Dodaj do ulubionych

"Pani Doroto..."

28.04.08, 12:18
Witam,
Proszę o opinię w następującej sprawie -
Nie ma znaczenia, czy zamawiam okulary, ubezpieczam auto, czy kupuję
polisę na życie - zaraz po podaniu swoich danych osobowych,
koniecznych do wypełnienia formularzy, załatwiający mnie
przedstawiciel, czy sprzedawca (nierzadko dużo młodszy ode mnie)
zwraca się do mnie "Pani Doroto...". Jak zareagować, jeśli nie życzę
sobie takiej poufałości?
A swoją drogą, to jakiś nowy zwyczaj, bo problem jest nagminny?
Obserwuj wątek
    • mallard Re: "Pani Doroto..." 28.04.08, 14:21
      dorcia1970 napisała:

      > Jak zareagować, jeśli nie życzę sobie takiej poufałości?

      Po prostu zapytać, czy to nie za szybko - jest prawie pewne, że nie
      będzie już próbował.

      > A swoją drogą, to jakiś nowy zwyczaj, bo problem jest nagminny?

      Niestety, wygląda na to że tak...
      • pavvka Re: "Pani Doroto..." 28.04.08, 18:00
        mallard napisał:

        > > A swoją drogą, to jakiś nowy zwyczaj, bo problem jest nagminny?
        >
        > Niestety, wygląda na to że tak...

        Nie jest aż tak bardzo nowy, pamiętam, że Osiecka o nim pisała ze 20
        lat temu.
    • nm.buba011 Re: "Pani Doroto..." 28.04.08, 15:41
      > A swoją drogą, to jakiś nowy zwyczaj, bo problem jest nagminny?

      -efekt szkoleń, pomijający zasady sv,
      przedstawiciel firmy winkacyjnej będzie dla "zastraszenia"
      akcentował nazwisko, powtarzając... Pani Kowalska.
    • control Re: "Pani Doroto..." 28.04.08, 15:45
      dorcia1970 napisała: problem jest nagminny

      No i chyba będziemy sie musieli do tego przyzwyczaić. Wyglada na to,
      że jest to etap przejściowy do zaniku mówienia pan/pani w kontaktach
      codziennych - podobnie jak to jest w języku angielskim. Po prostu
      społeczeństwo, które dużo jeździ po świecie, ogląda filmy, zna
      języki itp. chciałoby mieć podobnie jak jest w Londynie czy w Nowym
      Yorku. To pan/pani (dla mnie sympatyczne) coraz częściej (chyba
      podświadomie) zaczyna zgrzytać. Chciałoby się tak "nowocześniej".
      Też mnie to czasem denerwuje, ale wówczas myślę sobie: spoko, świat
      się zmienia, nie kładź się w poprzek smile
      • schinella Re: "Pani Doroto..." 28.04.08, 17:00
        Jest to efekt szkolen, gdzie tlumaczy sie sprzedawca, agantom
        ubezpieczeniowym i innych sprzedawcom, ze zwracanie sie po imieniu
        wytworzy atmosfere bliskosci, familiarnosci, a przeciez osobom ktore
        znamy i jestesmy na Ty trudniej sie odmawia.
        Jezeli Pani sobie tego nie zyczy mozna grzecznie zwrocic uwage
        mowiac np. 'Czy my sie znamy? Nie przypominam sobie?'
        albo 'Bedzie mi milo gdy bedzie sie Pan zwracal per pani Kowalska'.

        W jezyku angielskim rzeczywiscie operuje sie przez Ty, gdyz taka
        jest konstrukcja jezyka, ale w sytuacjach formalnych mowi sie
        Sir/Madame, i tak np. 'Sir/Madame, you may take a seat'.
        • agulha Ale nie per "pani Kowalska" 28.04.08, 18:34
          "Tak, proszę wejść, pani Kowalska" - to jest język prostych ludzi. Normalnie,
          neutralnie i grzecznie, nie używa się ani nazwiska, ani imienia.
          Znam problem opisywany przez Dorotę. Pierwszy raz (kiedy jeszcze pracowałam w
          szpitalu), pewien pacjent, lat około 40-50 (a ja wtedy poniżej 30), zapytał, czy
          może do mnie mówić "pani Agnieszko" (na pewno nie zadurzył się we mnie, o nie, i
          nie był to jakiś stały, wieloletni pacjent). Zdębiałam, ale odpowiedziałam po
          swojej myśli - że jednak wolę "pani doktor".
          Drugi raz, który szczególnie zapamiętałam, to list od Lukas Bank (jakaś reklama
          czy coś), zaczynający się właśnie - "pani Agnieszko". Napisałam do nich, że
          sobie nie życzę, oni chyba naprawdę nie zrozumieli. Wyobrażacie sobie odpisać
          osobie podpisanej na tym świstku (jakiś dyrektor) "panie Józefie, dziękuję za
          nadesłane materiały..."? Żeby BANK traktował mnie protekcjonalnie?! Tfu!
          • nm.buba011 Re: Ale nie per "pani Kowalska" 28.04.08, 20:52
            agulha napisała:

            > pewien pacjent, lat około 40-50 (a ja wtedy poniżej 30), zapytał,
            > czy może do mnie mówić "pani Agnieszko" (na pewno nie zadurzył się
            > we mnie, o nie, i nie był to jakiś stały, wieloletni pacjent).
            > Zdębiałam, ale odpowiedziałam po swojej myśli - że jednak
            > wolę "pani doktor".

            - a może ten pan robił... eksperyment.

            Lekarze bardzo często, nie poczyniwszy uzgodnień, dają takie wstępy:
            Panie Janie, a i o zgrozo! - Babciu, Dziadku.
            Jako źródło, wskazuje na filmy, seriale które pokazują nam, poprzez
            nadzór konsultantów, sceny adekwatne do danego środowiska.
            O średnim i niższym personelu nie wspomnę, przykład idzie z góry.

            > "Tak, proszę wejść, pani Kowalska" - to jest język prostych ludzi.

            - tu się w pełni zgadzam.
            • agulha Re: Ale nie per "pani Kowalska" 28.04.08, 22:41
              Lekarze bardzo często, nie poczyniwszy uzgodnień, dają takie wstępy:
              > Panie Janie, a i o zgrozo! - Babciu, Dziadku.
              He, he, to są ci lekarze, którzy spali na wykładach albo podręczników nie
              czytali. Cytowany w książce dla III roku przykład riposty pacjentki: "BABCIĄ to
              ja jestem dla swoich wnuków, a nie dla pana doktora".
              Jest to objaw czasami złego wychowania, czasami litości. Moja babcia mieszkała
              daleko od nas (tzn. ojciec się wyprowadził do Warszawy) i na starość dostała
              udaru i trafiła do szpitala. Tata zauważył (czy może mu powiedzieli, nie
              pamiętam), że pielęgniarki zwracały się do niej per "babciu". Jak jednak
              zauważyły, że odwiedza ją codziennie syn-inteligent, to jakoś same z siebie
              przeszły na "Pani Kowalska" ("babciu, wstajemy i jemy" - "pani Kowalska,
              jedziemy na badanie" - rozumiecie te klimaty).
              Pielęgniarki i salowe potrafią czasami wkurzyć do białości inteligentnych,
              pozbawionych sklerozy starszych ludzi infantylnymi zdrobnieniami (Może kaszki?
              Może kupkę zrobimy? A może siusiu?).
              • mallard Re: Ale nie per "pani Kowalska" 29.04.08, 10:12
                agulha napisała:

                > Może kupkę zrobimy?

                Pani idzie, jak się Pni chce - można by odrzec. smile
            • zuq1 Re: Ale nie per "pani Kowalska" 29.04.08, 15:15
              Co język, to forma. Uważam, choć mogę być w błędzie - że po polsku
              forma "pani Doroto" jest naturalna tak jak dla Rosjan "Jekaterino
              Iwanowna" a dla Niemców "Frau Schmidt". Fiński zaś podobno w ogóle
              form "pan/pani" nie zna - wszyscy z automatu są na ty. Mnie właśnie
              na odwrót, kłuje mocno w uszy, gdy ktoś się do mnie zwraca w
              formie "Panie+nazwisko!". Wolę już "Panie+imię".
              • remez2 Re: Ale nie per "pani Kowalska" 29.04.08, 19:07
                A co z formą - proszę pana? Czysto polska, stosowana od dawna, bez sztucznej
                poufałości.
                • zuq1 Re: Ale nie per "pani Kowalska" 30.04.08, 09:10
                  No, też może być, a nawet chyba jest najlepsza z możliwych i
                  rozpatrywanych tutaj wariantów.
        • nm.buba011 Re: "Pani Doroto..." 28.04.08, 18:44
          > albo 'Bedzie mi milo gdy bedzie sie Pan zwracal per pani Kowalska'.

          - czyli: z deszczu pod rynnę. Zwrot - Pani Kowalska jest jeszcze
          bardziej niegrzeczny, a w dodatku pozbawiony sensu w rozmowie dwóch
          osób. Dodając samowolnie imię, skracamy dystans, zamieniając na
          nazwisko dodatkowo stawiamy niepotrzebną barierę.
          • baba67 Re: "Pani Doroto..." 17.05.08, 17:15
            Tez tak uwazam-ale zawsze sie znajda osoby ktorym to przeszkadza. No coz roznym
            ludziom rozne rzeczy przeszkadzaja-ich prawo. Ale moze niech nie wmawiaja innym
            ze inni powinni tak czuc.
            A ja sie o wiele lepiej czuje jesli ktos mowi do mnie pani Anno, chociaz pani
            Aniu nie zawsze jest OK.
      • aiczka dygresyjnie 28.04.08, 17:18
        > No i chyba będziemy sie musieli do tego przyzwyczaić. Wyglada na to,
        > że jest to etap przejściowy do zaniku mówienia pan/pani w kontaktach
        > codziennych - podobnie jak to jest w języku angielskim.

        Najzabawniejsze jest to, że w angielskim używa się określeń typu pan/pani (sir,
        madame, mister, miss, ladies). Tylko trochę rzadziej niż w polskim.

        Obecne w każdym zdaniu "you" to nie jest tak naprawdę "ty". Jego obecność
        zastępuje odmianę czasownika przez osoby. Ponadto może oznaczać liczbę mnogą, a
        np. we francuskim gdy mówimy do kogoś oficjalnie i z szacunkiem, to właśnie w
        liczbie mnogiej.

        W polskim gdy chcemy wypowiedzieć się oficjalnie, robimy to właściwie w dość
        karkołomny sposób: "pani Marysiu, proszę, żeby mi pani skopiowała ten dokument",
        "panie profesorze, czy mógłby pan zaczynać wykład 15 minut później". (pan/pani +
        czasownik w trzeciej osobie za każdym razem, kiedy chemy się do drugiej osoby
        zwrócić).

        W angielskim jest o tyle prościej, że wstarczy zastosować czasownik w drugiej
        osobie. Ale jeśli zaczynamy dopiero rozmowę, zwracamy się do jednej z kilku
        osób, chcemy coś podkreślić ( w szczególności szacunek) itp. to z pewnością
        powiemy: "Miss Grady, could you please copy this document for me?", "Sir, you
        forgot your suitcase!", "Mr. Smith, I've got a question concerning your lecture"
        itp.

        Już w trakcie rozmowy, zarówno w polskim jak i w angielskim zwykle nie ma
        potrzeby "adresowania wypowiedzi", i "pani Marysiu" czy "Miss Grady" się pomija.

        Ja uważam za bardzo dogodne, że w naszym języku mamy tak szerokie możliwości
        okazywania zażyłości - od "proszę pana, panie Kowalski" przez "proszę pana,
        panie Michale" do "proszę cię, Michał". Zwłaszcza ten środkowy stopień jest
        wygodny np. w sympatycznych ale niezbyt bliskich kontaktach ze współpracownikami
        w różnym wieku. Gdyby jednak zaserwował mi go sprzedawca, doradca itp., czułabym
        się niezręcznie. Wyglądam młodo i taką nagłą poufałość odbieram m.in. jako
        sygnał o nietraktowaniu mnie poważnie. Jednocześnie jeśli druga strona jest
        wyraźnie starsza to trudno by było się przełamać i zasygnalizować jej, że jako
        klient nie życzę sobie poufałości czy traktowania mnie protekcjonalnie.
        • control Re: dygresyjnie 29.04.08, 00:05
          aiczka napisała: Najzabawniejsze jest to, że w angielskim używa się
          określeń typu pan/pani (sir,
          > madame, mister, miss, ladies). Tylko trochę rzadziej niż w polskim.

          No tak, ale w kontaktach codziennych bardzo szybko przechodzi
          się "na po imineniu" - zdecydowanie szybciej niz u nas. Chociaż sa
          srodowiska, w których już jestesmy w Ameryce smile

    • a_weasley Re: "Pani Doroto..." 28.04.08, 19:40
      dorcia1970 napisała:

      > załatwiający mnie przedstawiciel, czy sprzedawca
      > (nierzadko dużo młodszy ode mnie)
      > zwraca się do mnie "Pani Doroto...". Jak zareagować,
      > jeśli nie życzę sobie takiej poufałości?

      Tak jak zawsze, kiedy nie życzysz sobie poufałości: uprzejmie, lecz stanowczo. W
      końcu to on Tobie wyświadcza usługę i bierze za to pieniądze, a nie na odwrót.

      > A swoją drogą, to jakiś nowy zwyczaj, bo problem
      > jest nagminny?

      Ano jest sporo takich kolesiów, przed wojną się mówiło "z ludu", a po wojnie "ze
      społecznego awansu", którzy nie umieją się zachować.
      "Panie/Pani <imię>" plus imię to jest na miejscu w relacji szef/podwładny.
      Spotykam też w stosunkach sąsiedzkich. Krótko mówiąc tam, gdzie na ty za duży
      dystans, a na panowanie za mały.
      No i specyficzna sytuacja z policjantami - na drodze "panie <imię wyczytane w
      prawie jazdy>" uchodzi za zaproszenie do negocjacji korupcyjnych.
      "Panie/Pani <nazwisko>" zdaje mi się reliktem czasów, kiedy do osób, które miały
      jakikolwiek tytuł, mówiło się po tytule, panie docencie, panie dziekanie, pani
      mecenasowa, panie sędzio, a jak kto nie miał nijakiego tytułu...
    • plisowanka jesteście przewrażliwieni 28.04.08, 20:50
      Moim zdaniem jesteście przewrażliwieni. Korona wam z głowy spadnie, jak się do was ktoś zwróci "pan/pani+imię"? Nasz język ewoluuje, zmiany są nieuniknione, m.in. dzięki globalizacji.

      Mnie taka forma by denerwowała jedynie wtedy, gdyby w taki sposób zwracał się do mnie wróg. A skoro zwraca się tak np. przedstawiciel firmy ubezpieczeniowej, którą sami wybraliśmy, to chyba jest nam ona przyjazna. A poza tym omawiana forma nie jest "tykaniem" (zachowana jest przecież forma pan/pani), chociaż ja nawet w mówieniu do siebie po imieniu między obcymi ludźni nie widzę nic złego.

      Do autorki wątku - a nie rażą cię np. smsy od operatora sieci komórkowej, w których stosuje się wyłącznie formę "ty", np. "Masz wiadomość na poczcie głosowej", "Mamy dla ciebie niepowtarzalną okazję...", "Zamów...". Może zaskarż do sądu operatora?
      • nm.buba011 Re: jesteście przewrażliwieni 28.04.08, 21:04
        > Moim zdaniem jesteście przewrażliwieni. Korona wam z głowy
        > spadnie, jak się do was ktoś zwróci "pan/pani+imię"? Nasz język
        > ewoluuje, zmiany są nieuniknione, m.in. dzięki globalizacji.

        - bardzo dobrze że takie tematy są poruszane, to nie kwestia
        globalizacji i korony ale różnego wychowania.

        > chociaż ja nawet w mówieniu do siebie po imieniu między obcymi
        > ludźni nie widzę nic złego.

        - a to już całkiem co innego, zakładając obopólną... akceptację.
        • mallard Buba! 29.04.08, 10:23
          No nie wiem - albo Tobie, albo mnie coś dzisiaj się stało, bo:

          1. rozumiem o co Ci chodzi
          2. zgadzam się z Tobą

          Pozdro!
      • remez2 Re: jesteście przewrażliwieni 28.04.08, 21:04
        > Do autorki wątku - a nie rażą cię np. smsy od operatora sieci komórkowej, w któ
        > rych stosuje się wyłącznie formę "ty", np. "Masz wiadomość na poczcie głosowej"
        > , "Mamy dla ciebie niepowtarzalną okazję...", "Zamów...".
        Rażą.
        > Może zaskarż do sądu operatora?
        Może przestań "robić" za dowcipną?
      • agulha Re: jesteście przewrażliwieni 29.04.08, 01:14
        Operatora sieci tłumaczą dwie rzeczy: sms to, jak sama nazwa wskazuje, KRÓTKA
        wiadomość, i to na piśmie - ograniczone miejsce. Po drugie, nie wie, czy pisze
        do mężczyzny, czy do kobiety.
        Nie jestem osobą starej daty. U nas w pracy mówimy sobie na "Ty" - ale to jest z
        góry powiedziane i powszechne. To samo w Internecie na forach. Jeżeli w Polsce
        zacznie się wszystkim mówić na Ty w każdych okolicznościach - OK. Po hebrajsku
        nie ma innej formy i oni mówią sobie wszyscy na Ty, mało tego - po imieniu!
        (Obcy ludzie!). Kto tam przyjeżdża i uczy się języka, z ulgą tę konwencję
        przyjmuje (dla wyjaśnienia, ja po hebrajsku ani w ząb).
        Swoją drogą ilość sms-ów od operatora na mój prywatny telefon zaczyna mnie coraz
        bardziej irytować. Grrr...
        • plisowanka Re: jesteście przewrażliwieni 30.04.08, 20:17
          agulha napisała:
          > Jeżeli w Polsce
          > zacznie się wszystkim mówić na Ty w każdych okolicznościach - OK

          Od czegoś trzeba zacząć, moim zdaniem właśnie u nas w Polsce stopniowo zaczyna się ten zwyczaj kreować.
      • mallard Re: jesteście przewrażliwieni 29.04.08, 10:25
        plisowanka napisała:

        > Do autorki wątku - a nie rażą cię np. smsy od operatora sieci
        > komórkowej, w których stosuje się wyłącznie formę "ty", np. "Masz
        > wiadomość na poczcie głosowej", "Mamy dla ciebie niepowtarzalną
        > okazję...", "Zamów...". Może zaskarż do sądu operatora?

        Plisia, nie odbierz tego zbyt osobiście, ale na kogoś, kto tak
        gadał, mówiło się, że jest głupiomądry wink

        Pozdr.
    • dorcia1970 Re: "Pani Doroto..." 29.04.08, 07:30
      Moim zdaniem wystarczyłoby zwykłe "Proszę Pani...": "Proszę Pani,
      jeśli wybierze Pani wariant x, to zaproponuję Pani...".
      Proszę więc sobie wyobrazić młodego człowieka, z charakterystyczną
      pozą (proszę zwrócić uwagę jak oni to robią!) - wsparty na łokciach,
      lekko pochylonu w moją stronę, patrzy prosto w oczy "Pani Doroto
      (bywało i "Pani Dorotko"!), jeśli wybierze Pani...".
      Sytuacja jest powtarzalna, wzór zachowania identyczny - czy tak
      szkolą swoich pracowników polskie filie firm zachodnich? Proszę
      zwrócić uwagę, że pracownik małej firmy z polskimi korzeniami
      zdecydowanie zastosuje formę "Proszę Pani..."
      Ktoś tu powiedział, by nie kłaść się w poprzek, bo cywilizacja idzie
      naprzód smile Moim zdaniem należałoby nie tylko położyć się w poprzek,
      ale i zaprzec rękoma i nogami!
      • remez2 Re: "Pani Doroto..." 29.04.08, 09:56
        > Ktoś tu powiedział, by nie kłaść się w poprzek, bo cywilizacja idzie
        > naprzód smile Moim zdaniem należałoby nie tylko położyć się w poprzek,
        > ale i zaprzec rękoma i nogami!
        Jestem po Twojej stronie. smile pozdrawiam
        • control Re: "Pani Doroto..." 29.04.08, 10:03
          Ja też duchem jestem po Twojej stronie i nawet czesto się zapieram,
          ale to nie znaczy, że mam nie widzeć nieuchronności pewnych procesów
          i przemian
          • mallard Re: "Pani Doroto..." 29.04.08, 10:20
            control napisał:

            > Ja też duchem jestem po Twojej stronie i nawet czesto się
            > zapieram, ale to nie znaczy, że mam nie widzeć nieuchronności
            > pewnych procesów i przemian.

            Otóż właśnie, takie samo mam zdanie: Kłaść się na tory pod "parowóz
            dziejów"? Ryzykowne troszku... wink

            Pozdrawiam.
      • baba67 Re: "Pani Doroto..." 17.05.08, 17:23
        Pani Dorotko jest nie na miejscu.Pani doroto dla mnie brzmi
        neutralnie.Oczywiscie bez pochylania sie i patrzenia mi w oczy.
      • tygrysio_misio Re: "Pani Doroto..." 17.05.08, 19:40
        naszczescie niewiele osob rozklada sie tak chetnie...w przeciwnym razie wszlekie
        panie siedzialby w kuchni zakryte od glow po stopy i nie smialyby sie odezwac;]
    • kora3 szczerze mówiąc 29.04.08, 19:35
      mnie to nie przeszkadza ...choć istotnie jest nagminne, a na pewno
      nie jest konieczne. Jak widać, techniki sprzedawania czegokolwiek
      zywcem wzięte z marykańskich ksiązek nie kazdemu pasują i zamiast
      zamierzonego efektu, wywołuja wrecz odwrotny, jak u Ciebie.
      Jeśli sobie nie życzysz, wg mnie powinnas z miłym uśmiechem
      powiedzieć na takie cos "Pan/pani wybaczy, ale chyba nie znamy się
      na tyle, by zwracac się do siebie tak bezposrednio" - na pewno
      podziała. Być moze taka technika mówienia jest swoistym
      konglomeratem - chęci sztucznego wywołania atmosfery niby zazyłosci
      (osobie z ktorą jesteśmy bodaj znajomymi trudniej odmówić, niz
      obcemu) oraz .. uałtwiania sobie być moze przez sprzedawce zycia smile
      Tłumaczac cos komus latwiej powiedzieć "O, widzi pani, pani Doroto?
      To rozwiazanie jest dla pani korzystniejsze" i lepiej to brzmi,
      niz "O widzi pani, pani Kowalska, to jest dla pani l;epsze
      rozwiazanie" - na przykład - uztywanie w takim kontekście nazwiska
      wybrzmiewa protekcjonalnie i dziwacznie...Ale mozna to samo
      powiedziec uzywając samego "pani", wiec nie ma nic złego w tym, że
      zwrócisz komuś uwagę, jeśli Ci to nie pasuje.
      • baba67 Re: szczerze mówiąc 17.05.08, 17:20
        A to jest inny problem-manipulacja ze strony telemarketerow czy innych sprzedawcow.
        Jednak w sytuacjach ogolnych wspolpraca, znajome urzedniczki w banku(ja mam
        kameralne) jest zupelnie OK.
    • madii1 Re: "Pani Doroto..." 16.05.08, 21:12
      A gdyby tak troszeczkę odwrócić sytuację...
      Jestem po drugiej stronie barykady (powiedzmy, że to ja jestem tym sprzedawcą
      ubezpieczeń). Nie spoufalam się z klientami, natomiast niektórzy z nich - i
      owszem, czasem od razu, czasem później, traktują mnie "panią Dorotką".
      Czy jest dla mnie, Waszym zdaniem, jakaś opcja lekkiego cofnięcia stosunków w
      stronę bardziej oficjalną?
      • madii1 Re: "Pani Doroto..." 16.05.08, 21:17
        Jeszcze tylko dodam prywatną opinię. Jakoś mniej mnie drażni, jeśli "panią
        Dorotkę" stosują kobiety. Czasem, jeśli już dość dobrze się znamy i kobieta jest
        plus minus w moim wieku, też przechodzę na "panią Agnieszkę" i czuję sie z tym
        nieźle.

        Mężczyźni spoufalają się częściej i dużo szybciej, czasem wystarczy jedno
        zerknięcie - że jestem od nich młodsza. Odbieram to gorzej, wydają mi się często
        protekcjonalni. Z reguły usztywniam się i jestem bardzo oficjalna. Raz nie
        wytrzymałam i odpaliłam klientowi "panie Tomaszu". Lekko go zatchnęło i więcej
        tej formy nie stosował.
        • nm.buba011 złe, to złe, obojętnie która strona... barykady 16.05.08, 21:58

          • imilla Re: złe, to złe, obojętnie która strona... baryka 12.06.08, 00:27
            Mam ten sam problem co dorcia 1970, tyle, że ja pracuję w szkole i
            to ja jestem osobą świadczącą usługi. Kilka mam moich uczniów
            zwraca się do mnie per "pani Kasiu" i nie mam pojęcia w jaki sposób
            przekazać, że nie jest to dla mnie komfortowa sytuacja.
            • aiczka Re: złe, to złe, obojętnie która strona... baryka 12.06.08, 11:07
              Dzieci prawdopodobnie nie robią tego przez brak szacunku - zapewne usłyszały
              taki zwrot z ust rodziców, nauczycieli czy innych pracowników szkoły.
              Myślę, że należy delikatnie zwracać im w takiej sytuacji uwagę. Np. cicho albo
              na stronie tłumaczysz: "Słuchaj, Aniu. Zauważyłam, że powiedziałaś do mnie "pani
              Kasiu". Nie jestem na ciebie zła i się nie obrażam, ale to nie jest
              najwłaściwsza forma. W ten sposób zwracają się do siebie koledzy z pracy itp. No
              a ty nie jesteś na razie moją koleżanką, prawda? W takiej sytuacji wystarczy
              "proszę pani". Ja cię lubię i rozumiem, że po prostu tak ci się powiedziało i
              więcej nie będziesz, ale niektórzy dorośli mogą się obrazić."
              Na pewno zdołasz to zrobić z odpowiednią delikatnością. Kładę na to nacisk, bo
              sama jako dziecko zostałam skrzyczana w szkole za jakieś niezręczne wyrażenie i
              przez naprawdę długi czas bałam się rozmawiać z dorosłymi spoza rodziny.
              • remez2 Re: złe, to złe, obojętnie która strona... baryka 12.06.08, 11:53
                > Kilka m a m moich uczniów zwraca się do mnie per "pani Kasiu"
                • baba67 Re: złe, to złe, obojętnie która strona... baryka 12.06.08, 12:02
                  Prawda jest taka ze musisz zacisnac zeby albo zmienic miejsce pracy.
                  Pocieszajace jest ze do nauczycielek kolo 40 juz sie tak rodzice nie
                  zwracaja.Taka pani 40+ moze spojrzec na mame (ktora jest na ogol mlodsza )
                  WZROKIEM i na ogol przekaz dociera.
                  Sarenki musza cierpiec-wiem, przechodzilam.
                  • nm.buba011 Re: złe, to złe, obojętnie która strona... baryka 12.06.08, 13:02
                    baba67 napisała:

                    > Taka pani 40+ moze spojrzec na mame (ktora jest na ogol mlodsza )

                    - wychowanie, niekoniecznie koreluje się z... wiekiem. sad
                    • baba67 Re: złe, to złe, obojętnie która strona... baryka 12.06.08, 21:14
                      pewnie ze nie, ale takie sa twarde realia
                • nm.buba011 Re: złe, to złe, obojętnie która strona... baryka 12.06.08, 12:58
                  remez2 napisał:

                  > > Kilka m a m moich uczniów zwraca się do mnie per "pani Kasiu"

                  - na forum, _j e s z c z e_ do przyjęcia, ale w realu, też zdarza
                  się, prowadzić, podobny "dialog" smile
                • aiczka Re: złe, to złe, obojętnie która strona... baryka 12.06.08, 15:34
                  > > Kilka m a m moich uczniów zwraca się do mnie per "pani Kasiu"
                  Fakt, nie przeczytałam dokłądnie, przepraszam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka