agulha
15.03.08, 08:59
Słuchajcie, wczoraj mnie poraziło. Poszłam z mamą do restauracji (pustawej).
Rozmawiałyśmy trochę na moje tematy służbowe - mamy właśnie nowego szefa i
wygląda na to, że zamierza zrobić z pewnymi kwestiami porządek. Zaczęłam mamie
tłumaczyć, co jest u nas w robocie nie tak. Na szczęście, tak jak zawsze w
miejscach publicznych, nie wymieniałam nazwisk, imion ani słów, które mogłyby
identyfikować branżę. W pewnym momencie do restauracji weszła kobieta i
usiadła przy sąsiednim stoliku (inna rzecz, że było wiele innych wolnych, ale
jej prawo). Zadzwoniła przez komórkę ze słuchawką na kablu do kogoś i ględziła
w jakichś mało ważnych sprawach (wiem, że w mało ważnych, bo dość głośno).
Było nam trudniej rozmawiać i nie wykluczam, że i my przez to rozmawiałyśmy
trochę głośniej. Przeszkadzała mi, ale niczym tego nie okazałam. No i
najlepsze. Wyobraźcie sobie: kiedy poszłam płacić (do terminala), babsko
powiedziało do mojej mamy: "gdybym miała takich pracowników, to bym ich
zwolniła, jak się nie podoba, to się zwolnić!". Mama była w szoku, z tym, że
powiedziała mi o wszystkim, jak już byłyśmy w domu. Już pomijam, że uwaga była
od rzeczy, bo (a) ogólnie z mojego miejsca pracy jestem zadowolona (czego baba
wiedzieć nie mogła) (b) kontekst dyskusji był taki, że idą zmiany tego, co mi
się w niej nie podoba (być może tego nie miała okazji usłyszeć); ale jak można
w lokalu wtrącać się, i to krytycznie, do rozmowy obcych osób?! Pomieszało jej
się chyba z cocktail party albo z rozmową na forum dyskusyjnym? Moim zdaniem
to absolutnie niedopuszczalne. Wtrącanie się do rozmowy obcych osób jest w
ogóle niezbyt eleganckie, ale moim zdaniem czasem ujdzie, np. w kolejce lub w
pociągu dwie osoby rozmawiają o udanej wycieczce z biurem podróży, a my -
poprzedzając to obowiązkowym "przepraszam, że się wtrącam" - pytamy, jakież to
biuro, bo też jesteśmy zainteresowani dobrze zorganizowaną objazdówką po
Hiszpanii. Jednak nie tu. Uwaga niedotycząca już savoir-vivre'u: nie sądzę
wprawdzie, żeby ta żałosna postać decydowała o zwalnianiu kogokolwiek, ale w
jakim chorym miejscu ona musi pracować, że wyrażenie krytycznej uwagi o pewnym
aspekcie organizacji pracy grozi takimi konsekwencjami...