam się,
              że to - wątłe przesłanki,
              choć tym bardziej,
              warto się powstrzymywać.
            • remez2 Re: do remeza 21.09.07, 14:04
              zagubiona11 napisała:

              > Dziękuję za podzielenie się wątpliwościami dotyczacymi moich wyborów
              > życiowych (wybór zawodu), o co wcale nie prosiłam. BTW - nigdy bym
              > się nie spodziewała, że ktoś może pokusić się o dokonanie analizy
              > predyspozycji zawodowych w oparciu o tak wątłe przesłanki, jak
              > pytania zadawane na forum s.v....
              To truizm ale pracując jako sekretarka jesteś na pierwszej linii, jeśli chodzi o
              kontakty z interesantami z zewnątrz i z wewnątrz firmy. Z Twoich wypowiedzi
              wynika, że masz z tym kłopoty. Już w drodze do pracy irytuje Cię "dzień dobry" w
              windzie a potem chciałabyś "rugać" tych, którzy naruszaja Twoje terytorium.
              Tylko źle je oznakowałaś.
              Pisząc o predyspozycjach, nie pisałem o Twoich umiejętnościach i talentach
              zawodowych, których siłą rzeczy nie znam i się nie domyślam, tylko o stronie
              psychicznej. Odbieram Cię jako osobę, która uważa, że bycie sekretarką jest
              poniżej jej możliwości, źle się w tym miejscu czuje i stąd frustracje. A nawet
              agresja - jak to miało miejsce na forum. Jeżeli tą oceną sprawiłem Ci przykrość
              - przepraszam.
          • nm.buba011 Re: s.v. w sekretariacie 21.09.07, 13:55
            dodam,
            że ludzie niekulturalnie się zachowujący,
            w swoim mniemaniu zachowują się ok.

            Oczekiwanie od forum, skutecznej "odzywki" dla każdego typu
            ignoranta,
            to bardzo duże przecenienie sv.
            • remez2 Re: s.v. w sekretariacie 21.09.07, 14:05
              nm.buba011 napisał:

              > dodam,
              > że ludzie niekulturalnie się zachowujący,
              > w swoim mniemaniu zachowują się ok.
              >
              > Oczekiwanie od forum, skutecznej "odzywki" dla każdego typu
              > ignoranta,
              > to bardzo duże przecenienie sv.

              Bingo.
    • magdalaena1977 Re: s.v. w sekretariacie 22.09.07, 00:02
      zagubiona11 napisała:
      > Bardzo często zdarza się, że ludzie traktują sekretariat jako przedłużenie
      korytarza
      Bo to trochę tak jest (niezależnie od uwarunkowań architektonicznych). TO JEST
      miejsce przechodnie.
      A co do osób odbierających telefon, to czasami zależy im nie tylko na
      odseparowaniu się od Twojego szefa, ale także na poufności rozmowy. Nie
      przeszkadza im, że usłyszy zaufana (?) sekretarka, ale nie chcą informować
      interesantów na korytarzu.
      IMHO jako sekretarka w pewnych sytuacjach właśnie jesteś tłem, trochę jak dobry
      kamerdyner.
      Prezesi dyskutują, dyskutują, Ciebie nie widać, a nagle jak jesteś potrzeba
      materializujesz się z przestrzeni i podsuwasz odpowiednie dokumenty.

      > A sekretariat jest moim miejscem pracy i
      > często mam do wykonania czynności wymagające ciszy
      > i skupienia
      I może w tym jest problem. I może powinnaś powiedzieć o tym swojemu szefowi. Bo
      albo możesz być sekretarką recepcjonistką, taką odbierającą telefony i kierująca
      ruchem na przedpolu do gabinetu. Albo wykonujesz koncepcyjną pracę wymagającą
      ciszy i skupienia - i wtedy należy Ci się osobny pokój, tak jak powiedzmy
      księgowej.
    • metafiorek Re: s.v. w sekretariacie 01.10.07, 20:31
      Szanowna Pani,
      doskonale rozumiem Pani sytuację. Cóż, znam ją z autopsji. Ja w takich
      przypadkach zaczynam również głośno rozmawiać przez telefon. Mimo iż nie mam do
      wykonania żadnej koniecznej rozmowy, mam z koleżanką w księgowości umówione, że
      jeśli będę dzwonić i głośno mówić, ona zacznie nawijać o fakturach i rozmowa
      jakoś sie potoczy. Proszę mi wierzyć, 70% "głośnych" gości wychodzi na
      korytarz, żeby mnie nie przekrzykiwać. Drastyczne? Może, ale skuteczne. Zostaje
      jeszcze te 30%, ale nie ma metod idealnych. Życzę cierpliwości.
      • zagubiona11 Re: s.v. w sekretariacie 02.10.07, 10:09
        Dziękuję za merytoryczny wkład w dyskusję.

        Pani sposób jest rzeczywiście bardzo skuteczny, sama go stosuję, ale
        rzadko, bo jest niezgodny z moim charakterem (nie lubię krzyczeć do
        słuchawki, a ten pomysł tego wymaga).

        Niedawno przyszło mi do głowy, żeby, kiedy krzykliwy gość wyłączy
        już komórkę, zwrócić się do niego uprzejmie: "Panie Dyrektorze,
        dziękuję bardzo, że ogranicza Pan tak czas ważnej rozmowy ze względu
        na mój komfort, ale niesłusznie, w końcu jest Pan [tu nacisk]
        Dyrektorem, czyli nie musi się Pan liczyć z innymi"

        Ale istnieje ryzyko, że taki osobnik potraktuje to dosłownie, opowie
        innym i wtedy będę miała w sekretariacie wschodni bazar...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka