Dodaj do ulubionych

gość (?) w dom

16.02.09, 21:42
chodzi mi o "gości" przelotnych, np. listonosza?

jest tak - mój zamawia sporo rzeczy, listonosz wiedząc, że
najłatwiej zastać nas wieczorem przychodzi późno, nawet ok. 22. Mąż
go przyjmuje w przedpokoju (który niestety jest otwarty na salon),
ja o tej porze leżę sobie na kanapie czytając/oglądając TV.

i tu pytanie - jak się zachować - dobry wieczór rzucone na leżąco
czy jednak wstać? gość jest u nas prawie codziennie.

Wiem, najprościej byłoby ukrócić te praktyki, niestety tu mamy
konflikt interesówsad bo męzowi tak wygodniej, wrrr.
Obserwuj wątek
    • ktosiowa.waw Re: gość (?) w dom 16.02.09, 21:58
      Wiesz,
      wyznaję zasadę, że "im mniej obcych osób wchodzi do mojego domu tym lepiej".
      W praktyce - nawet jak przychodzi spis liczników, to zawieszamy karteczkę na
      drzwiach ze stanem. Jedyny obcy-konieczny, to kominiarz. Mimo, że cenimy
      prywatność, to lepiej zadbać o drożność wentylacji, co by się nie zaczadzić wink
      No dobra, w przypadku dostawy ciężkich mebli, to jasne że dostawców również
      wpuszczam...

      Listonosz, kurier - przyjmuję wychodząc na korytarz, nauczyłam ich tak od
      początku, nawet jak mam dużą paczkę, którą trzeba postawić na ziemi, to wolę
      przyjąć ją na zewnątrz i pogodzić się z chwilową niewygodną podpisywania papierków.

      I nie muszę się martwić zostawionymi na chwilkę gaciami na wierzchu, chwilowym
      bałaganem, a listonosz (osoba niestety nie zawsze dyskretna) nie widzi, co mam w
      domu i jak żyję.
      • velluto Re: gość (?) w dom 17.02.09, 14:00
        ja mam to samo, dlatego wybitnie irytuje mnie ten układ z
        listonoszem. Ale to nie ja otwieram drzwismile a moj roztargniony mąż
        mimo wielokrotnych uwag odruchowo wpuszcza goscia do środka zamiast
        załatwić sprawę na progu.

        pytam czy w takiej sytuacji należałoby ze względów SV chwilowo
        przerwać moje polegiwanie na kanapie bo rzucenie "dobry wieczór" z
        pozycji horyzontalnej wydaje mi się jednak ciut lekceważące?
        • ktosiowa.waw Re: gość (?) w dom 17.02.09, 15:03
          Ech kurczę wink
          To może lepiej nie mów nic?
          Wtedy to będzie może (paradoksalnie) bardziej eleganckie, niż powiedzenie z
          pozycji leżącej ;]

          No i może popracuj nad mężem - nie będziesz miała dylematów, no i jeden
          "podejrzany" gość mniej smile
          • nm.buba011 Re: gość (?) w dom 17.02.09, 21:19
            > To może lepiej nie mów nic?
            > Wtedy to będzie może (paradoksalnie) bardziej eleganckie, niż
            > powiedzenie z
            > pozycji leżącej ;]

            - słusznie, a temat wart poruszenia.
            Czy wypada przyjmować w przedpokoju, jeżeli zapraszamy do domu?
            Czy osobie tak przyjętaj, wypada mówić dzień dobry, w sposób
            zaczepny, tzn. do osoby będącej w następnym pomieszczeniu(salon to
            dalsza część) i "wdzierać się" w następną strefę(bańke)? Używając
            głosu, "wchodzimy"(teoretycznie) w strefę conajniej osobistą(45-
            120), osoby leżącej?

            Sv, to także w niektórych sytuacjach udawanie niewidomego.
            Nie rozpoznajemy znajomych w toaletach i w niedwuznacznych
            sytuacjach.
            • paero123 Re: gość (?) w dom 18.02.09, 16:06
              > Sv, to także w niektórych sytuacjach udawanie niewidomego.
              > Nie rozpoznajemy znajomych w toaletach

              - Stefan, podaj papier, u mnie się skończył
              - Pan wybaczy, nie znam Pana

              wink
    • roseanne Re: gość (?) w dom 18.02.09, 19:32
      listonosz to nie gosc, tylko funkcjonariusz w czasie pracy
      jedna osoba otwierajaca drzwi i przyjmujaca paczke wystarczy
      lepiej skupic sie na ksiazce smile

      swoja droga jak by mi sie listonosz pojawil pod drzwiami po 20 to bym nie
      otworzyla
      • ktosiowa.waw Re: gość (?) w dom 20.02.09, 14:19
        roseanne napisała:

        > swoja droga jak by mi sie listonosz pojawil pod drzwiami po 20 to bym nie
        > otworzyla

        Gdyby listonosz pojawił się u mnie po 20, a nie wtedy kiedy nie ma mnie w domu
        (normalne w końcu, jak on pracuje to i ja pracuję wink ), to byłabym mu bardzo
        wdzięczna, gdyż wówczas nie musiałabym drałować na pocztę i stać w 1,5 km
        kolejce z wielkim, ciążowym brzuchem.
        Widać, że każdy ma swoje upodobania smile
        • velluto Re: gość (?) w dom 22.02.09, 10:50
          ktosiowa.waw napisała:

          > Gdyby listonosz pojawił się u mnie po 20, a nie wtedy kiedy nie ma
          mnie w domu, to byłabym mu bardzo > wdzięczna, gdyż wówczas nie
          musiałabym drałować na pocztę i stać w 1,5 km > kolejce z wielkim,
          ciążowym brzuchem. > Widać, że każdy ma swoje upodobania smile

          mój mąż, co prawda nie w ciąży, ale argument ma ten sam, dlatego
          wspomniałam o konflikcie interesów, bo mnie te paczki nie dotyczą,
          mąż swoje hobby uprawia, i ja z pewnością na pocztę bym nie
          leciałasmile. Listonosz jest skłonny do przysług, bo za kazdym razem
          dostaje piątaka. Tyle, że niech te przysługi robi wcześniej, bo koło
          22 po prostu zakłoca spokój, tym bardziej że najczęściej jesteśmy w
          domu już po 18, a nawet jeśli czasem nas nie ma, to nic się nie
          stanie jak przyjdzie nazajutrz.
    • mallard Re: gość (?) w dom 23.02.09, 13:33
      Wiesz co? Sorry, ale ciamajda jesteś, a Twój chłop egoista, albo
      nieprzytomny jakiś! Nooo, ja sobie wyobrażam moją kobietkę, gdybym
      ja jej notorycznie fundował takie kino! wink
      • nm.buba011 Re: gość (?) w dom 23.02.09, 15:54
        mallard napisał:

        > Wiesz co? Sorry, ale (...)

        - może o swoich oczekiwaniach, wypadałoby tylko... powiedzieć,
        jednemu i drugiemu.
    • sparxx Re: gość (?) w dom 09.07.09, 16:17
      Listonosz, inkasent - to nie są goście, tylko pracownicy, w dodatku nie Twoi,
      tylko swojego pracodawcy. Nie musisz wstawać ani nawet ich witać, jest godzina
      22 (?!) i jesteś u siebie, możesz robić co chcesz.
      Natomiast nieco (mocno?) dziwne jest zachowanie męża. Nie powinien wpuszczać do
      domowej strefy prywatnej pana listonosza, nieważne jak często go widujecie,
      chyba że znacie się prywatnie, spotykacie itd. Z posta to nie wynika.
      Jak ktoś wyżej napisał - mężowi należy się solidna rozmowa i wyjaśnienie. Jeżeli
      nie czujesz się komfortowo to mu to powiedz i pilnuj, żeby listonosz zatrzymał
      się następnym razem w korytarzu lub przy drzwiach. Czy mąż czułby się dobrze
      wieczorem w bokserkach, gdybyś wpuściła obcą kobietę do domu o 22?
    • ptapti Re: gość (?) w dom 28.01.10, 07:23
      Wiesz ja jestem listonoszem i także doręczam paczki smile nie wyobrażam sobie żebym doręczała paczkę ok godz 22 Ja pracuję od 8:00 do 16:00 i w tych godzinach doręczam Jeśli klienta niema w domu zostawiam awizo i nic więcej mnie nie interesuje OBOWIĄZEK SWÓJ WYKONAŁAM PRAWIDŁOWO
      Jeśli zaś chodzi o wpuszczenie czynie wpuszczenie do domu to mi to graj jak klient mnie przyjmie Moim obowiązkiem jest doręczyć paczuszkę Zawsze milo jak jestem przyjęta życzliwie ale to chodzi o zwykłą ludzką życzliwość
      Nie interesuje mnie czy klient ma w domu porządek czy też porozrzucane gatki Mam sytuacje że o godz. 10 rano klient przyjmuje mnie w skąpych gaciach lub roznegliżowanym szlafroku Czuję się w tej sytuacji także niekomfortowo Ale cóż taka praca
      Pieniążka za przysługi nie biorę nigdy
      Pani listonosz ma umowę z mężem nie wiem dlaczego jest skłonny robić takie rzeczy (doręczanie przesyłek tak późno) podejrzewam że nie dla tych paru groszy które dostaje od Pani męża Bo proszę sobie tylko wyobrazić że pracuje Pani od godziny 8 rano wraca do domu zziębnięta a wieczorkiem jeszcze do klienta który prosił z paczką jedzie crying
      Może to po prostu dobry człowiek ??
      Załatwić tą sprawę możne Pani bardzo prosto dzwoniąc do naczelnika urzędu któremu podlega ten listonosz Gwarantuję że więcej nie przyjdzie z taką wizytą smile
      Pozdrawiam
      Agniecha
      • banitka51 Re: gość (?) w dom 28.01.10, 11:01
        jestem starej szkoły, na progu nikogo nie przyjmuję, jeśli do mnie przychodzi.
        Co innego, jak chce wejść ktoś, kto mnie swoją ofertą nie interesuje (świadkowie
        Jehowy czy akwizytorzy usług lub dóbr). Mieszkam w kamienicy i na klatce
        schodowej nie załatwiam ani spraw z listonoszem, ani dostawcą pizzy. Co innego,
        gdybym miała dom z gankiemsmile) Salon, otwarty na przedpokój (lub odwrotnie) to
        właśnie problem, więc może parawan rozwiąże problem?smile)
        Każdy, kto w MOJEJ sprawie przychodzi, ma prawo wejść, dom to nie zamek i
        niewiele mnie obchodzi, co kto myśli o moim przedpokoju, tak jak "gościa" nie
        interesuje, czy uważam, że śmierdzismile Dostawa zakupów ze sklepu spozywczego,
        paczki kurierskie, listy polecone czy pizza lub sushi - to wszystko odbieram w
        mieszkaniu, skoro nie mam kuchennych drzwi dla dostawców. Dla mnie to są ludzie,
        których na wycieraczce wstydziłabym się przyjąć. Ale - jak zaznaczyłam - jestem
        starej szkoły, widać po wpisach, że idzie nowesmile
        Wg mnie przyjmowanie poza mieszkaniem lub przez próg świadczy
        • banitka51 Re: gość (?) w dom 28.01.10, 11:03
          Wg mnie przyjmowanie poza mieszkaniem lub przez próg świadczy o braku szacunku
          dla pracy, którą ktoś wykonuje dla mojej wygody.
        • velluto Re: gość (?) w dom 28.01.10, 11:13
          Sytuacja zmieniła się o tyle, że któregoś pięknego wieczora poprosiłam pana
          uprzejmie o wcześniejsze przychodzenie. Pan się chyba obraził/wystraszył, bo
          teraz przychodzi ktoś inny, ale jednak sporo wcześniej - 19-20.

          Jeśli sama otwieram drzwi - przyjmuję w sieni, nie widzę powodu do wprowadzania
          takiego gościa do salonu, bo jest to niczym nie uzasadnione, jeśli nie wręcz
          bezsensowne (choćby ze względu na śnieg/błoto).

        • nm.buba011 Re: gość (?) w dom 28.01.10, 12:16
          banitka51 napisała:

          > jestem starej szkoły, na progu nikogo nie przyjmuję, (...)
          > Co innego, jak chce wejść ktoś, kto mnie swoją ofertą nie
          > interesuje (świadkowie Jehowy czy akwizytorzy usług lub dóbr).
          (...)
          > Ale - jak zaznaczyłam - jestem starej szkoły,
          (...)

          - nie najlepsza to jednak szkoła, skoro "piętnujesz", wymieniasz imiennie, nie wartych Twojego... zainteresowania.
          • banitka51 Re: gość (?) w dom 30.01.10, 04:23
            wymieniałam tych, którzy nie przychodzą "dla mojej wygody", czyli ich nie
            oczekuję, bo nic od nich nie potrzebuję, w zw. z tym do mieszkania nie
            zapraszam. Moja szkoła stara z pewnością nie najlepsza, ale czepiania się, byle
            tylko komuś coś wytknąć, nie obejmowała. Z całości jasno wynika, o co chodziło z
            wpuszczaniemsmile Oczywiście "piętnowanie" (zupełnie nieadekwatne słowo, przesadnie
            pejoratywne) listonoszy jest o.k.?
            A sądziłam, że za Twoimi wpisami zupełnie inna osoba się skrywa.
            Pozdrawiamsmile
            • nm.buba011 Re: gość (?) w dom 31.01.10, 10:36
              banitka51 napisała:

              > wymieniałam tych, którzy nie przychodzą "dla mojej wygody", czyli
              > ich nie oczekuję, bo nic od nich nie potrzebuję, w zw. z tym do
              > mieszkania nie zapraszam. Moja szkoła stara z pewnością nie
              > najlepsza, ale czepiania się, byle tylko komuś coś wytknąć, nie
              > obejmowała.

              - zgodnie z s-v, osoba roztropna, nie wymienia... imiennie.
              Niezapowiedzianym Gościom serdecznie dziękujemy - brzmi znacznie lepiej i
              skuteczniej. Chodzi o skutek a nie o autoprezentację.

              > A sądziłam, że za Twoimi wpisami zupełnie inna osoba się skrywa.

              - omawiam fakty, dystansując się od osób.
    • e._ Re: gość (?) w dom 01.02.10, 09:05
      Przestrzegany przez niektórych rygorystycznie "przepis" sv, że nie
      wypada przyjmować za progiem osoby, która przyszła z czymś (sprawą,
      paczką, listem) do mnie, na przykład listonosza czy dostawcy powstał
      w czasach, gdy "za progiem" znaczyło na dworze, na wietrze, na
      śniegu, na mrozie.
      Obecnie większość osób mieszka w kamienicach czy blokach, zatem
      zatrzymanie kogoś z w/w na wycieraczce nie jest zadnym uchybieniem,
      ponieważ nie naraża ich na dyskomfort, a w w tej sytuacji lokalowej
      zapraszanie ich do wnętrza byłoby bliższe raczej zapraszaniu "na
      salony" niż kurtuazji wobec człowieka wykonującego obowiązki
      zawodowe.
      Jeśli jednak masz tak niefortunny (dla podobnych sytuacji) układ
      mieszkania, może warto kupić jakiś elegancki parawan, który
      harmonijnie skomponuje się z wnętrzem a Tobie da komfort przy
      ewentualnych, kolejnych wizytach późnowieczornych czy
      wczesnoporannych lub po prostu nie w porę. Nie tylko listonosza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka