dot. os. tow. i nie tylko.
O osobach towarzyszących napisano juz na tym frum tysiace znaków
ale chciałabym poznac Wasza opinie nt. pewnej nie o końca typowej
sytuacji.
Otóz - bliska osoba, przyjaciółka miała pewna dziecięca ze tak
powiem imprze rodzinną. Z tej okazji zaprosiła bardzo male grono
gosci - w zaadzie najblizsze osoby spoza rodziny jedna.
Impreza odbywała się w domu, wiec siła rzeczy liczba miejsc była
graniczona.
Poniewaz dwoje ludzi - małzeństwo poniekąd

byli oficjalnie
świadkami na uroczystosci dla dwójki dzieci - zostali zaproszeni
oboje wraz ze swoimi dziećmi. Poza tym dziadkowie, rodzice rzecz
jasna, brat zaintersowanej i ja.
zeby była jasnosc mja znajomosc z dziecmi nie ogranicza sie do
znajomosci z ich rodzicami - znam je od dawna i "bywam" przy
oakzjach i bez nich w ich towarzystwie.
Tak się kłada, ze ja przyjaciółka, jej maz i brat zresztą też znaja
się z moim patnerem, brat w zasadzie tylko tak oficjanie,
przyjaciółka i jej mąż - b. dobrze, acz ie tak intensywnie i długo
jak ze mna.
Przyjaciólka zaprosiła nas oboje. Mój parner nie mógł iśc na impreze
z obiektywnych przyczyn (sądze, ze gdyby ich nie było, to by sam je
sobie stworzył poekąd), uczestniczył tylko w uoczystosci koscielnej.
Rzecz w tym, że brat przyjaciółki też jest z kms zwiazany. Poczuł
się urazony faktem, ze siostra nie zaposiła tej osoby na imprezę.
Impreza nie była typu "sparowanego" po prostu tak wyszła, ze para
swiadków była małżeństwem, a mój partner,m który zresztą nie poszedł
także dobrym znajomkiem rodziców i dzieci. Tymczasem owej pani
siostra nie miała okazji poznac dotychczas, poniekad wynika to z
braku inicjatywy do tego ze strony jej brata. Wiem,z e kikakrotnie
próbowała go zachecic do zapoznania jej z ta pania, ale brat ja
zawsze zbywał.
Tym razem, rzeczywiscie nie próbowała zapraszać jej takze, cyba, jak
sadze ze względu na to, ze impreza była ograniczona "miejscowo", w
domu.
Wiem natomiast,z e zapraszała na wiekszą i w swoboniejszej
przestrzeni, naturalnie pzez brata, bo nie zna. Ale brat z góry
zapowiedział, ze przyjdzie sam. Nie ało tez rezultatu proponowanie
spotkania z nią i z mezem brata i jego partnerki na neuralnym
gruncie - wsplólna pizza, kawa, czy piwko poza domem.
Zawsze spotykało sie to z odmową.
Dodam, ze ja sama znajduje sie w dosc niezrecznej sytuacji. Znam
partnerke brata przyjaciółki, ale za nia nie przepadam i co tu duzo
gadać - nie rozmawiamy z sobą. Zdarzyło nam sie wszelako znaleźć na
wiekszej imprezie nie tak dawno obu, żadna nie była gospodynia -
obie goscmi byłysmy i nie było żadnych kwasów.
Pewnie, że przy małym stole w kilkuosobowym towarzystwie trudno o
taki komfort, niz na impreze z udziałem kilkudzisieciu osób i kilku
odzielnych stołach. Niemniej nic nie wskazuje na to, bysmy mogły sie
pobic
Ta czy owak - niezaleznie od tego, czy ja mam sie gdzieś pokawic ,
czy nie - brat w widoczny sposób unika zapoznania swej partnerki z
siostą i rodzicami. Pzrynajmniej dla niej to tak wyglada, bo jak
pisałam wyzej - nie chce spokac się na neutralnym gruncie z nią i
jej mezem tylko w 4.
Teraz ma zal do siostry, ze mnie zaprasza z kims kogo zna, a jego
samego. siostra uwaza, ze nic w tym dziwnego skoro kohoś nie zna i w
dodatku usiłowała bezskutecznie poznac.
Ja sie zcuję mocno niezrecznie, bo lubię i przyjaciółę i jej brat
tez. Rozmawiamy normalnie i probowałam zwyczajnie wyjasnić dlaczego
dąsa sie na przyjaciółke z mojego powodu, a sam nie chce poznać jej
ze swą patnerka, ale bez rezultatu
Niby nie ejst urazony, ale jest - sama nie wiem, jak wybrnąc z tej
sytuacji ow wiem,z ebedzie sie powtarzała. Nie chciałaby rezygnować
z uzestnictwa w zyciu uroczystym, ze tak pwoeim mojej przyjaciółki,
ale nie chce też byc koscią niezgody.