10.03.08, 13:50
Wczoraj wieczorkiem Mój wybrał się po pizzę. Była zamawiana na
wynos. Rachunek opiewał na 21zł. Mój dał 40zł. Koleś
powiedział: "oj... ale ja nie mam wydać..." Ale wziął te 4 dychy i
wydał..... 14zł.
Wychodzi na to, że piątkę już sobie policzył jako napiwek. Chodzę
tam często i nigdy takich praktych nie stosowali. Po zapłaceniu
rachunku zawsze coś zostawiałam dla kelnera. I nie chodzi o to, że
ON sobie już ten napiwek policzył, ale o to, że ode mnie (tak mi się
wydaje) należy decyzja o napiwku i jego wysokości.
Nie jest to lokal, gdzie w menu pisze, że odliczają piątaka na
napiwki...
Byłoby niestosowne z mojej strony gdybym się upomniała o tę piątkę?
No, gdybym powiedziała, że żle mi wydał...
Obserwuj wątek
    • control Re: napiwek 10.03.08, 13:56
      Oczywiście, że powinnaś powiedzieć, żeby Ci wydał. Nie ma obowiązku
      dawania napiwku. Napiwek to Twoja dobra wola. Możesz dać, możesz nie
      dać. Z wyłudzaniem napiwków trzeba walczyć
    • remez2 Re: napiwek 10.03.08, 14:12
      > Byłoby niestosowne z mojej strony gdybym się upomniała o tę piątkę?
      > No, gdybym powiedziała, że żle mi wydał...
      Byłoby absolutnie w porządku.
    • pitahaya1 Re: napiwek 10.03.08, 14:15
      A może to po prostu pomyłka?

      Choć mnie zdarzyła się taka pomyłka w jednej z restauracji. Kelnerka podała mi
      do podpisania wydruk z terminala. Kwota inna niż na rachunku, różnica niewielka.
      Poprosiłam delikatnie o sprostowanie. Nie miała wyjściasmile)

      Oczywiście nie mówię o restauracji/pubie, gdzie w karcie jest wzmianka o
      doliczanym serwisie.
    • e._ Re: napiwek 10.03.08, 23:11
      Jeśli pomyłka, to tym bardziej. Nie ma powodu, by w takiej sytuacji,
      umyślnej czy nie, czuć się zażenowanym i milczeć. Zwłaszcza, że to
      rozzuchwala.
    • agulha Re: napiwek 11.03.08, 00:23
      Przede wszystkim to było dużo za dużo jak na napiwek. Po pierwsze, żadnej fatygi
      ze strony tego gostka nie było. Ja osobiście daję napiwek w lokalu ZA OBSŁUGĘ,
      czyli przynoszenie mi do stolika dań, doradzanie, odnoszenie talerzy, i przy
      zamawianiu dań z dowozem - za fatygę posłańcowi. Po drugie, w każdym podręczniku
      savoir-vivre'u - europejskim (w USA jest inaczej) - wyczytasz, że napiwek wynosi
      10-15%. 20% to się daje za obsługę całej grupy osób albo za obsługę absolutnie
      wyjątkową. A tutaj ktoś sobie bierze prawie 25% - bezczelny. Albo niedouczony
      (skoro ludzie teraz ortografii po studiach nie znają, to może i nie umieją
      rachować). Albo tzw. głupio-mądry, czyli liczy na to, że Ty nie umiesz liczyć smile.
      • uyu Re: napiwek 14.03.08, 01:37
        Ten czlowiek ukradl tobie 5 zlotych. Inaczej tego nie mozna nazwac.
        Danie napiwku to wyraz uznania dla obslugi a nie obowiazek. Bardzo
        dobrze ujela to agulha.
        • remez2 Re: napiwek 14.03.08, 09:26
          uyu napisała:

          > Ten czlowiek ukradl tobie 5 zlotych. Inaczej tego nie mozna nazwac.
          > Danie napiwku to wyraz uznania dla obslugi a nie obowiazek. Bardzo
          > dobrze ujela to agulha.
          Masz rację. A przy tej okazji zastanawiam, jak określić praktyki niektórych
          lokali gastronomicznych, które w menu podają, że za obsługę należy się np. 10 %
          ekstra?
          • zagubiona11 Re: napiwek 14.03.08, 14:31
            > Masz rację. A przy tej okazji zastanawiam, jak określić praktyki
            niektórych lokali gastronomicznych, które w menu podają, że za
            obsługę należy się np. 10 % ekstra?

            Może chodzi o to, że jeśli klient sam się obsłuży, to tych 10%
            płacić nie musi?

            We Francji, jakieś 20 lat temu, kawa w bistro wypita przy kontuarze
            serwowana przez barmana kosztowała mniej niz kawa wypita przy
            stoliku, którą obsługa przynosiła z kuchni.

            • remez2 Re: napiwek 14.03.08, 14:44
              zagubiona11 napisała:

              > Może chodzi o to, że jeśli klient sam się obsłuży, to tych 10%
              > płacić nie musi?
              Nie. Stosują to lokale w których nie ma możliwości samoobsługi.

              > We Francji, jakieś 20 lat temu, kawa w bistro wypita przy kontuarze
              > serwowana przez barmana kosztowała mniej niz kawa wypita przy
              > stoliku, którą obsługa przynosiła z kuchni.
              To rozumiem i akceptuję. Cena kawy wyższa, ponieważ związana z dodatkową usługą
              (podanie przez obsługę). Natomiast praktyka, którą opisałem jest, moim zdaniem,
              bezczelnym grabieniem klienta. Można przecież doliczyć 5 % na fundusz emerytalny
              szefa kuchni, 3 % na pobyt w sanatorium mamy właściciela lokalu itd. Niemal
              nieskończona liczba możliwości. sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka