chodzi mi o "gości" przelotnych, np. listonosza?
jest tak - mój zamawia sporo rzeczy, listonosz wiedząc, że
najłatwiej zastać nas wieczorem przychodzi późno, nawet ok. 22. Mąż
go przyjmuje w przedpokoju (który niestety jest otwarty na salon),
ja o tej porze leżę sobie na kanapie czytając/oglądając TV.
i tu pytanie - jak się zachować - dobry wieczór rzucone na leżąco
czy jednak wstać? gość jest u nas prawie codziennie.
Wiem, najprościej byłoby ukrócić te praktyki, niestety tu mamy
konflikt interesów

bo męzowi tak wygodniej, wrrr.